kama005 Czekając na nasz cud. 9 sierpnia 2015, 09:26

Morfologia wyszła jak zwykle... MCV, MCH jak zwykle za mało i prawie się nic nie zmieniło od ostatniego badania. Żelza w normie, czynnik wiążący żelazo przy dolnej granicy normy. Witamina D w normie (wreszcie).

Przedwczoraj byłam na USG w celu ustalenia w jakim momencie cyklu jestem. Pani doktór powiedziała że jest pęcherzyk 19 mm i że tego dnia albo następnego będzie owu co oczywiście nijak się ma do tego co wskazał OF. Wczoraj było <3 i mam nadzieję że się uda. I że ta owu była wczoraj....

Ostatnio mam taką załamkę trochę. Czasami odczuwam jakby mojemu M. nie zależało tak bardzo na dziecku i jakby miał inne priorytety. Nawet nie starał się zebrać w sobie by były jak największe szanse... Beznadzieja normalnie... Wczoraj aż się popłakałam. Dobija mnie to. Wiem że muszę z nim poważnie porozmawiać na ten temat.
Teraz pracuje na zmianę B. A co będzie jak przejdzie na A i mi wtedy akurat wypadną dni płodne? No ja się chyba wtedy poszlachtam... Jeżeli on nie będzie wykazywał chęci... A tak może być. Jak wracam do domu gdy robi na rano to ciężko mi jest zabrać kołdrę a on twierdzi że w razie czego mam go obudzić i będzie sex. No już to widzę. Może się uda w tym cyklu ??? Chociaż wątpię...
Na pewno będę chciała takie skierowanka by potwierdzać że pęcherzyk jest i by mi powiedziała kiedy mniej więcej będzie owu...

W tym cyklu zastosowałam jeszcze metodę czerwonego wina przed owu wiec mam nadzieję że pomogło.

Moja gin kazała mi brać lutkę w dniach 16 - 25 dc w razie czego, do tego biorę cyclodynon cały czas. Na następny cykl chce kupić ten żel conceive. Może pomoże... :)

Śmieje się na razie że każdy miesiąc bez ciąży to kolejny miesiąc gdy pracodawca się cieszy :D

Na dzisiaj mam plan porobić prania bo się niedługo z kosza zacznie wylewać....:D


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2015, 09:00

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 9 sierpnia 2015, 11:04

10dpo=100% negatyw

W srode robie bete ale mam juz watpliwosci bo zaczely sie lekkie typowe @ bole. Dam rade jakby @ przyszla. Jestem przygotowana na kolejny cykl. Ziolka czekaja w szafce i nadzieja ze dzialaja jest rowniez! :-D W koncu jestes zywym przykladem Promyczku :-)

Trzymajcie sie!


Klauduniaaa Droga do szczęścia. 10 sierpnia 2015, 22:47

4 dc juz prawie za mna. Upal nie z tej ziemi, niewiadomo gdzie ie schowac :) ale wkoncu mamy lato :)

Droga Sandro89, niestety wykresu nie prowadze. Powiem szczerze ze nie mam zamiaru poniewaz nie jestem az tak systematyczna a poza tym jakos nie dokonca wierze ze to tak dziala.
Wszystkie badania zrobie, ale narazie zapisze sie do gina zeby dal mi moze skierowanie. Zobaczymy co wogole powie.

Pozdrawiam Dziewczyny :*

albumina Keep calm and make love :-) 7 września 2015, 20:12

26 dc 10 dpo
Do objawów dochodzi ból podbrzusza. Teoretycznie jeszcze dwa całe dni i będzie po cyklu :-) Super. Jestem trochę przeziębiona i przez to temperatura poszybowała wysoko do góry... Dziwnie przez to ten wykres wygląda.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2015, 00:33

39+2

PIĄTEK 7 SIERPNIA 2015 r. / SOBOTA 8 SIERPNIA 2015 r.

W piątek po zleconej w nocy powtórce KTG i badaniu, stwierdziłam, że dopóki nie będzie mega skurczy, to tam nie pojadę! Jestem pracownikiem SORu i prawie codzienny kontakt z bardzo dobrymi lekarzami, uświadomił mi, że wchodząc przez próg, staję się pacjentką, zawracającą dupę...

