26dc (termin @ wg ovu)
Miałam dziwny sen, byłam nauczycielem i jednocześnie uczniem, siedziałam w ławce z uczennicą, dziewczyną, która na prawdę jest uczennicą.. Sen był dziwny, bo raz nauczałam, a raz byłam z nią w ławce i narzekałam, ze nauczyciel nudzi, bawiłyśmy się jakimiś tabletami czy telefonami, siedziałyśmy w internecie, ona na jakiś głupich, młodzieżowych stronach, ja na ovu, tak, żeby nie widziała.. Jednak jakoś zobaczyła, weszła na ta stronę i nie wiadomo dlaczego od razu była zalogowana na moim loginie i widziała mój wykres.. Nagle znów byłam nauczycielem, szłyśmy gdzieś boiskiem szkolnym, położyła mi rękę na ramieniu i powiedziała, że wykres wygląda obiecująco..
I co najtrudniejsze w takich dniach - czekam.. Modlę się i czekam..
Kolejny cios
Tsh 1.53
fsh 5.36
amh 0.06 ..... kurwa.... gdy rano w internecie sprawdzilam wyniki zawylam. Lzy same cisna mi sie do oczu.
Trace nadzieje i przede wszystkim zmysly. Stres mnie zabija. Zabija mnie malymo ale trafnymi ciosami... tak zeby bolalo najbardziej.
Nie mam sil... boze czy przy takiej niskiej rezerwie jest chociaz cien szansy ???
Kurwa...
to przez ta poprzednia operacje gdzie mi rzeznik w brzuchu hiroshime zrobil i obszedl sie w ten sposob z moimi jajnikami... to przez endomwtrioze....
Boze....
Dlaczego to wszystko musi mnie spotkać???????
Kopnij mamusie maluszku - proszę!!!!
14 tc (13t1d)
Mamy wozek! 
Okazalo sie, ze on nawet nie jest czerwony, tylko ciemnofioletowy - i problem z glowy
wlascicielka wstawila zdjecie podobnego z internetu.
Na tyle na ile jestem w stanie ocenic - wozek jest w dobrym stanie. Kola pompowane, wszystkie czesci sa (mamy nawet dodatki takie jak parasolka od producenta
).
Jestem zadowolona, bo za kwote ponizej 500 zl bym sie nie spodziewala jednak kupic ladnej, uzywanej trzyczesciowki.
Pierwsza podroz autobusem z wozkiem za nami. Do gondoli zapakowalismy spacerowke, do spacerowki fotelik, do fotelika adaptery, dodatkowa opone, pompke, parasolke, nawet instrukcje uzytkowania wozka
na to wszystko moskitiera, pelerynki przeciwdeszczowe i komplecik jest przygotowany do przewozu w komunikacji miejskiej
. Dobrze sie prowadzilo, a jaki S byl zadowolony. Nawet pokazywal mi na przystanku jak dobrze bujac dziecko - ech, ten moj specjalista od dzieci, hehe 
Zrobilam jedno zdjecie przed sama nasza podroza autobusem. Oto to wlasnie zdjecie z transportu (czyli jak wygladaja gondola, spacerowka, fotelik i dodatki zapakowane razem
):

Nie widac niestety szczegolow. Jak minie caly galimatias zwiazany ze slubem, podroza poslubna itp. wytaszcze wozek z garazu i sprobuje przeprac wierzchnie tkaniny - moze wtedy uda sie zrobic zdjecie kazdej czesci z osobna 
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2015, 19:38
Dramatu ciag dalszy, zadzwonilam do mamy ze nie moge sie z siostra dogadac a ona ze wie I ze Kaska powiedzala ze przyjedzie mi pomoc bo nie wiem co to byc z dzieckiem na swieta?? Oczywiscie przywozi fagasa ze soba I mojego siostrzenca, nie moge nie zaprosic mamy I drugiej siostry no I tym sposobem bede miec w domu- noworodka, P, Adasia I 6 osob z mojej rodziny..zyc nie umierac.
Na razie to zostawie w spokoju bo to jeszcze duzo czasu zostalo I nie bede sie denerwowac. hehe..po co tylko zaslaniac sie pomoca, skoro mowie ze dla mnie lepiej zeby po swiatch przyjechali pojedynczo co w ramach pomocy ma wiecej sensu niz wzzyscy razem . Lepeij niech otwarcie powiedza ze sobie swieta u mnie w domu zaplanowali I tyle.
.
Ostatnimi dniami duzo kremowego sluzu. Chyba duphaston ma na to wplyw.
