Jutro pregnyl. I pozniej czekanie najgorsze:( po owulacji dni sie tak dluza, ze masakra. W miedzy czasie wizyta czy popekaly.
Zrobiłam porządek z papierami - wyniki, badania - teraz mogą leżeć gdzieś głębiej bo potrzebne już nie będą.
Za 24h będzie już wynik i zaczynam wielkie chlanie... prawdę mówiąc nie mogę się doczekać, dawno nie zalałam się - chyba gdzieś dwa lata albo i dalej... człowiek odmawia sobie rozrywki i przyjemności a i tak *uj wielki z tego albo nawet i nie bo *uj wielki może dać przyjemność a tu ani przyjemności ani spełnienia...
Test zrobiony - negatywny oczywiście. W głowie dziwny spokój, ale chęć spożycia procentów nie minęła. Dobrze, trzeba się jutro odstresować i przepłukać gardło przed koncertem coby się lepiej śpiewało 
A w sobotę idę po nowe buty do biegania. Mam dwa miesiące, żeby zrobić z siebie laskę 
Mogę zacząć spać spokojnie i zająć się w końcu sobą - jutro pędzę do internisty, bo CRP urosło 
Pediatra wykluczyła u S. astmę, szmery w oskrzelach zniknęły. Twierdzi, że ten kaszel to pozostałość po tych ostatnich infekcjach. Ma 2 razy dziennie robić inhalacje z solanki (na szczęście przywiozłyśmy 1l z Rabki
) i brać Zyrtec. Bo że alergia to wiemy nie od dziś. Ale tak źle to jeszcze nie było ... eh. W każdym razie będzie podobno żyła 
Dzięki Dziewczyny. Czasami nie wiem co myśleć,a Pani od nauk namieszała mi w głowie.
O in vitro wiadomo co mówiła,a ciekawe czy mówiłaby to samo gdyby nie mogła mieć dzieci. Najłatwiej powiedzieć jest,że można adoptować albo pomagać wielodzietnej rodzinie przy wychowaniu dzieci. Wiadomo,to nie to samo. Każda matka chciałaby mieć swoje dziecko,choć nie twierdzę że adoptowanego nie można pokochać,bo można ...
Po prostu pomyślałam sobie,że może jednak warto czekać aż sama zajdę i że to będzie znak,że jesteśmy gotowi,ale boję się że to potrwa za długo.
Madziu, o śluzie wiedziałam
. Ta pani po prostu powiedziała to w taki sposób, jakby tylko ten śluz był potrzebny do zajścia w ciążę. To nie takie proste,oj nie 
29 tydzien start
Zeby tradycji stalo sie zadosc, jak co 2 tygodnie , umieszczam zdjecie moich gabarytow. Po zdjeciach jakos nie widze zmiany, za to skora na brzuchu robi sie coraz bardziej napieta no i brzuch ciazy bardziej, szczegolnie wieczorem po calym dniu.
Dzis po raz pierwszy od niepamietnych czasow zabolal mnie brzuch - tak jak na okres... hmmmm...

20dc i test ovu pozytywny 
Więc dziś ładne wdzianko na wieczór i do dzieła:D
Czuje, że to już nie długo....
Już za rogiem...
Czeka na nas szczęście....
Jutro testuje
jestem nastawiona pozytywnie i czuje ze jest inaczej niz zwykle, nie wiem czy ciazowo ale nie bola mnie jajniki nie mam wzdec i ze wzgledu na moje pozytywne nastawienie jestem wesola i spokojna nawet jezeli nic z tego nie bedzie to przynajmniej mialam mily cykl
dzisiaj kiepsko sie czulam jutro sie wszystko okaze!
Ale się dziś wstrzeliłam, akurat podczas usg pękł pęcherzyk
Co chwilę się zmieniał i miał inny kształt
Dziś ok godz 20
Była też bardzo ładna błona
I to w 13 dniu cyklu! Ta moja prolaktyna musiała strasznie szkodzić pęcherzykom, rosły jakby chciały a nie mogły. Wcześniej owulacje były ok 20 dnia cyklu, miesiąc temu 17, dziś w 13
Prolaktynę mam poniżej normy, mam zmniejszyć dawkę bromka. Mam nadzieję że już tak zostanie, że cykle będą krótsze, że będziemy mieli więcej szans. Wychodzi na to że dopiero teraz mamy realne szanse na ciążę. Oby nic się już do mnie nie przypałętało. Mam świadomość, że robiłam tylko podstawowe badania hormonów i nie oznacza to, że już teraz będzie wszystko dobrze. Martwią mnie wyniki męża, boję się, że jedyną formą może być dla nas inseminacja.
