No dobra, moje 10 tygodniowe dziecię oficjalnie się uśmiecha, potrafi odpowiedzieć uśmiechem na uśmiech (ale musi mieć dobry humor) i nawet cośtam gada już bardziej artykułowanego (ag, eł, u i takie śmiechowe dźwięki):D Wczoraj się tak pięknie uśmiechnęła jak się pochyliłam nad łóżeczkiem... a potem cały dzień maruda. No widać coś za coś. Dzisiaj nie było źle, choć cudownie też nie.

Chusta przyszła, jest awesome :D
251e4dd4cd68fe21med.jpg
to my w scenerii łazienkowej.

16cs
2dc
wtorek (no prawie środa)

Jestem aspołeczna. Tak, to prawda. Nie mam dużego kręgu znajomych, ba, ja nawet nie mam potrzeb mieć wielu znajomych. Nie mam potrzeb spotykania się z ludźmi. Nie wchodzę w układy, kliki itp. Taka Zosia-Samosia. Generalnie nigdy się nie nudzę. Lubię być sama. Chyba nigdy nie czułam się samotna. Trochę się tym martwię. Że to nie jest normalne. Czasem mi przykro, że taka aspołeczna jestem. Bo chciałabym zobaczyć jak to jest chcieć szukać kontaktu, mieć dużo znajomych, być "gwiazdą". Ale nie chcę się zmuszać, żeby tę aspołeczność mą przełamać. Bo to by było wbrew mnie. Taki gwałt na mojej osobowości.

Ale czasami szczerze brakuje mi przyjaciółki od serca.
Mam kilka z czasów młodości (dosłownie kilka, no 3). Ale jakoś drogi nam się rozeszły. Spotkania nie dają już tyle radości, co kiedyś. Gdzieś to granie na jednej fali minęło...
I zastanawiam się czasami, czy w wieku 30 kilku lat można jeszcze poznać kogoś "od serca" i zaprzyjaźnić się?

Tylko jak i gdzie? Skoro ja odludek.

31+5
58 dni do terminu porodu...

Walczę o zaliczenie praktyk.
Stwierdziłam, że nie dam się zrobić w konia i będę walczyć o swoje...

Dzisiaj badania. Morfologia i mocz.

W czwartek wizyta. Myślę, że gin będzie zadowolona, bo przez 3 tygodnie przybrałam na wadze 600 g. Zaznaczyła w karcie, że ma być max 1 kg. Wychodząc z gabinetu powiedziałam, że będzie mniej niż kg i stwierdziła, że to dobrze mieć takie postanowienia i silną wolę...

Jeśli będzie tak jak jest, to uśmiech i zadowolenie gin będzie dla mnie największym sukcesem.

Nadal nie wiem co z moim zamówieniem higieniczno - kosmetycznym. Nie ukrywam, że tylko na to czekam i torba gotowa. Chciałabym mieć to już z głowy. Jutro tzn. dzisiaj wyślę maila z zapytaniem o co chodzi.

Do kupienia został wózek i monitor oddechu. Reszta wyjdzie w praniu... To się dokupi.

Wieczorem mąż mnie zapewnił, że uszanuje moja prośbę dotyczącą braku odwiedzin w szpitalu. Jestem zadowolona, że w końcu zrozumiał jakie to dla mnie ważne.
Nie chce pielgrzymki na sali. Zamiast zająć się małym będę musiała wysłuchiwać zachwytów, radości, płaczu itp. Przy tym wszystkim będę zmęczona, zła, że nie dadzą mi spokoju nawet przez chwilę, nieatrakcyjna i w ogóle wściekła będę na samą myśl, że ktoś ma przyjść.

Jak będą chcieli i jak my będziemy mieli ochotę kogoś przyjąć na gościnie to zaprosimy do domu, a nie półnago w szpitalnym łóżku...
Na samą myśl robi mi się gorzej...


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2015, 00:24

Rotenkopf Walka. 17 czerwca 2015, 02:08

14dc i bóle takie, jak w czasie okresu. Ktoś mi wytłumaczy o co chodzi ? Bo ja głupne.

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 17 czerwca 2015, 05:41

Kurcze mam jakąś masakre że spaniem :-( jednego dnia fajnie mi się w nocy śpi a są takie noce jak dziś ze oka nie zmrużyłam :-( żadna pozycja mi nie pasuje :-( a czytałam że w ciąży powinno się spać na lewym boku bo na prawym jak się śpi to uciska się jakaś główną żyłe :-( a ja nie nawidze lewego boku!!!i ciągle mnie wkurzają moje nogi przy spaniu bo wierzgają jak u konia :-( a może to zespół nie spokojnych nóg?!! Normalnie oczy mi się same zamykają a usnąc nie mogę i cierpię :-(

Dziś 25dc, wczoraj wieczorem pojawiły się już brązowe plamienia, pewnie jutro lub pojutrze dostane okres.
Pozostaje mi cierpliwie czekać na laparo a wypada mi ona w granicach 17-19 dc. Mam nadzieję że to nie przeszkadza że po owulacji. Do zrobienia mam jeszcze posiew, który jest potrzebny do badania drozności jajowodów. Zabawne w tamtym roku o tej porze nawet nie wiedziałam co to jest HSG...

