dzabuch moja terapia 2 lipca 2015, 19:32

23+0 No i byłam dziś u gina. Od dziś l4 na miesiąc, jak mi dobrze na samą myśl. Dostałam znowu furę badań i znów przeciwciała Rh no i skierowanie do poradni diabetologicznej dla kobiet w ciąży. Do skierowania doktorek dorzucił całkowity zakaz spożywania słodyczy i owoców. Kurwa, kurwa, kurwa, kurwa, kurwa! Umrę bez cukru no, ale czego nie robi się dla dziecka!
Ogólnie od początku ciąży przytyłam 4.8 kg czyli jak na razie norma. Dostałam zaświadczenie do szkoły rodzenia więc postaram się zapisać. No i ogólnie całkiem zadziorne stworzenie z tego mojego syna. Jak rozmawiałam z tatusiem i powiedziałam mu że jego syn uchyla się za każdym razem kiedy położna znalazła serduszko to mało z dumy nie pękł. Nie wrzucę niestety żadnej foty z usg, bo nic na nich nie widać. No coś tam widać, ale chyba nie moje dziecko tylko samą macicę!
Jeśli chodzi o moje samopoczucie to przydomek "Wielka stopa" jest chyba zbyt pieszczotliwy! Puchnę strasznie, ale dobrze, że w te afrykańskie upały skryję się w domu! Teraz czas dla mnie na regenerację przed narodzinami dziecka! No i trochę obiecany zdjęć:
Oto ja dziś:



Oczywiście ostatnie koszulki wywołały dość spory uśmiech na twarzy tego co za stworcę mego syna się uważa! Nie żeby coś, ale to ja byłam całym mózgiem operacji! Zresztą wszystkie to kochane znacie :):):):);):):)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 13:08

Zireael Smętnik 2 lipca 2015, 19:53

Badanie połówkowe za nami. Wszystko dobrze. Tzn tak twierdzi lekarz, ale "normy" mówią, że stosunek długości kości udowej do obwodu główki jest...no jakiś, nie taki. Noga nawet lekko poniżej normy, głowa w normie, ale blisko bycia "za dużą". Doktorek twierdzi, że to tylko statystyka i na tym etapie ciąży to żadnego znaczenia zupełnie nie ma, a tak mu liczy program, bo tak.
No więc...no więc ufam temu, co lekarz mówi... Najwyżej Stasiek będzie miał krótkie nóżki... No ja za długich nie mam, mąż ma normalne więc średnia wychodzi jaka wychodzi. Ale może naprawdę nie ma to znaczenia i czepiam się tego, bo czegoś muszę.
Poza tym wszystko pięknie - płeć potwierdzona, nawet peniska małego widziałam :-) Mózg jest i wygląda, że wszystko tak ma poukładane prawidłowo (po mamusi, wiadomo;-). Serduszko też wszystko ma... długo to serce oglądał, a ja mogłabym patrzeć i patrzeć...No i pierwszy raz się lekko wzruszyłam. Moje serduszko! Mój Stasiu, Stasieniek, Stasiątko (coś mówiłam, że nie znoszę zdrobnień...ekhem...no nie znoszę, ale w stosunku do mojego dziecka to tego... to się nie liczy :-). Nerki, pęcherz i nawet wargi pokazywał, że nie rozszczepione. I kręgosłup też śliczny. Pępowina prawidłowa.
No ale mówił też, że gdybym chciała mieć więcej pewności, czy z sercem wszystko w porządku, to żeby udać się do kardiologa dziecięcego. Bo on jako ginekolog nie widzi nic niepokojącego, ale nie jest kardiologiem. No i masz babo placek! Co teraz? Iść? Mówił, że jakby cokolwiek wzbudziło jego niepokój, to by mi kazał iść na konsultację, a nie mówił że mogę... Kurcze, witamy w świecie dylematów rodzicielskich! Z jednej strony na tej zasadzie można by badać wszystko i ciągle - wiadomo przecież, że zawsze coś może być nie tak z jakimś organem. No ale siebie tak skrupulatnie nie badam, raczej tylko sprawy podstawowe. No ale dziecko... Tak czy inaczej, mówił że to kardiologa mogę sobie pójść w każdej chwili, więc może jak mnie większy lęk najdzie, to pójdę. Ale mam nadzieję, że mnie nie najdzie.

