33+6
43 dni do terminu porodu!
Ostatni dzień 34 tygodnia... coraz bliżej do naszego spotkania Kochanie!!!
Dzisiaj zapowiada się ukrop. Już teraz zbieram się na spacerek, bo później nie będzie czym oddychać.
W weekend zapowiadają 32 stopnie. Nie pozostaje nic innego jak pojechać na wieś i się chłodzić...
Mam nadzieję, że wytrzymam z teściem jeden dzień. W niedzielę mamy plan leżenia na kocyku w parku i piknikowanie! Chyba muszę kupić sobie jakiś kapelusz, żeby osłonić się trochę od słońca...
Czas się ubrać i iść na spacer!
Pomysłu na obiad brak... może po drodze coś mi wpadnie do głowy...
Dlaczego my? Podejrzewam, że każda z Was na jakimś etapie starań zadaje sobie to pytanie. Czy jesteśmy złymi ludźmi? A może tak miało być, może mieliśmy poczuć ten ból, by docenić wielki cud i dar przyjścia Dziecka? Czytam Wasze historie i wiem, że patrzę na najlepsze Mamy ze wszystkich- te, które nie zostawią, nie porzucą, nie usuną, bo przeszły największą szkołę cierpliwości i miłości. Jeżeli z miłości pozwalamy robić ze swoim ciałem wszystko- nakłucia, podawanie leków o przykrych skutkach ubocznych, zastrzyki, bolesne badania- i to jeszcze przed poczęciem, potem znosimy być może trudną ciążę i skomplikowany poród, to nasze Maleństwa dostaną Matki na złoty medal.
Czwartek
16dc
Aaaaaaaa

Ty podstępna żmijo jedna... I tak przeciwko mnie?? Znaku życia nie dajesz i nagle tak bez ostrzeżenia!!??
A P smarka i zupełnie ku prokreacji się nie garnie... Ale dzisiaj go zmuszę, mam nadzieję, że nie jest jeszcze za późno... ??
EDIT: No była. Dziadziś na USG potwierdził. Była jakoś bardzo niedawno. No niedawno, bo wczoraj na testach nic jeszcze nie było. Więc była pewnie dzisiaj rano. Wróciłam do domu. Wykorzystałam małża. Nadziei za dużych w tym całym zajściu nie pokładam, bo szanse mniejsze, kiedy do
dochodzi już po owulacji... Ale jakiś tam cień szans jest, a to więcej, niż bezproduktywne oczekiwanie na @.
Tak, czy siak się jaram, bo to oznacza, że jajnki łaskawie się obudziły i stymulacja nie potzrebna 
EDIT2: Zapomniałam napomknąć o imponującym rozmiarze mojego uhodowanego endometrium - 13mm.
Dostałam lutkę pod język. Zaczynam brać od jutra i... czekam. Czyli robię to, czego zdecydowanie robić nie lubię... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2015, 21:15
Kopiuje swoj oburzony wpis z forum 
My juz po wszystkim, Zosia jest na nowo zaplastrowana (byla bardzo zadowolona dopoki pan jej nie wpechnal palucha w brzuch i nie przykleil na nowo plastra). Nie wiem czy nie zrobil tego za mocno, bo strasznie ja sciagnal
Biedna moja 
A potem poszlysmy badac krew. Wzielam numerek i usiadlam, ludzi full, dopiero mnie jakas dobra dusza poinformowala, ze z maluszkami bez kolejki ale musze isc do sekretariatu. Do sekretariatu tez mnie przepuscili (Zosia caly czas ryk, bo plasterka nie mogla przebolec i juz spac jej sie chcialo, bo w ogole nie jej godzina). Samo pobieranie ciagnelo sie w nieskonczonosc. Pani jej chyba z 10 minut wyciskala krew po kropelce z tego biednego paluszka. Oczywiscie jestem wyrodna matka, bo przeciez jak dziecko tak placze to na pewno je cos boli! Moze glodne!!!! Nie wiem ile razy jeszcze uslysze ze moje dziecko placze bo jest glodne!!! Nie jest! Zawsze swiezo przed wyjsciem karmie. I nic jej nie boli i nie ma kolek!!! Po prostu byla niezadowolona, bo ktos jej wczesniej zrobil cos co ja bolalo mocno i nie mogla pojsc sobie spac. A ZAWSZE jak chce jej sie spac i sie ja odlozy z rak jest turbo histeria, wiec byla taka i tym razem. ZWLASZCZA, ze ktos ja jeszcze klul i wyciskal palca!!! No to uslyszalam jeszcze ze jak ma przepukline to nie moge dopuszczac do placzu. Dziecko na rece brac. Poswiecac mu wiecej czasu. Czyli ze co? Ze niby mam je gdzies i jak placze to ja sobie herbatke siorbie spokojnie i kapiel w babelkach robie??!!!
