Kocham mojego chrześniaka! Dostałam dzisiaj od niego spóźnioną kartkę na Dzień Mamy i wierszyk ;P Rozczula mnie ten dzieciak na maksa
Jadę rowerem, a on woła przez okno balkonowe na całe garło " MOJA KALOOO! KOCHAM CIĘ!" 
On pierwszy przywitał mnie pod kościołem w dniu mojego ślubu, i mówi do mnie "Ale jesteś piękna moja Kalusiu!" A Jacek do niego mówi "Już niedługo to będzie moja Kala", A mały do niego "Nie ma szans! Zawsze będzie moja!" 
Znalazłam jeden plus tak długiego cyklu - zaoszczędzę na tamponach
Mój zapas i tak się kończy już, i póki się nie pojawi @ to nie kupuję więcej, bo na początek jeszcze mam.
Ogólnie postanowiłam spasować ze spinaniem się z dzieckiem. Może to dziwnie zabrzmi, ale trochę myślę, że ulżyło mi jak się okazało, ze nie tylko ze mną jest kłopot. Takie mam uczucie, że nie tylko ja jestem "winna". Mimo, że to nie są dobre wieści, że kijanki są kiepskie, to wbrew pierwszym negatywnym nastrojom podziałały dobrze. Zwłaszcza na Jacka, który za punk honoru obrał sobie zapłodnienie mnie
Hahahah! Wiem, że jego leczenie, jak i moje potrwa, i teraz łatwiej mi pogodzić się z tym , że nie będzie to szybko proces i wszystko potrwa jeszcze dłuższy czas.
W przyszłym tygodniu gin i ja będziemy opracowywać strategię żeby udało się jak najszybciej. Wiem, że najlepiej byłoby już wywołać @, ale co z tego, skoro kijanki słabe i uwięzione? Raczej w tym stanie nie podołają, więc zanim się je zreperuje to ja mogę trochę poczekać.
Tydzień mnie nie zbawi, a na szybkiego nie da się zrobić nic porządnie. Jakaś taka jestem pełna optymizmu 
W ogóle kupiłam sobie żel do higieny intymnej Lactacyd Fresh. O w mordę laski jak to piecze!
Myślałam, że to reakcja alergiczna, ale się doczytałam, że żel zawiera mentol
Jacek śmieje się, że będę "tam" pachnieć jak pasta do zębów 
Dwie ostatnie przytulanki inicjował Jacek, więc teraz by wypadało, żebym ja się zebrała w karby i coś wykombinowała. Mam w planach kupić jakiś żel intymny
Macie coś do polecenia? Ogólnie od czasu kiedy biorę Bromergon, mam problem z suchością, nawet mimo podniecenia. Dziewczyny pisały o Conceive Plus. macie jakieś doświadczenia, którymi mogłybyście się podzielić?
Daje fotkę mojego Szkraba 

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2015, 12:12
All good:)) Krwawienie to sprawka Crinone..
Wczoraj wieczorem znow zauwazylam drobne plamienie I rozryczalam sie jak wol. Na co moj P. ze on nie rozumie tej paniki I ze mam isc do lozka..to jeszcze bardziej wyprowadzilo mnie z rownowagi I wygarnelam mu ze jest nieczuly, niewspierajacy I ze nie rozumie przez co przechodze...z takim stwierdzeniem poszlam obrazona spac. Przyszedl potem mnie przeprosic ale co gadal to juz nie wiem bo bylam na pol spiaca.
Dzis rano twardo zerwal sie z lozka I zadecydowal ze ja mam jechac a on zawiezie Adasia do przedszkola I dojedzie pozniej. co bylo ok bo I tak musialam tam 1,5 godziny czekac.
Mialam badanie krwi I scan(USG).. wszystko ok.Fasol ma 28 mm co by wskazywalo na 9 tydz I 2 dni..czyli ok. Uslyszelismy serce jak bilo..I wydzielismy jak sobie macha raczkami wkleilabym foto ale nie wiem jak..heheh..szalone to wszystko.
