emmac Kiedyś będziemy rodziną 7 września 2015, 19:52

Dzisiaj test ovu pokazał jeszcze ciemniejsza gruba kreske. Może jeszcze nie wszystko stracone. Moze uda nam sie tym razem. Tak wiele bym dała... :)

NATULKA Co ma być to będzie. Czekamy... 7 września 2015, 11:02

No to zaczynamy 38 tydzień! 22 dni do TP, ale ciąża już DONOSZONA!

1z1fbtk.jpg

Przed nami pracowite tygodnie, bo rozpoczęliśmy projekt: PRZEPROWADZKA! Strasznie się cieszę! Wczoraj teściowie zaprosili nas do nowego domu i wręczyli klucze! Od dziś przenosimy więc już tam swoje rzeczy. Mąż zorganizował kolegów do pomocy, więc powinno sprawnie pójść ;) Nie spodziewaliśmy się, że dom trafi w nasze ręce jeszcze przed porodem, ale to idealnie, bo mam teraz mnóstwo wolnego czasu na poukładanie i urządzenie się. Zastanawiam się tylko i mam tu do was dziewczyny pytanie, bo mieszkam teraz u teściów, czy zostać tam jeszcze jakiś czas po porodzie? Oni to proponują, bo teściowa jest w domu i nie musiałabym się niczym poza maluszkiem zajmować. Nie miałabym na głowie robienia zakupów, obiadów... ale z drugiej strony tak bardzo chciałabym już mieszkać w naszym domku. Tylko ja, mąż, synek i nasz pies :) Co radzicie? Nasz dom jest blisko teściów, więc pewnie i tak teściowa wpadałaby pomagać.

A co do synka to baardzo jest silny i niezmiennie baaardzo ruchliwy. Fika koziołki całymi dniami. Ehh niestety też coraz częściej sprawiają mi one ból. Ach te psotne kochane nóżki <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2015, 11:06

Czekany cierpliwie do 15:30 :-) przynajmniej staramy a raczej ja staram się być cierpliwy :-) zaraz mąż będzie miał przerwę pogadamy troszkę i pójdę się szykować:-)

Od wczoraj jakby samopoczucie troszkę lepsze, ale... nie chwalmy dnia przed zachodem słońca ;)
Tymczasem przedstawiam mój brzusio - zdjęcie zrobione wczoraj 10+5.
image.jpg

A jutro witaj 12 tygodniu <3

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 7 września 2015, 12:54

5dc
Powiedziałam w pracy o zwolnieniu na badania i niewiarygodne.. Była bardzo miła.. Chociaż to, nie muszę się dodatkowo denerwować;)

I już po obchodzie i pediatrycznym i ginekologicznym. Młoda zdrowa jak rydz, ja powinnam jeszcze zostać ze względu na hemoglobinę 7,4 ale zdecydowałam, że idę do domu bo toczyć mi nie będą a dietę w domu też da się stosować nawet lepszą niż w szpitalu. Muszę podjeść i będzie lepiej. Także w ruch idzie pietruszka, morele, orzechy, szpinak, czekolada gorzka, wątróbka i podroby. Poradzimy sobie. Po 14 dniach home sweet home <3

