9dc
byłam na wizycie największy pęcherzyk ma 18mm ale tylko jeden taki jest reszta po 14-16mm dostałam jeszcze leki na dwa dni stymulacji w środę kolejna wizyta i prawdopodobnie punkcja w sobotę 
wyniki pierwszych badań:
PROLAKTYNA: 21,84
TSH:3,168
Czas na update 
Ciążowo ostatnio trochę gorzej. Od 3 dni pobolewa mnie podbrzusze, pobolewają mnie też więzadła "macicowe". Mam ogromną nadzieję,że to wszystko jest normalne i okaże się,że w normie. Oczywiście, trochę się niepokoję,bo Młody też trochę mniej się rusza,a przynajmniej ja go mniej odczuwam
W zeszłym tygodniu trochę sprzątałam (łącznie z szorowaniem szafek kuchennych na górze) i zastanawiam się,czy może to właśnie nie dlatego tak się czuję.
Jutro pierwsze moje zajęcia w Szkole Rodzenia
Trochę nie mogę się doczekać
Ciekawa jestem tych zajęć i też staram się chłonąć jak najwięcej o tematyce porodu i pielęgnacji malucha
A w środę wizyta u ginka i prawdopodobnie USG połówkowe 
Dużym pozytywem jest dla mnie temat uczelniany. Po prostu dlatego,że moje studenckie czasy w końcu dobiegły upragnionego końca
Praca oddana, w sobotę miałam ostatnie zaliczenie z cholernej logiki i jedyne na co teraz czekam to termin obrony
Ale nasze biuro kształcenia ma taki refleks,że dowiemy się dopiero parę dni przed egzaminem...bez komentarza,po prostu...dobrze,że już kończę tą pieprzoną uczelnię,bo bym się nerwowo wykończyła...
Moje zaniedbane życie duchowe powoli się odradza - Pan Bóg nieustannie upomina się o moje serce
Nie jest to łatwe,ale powoli wracam do regularnej modlitwy i wzrostu duchowego. Też pod wpływem modlitwy zaczynam wracać do nauki moich ukochanych języków - niemieckiego i francuskiego. Nie chcę się rozdrabniać,więc pozostałe na razie odpuszczę,a z tych dwóch będę się starała podejść do jakiegoś certyfikatu. Moje życie nabiera tempa,a czas spędzony na zwolnieniu nabiera kształtu i sensu. 
Na zakończenie obiecane zdjęcia z wesela Karoliny i Piotra 
Z elegancką Młodą Parą:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/ebe114aa48cc.jpg
Z Mężuniem 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/1f132999111b.jpg
I jedno z kościoła,gdzie wyglądam poważnie 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/e378c168fe5e.jpg
A na drugi koniec
zdjęcie śpiworka do spania,który kupiłam Miśkowi 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/7a4e9b1d0ac1.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2015, 20:47
Z chęcią zrobiłabym już test. Nic już nie czuje. No może raz na jakiś czas coś poczuję, ale nic konkretnego. Stanowczo za długo muszę czekać na wynik. Planuje betę zrobić w sobote, może z rana zrobie sikańca? Zobaczymy w sobote.
A dziś koleżanka z pracy zadzwoniła, że skraca jej się szyjka. A u niej to dopiero 20tc a szyjka 14mm!!! I jakby nigdy nic kazała jej lekarka przyjść za tydzień. No zgroza boska!!! Przecież za tydzień to może być stanowczo za późno. Ach Ci lekarze. W każdym razie przekazałam jej odpowiednie info i mam nadzieje, że będzie dobrze.
A ja niecierpliwa jestem i chciałabym znać wynik testu. Jasna sprawa, że chcę by był pozytywny.
No i bucików nie będzie...
