Dziś dzień matki. Bardzo trudny... Czytam różne artykuły odnośnie Aniołkowych Mam. Dlaczego My nie mamy swojego święta? Dlaczego o nas nikt nie mówi i nikt nie pamięta. Ksiądz potrafi się modlić za ciężarne, za te co dokonały aborcji a nie pamięta o tych które tak bardzo pragnęły mieć dziecko a im je zabrano. Dzisiejszy dzień to nie powód do świętowania. Bynajmniej dla mnie.. Wierzę, że może uda mi się za rok przytulić moje dziecko te tutaj na Ziemi. Wierzę, że Mój Aniołek jest dziś ze mną szczególnie blisko i wiem, że pragnął by teraz skakać fikołki w moim brzuszku, ale to się nie stanie... Nie potrzebnie się tylko dołuję, ale to jest silniejsze ode mnie.. Nie potrafię w tym szczególnym dniu zrozumieć dlaczego nikt o mnie nie pamięta, że ja też mam dziecko! Dlaczego nikt nie pamięta o Nas?! Aniołkowe Mamy zasługujemy na więcej! Dzisiejsze życzenia ode mnie są nie tylko do mam, które mają swoje dzieci lub oczekują ich, ale w SZCZEGÓLNOŚCI do Aniołkowych Mam ! Życzę Wam, żebyście mogły jak najszybciej być w stanie BŁOGOSŁAWIONYM i szczęśliwie urodziły swoje zdrowe bobaski
Co do reszty Mam życzę pociechy z maluchów i spokojnych ciąż.
Ojciec Ksawery Knotz OFMCap pisze: "Przyjąć krzyż, to znaczy też wyzbyć się projekcji, jak ma wyglądać nasze życie, którego oczekujemy od Boga, a uczyć się cierpliwie pokonywać trudności, jakie się pojawiają. To też jest odkrycie, że chrześcijanie mają problemy, choroby, nieszczęścia - że wiara w Boga nie powoduje cudownego życia, tylko uczy inaczej na to życie patrzeć".
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2015, 10:00
1
Głowę mam pełną wszystkiego na temat plemników, ich ruchu, suplementacji itp. Nie wiem co robić z tym wszystkim. Moim zdaniem jesteśmy trochę w dupie, bo u mnie bezowulacyjne cykle-telenowele, u niego plemniki-leniwce i do tego uwięzione
Jak tak dalej pójdzie, to się okaże, że nie będzie z tego dzieci. Nie jestem psychicznie gotowa chyba na to wszystko. Nie wiem jak by to było z inseminacją itp. Nie mogę sobie tego wyobrazić. chyba oleję, to że cykl miał być kontrolny i powiem lekarzowi, że chcę wywołanie i od razu stymulację i monitoringi. Bo coś czuję, że się tej cholernej małpy nie doczekam. Już mi brak cierpliwości do tego. Z tego wszystkiego zaczęłam czytać o procedurach adopcyjnych itp. To jest wszystko jakiś horror! Chore prawo. Z jednej strony to dobrze, bo się przesiewa czubków ale z drugiej kochający, pełni miłości ludzie muszą czekać nawet latami.
Długo nie chciałam poruszać tego tematu tutaj, ale czuję, że muszę bo pewnie i tak padną na ten temat pytania - wykluczamy In vitro. Nie poŧepiam tego, wiem, że wiele kobiet dzięki temu doczekało się cudu macierzyństwa, ale ja wiem, że ja bym nie mogła. Owszem jesteśmy wierzącymi i praktykującymi katolikami, ale odkładając wiarę na bok, ja zwyczajnie nie mogę psychicznie tego ogarnąć. Bo widzę, jak każda tutaj, już od pierwszego dnia po owulacji marzy o tym, że może już się tam dzielą w niej jakieś komóreczki, które z kilka miesięcy staną się dojrzałym dzieciaczkiem. I kobietki robią test 7dpo, kiedy widzą dwie kreski czują się matkami. Wiedzą, że jest w nich nowe życie, nawet jeśli to dopiero zlepek komórek. Podczas procedury in vitro zapładnianych jest kilka jajeczek i nie wszystkie są wykorzystywane, część tych słabych lub "źle rozwijających" jest utylizowana. A dla mnie to już jest życie, moje dziecko. Bo dla mnie, psychicznie, i w sercu takie dziecko nie różni się od tego które tworzy się w momencie kiedy plemnik dociera do jajeczka we mnie. Nie umiałabym znieść myśli o tym, że gdzieś leżą zamrożone zarodki, lub są zniszczone, zabite. Wiem, że pewnie wywołam tym burzę i kontrowersje. Nie potępiam absolutnie żadnej kobiety, która się na to decyduje, a wręcz zazdroszczę im odwagi, bo być może to one właśnie najbardziej pragną dziecka i są gotowe zrobić wszystko by je mieć. Ja niestety nie jestem. Z całego serca życzę wszystkim kobietkom decydującym się na to powodzenia, i mam nadzieję, że ich maluszki będą zdrowe i piękne.