10dc...i śluz juz rozciągliwy...więc zaczynamy zabawę 
mąż dzis odebrał wyniki nasienia...chyba nie jest najgorzej???
Czas trwania abstynencji 2 dzień 2 - 7
Czas upłynnienia 40 min do 60
Sposób upłynnienia samoistne samoistne
Barwa mleczna szarobiała - mleczna
Zapach swoisty swoisty
Objętość ejakulatu 4.00 ml > 1.50
Odczyn (pH) 7.8 > 7.2
Liczba plemników w 1 ml 20.20 mln/ml > 15.00
Liczba plemników w ejakulacie 80.80 mln > 39.00
Liczba komórek okrągłych 1.00 mln/ml < 5.00
Plemniki żywe 80 % > 58
Plemniki martwe 20 % -
Plemniki o szybkim ruchu 32 % -
postępowym (VSL>11um/s,
VAP>25um/s)
Plemniki o wolnym ruchu 1 % -
postępowym (VSL>11um/s,
25>VAP>5um/s)
Suma plemników o ruchu 33 % > 32
postępowym
Plemniki o ruchu niepostępowym 7 % _
(VSL<11um/s lub VAP<5um/s)
Plemniki nieruchome (VSL=0um/s, 60 % _
VAP=0 um/s)
Średnia prędkość przeciętnego 69.1 um/s > 34
toru (VAP)
Średnia prędkość ruchu 65.5 um/s > 27
postępowego (VSL)
Średnia prędkość względem 83.5 um/s > 46
zarejestrowanego toru (VCL)
Średnia amplituda bocznych 2.9 um 3.1 - 4.5
odchyleń główki plemnika (ALH)
Średnia częstotliwość bocznych 21.9 Hz > 10.5
odchyleń główki plemnika (BCF)
Prostoliniowość (STR) 92.0 % > 74
Liniowość ruchu (LIN) 73.0 % > 54
Średni współczynnik kształtu 82 % 67 - 79
główki (Elongation)
Test hypoosmotyczny (HOS) 82 % > 58
Informacje dodatkowe: Ocena nasienia met. CASA, analizator IVOS Hamilton Thorne.
myślę nrobić monitoring u siebie w przyszłym cyklu
Wczoraj to myślałam, że zawału ze złości dostanę... najpierw wyniki z egzaminu, wrzucili jakąś starą listę z zeszłego roku, na której nie było połowy numerków, więc dzwonię na katedrę i dowiaduję się, że źle sprawdzam wyniki (bo w między czasie dali dobrą listę), normalnie robią z człowieka debila... cóż grunt, że zdane i mogę powiedzieć tej katedrze bye bye
Potem mój mąż... ahhh tego to bym udusiła gołymi rękami
Tak mnie strasznie zdenerwował, bo robimy ten remont i uzgodniliśmy, że teraz w pierwszej kolejności trzeba zająć się prądem w łazience (ma go robić teściu) żeby potem mój tata mógł zacząć kafelkować... i co? owszem teściu wczoraj przyjechał, ale szlifowali cały dzień podłogę no szlak by jasny trafił... zawsze robi tak jak on chce... a to nasze mieszkanie i nasz remont a mój mąż ma robić tak jak ustaliliśmy wcześniej... no i jak tu się nie denerwować? I na koniec mój pęcherz dalej daje o sobie lekko znać, no ale żeby nie było nudno z infekcją chyba odzywa się "moja koleżanka" no kurcze czy wszystko musi być na raz? Dobrze, że w pon idę do gina to się dowiem co i jak... ale coś czuję, że mogę ten cykl sobie odpuścić bo nic z tego nie będzie, temperatura jakoś świruje i jakoś się nie nastawiam
To chyba tyle, wylałam swoje gorzkie żale i mogę iść dalej kuć na ostatni egzamin, ale najgorszy :(Trzymajcie kciuki 
Juz mnie lapie bol krzyza. I to dziwne podbrzusze lapie .. @ pojutrze jak nic. A jutro spadek.
Hej, ho! Dziś wolna sobota, więc sobie coś naskrobię 
Pospałam sobie dzisiaj prawie do dziewiątej, z małą przerwą przed 6 na mierzenie temperatury. Zazwyczaj jak już się obudziłam o 6, to wstawałam, bo nie mogłam znów zasnąć, ale wczorajsze 10 godzin w pracy, plus prawie dwie na dojazd, zrobiło swoje.
