Hej e-ciocie:)
Mialam wczoraj pisac co u malego,ale tak jakos wrocilam bez sily i ogladalismy film,bylam zjechana jak po 10 km maratonie.
Juz pisze! Antos wazy 3660 g ,dzis zaczynamy 38 tydzien ciazy,takze oprocz wagi jest wszystko pieknie i ladnie. Moje wyniki juz troche gorsze.. Hemoglobina okropna,znalezli cukier w moczu no i w ciagu 2 tygodni przytylam 5 kg czyli mam 100 na wadze. Bylam w szoku,sprawdzalysmy z 10 razy z polozna czy waga dobrze chodzi. 2tygodnie temu waga w dol i teraz o 5 kg do gory ,ale ok ,ja wiem juz dlaczego tak sie dzieje. Wytlumaczyla ,ze stad tez moje trasznie opuchniete kostki,rece itd,ale ze to minie.
Kolejna wizyta we wtorek jesli sie do tego czasu z Toskiem nie rozpakujemy 
Doktorek troche zly na poprzedniego gina,bo olal wszystko. Nie zlecil TSH a powinnam miec zlecone juz w listopadzie i powinnam juz miec unormowane,a tymczasem leki brane od konca marca bo przeszlam do innego gina i wyniki nieco w dol bo juz nie 15 a 11,57,ale to tez bardzo nie fajnie bo norma w ciazy to 2.Powiedzial w prawdzie ze bedzie dobrze jak bede brac wieksza dawke lekow. Trzeba brac i brac i czekac,bo tego tak szybko sie nie da zbic.
Bedzie dobrze,to juz nie pierwszy raz jak mam zle wyniki i za kazdym razem postawilismy moj organizm do pionu 
Milego dnia e-ciotki:) My idziemy spac,bo znowu zgaga niedobra nas obudzila.
;*
dzidzia zaczęła się ruszać
14tydzień!! (13+2) jestem pod ogromnym wrażeniem, ze tak szybko
córci ruchy poczułam w 17tc:-)
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2017, 12:31
18+6
Dziś wpis chyba pesymistyczny! To co dzieję się z pogodą ostatnio, przyprawiło mnie o wielkie, opuchnięte stopy! "Wielka stopa" to chyba zbyt łagodne określenie! Dzisiejsze samopoczucie utwierdziło mnie w przekonaniu,że czas zbierać się na zwolnienie! No, ale mam za co dziś dziękować Bogu. Mianowicie dziękuję za ciucheksy, ogórki małosolne i truskawki. Może po kolei!
Wstałam rano i nie mogłam się w nic ubrać! Wszystko było zbyt małe lub zbyt duże. Czułam się jak worek kartofli! Mało kobieco! Po pracy wstapiłam do ciucheksu i za 28 zeta kupiłam 4 tuniki w których czuję się bosko. Potem przyszedł czas na sprawdzenie czy moje ogórasy małosolne już są dobre. Są nie tylko dobre, są boskie! Powiem tatuśkowi, że na obiad pomidorowa a na deser małosolne to się ucieszy! No i po obiedzie i małosolnych napakowałam się truskawkami ze śmietaną i cukrem. Obym nie wybuchła po połączeniu tych smaków. Leżę teraz na leżaczku i mam do zarzucenia tylko jedno! Po kiego Bóg tworzył meszki, france nie dają spokoju!
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 czerwca 2015, 17:01
Juz po wszystkim, ogarnal mnie dziwny spokoj... Minela nasza rocznica i dzien dziecka i poszlam do lekarza rodzinnego potwierdzic smierc dzieciatka. Nie chcialam kojarzyc tego z tak waznymi swietami...
Na codzien mieszkam w Norwegii i kiedy nic sie nie dzieje takie maja procedury. Prosto od niej zawieziono mnie juz do szpitala na oddzial. W tej calej okropnej sytuacji jestem bardzo mile zaskoczona cala opieka i procesem... Nie zaplacilam grosza za taksowke, zabrano mnie od razu do oddzielnego pokoju w KK(klinika kobieca, jest tam rowniez porodowka) zebym nie siedziala z ciezarnymi. Bardzo mila polozna wszystko mi wyjasnila. Powiedziala, ze bedziemy decydowac co dalej krok po kroku, zebym nie musiala sie denerwowac bo to i tak juz dla mnie bardzo trudne... Pani ginekolog potem potwierdzila wszystko co powiedzial polski lekarz robiac przy tym bardzo dokladny wywiad. Rowniez wyjasnila, ze poloza mnie na ginekologicznym, zebym nie lezala z przyszlymi mamami. Po badaniach krwi, dostalam 4 tabletki dopochwowe i jakies przeciwbolowe i czekalam w pokoju, ktory byl tylko dla mnie. Przez to, ze maz z synkiem nie zdazyli jeszcze dojechac autem z PL, zabralam ze soba mame, ktora przyleciala ze mna. Nadal jest w szoku jak to wszystko wygladalo, ze mogla isc zjesc ze mna lunch, obiad, caly czas miala dostep do kawy, herbaty, napojow, przekasek, ze wszyscy byli tacy mili, co chwila przychodzili i wyjasniali co sie dalej bedzie dziac, czekali na moje pytania, kazda pielegniarka na zmianie, ktora sie mna opiekowala przychodzila sie przywitac i przedstawic...