Skurcze były dosyć regularne, ale jeszcze nie na tyle silne, żeby lecieć na SOR. Jakby nigdy nic, poszliśmy na zakupy, kupiliśmy trochę ciuchów, powoli szykowaliśmy się na urodziny ciotki na godz. 16.
Plamiłam przez cały czas, od piątku popołudnia, kiedy miałam powtórkę KTG i dr sprawdzał szyjkę. Już wieczorem miałam dość obfite plamienie. Ale to był dobry znak. Jakkolwiek go nie nazwać...

W końcu zaczęły się skurcze. My tu śpiewamy 100 lat... a ja siedziałam i łzy mi ciekły, regularnie i mocno co jakieś 5-7 min. Wróciliśmy wcześniej, bo było nie do wytrzymania. Pojechaliśmy do parku na ostatnie zdjęcia z brzuszkiem, potem po małą i do teściów, do ogrodu. Skurcze niezmienne... Już nie dawałam rady. Byłam mokra jak szur. To nie były normalne skurcze. To nie było pobolewanie jak na @...

To nie był ten sam ból.

Teściówka zaleciła prysznic. Po nim się nic nie zmieniło. Skurcze były takie, że nie czułam czy mały mi fikał. Zamiast skupić się na skurczu, myślałam tylko o tym czy się rusza, czy oddycha... Jednak przeczucie i instynkt matki jest bardzo silne.

Decyzja: jedziemy...

Na KTG z korytarza weszła do nas teściówka. Była przerażona... Ja mokra jakbym wyszła dopiero spod prysznica. Skurcze cały czas. Małego serduszko biło, ale nie tak jak zawsze.

Ostatecznie po badaniu przez lekarza, zdecydował o przyjęciu na oddział patologii ciąży w celu obserwacji tętna płodu. Nastąpiły akceleracje tętna... jeszcze wtedy nie wiedziałam co to znaczy.

Od 3:27 jestem na patologii ciąży na obserwacji tętna małego wczoraj było kiepsko bo miałam potężne skurcze które niczym się nie zakończyły. Wymęczyły małego i mnie powodując zaniki tętna a same skurcze na KTG się zapisały jako jeden wielki skurcz mięśnia macicy i trzymał.... Jutro pewnie mnie wypuszczą ale dzisiaj muszę odespać, wypocząć i się uspokoić bo od piątku nie śpię.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2015, 16:02

aniulka89 pragnę zostać mamą:) 9 sierpnia 2015, 16:33

dziewczyny w jakiej postaci pijecie siemię lniane? jak je przyrządzacie aby było do przełknięcia i poprawiało śluz płodny????

32t1d


Najwyraźniej 3 krople siary mi z sutka wypłynęły. Łatwo było to zaobserwować, bo chodzę po domu topless - przecież jest gorąco, a rolety zasłonięte w oknach. Najpierw zobaczyłam, że mi się na sutkach takie pory zapchane czymś żółtym zrobiły i pomyślałam, że to raczej nie siara, bo siara powinna być płynna. Może prószka z ręcznika, może od potu? Zaczęłam to ścierać palcem i chyba pod wpływem podrażnienia sutka najpierw na jednym pojawiła się ciemnożółta kropla. Od razu wzięłam na palec i spróbowałam, ale nie miała smaku x) Potem na drugim mała przezroczysta kropelka. Pozostały oczyszczone dziurki w sutku. Jak P. wróci z meczu z kolegami, to odpowiem na jego pytanie, które mi zadał kilka dni temu: "Skąd mleko będzie ci wypływać, skoro nie masz żadnych dziur w sutkach?" Od razu się ucieszyłam, że teraz pokażę mu dziurki :) Jeszcze trochę pogmerałam i wyleciała trzecia mała kropelka.
Nie wiem, czy poleci więcej, może to jednorazowa akcja? Chociaż przez ostatnie 2 dni miałam bardziej wrażliwe piersi niż zwykle, a w nocy śniło mi się, że zaczyna lecieć z sutków. Ciekawe, jednak mam coś w tych piersiach ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2015, 17:22

MadzikForever Traktat o Robalach 9 sierpnia 2015, 17:51

Obym jutro była mega zaspana rano. I obym dzięki temu posikała się do sedesu, a nie na jeden z 4 (!) testów ciążowych, które kupiłam na promo w Rossmanie. :D

Plany na najbliższe dni:
10.08.
Myślę, że jestem w ciąży.
11.08.
Nie, no, ku***, znowu się nie udało!
12.08.
A może jednak? To za wcześnie na testowanie, poczekam jeszcze.
13.08.
Nie jestem w ciąży.
14.08.
Może owulacja była późno? Pójdę na betę, przecież muszę wiedzieć, czy mam brać luteinę czy nie!
15.08.
Ach, no tak...