coliberek Działania..działania... 7 września 2015, 14:01

Ni i doczekaliśmy się naszej wizyty. Juz po...no a moze w trakcie. Bo po mimo, ze maluchy pięknie rosną i prawidłowo wyglądają to...pesar sie obsunął i zrobilo sie wieksze rozwarcie. Maz tam prawie zemdlal oglądając podgląd podczas badania. Jako lekarz ma na wszystko jeszcze trudniejszy punkt widzenia niz my. No ale okazalo się, że na szczescie tak o mnie nie zostawia i przyjeli.mnie na kilja dni na oddział. Dobrze ze jest codziennie 7h internetu...bo jeszcze nawet nie zalatwilismy komorek. Czekamy az przyjdzie specjalna karta z tutejszym peselem.
Nie wiem co mnie bardziej przeraza..bycie tytaj samopas..pozostawienie męża samopas kursujacego pomiedzy mieszkaniem 60km stad na poludnie a szkola jezykowa 80km na pn stad...czy mama sama bez telefonu w domu..czy faktem ze minionki sa zagrożone. No nie wiem..jakos nie dopuszczam mysli ze cos mogloby im sie stac. Lekarz powiedział, że jak wogole po tych kilku dniach lezenia sie nie poprawi to najprawdopodobniej zaloza mi szew. Wiemy ze w ciazy blizniaczej nie jest wskazany ale moze tutaj w danii czesciej go sie zaklada w takim przypadku niz w hiszp czy w polsce.
Przerazona jestem caloksztaltem ale sprobuje dla dobra malutkich sie nie denerwowac.
Maz juz dojechal na kurs te 80km...dobrze ze kilja ostatnich razy posadzilam go za kierownicą , żeby sie rozjezdzil. Mama przeciez tez da radę. ..tutaj wiekszosc ludzi mowi po ang wiec..będzie dobrze.
Ja zaraz sciagne sobie jakas inna ksiazke bo ta którą mam na ipadzie jakos nie moze mnie wciagnac no i...polezymy zobaczymy.
Buziaki

Julianna Valentina Moje piękne życie... 7 września 2015, 16:30

A jednak:

350ahf6meyso_t.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2015, 16:40

dziś zrobiłam bete i ze zniecierpliwieniem jak na szpilkach siedziałam aż do godz. 16stej....
sprawdzam wynik przez internet :O :O i oczom nie wierze patrze czy chociaż imię się zgadza :O tak ! zgadza ! to ja ! :) i łzy ze szczęścia się cisną na oczy bo tam ktoś się jednak już gości ! :) :D

wynik bety : 1008,00 mlU/ml
Tydz. ciąży Wartości:
3- 5,8-71,2
4- 9,5-750
5 - 217-7138
6 - 158-31 795
7 - 3 697-63 563
8 - 32 065-49 571
9 - 63 803-151 410
10 - 46 509-186 977
12 - 27 832-210 612
14 - 13 950-62 530
15 - 12 039-70 971
16 - 9 040–56 451
17 - 8 175–55 868
18 - 8 099–58 176
=<1 mIU/ml - kobiety przed menopauzą
=<7 mIU/ml - kobiety po menopauzie

Wynik progesteron : 45,46 ng/ml

boże nie wierze czy to są moje wyniki ? przecież ja oszaleje ze szczęścia !! :) :D uśmiech od ucha do ucha wspaniale rośnij moje maleńkie szczęście moja perełko najukochańsza :) <3 <3 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2015, 17:14

agaa78 Taka sobie ja:) 7 września 2015, 17:15

Nie no dramat, wybrałam się do lekarza aby się zbadać, porozmawiać,ogólnie zdiagnozować co jest przyczyną, ze nie mogę zajść w ciążę.
Lekarz Pan Hajdo, dramat po prostu, zarzucił mnie słowotokiem, że on jest najlepszy, że zrobimy to i to i to za tyle i tyle, nie zbadał mnie nawet, od razu gadał o inseminacj, stwierdził, ze wykresy z ovu nie przydatne są, badania podstawowe progesteron itd, nieprzydatne są, bo nic mi nie dadzą skoro staram się tyle czasu to jest to niepłodność wtórna i koniec..

Jezu on mnie nawet nie zbadał, bo nie przyszłam prywatnie, ..w środę idę do innego gina.

Dzisiejszy wpis pt. "Jak zaciążyć i nie zwariować". Wszyscy mi mówią, że mam się nie nakręcać i nie stresować, bo nie zajdę. No to zamiast tego zaczęłam się denerwować co z pracą, szczególnie, że zobaczyłam ogłoszenie na moje stanowisko :/ Czyli tak jak podejrzewałam, najprawdopodobniej nie mam do czego wracać. Napisałam do managera, że chciałabym się spotkać i porozmawiać o moim powrocie z L4, ale jak na razie nie ma odzewu. Widzę to raczej czarno i przeglądam oferty pracy (zgrzytając zębami za każdym razem gdy w oczy mi wchodzi ogłoszenie z mojej firmy).

