Terraska Czekamy na pisklaczka :) 22 maja 2015, 10:00

S polecial do Szwecji, wraca dopiero w srode wieczorem. Nudze sie, nie wiem jak wytrzymam do jego powrotu... Sama mam za swoje, bo go tam wyslalam myslac, ze ja bede w Macedonii... Ech.

Wczoraj dostalam wyniki posiewu od lekarki Szwedki. Oczywiscie tak jak zwykle sa i u mnie leukocyty znaczaco podwyzszone - co wskazywaloby na infekcje. Biogram wykazal jakies pojedyncze gram dodatnie szczepy (nic groznego) i liczne corynebacterie (u nas wikiepedia tlumaczy to jako maczugowce). Mysle sobie - ha - dorwalam winowajce... Ale nie, te maczugowce normalnie wystepuja w srodowisku pochwy. Gdzies w miedzyczasie doczytalam, ze to takie bakterie oportunistyczne - normalnie nie tworza silnych infekcji, chyba ze flora jest zaburzona przez inna bakterie / wirusa / grzyba itp. lub osoba ma bardzo oslabiona odpornosc immunologiczna. I badz tu czlowieku madry - skad u nas te infekcje? Czy to ma byc ten patogen, skoro kazdy to ma? Zadnych innych chorob STD, chlamydii, rzesistka, e coli itp. Itd. nie wykryto, flora biologicznie normalna. Czyli podobny rezultat do wynikow S: leukocytospermia o duzym nasileniu, patogenow brak. ??? Nigdy nie znajdziemy tego dziadostwa, co powoduje u nas objawy infekcji? Oczywiscie lekarze bagatelizuja sprawe, bo sami nie wiedza skad te podwyzszone leukocyty, co je powoduje - i kolko sie nakreca. U mnie do zoltego sluzu dolacza pieczenie pochwy, ale wg. Lekarza do ktorego dzwonilam, nic mi nie jest... Wrrrrr. Martwie sie nie o siebie, tyle lat z tym badziewiem zylam wiec i teraz dam rade - ale moje dziecko? :( w ciazy mi sie nasilily objawy, czuje pieczenie i sluzu albo nie ma, albo jest taki mocno zolty... A Ci wszyscy lekarze twierdza, ze nie ma problemu... Plakac mi sie chce, bo mysle ze moze stad te krwawienia? :( obym ja byla przewrazliwiona na punkcie ciazy, a lekarze mieli racje...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 maja 2015, 10:02

Tydzień 29
28+0

84 dni do terminu porodu.

Pogoda piękna. Idziemy do parku! Trochę się poopalamy i pochodzimy. Może waga wróci do normy...

No nie wierzę...

Mocz idealny, posiew ujemny, cukier prawidłowy, a ja ciągle cierpię!!!
Co mi do cholery jasnej jest?!
Mam skierowanie na usg jamy brzusznej, z wynikiem do ginekologa,
a z jego diagnozą do urologa, oczywiście prywatnie, bo termin nfz za pół roku...
Boże, ja tego nie wytrzymam!

W dodatku mam jakieś dziwne objawy z układu pokarmowego,
dziś po zjedzeniu miałam twarde zgrubienie z lewej strony az do spojenia łonowego,
no i ogólnie mnie boli, bolą mnie też plecy na dole, mama sugeruje że może jednak ciąża,
że ona w pierwszej ciąży też nie wiedziała, że jest też miała zapalenie a w dodatku miesiączkę.
No bo 17 dni spóźnienia, to nie jest normalne...
Iść na betę? Ogólna mówi, że może być to kwestia hormonów.
A co do moich dolegliwości, uważa, że albo jakaś anomalia w budowie cewki moczowej albo jakieś bardzo nietypowe bakterie w co wątpi...
Tragedia ;/