Test wyszedł negatywnie nie jest to w sumie dla mnie zaskoczenie nawet nie jest mi jakoś specjalnie przykro co zrobić nic się nie da z tym zrobić trzeba walczyć dalej.. Póki co daje sobie spokoj z kliniką niepłodności wyjeżdżamy w lipcu na wakacje a potem idziemy w pazdzierniku na wesele na lekarzy nie bedzie kasy i dobrze bo odpocznie psychicznie w listopadzie inseminacja jeśli naturalnie się nie uda a na razie luz
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2015, 06:21
Godzina 7.00 szpital
8.00 Przyjęcie do szpitala
11.00 badanie i leki
12.30 powoli zaczyna się ból
16.30 wyszedł ze mnie jakoś wielki skrzyp, ale kurcze nie wiem czy to to. Zeszłym razem wyglądał inaczej! Polgodzinny prysznic myślałam że to coś pomoże ale widocznie było za wcześnie. No noc poczekam jeszcze nie mam innego wyjścia!
19.18 początek końca ;( zaraz zabieg
19.48 i nastał koniec końców;((((((((
LULUSIU juz Cie nie ma z nami tak mi strasznie przykro ucaluj Wójtusia i dziadzia powiedz ze cholernie za nimi tęsknię. Kocham Was!!!!
Kochane ja nie wiem czy to oznacza ciążę ale na teście jest druga kreska jest bardzo słaba ale jest jutro muszę iść na betę to sprawdzić bo 12 dzien po owu może być za wcześnie na test lub co gorsza może to być jeszcze pregnyl
Temperatura spadła. @ nadchodzi. Strasznie mi smutno! Ciężki był poranek, popłakałam się. Tak bardzo chciałam sprawić mężowi prezent na urodziny... nie sprawię... Bardzo chciałam, może właśnie za bardzo... Chyba musze trochę odpuścić, dlatego postanowiłam, że następny cykl bez mierzenia temperatury... Czasami tracę wiarę, że jeszcze kiedyś zostane mamą
Może jutro będzie lepiej...
PS. Wczoraj wieczorem się dowiedziałam, że mój brat zostanie tatą
!!!!
Dobry dzien.
Chyba wymodlilam sobie ochlodzenie boo czuje ze odzylam 
Zaczynamy dzisiaj z Ł. 2 tygodniowy urlop ,wczoraj pogodzeni mm nadzieje ,ze sie nie pozabijamy przez ten czas. Wiem,ze chodzi mocno zestresowamy bo za tydzien we wtorek termin porodu i jego egzamin w Gdansku. Musi mnie zostawic sama i jechac z samego rana,a to jednak jest 200 km.Wroci zapewne dopiero wieczorem. Druga gorsza sprawa jest taka,ze mieli na roku maila grupowego i byly tam ulokowane wszystkie potrzebne materialy do tego egzaminu,uczyl sie z tego ,ale ktos w koncu przykrecil kurek bo jakis wal zmienil (chyba specjalnie) haslo do tego maila. Mozna by sie przyczepic,ze mogl skopiowac te materialy,tylko ze wlasnie sek w tym,ze nie dalo sie tego zrobic. Byly jakos zabezpieczone. Teraz winnego nie ma,a ten niedouczony siedzi i sie wkurza..
nierozumiem zlosliwosci takich ludzi. po co to robia?
uderza mnie to bo ten egzamin mial nam zagwarantowac wziecie kredytu za pol roku na wlasne mieszkanie ;/ mam nadzieje,wierze w niego,ze zda jakos ten egzamin. musi zdac.
tym czasem lece na KTG i sie wpierdzielic w koleje do doktorka bo do dzis mam zwolnienie i trzeba je przeduzyc!
milego dnia;)
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2015, 10:02
Wczoraj wizyta u gin. Mimo, że rano się trochę podłamałam, podniosła mnie trochę babka na duchu popołudniu na wizycie.
Zawsze taka poważna itd. a wczoraj nawet kilkoma żartami rzuciła 
dałam jej wyniki progesteronu, ucieszyła się. Nawet powiedziała, że super się poprawił, że aż tak się nie spodziewała. Powiedziała, żeby test powtórzyć za jakiś czas, najlepiej w ostatnim dniu brania Duphastonu.
Pytam ją: A męża na żadne badania nie wysyłamy?
Ona na to: A pójdzie?