...same góry mam do pokonania, szkoda że nie widać co za tymi górami jest, czy moje czekanie zostanie wynagrodzone czy nadal nic, ile jeszcze przede mną? Obiecałam sobie że jeśli zajdę w ciążę pojedziemy z mężem na Jasną Górę podziękować Matce za to że w końcu nas wysłuchała. Na ciężką próbę zostałam wystawiona :-( pomału nawet przestaje się przejmować ciążami dookoła, tą wyżej strasznie przeżyłam a kolejne miałam i będę mieć w dupie bo ŻYCIE JEST NIESPRAWIEDLIWE, z tym trzeba się pogodzić.

Mężuś szpachluje poddasze, później trzeba to wszystko wyczyścić i zostaje najprzyjemniejsza część remontów :-) kolory, panele, wyposażenie salonu, łazienki, sypialni i pokoju. Do końca roku powinniśmy się już wprowadzić. Mam nadzieję że to będą pierwsze święta na "swoim".

Relacje między mną a mężem są narazie ok, jest po prostu dobrze. ALE chcę żeby przez te kilka dni jak będę w szpitalu dostał szkołę wiem wiem okropna jestem ale niech poczuje, że lepiej mieć mamrającą żonę w domu niż żeby wcale jej nie było, niech zatęskni, niech pośpi pare dni sam w łóżku z myślą że żona jest w szpitalu, jedzonko będzie musiał odgrzewać sam (już taka nie będę coś mu tam przygotuje) itd itd trochę go to orzeźwi :-D


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2015, 09:39

Wszystko jest do bani, rany jaki ten świat jest niesprawiedliwy....Aż nie chce mi się gadać
Praca okazała się totalną porażką i jestem bezrobotna jak na razie:/ Muszę szybko coś ogarnąć bo chcąc nie chcąc czas nagli i lada chwila będzie znak z banku.
Totalnie nie mam szczęścia do miejsc pracy, i już powoli tracę nadzieję że to się kiedyś zmieni.

Cieszę się bardzo, że w tym wszystkim bardzo wspiera mnie P. bo moja mama to raczej woli mnie dobić a to nie jest najlepszy sposób jak dla mnie.
Jakoś ogólnie jestem dzisiaj zrezygnowała i zdołowana.

Z dzidzią jak na razie stwierdziłam, że zaczekam do @ bo intensywne starania teraz i tak nic nie dadzą a tylko będzie nie potrzebny stres. A i nie wiem czy w ogólne nie podejść do tego na luzie bardziej.

Zobaczymy co się będzie działo w niedalekiej przyszłości.

4dpt. dół totalny od samego rana, mam przeczucie, że się nie udało..że ten za długi transfer podczas którego nie mogli się dostać do mojej macicy a w tym czasie zarodeczek był zbyt długo w kataterze, zaważy na wyniku:(
jest mi smutno, źle i jestem zła, że przez dr transferującego mogę stracić mojego najsilniejszego dzieciaczka :(

http://www.czytelniamedyczna.pl/4073,praktyczne-aspekty-transferu-zarodkow.html

Transfer zarodków (ET – embryo transfer) stanowi integralny i kulminacyjny element leczenia metodami zapłodnienia pozaustrojowego. Jego głównym celem jest bezpieczne umieszczenie zarodków o jak najwyższym potencjale rozwojowym w jamie macicy. Do ET używa się specjalnych sond, kateterów połączonych szczelnie ze strzykawką. W celu pobrania zarodków do katetera, zanurza się dystalny koniec tego urządzenia w podłożu hodowlanym zawierającym zarodki. Następnie odciąga się tłok strzykawki wskutek czego do katetera wchodzi podłoże wraz z zarodkami przeznaczonymi do transferu. Przygotowany w taki sposób kateter wprowadza się do jamy macicy przez kanał szyjki macicy. Następnie w wyniku naciśnięcia tłoka strzykawki zostaje wytworzone ciśnienie w komorze roboczej, które jest przenoszone do wnętrza katatera, na skutek czego dochodzi do wstrzyknięcia transferowanego podłoża hodowlanego wraz z zarodkami do jamy macicy. Pomimo tego, że uzyskiwane w laboratoriach wskaźniki zapłodnień i rozwoju zarodków są dość wysokie, to jednak ostateczne wyniki kliniczne rozumiane w postaci ciąż klinicznych oraz „zdrowego dziecka zabranego do domu” są nadal niezadawalające (1). Skłoniło to wielu badaczy do poszukiwania przyczyn takiego stanu rzeczy. Spośród wielu czynników mogących mieć wpływ na powodzenie transferu najczęściej zwraca się uwagę na czynniki związane z anatomią i fizjologią układu rozrodczego oraz na aspekty techniczne ET.

