Piszę o tym w pamiętniku, bo wiem, że nie jestem w stanie opowiedzieć nikomu z moich bliskich o tym, co się stało... Proszę Was o jakieś duchowe wsparcie, bo sama chyba tego nie ogarnę. Jechałam dzisiaj pociągiem, takim rozklekotanym regio, było gorąco, o czym z pewnością wiecie. Poszłam do toalety, żeby sobie trochę makijaż poprawić, bo czułam że mi spływa, aż nagle ktoś zaczął szarpać za klamkę. Myślałam, że to konduktor więc otworzyłam. W drzwiach stanął facet, który, jak to później skojarzyłam, siedział w tym samym wagonie co ja. Wyszłam z toalety, bo myślałam, że jemu się spieszy, po czym on dosłownie wciągnął mnie do środka, zamknął drzwi i zaczął się do mnie dobierać. Oszczędzę Wam szczegółów, ale musicie mi wierzyć, że była to najbardziej obrzydliwa rzecz jaką przeżyłam w życiu. Próbowałam się jakoś wyszarpnąć, ale on był o wiele silniejszy:( Wtedy pomyślałam o mojej inseminacji, coś mnie olśniło, skłamałam mówiąc żeby mnie zostawił, bo jestem w ciąży. Przeżyłam szok, bo okazało się, że po tych słowach mnie puścił, oczywiście w gniewie zaczął mnie szarpać i popchnął na podłogę. Wyszedł i już go w pociągu nie widziałam. Poza psychiczną traumą została mi śliwa na czole...Oczywiście ludzka znieczulica - nikt niczego nie widział i nawet nie zapytał, czy coś się stało. Życie. Jutro z tą śliwą powędruję do pracy... Trochę ją się da ,,zamalować" korektorem, ale nie ma się co łudzić, widać gołym okiem. Wymyśliłam już historyjkę o tym, że mnie ktoś uderzył drzwiami. Wiem, że pewnie zdziwi Was to, że nie zgłoszę tego na policję, ale po co? Będzie mnie to kosztowało tylko masę stresu, a oni nie są w stanie go znaleźć bo nawet nie wiem, na jakiej stacji on wysiadł. Nie łudźmy się, nikt nie będzie szukał igły w stogu siana. O tyle, o ile w pracy pewnie nikt nie zwróci uwagi na moją śliwę, to mój lekarz prowadzący raczej nie uwierzy w bajeczkę o drzwiach. Wolałabym mu o tym nie mówić, bo w sumie co to może obchodzić ginekologa, gorzej, jeśli pomyśli, że to mąż ma twardą rękę. A najgorsze jest to, że w sobotę wraca mój mąż i po pierwsze też nie łyknie tej bajeczki a po drugie boję się mojej reakcji na jego dotyk. Jestem totalnie rozbita, a niby kobieta ma się nie stresować... Jeśli się uda ta inseminacja za pierwszym razem, w co szczerze wątpię, biorąc pod uwagę tę dzisiejszą traumę, to będzie dopiero cud poczęcia. Nie chcę nawet myśleć o tym, do czego ten facet byłby zdolny się posunąć... Dziewczyny ratunku potrzebny psycholog!

karmar Projekt Niespodzianka 2025 ❤️ 31 sierpnia 2015, 20:57

Dziś chodzi za mną cały dzień - uwielbiam <3

https://www.youtube.com/watch?v=s2UkrkiC74Q

Miałam nie zaglądać tu...
Dzis mam bardziej optymistyczny dzień...:)
Tak sobie mysle ze chyba tak musialo byc i juz, muszę sie z tym pogodzić... Dobrze ze ten miesiąc juz mija... Tego samego dnia kiedy moje starsze dziecie znalazlo sie na bloku operacyjnym, ja po kontrolnej becie dowiedzialam się spada a wiec wiadomo... :( to byl starszny dzien....Nerwy, strach o starszą i smutek, łzy ze malenstwo z ktorego juz zdazylam się ucieszyc jednak...ach...
Bede czekac...moze nastepnym razem się uda tak na 100 % i ten dzidzius zamieszka na 9 ms w moim brzuchu, potem urodzi sie i bedzie tak jak mialo byc :)
Tylko powiedzcie mi czy ja powinnam robic jakies badania? Moja gin kazala mi tylko zrobic 22 dc progesteron i tyle... No i tak biorac pod uwage pierwszy dzien cyklu to mam uwazac ten dzien kiedy przyszla spozniona @ i wszystko zaczelo się oczyszczac? Nie wiem zglupialam :)