Ostatnio w ogóle dziwnie się czuję. Niby dostałam okres, ale to coś mnie głowa boli, to brzuch, jakieś zawroty, mdłości i w ogóle. Dlatego na wszelki wypadek się dziś przetestowałam, ale nic nie wyszło. Widocznie potrzebuję już wakacji...a to już za tydzień. Moje wielkie plany to: poleżeć trochę bykiem, wrócić do biegania i doprowadzić chałupkę do porządku
Poza tym będę dalej obserwować cykle, a w sierpniu lub wrześniu pokażę je mojej pani doktor i zobaczymy co dalej.
Mam wrażenie, że w ostatnim cyklu coś mi się poprzesuwało i zastanawiam się, czy to nie przez wiesiołka. Teraz zmniejszyłam dawkę i zobaczymy, co będzie. Mam problem ze śluzem, ale już wiem, że samym wiesiołkiem tego nie załatwię. Dlatego staram się pilnować, żeby pić dużo wody i jem marchewki (gdzieś wyczytałam, że pomagają - raczej nie zaszkodzą
). Dodatkowo zaczęłam jeszcze brać magnez i witaminę B6. Aha, i papka z siemienia dwa razy dziennie, a nie raz.
A w ramach terapii na odmóżdżenie i odfiksowanie się od spraw staraniowych zakupiliśmy dziś z mężulem 10 kilo truskawek. Spijamy kawkę i bierzemy się za słoikowanie 
Dziś 10-ty dzień cyklu, a dalej plamię. Wyjazd za 4 dni, mam nadzieję, że to nic poważnego.
Muszę zmienić lekarza, znowu, ale nie wiem do kogo się zwrócić. Czuję się taka bezradna i mam wrażenie, że lekarze też.
Nie widzę żadnego światełka w tunelu. Zakopana jestem głęboko i nie wiem jak wydostać się na powierzchnię i zrealizować marzenia.
Co krok, to coś nowego. Zaczynam oswajać się z myślą, że nie dane nam mieć dziecko. Tylko tak cholernie ciężko się z tym pogodzić. Kobieta i mężczyzna są do tego stworzeni, a tu jednak nie każdy może zostać rodzicem.
Dwie nowenny pompejańskie za mną. Bez rezultatu. Ale modlitwa jest jeszcze tym, co daje mi siłę żyć i pchać ten wózek dalej.
Dzisiaj mam śluz jakiego dawno nie miałam, taki rozciągliwy, że nie ma końca. (Według OVU owulacja była kilka dni temu, natomiast ja mam pewność, że jest teraz. Nie wiem dlaczego ovu głównie interpretuje temperaturę a nie wszystkie czynniki razem. Na poziom temperatury ma wpływ wiele czynników i czasem wynik nie jest miarodajny.) Mam nadzieje, że to dobry znak. Wczoraj z mężem podziałaliśmy i dzisiaj też mam nadzieję na powtórkę. Oby szczęście tym razem nam sprzyjało.
A tak poza tym to w końcu odespałam cały tydzień porannego wstawania, obudziłam się o 11.
Zaraz jedziemy na zakupy i mam plan na nowy strój kąpielowy, że w końcu znajdę taki który będzie mi odpowiadał. Zaczynam znów chodzić na basen.
10t6d
Bellybestfriend na "dzień dobry" poinformowało mnie, że od dziś Kurczak nie jest już zarodkiem, tylko płodem. Serio!? To już!? Trudno mi w to uwierzyć, naprawdę 
Czy teraz jest już bezpieczny?
14dc
melduję się z ogromnym bólem brzucha, czyli standard po punkcji pobrano 15 komórek miałam się dowiedzieć czy i ile się zapłodniło ale się spóźniłam z telefonem bo nikogo już w laboratorium nie było, no ale jakoś się tym nie przejęłam bo wierzę że się zapłodniły i teraz będą się ładnie dzielić
transfer mam we wtorek 
Ale pogoda do niczego
nic, tylko siedzieć i wyć... i jeszcze z mężem się pokłóciłam, ale muszę się szybko z nim pogodzić bo w przyszłym tygodniu wieczory trzeba zarezerwować na serduchowanie i serduchowanie i jeszcze raz serduchowanie 
A tak z innej beczułki
na poprawę humoru wstawiam listę suplementów, które obecnie zażywam z moim M. To tak na przyszłość, niech moje potomstwo wie jak bardzo było chciane i kochane jeszcze przed narodzeniem. No i jak wiele nas to kosztowało... W końcu trzeba myśleć pozytywnie i wrzucić na luz (zgodnie z radą snowhite:-D).
Ja:
*kwas foliowy (w przyszłości zastąpiony będzie inofoliciem, no chyba, że nie będzie takiej konieczności
)
*magnez
*wit. B6
*cynk
*wit. C (2 razy dziennie bo ostatnio z odpornością kiepsko...)