12t1dz

Wiem, wiem co wszyscy powiedzą, że to za wcześnie, że niemożliwe i bla bla bla... ale wczoraj poczułam mojego bejbika :D I jestem pewna, że to to bo tego nie da się pomylić z jelitami czy bąkami:P Po lewej stronie dość niziutko ale jednak kawałek od pępka po skosie poczułam takie muśnięcie, jakby piórkiem. To było takie nagłe i delikatne ale zarazem na tyle wyraźne by wiedzieć, że coś jest na rzeczy. Aż podskoczyłam i krzyknęłam do męża "No i ktoś mi powie, że to nie jest dzidzia jak to jest ona". Moja koleżanka poczuła w 1 szej ciąży ruchy w 14 tygodniu, no a ja w 13. I błagam wiem jak się czuje ruchy perystaltyczne, albo wędrujące bąki to na milion procent nie było to. W dodatku na usg widać, ze dzidzia ma trochę ciasno więc może dlatego to poczułam... maż mówi, że pewnie dlatego, że jestem nad wyraz wrażliwa... A najfajniejsze, że poczułam to chwilę po tym jak położyłam rękę na brzuszku i ją zabrałam :P Wiem, że na wyraźne ruchy muszę jeszcze trochę poczekać, ale ważne, że poczułam cokolwiek. Nie wiem dla mnie to tak jakby maluszek zrobił fikołka w środku :D Od tamtej pory cisza, no ale nie spodziewam się też, że takie maleństwo będzie dawało znać co chwilę:)

dzabuch moja terapia 22 maja 2015, 10:39

17+1
No wczoraj miałam wizytę u ginka. W sumie to nie żałuje wyboru, jest delikatny przy badaniu i bardzo opiekuńczy. Mam wrażenie, że facet ginekolog to lepszy wybór niż kobieta. Kiedy byłam młodsza jakoś wstydziłam się pójść do faceta, ale od kiedy trafiłam do faceta nie zmienię na żadną babę!

Napier wizyta standardowa u położnej i jak zwykle wysokie ciśnienie, nosz kur! A jak mierzę w domu to wszytko ok! No nic doktorek mówi, że pod groźbą uduszenia, muszę codziennie mierzyć, bo zaczyna go to niepokoić. Waga niby w ciągu pary dni skoczyła o dwa kilo w sumie 3 od początku ciąży a pan dr mówi dupa! To woda widziała pani swoje nogi i ręce, odstawić sól! Pić i sikać i odpoczywać na zwolnieniu! Wybłagałam, żeby mi dał jeszcze miesiąc popracować, nie był zachwycony, ale dał się przekonać. Dostałam tylko jakieś witaminy na wzmocnienie jak usłyszał, że mu w gabinecie bezczelnie kaszlę!

Wracając do położnej, zapytała się czy zbadać tętno płodu, powiedziała, że nie robiła by sobie nadziei na moim miejscu, bo dzidziuś jest malutki i może jeszcze nie złapać tętna. No, ale jak to tatusiek stwierdził serce ma po nim jak dzwon i ślicznie było wszystko słychać! Około 148 uderzeń na minutę!

Od paru dni głowa boli mnie bardzo, bardzo! Pan doktorek stwierdził, że to cholerne ciśnienie i skoro kawa pomaga, to jak jedną małą dziennie wypiję to nic się nie stanie! Kurdę ja nawet nie lubię kawy! Jakoś daję radę z mlekiem i cukrem. Dziś już chyba dopadło mnie apogeum zmęczenia i żyć mi się nie chce. Myślę, że już na następnej wizycie skuszę się na to zwolnienie, bo mam dość.

Tatusiek nawet na mnie nakrzyczał, że skoro wreszcie mogę trochę odsapnąć to powinnam skorzystać. Zwłaszcza, że po urodzeniu dziecka, to już na pewno nie odpocznę. Zmartwiłam się tymi skokami ciśnienia, bo chciałam, żeby przy mnie był przy porodzie a u mojej przyjaciółki skoki ciśnienia skończyły się cesarką. Jak mu powiedziałam, że wtedy nie będzie mógł przy mnie być, to się zbulwersował, choć cały czas drażni się ze mną, że nie wie, czy tam chce być. Wiem, że chce! Cholerny dureń jest tak skryty, tak nieczuły i tak dumny, ale niektórych rzeczy mimo woli nie jest w stanie ukryć!