Ogólnie mam dzień do dupy. Zakupy dzisiaj nie udane, pogoda brzydka, włosy mi się nie układają, wyszedł mi pryszcz na brodzie, Jacek jest zmęczony i nawet mu się sercować nie chce, a do tego zważyłam się i mam 2 kg na plusie od ostatniego ważenia. Zaczynam chyba jeść tylko sałatę i wodę, bo jak tak dalej pójdzie to dobiję znowu do prawie 80 kg. ;/ Mam wrażenie, że tyję od oddychania. ;/ Od kiedy biorę Bromergon to już jestem +7kg. Od dzisiaj dieta i ćwiczenia. I koniec słodyczy. DEFINITYWNIE!
A w dupę...
15dc...baaardzo rozciągliwy śluz..chyba szczyt...tak wiec podejrzewam że dziś lub jutro ovu, tak więc dzisiejszy wieczór zapowiada się aktywnie 
mialam dzisiaj piekny sen . . .
Okazalo sie ze jestem w 3 miesiacu ciazy
Moj tatus az sie poplakal ze szczescia 
Wszyscy mnie wspieraja w tej walce
jestem jedyna ktora ma problemy z zajsciem w ciaze w naszej rodzinie
Niestety w wieku 17 lat moja gin mi powiedziala,ze NIGDY NIE BEDE MIEC DZIECI BOOO...MIALAM CZESTO ZAPALENIE JAJNIKOW!!!
tylko dziwne ze nie bylo w ogole zmian w jajnikach
jak mialam po jakims czasie usg robione.Mam czyste jajniki,macice i wszystko.
Dzisiaj Dzien Matki 
A ja niemam do kogo zadzwonic
komu zawiezc kwiatkow 
1wszy dzien matki od smierci mojej ukochanej matuli..
Tak bardzo mi ciezko
A na cmentarz mam kawal drogi
a pogoda nie sprzyja 
ehhhh . . .
,,Dzis mojej mamie zloze [*] znicza na grobie,
Dzis z moja mama porozmawiam sobie.
Choc jej nie widza moje oczy,
Widzi ja moje serce...
Bede zawsze pamietac o Tobie mamusiu,
Gdyz tylko Ty mnie tak rozumialas,
Tylko Ty jedna na calym swiecie stawalas za mna i
moim rodzenstwem murem by nas obronic przed calym swiatem.
Dzisiaj ja z wielkim bukietem kwiatow,
Staje przed twoja mogila.
Przekonana ze jeszcze kiedys sie spotkamy i znow bedziemy razem ... ''
Tak bardzo cie kocham mamusiu i strasznie za Toba tesknie
[*] [*] [*]
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2015, 13:21
I znów jestem zielona.. chyba przyszła @.. Tak chyba to plamię od 18dni i nie wiem czy to plamienie się rozkręca czy @ nadchodzi.. Jakie to głupie... A miałam jutro stawić się na wizycie u gina.. I co? Mam iść czy odpuścić sobie i iść zrobić badania (bo miałam 4dc).. Mam dość tych moich szalonych dni..
Dzień Matki.. Życzenia złożone, czekoladki i wierszyk podarowane a mama uśmiechnięta od ucha do ucha:)
Za to w pracy wszystko na nie.. Ona chyba nigdy nie będzie zadowolona..