*kapsułki z olejem z wiesiołka (2 x dziennie po 2 do 12 dc)
*przed snem szklanka ziółek o. G. Sroki, mieszanka nr 3
M:
*cynk
*wit. E
*kwas foliowy
*magnez
*wit. B6
*wit. C
*przed snem szklanka ziółek o. G. Sroki, mieszanka nr 3
W tym miesiącu nie jest tego aż tak dużo... gorzej było w zeszłym, ale i tak nie mogę patrzeć na te moje dzienne dawki... Pociesza mnie fakt, że to dla mojego maleństwa
Oby dane mi było się nim cieszyć...
4t6d
35 dzień ciąży
50,7 kg
ciśnienie: 82/52
tętno: 72
Mogłabym przespać dziś cały dzień! Co chwilę zamykają mi się oczy. Towarzyszy temu wstręt do jedzenia (właściwie jem, bo muszę) i uczucie zimna.
Im bliżej wizyty tym bardziej się boję, że coś może być nie tak
Męczą mnie koszmary... Bardzo chciałabym zobaczyć serduszko w czwartek! Boję się, że jeśli go nie będzie to wpadnę w panikę... A czas tak powoli leci!
Nie poszlam dzis powtorzyc bety, nie bede wymyslac. Wierze ze bedzie pieknie przyrastac. Ale nie przeszkodzilo mi to kupic dwoch sikaczy pepino o czulosci 10. Nasikam i zobacze jak wygladaja dwie kreseczki.
Narazie potwornie dokuczaja mi wzdecia. W nocy zlapala mnie tak silna kolka jelitowa ze chcialo mi sie plakac. Najwygodniej mi jak leze, verdin i espumisan i nospa jakos spektakularnie nie pomagaja.. mam robote do pracy a nie mam sily dluzej siedziec, oby mi przeszlo bo do pracy nie wiem jak pojde. Probowalam pochodzic po domu, powiesilam pranie, bylismy w markecie na zakupach ale ruch tez nie pomogl. Juz nawet robie sobie masaze na kolki dla niemowlakow ale tez pomagaja tylko na chwilke. Mysle ze to moj prg jest temu winny. Macie jakies pomocne rady dziewczyny?
14 tc (13t3d)
Za 3 dni nasz slub. Pogoda u nas za oknem - leje i zimno jak w marcu... Mam nadzieje, ze do czwartku troche sie niebo ogarnie
A jak nie - to bedziemy zagorzale twierdzic, ze ten deszcz to na szczescie 
Pogadalam z moim S na temat prezentow weselnych. U nas w Polsce, wiadomo, zastaw sie a postaw sie kroluje. Mlodzi biora pozyczki, zeby wyprawic wesele, a goscie, zeby dac odpowiedni prezent
Nie wiem ile w tej chwili "nalezy" dac, ale wiem ile sie spodziewac od mojej rodziny, czyli mamy, babci i tych wujkow (babcia, tak jak mowilam, zajmuje sie kolportazem wiadomosci w sposob wielce profesjonalny
). Jest to kwota niemala. Szczegolnie mi zal mojej mamy, postanowila nam sprezentowac rownowartosc swojej podwojnej wyplaty, co jest wydatkiem sporym jak na jej mozliwosci... Do tego kupila zestaw ksiazek ilustrowanych albumowych o Polsce (oczywiscie po angielsku) za pareset zlotych dla rodzicow S i jego siostry. No i tutaj zaczyna sie problem. Powiedzialam o tym mojemu S, po czym on zbladl... Okazuje sie, ze w Szwecji na slub dziecka dajesz... jakies 50 euro (co przy ich zarobkach rzedu kilka tysiecy euro wydaje sie kwota smieszna...) :] Dla mnie to w sumie nie ma znaczenia, ich sprawa ile moga i chca nam podarowac. Probowalam to tlumaczyc S, ale widze, ze on teraz czuje sie glupio, bo ma wrazenie, ze jego rodzina nie do konca wpasuje sie w klimat polski... Nawet ostatnio z mina zarzynanej swinki wymyslil, ze zadzwoni do nich i powie, jak wyglada sytuacja w Polsce i zeby przywiezli wiecej pieniedzy, co ja oczywiscie skwitowalam smiechem, bo nigdy nikomu nie bede narzucac co ma ochote nam przywiezc w prezencie
W ogole sobie nie wyobrazam, jak taka rozmowa mialaby przebiegac... Pomysl byl oczywiscie beznadziejny, ale wiem ze S sie po prostu martwi... Mysle, ze nie chce, by moja rodzina czula sie jakos pokrzywdzona tym, ze ich corka nie jest podobnie traktowana przez jego rodzine. I zebym ja myslala, ze jego rodzice wykpili sie jakimis drobniakami (oczywiscie usilowalam mu przetlumaczyc, ze przeciez my nie mamy na to wplywu, wiec po co o tym myslec, ale widze, ze caly czas mu to chodzi po glowie...) Dzis mi powiedzial, ze on w takim razie chce zaplacic za cale wesele sam, bo i tak wiecej niz wydamy na wesele dostaniemy od mojej rodziny... Sama nie wiem co mam odpowiedziec, zeby go nie urazic, ani jego rodziny. Z drugiej strony nie chce, zeby jego rodzice, a szczegolnie siostra mysleli, ze S sie ladnie zachowal i zaplacil za wesele, a ja, jak ksiezniczka przyszlam na gotowe i nie dorzucilam sie ani centem... Przeciez oni nie beda wiedziec ile dostalismy od mojej rodziny ani czym to jest spowodowane, ani ze to wszystko zeby S czul sie lepiej... Dziwna ta cala sytuacja, musze jeszcze pomyslec jak wybrnac z tego z klasa...