Wcześniej była standardowa faza pamiętnikowa (choć tym razem nie zanotowana),czyli "wszystko mi mówi, że tu ktoś zamieszkał". Oraz "zauważyłeś to i to? nie, nie sądzę, bym była w ciąży, ale zauważyłeś, że...?".

Także tego... Obym wytrzymała z sikaniem na test chociaż do 12.08.! (Tak, wiem, że to głupie, ale kurde, strasznie jestem niecierpliwa i nieogarnięta z natury!)


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2015, 17:52

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 9 sierpnia 2015, 17:58

Taką mam rabatkę w tym roku w większości z roślin jednorocznych i postanowiłam ją upamiętnić. Bardzo mi się podoba, chociaż jest zwyczajna.
Wygląda tak :

60b6dd88dc44b9d5med.jpg

Znów przekręciło na poziom, a robione było w pionie :/ Zelma musi mi coś w tym temacie zaradzić :)

Dziś po południu robiłam jedną z sałatek.

Ogórki w pomidorach :

- 1kg ogórków drobno pokrojonych na tarce razem ze skórką
- 2 duże marchewki
- 2 duże cebule

Zalewa :

- 1 szk. cukru
- 1/2 szk. oleju
- 1/2 szk. octu
- koncentrat pomidorowy (ale nie cały, ok połowę zawartości słoiczka)
- 2 łyż. wegety

Zagotować zalewę, do wrzątku wrzucić wymieszane wcześniej i osolone warzywa. Pogotować ok 10 - 15 min. Wkładać do słoików. Mi wyszło 5 słoiczków, 3 mniejsze i 2 większe.

Może się któraś skusi. Wygląda to tak :

cf8ceaac71ca62d9med.jpg

I teraz to co mnie niepokoi. No tak mi się chciało piwa, że wypiłam 3 - 4 łyczki. Mąż na mnie nakrzyczał. I teraz się sama kajam w myślach, może faktycznie nie powinnam. :(

karmar Projekt Niespodzianka 2025 ❤️ 9 sierpnia 2015, 19:28

O,masakra... Trochę mnie tu nie było.. Moja skrzynka z powiadomieniami pękała w szwach i obiecuję stopniowo nadrobić zaległości w czytaniu pamiętników :)

