no i dupa blada.... 37 tydzień położenie nadal miednicowe, mały waży ok 3kg marne szanse na obrót, dostałam skierowanie na CC idę w czwartek do ordynatora zobaczymy co powie i pewnie ustali datę porodu. Jestem tak strasznie rozczarowana
miałam świadomość od miesiąca że może się tak to skończyć le nie dopuszczałam do siebie tej myśli bo niby czemu akurat mi miałoby się CC przytrafić? strasznie ale to strasznie chciałam rodzić naturalnie przeżyć ten ból, poczuć te hormony te emocje a tu proszę... mały zdecydował inaczej
trochę jestem na niego zła choć wiem że to głupie. Boję się tego czekania, tego odliczania, tej daty i godziny, SN to kobieta nie wie kiedy ją złapie a jak już złapie nie spodziewa się przez to ma mniejszy stres a tu będzie odliczanie.... noc przed nieprzespana strach. Nie wyobrażam sobie tego. Boję się że nie będę mogła po CC karmić piersią
że mleka nie będzie
i boję się że długo po CC minie za nim wróce do wagi z przed ciąży a jeszcze muszę z 15 kg zrzucić tego co przybyło przed ciążą
mam doła... zobaczymy co czwartek powie ordynator ehh dziewczyny pocieszcie że będzie ok i że będę karmić syna piersią
17dc
Dni płodne mijają, zdecydowanie śluz nie jest już tak rozciągliwy, ale nadal jest jak białko jaja kurzego. I to koniec informacji o śluzie. W tym cyklu nie będę się nim sugerować bo przekonałam się, że obserwacja śluzu po owulacji bywa mylnie przeze mnie interpretowana...
Dzisiaj dostałam część wyników swoich i męża. U mnie wyniki są całkiem dobre, ale mąż niestety ma gorzej... Coś nie tak z wątrobą i do tego niezmiennie cholesterol, z którym ma problemy od lat. W tym, bądź przyszłym tygodniu umówię go do lekarza. Niech skonsultuje te wyniki. U mnie jedyne co mnie stresuje to za niskie OB... ??? I jestem odwodniona
Poza tym wszystko w normie. Zastanawiają mnie też przeciwciała różyczki bo nie rozumiem tego wyniku... w ogóle nie rozumiem tych przeciwciał. Dla toksoplazmozy IGG i IGM, dla różyczki IGM, dla CMV IGG i IGM oraz dla HCV-WZW TYPU C mam wyniki ujemne, a tylko dla różyczki IGG mam wynik dodatni... Nie wiem czy to dobrze czy źle... Pewnie lekarz rozwieje wątpliwości. Po szczepionce na różyczkę musiałabym czekać 3 miechy ze staraniami... Nie wiem czy bym to przeżyła... Ale czego nie robi się dla zdrowia swojego dziecka... Wszystko wyjaśni się na wizycie w sierpniu więc nie będę przeżywać 
Jeszcze nie mam wszystkich wyników. Brakuje testosteronu i przeciwciał ospy. Nie wiem czy ona w ogóle ten testosteron zakreśliła... W piątek znowu się kłuję, tym razem na progesteron i jeżeli nie będzie wyniku z testosteronu to od razu poproszę żeby też go zaznaczyła. Zostaną do zbadania: prolaktyna, LH i FSH, ale to w pierwszych dniach cyklu, czyli za niecałe już 2 tygodnie, a jak będę miała komplet wyników to w najbliższy piątek po ich uzyskaniu idę do gina. Niech działa wreszcie
A jeżeli nie będzie działał to idę do innego
Nie będę się na niego oglądać 
A tak nawiasem to nienawidzę pobierania krwi... Nigdy nie mdlałam, ale po prostu nie cierpię tego i boję się, a na igłę to już w ogóle nie mogę patrzeć
brrrr... Tym razem jednak, mimo tego, że strach był, to cały czas się śmiałam
Myślałam sobie, że to wszystko dla mojego bąbelka i wyobraziłam sobie moje małe, zdrowe, pulchniutkie dzieciątko
Zdałam sobie sprawę, że wiele jestem w stanie dla NIEGO poświęcić... a przecież jeszcze GO z nami nie ma...