No i ostatnia kwestia, którą zadręczałam się ostatnio czyli szkoła rodzenia. Pani położna zaproponowała mi uczestniczenie w zajęciach w przychodni. Przytaknęłam, no bo jak wiecie to ja sama nie wiem co i jak. No i za chwilę padło to samo pytanie z ust doktorka. Mówię mu,że położna mówiła o przychodni a on na to NIE!!!! Stwierdził, że jeśli chodzi o machanie sztucznym dzieckiem, przewijanie go i inne takie pierdoły to lalkami to mogę się w domu bawić. Szkoła rodzenia jest po to by poznać szpital w którym ma zamiar się rodzić. Ważne by mieć możliwość choć trochę poznać osoby, które będą przy Tobie w tym dniu! Tak więc chyba już wiem, który szpital i która szkoła rodzenia to będzie! Następna wizyta uproszona po moim urlopie 2.07 i w miedzy czasie USG POŁÓWKOWE! Kiedy ten czas zleciał, dopiero trzesłam dupą nad testem ciążowym, zbyt bladym by mieć pewność! :)

Alienek PCO! Armia w normie! 22 maja 2015, 11:01

Dwa egzaminy napisane zostały dwa :) Praca oddana, 29 maja obrona. A potem wakacje ;) 11 Czerwca kierunek Polska!!!! Nie mogę się doczekać :) 3 tygodnie temu (jakoś tak) byłam u detysty bo w zębie dziura. Malutka, szybko zrobiona. Od tego czasu wieczne problemy! Najpierw straszny ból robionego zęba, No to antybiotyk i przeciwbólowe. Pomogło na tego zęba, ale zaczęła mnie bolec moja kochana wredna 8! nie chce wyjść, wyrwać dentystka nie moze, bo ciasno, mało miejsca a i ledwo co ja widać. No i od tego czasu sie mecze ze straszym bólem a tu egzaminy... poszlam do GP, zrobil badania krwi, dal silniejsze leki. Dzis ide znowu , bede wyniki krwi moze cos znajdzie. Do tego najprawdopodobniej mam swinke! Szaleje u nas na kampusie a ja mam cale gardlo opuchniete. Nawet nie czulam przez ten bol zęba! Boli caly czas, w nocy ledwo sypiam. A potrafi zlapac ostry bol od ramienia az po oko i cale ucho! Mysle ze moja 8 naciska mi na jakis nerw! Najgorsze jest to ze usunac moga tylko chirurgicznie w szpitalu, dzis dostalam list ze jestem na liscie i w ciagu 12!!! miesiecy mi ja wyrwa razem z 8 po prawej stronie. Eh bede sie meczyc jakis czas jeszcze :( Mam tylko nadzieje ze nie mam zadnej infekcji kosci ani nic bo wtedy to szpital!

A jutro do fryzjera :) Jest u nas w kraju akcja zwana Shave or Dye. Jest to akcja ktora zbiera pieniadze na badania i leczenie raka. Kazdy kto chce wziasc udzial, zbiera pieniadze a na koniec farbuje albo obcina wlosy (na lyso). Do mnie zglosil sie moj uochany fryzjer, jego salon zbiera kase i potrzebuja modelek na jakis szalowy crazy kolor :) takze ide jutro ;) pewnie skoncze z niebieskimi wlosami hihihih. Chce tez obciac wlosy, wygolic z jednej strony tak jak mialam kilka lat temu :) Nie moge sie doczekac

No i stalo sie. Bratowa chyba jest w ciazy. Tak mi przekazala mama z naciskiem na chyba.
Przyjelam to z drzeniem rak, rozsypalam kawe. Przeciez wiedzialam. Przeciez bylam na to przygotowana.

Pamietam ze jak bedac "duzymi dziecmi" poklocilismy sie z bratem i zaczelismy sie bic. To byla niedziela. I kopnelam go tam, gdzie nie powinnam. Skonczylo sie na strachu, ale pamietam ze cala msze modlilam sie zeby ta akcja nie poniosla skutku,ze nie bedzie mogl kiedys miec dzieci. Dziekuje ci Panie Boze ze wszytsko dobrze sie skonczylo. Dziekuje ci ze za te idiotyczne wyglupy kare ponioslam ja,i to ja nie moge miec dzieci.

Uspokajam sie. Przeciez niedlugo to my jedziemy po szanse na dziecko. Moze czeka mnie jeszcze tylko jeden @ i tez bedziemy cieszyc sie swoim szczesciem? Nie moge jej zazdroscic. Nie moge...

O ciążę staralismy sie z narzeczonym 5 cykli :-)
Udalo sie B-)

Okres mialam dostać 3 maja.. nie robilabym testu gdyby nie zaczęlo sie dziać z moim organizmem cos innego, dziwnego. Ogólnie zawsze mialam nieregularne cykle. 13 maja w pracy poczulam nagle ze mi niedobrze, zaczął
przeszkadzac mi rozpuszczalnik przy którym pracowalam byl to Neobisol... swinstwo takie ze szkoda slow.

