Jednak nic nie dala ta druga kawka
dalej mnie spanie meczy, wiec wskoczylam pod moja kolderke
I wiecie, tak sobie mysle, ze nawet fajne to czekanie i liczenie dpo
to tak jakbym miala kinder niespodzianke i czekala na otwarcie: co tam sie w srodku kryje? 
Wiem, wiem... Glupia jestem
ale lepsze takie podejscie niz niepotrzebne nakrecanie sie 
A tak na marginesie: mysle sobie tak dzisiaj - co by bylo jakbym byla w ciazy? Jej, te zakupy malutkich ciuszkow, lozeczka, wozek
a potem miec swoje malenstwo na rekach :-* masakra ale mnie wzielo
jestem szczesliwa
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2015, 17:00
5dc
@ zbliża się ku końcowi
W tym miesiącu przyszła w punkt i jest "normalna", czyli żadnych odchyłek od normy. Ostatnim razem jeszcze kilka dni po @ plamiłam, tym razem się na to nie zapowiada. Okres jest normalny, nie jest zbyt obfity ani zbyt skąpy. Wygląda na to że wszystko wróciło do normy 
Po rozmowie z mężem doszliśmy do wniosku, że zrobimy, co w naszej mocy, a resztę zostawimy Bogu. Zaczynamy od podstawowych badań. W przyszłym tygodniu umówiłam męża na badanie nasienia. Uznaliśmy, że nie mamy zamiaru czekać na to badanie rok, skoro drobne odchyłki od normy można poprawić dzięki suplementacji. Za dwa tygodnie w poniedziałek robimy podstawową morfologię i badanie z moczu. Dodatkowo tarczyca, cukier, Rh i grupa krwi u nas obydwu oraz cholesterol u męża. W przyszłym tygodniu chciałabym jeszcze iść do tego laryngologa bo nadal mam ropę na gardle, ale najpierw muszę się do Pani doktor dodzwonić...
Poza tym nadal piję ziółka, biorę wiesiołka. W domu robię porządki także nie mam czasu myśleć, modlę się codziennie i dzięki temu moje samopoczucie jest dużo lepsze, mniej się stresuję i czuję spokój
wreszcie 
35+6
29 dni do terminu porodu...
Ostatni dzień 36 tygodnia.
Samopoczucie nieciekawe.
Jakaś taka wypluta się czuję...Przygotowałam warzywa na obiad. Czekam na mięsko, aż się rozmrozi.
Miała przyjść dzisiaj położna, ale chyba jednak jej nie będzie. Jeśli do 15 nie da znać, to biorę małą i idziemy na spacerek.
M. ma 4 dni wolnego, wróci dzisiaj z pracy, to poleżymy, a jutro jedziemy nad morze i wracamy w poniedziałek. Musi odpocząć, bo wczoraj miał ostry ból w klatce, drętwienie lewej ręki, zimne poty i podobno się siny zrobił... Za dużo pracuje i przy tym się denerwuje, nerwus jeden...
Dziękuję za wsparcie. Bardzo tego potrzebowałam, bo samej mnie zaczęło się wydawać, że jestem żałosna... Dzięki, dziewczyny.
Postanowiłam notować WSZYSTKIE objawy. Niektóre ze staraczek piszą, że nie chcą zapisywać objawów, żeby się nie nakręcać. Też tak robiłam. A potem wchodzę w galerię wykresów i - tu temperatura nie domierzona do końca cyklu, tam nagle ucięte objawy, gdzieś śluz niedoznaczony. I weź tu się połap! Poza tym, nawet jeśli u mnie ciąży nie ma, to może właśnie taki z objawami ciążowymi nieciążowy wykres coś komuś da? Może któraś ze staraczek zobaczy go i np. nie będzie się nakręcała i zawód dzięki temu będzie miała mniejszy, albo większą radość?