Bardzo sie balam, ze bedzie to dlugo trwalo, ze bedzie wygladac jak normalny porod, ze bedzie bolalo ale nic takiego sie nie stalo... To chyba tez pozwolilo mi tak spokojnie przyjac cala sytucje... Juz swoje wyplakalam, widocznie tak mialo byc... Nie ja pierwsza i niestety nie ostatnia... Po 4 godzinach zaczelam krwawic, bez zadnych boli czy skurczy. Przy 3 krwawieniu malenstwo bylo juz na swiecie... Wygladalo jak laleczka, tak nierealnie jak z obrazka, ktore nie raz ogladalam czytajac o kolejnym tygodniu ciazy, mialo z 10 cm... Po kolejnych 2 krwawieniach wypuscili mnie do domu... Oczyszczam sie caly czas zarowno fizycznie jak i duchowo...
Wiem, ze bedzie dobrze... Musze byc silna dla mojego 3 letniego synka i jego przyszlego rodzenstwa. Nie moge sie poddawac, bo nic dobrego z tego nie wyniknie. Mam tu swietna opieke i staram sie powtarzac caly czas, ze tak wlasnie mialo byc, ze lepiej teraz niz kilka czy kilkanascie tygodni pozniej... Nie jestem z tym sama...
14 dc a test owu pokazuje calkiem wyrazna druga kreche
jeszcze nie licze to za pozytyw ale zapowiada sie niezle w tym msc. Jesli mialabym owu najdalej pojutrze to wychodzi o 3 dni wczesniej niz w poprzednim cyklu. Czyzbym za ten stan miala podziekowac melisie i ograniczeniu do minimum kawy? (Teraz 4 slabe kawy przez 1.5tyg a tyle zdarzalo sie dziennie...mistrz!
)
Byłam wczoraj u lekarza... Mam stan zapalny węzłów chłonnych. Powinnam się leczyć Ibupromem ale że staram się o dziecko mogę co najwyżej wziąć apap. Do tego jeszcze mi wyszło że mam anemię i niedobór wit D. Dostałam odpowiednie suplementy i jak skończę je brać mam się zgłosić co by wykonać powtórnie morfologię i sprawdzić czy się coś zmieniło. 
Mam też podwyższony poziom kortyzolu i nie wiem czy to dobrze....
Cycki mnie bolą niemiłosiernie. Torby se przez ramię nie mogę przerzucić bo jak tylko mi dotknie pasek cycków to zaraz koszmarnie boli... Matko tragedia. Tempka nie jest jakoś wysoko bo 36,66 a za 3 dni @ powinna przyjść. WG OF
było na 3 i na 2 dni przed owu, ale to wcale nie oznacza że nam się udało. Znając życie i tak nic z tego... Nie nastawiam się a raczej nastawiam się na @. 
Dzisiaj mamy koszmarny upał w Warszawie. Idzie się roztopić
Ja sobie dopiero tak na 13 pójdę do pracy bo muszę dwa dni zamienić lub by mi dali urlop bo inaczej kicha będzie... albo NŻ. Zobaczymy plus jeszcze kilka spraw związanych z autobusem bo zaraz ma przegląd techniczny i by nam go nie zabrali na kilka dni tylko by na jeden dzień maksimum nam go unieruchomili 
U moich rodziców jest szczeniaczek i poszliśmy wczoraj z naszym psiakiem by mały nauczył się po co wychodzi się na dwór ale wyszło na to że to nic nie dało a maluch naszego podgryzał
I to była najlepsza zabawa.
Wczoraj dostałam w sklepie popcorn karmelowy z cynamonem. Muszę przyznać że był na prawdę niezły. Mój M. to się na mnie patrzył jak na wariatkę, że mi to smakowało 
Wstałam o 9 gdyby nie budzik to pewnie zaspałabym na 11 żeby syna posłać do szkoły siedzę i piję kawkę dzieci jedzą śniadanko a ja mam chwilę dla siebie 
Na razie objawy przeziębienia delikatnie dają znać przy przełykaniu ale nie idę do lekarza może samo minie, za to od rana towarzyszą mi gazy.