Papalutki 
Brwi się pasą
Wczoraj przeszłam najgorszy etap złuszczania. Dziś już mogę sobie pozwolić na chodzenie bez okularów przeciwsłonecznych:) Czy jestem zadowolona? Chyba tak. Chyba bo końcowy efekt niby będzie za ok 2 tygodnie. Mąż jak mnie zobaczył w dniu zabiegu zaczął się śmiać i mówić coś ty sobie zrobiła! Są za kwadratowe,za grube,za ciemne! Teraz zbladły o jakieś 60 % i już go nie pytam o zdanie :)Ale jest lepiej:)
Kolejna nagroda pocieszenia jaką sobie wymyśliłam to wakacje:) Trochę będę stratna bo czekam z kupnem biletów na @ bo gdyby nie przyszła to i nagrody nie będzie,a wiadomo im szybciej się zabukuje bilety tym korzystniej. No trudno. Przechodzi mi przez myśl,żeby kupić już, wtedy to na pewno @ nie przyjdzie 
Poza tym jutro jadę do endo,zobaczymy co mi powie i jak wyjaśni moje nie zachodzenie w ciąże już 5 cykl xD Niech się tłumaczy ,a co!
21t5dz
Dzięki dziewczyny za miłe słowa;)
W sobotę byliśmy na weselu. Bardzo dobrze się bawiliśmy mimo, że nie chciało się mi iść. Po pierwsze krucho z kasą, a po drugie jestem po nieudanym malowaniu włosów (zamiast brązu mam na górze czerń prawie:/). Pokręcone włosy rozprostowały mi się po pół godzinie ale co mi tam:P troche kiepsko czułam się pod koniec bo plecy bolały i więzadła też ale to podobno normalne.
W sobotę rano mąż po raz pierwszy poczuł kopniaka malutkiej;)
A dziś bawiłam się z nią i mi odpukiwała (a raczej odkopywała) tak, że widać było jsk w tym miejscu brzuch się unosi:D słodziak kochany;)
W niedzielę na imieninowym grillu były moja mama i teściowa. Ciężko wytrzymać z nimi dłuższą chwilkę...
Na bazarkach dla psiaków na fb (ludzie wystawiają to co im niepotrzebne, inni licytują a dochód idzie na potrzebujące pieski) licytuję różne rzeczy dla dzidzi. Wczoraj dotarła kurteczka jesienno-wiosenna i spodenki. A licytuję też butelkę, smoczek (oczywiście nowe), jakieś inne ciuszki i... Fotelik samochodowy maxi cosi citi. Bezwypadkowy, niezniszczony za 36zł już łącznie z przesyłką!
cudowne jest w tych bazarkach to, że kupuję super rzeczy za grosze a jednocześnie pomagam psiakom;) sama już kilka rzeczy wystawiłam za ładną kwotę a mam zamiar wystawić jeszcze więcej. No i kupować jeszcze więcej;) Byle tylko kasa była;)
Większe chłopięce ciuszki oddałam znajomym a dostałam od nich śliczny różowy, mięciutki śpiworek zimowy;)
Powoli, powoli wyprawka się będzie kompletować
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2015, 17:40
20dc 4dpo
Brzuch boli nadal tak lekko małpowo, dodatkowo jeszcze dziś ból głowy ale to na zmianę pogody i kłócie lewego jajnika co jest na nim torbiel. Jeszcze jeden dzień mojego lenistwa i do pracy bleeee nie chcę tam wracać, chcę uciec na chorobowe ale ciążowe. Boże gdzie Ty jesteś? Nie rozumie czemu nas tak katujesz... Każesz nam patrzeć na te które są już w ciąży, to boli strasznie boli, one z radością trzymają się za brzuch a my chcemy uciec jak najdalej i płakać, tak mocno żebyś w końcu Usłyszał
Zaczynam tracić nadzieje, wiem że może dla niektórych to jest krótko, co to jest rok czasu... Zawsze chciałam żeby udało się naturalnie, ot tak zaskoczy i będziemy szczęśliwi, teraz minął rok i nadal nic, czas odbiera mi tą nadzieję czuje się z tym okropnie. Ten cykl był na pełnych obrotach, tydzień serduszkowania, boję się tego cholernego rozczarowania. Czasami mam ochotę pierdyknąć tymi staraniami, zrobić coś dla siebie schudnąć trochę ale nie potrafię odpuścić całkiem. Nie potrafię ze szczerym uśmiechem gratulować koleżance ciąży bo aż w sercu ściska, mieć to poprostu w dupie. Nie potrafię bo cholernie jej zazdroszczę!