Dostalam na dzis wolne napisalam tylko im sms ze nie bedzie mnie w pracy. Czuje sie troche winna ale zdrowie dziecka jest przeciez najwazniejsze a mialam wczoraj takie klojace bole dokladnie jak Terraska opisywala wiec bede dzis lezec I sie byczyc. P. do mnie mowil sam zebym w domu zostala I tak tez zamierzam zrobic. Przed name dlugi weekend czyli 4 dni lenistwa!!! Huuura!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2015, 12:36
18.08.2023
39+0 7 dni do porodu :o
Ostatnia prosta 7 dni - tydzień - 168h .. kiedy to zleciało ?
Ostatnie dni to już raczej turlanie się, dalszych eskapad unikam - ciężko mi się chodzi i szybko się męczę. Niestety cierpią też na tym zabawy ze starszą - są raczej bierne z mojej strony
I mam duże wyrzuty sumienia z tego powodu
Najgorzej jest niestety w upały.
Dopinamy ostatnie sprawy, wizyty lekarskie ze Starszą. Wpadły nam też po drodze dwie imprezy rodzinne - także nie ma nudy 
Jak pisałam ostatnio przypałętał mi się chyba jakiś nawrót alergii, chodzę sobie i kicham i swędzą mnie oczy - nagle. Już sama nie wiem od czego to, no ale ratuje się okazjonalnie Tafen Nasal i Ektinem do oczu. Są dni, że mam wrażenie, że wszystko mnie swędzi, ale to chyba kwestia podpuchnięć i temperatury.
Na domiar złego oparzyłam sobie rękę żelazkiem dość mocno - nie smarowałam od razu Argosulfanem bo myślałam, że nie wolno i trochę się papra, ale mam nadzieje, że do porodu się wygoi 
No i oczywiście dodatkowo jakaś ala infekcja intymna - bo lekarz nie stwierdził objawów - dostałam tylko zewnętrznie Pimafucin do smarowania - pomogło, to najważniejsze.
Śmiałam się wczoraj do fizjo, że w czasie tej ciąży przypałętało mi się chyba wszystko co mogło: infekcje górnych dróg oddechowych, alergia, oparzenie, infekcja intymna, bakterie w moczu, ukruszona plomba.. ale co nas nie zabije 
Wizytę u swojego lekarza mam dopiero za tydzień, ale 10.08 zaliczyłam extra wizytę w luxmedzie ze względu na te pseudo infekcje - mała ważyła teoretycznie 3115g. Byłam w luxmed też wczoraj (umówiłam się już dawno temu, więc pomyślałam, że pójdę - zobaczę czy coś się dzieje). Miła Pani najpierw spytała czy jest sens żebym chodziła podwójnie (luxmed i prywatnie) po czym mnie zbadała. Ale nie podała żadnych wymiarów (po tym jak dowiedziała się, że ostatnie USG miałam 31.07). Także w czasie 5min wizyty dowiedziałm się tylko tyle, że cisza - spokój - nic się nie dzieje - szyjka zamknięta. Choć tydz wcześniej lekarz mówił, że rozwarcie na opuszek (jak u kobiety, która już rodzila).
Od 3 dni czuje się jakoś wybitnie zmęczona - w nocy nie mogę spać - budze się punktualnie 1.30 potem 4.30 i ostatecznie wstaje 7.30. Poza tym jakaś wyjątkowo obolała też jestem.. Malutka mocniej się kręci od tych 3 dni - skacze po pęcherzu? Po szyjce ? Czuje ja już nisko, jak się właśnie tam kręci. Może wstawia się w kanał? stąd może te obrzęki, które pojawiły mi się dwa dni temu.. nawet fizjo zwróciła uwage.. raz aż się lodem obkładałam
Macica też jakby zaczynała się bardziej spinać - także może coś tam zaczyna się dziać? Wczoraj tak mnie bolało w pachwinach, że ledwo co chodziłam, ale chyba się przeforsowałam po prostu.
Dziś nawet na ktg ze 2 skurcze się pojawiły :o po raz pierwszy odkąd robię ktg co 2 dni. Także kto wie.. kto wie.. może to lada dzień ? Też wydaje mi się, że brzuch jest niżej, chociaż zgaga/wzdęcia wciąż męczą. I mało miejsca na jedzenie - choć jeść mogłabym non stop..
