coliberek Działania..działania... 10 września 2015, 09:16

Lezymy sobie. Uczymy sie duńskiego z przeslanych fotek notatek i książki. Dzis ok 12 kontrolne usg i zobaczymy co zadecydują. ..lub zaproponują. Ogolnie humorek nie jest zly choc wczoraj wieczorem mialam jakis drobny kryzys i wewnetrzny bunt.
Jeszcze maluchy sie nie urodzily a ja juz jestem przez nie uziemiona i nie moge robic tego co piwinnam lub chcę.. no ale obudziłam się z lepszym humorem niż wczorajszy wieczorny i juz lepiej.
No pomijając fakt ze wrzucili mi w srodku nocy nie świeżo pachnąca arabke ktora cala noc halasowala, dyszala i chrapala glisniej od mojego meza...wiec się zbytnio nie wyspalam. Baaa wręcz prawie nie spalam. Ale teraz zamienilam z nia pare słów, otworzylam okno mówiąc ze w szputalu jest tyyyyle bakterii ze musimy dbac o maleństwa w brzuchu no i teraz piwtarzam dunskie zwroty przy akompaniamencie jej chrapania. Wrrr
Dzis po poludniu maz przywiezie mi komórkę wiec juz bedzie normalny kontakt z nim i mamą.
Mam głęboką nadzieję, że założą mi szew i puszcza jutro/pojutrze fo lezakowania w domu.
I juz bede sobie lezec w swoim łóżku bez zadnych dziwnych zapachów. Blee

dziś dzień nie był najlepszy z rana chłopcy ociągali się z wyjściem do szkoły kiepska pogoda i deszcz a wnocy nie spałam dobrze bo nie mogłam spać kręciłam się z boku na bok i co chwila do łazienki na siku aż się popłakałam że nie mogłam spać ....
rano zaprowadziłam synów do szkoły i szybko do laboratorium na betę , nerwówka do popołudnia i przed 16stą sprawdziłam wyniki bety przez internet i tak oto wynik:

Beta HCG - 1979,00 mlU/ml :O :O :O!!! przyrosła o 96,3 % wspaniale :D
przetarłam oczy ze zdumienia boże jaka jestem szczęśliwa !!! dziękuje Ci ! pilnuj mojej małej perełki i czuwaj nad jej maleńkim serduszkiem bym za kilka dni mogła ujrzeć naszego maluszka i jego bijące <3 na USG :) :) <3 <3

rośnij moja perełko :) najukochańsza najdroższa !!! rośnij .. :) mmmmm.......


Priscilla Ahm - Dream .... i ja miałam taki sen......


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2015, 16:02

24 dc i zaczęły mnie dosyć intensywnie boleć piersi, i są jakieś takie napięte, że ścisnąć ich nie mogę jak wcześniej..
Do tego ciągnięcie w podbrzuszu i pachwinach. Kurczę jakoś jest ze mną przeczucie, że może to właśnie moja fasolinka???:)
Ale bym się cieszyła ;)
Oczywiście mam nadzieję, że jeśli uda się tym razem to, że już będzie wszystko dobrze <3

nareszcie 1dc!!!!
W końcu nadeszła @. Wybieram się za chwilę do lekarza rodzinnego(GP), poprosze o skierowanie na badanie hormonow.

karmar Projekt Niespodzianka 2025 ❤️ 9 września 2015, 16:39

Od 2 dni już jest lepiej - dzięki,dziewczyny, za słowa wsparcia :) Fajnie,że nie jestem jedyna,która przeżywa takie konkretne rozterki czy szarpie się z hormonami :) Wczoraj poranek zaczęłam od prawie całej tabliczki czekolady (Mężuś kupił moją ulubioną w Lidlu) i od tego momentu wszystko zaczęło mi zwisać :D A że pogoda była wczoraj mega senna i nic mi się nie chciało, to też nic nie robiłam :D Nawet obiad mieliśmy z poniedziałku,bo ugotowałam więcej pomidorówki :D Dzisiaj dodatkowo moje zadowolenie wzrosło,bo przeprosiłam się z maszyną :) Już nie chciałam nią rzucić, raczej wróciłyśmy do dawnej współpracy ;) Moje dzisiejsze uszytki:
-kocyk
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/1505221e7646.jpg
-rożek/becik
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/edf54241c7b1.jpg