Czuje się jak bubel 
Takie to nasze życie 'a może się udało' 
"Mogę obiecać ci, że nic nie zmieni się
Każda kolejna noc przyniesie lepszy dzień
Mogę rozpisać plan, jak dalej mamy żyć
Mogę się złościć na niespełnione sny
Zamknij na chwilę oczy nie myśl o tym, czy boisz się czy nie
Na chwilę zostawmy w tyle rozczarowań gniew
Dziś to, co mamy na pewno to siebie, nic więcej..."
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2015, 18:47
17t4d
Jestem juz w domu, dziewczyny scisnely mi pacjentow I skonczylam wczesniej. Zmeczenie daje mi sie we znaki. Mialam zaganiany weekend I w pracy mamy ciagla gonitwe ale ciesze sie ze tak jest bo nie wiem jak bede sie czula za kilka mcy, wiec dobrze jest odlozyc troche kasy na pozniej.
Dzwonili do mnie z drugiej pracy ale powiedzialam ze jestem na zwolnieniu do konca sierpnia, sklamalam.hehe ale chce dac im nauczke za brak szacunku dla lekarza, moze to da im do myslenia ze niestety nie maja nikogo innego kto jest wykwalifikowany w mojej pracy .Zostawilam ich troche na lodzie ale coz nie bede sie denerwowac.
Z P. jako tako, mielismy mala- duza sprzeczke po weselu w sobote. Otoz bylam bardzo zmeczona I ok 23 chcialam jechac do domu, on najpierw powiedzial ze mam zostac na 1 drinka I potem pojedziemy razem a potem przy swojej siostrze odstawil scene ze zmuszam go zeby ze mna jechal. Zezloscilam sie bo zrobil ze mnie zolze, wiec oznajmilam ze na nastepne wesele w sieprniu moze sobie jechac sam. Teraz niby rozmawiamy ale jeszcze atmosfera nie wrocila do normy, Moja siostra powiedziala ze przyleci z synem z uk na kilka dni zebym nie zostala sama. W przyszly piatek moja rocznica slubu, clekawe czego moge sie spodziewac.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2015, 18:47
Wczoraj uzgodniliśmy z P. , ze w listopadzie wracamy po mrozaczki. Jest zielone światło.
Dawno nic nie pisałam.....@ przyszła i poszła w końcu:) A na ostatniej wizycie u gin dowiedziałam się, że jednak mam tą hiperprolaktynemię i zanim zaczniemy starania o dzidzunie to muszę zbić poziom prolaktyny i tak dostałam....hehe jedną tabletkę na miesiąc a później muszę zrobić wyniki z krwi i jeżeli będzie wszystko ok to możemy czynić dalsze starania a jak na razie niestety titiski muszą odbywać się z zabezpieczeniem. Fakt jak na razie nie będzie jeszcze dzidzi, ale wolę to wyleczyć niż martwić się że przez przypadek i to świadomie mogę zrobić swojemu dziecku krzywdę.
Całe szczęście dzisiaj miałam wolne, a wczoraj przyjechali teściowie podpisać umowę kredytową i już dzisiaj odjazd...nie powiem, że mnie to nie ucieszyło ale ciiiii:)
Pogoda totalnie nie dopisała, ale zawsze tak jest jak mam wolne jak na złość
W pracy spokojnie, jakoś się kreci chociaż ostatnio jest trochę więcej pracy ale to przejściowe na szczęście:)
Wieczorek całkiem przyjemny, siedzimy sobie z Balbinką w sypialni a w dużym pokoju siedzi mąż z kolegami i grają w grę planszową i budują miasta...hehe faceci, zawsze zostaną małymi chłopcami:P
Ciąża zakończona 28 lipca 2015
Spisane od apaczki, której udało się w 22cs. Właśnie skończyłam czytać jej pamiętnik. Pokrzepiający dla takich długodystansowców jak ja.
Psycholog podczas wykładu na temat zarządzania stresem przeszedł się po sali. Gdy podniósł szklankę z wodą, wszyscy pomyśleli że zaraz zada pytanie "czy szklanka jest w połowie pusta czy pełna". Zamiast tego, z uśmiechem na ustach, zapytał "ile waży ta szklanka?".