Z mojej checklisty:
- moja torba spakowana
- torba dla Malutkiej: rzeczy naszykowane na przewijaku, trzeba tylko wsadzić do torby
- dokumenty ogarnięte
- naklejka nad przewijak zamówiona
- butelka kupiona
Do zrobienia:
- spakować Starszą
- poukładać na przewijaku to co niezbędne
- wyparzyć części laktatora (zamówić nowe jeśli trzeba)
- ogarnąć mieszkanie
i sypialnię - wygląda chwilowo trochę jak składzik i jak tam z bobo przyjść? 
- przesłuchać szkołę rodzenia! (tak, nie zrobiłam tego jeszcze
)
Starsza nie może się doczekać, aż pojawi się siostra. Codziennie mówi do brzucha - no wychodź już
A ja jakoś wciąż nie mogę uwierzyć, że to może być lada dzień (wiem, powtarzam się
).
I chyba coraz bardziej boje się tego porodu ? Tego jak zareaguje ? Tego jak sobie poradzimy ?
I chyba po prostu nie mogę uwierzyć, że to wszystko może mieć szczęśliwe zakończenie ? Po niespełna 3 latach starań.. Że tak po prostu może w końcu spełnić się moje marzenie ?!
Do tej pory nawet nie zmieniłam stopki, bo paraliżuje mnie strach..
Kochana Malutka Kruszynko - czekamy na Ciebie, kochamy całym sercem - każdy na swój sposób Mama, Tata, Siostra - i nie możemy się doczekać kiedy się poznamy. I może czasem wydawać się inaczej, ale na prawdę bardzo bardzo czekamy.. 
Bądź zdrowa i chodź już do nas

Strach, że coś uśpi moją czujność na tej ostatniej prostej.. że coś pójdzie nie tak..
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2023, 16:44
brzuch boli coraz bardziej... kolejny cykl na straty...
wszechogarnia mnie złość. Najchetniej udałabym sie jak najdalej od ludzi, od tych wszystkich fałszywych uśmieszków.... i wyłabym. wyłabym tak długo aż by mi brakło tchu....ale nie. musze być silna, dla nich wszystkich którzy jeszcze we mnie prawdziwie wierzą.... choć tych jest niewielu.
Kiedyś byłam bardzo silną psychicznie osobą, naprawdę dużo potrafiłam znieść,cieżko było mnie zranić. O kompleksach też nie było mowy. ciągle się uśmiechałam, cieszyłam z byle czego.... Kiedyś....
Dziś wszystko wygląda inaczej, chce być silna, nie poddawać się, walczyć.... ale z każdą następną @ jest to coraz trudniejsze...
Mąż ostatnio stwierdził, że dawno się nie śmiałam... a mnie sie ryczeć chce.
Jestem zła na samą siebie, że nie umiem, nie mogę dać M. wymarzonego potomka.... trace cierpliwość, zamykam się coraz bardziej w sobie chociaz mam świadomość tego, że to najgorsze co mogę robić. Ale nie umiem inaczej....
chciałabym wyjechać na totalne odludzie, tylko ja i mąż. i wrócić tu dopiero z okrąglutkim bobaskiem na rękach... albo wcale nie wracać... tak wcale...
dlaczego życie tak nas doświadcza... oddałabym wszystko, mieszkanie, auto, pracę.... aby tylko móc usłyszeć bicie małego serduszka w sobie, aby widzieć tą radość na twarzy M.
dlaczego Bóg nie chce usłyszeć moich modlitw i prosb.... dlaczego ....
Jezu, pisałam i wszystko mi zniknęło.. a tak się naprodukowałam
uuuuuuuh!
No to jeszcze raz..
39% ciąży za 3 tygodnie pyknie połowa !
Z nowości jakie mnie spotkały, to to że przez przypadek napomnęłam teściowej rano, że może jednak wzięłabym sobie na górę na hol lodówkę, a bo napój schłodzić czy coś... i niespodziewanie z pomysłu do lodówki dołączyła szafka kuchenna, blat, czajnik, stół z krzesłami, chlebak , szklanki,sztućce i inne
Teściowa sobie zaplusowała, mało tego- kupiła mi lodówkę, co prawda za 200 zł używaną, ale jest jak nowa! Bez zapachu, bialutka, ładne szklane półki, schowki, kieszonki
wczoraj same wszystko ogarnęłyśmy, co prawda ja tego wszystkiego na górę nie dźwigałam, ale sporo miałam sprzątania i przekładania składziku który zrobił się w holu na panele, meble w paczkach itd. Dzisiaj pokutuje, bo źle się czuje no i coś mnie brzuch pobolewa, pewnie od tego schylania i kucania .