1 TYDZIEŃ I 4 DNI DO NASZEGO PIERWSZEGO SPOTKANIA Z NATHANEM ♥♥♥♥♥♥
Odebrałam wyniki Zadzwoniłam do tego lekarza ze szpitala co mi dawał skierowanie i usłyszałam "średnio dodatni wynik na tak niskim poziomie i yo dwa razy i mimo ciąży ....oznacza ze jest Pani zdrowa i nic nie grozi. Za trochę ponad tydzień widzimy się na cc i witamy dziecko. Proszę się relaksować bo został juz tylko tydzień co do gbs to przy cc nie ma żadnego znaczenia ale profilaktycznie każda mama dostaje jednorazowo dawkę antybiotyku i jest ok. Do zobaczenia "
No kamień z serca. Wystarczyło zaangażowanie lekarza i informacja ze trzeba powtórzyć badanie a obyloby się bez takich rewelacji.
Czesc dziewczyny. Wiem pytanie dziwne ale chcialam zasiegnac waszej opini.Od wczoraj czesto chodze do toalety co wczesniej nie mialo miejsca jednak to nie biegunka ale wczoraj bylam 6 razy dzis juz 3 razy.W sumie po kazdym posilku troche odczekami i musze isc do wc. Juz zaczelam 38 tydzien ciazy wiec moge rodzic,ciaza donoszona czy to oznaki zblizajacego sie porodu???
WITAMY SIĘ W 5-mc ( 17t2d)
Mój Kochany Syneczek od kilku dni daje o sobie znać zdecydowanymi puknięciami !!!!!!!!!!!!
teraz wiem, że to "TO" i wszystkim się chwalę
a brzuszek jest już DUUUŻY i widoczny:)
Zeszły tydzień upłynął mi w stresie i strachu o Moje Maleństwo. Przez cały dzień noc i jeszcze następny dzień jakoś tak dziwnie kuł mnie brzuch z lewej strony i na dole. Niepokoiłam się tym że nie przechodziło po leżeniu. Pojechałam we wtorek z rana na izbę przyjęć a tam na wstępie położna do mnie z pyskiem wyskakuje czy nie mogłam udać się do swojego lekarza no to ja twardo że NIE ( i tak z rana by mnie nie przyjął ). Wreszcie obejrzała mnie jakaś " lekarka" pisze jakaś bo jeszcze bez specjalizacji... Nie dowiedziałam się dokładnie czemu kuło - może jelita, może pęcherz, może to a może tamto.... za to Pani doktor stwierdziła, że szyjka mi się skróciła do 30 mm i że mam za mało wód płodowych
Dała luteinę dopochwowo i kazała zwiększyć no-spę i więcej odpoczywać - leżeć. Malutkiego pomierzyła, serduszko sprawdziła, wszystko z Nim OK, zdjęć z USG gula nie dała..... Wyszłam, poryczałam się, w strachu pojechałam tak z bomby do swojego lekarza.
Chciałam z nim porozmawiać co on na to wszystko, nie liczyłam na wizytę na krzywy ryj. Doktorek kazał się uspokoić, zastosować luteinę i leżeć, badania nie chciał drugiego robić żeby mnie nie męczyć ( zresztą ta rzekoma pani doktor tyle razy paluchy pchała, że miałam dość) 5 dni stresu, płaczu, czytania postów o skracających się szyjkach....
Na wizytę poszłam w sobotę. A tu co - Szyjka ma nadal 38 mm nic się nie zmieniła od poprzedniego planowego podglądania. Wody jak najbardziej OK, tak jak moja nisko schodząca kosmówka (łożysko)OK, a synek ma już 180 g. Kamień z serca. Mój doktor zawsze wie jak mnie uspokoić
Z powodu że to już druga akcja na pogotowiu w czasie ciąży tym razem dostałam już L4 leżące... Bardzo się jakoś tym nie przejęłam bo i tak nie wychodzę nigdzie z domu bo to albo plecy bolą, albo kolano albo biodro lewe ostatnio . Męczę się szybko, słabo troszkę się robi w sklepach. Cieszę się że mój doktor nie bagatelizuje moich dolegliwości i dmucha na zimne, karze dużo leżeć i nie dźwigać. Ciekawa jestem tylko jak jest z wychodzeniem z domu jak już będę musiała wyjść na tym L4 leżącym np. po coś niewielkiego do jedzenia, jak kontrole z ZUS-u ewentualnie się do tego ustosunkowują ???