Więc ja mówię: No pójdzie, co ma nie iść. (tutaj mój śmiech)
- No to niech zrobi, zawsze to lepiej jak będziemy pewne jak z nim też sprawa wygląda.
I mówię, że podrzuciłam mu kwas do przyjmowania.
Zaśmiała się, czy się nie bulwersuje, że ma coś łykać. A ja mówię, że nie, co rano sumiennie przyjmuje, nawet mnie pilnuje, żebym nie zapomniała 
Pani doktor, stwierdziła, że złoty mąż
No co jak co, ale nie mogę się z nią nie zgodzić 
PS. A tak a propo, wczorajszego dnia jeszcze. Mój kochany braciszek wczoraj po raz drugi został ojcem. No myślałam, że mnie szlak trafi. Ale to już nie z samego faktu, że on ma dwoje dzieci, a ja nie mogę mieć. Ale wiecie, co? Pieprzony jest tak bezczelny, że mi się to w głowie nie mieści. Najpierw jego pieprzona żoneczka z moją szwagierką knuły bezczelnie za moimi i M. plecami, obrabiały nam dupę równo. Jak to odkryłam i czarno na białym pokazałam co i jak, to się za nami w ogóle nie wstawił, tylko stanął za żonką. Nie powiem, zabolało mnie to jak cholera. Od tamtej pory nie mamy ze sobą w ogóle kontaktu. Widzieliśmy się co prawda raz, ale nawet się nie witamy ze sobą. Od innych członków z rodziny wiedziałam, ze będzie miał drugie dziecko. Ale sam nawet głupiego sms'a nie napisał. A wczoraj, przysłał mi zdjęcie maleństwa. Nic mu nie odpisałam, bo mam do niego żal. Stwierdziłam, że jak wrócę do domu, to naradzę się z mężem czy w ogóle coś piszemy czy nie. No ale, oczywiście zdążyłam wejść do mieszkania moja mamusia dzwoni i pyta się czy ja nic nie wiem, że jemu się dzieciątko urodziło. A ja głupa walę: A co on mi coś mówił, że ojcem będzie drugi raz albo coś? No i wielka pretensja, że nawet mu nie pogratulowałam, bo on dzwonił do niej i mówi, że wysłał mi zdjęcie i mojemu mężowie sms, a my nawet nie odpisaliśmy. (A co ja, kurde, nie mam co robić w pracy tylko na telefonie siedzieć i odpisywać mu? Co to kur... jakiś obowiązek?) I ona do mnie z rozkazem, że ja mam mu napisać, albo najlepiej zadzwonić i M. też. No kur.. takiego ciśnienia dostałam, że powiedziała, że nigdy w życiu!!! Gdyby nie zadzwoniła i nie wydawała mi takich rozkazów, to miałam mu wieczorem napisać (w sumie na zasadzie: odwal się) te gratulacje, ale się wkurzyłam i stwierdziłam, że nie. Nikt nie będzie mi rządził, co kiedy i jak mam zrobić, tym bardziej w takiej sytuacji.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2015, 09:42
No i po kolejnej wizycie...
Wczoraj byłam w świetnym nastroju ale dzisiaj już gorzej 
Pan Dr nie widzi żadnego guza ale widzi przegrodę na macicy i podejrzewa PCO. Mam zrobić AMH w 3 dniu cyklu i badanie męża a następnie pokazać się u niego ok 9 dnia następnego cyklu. Jeśli potwierdzi się z tą przegrodą to jak zajdę w ciążę to wprowadzi mi silne leki na podtrzymanie ciąży.
