Ciąża zakończona 8 września 2015


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2015, 12:37

Asana mój pamiętnik 13 września 2015, 13:32

10dpo
facelle (-) powinno pokazywać juz jakąś szczątkową betę
w takim razie objawy, które zapisuje pieczołowicie oznaczają klapę
jajniki bolą zawsze, więc je olewam, te kłucia macicy chyba mam co cykl, więc też nic nie znaczą, na piersi nie zwracam uwagi bo zbijam prolaktynę i nie będą boleć
kolejny cykl to będzie 3 cykl licząc cykl z HSG

28dc 10dpo

Dzis drugi dzien z rzedu temperatura idzie w dol. Za 4 dni wypada termin miesiaczki. Obawiam sie, ze to wlasnie przygotowania organizmu do niej. Nadal w podbrzuszu czuje ten ucisk, dzis jakby cos sie tam "przelewa", "babelkuje". Wzdec i zaparc ciag dalszy.

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 12 września 2015, 21:25

Ponarzekam dziś... i wcale nie na pogodę, choć i ta nie rozpieszcza. Ponoć ma być lepiej od jutra, a na pewno od poniedziałku.
Dobra narzekam...
Do cholery męczę się, męczę się w bardzo szybkim tempie. Ciągnie mnie to tu, to tam, czuję ciężar, wiem słodki ciężar, jednak nie przywykłam do tego jeszcze. Uciska mi coś jakby na pochwę od góry, jest to niegroźne ale dziwne uczucie. Przekręcam się na łóżku, właściwie to się nie przekręcam tylko obracam się... no właśnie jak kto lub co? Ostatnio nawet wolę spać sama niż z mężem, z nim się jakoś nie mieszczę. Wcale na siłę go nie ciągnę do łóżka :/ Nie wiem czy to efekt ciąży bliźniaczej. Oczywiście cieszę się z tych moich podwójnych szyszaków. Jak sobie tak podczytuję pamiętniki dziewczyn zaciążonych i są na dalszym etapie niż ja, z energią kilka razy większą od mojej to się zastanawiam skąd one ją biorą... sprzątanie, mycie okien, obiad, zakupy... ja po samych zakupach jestem zadyszana i muszę odpocząć. Wejście po schodach z dołu na górę i to kilkukrotne w ciągu dnia też już nie jest takie łatwe. Po raz pierwszy mąż mi dziś wiązał sznurowadła. Dlatego tak to wszystko mnie przeraża. To co będzie później... Tak wiem, kupić buty bez wiązania ;)

taśta Jak nie My to kto??? 20 września 2019, 11:00

Ale jestem podekscytowana <3 właśnie wróciliśmy z kliniki i decyzje podjęte <3 czekam teraz na @ i zaczynam brać Regulon na wyciszenie, w między czasie brakujące wyniki i zaczynamy <3 M o dziwo bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, doktorek nawet żartował więc wizyta była miła i przyjemna ;) wymazy pobrane żeby zdążyć z wynikami, badania z krwi po wypłacie i z wynikami mam przyjść w trakcie brania Regulonu i wtedy powie jak działamy dalej :)

Ancja Walcząc o starania 13 września 2015, 00:11

Badania bez przykrych niespodzianek, nawet nie pisnelam, wyniki wszystkie idealne, w pon lekarz....

dzisiaj trening rowerkowy, 24km, tylek boli, znaczy sie udana sobota.

milego weekendu :)

Releaseme Walka o JUNIORA 13 września 2015, 00:49

2dc niedziela

@ zawitała wczoraj rano, jej szczęście, że nie szybciej...

śniło mi się ostatnio, że byłam w ciąży... robiłam testy i były dwie kreski....

chyba muszę usunąć tu konto i nie zaglądać. mam dość, moje pokłady siły się wykończyły.
za dużo wszystkiego

To prawda ze po poronieniu inaczej się cieszę. Pozostaje ten strach żeby sytuacja się nie powtórzyła. Zastanawiam się co robić a czego nie... kiedy powiedzieć w pracy, kiedy pójść na zwolnienie... tym bardziej ze pracuje w markecie i lekko nie jest. Ciężko z tm wszystkim...
Boże czuwaj nade mną i moją kropeczka i pozwól cieszyć się nam rolą mamy i taty- tak bardzo tego pragniemy...


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2015, 10:34

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 13 września 2015, 14:01

No i po słoikowaniu :) wyszly 34 słoiki marynowanej sałatki, wiec bedzie wyzerka na długie zimowe wieczory ;) za dwa tygodnie powtórka :) Zdjęc jeszcze nie wstawiam bo nie ogarnelam jak to się robi. Jak się "naumiem" to na pewno cos wrzuce i się pochwale :)

poza tym to weekend senny i nerwowy. Albo zaczyna sie pms albo....no wlasnie. Jutro się okaze, rano zrobie test i wszystko się wyjaśni.

Brzuchol mnie boli jak na @, jestem nerwowa i ciagle senna. Męczy mnie nadal nocne budzenie. Poza tym budzeniem się to wszystko wyglada jak typowy PMS ;/ Myśle ze wynik bedzie adekwatny do moich udczuc czyli lipa...ale jutro się okaze. Bo dlaczego mialoby się uda akurat teraz kiedy najmniej w to wierze?