Wytrzymalam do końca zmiany, po powrocie do domu od razu zrobilam test ciazowy , który lezal w mojej szafie od dawna. Podchodzilam pochopnie do jego wyniku bo sie nie spodziewalam, ze wyjdą dwie kreski, grube i wyraźne :-)

Szybko sie wykapalam i popedzilam do lekarza. Okazalo sie ze to 6 tydzień
. Lekarz zlecil badania i umowilismy sie na 11 czerwca na druga wizytę :-)

Badania wykonane, czekają na konsultacje z lekarzem. A ja nie mogę doczekać sie kolejnej wizyty żeby zobaczyć nasze malenstwo...

Z jakiś tydzień temu byłam na kontroli u ginka. Miałam jeszcze plamienia choć nie powinno ich już w sumie być, a badanie wziernikiem bolało tragicznie (zresztą przy serduszkowaniu nie jest dużo lepiej :/ ). Dostałam antybiotyk gdyby plamienie się utrzymywało jeszcze tydzień, ale widzę, że zanika porządnie, więc odpuszczę. Pytał jak mam zamiar się zabezpieczać/ czy chcę zajść w drugą ciążę.
No w ciążę na razie niekoniecznie. Muszę dojść do siebie po poprzedniej :P Wrócić do sylwetki (kg mogą zostać, bo zostały "aż" 3, ale ten flak na brzusiu idzie bye bye), usunąć hemoroidy, bo nie wyobrażam sobie kolejnej takiej końcówki ciąży, doprowadzić zęby do porządku, przestać karmić piersią, znaleźć dobrą, konkretną pracę, zapisać Sofika do przedszkola? O_o , a na razie jestem na macierzyńskim i muszę w końcu zdać ten licencjat.
A zabezpieczać się? Z jednej strony w mojej głowie pojawia się śmiech na sali, bo tyle się starałam, <3 co drugi dzień, specjalny lubrykant, dieta, mąż zakaz używek, w końcu operacja i dopiero się udało, więc myśl, że miałabym teraz wpaść jest co najmniej niedorzeczna. Ale przecież nie jest to niemożliwe... A zabezpieczanie? Na hormony zawsze reagowałam tragicznie, więc odpuszczam. Myślę, że pobawimy się z gumkami, trudno. Będzie śmiesznie po takim czasie :P

Ogólnie chcę mieć trójeczkę. Pewnie, że chcę i że czas w dalszym ciągu działa na niekorzyść. Ale bez mojej pracy nie damy rady, więc jest to warunek niepodważalny. I boję się, że jeśli ciąża będzie choćby podobna do tej ( a przecież może być gorsza ) to nie będę w stanie zająć się porządnie córeczką. A nie zniosłabym wciskania jej komuś niemal na stałe. Więc chcę poczekać aż Zosia skończy chociaż dwa latka. Wtedy różnica wieku będzie przy dobrych wiatrach 3, więc chyba do zniesienia. Między mną a siostrą jest 4,5 i było słabo :/
Ale to w sumie takie moje marzenie, bo wcale nie jest powiedziane, że uda nam się jeszcze raz. Być może Zosia jest moim jedynym dzieckiem, niezależnie od tego jak bardzo bym chciała żeby miała rodzeństwo.

W ogóle spytałam ginka czyja to była "wina" ten przedwczesny poród. Czy ułożenia malutkiej, czy mojej budowy ciała. Stwierdził, że niczyja, tak się mogło zdarzyć. Więc drążąc do tego o co mi chodziło pytam jeszcze raz, czyli przy drugiej ciąży nie musi tak być? Wtedy chwycił o co mi chodzi i mówi "nie musi, ale jest bardzo duże prawdopodobieństwo". No i bomba. Czyli kolejne dziecko ma duże prawdopodobieństwo, że też będzie wcześniaczkiem. Jeśli takim jak Zosia to ok, ale jak będzie chciało wyjść jeszcze wcześniej?? No i znowu miga mi wizja leżenia w ciąży :/ Wiem, że nie musi tak być, być może kolejna ciąża będzie super, bez żadnych negatywnych objawów, a maluszka przenoszę. Ale słabo wierzę w taką opcję...

mój Misiek jest cudowny.... jak wspaniale by było mieć pod dachem takich dwóch, tatusia i jego małą kopie.... ehh. Czuję pustkę, wcześniej tego nie dostrzegałam, ale nasze mieszkanie, nasze życie jest takie puste... kogoś w nim brakuje. Tyle czasu byliśmy tylko we dwoje, że najwyższa pora to zmienic. Żeby tylko Bóg chciał tak samo jak my.....