Odpowiedzi były różne, od 200 g do 0,5 kg
Psycholog odpowiedział: "Nie jest istotne ile waży ta szklanka. Zależy ile czasu będę ją trzymał. Jeśli potrzymam ją minutę to nie problem. Gdy potrzymam ją godzinę, będzie mnie boleć ręka. Gdy potrzymam ją cały dzień, moja ręka straci czucie i będzie sparaliżowana. W każdym przypadku szklanka waży tyle samo, jednak im dłużej ją trzymam tym cięższa się staje.
Kontynuował: "Zmartwienia i stres w naszym życiu są jak ta szklanka z wodą. Jeśli o nich myślisz przez chwilę nic się nie dzieje. Jeśli o nich myślisz dłużej, zaczynają boleć. Jeśli myślisz o nich cały dzień, czujesz się sparaliżowany i niezdolny do zrobienia czegokolwiek.
Pamiętaj by odłożyć szklankę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2015, 19:30
Wyniki testu z metoklopramidem - 159,56 ng/ml przy wyjściowej prolaktynie 18,89 ng/ml - hiperprolaktynemia czynnościowa. Mój M. mówi, że patrząc na mój tryb życia wcale nie jest zdziwiony: jedna praca, druga praca, trzecia praca, nocki poza domem, niedosypianie, stres... może faktycznie dużo tego, ale mój organizm tak się do tego zaadoptował - przynajmniej tak mi się wydawało - że nie odczuwałam specjalnie zmęczenia. Chyba czas na poważne przemyślenia, a może raczej zamiast myślenia działanie i letkie zwolnienie obrotów. Od dziś łykam bromergon po konsultacji telefonicznej z moją dr.
Ale żeby dorzucić coś wesołego - byliśmy w hodowli Golden Retriverów
i zamówiliśmy sobie pieska! Póki co to niezobowiązujące, ale szczeniaczki są spodziewane w okolicach lipcach, co oznacza, że 8tyg. szczęście będzie do odbioru we wrześniu! Może to duża przesada, ale cieszę się prawie jak na dziecko
i tak sobie myślę, że trochę mnie to odfiksowało od tej gonitwy do zieloności za wszelką cenę.

Jutro znowu monitorowanie, trzeci raz w tym cyklu. A tak to oszczędzam męża jak sugerował lekarz. Pogoda nie sprzyja radości, siedzę z nosem w książce. Oby do piątku.
Jedzmy dużo Grapefruita i Brzoskwiń !!!
Pomagają zajść w ciażę ! 
19 tc (18t4d)
Korzystam z pozyczonego wifi, wiec dzis znow bedzie w skrocie i na temat
Wakacje wspaniale, choc pogoda nieszczegolnie nam sie udala (okolo 20 stopni Celciusza)... Z drugiej strony - pogoda plazowa to nie jest, ale przynajmniej spokojnie mozna zwiedzac bez niesamowitego zmeczenia 
Zrezygnowalismy z wycieczki do domku w lesie, nie mialam ochoty na blizsze spotkanie z siostra S. Myslalam, ze to juz koniec historii (histerii?
) - ale nie. Rodzice S zaplanowali dzien po swoim powrocie, ze zjemy kolacje razem z nimi, siostra S i jej chlopakiem. Pomyslalam, ze plan jest w porzadku, nie chcialam psuc kontaktow z rodzicami S... ale nie, nie moglo byc tak dobrze. Mielismy zaplanowany dzien na zwiedzanie, a ta dziewczyna sobie wymyslila, ze z uwagi na dziecko wszyscy powinni zjesc kolacje o godzine 16.30... Oczywiscie tak to rodzicom przedstawila (Maly nie powinien spac poza domem, nie mozna go niby przenosic, bo taki wrazliwy!!! Oni maja zasady, ktorych nie wolno zmieniac, bo zle to wplywa na dziecko... Ja nie wiem, od kiedy spanie u babci zle wplywa na dziecko? Albo wyjatkowe polozenie poltorarocznego chlopca troche pozniej lub przeniesienie do auta podczas snu?), ze uznali ze to normalne (i zapomnieli nas poinformowac az do ostatniego dnia)... Przez to musielismy przyjechac wczesniejszym promem z wysp, ktore zwiedzalismy. Przyjechalismy, ale ja oczywiscie powiedzialam S, ze to jakis poroniony pomysl, ze kolacja ma byc o 16.30, bo jego siostra chce polozyc malego we wlasnym lozku o 18.00 (!!!) i wszyscy sie maja do tego dostosowac. S przyznal mi racje i pogadal o tym z rodzicami, troche nawet sie poklocili o to, bo rodzice sa wpatrzeni we wnuka i robia jednak jak siostra S sobie zyczy... W koncu powiedzielismy, ze my przyjdziemy jednak, jesli pozwola, o normalnej porze (mimo iz wrocilismy wczesniejszym promem) - i ciesze sie, ze to powiedzielismy, bo jednak czekali na nas i potem na kolacji siostra S byla wyjatkowo mila... Wyslala swojego gacha z malym do domu, a sama zostala na kolacji z nami i siedziala do 21.00.