Co prawda kuchenki ani zlewu nie mam na górze i nie ma możliwości podłączenia wody, ale powiedziałam sobie że jak łazienka będzie zrobiona, to kupię, będę tylko dla nas gotować, a nie mam problemu żeby umyć jeden garnek dziennie w łazience czy szklanki. Wszystko po to, żeby już się oddzielić całkowicie
tym bardziej że zacznę gotować dla małego 
Jakoś trzeba sobie radzić 
Muszę dziś jechać po krople dla kociaka, bo normalnie ropa z oczu jej wypływa
jak nie przemyję to się sklejają powieki, a jak naciągnę jej kącik, to normalnie ropa się sączy. Przemywałam ciepła wodą, później solą fizjologiczną, ale nic to nie daje- potrzebne krople z antybiotykiem, bo nie daj boszz jeszcze na mnie przelezie, a ja tylko przy tych kotach urzęduje ..
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2015, 16:30
Piątek 8dc
Weekendem jeszcze cieszyć się nie zaczynam, gdyż jutro na 8:00 muszę się na szkoleniu w Katowicach stawić. Mam jednak nadzieję, że sie uwiniemy szybko i o jakiejś ludzkiej godzinie wrócę do domu. Zależy mi na tym, gdyż... w ten weekend Kraków oszalał z okazji Dnia Dziecka! W sobotę wysłałam P z Młodą na projekcję Grufołaka z muzyką na żywo, w ramach Festiwalu Muzyki Filmowej. Z tej samej okazji wieczorem idziemy na Międzynarodową Galę Seriali. Koncert z udziałem wielkich twórców muzyki telewizyjnej (m.in Raminem Djawadi - twórcą muzyki do Gry o Tron). Cieszę sie jak dziecko 
Poza tym również w sobotę jest Widowisko Plenerowe na Wiśle, czyli smoki i fajerwerki. Pytanie o której się koncert skończy? Bo Majkę zapewne smoki by ucieszyły... No nic. Zobaczymy. Jak zdążymy, to pójdziemy nad Wisłę, jak nie, to pójdziemy za rok...
No i dzisiaj się Dnio Owada na mojej Alma Mater rozpoczynają. Oczywiście KONIECZNIE muszę na Uczelnię choć na chwilę podskoczyć. Majka dzisiaj pojechała tam z przedszkola na jakieś zajęcia dla maluchów.
Dni Owada, to impreza obdarzona szczególnym przeze mnie uczuciem. To takie dziecko moje, gdyż od początku brałam udział w organizacji tej imprezy, a pod koniec studiów nawet nadzorowałam całą organizację. Szukałam sponsorów, namawiałam wystawców, jeździłam odławiać owady na wystawę, hodowałam , ustawiałam, ozdabiałam, prezentacje przygotowywałam, opowiadałam przedszkolakom o muchach i biedronkach, pająki dokarmiałam, modliszki rozmnażałam, po nocach nie spałam zamartwiając się, czy aby na pewno wszystko się uda... I miałam dwadzieścia kilka lat
Tym bardziej dobrze mi się dzisiaj tamte czasy wspomina...
A z okazji Dni Owada, dzisiaj mój ukochany robal - Rosalia alpina (nadobnica alpejska)

sprawozdanie z 1 wizyty u ginekologa:
-skierowanie na badania Prolaktyna i TSH + nasienie
-w następnym cyklu zaczynamy monitoring
-tyłozgięcie macicy: lekarz kazał kochać się w pozycji "ja na brzuchu, on na mnie"
-torbiel krwotoczna na prawym jajniku 44mm: na razie nie usuwamy, będziemy obserwować czy się nie wchłonie.
-niepłodność może wynikać z tego, że poprzedni lekarz niesłusznie zrobił mi wypalanke nadżerki.