Wczoraj ucieszyłam się, że nie ma guza, PCO nie przejmuję się jakoś bardzo bo skoro raz się udało przy tym to i drugi musi ale dzisiaj czuje że cofamy się w tych naszych staraniach... W tym cyklu praktycznie nic nie robimy, jakoś źle mi z tym... Już nawet nie mówię o tym mężowi bo uzna mnie za kompletną wariatkę. I tak już chce mnie wysłać do "Furiologa"
Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem zmiany kliniki. No więc zrobiłam pierwszy krok. Zadzwoniłam wczoraj do Novum zapisać się na wizytę. Myślałam, że dzwonię za wcześnie, a tu taka niespodzianka, że nowy pacjent musi się rejestrować z 6-7 tygodniowym wyprzedzeniem. Tak więc jestem zapisana na 29 lipca. W sumie chciałam kolo 20 lipca, więc nie jest źle
Rozmowę z panią recepcjonistką zaczęłam od tego, że jestem po 2 nieudanych procedurach IVF w innej klinice i zależy mi na doświadczonym lekarzu. Pani zaproponowała mi Hannę Starosławską Zajączkowską. Już się zorientowałam, że ma całkiem dobre opinie, więc może będzie dobrze. Podobno zleca tylko masę badań. Będzie to coś zupełnie innego, niż z dotychczasowym lekarzem prowadzącym. Nie jestem zwolenniczką masy badań, ale może choć ta histeroskopia w końcu będzie na afiszu. Poczułam przypływ energii 
Nie składam na razie wniosku o zmianę realizatora. Spróbuje o tej kwestii porozmawiać na wizycie w Novum, w sensie, czy jest szans na dofinansowanie u nich. Podobno nie mają już pieniędzy, ale może w lipcu coś więcej dostaną.
6dpo
Poniewaz nie wierze ze ten cykl bedzie tym szczesliwym zamowilam sobie wczoraj wiesiolka i siemie lniane w aptece. Mam problem ze sluzem. Taki ksiazkowy pojawia sie u mnie raz na kilka miesiecy. W tym roku moze raz mialam? Oczywiscie w miedzy czasie jest magnez i kwas foliowy. A dla lubego kupilam zestaw witamin.
Wczoraj dalam mu flakonik:
-Co to?
-Witaminy dla Ciebie. Bierz raz dziennie
-Ale po co mi?
-Zgadnij.
-No ale przeciez moich 300 spartan poradzi sobie z Twoim jednym kserksesem.
No i taka gadka. Ale witaminy wczoraj lyknal 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2015, 08:22
24t3d
1. Maluszek podglądnięty - położony główkowo rośnie sobie spokojnie
Ruchy czuję wyraźnie tylko po lewej stronie brzucha i na dole, po prawej niemal nigdy nic nie czuję, bo rzeczywiście mieści się tam większość łożyska i amortyzuje wszystko.
2. "Furka Arturka" kupiona - wózek BabyDesign Sprint+ z kauczukowymi kołami. Bardzo przesądziły tutaj te niewielkie koła i lekkość wózka, bo będę go musiała sama znosić sobie po krętych schodach w kamienicy 1 piętro codziennie, więc musi być lekki i wygodny dla mnie
Za pół roku wypowiem się, jak sprawdziły się kauczukowe koła 
Wygląda tak:

3. Wyniki krzywej cukrowej skonsultowane - cukier po godzinie wyszedł lekko za duży (167), wiec doktorek przeanalizował mniej więcej, co jem i kazał mi ograniczyć soki z kartonów, a zastąpić je piciem wody. Racja, teraz przed latem piłam prawie same soki, a te są sztucznie dosładzane.
Chociaż nie zabronił słodkiego, prosił tylko, by wszystko ostrożnie, to postanowiłam nie jeść zupełnie słodyczy, żadnych lodów itp. i jeśli najdzie mnie chęć, kupię sobie owoce 
Jednak wczorajsza temp to wina za cieplej sypialni.. Dzis juz tempka jest jak w pozostale dni.
A wiec w tym miesiacu bez staran. Mialy byc ale wyszlo jak wyszlo. Moze i dobrze bo lipiec i sierpien bedzie dla nas
w sierpniu bede miec urlop i bede akurat siedziec u swojego w trakcie trwania owulacji
grunt ze podchodzimy do tego na luzie
bedzie dobrze!