W zwiazku z tym chcialabym Wam opowiedziec, jak pokochalam football. Tata S zaproponowal na kolacji pojscie na mecz jednej z lokalnych, szwedzkich druzyn. Mial isc S, tata S oraz chlopak siostry. I ja, jesli bym chciala. Najpierw pomyslalam, ze nie ma sensu isc. Niespecjalnie mnie pilka nozna interesuje, a chetnie bym sobie odpoczela w tym czasie, poczytala cos ciekawego... Ale... Wtedy uslyszalam od mamy, ze jesli nie mam ochoty - nie ma sprawy, zawsze mozemy sie spotkac we trojke z siostra S w tym czasie i zaplanowac jakies babskie zajecia....
Jak sie domyslacie, bylam na meczu. Co wiecej, bardzo mi sie podobalo.
Co wiecej, widzialam na tym meczu inna ciezarna
Chyba nie docenialam sily tego sportu 
Pozdrowienia z malej kawalerki 300m od morza, wysylam Wam wirtualnie odrobine jodu 
---
Kurcze, ten brak ruchow dziecka zaczyna mnie jednak znow martwic. 20 tydzien ciazy wg. USG, a ja nie czuje kompletnie nic. Zadnych bulgotan, zadnych ruchow. Zadnych motylkow, skrzydelek ptakow ani gazow (no, moze poza faktycznymi gazami, ktore manifestuja sie inaczej - na zewnatrz
)
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2015, 21:24

Nasze maleństwo machało dziś nóżkami i rączkami
174 uderzenia serca na minute.....pięknie ten dzwięk mnie tak rozczulił ...Wyniki badań książkowe
przed ciązą 47 kg na dzień dzisiejszy 50 kg...
Karta ciązy założona
))) nastepnA wizyta 6 sierpnia i skierowanie na badania prenatalne chodż szok że tak szybko ale pewnie dlatego że potem nie bedzie kiedy bo gin idzie na urlop dziś USG pokazało 9 tydzień i 1 dzień Wsystko jest ok
)) Jestem szczęsliwa Buziaki dziewczynki z różowej strony ..... was też to czeka ....
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2015, 21:49
8 dzień cyklu.
Dzisiaj dziwnie niska, nawet STRASZNIE niska temperatura. 
Ehhh ciekaawe ;P
Idę robić obiadekk zaraz bo mąż wraca z pracy 


Ogólnie .... Wszystko do dupy nic więcej z badania w sumie nic nie wynika ciąży nie ma tak powiedział lekarz z obrazu USG no widać podłużną łukowatą zatoke jak by z płynem czyli krwia a obok niby pęcherzyk ciążowy ale zbyt mały jak na ten tydzień bez echa zarodka i nie wygląda na zagnieżdzoną usytuwana blisko prawego jajowodu i lekarz martwi sie czy czasem nie pozamaciczna kazał odstawić duphaston bo jeśli to nie ciąża to krwiaka nie ma sensu odżywiać bo podejrzewa dużego krwiaka bi jest wielkości 5 tych pęcherzyków . A jeśli to jednak ciąza to z taka dawką duphastonu już sie utrzyma . Powiedziałam mu że zrobiłam bete i progesteron kazał mi jutro zadzwonić jaki wynik i nim kazał sie sugerować i mówie mu że kreska na teście troche ciemniejsza no i powiedział ze moze jednak coś sie rozwija ale pózno.... Bo w 4t6d powinno byc qidac chociaz pecherzyk a on jest niestety ledwo widoczny sama widzialam i do tego jakis taki jajowaty. Ku.... ! Jestem zalamana badanie trwalo 15 min zanim znalazl cokolwiek
poprzednio bylo podobnie tylko tamten sie w ogole nie zwgniezdzil a ten slabo... Jest dosc luzny... Czemu to mnie spotyka wolabym kurwa nie zobaczyc tych kresek na tescie i nie miec nadziei a tu widze i tylko zabiegi mam dosc tych ciaz tych szpitali tego wszystkiego !!!!