Łatwość wykonania transferu ma zasadniczy wpływ na ostateczny wynik leczenia. Z obserwacji klinicznych wynika, że prawdopodobieństwo uzyskania ciąży jest znamiennie większe w przypadku transferu łatwego niż trudnego, tzn. przebiegającego z komplikacjami (2). W badaniu obejmującym 4807 transferów wykazano, że wskaźnik ciąż był 1,7 razy wyższy w grupie transferów łatwych niż trudnych (3). Pojęcie transferu trudnego jest dość subiektywne, niemniej wiąże się z użyciem dodatkowego instrumentarium, dyskomfortem pacjentki, wydłużeniem czasu procedury. Jednym z możliwych mechanizmów odpowiedzialnych za słabsze wyniki w przypadku transferu trudnego może być stymulowanie czynności skurczowej macicy (4). W nieciężarnej macicy, spontaniczne skurcze rozchodzą się w kierunku od szyjki macicy do dna macicy z częstością od 1 do 5 skurczów/minutę. Jedynie podczas miesiączki skurcze obierają kierunek przeciwny i mają mniejszą częstotliwość od 0,5 do 2,5 skurczy/minutę (5). Manipulacje na szyjce macicy oraz podrażnienie dna macicy w czasie ET mogą powodować uwolnienie oksytocyny oraz prostaglandyn i w efekcie indukować czynność skurczową mięśnia macicy. Każda zmiana charakterystyki skurczy macicy wpływa bezpośrednio na przemieszczanie się płynu w jamie macicy, a co za tym idzie także na miejsce implantacji zarodka (6). Wyciszenie czynności skurczowej macicy na czas ET i bezpośrednio po nim może mieć korzystny wpływ na wyniki leczenia (7).

Obecność krwi na kateterze po wykonaniu ET jest uznawana przez niektórych za oznakę trudnego transferu i czynnik zmniejszający szansę na powodzenie leczenia (8). Według Goudas i wsp. obecność krwi na kateterze zmniejsza siedmiokrotnie szanse na uzyskanie ciąży (8). Podobne wyniki uzyskał zespół badaczy pod kierownictwem Alvero (9). Według badań Silberstien i wsp. obecność krwi na kateterze nie miała wpływu na wskaźnik implantacji i wskaźnik uzyskanych ciąż klinicznych (10). Dość częstą przyczyną trudnych transferów są warunki anatomiczne związane ze zbyt silnym przodo-, tyłopochyleniem lub przodo-, tyłozgięciem macicy, jak też ze zwężeniem kanału szyjki macicy (11). W takich przypadkach korzystne wydaje się wykonanie transferu próbnego lub badania ultrasonograficznego w trakcie ET (USG – ultrasonography). Próbny transfer wykonany podczas fazy lutealnej poprzedzającego cyklu, na początku kontrolowanej stymulacji jajników, w czasie pobrania oocytów lub bezpośrednio przed ET zmniejsza trudność wykonania zasadniczego ET i dzięki temu korzystnie wpływa na wyniki implantacji i uzyskiwanych ciąż (3). Według Sallam i wsp. badanie ultrasonograficzne podczas zasadniczego ET jest lepszym rozwiązaniem niż sam próbny transfer (12). Zastosowanie podglądu ultrasonograficznego w trakcie ET po raz pierwszy zostało opisane przez Strickler i wsp w 1985 roku (13). Powyższa technika umożliwia uwidocznić końcówkę katetera wewnątrz jamy macicy, a wraz z tym pozwala precyzyjnie określić miejsce, gdzie zostaje umieszczony zarodek. Ponadto USG pozwala ocenić kąt między szyjką macicy a trzonem macicy i odpowiednio dostosować wygięcie katetera przed ET, dzięki czemu zmniejsza się ryzyko uszkodzenia nabłonka i naczyń w obrębie kanału szyjki macicy i jamie macicy (12). Wykorzystanie USG w czasie ET poprawia znacząco wyniki leczenia (14).

Jednym z istotnych elementów wpływających korzystnie na wynik ET jest usunięcie śluzu z kanału szyjki macicy przed ET (15). Śluz szyjkowy może spowodować przytkanie wylotu katetera podczas przechodzenia przez kanał szyjki macicy i utrudnić wstrzyknięcie zarodka do jamy macicy. Ponadto zarodek w czasie wstrzykiwania może przykleić się do śluzu oblepiającego kateter i być wyciągnięty wraz z kateterem po zakończeniu ET. Jednakże w badaniu przeprowadzonym na 1204 pacjentkach wykazano, że jedynie w przypadku, gdy obecności śluzu na kateterze towarzyszyła także obecność krwi, szanse na uzyskanie ciąży były obniżone (16). Visschers i wsp. nie stwierdzili korzystnego wpływu usuwania śluzu z kanału szyjki macicy przed ET (17).

