25 dzień cyklu i zaczynam świrować, chciałabym już wiedzieć co i jak
Znów czerwiec będzie napchany jak co roku w naszym przypadku
sesja się zbliża wielkimi krokami, a do tego remont świeżo zakupionego mieszkania i starania o bobasa
Czy my zawsze musimy wszystko robić w jednym czasie? Tak, chyba tak, tacy już jesteśmy, ale jeszcze nigdy źle na tym nie wyszliśmy, więc i tym razem musi być dobrze 
No tak i teoretycznie przerywamy starania ale Mój nie chce słyszeć o zabezpieczeniu
U nas to zawsze tak jest
Tylko żeby się nie okazało że w Niemczech nagle zobaczę dwie kreseczki... Bałabym się że znów coś może się stać a kto mi tam pomoże?
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2015, 20:08
Jak polepszyć jakość i ilość śluzu szyjki macicy
Pij wodę. Jeśli zauważysz, że nie produkujesz w fazie płodnej miesiąca wystarczającej ilości śluzu zacznij od odpowiedniego nawodnienia organizmu do swojej diety włącz dużą ilość wody, szczególnie w dniach poprzedzających owulację pij około 8 szklanek (2 litry) wody dziennie. Nie zastępuj jej innymi napojami, ponieważ mogą mieć one właściwości odwadniające!
Zmień dietę. Plemniki zdecydowanie lepiej sobie radzą w środowisku zasadowym, tymczasem środowisko pochwy jest naturalnie kwaśne, dlatego staraj się wprowadzić do diety pokarmy o ph zasadowym. Co to oznacza? Sięgaj często po owoce (np. grejpfruty, czy wiśnie) oraz po warzywa. Tu wybór masz ogromny, np. brukselka, groszek, szparagi, kalafior, cukinia, por, pomidor, awokado, fasolka szparagowa, szpinak, czosnek, seler naciowy, kapusta, sałata, papryka słodka, brokuły, ogórek, natka pietruszki, pestki dyni, migdały, buraki, rzodkiewka, fasola biała , soczewica, czy tofu.
Natomiast zdecydowanie staraj się ograniczyć picie kawy, alkoholu i spożywanie mięsa, nabiału oraz słodyczy i wyrobów z mąki pszennej
Sięgnij po olej z wiesiołka i z siemienia lnianego. Olej z wiesiołka działa przeciwzapalnie, łagodzi napięcie przedmiesiączkowe i zwiększa ilość oraz wpływa dodatnio na jakość płodnego śluzu szyjkowego. Dzienna dawka oleju z wiesiołka to od 1500 do 3000 mg dziennie. Przyjmuj ją w pierwszej fazie cyklu, do wystąpienia owulacji, a później odstaw. W drugiej fazie sięgnij po olej z siemienia lnianego żeby dostarczyć organizmowi niezbędnych kwasów tłuszczowych. Siemię lniane dobrze wpływa również na czynność macicy oraz jakość śluzu. Pamiętaj, że efekty mogą być widoczne dopiero po kilku miesiącach.
Użyj lubrykantów wspomagających płodność. Są to specjalne produkty bezpieczne dla plemników oraz spójne z pH pochwy. Dzięki swoim właściwościom zwiększają ruchliwość i żywotność plemników zwiększając szansę na zapłodnienie.
Sprawdź działanie gwajafenazyny. Ten popularny składnik syropów nie tylko rozrzedza wydzielinę w płucach, ale również rozrzedza śluz szyjki macicy. Najlepiej zacząć brać zalecaną dawkę 5 dni przed rozpoczęciem owulacji, a na czas owulacji zaprzestać. Ważne jest to, żeby kupić syrop, którego składnikiem aktywnym jest wyłącznie gwajafenezyna! Biorąc syrop oraz pijąc dużą ilość płynów zwiększasz szansę na zajście w ciążę. Jeżeli twój partner ma zbyt gęste nasienie również może skorzystać z tej metody.