13 tc (12t4d)
Na poczatek kolejna luksemburska paranoja. Przyjechala firma zamowiona przez zarzad bloku do usuniecia os... Oczywiscie nie usuneli, bo... powiedzieli, ze to PSZCZOLY, a pszczoly sa pod scisla ochrona w Luksemburgu. Q...zwa, no ja rozumiem, ze nie wolno zabijac ich w naturze, ale z bloku tez ich nie wolno wykurzyc?? Smieszne. A jakby sie zalegly komus w samym mieszkaniu? Nasi sasiedzi maja np. 3-letnie dziecko, ktore w kazdej chwili moze byc zaatakowane... Brak mi slow na to "prawo". Jedynie tyle dobrze, ze przestaly byc tak aktywne. Mysle, ze sie to wiaze z temperatura. Ten dzien, gdy byly tak agresywne i zrobilismy zdjecia, to byl najgoretszy dzien lata (32 stopnie w cieniu), mysle, ze im w gniezdzie przygrzalo i wszystkie spanikowane wylecialy na zewnatrz. Teraz kraza tylko wokol gniazda w zdecydowanie mniejszej ilosci i raczej nie dolatuja do nas na balkon... No coz, zobaczymy jak to dalej bedzie, ale mysle, ze to dobry bodziec do mobilizacji do szukania wlasnego domu 
Wg. BBF za 3 dni przekrocze magiczna granice drugiego trymestru... juz nie moge sie doczekac
Teoretycznie wg. USG wczoraj ja juz przekroczylam... ale ja nadal mysle, ze to byl blad pomiaru
Data z BBF jest potwierdzona przez moja obserwacje sluzu i temperatury.
Zastanawiam sie dlaczego pierwszy trymestr trwa nie 12, lecz 13 tygodni. Drugi trymestr nawet 14 tygodni. Z czego sie to bierze? Zawsze myslalam, ze trymestr to trymestr, 3 miesiace po 4 tygodnie... A dodatkowe tygodnie ciazy sie po prostu dopisuje do trzeciego trymestru. A tutaj nie. Wie ktos dlaczego?
No i my juz po!
Zwolnienie wydluzone do terminu,obeszlo sie bez wizyty u doktora.
KTG boskie,skurcze jaby te najmocniejsze, prawie regularne i trzymaly dosc dlugo. Obie polozne stwierdzily ,ze do dnia ojca bedziemy juz w trojke w komplecie,wiec trzymam za slowo.
ide sie kimnac,bo padam po tej drodze!
całujemy.
dawno mnie tu nie było.
dziś 16 czerwca, moje imieniny. Nikt nie pamięta, ale też ich nie obchodzę więc nie liczę na laurki. Rodzice na bank pamiętają i się odezwą.
śmieszne, nie wiem który to DPO. I po IUI. Aż musze zerknąć na wykres. Niby 7 dpo. 8 dzień po IUI.
Wstrzyknięto we mnie 20 milionów potencjalnie zdrowych ruchliwych i najedzonych odżywką łobuzów. Zdołają coś zdziałać?
Swoje wszelakie objawy piszę na wykresie więc nie będę się dublowała.
Zastanawiam się tylko, czy nie wmawiam sobie tych mdłości. Aj, często je miewam, bo mam uczulenie na pewne składniki. Taaak, a dziś w paście makrelowej (domowej) były jajka. Dla mnie to silny alergen. pewnie to po tym.
W pizdu boli mnie brzuch okresowo. Wmawiam sobie? boli cały czas, od tygodnia.
A co, jeśli nie wyjdzie?
Druga IUI? Na cyklu może stymulowanym, by zwiększyć szanse?
A może odpuścimy na okres wakacji - może coś schudnę - w lipcu dietetyk pierwsza wizyta.....
A może od razu In Vitro? chociaż to byłoby dość dziwne w naszym przypadku, nie jesteśmy aż tak płodnie upośledzeni....
Przy IV miałabym pewne wątpliwości... ale w sumie już kilka zapłodnionych naturalnie komórek nie dało rady.. Selekcja naturalna... Rokujące bym zamroziła i wróciła po nie... Nierokujące... selekcja naturalna
trudny temat. Ale jesli trzeba będzie - podejmę się tego.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.