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 31 sierpnia 2015, 21:13

24 tc (23t3d)
5t2d do zakonczenia pracy

Dziewczyny, dzieki za komentarze na temat imion... Jak to w zyciu bywa - co osoba to inna opinia, a i u nas w zwiazku jest zreszta podobnie ;) Te, ktore mnie sie podobaja, sa nie za bardzo dla S i vice versa... Coz, synus musi na imie jeszcze troche poczekac ;)

Sierpien dopiero co sie zaczal - a tu juz dzis ostatni dzien. Jak? Kiedy sie to zdarzylo? I tyle zmian...
Oby i wrzesien minal szybciutko, dosc mam juz tej pracy i chetnie rozpoczne urlop, bo z niczym sie nie wyrabiam :)
A w tym roku bedziemy mieli co robic. Obecnie czekamy na przyznanie kredytu w banku. Zaraz potem umawiamy sie do notariusza z kwestia zakupu domu i spisania aktu notarialnego (poki co mamy tylko umowe przedwstepna). W miedzyczasie beda dwie wizyty u lekarza - a jesli wszystko bedzie ok - w pazdzierniku lecimy do Szwecji pozbyc sie mieszkania wynajmowanego przez S, jego mebli i innych bibelotow. A po powrocie? Po powrocie, miejmy nadzieje, przenosimy manatki na wlasne M, sprzatamy i zdajemy wynajmowane mieszkanie i... zrywamy w domu tapety i malujemy sciany ;) Potem wycieczka do Ikei, dealerow samochodow i kilku innych sklepow (w tym dzieciecego). Aaaa... jak czasu wystarczy, to moze potem urodze :P (wstyd sie przyznac, jeszcze nawet nie mam zadnych ciuszkow zakupionych dla Synka...)

Niech mi ktos rozmnozy ten czas, co? :)

Od wtorku leżę w szpitalu, dwie nieudane indukcje, balony, oxy- 4 butelki i masaż szyjki-3 razy. Nie chcą mi zrobić cc bo jak twierdzą na fanaberie się cc nie robi. A jak się popłakałam to nazwali mnie histeryczką i chcieli wezwać psychologa. Jest jedna wielka masakra, chaos informacyjny i brak lekarza prowadzącego. 6 dni leżałam na porodówce głodna, uwiązana KTG, prawie nie śpiąc. teraz jestem na patologii ciąży, są lepsze warunki, mogę mieć chociażby laptopa. Moja psychika, poczucie wartości zostały zryte kompletnie i jak stąd wyjdę to chyba mnie czeka terapia. Nie zgodziłam się na 3 indukcję- bo co to da, więc teraz mam leżeć i czekać aż się zacznie naturalnie bo nie chcą mnie wypisać ze względu na zaburzenia tętna u Małej. okresowo ma tachykardię 180-200 ale myślę, że to moje nerwy tak działają. Robię to tylko dla niej i o niej myślę. Pomódlcie się za nas albo coś bo ja się boję, że to się źle skończy :(

NATULKA Co ma być to będzie. Czekamy... 31 sierpnia 2015, 21:45

Ciuszki kupione w dwóch rozmiarach 56 i 62cm czekają już tylko na poukładanie w komodzie. Myślę jeszcze nad jakimś ciepłym kombinezonem i kaftanikiem, a resztę będę dokupywać ewentualnie po porodzie, no i cały karton ciuszków, razem z czapeczkami i skarpetkami dostałam od kuzynki, a jeszcze pewnie każdy w odwiedzinach jak już będzie synuś coś dorzuci, więc na początek wystarczy :)

2m5gsyc.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2015, 21:46

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 31 sierpnia 2015, 21:58

Ehhh i tak na wieczór naszły mnie niefajne myśli, a mianowicie, że jak znowu zajdę w ciążę to znowu ją stracę. Wiem to głupie myślenie, ale ciężko odgonić takie myśli, zwłaszcza jak się obserwuje jak dziewczyny będące po poronieniach zachodzą w ciążę i walczą żeby ją utrzymać i niestety nie zawsze im się to udaje. Wiem, że nie powinnam o tym myśleć i się zadręczać, tym bardziej, że w chwili obecnej się nie staramy, ale czasami to nie jest łatwe. Wiem też, że w przyszłości widok dwóch kresek szczęścia mi nie da, bo dwie kreski na teście ciążowym to jeszcze nie wszystko... Chyba trzeba iść spać, bo strasznie smucę.