Tak w ogóle, to widzę w Waszych ciążowych pamiętnikach, że powoli kompletujecie wyprawki. A ja jakoś nie mogę się zebrać. Oglądam te śpioszki, skarpeteczki i chciałabym...ale jakoś mi nie wychodzi.
Może jak zrobimy remont, zorganizujemy jakiś mebel na te ubranka to zacznę. No w końcu będę musiała.

Złość na teściową mi jakoś nie mija. Staram się uspokajać i sobie tłumaczyć, że ona większości z tych rzeczy, które robi nie jest świadoma i nie robi ich celowo. No ale widzę jak na dłoni, jak odtwarza swoją relację z teściową, tak jakby chciała się odegrać za wszystkie trudne rzeczy, których doświadczyła. To się oczywiście nakłada na różne moje sprawy, lęki i mini traumy no i efekt jest jaki jest. Więc to nie chodzi o to, że ona mi przywozi obiad, a ja nie umiem się cieszyć z tego, że nie muszę gotować. Tylko na przykład o to, że ona tego ze mną nie uzgadnia. Że próbuje mi stawiać garnki na stole, chociaż tego nie znoszę - "bo po to brudzić miskę?". I nie ma, że to moja miska, moje brudy i moje zasady. U NIEJ SIĘ STAWIA! I to ma być koniec dyskusji. Z garem się nie dałam, ale z wieloma sprawami ulegam dla świętego spokoju... Kurcze, a tych spraw nie było zanim w ciążę nie zaszłam. Nawet zaczęła krytykować filiżanki (które z resztą od niej dostałam - pamiątkę ślubną jej matki), że takie małe i żebym jej nalała w "normalnym". Czyli w kubku. Ale nie nie tym, no mówi że normalnym (a domyśl się, który to normalny?). TAKIM JAK U NICH! Ja wiedziałam, że oni piją kawę w kubkach i przez jakiś czas im te kubki proponowałam, ale przed ciążą było "daj spokój, pijecie w filiżankach, to przecież my też możemy, nie ma sprawy". No ale teraz jest sprawa. I uprzedzając ewentualne rady - to nie jest kwestia i osoba i zażyłość, w której można by było o tym porozmawiać. Czy dać delikatnie do zrozumienia. To wszystko pewnie jakoś tam się poukłada, ale ostatnio mocno mnie te drobiazgi irytują.
Ale ustaliliśmy z mężem, że póki co żadnego przywożenia obiadów! Może po porodzie, kiedy to będzie potrzebne, a teraz jak przyjeżdżają do nas to jedzą to co my zrobimy, a jak my jesteśmy to jemu to, co oni. I na ich zasadach i te gary na stole, jedzenie paluchami, siorbanie i mlaskanie będę tam dzielnie znosić i pić w tym, w czym mi podadzą. Ale u nas będzie po naszemu. I żadnego zamykania okien u mnie w domu sobie w upały nie życzę, bo "przeciągi są groźnie!" Groźne to jest zakiszone powietrze i przegrzewanie dzieci (u nich w zimie jest zawsze ok 28 stopni, mąż z bratem jako dzieci ciągle chorowali, ale to przez to, że jej teściowa robiła czasem przeciąg. No bo przecież nie dlatego, że byli przegrani i nie wietrzeni - bo po co ma dziecko małe na dworze siedzieć? Na dworze zimno a w domu ciepło, a oni ciągle chorują! I nie przetłumaczysz...)
Kurcze, ale się wyzłośliwiłam... No trudno.

Beta z dzis 19dpt 1450, beta z wtorku 17dpt 840. Wyglada na przyrost w normie.
Ale nadal czekamy na pecherzyk bo go jeszcze nie widac :(
CRP znowu skoczylo tym razem na 50, juz nie mamy z lekarzem pomyslu od czego, bo goraczki nie mam, zadnychch objawow infekcji tez, antybiotyk wybrany. Miejmy nadzieje ze to moj niewyleczony zab.
KRUSZYNKO pokaz sie i pomachaj z macicy mamusi i panu dr na najblizszym usg..

ale jestem wściekła!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
normalnie nie mogę się uspokoić!!!!
ta jebana gruba pierdolona kurwa jest w ciąży!!!!!!
drugi rozkapryszony bachor!
nienawidzę jej!!! nienawidzę!!!!!!!!!!
a teraz jeszcze jej ciąża, no nienawidzę kurwy okropnie!!
nie wyobrażam sobie odwiedzania tego dziecka i oglądania ją z sutami na wierzchu,
nie przeżyje tego drugi raz!!!!!!!!