Wczorajsza szyjka średnio wysoko (obniżyła się trochę) za to miękka bardziej niż poprzedniego wieczora i nadal zamknięta śluz nadal kremowy jak balsam do ciała.
Tempka znów wyżej ale to dopiero 8 dpo więc na spadek jeszcze czas.
Jak myślisz, że gorzej być nie może to właśnie będzie gorzej...
Poszłam na konsultacje do innego lekarza bo przestraszyłam się tej laparoskopii... Drugi lekarz też chce zrobić laparoskopie ale po to żeby usunąć guza z prawego jajnika!! Lekarz twierdzi że to najprawdopodobniej coś co nazywa się potworniak. Nie wiadomo czy po usunięciu guza zostanie cokolwiek z jajnika... Jak to jest możliwe że lekarz który jest ordynatorem nie widział na USG guza jak miałam u niego już chyba z 15 razy USG?? Czy lekarz który ma świetne opinie mógł się tak pomylić ?! Nie potrafię tego zrozumieć....
8dpo...dzis sie czuje chora...na twarzy rozpala..oczy bolą..jakoś uszy bolą..głowa...dojeżdzam do pracy pociągiem...a tam często włączana jest tak mocno klima i wieje z góry wprost na głowę..podejrzewam że to od tego..
ale dziś ostatni dzień pracy i 4 dni wolnego 
Ciąża zakończona 3 czerwca 2015
11 tc (10t5d)
Wizyta przebiegla standardowo. Tym razem nie chcialam zwolnienia na pare dni (ktorego i tak bym pewnie nie dostala), bo jak sie nie wyrobimy z wszystkim w ciagu najblizszych tygodni, to bedzie krucho z oddzialem.
A tymczasem dziecko ma 4,63 cm, podczas badania nawet sie poruszylo
Do tego ladnie bijace serduszko
Lekarka troche nam poopowiadala - gdzie sa nozki, raczki, bijace serduszko, gdzie jest lozysko a gdzie mala pepowinka
Potem obejrzala szyjke macicy, stwierdzila, ze nie jest za krotka, wiec chyba wszystko jest w porzadku. Usmiecham sie na sama mysl o tym
Na dodatek dostalismy zdjecie Malucha wygladajacego jak UFO. Niesamowite!
Moj S sam dzis wspomnial, ze moze wrocilibysmy do tematu szukania domu
Czy to juz sie budzi instynkt tacierzynski? 
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 czerwca 2015, 11:20
13t6dz
Moje małe wyczynia harce u mamy w brzuszku
Niestety tylko wieczorem ale za to jakie hehe
z rana mam wrażenie, ze śpi jak suseł, czasami się przewróci "z boku na bok"
Ciężko mi wyobrazić sobie jak teraz wygląda takie maleństwo. Bardzo bardzo je kocham
Tak czasami sobie myślę, gdy złapie mnie dół, że mimo wszystkich przeciwności i problemów to spotkało mnie i tak wieeeeelkie szczęście
Mam fajnego męża (o ile mnie akurat nie wkurza:P), cudowne dwa pieski i malutką, kochaną dzidzię w brzuszku
Reszta się jakoś poukłada
Według Om 9tc+2 🥰
Według USG 9tc+5 🥰
Miałam wczoraj wizytę u doktora. Kruszynka ma 2,7 cm i serducho jak dzwon 🥰.
Krwiak się wchłonął, od wczoraj mam zmniejszyć dawkę Duphastonu do 1 tabletki dziennie i brać do końca opakowania.
16 czerwca mamy już Usg prenatalne 🙈 ja nie wiem kiedy ten czas tak leci 🙈
temp ta sama co wczoraj wiec zle nie jest,
przed chwila jak byłam w toalecie, podczas oddawania moczu mialam dzwiwny kłujący ból, na pewno to nie jest ból pecherza moczowego bo kiedys co miesiac mialam ta dolegliwosc i wiem jak to boli,
mam nadzieje ze to nic złego,
dzis jak sie pochylilam piersi mnie zabolaly, ale ja sobie postanowilam nie wmawiam sobie juz zadnych objawów, i jak na razie mi to wychodzi 
takze jak mam jakies dolegliowsci to sobie wmawiam na pewno nie sa ciazowe (bo w poprzednim cyklu mialam nawet mdlosci i zawroty glowy oczywiscie myslalam ze to ciazowy objaw)
bo przeciez bylam taka madra w poprzednim cyklu ze myslalam ze wystarczy codzienie serduszkowac zeby byc w ciazy 
dzis owu wyznaczylo mi owu, wychodzi ze jestem 4dpo
Dlaczego to się znów nie udało?! Wszystko niby ok a ciąży nie ma. Nagle całkowicie zmieniłam zdanie o inseminacji. Chyba się jednak na nią zdecydujemy. Potrzeba bycia matką jest we mnie tak silna, że nie potrafię nad nią zapanować. Będziemy więc robić co w naszej mocy aby do tej ciąży doprowadzić.