Bo na wizyty do lekarza i do apteki i tak będę musiała wyjść.
Kwestia szkoły rodzenia też się rozwiała - mój lekarz jeszcze na L4 chodzącym powiedział, że mi nie wolno do niech chodzić bo ZUS może mi zabrać zarówno świadczenia a pracodawca zwolnic dyscyplinarnie za złe wykorzystywanie zwolnienia. Troszkę mi się przykro zrobiło, bo bardzo chciałam do niej chodzić. Jednak nie byłabym sobą gdybym nie znalazła wyjścia----
platforma e-lerning, zapisze się do szkoły rodzenia internetowej , materiały mają podobne a nawet lepsze niż w klasycznej szkole, dużo wskazówek co do samego porodu, pozycji, karmienia, pielęgnacji maluszka. Dostaje się też płytkę z ćwiczeniami odpowiednimi dla ciężarnych i jest możliwość konsultacji mailowo, na czacie i forum z lekarzem gin, położną przez 6 mc. Wszystko za 175 zł
także skorzystam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2015, 09:37
No i co mam biedna poczac? Serce caly czas mi mowi ze sie udalo rozum zaprzecza no i zrobil sie konflikt interesow!
Na wszelki wypadek rozum kazal kupic ziolka i testy owulacyjne a serce w smiech ze zdaza sie przeterminowac.
Swoja droga przypomnialam sobie scenke ze shreka
atak robin hooda na Shreka Fione i Osla. Shrek dostal strzale prosto w tylek a Osiol panikuje:
-Shrek! Ty umrzesz!
-Ośle uspokuj sie! Idz i przynies niebieski kwiat z kolcami.
Osiol poszedl a shrek pyta Fiony po co go wyslala.
-Zeby czyms go zajac.
Znamy to wszystkie co? A ja sobie teraz siedze i probuje zrobic liste rzeczy ktore oderwa mysli o fasolce
-Sprzatanie lazienki (niebieski kwiat z kolcami)
-Sprzatanie pokoju (niebieski kwiat z kolcami)
-Zakupy (niebieski kwiat z kolcami)
No i powtarzam sobie to odkad przyppmnialam sobie scenke. Grunt to skutecznie zajac mysli....no i tez tak mi zlecial efektownie dzien w pracy
przynajmniej troche poprawilam sobie humor. Jak dotre do domu to na deser obejrze Shreka 
Dziś na naszym dachu siedział sobie bocian. Może kogoś przyniesie?
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2015, 19:12
Tak bardzo bym chciala zeby test zamiast zanikac to zeby byl co raz bardziej widoczny;(
Dzisiaj 14dc i co??? Chyba zbliża się owulacja, wyszła 2 blada kreseczka na teście ovu. Jutro prawdopodobnie będzie już dobrze widoczna. Ale dziwi mnie że tak wcześnie. Ostatnio była po 20 dniu cyklu a miesiąc wcześniej była jeszcze później. Ale wszystko mi jedno kiedy jest, ważne żeby była i żeby się udało w końcu. Także następne dni pod znakiem przytulania 
a na dodatek jutro już piątek i weeekeeend 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2015, 20:10
8dc, 16 cykl, 14 miesięcy, pierwszy po laparoskopii
Jest mi smutno, w uszach dudnią mi słowa ginekologa "3 miesiące po zabiegu jest największa szansa na ciążę" chcę w to wierzyć ale się boję że nie podołam, stanę na rzęsach i efektów nie będzie żadnych, boję się rozczarowania, płaczu, tego okropnego uczucia bezsilności... Boże obraziłam się na Ciebie ale nie zwątpiłam w Twoją moc, proszę pokaż że Jesteś przy mnie, że słuchasz, nie pomijaj mnie w Swojej kolejce a udowodnię Ci że zasłużyłam na ten Cud 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2015, 20:19