Chciałabym powiedzieć,że powodem mojej nieobecności był wspaniały urlop z Mężem,który pełny był upojnych nocy, odpoczynku i że udało nam się nacieszyć sobą na następne 20 lat aż dzieci nie wyjdą z domu... Taki przynajmniej był plan. Celem podróży był Wieleń i słodkie wylegiwanie się na plaży (Adrian) tudzież sączenie soczku/piwa bezalkoholowego pod parasolem w cieniu (ja) :) Plan spalił na panewce już drugiego dnia urlopu,jako że dla mnie Pan Bóg przewidział tylko jedną wizytę pod parasolem, resztę wyjazdu spędziłam w szpitalu... I tu mogę przybić piąteczkę Agani,bo zaatakowała mnie moja własna nerka :( Popołudniu w poniedziałek przyjechaliśmy do Willi Konwalia,gdzie mieliśmy zarezerwowany pokój i tego dnia jeszcze wykorzystaliśmy czas na spacerki. We wtorek poszliśmy nad jeziorko, Adi się pokąpał, ja znalazłam bardzo sympatyczne miejsce w ogródku piwnym ;) na wieczór planowaliśmy grilla,a Adrian jeszcze wcześniej wybrał się na rower. Ja zostałam z Kindlem (czytnikiem e-booków) w pokoju i rozkoszowałam się lekturą mojej ukochanej Christie w oryginale :) W pewnym momencie,niestety, zaczęłam całkiem nieładnie odczuwać prawą nerkę. Ale myślałam jeszcze,że to przelotny ból,który minie,jak zacznę więcej pić i łyknę urosept. Nici z tego. Nerka pobolewała coraz bardziej. W międzyczasie Adrian wrócił z roweru,a mi się moje samopoczucie coraz mniej podobało... Wzięłam 2 paracetamole i na chwilę ulżyło,ale na bardzo krótką chwilę... Paracetamoli wzięłam stopniowo aż 6,ale ból był z czasem tak mocny,że byłam gotowa łyknąć wszystko... Zaczęło mnie mdlić, pojawiły się wymioty..i ten cholerny ból..cierpienie straszne.. Adrian ruszył na poszukiwanie nospy,bo podczas szperania w internecie wynalazłam,że to,co mnie dręczy to zapewne kolka nerkowa. Niestety, przed wyjazdem nie sprawdziliśmy zaplecza medycznego okolicy i okazało się,że w samym Wieleniu aptek niet,najbliższe są we Wschowie,ale zamykają się o 23 (a było już po północy) i nie ma żadnej apteki dyżurującej. Mój rozgarnięty Mąż pojechał do szpitala we Wschowie i poprosił o leki dla cierpiącej żony. Niestety, szpital lekami nie dysponował, zaproponowali mu tylko,żeby mnie przywiózł na zastrzyk. Ponieważ w tym czasie ból ciutkę zelżał, postanowiłam przeczekać do rana,a rano jeszcze raz wysłać Męża po nospę. O 4.30 się poddałam..ból był już tak silny,że miałam ochotę odgryźć sobie rękę.. Obudziłam Adriana i zażądałam,żeby zawiózł mnie do szpitala na zastrzyk. I znowu, mój rozsądny Mąż, po kontakcie ze szpitalem we Wschowie, stwierdził,że w ręce tamtych ludzi mnie nie odda. Zdecydował,że jedziemy do szpitala w Wolsztynie. Dziś wiem,że to była najlepsza z możliwych decyzji. Nospę przy mojej kolce to mogłam sobie jeść jak landrynki, zwłaszcza na tamtym etapie... Szpital w Wolsztynie przyjął mnie od razu, bez zbędnych pytań (ale przy zachowaniu 100% biurokracji..) i jak już w końcu mnie oficjalnie przyjęli, dostałam kroplówkę przeciwbólowo-rozkurczową. Podziałało od razu. Jezu, myślałam,że będę śpiewać z radości :) Jak ból ustaje,to człowiek zaczyna żyć :) To był mój pierwszy pobyt w szpitalu,ale wspominam go ok.Poza upałem,który zdawał się szczególnie uwziąć na naszą salę szpitalną...I łazienką,która była taka sobie... Przetrzymali mnie aż 4 dni (moim zdaniem, trochę bez powodu...),ale faktycznie wychodziłam z dobrym samopoczuciem :) Wyszłam ze szpitala akurat w ostatni dzień naszego urlopu,więc jedyne co nam zostało,to pojechać na godzinkę nad jezioro, podelektować się tym czasem i wrócić do Poznania :) Trudno się mówi. Najbardziej szkoda mi Adiego,który był sam w pokoju i na plaży przez 4 dni i który kursował na trasie Wieleń - Wolsztyn codziennie,aby odwiedzić mnie i Małego..:( Postaram się Mu to jakoś wynagrodzić,bo zasłużył ten Mąż jak mało kto :) W szpitalu na USG wykryto mi kamyczka (4 mm) i on się,niestety,dalej odzywa.. Nie boli mnie już, tym bardziej,że dalej biorę Urofuragin i Nospę w razie potrzeby oraz piję min. 3 litry dziennie (głównie wody),ale czasami czuję dyskomfort i nie wiem,czy przypadkiem coś mi się nie zacznie. Kupiłam sobie też leczniczą wodę Jana i będę pić 3 szklanki dziennie, może akurat coś mi się wypłucze. 4 mm to podobno nie aż tak źle na kamyka,ale wolałabym się go pozbyć. I bardzo, bardzo chciałabym już nigdy nie mieć kolki nerkowej, tym bardziej będąc w ciąży,kiedy dochodzi strach o Malucha. A Maluch zniósł pobyt w szpitalu całkiem ok, poza ktg,którego wręcz nie znosił. W czasie ktg (leżałam na patologii ciąży, więc podłączano mnie 2 razy dziennie,a dodatkowo 2 razy dziennie osłuchiwano mi brzuszka) Młody wpadał w szał. W czasie pierwszego ktg Michał tak mocno kopał w peloty,że coś rozłączył,bo urządzenie zwariowało i przestało działać. Innym razem tak mocno walił w brzuch,że puściła taśma,która przytrzymywała główną pelotę. W końcu nauczył się chować przed położnymi i nie zawsze mogły go namierzyć :D Śmiech na sali po prostu :) A z drugiej strony,już widzę,jakie indywiduum nam się na świecie pojawi :) Ale też trochę się tego spodziewam,bo ani ja ani Adrian nie mamy najłatwiejszych charakterów :) Ze szpitalnych, ale milszych rzeczy - odwiedziła mnie mamusia :) A że mama na punkcie wnuka ma małego fioła,to przywiozła zakupy :D Zdjęcia wrzucę w przyszłym tygodniu :) Kupiła Młodemu rożek, dwa ręczniki z kapturkiem, pościel do wózka (wkład + poszewki) oraz welurowy komplet kaftanik ze śpioszkami w rozmiarze 68 :) Pościeli do wózka mam już kilka kompletów,ale to nic. Koleżanka jest w ciąży,a że sytuację mają nieciekawą,to i rzeczami wyprawkowymi się z nią podzielę. Michał dostał tyle i znalazłam tyle okazji,że grzechem byłoby zachować wszystko dla siebie :) A dzielenie się jest jednak bardzo fajne :)