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 31 sierpnia 2015, 22:02

Wesele i po weselu :-) ale było zajebiście :-) impreza dwu dniowa na jakieś około 250 osób :-) jeny a żercie było pierwsza klasa :-) tak się najadłam że chyba ważę ze 3kg więcej hihihi :-) a córcia całą noc fikała koziołki i tańczyła razem z nami :-)
A muszę się pochwalić jakich gości spotkałam na weselu :-) Panie z filmu Rodzina Zastępcza :-)

ccd2eb28bacb47aagen.jpg

b693d80e21445df2gen.jpg

e048297bf27c6610gen.jpg

5bd5ebd593792abdgen.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2015, 23:14

3 polipy:(
Jestem zalamana:(
Pewnie dlatego sie nie udaje:(
A ja tak PANICZNIE boje sie narkoz:(

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 21 września 2019, 08:45

38+0
Miesiąc 9
Do tp: 14 dni.

Brzmi abstrakcyjnìe!
Przez ten ból i opuchliznę szczęki skupiam się tylko na tym a nie na porodzie,wolę urodzić jak jednak minie ten cholerny ból. Pojawiają się juź skurcze,ale jeszcze lekkie,nie bolą. Albo ból zęba jest tak silny że one są słabe dla mnie haha :D
W każdym razie czekamy,to już tak blisko synku <3

1 wrzesnia a ja juz powinnam miec okres... <3 bylo maaaalo wiec szans tez nie ma... Chyba ze sie myle...? 2 dzien oczekiwania na @

P.S jak sie nie mysli o ciazy to nawet objawow brak :-) taki plus tego wszystkiego. Jak do piatku @ nie wpadnie to zrobie tescik - tak dla swietego spokoju..

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 1 września 2015, 18:36

No to dziewczyny długo z wami tutaj nie pobyłam :(
ale już chyba po wszystkim nie liczę na cud...
14dpt beta 130,5
18dpt beta 115,5

24dc... 12dpo... 12dpoIUI

jeszcze jakieś 6h czekania na wynik bHCG... ale spox w tym czasie biorę się za pierogi, z resztą ostatnio jakoś z miłą chęcią spędzam czas w kuchni ;)

ostatnie 3 tyg to dla naszego małżeństwa jakaś bajka :) pięknie... aż tak pięknie że nie pamiętam kiedy ostatnio tak pięknie było :) może po prostu w końcu po 7latach bycia razem dotarliśmy się ;)

w tym cyklu nawet nie miałam ochoty robić testów :) czemu zdecydowałam się na bHCG? bo mam wielką chęć już jutro do pracy nie iść hahaha a na poważnie to oczywiście że nie chce mi się iść do pracy ;)
obudził mnie dziś ból cycków a raczej sutków - sama nie wiem... temp nie wskazuje na rewelacje ale wiele już widziałam idealnych wykresów zakończonych @ i spotkałam się z wykresami powiedzmy beznadziejnymi a zakończonymi ciążą :)

może się pocieszam, może oszukuję ale na pewno nie nastawiam! tym razem nie... tym razem przyjmę na klatę i nie wpadnę w załamanie jak w zeszłym miesiącu!

I znowu jest do dupy, no przynajmniej częściowo. W sobotę miałam robione dwa zabiegi HSG i Histeroskopię.
Histeroskopia wykazała, że endometrium mam ok.
HSG, że jajowody znowu niedrożne... Na udrożnienie nie ma co liczyć - zbyt duże ryzyko, że podczas zabiegu uszkodzą się jajowody. Więc naszą ostatnią szansą na naturalne macierzyństwo jest in-vitro, do którego się zresztą szykujemy.
W tym temacie na razie jestem totalnie zielona. Wiem tylko tyle, że mamy protokół długi i na razie mam brać tabletki anty. A mąż musi sobie nasienie jeszcze raz zbadać.