mysiulek Małymi kroczkami:) 2 lipca 2015, 21:04

Niestety prezent urodzinowy dla mojego Taty nie wypalił:( zrobiłam test i lipa:( nic jedna kreska:( byłam tak pewna ze zobaczę 2 kreski ze do dzisiaj się pozbierać nie mogę........w poniedziałek już byłam u Pani doktor na usg......biorę zastrzyki i kolejne podejście do inseminacji, ale ostatnie.......nie będę już nic robiła zostawiam to wszystko, czytam Wasze historie i wyć mi się chce bo raczej nigdy nie przejdę na niebieską stronę:( poddaje się.....odmawiam Nowennę, modlę się, już sobie nie radzę z niczym.....nawet moją dobrą koleżankę odepchnęłam, bo jest w ciąży, nie potrafię z nią rozmawiać, jestem zazdrosna.....cholernie.....
Ostatnie podejście do inseminacji i już w zasadzie nie liczę na nic, pojadę zrobię inseminację i koniec, nie nastawiam się nie liczę!!!!!!! od czasu do czasu tu wpadnę zobaczyć co u Was....Kochane powodzenia trzymajcie się, widocznie nie wszystkie mogą zostać mamami....
Na in vitro się nie łapiemy.......


http://postimg.org/image/ibalmuzyp/

Nasz Orzeszek miał tu 6 tygodni :-)

http://postimg.org/image/y8a0vfhbp/

A Tu 10 tygodni :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2015, 21:41

Byłam dziś na badaniach TSH i Test obciążenia glukoza wyniki:

Test obciążenia glukozą (75 g)
Glukoza na czczo 5,03 mmol/l 3,90 5,50 N

Glukoza po 1 godz. 9,43 mmol/l 11,10 N

Glukoza po 2 godz. 7,03 mmol/l 7,80 N

TSH TSH 2,630 µIU/ml 0,270 4,200 N

z tego co widzę to chyba wyniki są ok . inne hormony też mam w normie robiłam rok temu badania i endokrynolog powiedział ,że są ok.

wiec chyba pozostaje jak nic zmienić dietę i zgubienie kilku kg.

dziś kupiłam sobie Inofem zobaczymy może coś pomoże żeby wrócił regularne cykle i owulacja .

i Stawiamy z mężulkiem na regularne serduszko wanie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2015, 22:13

Niestety, diagnoza się potwierdziła. Puste jajo plodowe :( Pęcherzyk ma już 3,7 cm i nic w nim nie ma oprócz szczątkowego pęcherzyka żółtkowego. Mam przyjść za tydzień, żeby mieć 100% pewności i kieruje mnie do szpitala. Wieczorem mam jeszcze drugą wizytę w klinice, ale to już formalność.
Ciężko mi strasznie :(

5 tydzień 2 dzień ciąży

Jak maleństwo się urodzi Czaruś będzie miał 23 miesiące.
Od rana dziś bolał mnie brzuch. Bałam się aż czy wszystko w porządku. Wstałam też trochę z obolałymi piersiami. Dla mnie to znak, że maleństwo dobrze sobie zamieszkało we mnie.

W pracy sprzedałam bajkę o cudownej niespodziance naturalnej. Każdy uwierzył. Ja raczej powrotu nie mam.

Zrezygnowałam ze żłobka dla Czarusia. Skoro ja zostaje w domu, mały też będzie w domku. Zawsze to nie będzie musiał rano wstawać.

Jest godzina 02.33 a ja nadal kurwa mać nie śpię!!!! >:) dojdzie do tego że w dzień będę spała a w nocy grasowala!!! Nos mam obtarty od wycierania,ciągle zapchany i usta spieczone na maksa bo muszę oddychc buzia i mi się wysuszają!!! Już dwa razy podchodzialam do spania i nic z tego nie wyszło!! Zaraz będę próbowała trzeci raz!! No i oczywiście na dodatek głodna się zrobiłam więc zafundowałam sobie i Zosi pajdeczkę chlebka ziemniaczanego i paroweczkę :-)
Czuje się jak zużyty kondon!!