Szalałam dziś w kuchni
robiłam ogórki kiszone i sałakę szwedzką. Mmmmmm ale będzie pychota
drugi rzut, a będzie jeszcze pewnie kilka
Ciekawe czy w tym roku dotrwają do zimy
Postanowiłam,że od dzisiaj będę częściej coś notować w pamiętniku.codziennie wertuję Wasze wpisy,czytam wszystko ale samej jakoś nie idzie mi pisanie.Tak więc ostatni miesiąc starań bezowocnie.Podczas nieobecności T praktycznie przebadałam się na wylot u mojej gin,dodatkowo szczegółowe badania krwi.w każdym monitorowanym cyklu była owulacja,w krwi bez żadnych odstępstw.hormony ok,amh ok.Został mam ostatni cykl i znowu 2,5 miesiaca przerwy.I szok.T udał się 3 dni temu na badania nasienia.byłam przekonana że jeśli mamy problem to jest on związany ze mną/z moim wiekiem.a tu szok.Mimo,że mamy już córkę jego badanie wyszło tragicznie.nie jest to ocena lekarza,na taką trzeba poczekać do piątku 24.07 ale wyniki są beznadziejne.T podłamany.W poniedziałek idzie na powtórne badanie.Wiem,że to za mały odstęp czasu ale myślimy że może abstynencja seksualna była za krótka(2,5 doby) a do tego 4 doby wcześniej mega zakrapiana impreza z kolegami,ciepły prysznic przed badaniem……Z takimi wynikami jakie otrzymaliśmy to na pewno nie mogliśmy "stworzyć" naszej córki 8 lat temu:).jeżeli te 3 czynniki,które wymieniłam powyżej nie wpłyneły na wynik badania to będziemy mieć poważny problem.Sama nie wiem co o tym wszystkim mysleć.T 2,5 miesiąca temu miał zapalenie pecherza,może są jakieś bakterie,które trzeba wyeliminować.W poniedziałek zrobi badanie z posiewem,zobaczymy.Chciałam w tym cyklu zadziałać z clo.Z jednej strony z takimi wynikami to clo na moją owulację,która i tak za zwyczaj występuje to idiotyzm.Z drugiej strony tabletkę powinnam zażyć dzisiaj a mam nadzieję że w poniedziałek te cholerne wyniki okażą się lepsze.Chyba pójdę na żywioł i spróbuję z tym clo.W piątek 24.07 mamy wizytę u spr=ecjalisty od niepłodności,to będzie 12 dc więcjezeli bedzie ładny pęcherzyk to może dać mi zastrzyk na peknięcie i może…….Ależ to wszystko jest skomplikowane.Sama już nie wiem co robić.Jedno co mogę sobie zarzucić na ten moment to zwlekanie z drugą ciążą do 39 roku życia.Nie powinno się tak igrać z naturą.Teraz na wszystko jest tak mało czasu:(((((((((
deprecha.
caly dzien pada. jest szaro, brzydko i mokro...
jest mi dzis wyjatkowo smutno.. tesknie za mama, tata, siostra, za mezem ktory jest w pracy. on nigdy nie odpisuje mi na smsy jak jest w pracy. i tak mi ciezko kiedy tego potrzebuje...

33+3
waga 63,2kg (+10,7kg od początku)
brzuch: 101cm
Powoli chyba się rozkręca moja akcja porodowa. Czasami mam bóle miesiączkowe - takie lekkie ćmienie w dole brzucha, a dzisiaj nawet miałam bóle krzyżowe. O dziwo dobrze śpię...budzę się tylko raz w nocy na siku (4-5rano). Wtedy też biorę leki (tardyferon, duphaston, vit.C, jod). Potem około południa magnez x2 i potem znowu o 17 magnez x2. O 21 znowu tardyferon i dupek (no i pimafucin dowcipny na noc).
Torba już prawie spakowana... a wiem, że prawie robi ogromną różnicę.