Rzeczy dziś uszyte nie są dla mojego Michasia,jest to prezent dla mojej przyjaciółki Karoliny (byłam u niej świadkiem na ślubie). Karolina nie jest jeszcze w ciąży,z dzieckiem chcą poczekać ok. 1-1,5 roku,ale jak Karola zobaczyła mój przewijak turystyczny w sówki,to bardzo jej się spodobał. Stwierdziła też,że jak już się wezmą za rozmnażanie,to ona chce ode mnie pościel albo kocyk albo coś jeszcze innego właśnie z motywem sówek :) Nie wiem,czy będę mieć siły i czas za rok,więc postanowiłam uszyć dla niej te rzeczy teraz, tym bardziej,kiedy sama jestem w szale szycia :) Dziś powstał więc rożek i kocyk,a w planach mam jeszcze właśnie przewijak turystyczny,dokładnie taki jak ja mam,bo tyle materiału mi zostało :) Ale to może uszyję w piątek,bo jak zawsze po szyciu - mój kręgosłup musi solidnie odpocząć. :) Ale z efektu jestem nawet zadowolona,chociaż minky do szycia nie polecam,bo to cholerstwo się masakrycznie źle szyje.. Rożek szyłam dziś po raz pierwszy i efekt tak mi się spodobał,że planuję też stworzyć taki dla mojego Michaśka, będzie miał na zmianę z tym,który dostał od swojej Babci. Bo plan mam właśnie taki,żeby na początku kłaść go spać w rożku,a potem przełożyć go do śpiworków :) Zobaczymy,co Młody na to powie :D

Wczoraj przeglądałam też allegro (w tym miejscu już słyszę śmiech Sosenki i Lentilki :D )i przez przypadek (ZUPEŁNIE przez przypadek :D ) trafiłam na aukcję z 2 ręcznikami z Ikei. Ręczników akurat chcę mieć więcej,więc zaczęłam licytować ;) I udało się aukcję wygrać - za 20 zł ;) To,co mi się w nich podoba,to to że mają kapturek na środku,a nie z boku :)
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/e43494e46710.jpg
U tej samej allegrowiczki wylicytowałam też zestaw 16 pieluch tetrowych i 11 flanelowych oraz 2 zestawy kocyków (2 welurowe i 2 polarowe). Ale te rzeczy to nie dla mnie, chcę je wysłać koleżance,której sytuacja finansowa jest nieciekawa. I tutaj podzielę się świadectwem - jak chcemy coś komuś dać,tak po prostu,z dobroci serca,to Pan Bóg zawsze błogosławi i nie naraża nas też na niepotrzebne koszta. Rzeczy,które wymieniłam,udało mi się wylicytować po naprawdę śmiesznych cenach (łącznie 17 zł),chociaż byłam gotowa zapłacić więcej. Do tego zestawu dorzucę też koleżance jeden z moich ręczników :) Więc dobre zakupy nie tylko dla mnie :)

Na koncie Misia pojawiła się też mata edukacyjna. Mata edukacyjna marzyła mi się już kiedyś,ale te ceny wydawały mi się bezsensowne.. Adrian stwierdził też,że to jest tylko gadżet i bez sensu wydawać kasę. Zasugerował,żebyśmy poczekali z zakupem,bo może Misiek dostanie to jako prezent po narodzinach od jednych czy drugich gości,którzy wpadną popodziwiać naszego pierworodnego. Moja mama jednak tak bardzo chciała kupić coś dla wnuka i tak długo marudziła,że w końcu sama zasugerowałam matę edukacyjną. Ale ustaliłam górny limit,który mogła zapłacić,bo producenci chętnie wyciągneliby od niej grube pieniądze,a ona z miłości do malucha chętnie by im na to pozwoliła ;) Jeśli dobrze ją zrozumiałam,to mata wygląda tak:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/34e37c828918.jpg
Mam nadzieję,że będzie służyć :)