7dpo tak dziś OF wyznaczył owulacje linią przerywaną ani jeden test nie wyszedł pozytywnie więc to była pierwsza i ostatnia próba z testami.
Mało piszę bo trochę jestem zabiegana niby wakacje a ja mam więcej do zrobienia niż kiedykolwiek ale dobrze :)
Wczoraj byłam na szkoleniu dziś mam w sumie wolne ale jutro jadę na kolejne szkolenie do Poznania więc cały dzień poza domem.
Teściowa jak zwykle zaczyna się czepiać ale generalnie mam to gdzieś.
Dziś wstałam o 6 bo tak mnie bolał krzyż że nie mogłam wyleżeć więc siedzę i piję kawkę :)
Zaczął się najgorszy czas... czas oczekiwania na wyniki staranek póki co nic mi nie dolega nie wkręcam sobie na razie objawów i mam nadzieję że będę twarda do końca :)

roletka Łódką do Groszka... 3 lipca 2015, 09:26

27dc, 10dpt dwóch Gwiazdeczek 8A a z nowych info 3tydz+5d <3

Jestem tutaj ale nie wiem co mam napisać, nie dociera to jeszcze do mnie :) niby wiem że beta pozytywna no ale jak to :D to niemożliwe :) m brutalnie obudzony wiadomością przez dobre pół godziny w szoku był :D ja nadal w nim jestem
wczorajsza beta 80 z czymś tak samo progesteron, chyba ;) z tego wszystkiego nie pamiętam dokładnie, jutro powtórka więc odbiorę wczorajszy wynik :)

no nic na razie tyle buziaczki wam :* <3

Babcia ruszyła na zakupy :D Ale na szczęście, na razie bardzo delikatnie. Kupiła Michałowi termometr do wody ("żebyście mojemu wnusiowi pupci nie poparzyli") i komplet 3 gryzaków chłodzących na ząbkowanie. O tych gryzakach to w ogóle pierwsze słyszę, pojęcia nie miałam,że coś takiego istnieje,choć podobno i ja i mój brat takie mieliśmy. Działa to w taki sposób,że wkłada się gryzaczki do lodówki lub zamrażarki na jakiś czas,a potem daje dziecku,które ząbkuje. Gryzak trzyma chłód,więc gryząc go,dziecko robi sobie samo okłady na bolące dziąsełka. Brzmi naprawdę fajnie i cieszę się,że mama je kupiła,bo ja bym na to w ogóle nie wpadła. :)

Od 2-3 dni chodze jakas przyjebana inne okreslenie tu nie pasuje. Chodze spac o 22 a szla bym wczesniej,ale tak glupio jak jest jeszcze jasno i w efekcie zasypiam na kanapie,a kolo 22 ide do sypialni. Budze sie przed budzikiem dlatego moje temperatury od kilku dni sa malo wiarygodne.Budze sie i nie moge juz zasnac,ale jak tylko wstane i sie ograne to znowu chce spac! A wczoraj to myslalam ze wszystkich rozszarpie w lidlu! Co za barany z tych ludzi! Stana w poprzek z wozkiem,ze nie ma jak przejsc i uskuteczniaja gadke ze znajomymi!Albo na parkingu idzie taka krowa srodkiem,a ty musisz jechac za nia 5 na godzine :/ no masakra!Dzisiaj lepiej sie nie zaczelo...pies mnie zirytowal z samego rana,tak pies! Ech niech przychodzi ta @ bawet przed czasem bo mnie maz w koncu rzuci! Albo ja sie z mostu! W ogole ostatnio tzn od jakis 3 dni ciagle mysle o tym ze chce nad morze! Tak na weekend! I chyba to jest powodem mojej zlosci...chce nad morze,ale wiem ze nie mozemy teraz nad nie jechac,choc wlasciwie nie wiem czemu. Mojemu nie powiem bo powie ze mu sie nie chce jechac 600 km w jedna strone polskimi drogami zeby polezec na plazy 2 dni...tak naprawde nie wiem czy tak powie,ale walasnie w drugiej fazie cyklu jestem taka pojebana ze sama mam siebie dosc!Najgorsze,ze caly czas biadolilam ze nad zadne polskie morze nie jade ,tym rzem chce do cieplych krajow,a teraz rzygac mi sie chce na mysl o Majorce czy Turcji :/Jedno jest pewne nie wiem jak to dziala,ale jak sobie tu popisze to mi jakos lzej...