Z innych rzeczy ciążowych - jeszcze przed urlopem zauważyłam kilka kropel (może 2) siary! :) Tak się ucieszyłam!! Mam bzika na punkcie karmienia piersią, to moje ogromne marzenie,więc jak zobaczyłam te dwie kropelki to moje serducho się uradowało! Może nie będzie z tym problemu i będę potrafiła i mogła karmić :)

Uff, jak gorąco... Na razie tyle update'u, zaraz gdzieś w miasto pójdziemy,a potem będę nadrabiać zaległości i czytać pamiętniczki :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2015, 20:57

Dziś jest źle boli mnie bardzo brzuch aż skręca w pół boję się tak bardzo ze Cię stracę.... Zistsn że mną nie odchodz.... Mam wrażenie jakbym zaraz miała krwawic nie wiem sama czy go są skurcze czy nie ..... Jest mi dziś źle mam podły humor Wszystko mnie drażni....
Idę spać dobrze że mąż zajmie się Marcelem...

... z pełną premedytacją, pewności i ... chyba smutkiem zaznaczam na wykresie @... 80 cykl czas start... a raczej pierwszy - pierwszy kiedy z taką sama premedytacją przestaję myśleć, chcieć i marzyć, przestaję walczyć z czymś z czym nie da się wygrać...

wielkie topienie smutków w dwóch butelkach wina było już w piątek ... z resztą wylewanie smutków do W(ujka)C(ześka) też...

dziś już delikatnie powitałam nowe ?życie? (a cóż to za życie będzie? :()

fc293c2571f98a84m.jpg

Żegnam się... powodzenia walczącym i ślicznych, zdrowych bobasków tym które teraz już tylko czekają aż krasnal lub krasnalki (Sosenko :*) wyskoczą na ten świat :)

@ przyszła.
Uświadomiłam sobie, że teraz już trzeba WALCZYĆ. Że niestety sam seks nie wystarczy. Mam nadzieję, że szybko tą walkę wygramy.
Odwyk od ovu vol 2.

świeżnka sinusoida uczuć 9 sierpnia 2015, 21:45

jak wygląda moje życie bez starań?
No nie jest tak, że o tym nie myśle. Myślę codziennie. ale czuje się WOLNA!!! lżej mi na duszy, jest lepiej w naszym małżeństwie, seks jest fajniejszy, zaczęłam bardziej dbać o siebie, powracam do wcześniejszych swoich pasji. Jest dobrze. Taki spokój mam w sercu.
Tylko czasem mam wrażenie że na około ludzie są obcy, nie rozumieją mnie.

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 9 sierpnia 2015, 22:02

Jest do bani. Choć fizycznie zaczynam dochodzić już do siebie i w końcu przestaje mnie boleć, to psychicznie jestem na dnie. Nienawidzę siebie i nienawidzę swojego życia. Wszystko idzie nie tak jak powinno. Wiary w lepsze jutro już mi brak, tak jak i w to, że będę matką...

