13.03 weszłam na salę operacyjna. 13.12 zobaczyłam Nathana. 3 kg 53 cm 10 pkt.
owinięte pepowina zmęczony został zabrany na 2 h na obserwacje. Poród przyjmował dr który mnie tu skierował i obiecał ze się zajmie. Trochę mi ciśnienie spadło i mieli trochę ze Mną zabawy ale ogólnie ok.
leatywa- nic strasznego.
cewnik- pieklo przy dezynfekcji.
znieczulenie- nic nie czułam zero nawet wbijania igły.
Zakładanie wenflona- masakra
Ogólnie jest cudownie. Jeszcze chwilka i małego dostane. Był się ze mną przywitać i tak słodko ruszał ustkami. No i czarnulek ♥♥♥♥♥♥
Z porodówki 
Przyjechaliśmy na 7. Leze na poródowce i czekam na cc 
Za chwilę zobaczę swojego synka :*
34dc.
Temperatura wciąż spada, ale @ nie przychodzi. Mam nadzieję, że przyszły cykl nie będzie aż tak długi...
Bóle okresowe głównie rano, czuję się ochłodzona. I czekam, czekam... Piersi wrażliwe, powiększone, czasem nawet bolesne po bokach, żyłki widoczne. Kiedyś nie bolały wcale. Od poronienia bolały w każdym cyklu, teraz jakoś mniej. Mam nadzieję, że w następnym nie będą już wcale bolesne.
Hormony mi się chyba rozjechały...
Plan na 3dc:
testosteron, prolaktyna, lh, fsh.
Jeśli jutro będzie @, to USG państwowe wypadnie mi na 11dc. Potem chciałabym zrobić kontrolny monitoring około 15-16dc i (jeśli temperatura wciąż nie wzrośnie) 18dc.
Chociaż nachodzą mnie ostatnio takie myśli, że może za bardzo się nakręcam. Może lepiej pozwolić sobie na odpoczynek, a ciąża przyjdzie, jak organizm się zregeneruje...
Jajnik jeszcze trochę pobolewa, ale to już tylko takie ćmienie. Właściwie wczoraj wieczorem już prawie nie bolał, więc myślę, że owulacja była jakoś późnym popołudniem, kiedy skręcało mnie z bólu. Dziś temperatura trochę niższa niż wczoraj i serducho znowu z rana
Aha, i test owu negatywny. Powtórzę jeszcze po południu, ale nie liczę na wiele.
Teraz właściwie pozostaje tylko czekać i nie zwariować z nakręcania. Co ma być to będzie. Przecież nic nie wskóram zamartwianiem się...gdyby tylko to było takie łatwe.
No nic, jutro szybki wypad do Malborka na miniwycieczkę przed wyjazdem męża. Trzeba się zrelaksować i nacieszyć sobą 
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2015, 10:17
Nie wiem który mam dc ! :o
Nie mierze temperatury.
Nie szukam "objawów" (choć jestem przed owu, to wiem na pewno
)
Nie chce mi się nawet o tym wszystkim myśleć.
I co, i jest super 
Olałam ten miesiąc. Wesele za 2 tygodnie, chce sie napić, wyszaleć i mieć to wszystko w głębokim poważaniu. I oby mi tak zostało. Amen.
Wieść o mojej ciąży rozeszła się szybciej niż bym chciała. Mam wrażenie że każdy kto mnie mija na ulicy patrzy mi na brzuch i się uśmiecha 
Kuzynki i szwagierki już mnie zapewniają że o ciuszki, łóżeczko i inne potrzebne rzeczy nie mam się martwić bo one mi wszystko dadzą. Ja sama już bym najchętniej poleciała na zakupy dla dziecka. Ale wiem że jeszcze przyjdzie na to pora. Teraz muszę utrzymać tą ciążę i robić wszystko by Maleństwo zdrowo się rozwijało.
Dziś wizyta!! To dziś- NARESZCIE! Czy zobaczę Dzidziusia? Czy zobaczę serduszko? A co z moją torbielą? Boże miej nas w opiece.