Temperatury nie mierzę, bo i tak nie ma sensu przy tabletkach anty.
Boje się podchodzić do in-vitro. Boję się, że to da mi zbyt dużą nadzieję, która zostanie brutalnie zgaszona.
I ciągle zadaję sobie to pytanie - dlaczego takie rzeczy spotykają takie osoby jak ja, osoby które pragną mieć dzieci, a nie tych co ich po prostu nie chcą lub porzucają. Nigdy tego nie zrozumiem...

dzabuch moja terapia 1 września 2015, 08:59

31+5
Wczoraj po szkole rodzenia, na której byłam jako jedyna sama:(dwa wnioski, albo trzy.
Wczoraj zaczęliśmy od części ćwiczeniowej i kochane: wg. położnej po ćwiczeniach mięśni kegla pierwsza faza porodu się skraca. Cholera bez ćwiczeń może trwać do 6 godzin a po ćwiczeniach do dwóch więc od dziś postaram się pamiętać!
Kilka prostych ćwiczeń i cycki zostają na miejscu. No i moje takie spostrzeżenie, jedna dziewczyna była z mamą, na jej miejscu wolałabym być sama! Szturchanie i poprawianie wprowadziło by mnie z równowagi.
Ogólnie kobitka, fizjoterapeutka lub położna chyba bardziej położna miała pojęcie o tym co mówi i dobrze się jej słuchało.
A jeśli chodzi o dom to chyba na pocieszenie, że byłam sama Tatusiek przyjechał wieczorem do domu z dwiema komodami, więc mu wybaczyłam. Ostatnio jest bardzo aktywnie więc coś więcej napiszę później, jak nie zapomnę idę szaleć z ustawianiem i układaniem tych komód!

Boze jak ja sie boje znieczulen ogolnych:( niewiem czy sie zdecyduje na to:(
Boze jak ja bym chciala zeby one pod wplywem tej soli fizjologicznej przy hsg odpadly:(
Pierwsza strzykawka nie chciala przejsc latwo ale druga juz poszla moze sie tam cos otworzylo no niewiem. Tak licze na cud;( powiedziala zeby sie starac i pregnyl tez mam. Boze jak ja bym chxiala zeby sie udalo:( bez tych wszystkich zabiegow:(

Post przed sobotnim badaniem rozpoczęty :/
Ja się zaraz ubieram i mykam na rozpoczęcie. Mam w tym roku dwie pierwsze klasy, mam nadzieję, że będą spoko i dadzą żyć.
Od rana mam straszne mdłości. Gdyby nie to, że ja nie mam owulacji a mąż nie ma plemników to byłabym pewna, że to ciąża ;)

Jeszcze do bardzo niedawna to 10 cykli wydawało mi się niesamowicie długim czasem a teraz, kiedy znaleźliśmy się w takiej sytuacji wydaje mi się niczym. Może tylko jakimś ułamkiem czasu który jeszcze pozostał do przeczekania. Idę powoli z życiem na kompromisy. Kiedyś myslałam, że fajne jak na urodziny czy rocznicę czy jakieś święta zobaczę dwie kreski, teraz mam nadzieję, że jw w ogóle kiedyś zobaczę :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 września 2015, 16:45

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 1 września 2015, 09:34

Wysokie temperatury jak na mnie :) 36,5 to ja miewam po owulacji a nie w 5 dc :) Chyba mi się zawiesił mój nowy termometr!
Dzisiaj 1 września, zaczęliśmy ostatni rok żłobka. Najstarsza grupa, taka już poważna. Tęsknię czasami za bobaskiem, ale jak widzę zmiany jakie zachodzę w młodym, i w relacjach jakie nas łączą, to pękam z dumy <3


25 TYDZIEŃ (24t1d)

Czas ruszył z kopyta ! W końcu zaczęło się coś dziać :D :D

Po wielu dyskusjach z mężem, mailach i telefonach - tak tak męcząca ze mnie baba - wreszcie wybrałam i opłaciłam Szkołę Rodzenia :-) ;-) A początek zajęć już 15 września na 19:00. I powiem Wam szczerze, że planowałam chodzić do tej przy szpitalu klinicznym w Gdańsku żeby mieć rozeznanie jednocześnie co do szpitala a wyszło zupełnie inaczej.