źródło: http://www.babyboom.pl/ciaza/przygotowania_do_ciazy/jak_polepszyc_sluz_szyjki_macicy.html
Jakie jest dziecko o imieniu Wiktor
Osoby noszące imię Wiktor w dzieciństwie są silnie zżyte z rodziną. Liczy się nie tylko rodzina, ale i wartości, które ona z sobą niesie. Dziecko-domator – to sformułowanie trafnie opisuje typ usposobienia oraz widoczne upodobania. Osoby o tym imieniu w młodości chętnie przebywają w dobrze znanych miejscach. Źle natomiast znoszą samotność. W młodości szukają towarzystwa mądrych osób, lecz uczucia grają pierwszorzędną rolę.
Schyłek życia i starość osoby noszącej imię Wiktor
Schyłek życia osoby o imieniu Wiktor będzie pogodny i spędzony w rodzinnym gronie. Troskliwa opieka i poczucie bezpieczeństwa jest normą w tym przypadku. Pojawiają się tendencje opiekuńcze i zajęcie innymi, również często zwierzętami. Widoczne jest dobre porozumienie z otoczeniem i zgoda z samym sobą.
Aktywność
Imię Wiktor nie skłania do aktywnego działania, odpowiada raczej formie pasywnej.
Psychika i pobudliwość
Silnie rozwinięte poczucie własnej wartości osób o imieniu Wiktor wprowadza spokój i harmonię do otoczenia, dzięki czemu zawsze powstaje krąg życzliwych ludzi wokół nich.
Inteligencja
Mądrość i znajomość życia to cechy osoby o imieniu Wiktor. Rozwinięta jest również inteligencja emocjonalna, co przynosi uznanie, szacunek, tolerancję i rozumienie potrzeb innych.
Intuicja
Wiktor posiada dobrze rozwinięty dar empatii.
Uczuciowość i emocjonalność
Imię Wiktor niesie z sobą potrzebę działania dla innych. Widoczny jest silny instynkt opiekuńczy. U osób o tym imieniu emocje mogą grać pierwsze skrzypce.
Seksualność i zmysłowość
Wiktor to nieoceniony partner życiowy, a do tego wierny i namiętny kochanek.
Zdrowie
Zdrowie osób o imieniu Wiktor może pogorszyć się jedynie z powodu zbytniego folgowania sobie.
Związek partnerski
Wiktor kocha naprawdę. Szczerze angażuje się w związki i pragnie okazywania wielkiej miłości od partnera.
I właśnie takiego syna bym chciała. Połączenie mnie i męża.
Imię wybrane nie ot tak. Znaczenie imienia jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że takie właśnie ma być 
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2015, 21:04
Czas ucieka przez palce:( nadal odwiedzam Panią doktor w Katowicach:) ostatnio "polegliśmy" czyli jedna wielka dupa:( nie udało się......i kolejnym krokiem miała być inseminacja, ale nie podeszliśmy do niej bo wyjechaliśmy na urlop... miałam wątpliwości pytałam Pani doktor czy podchodzic czy jechać na urlop, zdecydowanie doradziła urlop....ale przecież u mnie nie mżoe być normalnie...
Moja przyjaciółka , która namawia mnie na wizyty, kliniki, badania itd.....stwierdziła niedawno, że do końca roku musi zajść w ciążę......miła straszne problemy z miesiączką, nieregularne, poza tym kupulują się jak króliki jak ona to nazywa, czyli bardzo małe szanse na zajscie w ciążę bo plemniki słabe:(Non stop mi truła, że to ja będę niedługo w ciązy, że mam robić test itd......Wiedziała, że 16 lecimy na wakacje więc stwierdziła, że także polecą. W piątek test zrobiłam ja oczywiście negatyw, ona za moja namową zrobiła w środę, wszytskie objawy miała więc nie było innej opcji jak wynik pozytywny......i wiecie co zrobiła po przyjściu do pracy długo do mnie się nie odzywała napisałam i zapytałam co tam.....a tu hasło: będziemy mieli dzidziusia......w tym momencie jeden wielki płacz, histeryczny płacz, o co ja poczułam w tym momencie tego nie da się opisać.....jakbym dostała w twarz.......i jak tu się cieszyć????? myslałam, że się zwolnie z pracy i pojadę do domu i będę ryczała i sobie w łeb strzelę......troszkę się pozbierałam, ale nie potrafię się cieszyć...jest mi cholernie trudno, ona stwierdziła, że teraz mnie trzeba do celu doprowadzić....ale powiedziałam jej, że na temat mojej ciąży nie rozmawiamy......nie będę jej informowała i rozmawiała na temat moich wizyt, obaw, rozterek.......nie chcę nie mogę, nie będę.....poza tym dowiedziałam się wczoraj, że moja przyjaciółka jest nielojalna......to był cios.....ale nie takie ciosy od życia otrzymuję.....