Dawno nic nie pisałam, no bo o czym? O tym że sama nie wiem co robić?

Wczoraj w pracy kolejna wiadomość o ciąży... najpierw złość nie wiem na co, tak po prostu :( aż mi siebie się żal zrobiło :/ wyżywałam się na wszystkich bez powodu a czasem nawet przez własną pomyłkę ;(
Żal po pewnym czasie zmienił się w zwyczajne "zaraz się rozryczę" - aż koleżanka powiedziała że strasznie to widać :/
Aż tak już pokazuję moją tęsknotę za macierzyństwem? Trochę to straszne :(

Poza tym to nic nowego - no dobra z nowego to tylko złe rzeczy... coraz więcej alkoholu i czasami papierosik <głupia>
Chęci na <3 jakieś dalekie... bo im więcej kg tracę tym bardziej widzę ile jeszcze jest za dużo - aż boję się pomyśleć co mąż widział w łóżku te 30kg temu :(
Niby weszłam w dni płodne a mi jest obojętne czy sex będzie czy nie - bo po co? Bardziej brakuje mi bliskości niż fizycznego sexu.

Na OF jestem tylko po to by zaktualizować wykres (o ile chce mi się zmierzyć temp)
Wybaczcie ale na pamiętniki ciążowe nie wchodzę - ciężko mi później. DLACZEGO NIE JA?
Cieszę się Waszych sukcesów ale chyba wróciłam do punktu sprzed 5lat kiedy każda ciąża i noworodek wywoływały u mnie łzy i gorsze samopoczucie przez kolejnych kilka dni :(

Mam nadzieję że u Was nadal wszystko dobrze, rozwijajcie się pięknie i zdrowo!

Na chwilę obecną czuję że mi już nic nie pomoże w drodze do bycia mamą - ani IUI ani IVF.
Czuję że czas leci i za chwilę może być za późno a wtedy bez sensu będą kolejne starania - nie chcę być babcią dla swojego dziecka... jednak nie mam sił ani pozytywnego nastawienia by podejść chociażby do IUI a bez pozytywnego myślenia to bez sensu.

pati87 kolejne starania, czy warto? 22 maja 2015, 13:52

byłam wczoraj u gina, zrobil mi przeglad, pobral cytologie i zrobil usg dowcipne, powiedzial ze wszystko jest ok, zeby teraz sie kochac dla przyjemnosci a za tydzien dla starania sie o dziecko-przewiduje owulacje tak za tydzien,
powiem ze jestem sporo spokojniejsza po wczorajszej wizycie :)

zaczyna sie weekend pogoda byle jaka, cala noc padal deszcz, i dopiero niedawno przestal, a myslalam ze pojade na dzialke wypoczac troche

juz po pracy. Ciezko bylo mi sie dzisiaj skupic, w dodatku mdlosci i zawroty glowy tak mnie dzisiaj meczyly ze myslalam ze nie wytrzymam do 14. Poza tym non stop glodna jestem :-\

kredeczka91 groszki, fasolki i inne 22 maja 2015, 15:15

<3 było a dzisiejszy test owu już jasny ale raczej negatywny :) ciesze się bo to by znaczyło że się wstrzeliliśmy i mam jakieś dziwne przeczucie że będize dobrze :) cały czas myślę że się udało i pozostaje tylko czekać spokojnie, uważać na siebie i tyle :) jeżeli dostanę @ to w przyszłym miesiącu robie podstawowe badania i przede wszystkim będziemy się starać we własnym domku! może to przyniesie nam szczęście :) Emocje zdecydowanie pozytywne jak ciesze się nie wiem z czego w sumie, ale po prostu wiem że będzie dobrze, prędzej czy później :)