Takie moje odczucia po dzisiejszych wizytach, czeka mnie jeszcze rehabilitacja, nie wiem jak ta moja biedronka z tym nowym plastrem bedzie chciala wspolpracowac z pania fizjoterapeutka... Czarno to widze oj czarno...
Teraz padla i spi, tak plakala, ze zasnela od razu jak ja wsadzilam w fotelik i podnioslam 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2015, 09:57
rozwala mnie to, jak zmieniaja mi sie nastroje. dzis rano, w trakcie prysznica, pomyslalam sobie- ej, na bank nic nie bedzie z tego cyklu ale nie szkodzi. jestem na to totalnie gotowa. w zasadzie to wydaje mi sie, ze uda sie we wrzesniu. ogarnela mnie taka pewnosc i spokoj. i pomyslalam sobie, ze to super i ze bedzie mi lzej isc przez nastepne dni.
a przed chwila kolezanka podeslala mi zdjecia swojego 3-miesiecznego synka. Jest smieszna kluska, robi minki - no jak to maluszek. I prawie rozplakalam sie przy monitorze, w pracy. Czy mnie to kiedys spotka? Czy w ogole, kiedykolwiek bede mama?
Wczoraj na spotkaniu z inna kolezanka rozmawialysmy o adopcji- okazalo sie, ze ona jest adoptowana, miala wspanialych rodzicow i dziecinstwo i w ogole jest bardzo za adopcja. Moze my tez powinnismy zaczac to rozwazac. Juz teraz. Przeciez proces adopcyjny jest dlugi, trudny i zmudny.
MOze czas pozegnac sie Holandia, wrocic do Polski i rozpoczac cala ta zabawe?
Uff, dlaczego to wszystko takie trudne. I dlaczego emocje robia ze mna co chca....
Dzis doswiadczyłam pierwszych mdłości .....Maks dziwne uczucie kiedy jesteś o krok od wymiotów ale nic z tego .....mineło ale naprawde byłam w szoku ze przyszło tak nagle ...ale jestem Bardzo szczesliwa
Dzisiaj ostatni dzien brania Clo. Ciekawe jak sluz. Jutro mucosolvan i estrofem. Oby pomoglo i sluz plodny sie pojawi.
Terminator jakiś taki sentymentalny, ale ogólnie film ok. Zresztą filmy akcji najlepiej ogląda się właśnie w kinie
.
Dzisiaj zaczynamy mały remont pokoju, który docelowo kiedyś będzie pokojem dziecinnym. Na razie odświeżamy go tylko tzn. malujemy + przy okazji jak to bywa przy remontach wyrzucamy niepotrzebne rzeczy. Poważniejszy remont tego pokoju tzn. podłoga + meble, będziemy robić dopiero jak będę w ciąży. Wtedy też będzie trzeba (niestety) jakiś remont w łazience, ponieważ na chwilę obecną praktycznie nie ma tam miejsca na nic (łazienka zrobiona typowo męsko, mało półeczek, brak jakiegokolwiek blatu, wielka wanna, ja ledwo co mieszczę się w niej ze swoimi kosmetykami, a co dopiero dziecko
).



Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2015, 10:46
Konsultacja w Klinice Leczenia Niepłodności INVICTA w Warszawie.
Wnioski z wizyty:
Zrobione USG - widoczne ciałko żółte w prawym jajniku, potwierdzona owulacja ok. 5-6 dni temu
Zlecone badania:
Ja: 12-14 dc-estradiol, LH, progesteron i potem monitoring owulacji (120 zł+wizyta)
Mąż: badanie plemników pod dużym powiększeniem, fragmentacja DNA plemników + parametry nasienia do badania fragmentacji DNA plemników (120+500=620 zł)
Trzeba skupić się na diagnostyce M. Wyniki nasienia nie są najlepsze. Problem leży w morfologii plemników i ich jakości. Lekarz zasugerował, że problem może leżeć po stronie męża.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2015, 13:23
11 tydzień... Chyba mogę odetchnąć i zacząć w końcu wierzyć.
Moje maleństwo ma się dobrze , ma rączki, nóżki i ślicznie bijące serduszko. Teraz zostaje mi sie modlić aby tak już zostało.. By moje słoneczko roslo zdrowe... SZCZĘŚCIE!! 
Nie nadaję się
Nie nadaję się do robienia obiadków, siedzenia w domu i robić przetwory. Dzisiaj spełniałam marzenie męża - zrobiłam dżem truskawkowy z naszych truskawek, ale teraz wiem, że się do tego nie nadaje. Zrobiłam sobie wolne od pracy dzisiaj, ale takie zajęcia zmotywowały mnie strasznie do pracy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2015, 13:32
No to skoro mnie wzięło na wspomnienia to...dokładnie 2 lata temu zrobiłam po raz pierwszy (i oczywiście jak narazie - ostani) test z krwi, który wskazał ponad 960 ! Piękna beta.... progesteron - 53 .... ta moja niezawodna pamieć - pamiętam każdy szczegół
nawet to jak byłam ubrana podczas badań bety ....eh
Wspomnienia, wspomnienia i jeszcze raz wspomnienia ....