Następną wizytę u lekarza mam 28 września,ale w tym tygodniu miałam zadzwonić do kliniki i umówić się jeszcze na kolejną wizytę w październiku. Gdybym chciała umówić się na październik po wizycie na koniec września,nie miałabym szansy. Dzwoniłam tam dzisiaj,ale nie prowadzą jeszcze zapisów. Pani rejestratorka kazała mi zadzwonić za tydzień.. :)

Z rzeczy typowo ciążowych - wszystko ok. Brzuchol rośnie, każdy ruch Michaśka widać gołym okiem na brzuchu,a jest tak duży,że mam wrażenie,że wypełnia całe moje wnętrzności ;) I pewnie trochę tak jest ;) Cieszę się,że już w przyszłym miesiącu się zobaczymy :) Zleciało szybko :) Być może w piątek,a być może w przyszłym tygodniu znajomy mamy przywiezie kosz mojżeszowy dla Młodego wypełniony ciuszkami i zabawkami,więc wtedy pewnie dokończę urządzanie kącika niemowlęcego. :) Trochę już się nie mogę doczekać, chciałabym powiedzieć,że już WSZYSTKO jest gotowe :) A w sobotę pakujemy torbę do szpitala :)

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 9 września 2015, 19:21

Myślałam, że poradziłam sobie już z tym co się stało, ale dzisiejszy dzień wyprowadził mnie z błędu - nie poradziłam sobie i nadal boli jak cholera. Wiadomość o ciąży koleżanki po prostu mnie rozwaliła. Wiem, że nie powinnam tak reagować, ale się poryczałam, co gorsze w pracy, ale nie byłam w stanie powstrzymać łez. Zresztą nadal jest mi ciężko. Jestem zła na siebie, bo rozum mówi jedno, a uczucia i emocje idą swoim torem. Zdaję sobie sprawę, że moja reakcja była przesadzona (dobrze, że o tej ciąży dowiedziałam się od osób trzecich), ale nie mogłam nad tym zapanować. Być może minęło za mało czasu, a może moja psychika ma już po prostu dość, bo jak dużo człowiek jest w stanie w życiu znieść? Oby jutro było lepiej...

Byliśmy dziś u krawcowej na przymiarce sukni. Powiem szczerze,że trochę ciężko mi wziąć głęboki oddech,ale krawcowa mówi ,że lepiej żeby była ciut ciasna, bo pod wpływem ciepła ciała suknia się trochę poluźni i wtedy może spadać gorset, więc się przemęczę... Obawiam się, że będę się w niej źle czuła. W ogóle to coraz mniej mi się ta suknia podoba,ale myślę że to przez to ,że nie była dzisiaj wykończona. Nitki wystawały, tło byle jakie, wiadomo jak w pracowni krawcowej. W domu podobała mi się dużo bardziej. No i do prania trzeba będzie oddać, bo ją zasyfiła . Ile to kosztuje ? 200-300 zł ? Ehh,niepotrzebny wydatek :/ .

Pojechała z nami teściowa. Oczywiście Misiek się wygadał,że będziemy jechać z suknią, to ona zapragnęła jechać z nami, bo musi kupić buty. Wkurzyłam się jak nic, bo nie lubię jak z nami jeździ, tym bardziej Misiek był po nocce i nie planowaliśmy chodzić po sklepach. Pomyślałam sobie ok, my pójdziemy do krawcowej ,a Ona pójdzie kupić buty. Oczywiście było całkiem inaczej, zeszło to dużo dłużej niż się spodziewałam. Najpierw szukała butów dla siebie. Dziwne by było jakby w pierwszej galerii znalazła.Na szczęście po jakichś dwóch godzinach znalazła buty. Okazało się ,że musi kupić też buty dla teścia, potem jeszcze kurtkę, żakiet ,torebkę, koszule,krawat , no chuj mnie zaczął strzelać... Kuźwa, wie że Przemek wrócił z nocki po 12 godzinach pracy, że dzisiaj też idzie na noc,a ona sobie zakupy zaplanowała ! . Przestałam panować nad sobą jak szukała kurtki dla siebie,a wlazła do sklepu z odzieżą męską.
Wróciliśmy do domu po 15. Przemek spał raptem 2 godziny i musiał jechać do pracy.
Nigdy więcej nigdzie z nami nie pojedzie. Ma męża, niech jeździ z nim.