Zaglądałam tu do Was dziewczyny, ale jakoś nie miałam siły i weny na swoje wypociny.
Dziś mój pierwszy dzień w pracy, po tych wszystkich wydarzeniach...Zwolnieniu połączonym z urlopem... Trudno mi się tu odnaleźć...
Dziewczyny stwierdziły, że chyba nie do końca sobie z tym wszystkim poradziłam. Chyba mają rację. Sama po sobie widzę, że jakaś przygaszona jestem.
Nawet praca, do której uciekałam ze wszystkimi swoimi problemami, nie pomaga mi nie myśleć. Jakoś łatwiej było na urlopie nad morzem, zawsze miałam przy sobie swojego M. tu jakoś tak dziwnie, ale może też dlatego, że w sumie nie było mnie tu (w pracy) łącznie przez 5 tygodni...
Wczoraj widziałam wpis SophieQ 
Dziękuję Wam wszystkim za trzymanie kciuków za mnie i za mojego męża, ale zaczynam mieć wątpliwości, czy jestem teraz gotowa na starania. Boję się, że wszystko mogło by się skończyć tak jak poprzednio...
Kibicuję Wam wszystkim i trzymam za Was kciuki 
PS. Lentilka, mam nadzieję, że wrócisz z tego wyjazdu z robaczkiem 
29 dni
jutro w końcu wizyta!!! Jejku jak ja ten miesiąc wytrzymałam to ja nie wiem.... jestem taka ciekaw czy mój Bąbel się obrócił i ile waży
chociaż przeczucie mówi mi że jest już główką w dół 
pracowity weekend był, mamy już zawieszone półki w sypialni, w kąciku małego brakuję tylko łóżeczka, wisi już lampka, ozdoby, półka, kupiliśmy mały dywanik, jest coraz przytulniej. Mieszkanie wysprzątane, wszystkie farby, sylikony zostały wywiezione, pozostała drabina no ale jeszcze musimy kupić i zawiesić lampy bo puki co wiszą żarówki
małe to nasze mieszkanko ale ważne że Nasze! zrobione po naszemu, coraz bardziej przytulne
nie przejmuje się tym że malutki będzie z Nami w pokoju przez kilka pierwszych lat, potem się postawi ścianę i zamiast salonu będzie pokój małego. Wszystko zaczyna mi się układać ww głowie. Mąż też się puki co "odpukać" dobrze sprawuję.
Co do samopoczucia to ciężko mi już na prawdę, bolą plecy, stopy puchną na wieczór i rano ale puchną od spodu
przez co nie da się chodzić
w nocy jest koszmar nie da się spać! wszystko boli drętwieję masakra jakaś
czuje się jak słoń ale już nie długo 
jadę zaraz kupić biustonosze i jakąś piżamkę na ramiączkach rozpinaną bo mam dwie do karmienia ale nie lubię z krótkim rękawem. Puki trochę chłodniej jest można połazić
pozdrawiam
37+0
Do terminu 21 dni 
Witamy się w pierwszym dniu 38 tygodnia ciąży! Juppii. Rok temu bym nie pomyślała, że to napiszę, a teraz w moim brzuszku czka w najlepsze 3 kg Natalka
Jak dla mnie to niezwykłe 
W piątek miałyśmy wizytę u ginekologa. Było miło jak zawsze, dostałam komplement, że ładnie wyglądam a ciąża mi służy
Fajnie usłyszeć coś takiego, facet w końcu widzi sporo kobiet w ciąży więc może coś w tym jest hehe
A może mówi tak każdej w zaawansowanej ciąży żeby jej zrobić przyjemność
Moja córeczka waży 2900 g - ładnie przybiera, przepływy i ilość wód prawidłowa. Szyjka jak na razie nie zdradza gotowości do rodzenia więc kolejna wizyta za 2 tygodnie (38 i 4 dni). Powinnam dotrwać. Z dobrych informacji dr nie wybiera się na razie na urlop i ma dyżur w okolicach mojego terminu - 15 sierpnia. Fajnie byłoby się spotkać na porodówce