No cóż, przynajmniej nie przejmuję się aż tak procesem zachodzenia w ciążę (choć nie omieszkam się odnotować jakąś częścią mózgu, że gdybym zaszła w tym cyklu kłopoty z pracą odeszłyby w siną dal. Więc działać, plemniczki!!!).

Po wczorajszej rozmowie po raz kolejny do mnie dotarło, jakim super facetem jest mój brat. Jest kierownikiem oddziału w swojej firmie. Jakiś czas temu jego asystentka urodziła martwe dziecko. Teraz napisała do niego, że jest gotowa na powrót do pracy. W międzyczasie zatrudnił inną dziewczynę, bo tamta planowała roczny macierzyński. Ponieważ nie chciał zwalniać tej nowej, nie wyobrażał sobie nie przyjąć tej dziewczyny z powrotem w takiej sytuacji, a nie mógł trzymać obu w oddziale (obowiązków starczyłoby na dwie, ale góra by się zaraz przyczepiła, że ma nadmierne zatrudnienie), więc zaczął obdzwaniać kolegów z innych oddziałów i załatwił jej powrót na takie same stanowisko w innym oddziale, gdzie asystentka właśnie awansuje :) Strasznie lubię słyszeć historie takiego ludzkiego podejścia i troski o pracowników, a z braciszka jestem dumna jak nie wiem :)

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 7 września 2015, 17:36

22t1d

Dzisiejsza wizyta bardzo OK. Szyjkę mam książkową, więc od jutra porzucam Luteinę. Za to zaprzyjaźniam się z antyżylakowymi pończochami, które dziś musiałam już nabyć. Damy radę ;)
Kolejna wizyta 30.09, a do tego czasu test obciążenia glukozą (jah!) i mnóstwo kolejnych badań krwi ;) czyli jak zwykle.

Dowcip dnia, czyli rozmowa z S.:
- Mamoooo, czemu Ty ciągle sobie żartujesz, jak ja Ci próbuję coś powiedzieć?
- No bo ja już taka dowcipna jestem.
- Raaaaany, mam dwoje dowcipnych rodziców. Agatko, przepraszam.

:D

muminka83 My 7 września 2015, 17:37

Wizyta pomyślnie wypadła.
Śmieje się sama do siebie jak psychiczna ale nie potrafię się ogarnąć.
Tak więc maluszek ma 4 cm + jego wielkość odpowiada skończonemu 11 tygodniowi ciąży.
Serduszko bije 149/150 uderzeń na minutę.
Nie szło go dokładnie zmierzyć bo szalał :d normalnie ruszał się jak mały pajacyk.
Lekarka się śmiała że ADHD :D

Jestem taka szczęśliwa :D A o to zdjęcie naszego Cudu.
( Mąż miał łzy w oczach )

A jutro genetyczne <3
6dee058536cfd287m.jpg

Juz po wizycie :) Lenka pozostaje Lenka :) w Opisie jest tak: Pojedynczy olod w polozeniu podluznym glowkowym prawym. Ruchy plodu widoczne , czynnosc serca widoczna miarowa okolo 140/min. Lozysko zlokalizowane na scianie przedniej poza ryzykiem przodowania, stopien dojrzalosci lozyska wg GrannumaI , prawidlowa ilosc plynu owodniowego
BPD 53,3co odpowiada 22,1 tyg trwania ciazy
HC 195,2mm 21,5
AC 172,3mm 22,1
FL 37,2mm 31,6
Masa plodu wg pomiarow wynosi ok 469g (+/- g) Morfologia plodu prawidlowa Kosci czaszki prawidlowe twarzoczaszka obraz prawidlowy. Klatka piersiowa prawidlowa, jama brzuszna prawidlowa. Serce czterojamowe. Pepowina trojnaczyniowa. Uwidoczniono prawidlowo polozony zoladek, nerki, pecherz moczowy. Struktury OUN prawidlowe, nie stwierdzono obiawow przepukliny mozgowo-rdzeniowej. Nie stwierdzono obrzeku, konczyny prawidlowe. Szyjka macicy dlugosc 34,6mm ujscie wew. w ksztalcie litery T.
Dostalam 7 zdjec lecz niestety nie mam sie czym pochwalic bo jak to powiedzial lekarz nie dalo sie zrobic;/ no trudno najwazniejsz ze moje male szczescie zdrowo rosnie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 11:02