Dziś znowu ogarnął mnie strach i mnóstwo obaw... :(
Jeśli w tym cyklu się nie uda to idę do gina - to już postanowiłam jakiś czas temu, ale co z tego - ta myśl nie zapewnia mi spokoju a wrecz przeciwnie, bo co jeśli okaże się, że to coś poważnego? Co, jeśli okaże się, że nie mogę mieć dzieci?? Że moje największe marzenie o założeniu rodziny nie będzie mogło nigdy się spełnić????? Wyć mi sie chce...;(
Dzięki Bogu mam cudownego faceta, który jest ze mną przez cały czas... razem w tym tkwimy... Ehh wiem, że niektóre z Was mają za sobą trudniejsze chwile i myślą, że użalam sie nad sobą, i trochę się tego wstydzę, ale... TAK BARDZO PRAGNĘ BYĆ MAMĄ!!!!!


;(

Czas na sen... Jutro ma byc skok;) innego wyjscia nie ma;) ciekawe jak to program ugryzie.

Siedzę w pracy i nadrabiam zaległości w czytaniu co u Was. Niesamowite ile się u was dzieje! zaafaslokowanym gratuluje, a tym z kłopotami przesyłam tysiące uścisków!

zaniedbałam pamiętnik, bo nawet nie wiem co mam pisać. U mnie całkowicie bez zmian. Owulacji się nie spodziewam, tempke mierzę, bo i tak już ostatnio odpuściłam i trudno mi wrócić do tego rytuału ;) Sama nie wiem co myśleć o tych naszych staraniach. Czytam historie dziewczyn, które tak cierpią przy każdym nadchodzącym okresie, i które czują tak ogromną potrzebę posiadania dziecka i myślę o swoich uczuciach. Czy na pewno jestem na to gotowa? Czy tego chcę?
Ostatnio myślałam sobie o tym, że najfajniej dla mnie byłoby zajść w ciążę jakoś w listopadzie lub grudniu, bo A- mam staż do stycznia, więc gdybym wiedziała, że nie chcą mnie potem zatrudnić to CHYC na chorobowe i chociaż do końca ciąży miałabym jakiś zasiłek czy coś. B- w maju idziemy na wesele, i byłabym w tym fajnym okresie ciąży gdzie z reguły nie ma już mdłości, a brzuszek jest widoczny, a nie przeszkadza, C - mam kilka sukienek letnich kupionych z myślą o ciąży i fajnie by było się wstrzelić z brzuchem w okres letni. I myślałam o tym, czy naprawdę bym się cieszyła, gdybym zaszła w ciążę we wrześniu? Czy byłabym zła, bo nie pojechałabym na wesele? I NIE ZNAM ODPOWIEDZI! to okropne! Pragnę dziecka, a czuję jakbym wolała imprezę zamiast niego, i nie jestem pewna czy jestem gotowa. Z drugiej myślę, że gdybym zaszła to byłabym najszczęśliwsza na świecie. Kochałabym moje dziecko od pierwszej "drugiej kreski" do końca swoich dni. A chwilami nie wiem dlaczego tak bardzo chcę dziecka, i czy aby nie jest to tylko jakich chwilowy kaprys? Cierpię kiedy myślę o tym, że miałabym wcale go nie mieć, a i perspektywa jego posiadania mnie przeraża. Przeraża mnie, że jestem na Ovu już pół roku, i nadal nie wiem ile jeszcze tutaj będę.

Ostatnio khalan napisała na naszym grupowym czacie, że powinien on trwać tak długo aż wszystkie z niego zafasolkujemy. I obawiam się, że za jakiś czas zostanę tam całkiem sama...

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 10 sierpnia 2015, 06:36

No to za chwilę jadę, trzymajcie kciuki żebym przeżyła podróż PKS w taki upał no i za endometrium oczywiście ;)

Kolejny cykl, kolejne starania...
No ale jak tu się starać, jak się nie da, przy takiej pogodzie, to nawet serduchować się nie chce...
Zaczęłam mierzyć tempkę, ale nie wiem czy dam radę... Czy to znów nie spowoduje, jakiegoś załamania u mnie, zobaczymy jak to będzie... Na razie całkiem nieźle się czuję (no pomijając oczywiście temperatury), więc mam nadzieję, że na dłuższy czas tak już zostanie :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)