Kwestia wyboru katetera do ET jest wciąż tematem dyskusyjnym. Miękkie katetery, takie jak Labotect (Labotect, Bovender-Gottingen, Niemcy), Cook (Cook Ob/Gyn, Inc., Bloomington, IN, USA) i Wallace (Marlow Technologies, Willoughby, OH, USA) są chętniej wykorzystywane niż sztywne katetery, takie jak TDT (Laboratoire CCD, Paris, Francja), Frydman (Laboratoire CCD), Tomcat (Kendell Health Care, Hampshire, MA, USA), Tefcat (Kendell Health Care, USA) i Rocket ET (Rocket Medical, Tyne and Wear, Wielka Brytania) ze względu na mniejsze prawdopodobieństwo uszkodzenia nabłonka szyjki i jamy macicy (18). Istnieją badania wskazujące na przewagę sztywnych kateterów oraz badania, które nie wykazują żadnych różnic pomiędzy stosowanymi kateterami (19, 20). Kolejnym istotnym czynnikiem wpływającym na powodzenie ET jest objętość płynu, który wstrzykuje się do jamy macicy. W zależności od ośrodka leczenia niepłodności używa się objętości od 20 do 130 μL. Transfer objętości większych niż 60 μL może sprzyjać wypchnięciu zarodka z jamy macicy. Transfer objętości mniejszych niż 10 μL negatywnie wpływa na wskaźnik implantacji. W świetle dostępnych danych najbardziej korzystne wydaje się zastosowanie objętości zbliżonych do 30 μL (21). Lepkość podłoża, w którym transferuje się zarodki jest porównywalna do lepkości wody, podczas gdy lepkość płynu w jamie macicy jest znacznie wyższa (22, 23). Dlatego też podjęto próby transferu zarodków w podłożach o zwiększonej lepkości. Uzyskane wyniki nie są jednak jednoznaczne (24, 25). W praktyce klinicznej dość często słup transferowanego płynu dzieli się pęcherzykami powietrza. Dzięki temu uzyskuje się lepszą wizualizację USG transferowanej objętości. Dotychczas nie wykazano, aby takie postępowanie w jakikolwiek sposób wpływało na wyniki leczenia (26). Biorąc pod uwagę fakt, że aż 80% zarodków implantuje się w miejscu ich wstrzyknięcia, można przypuszczać, że umiejscowienie końcówki katetera we wnętrzu jamy macicy ma istotny wpływ na powodzenie ET (27). Według dostępnych badań, najlepsze wyniki uzyskuje się, gdy końcówka katetera jest umieszczona w odległości od 2 do 3 centymetrów od dna macicy (28). W przypadku umieszczenia końcówki katetera zbyt blisko dna macicy, < 5 mm, uzyskiwano gorsze rezultaty, jak również wzrastał odsetek ciąż pozamacicznych (29). Czas, po którym należy wyciągnąć kateter z jamy macicy po wstrzyknięciu zarodków, był analizowany przez zespół Martineza (30). Według badaczy pozostawienie katetera na 30 sekund po ET w jamie macicy poprawiało szanse na uzyskanie ciąży w porównaniu do natychmiastowego wyciągnięcia katetera (69,4% vs 60,8%). Uzyskane wyniki nie osiągnęły jednak poziomu znamienności statystycznej ze względu na małą liczebność grup (30). Szybkość wstrzykiwania zarodków do jamy macicy stanowi bardzo istotny element ET. Ogólnie zaleca się, aby transfer zarodków do jamy macicy był wykonywany delikatnie lub wolno (31). Wynika to z obserwacji, że wolne wstrzyknięcie zwiększa szanse zarodów na znalezienie się w dnie macicy w momencie implantacji, jak też w mniejszy sposób oddziałuje na potencjał rozwojowy zarodków (32, 33).

Transfer zarodków stanowi integralny i kulminacyjny element leczenia niepłodności metodami zapłodnienia pozaustrojowego. W znacznym stopniu o bezpiecznym umieszczeniu zarodków w jamie macicy decyduje doświadczenie operatora. Nie bez znaczenia dla ostatecznego wyniku ET pozostaje także znajomość aspektów technicznych wykorzystywanego instrumentarium, jak też uwzględnienie czynników związanych z anatomią i fizjologią układu rozrodczego.