Przede mną kolejna wizyta w klinice czekam na @ i przygotowuję się do inseminacji....dałam sobie czas do lipca. Przed każdym cyklem jest iskierka nadziei, na chwilę obecną jestem spokojniejsza dzięki modlitwie.....
Jest ciężko, bardzo trudno, czasami zastanawiam się czy to co się dzieje jest za karę?a może tj sprawdzian??? nie wiem póki co na razie nikt mi na to nie odpowie.....
Pozdrawiam
Ciesz się warzywami, które korzystnie wpływają na płodność i dostarczają dodatkową dawkę kwasu foliowego, beta karotenu i żelaza. Należą do nich m.in. marchewka, papryka, kabaczki, dynia, brukselka, szpinak i brokuły.
29+2
75 dni do terminu porodu.
Niedziela spędzona w naszym prywatnym raju. Co prawda teść wyprowadza mnie coraz częściej z równowagi, to uważam, że było miło i przyjemnie.
Spacer po lesie przez dwie godziny... Potrzebowaliśmy tego. Następny raz w czwartek, bo jest wolny, ale niestety nie spędzimy tam weekendu, bo M. w pracy, a ja mam szkołę, co jest totalny bezsens. Kto układa plan zajęć na długi weekend????
Nasz syn już dzisiaj dostał swój pierwszy prezencik na dzień dziecka od babci. Jutro ja mu kupię coś od mamusi i tatusia.
Rozmowa na spacerze mnie zszokowała - teściówka zaproponowała nam wybudowanie domu, obok siebie. Co prawda mieszkają tam też dziadkowie M., ale od jakiegoś czasu myślimy nad wybudowaniem domu...
Czas pokaże. Jednak po podjęciu tematu, myślę, że nasza rodzinka będzie miała swoje gniazdko w ciągu 3-4 lat, czyli w czasie kiedy Sebastian będzie czekał na rodzeństwo... No i oczywiście będzie miał swoją koparkę, spychacz i betoniarkę 
Godzina 5 rano a ja nie spie od prawie 3 godzin. Obudziła mnie hiper zgaga i dos mocne skurcze. Domyslam sie ,ze teraz juz bedzie tak do samego porodu,oczywiscie mam na mysli skurcze,bo co do zgagi to moj blad ,bo nie zabezpieczyłam lodowki w mleko i rzucilam sie na tort z Komunii siostrzenca jak tygrys na mieso
. Wczoraj wstałami nie potrafilam powstrzymac lez... poszlam do kuchni bo juz mi straszliwie w brzuchu burczalo i chcialam zjesc chociaz kromke chleba.. Ł.oczywiscie od momentu wyjscia z lozka siedzial w laptopie... Zdziwilam sie,bo przyszedl za mna i zapytal czy dostanie chociaz buziaka..odpowiedzialam mu,ze nie (juz z łzami w oczach),zapytal dlaczego,a ja w ryk. Mialam na sobie koc,wtulilam sie w ten koc i ryczałam w kuchni. Przyszedl,przytulil mnie,probowal rozsmieszyc i czekal az mu powiem co sie stalo... Nie umialam sie otworzyc i powiedziec co lezy mi na sercu, dopiero wieczorem powiedzialam co mysle. Nie wiem juz sama naprawde czy to ja przesadzam,czy on dobrze ukrywa to co naprawde czuje. Dzis przed zasnieciem tez przyciagnal mnie do siebie i jak poczul ,ze Tosiek sie kreci to szczerze mowiac myslalam,ze sie odsunie,ale przytulil sie do brzucha jeszcze bardziej,nigdy dotad tego nie robil,byla jedna taka sytuacja czy dwie,ze sam go zaczepial,bo sie cieszyl,ze mały reaguje na jego glos i dotyk,ale to tylko te dwie sytuacje przez cala ciaze.