37 tydz
Mikołaj jest dzieckiem donoszonym wg belly!!!
hura! daliśmy radę
bardzo się z tego powodu cieszę.
właśnie zaczybna się 38 tydzień...to takie dla mnie i dla mojego męża niewiarygodne, że jeszcze w tym miesiącu zobaczymy w końcu naszego pierwszego synka :* juz się nie możemy doczekać.
Wczoraj byłam na kolejnej wizycie u gin, rozwarcie zostało bez zmian, opuchlizna nadal jest ale się wg niej nie pogłębia, mam brać tabletki na małopłytkowość i tak jak do tej pory wszystko inne. Kolejna wizyta 15 lipca 
Z moim malutkim syneczkiem wszystko dobrze, waży 2700 gram, czyli nie jest duży. Gin powiedziała, że do porodu bedzie pewnie miał 3200,3300g. Ale wiadomo jak to jest z tym określaniem wagi, a po drugie raz juz też tak miałam, że Mikołaj przez 2 tygodnie przybrał 300g a przez kolejne 600g, więc teraz też to róznie może być. Ale raczej olbrzym z niego nie jest
I dobrze. Ciągle się zastanawiam nad tą cesarką, ale chciałabym rodzić jednak naturalnie, lecz znów panicznie boję się tego bólu
ehh...
mąż wraca w końcu do domu we wtorek
juz się nie możemy doczekać
3 miesiące takiego życia nam wystarczy 
witamy sie juz osobno;))
Antos ur 30.06. o 12.18 z waga 4460, 58cm dlugosci;))) zdrowiusienki.
dochodzimy do siebie i jutro wychodzimy do domu. Jest bardzo ciezko bo rana bardzo boli
ale ten maly szkrabik kochany wszystko mi wynagradza swoim usmiechem;))
operowal mnie moj ginekolog dr Biesaga i jestem mu wdzieczna. opieka jest wbrew pozor fantastyczna. dziewczyny nawet zabieraja malenstwa zebysmy my mogly sie zregenerowac.
zdjecie wstawie jak bede juz w domku!
Antos caluje e-ciocie i dziekuje za wspieranie mamy!:**
Dzisiejsze z rana
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/dd6293674b9b.jpg
Oddychamy brzuchem, pępek unosi się przy wdechu a zapada przy wydechu. Tego mi było trzeba tzn. zajęć w szkole rodzenia z relaksacji i technik oddychania. Nie to żebym ich nie znała, miliony jak nie miliardy razy tłumaczyłam innym jak to się robi ale fajnie było oddać się w czyjeś fachowe ręce
. Pani fizjoterapeutka przemiła, będę miała okazję spotkać ją na Oddziale.
Dzisiaj pozytywnych informacji ciąg dalszy. Nerki się nie pogorszyły, kamyki są ale zastój mniejszy, więc widmo JJ się odsunęło. Zobaczymy co dr urolog na to. Cukry też dziś dają żyć i kupiłam Ali na wyprzedaży 3 pajace za 50 zeta tym samym kończąc zakupy w rozmiarze 56. Po pensji dokupię to co potrzebne w rozmiarze 62, termometr, linomag, paczkę pieluch i zostanie tylko baza do fotelika, ehhh czyli największy wydatek 
Remont trochę stanął bo nie ma jeszcze okna, bez okna TŻ nie pomaluje pokoju i nie da się wstawić mebli. Ja wiem, że to jeszcze 6,5 tygodnia do porodu ale..... ja już mam jakieś napięcie w sobie 
21dc
Brak jakichkolwiek objawów PMS... O tej porze już odczuwałam delikatny ból piersi, szczególnie po bokach, przy dotyku... Tym razem nic. Śluz nadal kremowo-przezroczysty, czyli utrzymuje się dłużej niż zwykle i jest go znacznie więcej... Wydaje mi się, że może być to infekcja z tym, że nic mnie nie piecze, swędzi itp. Poza tym nie dzieje się ze mną nic a nic. Zwariować można...
snowhite, z niecierpliwością czekam na wynik Twojego niedzielnego testowania
mam nadzieję, że z samego rana dasz znać
24 tydzien czyli 23+0
Wizyta u lekarza szybka jak zawsze.
Powiedzialam o moich bolach w dolnej czesci plecow. W razie powtorki takiej jak tydzien temu, mam sie zglosic do szpitala. Ale pocieszenie ...
Rosniemy........ choc nie za duzo , od ostatniej wizyty 4 tygodnie temu funt wiecej

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2015, 19:27
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.