Czuję się ciężko...czasami nawet bardzo. Wszyscy zachwycają się moim wyglądem, a ja już czekam rozwiązania. Dzisiaj poszłam do osiedlowego sklepu po drożdże na pizze...nie było
Musiałam więc iść do dalszego marketu i powiem szczerze, że był to najgorszy spacer w moim życiu. Szłam z zawrotną prędkością, kiwając się na boki jak pingwinek. Walczyłam sama ze sobą, by nie usiąść na krawężniku i się nie rozpłakać. Coś tak mnie bolało w prawym boku, że marzyłam tylko o tym, by się położyć - nawet na chodniku. Udało się dotoczyć do sklepu i z powrotem i co się okazało...że to kicha mnie tak bolała. Po kilku minutach medytacji na tronie ból odszedł jak ręką odjął
Ot takie zwyczajne problemy kobiety brzemiennej 
Tak więc nie ma co panikować, że rodzę...trzeba się po prostu porządnie ***
Ech i kolejna bezsenna noc
przez kawe to na pewno nie jest wiec przez co?
Odezwę się na dniach... Jest ciężko, coraz gorzej... Szukam wsparcia psychologicznego bo nie dsje rady... Gdyby nie dziecko...
Byłam,zobaczyłam morze troszkie nogi popluskałam bo,woda lodowata
osobiście wolę jednak Mazury
jestem padnieta
a i kupiłam śliniak z imieniem Córci
:-*
No to jestem! 
Jestem meżatka! mam meża!Jestesmy małzenstwem!
:D haha
No to tak: Nasz Ślub odbył sie kilka dni temu
11 lipca
Było tak wspaniale, że nawet nie wiem od czego zacząc:D może od początku...
Stresa miałam na kilka tygodni przed ;P ale popijając codziennie pół dzbanka meliski uspokajałam sie;D
Dwa dni przed weselem wrociła moja przyjaciółka z USA, ktora mnie upiła tak, że w piątek cały dzien zdychałam! Strasznie sie bałam, czy mi ten mega kacor przejdzie do soboty, ale obudziłam sie juz zdorwa
Nadszedł ten dzień, od rana mdłości ze stresu
Frzyjer, kosmetyczka- myslałam ze tam zemdleje. W te pędy do domciu- by tam zażyc ziołówki i meliske
pomogło
jak zaczeli schodzic sie goście zaczeło kipic ze mnie szczescie, że to już za chwile zostane żoną mojego wspaniałego Misia:) Przestałam sie stresowac kompletnie! A ja jestem taka panikarą, ze to nie w moim stylu:D Byłam pewna ze roztrzese sie jak galareta:D No może jak zapinałam butonierke to rece mi sie trzesły, ale to byl ostatni objaw stresu
Potem dwie piekne bramy przez piekarzy z pracy mojego męża, a potem strażaków z OSP
Mszy sie bałam najbardziej, tej całej przysiegi...! ale jestem w totalnym szoku, ze nerwy opuściły mnie i nie denerwowałam sie prawie WCALE! Spokój emanował od ksiedza i w ogóle nie myslalam o ludziach siedzacych za mną. Nastapił moment przysiegi, mój mąż z promiennym usmiechem pieknie mi ślubował, a potem nadeszła moja kolej i naprawde poszło jak z płatka:) tez miałam banan na twarzy widząc Jego
Potem udany pierwszy taniec, ryczące ze wzruszenia przyjaciółki przy pieknej piosence Stevie Wondera- I just called to say I love You:))) No a dalej to już pooooszłoo
Goście na parkiet i zabawa sie zaczeła! Było duzo młodych wiec wszyscy szaleli:) Super orkiestra, dobre jedzenie, sprawna obsługa, naprawde na tip top. Wiele wiele osób chwaliło wesele twierdząc, że jest swietnie i to najlepsze wesele na jakich byli
I ja im wierze, bo dla mnie tez:D Naprawde było megaaa
Potem poprawiny, tez fajna zabawa, ale wesele było nie do przebicia
)
No to w skrócie chyba tyle
Teraz bedziemy ogarniac pokoje u mnie w domu, bo narazie u mnie zostajemy.
Jedno marzenie spełnione, teraz tylko znalezc prace i potem jeszcze jedno marzenie spełnic i bedzie git
odezwe sie tu dopiero jak znajde te prace ;P
Pozdro!
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2015, 21:46
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.