Lubię go, z wizyt od niego zawsze wychodzę mega szczęśliwa choć to przecież zasługa Natalki, że tak pięknie rośnie i są same dobre wieści 
Natulka jest niezłą numerantką. Od dłuższego czasu leżała główką do dołu, kręgosłup po mojej lewej stronie a nóżki wypinała po prawej stronie mojego brzucha - przez to bardzo dobrze ją czułam. W sobotę rano - nic nie czuję aż tu nagle - delikatne smyrnięcie z lewej strony! Musiała się obrócić w nocy
Chyba ta zmiana zaskoczyła ją podobnie jak mnie bo z tego wszystkiego w sobotę była bardzo mało ruchliwa...a we mnie wzrastał niepokój...wieczorem troszkę się poruszała ale to nie o samo co zwykle. Tłumaczyłam sobie, że jest upał i każdy może mieć gorszy dzień... Niedziela upłynęła mi pod znakiem nasłuchiwania i wyczekiwania ruchów, których było chyba 3/4 mniej niż zwykle...Około 12 czkawka ale i tak mnie nie przekonała, bardzo się niepokoiłam, że może podczas swoich nocnych piruetów okręciła się pępowiną czy coś w tym stylu. Po południu podeszliśmy na IP bo musiałam się upewnić czy wszystko ok. Nie byłam w stanie skupić się na niczym, chodziłam jak struta zastanawiając się czy u niej wszystko w porządku...Na szczęście KTG reaktywne, na usg przepływy prawidłowe. Uff jaka ulga
I oczywiście pod koniec KTG zaczęły się w końcu jakieś konkretniejsze ruchy
Ładnie to tak martwić rodziców?! Pierwszy raz tak się o nią martwiłam, straszne uczucie...Ale już wszystko dobrze, dzisiaj od rana ruchy pierwsza klasa, elegancka czkawka i falujący brzuch - czyli to co każda mama lubi najbardziej
No a nóżki nadal po lewej stronie...
Wyprawka już chyba w 99% gotowa. Wczoraj wieczorem zamówiłam ostatnie drobiazgi a w sobotę kupiliśmy wanienkę i przewijak. Łóżeczko czeka choć jak na razie nie zakładam żadnych ochraniaczy i kołderek bo moim zdaniem to niepotrzebne na początku. Z resztą Natalka i tak będzie z nami spała przynajmniej część nocy w kocyku czy beciku
Torba do szpitala też prawie spakowana - muszę jeszcze dokupić jakieś klapki szpitalne, dorzucić coś do picia itp. Jedynie nie mam żadnego biustonosza do karmienia
Ten zakup przede mną. Mam spory biust (aktualnie 75 G a przed ciążą 70 F
) i od dłuższego czasu korzystam z usług brafiterki. Niestety to oznacza spore koszty a nie chce jak na razie wydawać 200 zł na stanik bez fiszbin, miękki, który nie wiem jak długo ponoszę...Widziałam całkiem spoko staniki "robocze" na allegro, jedynie muszę się skonsultować jaki rozmiar kupić. A po kilku tygodniach jak już ustabilizuje się laktacja zaszaleję i kupię coś naprawdę fajnego i ładnego 
Moje samopoczucie jest dobre
Fajnie się czuję i to nawet pomimo tego, że ciężko się chodzi, przekręca w łóżku na raty, każdej nocy wstaję min 3 razy do wc, puchną stopy i dłonie (zwłaszcza w upały)
Skurcze Braxton-Hicksa są coraz częstsze i bardziej nieprzyjemne, czasami pojawia się ból miesiączkowy. Dziwne uczucie - to zawsze kojarzyło mi się z krwią i nadciągającym okresem a teraz to zupełna norma i trzeba się z niego cieszyć
Przytyłam jak na razie ok 10 kg i też mi z tym dobrze 