Teraz z innej beczki.
Po ślubie chcielibyśmy pojechać na mini podróż poślubną. Góra 3 dni,bo nie możemy sobie pozwolić na więcej. Wiadomo, kasa..ale cieszę się i doceniam to,co mam.
Zaplanowaliśmy wyjazd w góry. Po drodze zaliczymy Częstochowę, Kraków i odbijemy na Oświęcim, bo Misiek po prostu kocha się w historii, w przeciwieństwie do mnie. Bardzo,ale to bardzo chciałabym skoczyć ze spadochronem gdzieś w górach . Popatrzę w necie, może coś znajdę :)


Dziś 18 dc. Owulki nie było i pewnie nie będzie w tym cyklu. Ostatnie dwa były dziwne i zaczynam się niepokoić. Zawsze miałam regularne miesiączki. Wahały się czasami +- 2 dni , ale owulacje występowały, piękne, widoczne skoki były, faza lutealna jak najbardziej ok ,a teraz zaczyna się coś chrzanić.
Widziałam dziś piękny wózek, no cudny ,aż miałam ochotę wejść i się zapytać o cenę,ale Przemek mówi: "po co? Jeszcze facetka zacznie polecać, powie że to promocja,albo edycja limitowana i się jeszcze kupi" :D. Pewnie z 2 tys leciutko kosztuje, tak myślę.
Znajoma urodziła dziecko, wstawiła zdjęcie na fb ,a mnie zakuło w sercu. Piękna, mała istota, nowe życie, kruszynka taka śliczna aż się wzruszyłam, nawet teraz mam szklankę :). Ale co tam,przecież i mnie to czeka , i to już niedługo :)

ania__l W oczekiwaniu na szczęście... 9 września 2015, 19:57

Troche sie balam ze nie zobacze na wykresie owulacji. Pojawila sie w bardzo odpowiednim momencie :-)

Moj maz stwierdzil wczoraj ze wszystkim najblizszym udaje sie z dzidzia tylko nam nie... Kolejni znajomi na wiosne przytula swoje malenstwo :-) ja nie trace nadzieji i wierze ze sie uda :-)

A moze bedzie to w najblizszym czasie? ;-) maz ma niedlugo urodziny wiec bylby odpowiedni prezent :-)

Co z tą temperaturą?!?!?! Wygląda tak jakby było po owulacji.., a przecież żadnej owulki nie było jeszcze (chyba)... niedawno skończyłam brać clo dopiero... niech już jest jutro po południu co mi lekarz powie, co tam widzi...

A i z nowych rzeczy to zaczęłam łykać olej z wiesiołka i pić Inofolic. Mam nadzieję że coś zdziałają. Acha i jedna dobra wiadomość, będę matką chrzestną córeczki mojego brata. Nie wiem dlaczego ale strasznie się ucieszyłam.
Na dodatek coś fajnego:
mój małżonek wczoraj mówi do mnie: miałem fajny sen. Śniło mi się, że byłem tatą. Śnił mi się mały blondasek, co się do mnie tulił i mówił "dada dada"
Ja mu na to że jak blondasek to pewnie nie Twój bo Ty jesteś czarny(czarne włosy), i w śmiech. A mój małżonek na to z poważną miną: ja wiem że mój napewno. I dorzucił na odchodne - ja też byłem blondynkiem jak byłem mały.
Więc mamy przepowiednię, haha oby sie sprawdziła bo mój mąż wie że będzie miał niedługo syna.

idka Być szczęśliwą 9 września 2015, 20:23

5dc
Po @ prawie ślad zaginął, ale menda dała mi spóźniony PMS= depresja i płaczliwość na maxa. Nie wspominając o jelitówce, od której mam teraz dosłownie 5 minut odsapnięcia. Dawno tak chora nie byłam :( a jeszcze mężulka nie ma w domu, wróci dopiero jutro...