Dzisiaj na wadze pokazało się 57.50 kg

Żania SYZYFOWE PRACE 22 maja 2015, 15:33

Wczoraj miałam gorszy dzien mam ostatnio poważne problemy z pewnośćią siebie i poczuciem własnej wartości Wystarczy jedno słowo które moge źle odebrać i już mi sie wydaje że wszyscy są przeciwko mnie
a potem sie zadreczam żeby na drugi dzień okazało się że to nie prawda i że tylko tak mi się wydawało .... jestem czasami taka przewrażliwiona :/ Zmieniałam ostatnio miejsce pracy 4 miesiące zajeło mi zaklimatyzowanie sie i jescze czasami mam takie momenty że nie wiem czy czuje sie tam dobrze czy żle.....o dziwo moj szef jest bardzo fer wobec mnie i zawsze gdy widzi ze nie czuje sie do konca pewnie tam gdzie jestem to mowi Jeteś we właściwym miejscu dajesz sobie rade :) wiec dzis mam już lepszy nastrój Czekam na swojego kochanego A.jak tylko wejdzie rozpromienie się wielkim uśmiechem i wszystkie smutki odejdą mi w niepamięć Dziewczynki niezależnie od tego jak teraz jest nam ciężko to czeka nas wielka Nagroda i tą nagrodą jest najpiękniejsze na świecie słowo MAMA tego sie trzymajmy i pokonujmy każdy dzień ...i nie pozwólmy by smutki miały nad nami kontrole w domu w pracy gdziekolwiek


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 maja 2015, 15:39

7 lipiec termin laparoskopii. Będę miała robioną też drożność jajowodów. A w tym cyklu pecherzyk nie pękł, wczoraj jeszcze na usg widoczny 16mm - 24dc.

Trochę plany wakacyjne się pokrzyzowały ale trudno.

Dzięki Ci matko że znalazłam światło w tunelu, że byłam tak uparta i nie dałam się zniechęcić. Jak tylko będę mieć więcej czasu wrócę do modlitwy Pompejanskiej :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 maja 2015, 17:13

llallka Kolejna runda- przegrana... 22 maja 2015, 17:39

16dc
Jestem 2 dni po 4 inseminacji. Inseminacja na pękniętym pęcherzyku. Wszystko w zasadzie jak przy poprzednich razach, tylko wyniki nasienia trochę się pogorszyły- obstawiam, że to przez antybiotyk. Póki co zero emocji. Pewnie się pojawią- za 2 tygodnie. A może już przywykłam.

Mój Pan S wychodzi z łazienki ucieszony, przytula się z załzawionymi oczami. Ja zdziwiona pytam o co chodzi? No tak nie wyrzuciłam testu i po dłuższym czasie pojawiła się na nim druga kreska. Trudno mi było mu tłumaczyć że po takim czasie test jest niewiarygodny i że czekałam 5 min i tej kreski nie było. Ale nie dziwię mu się że mógł pomyśleć że to ciąża. Ta druga kreska była cieńka ale bardzo ciemna..

świeżnka sinusoida uczuć 22 maja 2015, 18:00

w związku z tym, że niedługo wizyta u ginekologa, postanowiłam zrobić sobie rachunek sumienia i spisać (tu i na kartce) wszystkie moje dolegliwości które moim zdaniem mogą mieć znaczenie przy określeniu przyczyny naszych problemów. Oto one:
- bardzo bolesne miesiączki, najbardziej boli po prawej stronie (biorę ketonal forte a i tak czasem nie pomaga, do tego mdłości i bóle krzyża, w sumie wszystko boli tak, że po ścianach chodzę, dziwne bo kilka lat temu tak nie było)
- ból po prawej stronie u dołu podczas głębszych stosunków (zależy jaka pozycja). Poprzedni lekarz stwierdził, że pewnie mam zatwardzenie :D, co uważam za nieprawdę
-bardzo silny ból podczas wypróżniania podczas miesiączki
-częste, ale bardzo lekkie krwawienia z odbytu
-w ogóle często boli mnie brzuch bez względu na dzień cyklu
-zmniejszenie ilości śluzu (od ok 3 cykli jest go znacznie mniej)
z taką lista pójdę do lekarza, bo najczęściej mam tak, że ze stresu zapomnę co chciałam mówić.
A może któraś z Was dziewczyny miała podobne "zjawiska" i mogłaby coś poradzić? Proszę o pomoc bo nie wiem czego spodziewać się po tej wizycie:-) i z góry dziękuję

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)