Wczoraj przyjechala do mnie kolezanka z kilogramami bolerek, bizuterii, chustek, zapinek do wlosow, woalek, kopertowek... Dobieralysmy cos do mojej bialej, krotkiej i bardzo nieslubnej sukienki. Brzuszek troche zaczyna odstawac, wiec nie bylo latwo - ale koniec koncow S bardzo sie podobal efekt, a to chyba najwazniejsze 
Poza sprawami weselnymi, ogladalismy wczoraj dom ludzi, od ktorych kupilismy stol do przewijania. Piekny, nowoczesny dom pasywny o zerowym zuzyciu energii i ciepla (klasa AA). Technologia jest dla mnie srednio zrozumiala, jakas pompa cieplna rozprowadza cieplo generowane w pokojach przez ludzi / maszyny do pozostalych pomieszczen, nie ma zadnych piecy...
Szeregowo sa postawione 4 domki, Ci ludzie maja segment wewnetrzny. Do sprzedazy pozostaly dwa domki z zewnatrz. Jest to zupelnie nowe osiedle domkow jednorodzinnych 15 minut od miasta, w ladnej okolicy (winorosle). W domu podgrzewane podlogi, same nowoczesne materialy... a przede wszystkim mozesz go wybudowac od podstaw, tj. wykanczaja tak, jak ktos sobie chce (musi sie zmiescic w zaplanowanym budzecie, albo trzeba doplacic do projektu). Plac zabaw niedaleko, sasiedzi to same mlode, miedzynarodowe rodziny z dziecmi (Ci, ktorych dom ogladalismy, to Lotyszka rosyjskiego pochodzenia i Francuz; obok nich Bialorusinka z Francuzem...). Minusy: niezbyt duzy ogrodek (4,5 ara) oraz... niestety - cena. Trzeba sie liczyc z wydatkiem rzedu 700k EUR - czyli kredytem na jakies 30 lat (przynajmniej jesli tylko S bedzie pracowal, co przy mojej obecnej sytuacji zawodowej jest mozliwe...)
http://www.athome.lu/immobilier-neuf/maison/centre/weiler-la-tour/weiler-la-tour/3160842
Co myslicie?
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 czerwca 2015, 10:02
9t2d
Dziś przeżyliśmy mega stresujący poranek! Przy aplikacji luteiny podrażniłam sobie szyjkę, co zaowocowało plamieniem..
Pojechaliśmy do mojego lekarza do szpitala - na szczęście wszystko z Kropkiem jest dobrze! Serduszko bije jak dzwon! Ma już 2,76 cm
I Kropek ruszał pupką!
jak taka mała glizdka
KOCHAM TEGO MALUSZKA CAŁYM SERCEM!
Po wizycie pojechaliśmy do IKEI i Smyka, żeby wstępnie pooglądać niektóre rzeczy...i tylko zdrowy rozsądek pozwolił mi się powstrzymać, żeby nie wykupić tych wszystkich cudowności! 
Beta z wczoraj 251, przyrost jest, ale jakiś taki marny. Po luteinie progesteron też podskoczył i jest w normach dla I trymestru. Nie wiem już co mam myśleć, coraz częściej nachodzą mnie myśli, że to ciąża pozamaciczna. Mam nadzieję, że uda mi się jutro złapać panią doktor i że coś się wyjaśni. Ehhh byle do jutra.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.