TWOJA
CIĄŻA


Jesteś w 35 tygodniu ciąży
(34 tyg. i 0 dni)

Miesiąc: 8

Trymestr: 3

Wiek płodu: 32 tydzień

Data porodu:
14 sierpnia 2015
(pozostało 42 dni)


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2015, 10:27

moje wyniki z poniedziałku 29.06.15r.

TSH - 0,67 mIU/ml

Progesteron - 0,87 ng/ml
kobiety nie ciężarne :
faza foliokularna : 0.31 -1.52 ng/ml
faza lutealna : 5.16 -18.56ng/ml
po menopauzie : (bez terapii hormonalnej):0.08-0.78ng/ml
kobiety ciężarne :
pierwszy trymestr: 4.73-50.74ng/ml
drugi trymestr :19.41-45.30ng/ml

beta-HCG 1 mIU/ml tu norm już chyba nie musze pisać :(

Toxoplazmoza gondii
przeciewciała w kl. IgM 0,160 S/CO
ujemny: < 0.8 S/CO
niejednoznaczny : >= 0.8 S/CO -< 1.0 S/CO
dodatni : >= 1.0 S/CO



Wizyta w klinice miała się odbyć w lipcu, ale przez to że mieliśmy zaplanowany wyjazd do Paryża, przesunęło nam się to do sierpnia. Babeczka super, wyniki niezłe jak na pcos, tylko androgeny podwyższone, amh - 2,2 czyli jest ładnie. Wnioski - ja do zrobienia hsg, a potem stymulacje aromkiem plus suple (które brałam już wcześniej dzięki przewertowaniu tego forum☺️), a mąż rozszerzone badanie żołnierzyków i androlog. We wrześniu zrobiłam sono hsg, wynik idealny, mąż parametry obniżone, ale dramatu nie ma, najważniejsze, aby schudł i pilnował się z cukrem (też ma IO). Dostał metforminę, suple i ozempic w tabletkach na schudnięcie. Po tym wszystkim zrobiliśmy wypad do Albanii na tydzień. Była totalna rozpusta, przyznam zrobiliśmy taki luz, nie braliśmy leków, jedzenie pod korek i morze alkoholu wypite 🤪. Potrzebowaliśmy takiego resetu ☺️ po powrocie waga oczywiście do góry, ale byłam zmotywowana do działania. Mąż dzięki diecie i tabletkom schudł 10kg i od tego momentu na razie waga mu stoi. Ja po poronieniu miałam straszne wachania wagi, ale powróciłam do swojej z przed ciąży. Cykl był wyjątkowo długi ok 50dni i pierwszą stymulację rozpoczęłam dopiero w październiku. 9-10 dnia miałam się zgłosić na monitoring i zonk ta lekarka już tam nie pracuje. Byłam trochę zawiedziona i zapisałam się do innego lekarza. Potwierdził że na prawym rosną dwa pęcherzyki, ale zobaczył badania moje i męża i stwierdził, że ma tak słabe wyniki, że trzeba podchodzić do invitro. Tak mnie tym nakręcił że szkoda czasu itp. A ja nakręciłam męża, że dobra zrobię 3 stymulacje, a potem od razu invitro skoro jest tak źle. Androlog do którego poszedł mąż na 2 wizytę był sceptycznie nastawiony, ale podpisał kwalifkację. Zaczęliśmy robić badania. Wizyta wyznaczona na 14 listopada. Tak sobie myślałam, że po co te stymulacje invitro pewniejsze. Szczerze powiedziawszy nie dawałam szans, że coś się uda naturalnie, ale na wątku listopadowym się zapisałam. Zrobiłam hormony 7dpo i pamiętam, że progesteron był ładny ok 20 a estrogen pod podłogą z 40 czy jakoś tak 🤪 nawet się nie łudziłam. Przychodzi co do czego robię test, a tu kolejna niespodzianka...


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2025, 13:52

moonshine minionki rozrabiają 3 lipca 2015, 11:13

Self Fertility Massage - takie coś znalazłam na YouTube. Nie wiem, czy pomaga, ale raczej nie zaszkodzi się troszkę pomasować i zrelaksować :)

https://www.youtube.com/watch?v=UpJLfLHe0B0

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)