Ze spraw prywatnych- duża poprawa w mężu w każdej kwestii. Większa wrażliwość, czułość, bardziej się interesuje, stara, dba o siebie. Zaczynamy normalnie otwarcie rozmawiać o problemie, bez łez, bez żalu, tak po prostu. Myślę że jeszcze ciężka praca przed nami ale otworzyła się furtka. Mam wrażenie że takie długie starania najpierw po części psują związek, a potem scalają, jeszcze bardziej umacniają. Przynajmniej u nas tak jest.
Chyba za wcześnie się ucieszyłam wyjazdem nad morze. Dzwoniłam dziś do faceta co od niego chcieliśmy wynająć i był pijany jak bela. Zadzwoniłam do kwater obok z wywiadem czy w ogóle warto przyjeżdżać do pana pijaka. Odradzono nam.
Pewnie nie uda się nam znaleźć miejsc nad morzem jutro na jutro.
Więc pewnie zostaniemy w domu.
I tyle mojej radości.
Będziemy się pewnie w weekendzik smażyć na Mazowszu.
Czuję się niepełna, czuję się tak jakby mi ktoś zabrał cząstkę mnie. I choć bardzo się staram patrzeć optymistycznie na przyszłość to nie jest to łatwe. Z pozytywów - byłam dzisiaj na usg, moja macica i jajniki wyglądają pięknie, oczyściłam się bardzo ładnie. Gdyby tak jeszcze opuściły mnie wszystkie boleści byłoby fajnie. I jeszcze te upały, dobrze że jutro nie idę do pracy, to trochę sobie odetchnę.
Jestem po kolejnej wizycie u lekarza prowadzącego. Dzidziuś oczywiście spał i trzeba było go budzić
Ale pomachał do mamusi
Lekarz włączył USG 4D i kurcze... to już taki prawdziwy mały kochany człowieczek! Ogarnęła mnie chyba pierwszy raz taka silna miłość do niego aż mi się ciepło na sercu zrobiło, piękne uczucie. Lekarz spytał czy aby na pewno chcę do domu zdjęcia w 4D, bo śmiał się, że niektóre kobiety płaczą potem, że noszą "kosmitę". Nie mogłam oderwać oczu od monitora i (nie wiem co mi się stało) łzy mi napłynęły, powiedziałam, że chcę! Jest śliczne!
No i zaskoczył mnie lekarz, bo zapytał, czy ma coś mówić o płci, ponieważ akurat się tu Maleństwo "ładnie wyeksponowało", na co ja, że oczywiście, jestem ciekawa! Zaczął mnie uprzedzać, że nie chce się pomylić i wprowadzić mnie w błąd, bo wcześnie, dlatego prosi nie traktować tego wiążąco, ale według niego to chłopczyk
Pokazywał mi ewidentne "coś" między nóżkami. No żesz... sobie myślę, jeszcze tydzień temu na prenatalnych, sugerowano nam dziewczynkę, a teraz nagle chłopczyk... Wiem, wiem, jeszcze wszystko może się zdarzyć między tymi nóżkami, dlatego czekam na następną wizytę do września. Mężowi póki co nie powiedziałam, wiem jak on bardzo chciałby synka, więc nie chcę mu narazie o tym mówić, póki nie będę pewniejsza, bo jak się we wrześniu okaże, że jednak córeczka, to mógłby poczuć się lekko "oszukany"
Ja osobiście cieszę się tak na jedno, jak i na drugie. I dziś już wiem, że kocham tego Maluszka, to takie nieznane mi dotąd uczucie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2015, 22:37
W maju podkreśliłam wszystko wcześniej gruuuba krechą a tu juz czwarty cykl "nowych" starań przyszedł..