kolejna wizyta za 1,5 tyg. Powinno sie wszystko wyjasnic! I teraz czekam chyba tylko na jedno nie mam nadziei teraz sie nie uda to znikam nie staram sie bo to nie ma sensu ..
No udalo sie, udalo 
10 dpt beta 240
12 dpt beta 616
Progesteron 126
Jutro ide na wizyte, jest za wczesnie, wiem, ale pobolewa mnie brzuch... Bol jak na @, ciagnacy, mam wrazenie banki w brzuchu. Umowilam sie do pierwszego lepszego lekarza bo do tego co chcialabym zeby mnie prowadzil termin na koniec sierpnia. Wiec wole zeby mnie uspokoil ze moze tak byc, po za tym mamy to wesele w sobote. Wole chuchac na zimne.
Wychodzi na to ze jutro bedzie 6t2d wedlug ostatniej @
Szczesliwi,lekko w szoku ze sie udalo... Tacy jestesmy. Maz mowi juz tylko w liczbie mnogiej do mnie,jest czuly, caluje, glaszcze... Przeczuwamy dziewczynke 
Piekny czas.
26dc
Coś się chyba pochrzaniło z moim ciałem. Od dwóch tygodni praktycznie codziennie wychodzi mi pozytywny test owulacyjny. Od tygodnia mam mocne bóle w lewym jajniku, czasem bardzo mocne, jakby ktoś mi wbijał jakiś kołek. Robiłam dwa razy testy ciążowe, bo może akurat (8dpo) i nic. Sama nie wiem co mam o tym myśleć. Postaram się poczekać do @ i już po pójdę do rodzinnego by mnie skierowała do ginekologa lub na jakieś badania lub USG. Mam doła strasznego. Mam myśli, że nigdy nie uda mi się zajść w ciążę i doczekać upragnionego maleństwa. Dlaczego nie doczekaliśmy spotkania z naszym synkiem???? Teraz miałby ponad miesiąc i tuliłabym Go w ramionach. Kurwa dlaczego??? Nic nie jest tak jak miało być.
Sorki ale muszę się komuś wyżalić...
17dc (5dpo) co tak na prawdę nie jest ważne bo wiem, że nic z tego.. Naturalnie się nie uda.. Tempka pięknie rośnie i normalnie skakałabym z radości.. Jednak teraz na to patrzę i zastanawiam się czym tak bardzo zawsze się cieszyłam.. Pewnie dlatego, że teraz wiem na 100% że nici z tego.. Umówiłam się do profesora.. Ja oczywiście chciałabym jak najszybciej, jemu już tak bardzo się nie spieszy.. Wizyta 11 sierpnia.. 3 dni przed ważnym wyjazdem służbowym.. Już dzisiaj próbowałam załatwić zastępstwo za mnie.. Tak w razie W.. I niestety nikt nie może.. Ach, co będzie to będzie.. Najwyżej w pracy mnie uduszą..
I muszę przestać o tym wszystkim myśleć.. Dzisiaj po raz setny rozważając całą nasza sytuację wjechałam na drogę nie zatrzymując się na stopie.. Dobrze, ze facet na którym wymusiłam pierwszeństwo był z innego miasta i się zastanawiał na tym kopniętym skrzyżowaniu co ma zrobić bo pewnie nie byłoby ciekawie..
I co do mojej kopniętej jednorożnej macicy to mogę mieć dwa jajniki, ale to już stwór jakich mało:) albo cud, jak mówi moja koleżanka.. Co kto woli:)
A tak z innej beczki.. Cudowny dzień dzisiaj.. Taki aktywny.. Jutro też się super zapowiada:) Lubię nie miec czasu na nic:)
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.