MoNa_2603 Walka o Cud 7 września 2015, 18:36

Mdłości się nasilają, czasem cały dzień męczą, na szczęście nie wymiotuję, parę razy miałam biegunkę, zdarzają się też mega zawroty głowy i wczoraj po raz kolejny o mało nie zemdlałam w kościele, mąż mnie wyprowadzał, do tego senność mnie dopada każdego dnia. Dziś jak się położyłam o 10 to obudził mnie telefon z przypomnieniem o lekach o 14.30.

Najbardziej się cieszę, że mój mężuś się oswaja z nową sytuacją, bardzo mi pomaga, nie denerwuje się ani mnie, dba o mnie i biega po każdą zachciankę, do tego wziął się za robotę w domu, którą odkładam od przeprowadzki :) najbardziej lubię, gdy głaska mnie po brzuszku - tak już to robi :) bardzo przyjemne uczucie - chyba lepsze od orgazmu :D

Rośnij Kochanie! :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2015, 18:38

http://www.fotosik.pl/zdjecie/93728621aa6b7503

U mnie niebo takie piękne :)

16 dc ,a owulki nie widać. Wczoraj śluz był piękny jak nigdy,aż troszkę mnie wkurzał :D,ale tempka ciągle niska.

Byliśmy dziś u księdza załatwić ostatnie sprawy papierkowe. Zamówiłam też bukiet. Nie świrowałam zbytnio i będzie z kremowych,pudrowo różowych róż i frezji. Chwilę przed pójściem do kwiaciarni weszłam na neta,znalazłam jakiś bukiet, wrzuciłam zdjęcie i o :) .

Ogólnie wszystko bez zmian. Czekamy na ślub,a potem zdecydujemy co robimy. Obiło mi się o uszy,że mają zwolnić kierownika drugiego zakładu, gdzie pracuje Misiek i że na jego miejsce pójdzie właśnie Przemek,ale nie chce się zbytnio napalać. Wiadomo, byłoby super. Lepsza płaca, mieszkanie w pałacu (dosłownie) :D i z dala od matki :). Zobaczymy jak będzie. Na razie nie wzięłam tego do siebie i myślimy nad planem "b". Po ślubie biorę się od razu za szukanie pracy. Teraz odpuściłam,bo i tak musiałabym brać wolne ,więc wolałam poczekać. Marnuję czas,a życie przecieka mi przez palce. Nie mogę tak bezczynnie siedzieć w domu, nie wyobrażam sobie nawet...

no to ja juz nic nie rozumiem....CA125 wyszlo mi 175!!! Norma 35... :/ w lipcu bylo 100 w polowie sierpnia 50 a teraz 175....:/
o co tu ku...a kaman.. dobrze ze dzis wizyta niech lekarz zacznie cos działać bo cierpliwosc mi sie konczy... :/

jak ja mam miec dobry humor i nastawienie dobre jak mi tak świrują wyniki i ląduje w szpitalu ze skrętem tego hu...stwa.. heh nawet upić sie nie moge przy tych lekach :/ :P


jakas popsuta jestem :D

agu1003 Czekajac... 7 września 2015, 23:01

To czekanie jest najgorsze :( jeszcze 4 dni i albo będę się cieszyć albo będę płakać. Nic nadzwyczajnego się nie dzieje...