Ciesza mnie takie gesty,wtedy zapominam,ze jest zle,czuje wtedy,ze on czuje ta wiez z maluchem. Moze jak zobaczy Antosia przy porodzie to bede wiedziala na pewno ,ze kocha go najbardziej na swiecie. Jestem zagubiona i zdezorientowana,bo mimo tych moich obaw on caly czas porusza temat drugiego dziecka albo,ze kiedys tam w przyszlosci dorobimy sie wlasnego domu i ze niczego nam nigdy nie zabraknie. Moja przyjaciolka i jego przyjaciel uwazaja jednoglosnie ,ze Ł. zachowuje sie tak a nie inczej bo boi sie nowej sytuacji.tego,ze bedzie ciezko,ze stal sie glowa rodziny i wszystko zmieni sie o 360 stopni. Moim zdaniem to jednak nie jest usprawiedliwienie,bo ja z panienskiego zycia potrafilam przestawic sie na role gospodyni. Potrafilam odmawiac sobie alko przez cla ciaze nie pijac nawet kropelki,nawet tego 2% piwa bo wiem,ze tak musi byc. Potrafie siedziec i czekac na niego z obiadem,potrafilam nauczyc sie gotowac(nie umiałam w ogole) ,przeprowadzilam sie z nim do jego rodzinnej miejscowosci. Nie narzekam,bo wiem,ze oboje sie na ten krok zdecydowalismy i staram sie nie bac a dawac ze wszystkim rade. Tego samego oczekuje od niego.
Moze jeszcze bedzie ok.Moze bedzie normalnie.
Sie rozpisalam;D pewnie nie bedzie Wam sie chcialo tego czytac heheh, w kazdym razie milego dnia Wam zycze Kochane ;***
PS:dziekuje za wszystkie dobre rady i za wsparcie,jestescie cudowne
;* 
Dostałam od teściów Thermomixa. Jak ja bardzo nie lubię drogich prezentów, nigdy nie mam jak się za nie odwdzięczyć
Teściowa powiedziała że miała trochę kasy odłożonej, że chciała z nią zrobić coś pożytecznego. Wiedzieli że jakby dali nam gotówkę to i tak byśmy tego nie kupili więc załatwiła problem po swojemu 
Od razu zadeklarowałam mężowi że koniec z fast-foodami (zrobił nieciekawą minę
). Bierzemy się za siebie i za zdrowe jedzenie. I tak od czwartku wszystko przygotowujemy w domu sami (wcześniej nie miałam czasu gotować). I faktycznie, ułatwia sprawę to urządzenie jeśli chodzi o brak czasu.
Mam cel żeby codziennie robić jakieś soki lub coś związanego z warzywami lub owocami. Chleb robimy własny, gotujemy na 2 dni, ograniczamy słodycze i produkty smażone!
Mam nadzieje że będzie to zbawienne dla mojego organizmu i że w końcu moje komórki choć trochę się poprawią. Trochę mam wyrzuty że sama się do takiego stanu doprowadziłam - no ale w życiu bym nie powiedziała że kiedyś będę miała problemy ze zajściem w ciążę 
z utęsknieniem czekam na @, jestem ciekawa ile trwa moja faza lutealna, cykl naturalny wreszcie bez luteiny, owu książkowo była 14/15 dc więc @ czyha już za rogiem 
tym razem cieszę się z niej bo mogę zaczynać dalej ! 
kolejna próba przede mną tym razem po scratchingu.. zobaczymy.
tymczasem 26 dc 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 czerwca 2015, 08:40
Miało być dziś miło i pozytywnie, ze zdjęciem brzusia i nowymi wymiarami. Nie będzie, jestem bardzo rozbita informacją od znajomego. Jego żona urodziła w 23tc, mała żyła 12h. Chce mi się wyć, tak bardzo im współczuje. Życie jest takie niesprawiedliwe!