Jestem strasznie zła. Byłam młoda i głupia, zaufałam lekarzowi, który mi wmowił nadżerkę której nie mam po to by ściągnąć kasę. Powinnam była skonsultować to z innym lekarzem. Ale co mogła wiedzieć 19-letnia dziewczyna. Teraz mogę przez to nie mieć dzieci. Mam ochotę zabić tego konowała który mi to robił. Czuję ogromny żal i wściekłość... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2015, 14:33
Dziewczyny, miałam dzisiaj HSG. Długo czekałam, bałam się i co? DROŻNE! Wszystko OK.
jejjj...
juz mnie szlak zaczyna trafiac z tym wszystkim,
dzis 20dc owu nie ma, sadzac po temp bo zamiast rosnac to przeciez mi spada,
nawet sprawdzilam termometr czy sie nie zepsul i mysle teraz zmierze temp i jest wyzsza o 6kresek niz rano, wiec termometr jest ok.
niby wczoraj poznym wieczorem mocno jajnik mnie bolal, ale skoro temp spada to niestety to nie jest oznaka owu...
nie wiem ja juz na nic nie czekam, bo ja szczescia to w zyciu nigdy zbytnio nie mialam,
ewentualnie to na @ moge czekac... 
Gdybym miala szanse ,wrocilabym do rodziny,tylko,ze nie ma takiej mozliwosci. Mojej mamy nie ma,a ja nie jestem w stanie sama ogarnac tak wielkiego domu. Trzeba biegac z drzewem i z ciepla woda tez jest kiepsko. Mama wie jaka jest sytuacja bo kiedys juz interwewniowala jak wyszedl z domu o 19 niby do sklepu po fajki a wrocil po 1 w nocy nawalony w 3d... powiedziala mi wtedy,ze nie mam prawa przez niego plakac bo wyjdzie tak,ze wyladuje w szpitalu... Obiecala mi ,ze jak wroci z pracy (koncowka czerwca) to bede mogla przyjechac na jakis czas ,odchowac Tosia i wyluzowac,odpoczc od Ł. Dziewczynki,ja wlasciwie caly maj jezdze do siostry,uciekam jak tylko moge z tego mieszkania,pod byle pretekstem,tylko,ze siostra ma swoje zycie i 2 dzieci a na dodatek wychowuje je sama,bo jej maz jest jeszcze gorszy (damski bokser)... jakos to wytrzymam.
Ł. ma czasami ludzkie odruchy,co prawda nie wiem czy zrobil to wczoraj specjalnie,czy nie w kazdym razie,wie jak meczy mnie co noc i dzien zgaga od poczatku ciazy i ze wlasciwi tylko mleko mi pomaga. Kiedy poszlam do ubikacji,wypil reszte i powiedzial ze wzial tylko lyka. On smacznie spal cala noc,a ja siedzialam ,albo chodzilam i meczylam sie do 5 rano . Kiedy sie obudzilam widzialam,ze zrobil zakupy,kawe i chyba byl zly na siebie ,ze przez niego nie spalam cala noc. Dodtkowo irytuje mnie fakt,ze od kilku dni mam wrazenie ,ze w kazdej chwili moge zaczac rodzic, dzis nie moge sie nawet "wyproznic".... maly tez jakis spokojny,a zawsze szalal cale dnie.... sama juz nie wiem.
Jedna z osob, ktore odchodza z firmy, przyniosla na pozegnanie chinskie ciasteczka z przepowiednia
Zgadnijcie co wylosowalam: "Congratulations, you are on your way" 
Od razu skojarzylo mi sie z ciaza 
Udalo mi sie przekonac nowego szefa do call'a w przyszlym tygodniu, wiec troche pracuje, a troche przysypiam przy biurku...
Jeszcze 2 godziny pracy...
Trzymajcie kciuki!
Tylko mi się @ skończył i już odczuwam niecierpliwość - chcę być znowu w ciąży! Wiem, że jeszcze nie pora, że ten cykl powinnam poczekać - przede mną jeszcze tyle wizyt lekarskich i badań... Ale moja cierpliwość i zen gdzieś kompletnie zniknęły, czuję tylko dojmującą tęsknotę za dzieckiem. Ja chcę być w ciąży już! I to najlepiej od razu od czwartego miesiąca!