DZIEŃ MATKI
Jestem MAMĄ - noszę pod serduszkiem moje DZIECKO 
strasznie sentymentalny ten dzień - co chwile płaczę 
Witaj pamietniczku
ech chciałam tylko się podzielić trochę jak u mnie przebiega ciąża
hm co do objawów to szczerze powiem ze mogę co roku zachodzić w ciążę
Oprócz tego że brzusio mi rośnie to czuję się superowo a i siusiam w nocy ze trzy razy
i jeszcze plecy mnie czasem bolą ale da się przeżyć
chociaż jest coś co mocno mi treaz dokucza nawet założyłam wątek na forum ale rzadna kobieta nie boryka się z tym problemem co ja
a mianowicie chodzi o golenie, gole się maszynka dosyć drogą i używam do tego żelu aleosowego ale co się dzieje po zakończeniu golenia to głowa mała
krew mi się leje i przez dłuższy czas zatamowac nie mogę,nogi mnie tak pięką jakby ktoś mnie podpalal!! A także pojawiają się czerwone kropeczko które swedza i pięką :'( jak mam ogolic nogi to jestem tak przerażona że głowa mała
jest taki ból że aż czasem niexdo wytrzymania
nakupywalam kremow.balsamow,a także oliwke specjalna i nic mi nie pomogło
w aptece pani dała mi maść dosyć droga gówna warta i na dodatek po otwarciu dopiero się skapnęłam że jest po terminie!!! Normalnie masakra jakaś z tym goleniem, nawet sudocremem próbowałam,się ratować i nic
pewnie czeka mnie wizyta u dermatologa ale nim się do niego dostanę to chyba się zapłaczę z bólu
jestem bezsilna i cierpię jak cCholera, wczoraj właśnie miałam depilację i dziś nogi są gorące i zaczerwienione
może któraś z was miała lub takie cholerstwo i udaje się skutecznie walczyć z tym cierpieniem
szukałam w necie jakiejś dobrej maści i nic nie znalazłam
mam strach przed goleniem
przed ciąża też tak miałam ale tylko przed miesiączką jeden dzień a teraz jest tak za każdym razem
Od wczoraj mam okres, musiałam czekać niemal identycznie długo jak po zabiegu, ale jakoś szybciej mi minęło niż ostatnim razem, wtedy chodziłam po ścianach z niecierpliwości, a teraz totalne zen.
Początek cyklu, więc od razu nachodzi mnie ochota, żeby spróbować się już starać... ale postanowiliśmy oboje z mężem, że ten cykl przeczekujemy i robimy oboje badania. Ale ciężko się wstrzymać, zwłaszcza gdy mam te problemy z pracą i wiem, że ciąża wszystko by załatwiła. Z drugiej strony za bardzo się boję próbować bez badań - bo co z tego, że znowu zaszłabym szybko w ciążę, jeżeli znowu skończyłoby się tak samo?
Boję się jednak, czy znowu szybko uda nam się zajść w ciążę, kiedy już będziemy próbować. Tak bym chciała, żeby ktoś mógł mi powiedzieć, że zajdę w ciążę w tym konkretnym terminie i że tym razem wszystko będzie dobrze. Szkoda, że nie wierzę we wróżki 
10 tc (9t4d)
Wrocilam do pracy, dostalam wszystkie pilne zadania z poprzedniego tygodnia (jak to jest, ze jakos gdy ja ide na urlop / L4 itp. jakos nigdy nie maja osoby na zastepstwo?)
Mojego szefa juz nie ma - pojechal sobie do innego dzialu. Nie zostawil zadnych wytycznych kto go bedzie zastepowal, oczywiscie nie wykonal swojej roboty - i ja mam to audytorom tlumaczyc... Nie powinnam sie denerwowac, ale chetnie bym go pogryzla, taka jestem wsciekla.
Co sie dalej dzieje? Dowiaduje sie, ze kolejny menedzer zostal przeniesiony do innej siedziby. Zostal teraz tylko menedzer IT. Cala reszta zarzadu ds. produkcji, finansow, klientow... wszyscy sa juz pracownikami innych oddzialow - ale nadal wszyscy twierdza, ze firma bedzie funkcjonowac...
Przychodzi do mnie dziewczyna z HR i mowi - wiesz, moze Ty bys poprowadzila szkolenie z motywacji w czerwcu? Patrze sie na nia jak na UFO, ze niby co takiego? Wybrala chyba najmniej zmotywowana osobe do pracy w firmie... Gdyby nie to, ze nie moge dostac L4 w tym durnym kraju, juz dawno moja noga w zakladowym kolchozie by nie postala... No ale co mam zrobic, to troche taka propozycja nie do odrzucenia. Probuje jeszcze sie wymigac, mowie, ze to akurat w zamkniecie miesiaca, ze mamy bardzo duzo pracy, ze niedlugo moj slub... Ona usmiecha sie nadal jakby nie zrozumiala, a potem mowi, ze to pomysl naszego dyrektora. W koncu rozumiem, ze absolutnie nie bylo to pytanie, wiec mowie, ze jesli nikt inny tego nie moze zrobic, to ok, poprowadze to szkolenie. Osoba z HR mi mowi, ze w porzadku, tylko prezentacje na szkolenie trzeba wyslac do zarzadu do poniedzialku. Dodaje - wiem, ze macie wkrotce zamkniecie miesiaca, szef powiedzial, ze mozesz w weekend, np. w niedziele wieczorem. Aaaa i wydrukuj sobie moze jeszcze arkusz ocen do oceny szkolenia przez kursantow, bedziesz musiala te oceny zwrocic potem do HR, beda sie liczyc do Twojej oceny polrocznej. Czyli wlasnie zaplanowalam sobie weekend... Nie musze chyba mowic, jak sie czuje? 