Żania SYZYFOWE PRACE 17 czerwca 2015, 08:30

Mój A.tak bardzo go kocham za to ze mnie tak wspiera ze ma takie dobre serce wyprosilam go sobie wymodlilam zeby na mojej drodze stanol taki dobry czuly kochajacy mężczyzna jest dla mnie wszystkim i wszystko bym oddala zeby tylko byl szczesliwy.. w tym calym bólu i cierpieniu on jest moim lekiem znieczuleniem i kimś przy kim mogę być sobą.
Oddałam krew na bete wyniki odbiorcę jutro po pracy ale wiem ze to itak bez sensu... ta słaba kreska to pregnyl podany mi w dwóch ampulkacg 14 dni temu... życie jest okrutne dlatego to jest niemożliwe żeby udało się w pierwszym stymulowanym cyklu coś czuje ze bardzo długa droga przede mną


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2015, 08:25

No i jest kolejny spadek tak jak pisalam. Na 100% nic z tego nie bedzi . Progesteron w dol to wiadomo.

Matko kobiety co ja mam ostatnio za kołchoz! Nie mam na nic czasu!

Zaczęło się wszystko w środ e, kiedy to moja ukochana mama zwaliła mi na głowę kupą papierkowej roboty i siedziałam z tym dziadostwem do 23 ;/ A potem tylko szybki prysznic i spać.

W czwartek udało mi się złapać oddech i nawet wyszłam do miasta na zakupy :D Spotkałam kumpla ze starej pracy - Arka, który teraz objął moją funkcję. Zgadaliśmy się na piwko wieczorem. No i na tym piwku od słowa do słowa on zagaił, że w hotelu szukają stażystki na recepcję, i żebym poszła i powołała się na niego, bo on też tam zaczyna teraz. No to następnego dnia CV pod pachę i poszłam.

Piątek - Poszłam zanieść do CV, ale akurat nie było kierowniczki hotelu z którą chciałam gadać, a nie chciałam zostawiać CV na recepcji. To dogadałam się, że wrócę tak za dwie godzinki. Poszłam na kawę i ploteczki do mojej chrzestnej, i potem do tego hotelu. Kierowniczka okazałą się bardzo miła. Ja ogólnie myślałam, że to będzie tak jak na standardowych rozmowach, czyli weźmie CV, chwile pogada ewentualnie i powie, że zadzwonią. A tu się okazało, że od razu chciała, żebym przyszła w poniedziałek do pracy na próbę. No to latałam po sklepach, żeby sobie kupić białą koszulę :D

Sobota - WYCIECZKA! Dostaliśmy od Jacka z pracy zaproszenie na "Piknik bezpieczeństwa" organizowany przez jego oddział. Ogólnie na miejsce mieliśmy koło 100km, i średnio się opłacało jechać, ALE to było zaraz obok Trój miasta, a mamy tam kupę znajomych, a poza tym zwracają kilometrówkę wszystkim. :) Ogólnie całkiem fajnie było. Poznałam Daniela i Olę - drugiego operatora, który pracuje z Jackiem i jego dziewczynę. Z twarzy suczowata, a okazało się, że sympatyczna dziewczyna :) Sam piknik, też fajny, chociaż trochę tak było obco. Tzn. Jacek i daniel są najmłodsi, i najmłodsi stażem pracy i to ich pierwsza taka impreza, ale wszyscy byli mega gościnni i tacy swojscy, więc atmosfera pozytywna. Poznaliśmy i gadaliśmy trochę z nowym dyrektorem sektora, który ma może z 35 lat! Taki młody, a już taki dyrektor. Po pikniku wycieczka do Gdańska do naszych znajomych. Dogadałam się od razu o parapety do kuchni i pokoju! Ten nasz kumpel robi piękne rzeczy w drewnie. Wkleja jeden rodzaj drewna w drugi i frezuje fajne gadżety kuchenne itp. Mi bardzo spodobał się parapet jaki zrobił do siebie do biura i chcę podobny :) Tutaj możecie zobaczyć o co chodzi WWW.DAWIDZIAK.PL. Zdjęć na stronie nie ma wiele, ale powiem Wam, że na koleś łeb, drewna jakieś wędzone, jakimiś olejkami nacierane, kosmos :D No a na koniec wycieczki pojechaliśmy do restauracji w której Magda Gessler robiła swoje Kuchenne Rewolucje i co prawda nie jedliśmy żadnego z jej dań, ale ogólnie tez było smacznie :) Zjarałam sobie ramiona i plecy, byłam zmęczona jak koń po westernie, ale było super! Uwielbiam tak spędzać czas z Jackiem!