Jeszcze na koniec dodam, że spotykam się ze strony ludzi ze sporą życzliwością! Może to jakiś wyjątek, może mam szczęście ale bardzo często ktoś mi ustępuje miejsca, przepuszcza w kolejce, coś podaje...ostatnio w tramwaju, pani w średnim wieku poprosiła jakąś nastolatkę żeby ustąpiła mi miejsce. Byłam w szoku
Chociaż jak dotąd najbardziej zaskoczył mnie starszy pan w sklepie spożywczym. Ustawiła się dość długa kolejka do kasy (oczywiście ja z mężem na końcu) i w tym momencie otwarto drugą kasę. Starszy pan rozejrzał się, spojrzał na mnie i zarządził na głos, bardzo stanowczo "Pani w ciąży pójdzie pierwsza" haha. Jakaś dziewczyna podeszła do kasy przede mną z jedną rzeczą do skasowania ale przestraszona i okrutnie speszona. Cała reszta się nie ruszyła. Ja byłam w takim szoku, że chyba nawet panu nie podziękowałam
Do dziś śmieję się na wspomnienie tej sytuacji
Wiadomo, ludzie jak to ludzie ale zawsze znajdzie się jedna czy dwie osoby, które potrafią się fajnie zachować. Ogólnie jestem raczej spokojną osobą i nie lubię skupiać na sobie zbyt wiele uwagi a ciąża to taki stan, który się jednak rzuca w oczy. Czasem to zainteresowanie mnie peszy ale tak czy inaczej jest miłe 
Podsumowując - fajnie jest być w ciąży i chyba będzie mi brakowało tego stanu
Z drugiej strony coraz bardziej nie mogę doczekać się spotkania z naszą córeczką chociaż mam obawy jak to będzie i jak sobie poradzimy. Jak by nie było - rozpoczynamy nowy rozdział w życiu 
aaaa i zapomniałam napisać że chyba jednak nie będzie Julian tylko Maksymilian lub Karol... wariować można z tymi imionami!!!!! najcięższy wybór w moim życiu chyba 
35+0
waga 63,8kg (+11,3kg)
Sen? A co to takiego? Gdyby nie drzemki w ciągu dnia (i tak sporadyczne), to byłabym jak zombi. W nocy znowu koszmarnie mi się śpi. Nogi tańczą, Julia też, biodra bolą, więc średnio co 30 min. zmieniam bok - oczywiście się przy tym budząc. Wstaję na siku...już nawet nie wiem ile razy. Wczoraj miałam kryzys, siedziałam i płakałam, że ja już nie chcę być w ciąży.
A dzisiaj według belly (dopiero) 9m-c się zaczął. W nocy strasznie mi gorąco, śpię tylko w koszulce, nie przykrywam się niczym. Tylko róg kołdry pod głowę sobie wciskam dla jako-takiej wygody.
Wczoraj mieliśmy gości - przyjechała do nas ciocia z rodzinką. Mój mały brat cioteczny nie mógł odkleić się od mojego brzuszka. Cały czas tylko przychodził i czekał na ruchy Julci. Oglądał jej wszystkie małe ciuszki i oczywiście prowadzał wózek.
Przedwczoraj byliśmy ze znajomymi na stand-upie (Giza, Ruciński). Było REWELACYJNIE! Impreza zamknięta, driny i jedzonko "w cenie". Udało mi się zająć jedyną kanapę, więc mogłam tam siedzieć i siedzieć.
10.08 będzie ciąża donoszona...jakoś mi się teraz dłuży czas. 05.08 wizyta, 06.08 przyjeżdża moja siostra cioteczna z koleżanką. Będą siedziały u nas do 11.08 - na szczęście mają już po 17lat, więc nie trzeba im zapewniać atrakcji, same czymś się zajmą. Obym ja tylko dobrze się czuła.
Wieczorami mam skurcze, pojawiają się co 10 min na 30sek. Potem przechodzą. Macica trenuje do porodu.
A pozostało 35dni.