W weekend byliśmy na warsztatach w Rumii zorganizowanych przez MamoToJa i inne firmy. Otrzymaliśmy pełno pierdółek, próbek kosmetyków, a także super gifty - pieluszkę flanelową i butelkę Aventu 0+, Z czego jestem mega zadowolona:):) Trafiliśmy tam na przemiłą p. Anię, opowiadającą o innej, znanej w Gdyni szkole rodzenia. Posprawdzałam, poszperałam i okazało się, że ich oferta jest dla Nas korzystniejsza - przede wszystkim jest bliżej od nas - jakieś 15 min autem a nie 30-40 na Kliniczną do Gdańska. Zajęcia są w wieczornych godzinach zarówno teoria jak i ćwiczenia - super ze względu na pracę mojego M, program standardowy jak to w SR a i jest refundowana przez NFZ, musiałam zapłacić jedynie 100 zł ( 25 zł wpisowego i 75 zł za partnera )Także i tak jestem zarobiona, bo ta w druga koszt 200 zł + dojazdy o wiele dalej :) Strasznie jestem podjarana tymi zajęciami, nie mogę się doczekać pierwszych i będę na bieżąco relacjonować Wam moje wrażenia :-)

Druga cudowna wiadomość - moje Bociankowe :) się organizuje. Dziewczyny powiadomione, wszystkie chętne do wspólnej posiadówy u mnie. Jedna z moich psiapsiół, taka crazy, zajmie się dekoracjami, jedzonkiem i tym wszystkim co tam trzeba zrobić a ja będę tylko siedzieć, ładnie wyglądać i pachnieć :D Strasznie się za Nimi wszystkim stęskniłam i miło będzie
się spotkać, pogadać, przyjąć drobne prezenty :D

Trzecia cudowna sprawa - znalazłam p. fotograf, która ( mam nadzieje ) zrobi Nam sesję brzuszkową :-) Ma mnóstwo swoich dodatków, ozdób, materiałów, więc nie będę musiała nic kupować. W kontakcie telefonicznym wydaje się sympatyczna. Jej zdjęcia studyjne bardzo mi się podobają i mam nadzieje że moje też będą ŚLICZNE. Mam mnóstwo pomysłów na swoje ujęcia, ciekawe czy je uwzględni. Spotykamy się z nią w przyszły wtorek dogadać szczegóły i pewnie podpisać umowę :):) Wreszcie będę miała coś miłego z czasu ciąży :):) Jakąś pamiątkę.

A poza tym co słychać? Maks daje czadu w moim brzuchu, w nocy, w dzień, rano wieczorem :) Dziś tak skakał w środku, że miałam wrażenie - no zaraz wyskoczy mi przez skórę :D Udało mi się nagrać jego wygibasy, ale nie wiem jak tutaj się wrzuca filmy.
Kochany mój chłopczyk :-* Tata mówi, że Jego krew :D
Czuję się dobrze, nawet bardzo ( co by nie zapeszać , cycki mi strasznie urosły od ostatniego mierzenia. Musiałam kupić dwa nowe staniki i wychodzi na to że mam teraz 80 C co jak dla mnie jest duuuużo :) Waga na razie stoi w miejscu i bardzo dobrze 59,5-60kg, bo nie chcę mieć ani rozstępów ani cellulitu. Następna wizyta i podglądanie maluszka 16 września :):) I to chyba tyle ;-)

Jak urodzić i nie zwariować??

Tu na patologii ciąży jest raj na ziemi w porównaniu do tego koszmaru porodowego :). Sale 2 osobowe, łóżka wygodne, jedzenie smaczne (choć średnio na czas co przy insulinie skutkuje lekkim rozstrojem cukru), można spacerować, mieć laptopa itp. Koszmarem jest Oddział obok za wielkimi otwieranymi automatycznie drzwiami. Boże na co ja się napatrzyłam przez te kilka dni i czego sama doświadczyłam. Nie sądzę, żeby ktoś stąd czytał mój pamiętnik ale napiszę o tym dopiero jak urodzę zdrowo i bezpiecznie moją córcię i pójdę do domu (wolę dmuchać na zimne). Jak na razie zalecania dla mnie są dość proste: 4 x dziennie KTG, spacery po parku, chodzenie po schodach i masaż brodawek. Da radę zrobić. Emocje są we mnie różne ale stwierdziłam, że muszę się uspokoić i dać radę dla Małej. Tylko dla niej to wytrzymuję i wiem, że jej widok mi to wynagrodzi :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)