No i jestem już po dwóch wizytach u nowego lekarza. Powiedział, że generalnie nie jest źle, owulacja występuje, hormony też nie są złe, tylko ten progesteron trochę słaby. Stwierdził, że u mnie zbyt krótka faza lutealna i niedomoga ciałka żółtego mogą być głównym problemem. Nawet jeśli dochodzi do zapłodnienia to zanim zarodek dojdzie do macicy, to już nie ma gdzie się zagnieżdżać, bo organizm przygotowuje się do miesiączki. Dostałam leki na dwa miesiące Cyclo-Progynowę, na wydłużenie cyklu do 28 dni i polepszenie fazy lutealnej oraz drugi lek na poprawę śluzówki.W 3 cyklu po leczeniu mam przyjść na kontrolę i ustalenie dalszych działań.

Boję się trochę tych leków hormonalnych, żeby po nich nie było jeszcze gorzej, ale chyba nie mam wyjścia i muszę zaufać lekarzowi. W końcu to profesor położnictwa i chorób kobiecych i chyba wie co robi, sprawia wrażenie jakby naprawdę chciał mi pomóc. Tylko martwi mnie,że to wszystko się przeciąga, ale cóż nie pozostaje mi nic innego jak cierpliwie czekać.

Mamy też wyniki nasienia męża i niestety nic, a nic się nie poprawiło po 3 miesiącach suplementacji Profertilem i diecie. Z 1% prawidłowych plemników teraz mamy 0,93% prawidłowych. Myślałam, że ten Profertil choć trochę pomoże, a tu taka dupa, nic nie drgnęło.Dobijające są te wyniki, ale staram się nie tracić nadziei. Nawet tu na Ovu widziałam sporo przypadków dziewczyn, które zachodziły w ciążę naturalnie mimo podobnych wyników partnera, także szanse są zawsze. Mój lekarz powiedział, żeby tak mocno się tym nie przejmować, bo przecież wystarczy tylko jeden. Musimy skupić się na tym żeby u mnie wszystko grało. Dostaliśmy namiar na podobno dobrego androloga/urologa, ale musimy czekać, bo jest na urlopie. Mam nadzieję, że on znajdzie przyczynę kiepskiego nasienia i pomoże choć trochę poprawić te wyniki.

Staram się być spokojna, żyć pracą i bieżącymi wydarzeniami, ale czasem dopadają mnie chwile zwątpienia, których tak bardzo nie lubię. Wczoraj w pracy była pani z malutką córeczką w nosidełku. Malutka była śliczna i taka grzeczna. Znów dopadły mnie myśli co trzeba zrobić, żeby zasłużyć na bycie matką. Ale mimo wszystko staram się być silna.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2015, 23:04

W nocy obudzil mnie lekki bol prawego jajnika. Kilka razy w ciagu dnia tez go poczulam. Troche mi przypomina bol, od ktorego ostatnio zaczela sie historia z ciaza. Ale mozliwosci ciazy nie ma.

W ogole dzis wstalam cala "polamana". Wczoraj mielismy aktywny dzien. Duzo spacerowalismy, przeszlismy naprawde sporo kilometrow. A szczerze mowiac ostatnio ze mnie kanapowy typ. I zwykly spacerek dal mi spory wycisk.


Spedzilam troche czasu na czytaniu pamietnikow. To przykre, ze jedna osoba moze przezyc tyle smutnych chwil zwiazanych np z wielokrotnym poronieniem. Wiele dziewczyn ma to za soba. Wedrowki z rozowej na fioletowa strone, a potem ponownie tutaj. Mimo to nie zalamaly sie. Wazne czesto okazalo sie wsparcie nie tylko rodziny, przyjaciol, ale i nieznajomych dziewczyn o ovu.
Mnie tez pomogly komentarze kilku z Was. Dziekuje.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2015, 23:22

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)