No nic, gdzieś tą cierpliwość trzeba znaleźć...
Siedzę właśnie na szkoleniu przygotowującym do ważnego egzaminu zawodowego i niestety nie mogę się za nic na nim skoncentrować. Skoro i tak średnio z niego korzystam, powinnam pracować nad kończeniem projektu, ale do tego też nie mam głowy ani chęci. Widzę coraz wyraźniej, że przerwa od obowiązków jest mi faktycznie potrzebna. Wykrzesanie z siebie energii na cokolwiek jest ostatnio zadaniem ponad moje siły.
Z lepszych momentów do zapamiętania - byliśmy wczoraj z mężem na cudownej randce. Spacer przez centrum miasta do naszej ulubionej, kameralnej restauracji sushi, pyszna kolacja i spacer z powrotem do domu. I cały czas wspólne rozmowy, żarty i śmiech. To cudowne, jak bardzo jesteśmy w sobie zakochani i jak dobrze nam ze sobą po 7 latach razem 
Dzisiaj mam wolny dzień a to dlatego, że byłam w klinice na usunięciu przebarwienia na twarzy. I tak właśnie siedzę sobie z poszytą mordeczką. Dobrze, że chociaż nie boli.
Jutro wypada mi ostatni dzień brania lutki a dziś dostałam niewielkiego plemienia. Pewnie @ się jutro lub pojutrze rozkręci. Narazie tempka jeszcze wysoko. Żadnych testów nie robiłam. Ale by było wesoło jakbym zaciążyła.... Tak,tak pomażyć to sobie mogę. Co najwyżej to mogę sobie korale zrobić z moich pęcherzyków z jajnika:)
Ale paskudna pogoda
nic sie nie chce, chciałabym leżeć tylko w łożku i przespać cały weekend , bo cały weekend ma byc beznadziejny
. Kochane czy któraś z Was używała epi no delphine balonik???? Może by sie wypowiedziała na jego temat? Jak zakupiłam i jestem ciekawa czy faktycznie to takie cudo 
W Luksemburgu odbywa sie dzis maraton ING. Przeszlismy sie kawalek, obejrzelismy... Kupilam sobie kielbaske z grilla. Zjadlam jej pol, po czym dalam S reszte mowiac, ze jakas taka sucha - a poza tym juz nie moge
wrocilismy do domu, biegna niedaleko nas wiec kibicujemy z balkonu... Pozarlam pol arbuza, po czym stwierdzilam, ze jednak mam ochote na kielbaske z grilla. Wyslalam S spowrotem na piechote do miasta z zaleceniem "tylko kup jakas inna"
swieta cierpliwosc ma do mnie ten moj S
Gdy tylko wchodzę na ten pamiętnik to mam ochotę tylko pisać o moich "sprawach ciążowych". Nie potrafię pisać o niczym innym, o niczym innym nie myślę jak to czy jestem już w ciąży czy nie. Może wynika to z faktu, że na co dzień nie mam z kim o tym porozmawiać. W pracy nie mogę, a pozostałe osoby np moja mama w ogóle nie rozumnie problemu niepłodności. Zauważyłam też, że wiele kobiet które znam i młodszych jak np moje trzy szwagierki oraz starsze jak moja mama, nie mają pojęcia kiedy jest owulacja, co to jest endometrium, pęcherzyk dominujący czy ciałko żółte, choć mają dzieci. Więc nawet jak z litości zapytają mnie jak tam po wizycie u lekarza to i tak nie zrozumieją tego co powiem 
No niby jest jeszcze mężuś, ale on ma tyle na głowie- praca, studia, klienci, delegacje. Nie chcę go zadręczać swoimi odczuciami. Ale Was dziewczyny podręczę 
No i właśnie dzisiaj- 7 dni po owu- martwi mnie totalny brak objawów. I wiem znów że się nie udało.