Pomyłkowo zakończony wykres
Mąż bawiąc się wykresami i ustawieniami usunął mi wykres i tam samym zakończył moją ciążę
Ja i Fasol czujemy się dobrze 
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2015, 21:49
Nie mam już sił, z każdym kolejnym miesiącem jest coraz gorzej. Nic mnie już nie cieszy, nie jestem już tą samą osobą. Chce mi się wyć i walić głową w mur z tej bezsilności. Nie chce żeby tak wyglądało moje życie, mam dość tego wielkiego cierpienia, które cały czas siedzi w moim sercu.Nie umiem się już śmiać tak jak kiedyś.Jestem w stanie pogodzić się ze wszystkim, oprócz tego, że nie będę miała dziecka.Nie umiem wyluzować i odpuścić jak wszyscy radzą. Nikt nie jest w stanie zrozumieć tego, co czuję, tylko osoby które też bezskutecznie starają się o dziecko. Niestety nie mam takich wśród znajomych, wszyscy mają dzieci, wystarczy im jedno bzykanie i są w ciąży. To jest takie niesprawiedliwe, czuje żal i złość na cały świat.
W srode maz daje nasienie do badania i posiewu. Zobaczymy co tam wyjdzie. Ja w nastepnym cyklu hsg. Daj Boze zeby nie bylo potrzebne.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2015, 12:23
Według temp dziś chyba mamy 2dpo...
Jakichś szczególnych "objawów" czy inności brak, no może oprócz kłucia w macicy co jakiś czas.
Co do żelu to nie chodziło o jego "cudowne właściwości" ale o to by
nie kojarzył się z bólem. Śluz swój mam oczywiście ale podczas
szybko zanika
jak widać po wykresie sobota była ostatnią szansą na "jak ma się udać to się uda" a po prawie 7latach chwytam się już wszystkiego co może pomóc lub też po prostu ułatwić/wspomóc/przyspieszyć sukces.
Przejechaliśmy cały Wrocław i co? i nigdzie nie było
dostępność w Superpharm - "jest dostępny jedynie w Opolu"... i oby już nie był nigdy potrzebny...
Dziś byłam u swojego gina ale na nfz po kolejne zwolnienie i obejrzenie wyników, zreszto co miesiąc tak chodzę
mam zwiększyć dawkę magnezu bo dwie tabletki wogóle nie zadzialaly
usg nie robił bo nie ma potrzeby gdyż nie dawno miałam robione i z córcią wszystko wporzadeczku
a i 19sierpnia czeka mnie glukoza
doktorek mnie pocieszyl bo powiedział że w aptekach już jest dostępna glukoza cytrynowa
a jak by jej nie było to mam wziąść że sobą cytryne
No i znowu mnie mój kochany mąż zdziwił. Niby się nie inetersuje, nie gada o tym tak jak ja w kółko, nie okazuje żadnych emocji ani nic. Ostatnio trochę mu nakładłam do głowy za to właśnie, że nic o swoich uczuciach, obawach, radościach, przemyśleniach nie mówi- ale to i tak nie pomaga- musze do tego przywyknąć. A dzisiaj mnie zdziwił. Próbowałam go zachęcić do serduszkowania, ale tak jakoś nie miał za bardzo ochoty, więc mu mówię, że musimy i już, a on mi na to, że teraz przecież nie mam jeszcze dni płodnych. To się zdziwiłam, bo generalnie myślałam, że on takich rzeczy nie pamięta, bo oczywiście nic o tym nie mówi, a tu niespodzianka, mój mąż sie orientuje kiedy mam owulację a kiedy nie. Nie byłabym sobą gdybym nie pociągnęła go za język, jak to obliczył, że to nie ten czas. A on mi na to, że poprostu nie jestem jeszcze taka mokra i miękka jak w czasie owulacji. Ja myślałam, że on tego niezauważa, a jednak:)
Nic już nie rozumiem...