Dzisiaj mężuś leży mi na kolankach, miziamy się i wgl a on
- kochanie moje ty wiesz co mnie najbardziej smuci ?
- co takiego serduszko ty moje ?
- za każdym razem, jeżdżąc po mieście widzę kobietę w ciąży
(usmiech mi troszke zszedl z twarzy, łzy napłynęły trochę do oczu, spojrzałam w dół, później na mężusia)
- kochanie, ale nam też się uda, na pewno..
- już kochanie dobrze, oczywiście że tak, chodź się przytul do męża i nie myśl o tym i nie płacz słonko
Niby nie przejmuje się tym że nam się nie udaje, niby o tym zapominam, ale cholera jasna ten smutek gdzieś w jakąś szczelinke się wpierniczył i daje o sobie znać w takich mementach. NO NIE LUBIĘ TEGO.
CHCĘ WYLUZOWAĆ, CHCE NIE MYŚLEĆ O TYCH PORAŻKACH, ALE O TYM ŻE BĘDZIE DOBRZE, ŻE NASZE SŁONECZKO BĘDZIE Z NAMI. ŻE MOŻE CZEKA NA ODPOWIEDNI MOMENT ABY ZROBIĆ NIESPODZIANKĘ. CHCĘ PO PROSTU NIE WMAWIAĆ SOBIE OBJAWÓW ANI NIC Z TYCH RZECZY.
Sama siebie nie rozumiem.. Raz pisze jedno ze luz bluss, a raz co inmego. ZWARIUJĘ ZE SWYM MÓZGIEM.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2015, 23:50
Dziś o 6:30 rano zadzwoniła przyjacółka, że wody jej odeszły i żę zaczał się poród. Hmmm...Uczucia mieszane. Trudno mi było uwierzyć, że ona juz zdążyła zajść w ciąże, przeżyć ją, i doświadczyć porodu dziś, a ja poszłam sobie jakby nidgy nic do pracy i wykonałam moje codzienne obowiązki. Dodam, że mieszkamy bardzo daleko, więc obecnie nie często sie widujemy. To nie jest tak, że mogłabym pojechać do szpitala. Tak więc sprawa całkowicie szokująca. Ona wszystko, ja nic. Nie doświadczyłam niczego tego co ona.
To rownież oznacza 9 miesiecy moich starań (mierzę temperarurę od 10 listopada 2014) a tylko 5 cykli. Postanowiłam wczoraj, że będę kontynuować wspomaganie Clomidem w dawce, którą przepisał mi lekarz czyli 100mg. Niech się dzieje co się ma dziać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2015, 01:50
Wczoraj odwiedziłam mojego gin. Jajniki,macica i endo ok. Zaczynamy stymulację clo od 3dc po 1 tabl. przez 3 dni. Gin twierdzi,że nadzieja jest duża a ja myślałam, wierzyłam, że uda się bez clo. Było blisko ale cóż. Na owulke niby się nie zapowiada a ja sobie marzę, że może się znowu przesunie i coś uda się zmajstrować
)
Od poniedziałku niestety powrót do pracy:((((
Jest cien a nawet wiecej niz cien!! Przed praca lece na bete i z niecierpliwoscia bede czekac na wyniki
matko jak sie ciesze!!!!
☺
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2019, 16:54
Pierwszy lub ostatni dzien cyklu. Od wczoraj plamię. Niestety dzis rano zacząl się znajomy ból brzucha. Czuję się dobrze. Mam energię i nadzieję na następny cykl. Nowe postanowienia:
1. Nie będę w myslach powtarzać "dlaczego ja nie mogę mieć dziecka" tylko "chcę mieć dziecko". Zawsze jak czegoś chcialam, to zakładałam że mogę to osiągnąć. Z ciążą było od początku inaczej, niedowierzałam, że mogę.
2. Modlę się o dziecko.
3. Uprawiam sport. Dziś idę na siłownię.
edit
usunełam z pamietnika czesc negatywnych wpisow, ktore nic mnie nie daja, nie zawiaraja informacji przydatnych.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2015, 12:03
Ciąża rozpoczęta 8 lipca 2015
Beta 26,8 bede mama!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 sierpnia 2015, 11:41
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.