Powiecie: w rzadkich przypadkach do zapłodnienia dochodzi 10-12 dni po, albo że niektóre kobiety nie mają objawów, ale ja nie będę tym niezwykłym przypadkiem. Nie, nie 
Oj się rozpisałam, chyba pójdę na spacer, a może Misiek da się wyciągnąć na rowery.
pochodzilam troche po miescie i jakos mi lepiej,teraz juz wiem czego mi brakowało ,UWAGA ! Lodów;d tak,to jest na ta chwile moj lek. poczulam sie jak nowo narodzona;d spokojnie,diabetolog powiedzial,ze cukry mam w normie i ze czasami moge sobie pozwolic na cos slodkiego . Antosiowi tez widze smakuja;D
Ł. wroci pewnie o 2 w nocy wiec mam troche czasu zeby posprzatac dzis i nie meczyc sie jutro. Czekaja mnie goląbki i prasowanie,co pokochałam. Nie wiem czemu ale zapach prasowanych,swiezo wypranych ubran (szczególnie dzieciecych) dziala na mnie relaksacyjnie. Dziwne,nie? 
Taka jestem wspaniała,ze spaliłam nowe zelazko!
Od tesciowej. Przypadek? Chyba nie xD
W kazdym razie po tym spacerku doszlam do wniosku,ze bedzie dobrze. Co by sie nie działo,dam sobie rade. Z nim,czy bez niego. W koncu jak nie ja,to kto?
Robiłam wczoraj kolejny test, oczywiście biel aż raziła po oczach,
na usg wszystko okej, zostaje ginekolog.
Kolejna porcja dobrych rad.
Z forum ovu. Tak napisała Ania_84
Po pierwsze długie starania kwalifikują się do zrobienia badan pod katem genetyki - z racji tego ze możecie być niezgodni genetycznie.. tak nam to lekarza mówił
drugi czynnik który kieruje na badania genetyczne to azoospermia ( lub ogólny problem z nasieniem ) lub poronienia..
na kariotyp wydaje skierowanie nawet lekarz I kontaktu tylko
Ty na kariotyp(tego nie piszą w skierowaniu) musisz mieć wypisane skierowanie do poradni genetycznej z jednym z tych kodów ICD 10 w rozpoznaniu
N97.4 Niepłodność kobieca związana z czynnikami męskimi
N46 Niepłodność męska
N97 Niepłodność kobieca
Mąż osobne skierowanie na kariotyp i mutacje ( jeśli chcecie zbadać dodatkowo CFTR - gen mukowiscytozy - który może utrudniać plemnikom dotarcie - po prostu się sklejają bo jest zwiększona lepkość - tego nie piszą w skierowaniu )
tez napisane musi mieć do poradni genetycznej i w rozpoznaniu najlepiej niech walną ; albo oba rozpoznania albo jedno z tych dwóch
N97.4 Niepłodność kobieca związana z czynnikami męskimi
N46 Niepłodność męska
Jak idziecie do poradni genetycznej weźcie wyniki badan jakie tam macie - dr Kępczynski w Łodzi w geneos jest bardzo fajny i na wstępie się pyta jakie chcecie badania .. bez problemu wydaje skierowanie na badania 
powiedzcie ze sprawdziliście już wszystkie możliwości i jeszcze to wam podpowiedzieli
wiec chcecie sprawdzić
Tam w Łodzi to nas się zapytał, co chcemy zrobić
czy tylko kariotyp czy tez mutacje, a ze niby nam kazał zrobić tylko kariotyp lekarz to powiedzieliśmy ze te mutacje też
i tak nam zrobił
od razu pobrali krew i heja teraz czekamy.
PS ..jeśli ktoś nie ma wyników to również może powiedzieć, że nie wziął albo nie pomyślał żeby wziąć bo myślał ze wystarczy skierowanie 
Oszczędność jest, bo sam kariotyp to koszt około 500 zł za jedna os =1000 już nie mówię i o tych mutacjach, bo za każdą mutację znowu od 500 -700 zł.
Dlatego nie raz warto pokombinować 
Jak uzyskać skierowanie do poradni genetycznej?
Jest kilka możliwości:
1) lekarz POZ - tam gdzie przynależycie
2) poradnia leczenia niepłodności - tu dostajecie oboje osobne skierowania od jednego lekarza
3) Ginekolog - Ty dostajesz skierowanie.

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2015, 19:13
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.