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/946e454f19d1.jpg http://naforum.zapodaj.net/thumbs/55acc974c9af.jpg
Tosiek
) jakies dwa tygodnie temu. Teraz jest jeszcze wiekszy,ale zdj pozniej,bo nie moge tylka podniesc 
Respondeca,dziekuje za instrukcje ;p;))
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 czerwca 2015, 05:38
Udało mi się tanio wylicytować podgrzewacz,o którym wspominałam. Nie jest to jakaś firmówka,ale czytałam opinie i są pozytywne 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/7f2e4f7b24ca.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/6eb6d936afb3.jpg
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/7d64acbfb298.jpg
Mąż wie,że kupiłam
Więc awantury nie będzie
A przynajmniej nie o podgrzewacz 
No i zatestowałam, niestety negatyw stuprocentowy, ale jestem dziwnie spokojna i jakos mnie to nie zmartwiło
temperatura wysoko jak nidgy może stąd mój spokój
dopiero 11 dpo może za dwa dni coś, jednak? A jak nie to w końcu po raz pierwszy starania we własnym domu! 
Oficjalnie się nakręcam! Cera ładniejsza, dzisiaj lekkie zawroty głowy, mdłości, ciągłe wzdęcia, sporo śluzu no i temperatura, a miałam być spokojna i cierpliwa 
Dzisiaj jest źle. Może to przez Dzień Dziecka, może przez przeziębienie, które się do mnie przypałętało nie wiadomo skąd, może dlatego, że męża od dwóch dni nie widziałam, bo służbowo wyjechał, nie wiem, ale jest źle. Dzisiaj jest właśnie ten dzień, kiedy jest mi smutno i mam ogromny żal, żal, że nie mamy dziecka. Dzisiaj jest ten dzień, kiedy łzy same płyną widząc uśmiechnięte koleżanki chwalące się, że są w drugiej ciąży... drugiej! A kiedy my? Czy w ogóle kiedyś...? 
Poniedziałek
11 dc
Zmęczonam. Ale pozytywne to zmęczenie. Zafundowałam sobie w miniony weekedn (a właściwie w minioną sobotę) całkiem udany Dzień Dziecka 
Po szkoleniu w Kato, przechwyciłam Majkę (w dosłownym znaczeniu, bo przesadziliśmy ją z jednego samochodu w drugi na parkingu pod centrum handlowym) i pojechałam na uczelnię na Dni Owada. Spotkałam pomysłodawcę całej imprezy, profesora entomologii, swojego ówczesnego dziekana, wykładowcę, człowieka, którego śmiało mogę nazwać swoim życiowym autorytetetem, recenzenta mojej pracy magisterskiej, mojego mentora, człowieka niezwykle mi bliskiego... On mnie swoją pasją owadzią latami zarażał, on mnie w góry targał, on mnie w Ukrainie rozkochał. On w nas wiarę niezłomną pokładał, że na ludzi wyrośniemy. On mi pomógł bardzo, kiedy po wypadku w 2005 potrzebowałam indywidualnego toku nauczania. On mi powiedział, kiedy jeszcze o kulach przyjechałam na uczelnię na spotkanie przed ukraińskim obozem, że wolałby, żebym nie jechała, bo bierze za mnie odpowiedzialność i się zwyczajnie boi, a trzy dni później zadzwonił, żeby mi oznajmić, że przemyślał, że opracował nową, alternatywną trasę, że puści całą ekipę w góry, a on ze mną dolinami pójdzie, żeby tej nogi nie nadwyrężać. I poszedł
Czasem siadywał ze mną na tej Ukrainie wieczorami i opowiadał różne historie. Czasem grywaliśmy sobie razem na gitarach. Czasem przychodził ze mną zapalić po kryjomu (oficjalnie nie palił, bo z serduchem miał problem). A czasem nic nie mówił. Tylko siedział i milczał. I się ciszą Czarnohorską w moim towarzystwie delektował.