Niedziela - najgorszy dzień w sumie, bo po tej wycieczce trochę zmuliliśmy, wstaliśmy późno i spóźniliśmy się do kościoła. Potem wyjazd do teściów na obiad.No i zgadnijcie co mogliśmy tam zastać? Dziewczyny, które czytały pierwsze moje wpisy zgadły pewnie, że nie spotkaliśmy tam nic innego jak nawalaną jak szpadel mamę Jacka. Myślałam, że mnie krew zaleje! Jesteśmy tam raz na dwa tygodnie, na kilka godzin, a ona i tak się musi nawalić! Jakby nie mogła sobie odpuścić na ten jeden dzień! Jacek to myślałam, że wyjdzie z siebie jak z nią zaczął dyskutować. A to niestety zawsze kończy się tak samo - Jacek mówi jej, że jest pijana -> ona nigdy nie potwierdza, tylko opowiada jakąś wymówkę, a to, że w pracy ciężko, że Emilka chora, że matka jej zmarła(8 msc temu), że siostra jej zmarła (prawie 3 lata temu), że mąż z nią nie gada itd -> Jacek się wkurza i stwierdza, że to nie jest powód, żeby ciągle pić, że wszystko ona niszczy i, że mogła sobie odpuścić chociaż na nasz przyjazd. -> ona mówi, że sobie nie radzi i nie może się otrząsnąć po (wstaw dowolną wymówkę) -> tutaj Jackowi już się zęby zaciskają, i powtarza mantrę, że ona ma iść na odwyk -> i tu robi się ciekawie bo wyjścia są trzy: nr1 - ona zaczyna płakać nad swoim losem, ale nie mówi ani słowa o przestaniu pić, nr2 - zaczynają się pretensje do Jacka i do mnie, że jesteśmy po stronie ojca, że ona nikogo nie ma, i w ogóle to ona pije za swoje o! i nr3 - ona zwyczajnie idzie do kuchni, pali fajkę, (popija jeszcze?) i stwierdza, że się na nią obraziliśmy.

PONIEDZIAŁEK - Pierwszy dzień w być może, nowej prac. Stresowałam się okropnie, ale jakoś poszło. Miałam dużo wymeldowań, wystawień faktur, sprzątania (tak, żeby zobaczyć jak to wygląda,jakby było mega obłożenie i trzeba była pomoc sprzątającym) i spotkanie z WIELKIM PANEM SZEFEM. Jakiś taki straszny typ. Taki SZEF_SZEF. Garniaczek, troszkę złota, wąs i łazi i patrzy co się robi. Miałam chwilę strachu, bo kierowniczka była zajęta, ja akurat rozmieniałam pieniądze, kiedy zadzwonił telefon. Ale mnie strach obleciał! Niby tylko telefon, ALE jak to rezerwacja to trzeba wiedzie jaki pokój wolny, na jak długo, na ile, itp. No i jak się przez ten telefon zachować, o co zapytać itp. I ogólnie to wyglądało tak, że kierowniczka gada z jakąś babką, ja trzymam kasę w dłoni i liczę drobne, Szef stanął przy recepcji, oparł się o blat i nagle dzwoni telefon! Ja miałam taki mikrozawał i tysiąc myśli na sekundę czyli: musze odebrać, szef patrzy, Magdy nie ma, co mam mówić, jakie pokoje są jakie?, szef patrzy, co mam robić?, a jak to jakiś niemiec? Jak ja się dogadam, a jak nie zdążę odebrać? Karolina odbieraj, szef patrzy! kurwa, kurwa , kurwa.... I odebrałam! "Dzień dobry, Hotel na Jeziorem w czym mogę pomóc?" I jakoś poszło! Zarezerwowałam pokój dla dwóch osób na pobyt od poniedziałku do czwartku. A szef tylko popatrzał, uśmiechnął się i poszedł. Kamień z serca!

Wtorek - miałam popołudnie wczoraj, czyli zameldowanie gości! Matko jaka kołomyja! Tam jest strasznie dużo rzeczy do pamiętania, zapisywania, liczenia itp. Trochę to bez sensu jak dla mnie, i już widzę co najmniej 3 rzeczy które usprawniłyby pracę, ale poczekam aż mnie przyjmą zanim zacznę coś zmieniać :D

Dzisiaj idę na popołudnie. Musze iść kupić sobie jeszcze jedna koszulę, bo mam tylko jedną i głupio tak chodzić w tym samym :D

Co do starań - bo to o tym powinnam pisać. Od kiedy wiemy i słabych kijankach seks jest dużo fajniejszy, bez spiny, spontaniczny :) Chciałam iść do gina dzisiaj, ale cały tydzień tak pracuję, że nie dam rady się wstrzelić w jego godziny przyjęć, dlatego idę w poniedziałek i będę kończyć tę farsę zwaną "cyklem"


AAA! Powiem Wam coś co mnie rozwaliło! Tak z tydzień temu chyba, może trochę więcej, po przytulanku Jacek wstał po wodę, a ja chciałam wstać się troszkę ogarnąć do łazienki, no wiecie, trochę powycierać czy coś. A Jacek zobaczył, że wstaję i jak się na mnie nie rzuci i do mnie "No co Ty robisz!?"! I łup mnie na wyro! Ja tu wielkie gały, o co jemu chodzi i mówię, że chcę co łazienki wstać, a on do mnie, z taką grobową , poważną miną: "No coś TY! Nigdzie nie idziesz tylko NOGI DO GÓRY!" I mnie za nogi i trzyma mi w górze :D Jakiej ja dostałam głupawki! Aż czkawki dostałam ze śmiechu i brzuch mnie bolał :D Naczytał się ten mój ukochany w internecie i teraz za praktykę się wziął :D NO PADŁAM!