Kurczę, nie dokończę tego wpisu zaraz, bo znowu mnie pędzi do kibla! Za co mi tak dokopano? Za dobrze chyba już u mnie było, wstąpiła we mnie nowa nadzieja a teraz pstryczek w nos...

Ku pamięci zapisuję sobie, że za 6 - 8 tygodni mam wykonać badania przeciwciał tarczycowych, cały czas rano przyjmować pół tabletki Euthyroxu 75, a w razie ciąży brać całą tabletkę. I w czasie, gdy zrobię badania krwi zrobić usg tarczycy. I tyle.

Idę zdychać dalej. Deprecha w związku z pierwszym poronieniem, którego rozwiązanie powinno nastąpić 15.09, czyli już za moment, depcze mi po piętach... Źle się dzieje, ale wyjdę z tego. Bez odbioru.

muminka83 My 9 września 2015, 20:46

Niestety badania genetyczne z dnia wczorajszego zostały przeniesione na 15 września. Maluszek za malutki bo tylko 4 cm no ale w tydzień to raczej urośnie do odpowiednich rozmiarów. Serduszko biło okey. Jestem dobrej myśli. Zostaje odliczać dni. Zostało 5 dni nie licząc dzisiejszego i 15 września. <3

Ps. Zapomniałam dodać że pobrali mi krew na tą Pappa. Maż mnie namówił - stwierdził że to nic nie zmieni ale według niego warto zrobić bo już jedna genetyczna choroba jest w domu. Tak więc za kilka dni wyniki krwi i USG i ocena. Myśl pozytywna :-*


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2015, 10:55

Boze wlasnie zrobilam test. Nie wiem ci i dlaczego mnie skusilo. I co....??? Dwie tluste krechy... panika. Nie wiem co robic. Boje sie kolejnej straty. Zmykam do pracy. Pozniej wstawie fotke.

Ciąża rozpoczęta 10 sierpnia 2015
19.10 ciąża zakończyła się poronieniem samoistnym.
Od 2 tyg wiedzieliśmy że ciąża nie rozwija się prawidłowo.
Ból jest wielki...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2015, 08:24

Podobno cierpliwość uszlachetnia a mnie wykańcza. Odebrałam dziś drugie wyniki męża badanie nasienia. Gdy otworzyłam kopertę aż nie mogłam złapać powietrza myślałam że może pomyliła koperty ale jednak nie. Jest niestety jeszcze gorzej. Poniżej porównanie:
Maj 2015 Wrzesień 2015
żywe plemniki 65 % (norma pow. 58%) 38 %(norma pow. 58%)
Koncentracja 142,92 mln/ejakulat (norma pow.39 mln) 62,17%(norma pow.39 mln)
Koncentracja 23,82mln/ml (norma pow. 15) 11,1(norma pow. 15)
Plemniki ruchliwe P+NP 48,79 % (norma pow. 40 %) 30,86%(norma pow. 40 %)
Morfologia:
plemniki prawidłowe 2,75 % (norma pow. 4 %) 1,83 %(norma pow. 4 %)
plemniki nieprawidłowe 97,25 % 98,17 %

Obydwa badania były robione w klinice Invimed. Od mojego ginekologa usłyszałam że to złodzieje i specjalnie zaniżają badania dlatego zmieniliśmy lekarza. We wtorek mąż idzie do androloga-zobaczymy co powie. Przez 4 msce brał: Fortilman, selen, cynk, androvit, kwas foliowy....hmmm może za dużo tego ja już nie wiem.
Dodam, że często też imprezujemy jak inni rówieśnicy zapewne i nie chcemy się załamywać więc każdy weekend jest "zakrapiany" szczególnie w lato były. Może ten alkohol tak bardzo szkodzi naszym plemnikom...ale z drugiej strony inny piją codziennie, alkoholicy i płodzą dzieci..Cóż my mamy jeszcze począć??!!