Czekałam na testowanie, a tu nagle wczoraj w 22dc dostaję @ z jak zawsze uciążliwym bólem brzucha...
Cykle od zawsze mam regularne i trwają 28-30 dni.
Pierwszy cykl z ovu i nagle wszystko się rozregulowało?
;( ;( ;(
29 dzień cyklu/20 dpo
Od przedwczorajszego popołudnia nie biorę już duphastonu. Czekam na okres. Oczywiście jak ja na niego czekam to nie chce przyjść. Nawet brzuch mnie nie boli jeszcze(szkoda, że bolał mnie przez prawie wszystkie dni brania dupka, kiedy to zależało mi na w miarę dobrym samopoczuciu).
Smuteczki mnie dziś ogarniają straszne. Jakoś nie mogę zebrać się w kupę. Muszę przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej, ale nie mogę się skupić. Może dlatego, że tak na prawdę nie chcę nowej pracy, chciałabym zajść w ciążę i donosić ją szczęśliwie jeszcze w obecnej. Wiadomo, że jak zmienię pracę, to najpierw jest okres próbny gdzie nie można się starać a potem też nie bardzo chciałabym od razu zaskakiwać pracodawcę informacją, że niedługo odejdę na zwolnienie lub urlop macierzyński. Ale tak bardzo nie chciałabym przerywać starań... Za dwa miesiące minie rok jak zaczęliśmy. W życiu nie przypuszczałam, że tyle nam to zajmie. A po drodze jeszcze nieszczęście w postaci poronienia. Gdybym nie straciła tej ciąży byłabym teraz w 6 miesiącu. Z dobrze widocznym już brzuszkiem i pewnie kilkoma ciążowymi dolegliwościami, ale za to najszczęśliwsza na świecie. A zamiast tego siedzę i dołuję się czarnymi myślami. Nawet z psem nie chce mi się wyjść. Ale chyba już muszę bo zaczyna się niecierpliwić.
Byłam dziś u fryzjera, ścięłam włosy. Fryzura ładna, od dawna chciałam się pozbyć zniszczonych końców ale nawet to nie poprawia mi humoru... 
Taka piękna niedziela. Ahh...
Miałam wolne więc spędziliśmy ją w rodzinnym gronie.
Do południa jeszcze razem z pielgrzymami idącymi na z Helu na Jasną Górę.
Co roku ryczę, gdy zatrzymują się u nas i pytają kiedy z nimi znów pójdę.
Byłam w 2008 i w 2009 roku i jeszcze kiedyś pójdę, na całą.
19 męczących ale za to jak pięknych dni... znów mi się ryczeć chce jak o tym piszę.
Tak tęsknie.
Tak słuchałam wczoraj wspomnień teściów z czasów, gdy jeszcze nie mieli dzieci (Nie mieli ich przez 3 lata od ślubu) i w sumie wykorzystali ten czas
miło się słuchało, nam też mówią ze nie mamy się stresować. Oni też się trochę martwili tym, ze dzieci nie było, ale jak zaczęły się Sroczki wykluwać to wszystkie po kolei. Mój mąż ma piątkę rodzeństwa 
Kochającego się rodzeństwa.
Lubię na nich patrzeć, widać, że mimo iż każdy ma już własne życie, własne rodziny ciągle martwią się i myślą o siostrze czy bracie.
Ja mam trzech młodszych braci, jednego rok młodszego, potem 8 lat młodszy i 13 lat młodszy. Ten ostatni to bardziej jak mój synek niż brat ;P
Ze wszystkimi też żyję raczej dobrze, mimo różnicy wieku potrafimy się dogadać 
Mój mężuś prawdopodobnie od przyszłego tyg będzie kończył pracę o 15, znów będziemy mogli spędzić trochę czasu razem i jeździć wspólnie do pracy. Obym nie miała za dużo drugich zmian, bo będziemy się mijac, co po kilku dniach robi się męczące.
Za tydzień prawdopodobnie będę testować i zobaczymy czy brać luteinę czy grzecznie czekać na @.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.