Ralpina Matylda? 17 czerwca 2015, 09:01

Środa
1dc

Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu dostałam okres. Poprzedni cykl trwał zaledwie 26 dni. Nie mam mu tego za złe, ponieważ i tak był zupełnie bezużyteczny. Co nie zmienia faktu, że poczułam lekki niepokój w związku z tym chaosem...

Ciekawe, co też wydarzy się w tym cyklu? Póki co, plan jest jeden:

Drogie Panie! Wracam do gry!! :)

No i łaskawie pan dr mnie przyjął w sobotę. Oczywiście nie byłby sobą gdyby mnie nie zjechał że leczę się nie u niego :/. Z wielką łaską zgodził się na monitoring ale oczywiście nie wtedy kiedy ja chcę ale kiedy jemu pasuje. Kurcze dlaczego Ci lekarze są tacy okropni. Ku..a przecież płacę słono za każdą wizytę!!! SZLAG!!! Powinnam mieć dziś usg wg zaleceń pani dr ale oczywiście nie mam gdzie pójść żeby go zrobić :(
Wszystko pod górkę ach...
udało mi się zapisać dziś na usg...
Byłam na usg. Pęcherzyki kiepsko coś rosną... jeden ma 7mm a drugi 10mm pan dr powiedział że z tego drugiego może coś będzie bo z tego pierwszego raczej nie- jest zbyt mały. Ale podpowiedział że dałby jednak clostilbegyt żeby je wspomóc. Sam zaproponował żebym przyszła we wtorek do szpitala to zmonitujemy co tam urosło. Kurcze że ja odrazu na niego nie trafiłam. Jestem zachwycona!!! Powiedział też że jak nic nie wyjdzie w tym cyklu to da mi clostilbegyt na porost pęcherzyków i wtedy pregnyl i powinno zaskoczyć... Dał mi tyle nadziei...



Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2015, 08:52

gogo19 Wiem, że wreszcie się uda!!!!!!! 17 czerwca 2015, 10:10

Cały czas czuję jak pęcznieją mi cycki:)Tempka dzisiaj mi poszybowała w górę. Mam cichą nadzieję, że nie przez Luteinę.
Zbliża się pomału sobotni ślub mojej koleżanki. Będzie odstresowywanie:)

Na koniec czerwca wybieram się na wycieczkę do Pragi. Nie mogę się już doczekać. To wyjazd firmowy, więc będzie wesoło:)

Planuję powtórzyć sobie badania progesteronu, LH, FSH, prolaktyny w 21dc.

Dziś jestem bardzo zestresowana, bo teść ma dziś operację. Nikt z naszej rodziny nie zdaje sobie sprawę, że to takie poważne. Ja nic nie mówię, bo to rodzinka panikarzy. Nasiali by tylko teściowi strachu. Siostra mojego S napisała mi ostatnio sms, czy może wybieram się do ojca i kiedy jak coś. Chciałam odpisać, " a może ty się wybierasz" ale ugryzłam się w jęzor. Napisałam, że nie wiem. Najlepszy tekst to był czy ja może wiem, gdzie będzie miał operację. Policzyłam do 10 i odpisałam grzecznie. Mój S. bardzo się martwi o tatę. Próbuję go wspierać ale jest ciężko. U mnie w domu było inaczej z okazywaniem emocji. Choć moich rodziców już nie ma.. to cały czas czuję pod nosem zapach buziaka mojej mamy. Jak byłam w ciąży to potrafiłam przytulić się wielkim brzuchem do niej i podrzemać po popołudniowej herbatce w czasie odwiedzinek.
Nasz związek wygląda tak, że ja co jakiś czas muszę usiąść z S. przy stole i kazać mu wylać wszystko ze środka. Potrafi czasem dusić wszystko w sobie i później są spięcia. Ja osobiście wolę kawe na ławe.
Dobra, starczy tych smętów na dziś. Powodzenia w staraniach!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

nadzieja 01 czekając na cud 17 czerwca 2015, 10:18

W koncu dostałam pierwszą miesiączkę po łyżeczkowaniu, jeszcze 2 i można znowu działać;) Wyniki markerów nie wskazują ryzyka nowotworu, dzisiejszy dzień rozbudził we mnie nadzieje;)

Wczoraj byłam na usunięciu przegrody.
Całkiem dobrze się czuję.
Lekarz powiedział że dobrze poszło i za miesiąc zaprasza na kontrolne USG.

Równolegle leczę PCOS- Dieta plus suplementy.
Zobaczymy co z tego wyjdzie... czy kiedyś wyjdzie.


Chciałam pozytywnie zakończyć historie :-)
W moim przypadku inofem i witamina D dobrze zadzialaly na owulacje.
Pierwszym objawem był śluz płodnych, którego wcześniej nie spotkałam.