Lekarz 2 dni temu powiedział jedno slowo ktore odbija mi sie echem do teraz endometrioza i torbiel endometrialna.... szok... dal mi skierowanie na laparoskopowe usuniecie tego gowna.

Mowilam ze jestem popsuta.. mam nadzieje ze szybko termin bedzie. W poniedziałek na godz 18 mam wizyte kwalifikacyjna do zabiegu

Boje sie...boje sie narkozy, boje sie bólu mimo iz mialam juz trzy operacje i wiele w zwiazu z nimi wycierpialam i boje sie ze obudze sie bez jajnika lub okaze sie ze on jest niesprawny... boje sie ze moja plodnosc w związku z tą chorobą zmaleje...

Za 3 dni pierwsza rocznica naszego ślubu. Ciesze się bardzo ;) jestem ciekawa co moj maz szykuje ;) nie wiem co ja bym bez niego zrobila jak bym się psychicznie trzymala.

No i 10 dc a tu masa wodnistego sluzu z krwią.....ludzie naprawcie mnie.... ;/


Odpuszczam starania w tym cyklu. Nie bede ryzykowac....


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2015, 09:50

14dc
14 dien cyklu w dniu moich urodzin. Moze to jakis szczesliwy zbieg okolicznosci? Ciagle sie ludze, ze moze teraz.. ze moze mam owulke. Ze moze sie uda.. no a tak w ogole jest przelom. Tesciowa napisala zyczenia i podpisala sie MAMA . Wow szok. Jestesmy prawie 3 lata po slubie, trzeba dodac ze cywilnym... No coz. Juz w poniedzialek jedziemy do tesciow. Uwaga - na tydzien.. Jakos to bedzie. :) Nawet sie troche stesknilam. I za znajomymi mojego meza. Bo musze dodac, ze pochodzimy z dwoch koncow polski. Ja z gory, on z dolu.. marzy mi sie tatuaz. Taaaaaki duzy. Na udzie...mmmmmmmmm

Ciąża rozpoczęta 14 sierpnia 2015

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 10 września 2015, 06:34

29tydzień
Wczoraj wieczoraj rozpętałam alarm :-( spakałam się na maksa że aż Jacek uspokoić mnie nie mugl a to dlatego że praktycznie od przedwczoraj nie czułam Zosi :-( pojechaliśmy na ip a tam taaaakie miłe panie powiedziały że rzadnego usg lekarz mi nie zrobi tylko od razu pakuje do szpitala na minimum dwa dni,co dla mnie jest bez,sensu bo po co mnie ładować na oddział jak wystarczyło tylko zrobić usg,zgodzę się żeby mnie wziąść na oddział ale jeśli by w usg było coś nie tak, szkoda gadać :@
Tak więc zaczęłam dzwonić do swojego gina, ale wogóle nie odbierał dopiero po 45min się Dodzwonilam i naszczescie wczoraj przyjmował prywatnie :-D kazał nam przyjechać, u niego byliśmy na wizycie po 22.00, gin żartował że Zosia samcznie śpi a my jej usg fundujemy :-D córcia zdrowa,serdulko biło prawidłowo i przepływy krwi prawidłowe <3 gin powiedział że dzieci czasem tak mają że raz są mega ruchliwe a czasem cichną :-D taka jestem szczęśliwa, tak się bałam, morze łez wczoraj wylałam :'( a co najlepsze ten mój gin za wizytę prywatną noe wziął ano grosza :-D :-) jak wróciliśmy i się polozylam to mała zaczęła się przeciagac :-D <3
A jeszcze jedna dobra informacja to taka ze Zosia znowu się Przekreciala i sidzi główkowo <3 i oby tak już zostalala bo mamusia ma zamiar sobie postękać przy porodzie :-D :-D


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2015, 06:35

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)