Wczorajszy wieczór i dzisiejszy dzień mija pod znakiem mdłości i okropnych zawrotów głowy... Czyli zaczyna się
Mimo, że są to dwie dolegliwości, których nie znoszę to cieszę się, że je odczuwam, bo to naprawdę dobra oznaka. Ciągnie mnie w pachwinach, czyli dalej się wszystko rozciąga i robi miejsce dla naszej Fasolki
Odpuszczam trochę stresowanie się, czy wszystko jest w porządku z ciążą, czy będzie dalej dobrze, bo to niczemu dobremu nie służy.
Jedyny stresik, jaki teraz odczuwam to dzisiejszy obiad z rodzicami męża i jego siostrą. Nie chcę by cokolwiek zauważyli, bo to za wcześnie, by się dzielić taką nowiną. Muszę zatem zrobić przegląd szafy i wybrać odpowiedni kamuflaż, bo brzuchol mi szybko wybił, a zawsze byłam bardzo szczupła, więc mniemam, że od razu go zauważą. A może to okropne, ale najchętniej to im bym w ogóle tego nie mówiła
bo są fałszywi i trudno mi się do nich przemóc. Tym bardziej, że wiem jakie zdanie o mnie mają, mimo że mnie nie znają na tyle by móc takie osądy wydawać- wg nich jestem głupia (bo nie poszłam na magisterkę, a i licencjata zrobiłam później niż rocznikowo by mi to wypadało), niewychowana (bo mam swoje zdanie i potrafię je grzecznie przedstawić i wyartykułować), a najbardziej krzywdzące jest ich stwierdzenie, że jestem księżniczką i utrzymanką mego męża i że on musi na wszystko zarabiać- jakby kuźwa wiedzieli ile ja się muszę tu narobić i włożyć w to moich i tylko moich pieniędzy to by im klapy opadły, ale całe szczęście ja nie jestem ich pokroju, dla mnie pieniądze nie mają takiego znaczenia i absolutnie przez ich pryzmat nie oceniam ludzi ani nie mam zamiaru się tym chwalić. Moi teściowe mają inaczej i cały czas próbują mego męża tak ukierunkować. Póki co widzę, że on się nie daje im przekabacić. Ale drzemie we mnie strach, że kiedyś może mu się odmienić. Nie lubię udawać i dlatego dzisiaj stresuję się tym, że muszę przywdziać maskę tak jak oni i robić dobrą minę do złej gry...
Dość tych denerwujących tematów! Muszę pochwalić moje koleżanki w pracy, bo są naprawdę wyrozumiałe i troskliwe. Cudownie jest czuć, że ktoś jest przychylny i pomaga zupełnie bezinteresownie. Dziewczyny non stop pytają, czy dobrze się czuję, czy nie chcę sobie usiąść, czy nie kręci mi się w głowie, no i najważniejsze, że nawet nie muszę ich prosić o podanie rzeczy z drabiny bo od razu same oferują pomoc
Skarby, po prostu są to moje skarby 
Czas cieszyć się Słońcem
i energią, która z niego płynie! Co prawda mam dzisiaj taką stertę prania do opanowania, że modlę się by z niej dzisiaj wyjść, ale są dobre strony tego - pranie muszę wywiesić na dworze, więc liznę trochę słonka!
17 dc, 5dpo według ovu
test nr 3
mamy Cie bitch! i badz tu babo madra???

free image host
jest po raz 4 zobaczyłam dwie tłuste krechy na teście i to zupełnie z zaskoczenia ..... 
oby tym razem było szczęśliwe zakończenie !
W końcu mam chwilę by napisać. Mąż jest po wizycie u androloga. Oboje po wizycie mieliśmy mieszane uczucia. Odnieśliśmy wrażenie jakby doktor wierzył w to że może się uda. U nas tej nadziei jakoś brak. Oto co wynika z tej wizyty.
LEKI:
1. Polfilin (lek na receptę) 1x1 kuracja na 4 miesiace
2. Fertilman Plus 2x1 kuracja 3 miesiace
3. Navitin 1x1 kuracja 6 miesiecy
4. Vit. C 1000mg 1x1 kuracja 6 miesięcy
5. Proxeed plus 2x1 kuracja 3 miesiące (ale po zakończeniu kuracji Fertilman Plus)
Jeśli w ciągu pół roku nie wyjdzie to mąż ma iść na badanie MSOME i wrócić z nim do lekarza. Więc nasz deadline wynosi 6 miesięcy.
Oby wydarzył się cud ❤️
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.