I spotkałam go w sobotę. I zaczął wspominać. Że to najlepsze lata jego kariery były, że najwięcej pomysłów się wtedy urodziło, że podatnym gruntem jako studenci na te pomysły byliśmy i przyjmowaliśmy je z entuzjazmem. I żego zejścia z Bliźnicy mi nigdy nie zapomni
I łzy mu w oczach stanęły. I mnie też
Dobrze jest po 13 latach wciąż czuć się tam jak w domu...
Za to sobotni wieczór to blisko cztery godziny ciarrr na całym ciele. Festiwal Muzyki Filmowej, Gala Muzyki do Seriali. Pojawili się we własnej osobie Daniel Licht, Ramin Djawadi, Trevor Morris, oraz Jeff Beal - twórcy muzyki do Gry o Tron, House of Cards, Dextera, Lost, The Borgias, The Tudors, Vikings. Sami dyrygowali, a niekiedy nawet grali wraz w orkiestrą i chórem Filharmonii Krakowskiej. Do tego wszystkiego kilkunastu solistów z całego świata. I muzyka serialowa. Czyli bardzo ekspresyjna, emocjami naszpikowana i znajoma 
Największe wrażenie zrobiła na mnie kompozycja do Wikingów Trevora Morrisa. Odgrzebałam na sieci jakieś amatorskie nagranie (trzeba nieco wyobraźni, bo naranie nie oddaje w pełni tego, jak to faktycznie na żywo brzmiało):
https://www.youtube.com/watch?v=BA-L5nMbf8o
PS. W kwestiach rozrodczych - śluz mi się pięknie upładnia (czytaj: z dnia na dzień coraz bardziej się ciągnie) i żal mi, że go muszę zmarnować... Ale w pzryszłym cyklu, jak słowo daję, nie wytrzymam... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 czerwca 2015, 13:03
Buzia sama mi sie cieszy
Kolejna udana wizyta
karta ciazy zalozona teraz 17 po kolejne zwolnienie i rosniemy dalej 
Dwa tygodnie temu jak bylam to widzialam tylko taka mala migajaca kropeczke
piekna byla a dzisiaj widac juz bylo jak moja Kropeczka urosla do rozmiarow Fasolki
Troszke slabo bylo widac bo padal jakis cien ale mamusia widziala swojego bobaska:) jestem taka szczesliwa ze az nie umiem tego opisac a uslyszec bicie serduszka bescenne 
26 dzień cyklu, pojawiło się cieniutkie pasemko jasno-brązowego śluzu... chyba nic z tego nie będzie ale i tak zatestuję jutro jak nic się nie rozwinie... zmierzyłam temperaturę i jest 37,5 (godz. 13.30) więc może jednak
zobaczymy nie ma się co nakręcać...
A tak z innej beczki to nie lubię mieć zajęć na pediatrii... wtedy w mojej głowie zaczynają się rodzić same czarne scenariusze i ciężko się zdystansować...
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 czerwca 2015, 13:25
1.06.2015 => Obrzydliwa rocznica usuniecia naszej ciazy pozamacicznej.
Ale, 1.06.2015 => to tez 10t3d mojej obecnej ciazy, mojego szczescia 
Niby dorosla baba jestem, a caly czas mi chodza po glowie jakies zabobony, glupoty. Ta data wydawala mi sie pewnego rodzaju granica mentalna - jesli wszystko bedzie jutro ok z Maluszkiem, to nic mu juz nie zaszkodzi. A zycie, jak to zycie, pisze rozne scenariusze - i takimi zabobonami jak moje niespecjalnie sie przejmuje
Byle do jutra, do wizyty u lekarza - bo osiwieje
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.