Akurat 2 tyg. temu byłam na kontroli swojej już nie istniejącej przegrody.
Ponoć wszystko ok i powinno być wystarczająco miejsca.

A więc jestem pełna optymizmu i liczę na to że miejsca wystarczy na 9 miesięcy.

Więc dziewczyny z przegroda głową do góry, mi pomógł doktor Doniec.

Dziewczyny z Pcos głową do góry, polecam prof. Jerzak :-). W przyszłym tyg wybiorę się do niej na wizytę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2015, 14:54

Wczoraj zrobiliśmy badanie nasienia. Denerwowałam się bardziej niż mój mąż... A on wszedł do pokoju X o godzinie 19:02 a o 19:07 wyszedł. Nawet nie wiedziałam, że jest taki szybki :)
Pdebrałam dzisiaj wyniki, wydaje mi się, ze jest oki ale w niektórych punktach nie ma norm. Wklejam jakby ktoś miał ochotę powiedzieć coś na ten temat :)
w1utzn.jpg

65bdhf.jpg

Teraz widzę jeden niepoprawny parametr... Dodatnia aglutynacja. Nie wiem czy to poważna sprawa?


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2015, 11:47

Czy moze byc dwudniowy spadek na zagniezdzenie? Chyba nie.

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 17 czerwca 2015, 14:46

Odebrałam dzisiaj wypis ze szpitala.
Waga malucha w pt rano 1855 gr.
Mamy też detektor tętna nie lubimy się podsluchiwac ale jak mus to mus :)

We wtorek lub środę jedziemy do Ikei urządzić nasza nowa sypialnie i odbieramy wózek i łóżeczko :) juz się nie mogę doczekać ;)
Jesteśmy coraz bliżej juz tak mało zostało :)

Dziwnie bolą mnie jajniki. Raz jeden, raz drugi.. Kiedyś pomyślałabym że może się udało i pewnie zrobiłabym test, ale to nie te czasy. Te czasy dawno minęły..
Przemek powinien już zacząć brać witaminy. Od razu po ślubie chcę zacząć starania z lekarzem (haha jak to brzmi ) :) . Jeśli nie będzie żadnych przeszkód, chcemy podejść do inseminacji, więc muszę kupić witaminy P, a sobie kwas foliowy. Znowu ciągle myślę o dziecku. Udaję,że jeszcze nie chcę mieć dzieci,gdy ktoś pyta, no bo niby co mam powiedzieć ??

Wczoraj dostałam umowę. Moja pierwsza umowa o pracę :). Raz pracuje mi się dobrze, raz źle ,że mam ochotę wyjść i nigdy nie wrócić. Zaraz będzie miesiąc jak tu pracuję i cieszę się ,że daję radę. Każdy mi mówił,że jest ciężko,że nie dam rady. Nawet mama mnie zapewniała ,że długo nie popracuję. Fakt, miesiąc to nie jest długo, ale niektóre nowe osoby wytrzymały kilka dyżurów i odchodziły, a jedna dziewczyna ponoć wytrzymała tylko do obiadu :D, więc jakby co, nie będę najgorsza :P. Nawet chyba wolę jak jest dużo pracy, bo szybciej czas leci.

Ostatnio pokłóciłam się z P. O co ? oczywiście o pieniądze, o wieczne oszczędzanie. Teraz chce oszczędzać jeszcze więcej, bo mniej zarabia, a ja mam już tego serdecznie dość.Podam jeden przykład :
Byliśmy w kauflandzie. Zawsze bierzemy kilka jogurtów 400 g te tańsze. Są tanie, a dobre. Chciałam wziąć jeden mój ulubiony,mały, który kosztował tyle,co ten duży.. Oczywiście P zwrócił mi uwagę na cenę, no i nie kupiłam. Po chwili patrzę, a On wziął sobie dwa duże piwa... To mi skąpi na głupi jogurt,a sobie piwo bierze?? Byłam zła jak nigdy.. Obiecałam sobie,że po wypłacie zrobię coś dla siebie. Pójdę do kosmetyczki i nie będę się pytać ,czy mogę, bo wiem że pewnie by sapał,że licho z kasą. To,że zaczęłam pracować tak naprawdę nie robi żadnego znaczenia. Te pieniądze mają leżeć. Nie mogę pójść do sklepu i wydać np głupie 15 zł na nutellę, bo obejdzie się bez niej.
Następnego dnia pogadałam z nim.Ustaliliśmy ,że co miesiąc będziemy odkładać pieniądze na swoje wydatki. Oczywiście nie jakieś wielkie, ale zawsze coś.
Wiem że jest skąpy. Nie oszczędny, tylko skąpy... Wiecznie mu szkoda kasy. Nie pójdziemy do kina, bo trzeba odkładać, do KFC też nie ,bo można zjeść w domu itp.
Co mamy z tego odkładania? Działkę na której nie można postawić domu? Wkurza mnie to.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)