Tak mi przyszlo na mysl, moze oni licza na to, ze jak mi wladuja wiecej i wiecej to sama sie zwolnie?
31 Cs – 26dc - Wizyta w klinice
Byłam w klinice
Niestety Szpital nie dostał dodatkowej kasy. W związku z tym ruszamy w drugim półroczu.
Pierwsze pytanie jakie padło – kiedy urlop. Stymulację najlepiej zrobić po urlopie.
I tak od następnej @ (ok 26.06) – antyki
Kolejna @ wypadałaby podczas urlopu, więc ze stymulacją nie ruszymy w trakcie urlopu. Kolejna byłaby na koniec sierpnia, więc stymulacja we wrześniu, ale nie chcemy czekać, chcemy lipcową @ przesunąć, żeby w sierpniu ruszyć ze stymulacją
i tak
Od dzisiaj – kwas foliowy (400), jod (200), wit. D, DHA
26.06-31.07 antyki
Po kolejnej @ ok 2-5.08 w 2 dc – ELONVA 150 (1 SZT) 364,00 - ten lek ma 7 dniowe działanie
Od 7dc rano – CETROTIDE 5 SZT) 66,00x5
Od 8dc –MENOPUR 600 140,00
7-8dc 1 wizyta (krew+usg)
na dzień dzisiejszy 834,00 pln
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 12:12
Wyszedł trochę niski, ale przekroję go, dodam pudding i będzie ok...
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/e6530adc7fb6.jpg
Krótka refleksja o ciężarnych z morderczym brzuchem 
Wsiadam dziś ok 13 do komunikacji miejskiej, tłok umiarkowany, wszystkie miejsca zajęte. Staje obok siedzącego pana na oko w wieku mojego taty (56 lat). Pan podnosi wzrok patrzy na twarz, potem na całkiem już widoczny 28tygodniowy brzuch i zaczyna wykręcać głowę takim ruchem jakby miał epilepsję (już chciałam się rzucać na ratunek). Po kilku sekundach miałam wrażenie, że ta głowa obróci mu się jak w "Egzorcyście"o 360 stopni byle tylko sprawiać pozory, że się ciężarnego brzucha nie widzi. Hak mu w smak jechałam jeden przystanek, postoimy sobie z Alką. Niestety ta krótka przypowieść pokazuje wcale nie taki mały i krótki problem, każda z nas brzuchatek* spotkała się z takim traktowaniem w komunikacji, sklepie, aptece a nawet kolejce do laboratorium. Kultura umiera czas podnieść larum. Serio, ja nie wymagam rozwinięcia czerwonego dywanu, 12 dziewic sypiących płatki kwiatów oraz fanfar bo jestem w ciąży. Chciałabym trochę życzliwości bo mogę w danym dniu czuć się trochę słabiej. Kiedy jadę 2-3 przystanki to nawet nie sadzam często tyłka bo i tak zaraz będę wstawać ale jak się szykuje dłuższa podróż to chciałabym żeby ktoś ustąpił. Rozumiem, że w dzisiejszych czasach iPhonów, iPadów, iPodów i innych "i" nie zawsze taki zajmujący miejsce osobnik robi analizę brzuchów, wieku i poziomu zmęczenia wsiadających aczkolwiek poproszenie o ustąpienie miejsca też może być ryzykowne (od zbluzagania do rękoczynów).
Chociaż dzisiaj serdecznie dziękuję młodemu człowiekowi z tramwaju 41 który poproszony ustąpił mi miejsca (no nie liczę, że czyta ten pamiętnik ale... i tak szczere dziękuję bo myślałam, że omdleję tam wracając na czczo z badań)
* zamiast brzuchatek można wstawić: osób starszych/niepełnosprawnych/matek z dziećmi w wózkach itp.
17+5
No i dokonam mordu jakiego świat nie widział! Toż to skandal. Wracam sobie do domu z pracy zadowolona, bo wyszłam godzinkę wcześniej. Myślę sobie, że mam chęć na szczawik z jajkiem i ziemniaczkami to sobie ugotuje a co?
No jakby to, że ojciec mego nienarodzonego dziecka jakoby zakosił klucze od spiżarni, bo pewnie coś potrzebował i uznał, że nie będą mi potrzebne wsadził w kieszeń i pojechał do pracy. No i dupa blada! Teraz mam wywarek na zupkę i szczawik w słoiczku i nawet jajeczka ugotowane, ale kurde nie mam ziemniaków. No i nie pozostało mi nic innego jak w złości poczekać leżąc aż wróci z pracy.
Tak z tematów ciążowych to dziś po raz pierwszy przyodziałam ciążowe spodnie. Już nawet dresy nie były dla mnie wygodne. No i powiem, że ciuchy pierwsza klasa! Jakoś tak mi głupio było, bo zastanawiałam się czy to nie za wcześnie. W dupie to mam ma mi być wygodnie i tyle.
No i skoro z zupki na razie nici to idę spać a co? Skoro zadbałam w niedzielę o moją mamę i teściową to teraz czas na mnie! Też na dzień matki mi się coś należy! A co!
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2015, 15:49
Kurcze jaki dzis dzien do bani,spałabym i spała. Rano pobodka o 5 bo trzeba bylo na KTG sie wybrac, ja wiadomo "słonica" to i trzeba bylo wczesnie wstac zeby sie ogarnac. Ledwo szłam szczerze mowiac bo wszystko dokucza coraz bardziej. Meczace te badania. Wladowac sie na fotel "samolot" zeby polozna pobrała wymaz tez nie jest juz tak łatwo. Moze i marudze wiecej niz to warte,ale tak jest. Moje kochane "opiekunki" jeszcze naszczescie potrafia sprawic ze wychodze od nich usmiechnieta. Mały tak dawał czadu pod aparatem,ze myslalam,ze zwariuje. Nie wiem czy to dobrze czy zle, stały przy mnie cały czas i cos tam widziały chyba niepokojacego bo obie macały mnie po brzuchu. Moze sa silne skurcze? Nie wiem,jakos nie lubie sie wypytywac bo mam wrazenie pozniej ze mysla,ze jestem jakas nawiedzona. Wychodze z zalozenia,ze gdyby cos bylo nie tak to by mnie do domu nie wypuscily.
Jestem troche przerazona ta jego waga,jednak to 3400(z taka waga dzieci sie wlasciwie juz rodza ) a mi zostaly 4 tygodnie,no 3 bo jutro wchodzimy w 37 tydzien i co jak dobije do 4500? Boje sie,serio...
Moze jednak powinnam zapytac we wtorek doktorka czy bedzie cc? Jak myslicie? ile jeszcze moze przybrac do 20 czerwca?
file:///C:/Users/Natalia/Desktop/Snapshot_20150519_3.JPG
Antoś w 35 tc 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2015, 16:23
Jesteśmy po polowkowych - Helenka pozostała Helenka. Malutka rozwija się prawidłowo i jest slicznotka. Zakochalam się w niej na nowo 
A wczoraj rozpoczęliśmy 22 tc - dużo odpoczywam bo brzuch mam cały czas napięty ...
7t2d
Przeżyłam dziś chwilę grozy kilka minut przed wyjściem z pracy. Złapał mnie nagle taki ból brzucha i świat mi zaczął wirować przed oczami, że mało nie fiknęłam do góry nogami i miałam wrażenie, że Kurczak zaraz ze mnie wyskoczy. Usiadłam - nie pomogło. Wstałam - nie pomogło. Zaczęłam już prawie płakać i się macica zlitowała ...
WTF normalnie? 
Teraz oczywiście czuję się jak młody bóg, więc tym bardziej tej akcji nie rozumiem ... eh.
Wpadłam do mojej mamuśki z życzeniami, drobnostkami i całusami... Najwspanialsza ta moja mama na świecie, nie zamieniłabym jej na żadną inną 
Nie wiem czy powinnam tak myśleć czy nie, ale jakoś wierzę w to głęboko, że kiedyś tą matką będę. Muszę w to wierzyć! Będę! Będę! Będę! 
A swoją rodzicielkę kocham nad życie
MAMO! JESTEŚ CUDOWNA!

N. dziękuję Ci za te słowa skierowane dziś do mnie. Może nie będziesz zadowolona ale są dla mnie poruszające i postanowiłam je tu umieścić, żeby nie zaginęły w gąszczu różnych wpisów.
cyt. 'No to na koniec życzę Ci, kochana, przy okazji Dnia Matki, żeby ten właśnie cykl pozwolił Ci za rok tulić do piersi Twoje upragnione dzieciątko. Przygotuj, mimo tych wszystkich obowiązków i stresów w pracy i w domu, swoje ciało, duszę i umysł na przyjęcie tego, co ta inseminacja może Ci przynieść. Bez nadmiernego entuzjazmu, ale z ciepłą iskierką nadziei, która ogrzeje to Nowe Życie, które może wreszcie zagościć w Twoim łonie.'
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2015, 22:19
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.