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2015, 14:03

NATULKA Co ma być to będzie. Czekamy... 13 września 2015, 09:50

W naszym ogródku. Mam nadzieję, że uda nam się co roku zrobić zdjęcie o tym czasie na pamiątkę :)

2l8hpwz.jpg

No wyjazd weekendowy do rodziców nam się delikatnie mówiąc nie udał...
Wczoraj wracaliśmy do siebie, całą drogę niemalże przeryczałam... Mam dość tego domu i tych ludzi, jedyną w miarę normalną osobą z tej rodziny jest moja siostra (dopóki oczywiście nie zostanie nastawiona przez moją mamusię na mnie...)
Dziewczyny proszę Was, jak kiedyś napiszę, że wybieram się do siebie do domu, to kopnijcie mnie mocno w dupę, żebym tam nie jechała...
Gdzie ja miałam rozum jechać tam, chyba po to tylko, żeby wysłuchiwać od mojej własnej matki, że poroniłam na własne życzenie (bo jakieś 3 lata temu brałam leki dermatologiczne bardzo silne na trądzik, przy których nie można zajść w ciąże) no i wtedy się pilnowałam, żeby nie zajść przynajmniej przez najbliższy rok od ich odstawienia, mimo, że zalecenia lekarza jasno określały, że należy odczekać do 6 miesięcy... Ciągłe wysłuchiwanie rewelacji o moim braciszku, jego dzieciach (w tym jedno 3 miesięczne), z którym nie utrzymuje i nie mam zamiaru utrzymywać kontaktów i ciągłe nagabywanie mnie i próby zmuszenia do tego, żebym została chrzestną... Ja pierdziele, czy tak trudno zrozumieć, że ja po tym co się stało u nas nie chce słuchać o małych dzieciach a już tym bardziej być zmuszana do takich posunięć, zwłaszcza do rodziny, z którą nie będę się kontaktować? Poza tym jeszcze sprawiła mi kilka komplementów związanych z moim wyglądem, że jestem gruba i po co się w niektórych sprawach w ogóle odzywam itd.
No jestem no i co Ku*** z tego. Zaniedbała mnie za małolata, zbyt późno wykryli u mnie padaczkę ( o której ona nie wie, bo nawet nie chce, żeby wiedziała), dostałam na nią leki, po których przytyłam około 20 kg i nie mogę od 2 lat schudnąć bo suma sumarum, leki mi na to nie pozwalają.
Mam dość życia w tej pierdolonej rodzinie i nie tylko w ogóle mam dość życia...
Wczoraj z tych nerw jak wróciliśmy do domu, musiałam się uleczyć % bo nie daje już sobie rady z tym wszystkim...

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 13 września 2015, 10:25

11dc
Humor lepszy, odwiedziłam rodziców a u Nich prawie zawsze jest wesoło, chciałabym mieć tyle pozytywnej energii w ich wieku..

Wczoraj zobaczyłam bardzo dużo rozciągliwego śluzu, dawno go tyle nie było i ucieszyłam się jak głupi bateryjką, jutro na badaniu się dowiem czy możemy się starać czy dupa z tego pięknego śluzu.. Może to głupie ale siedziałam i patrzyłam jak się rozciąga.. Chciałabym, żeby już jutro powiedzieli, że te jajowody sa tylko przewężone i, że mamy szansę.. Ach, zobaczymy.. Mimo, że to tylko USG z jakimś płynem, denerwuję się badaniem.. Mam nadzieję, że nie dołożą kolejnej diagnozy, mam ich wystarczająco dużo:)

Eh od wczoraj w domciu i zaczyna się powoli moje nowe normalne życie. Ciągle nie mogę w to uwierzyć, że wreszcie się nam udało i mamy ten nasz mały cud. Chce mi się płakać jak myślę o tym wszystkim co przeszliśmy żeby tu się znaleźć, ale tym razem ze szczęścia. Cud daje mi popalić od doby nr 2. Pierwszą całą przespał, ale możliwe że to przez leki bo przy porodzie dostałam ich dość sporo. Doba 2 i 3 to w dzień byłem aniołkiem a w nocy diabełkiem, który nie chciał spać i cały czas krzyczał. Ostatecznie okazało się, że to przez pokarm, którego na noc już brakowało. Podratowaliśmy się troszkę buteleczkami, co rozleniwiło nas na cyca, ale odpukać od wczoraj jest już dobrze. W nocy Maks jadł co 2-3h ale potem grzecznie zasypiał, no może poza jedną akcją gdzie te jadł i próbował zasnąć zajęło nam 1.5h, ale w porównaniu do ostatniej nocy w szpitalu gdzie od 2 do 6 cały czas próbował jeść i zasnąć to już niebo. Zwłaszcza że od 6 szpital zaczyna żyć i tyle się mama wyspała... aleeeee nie marudzimy :) mimo że spałam po 2-4h od chwili porodu aż do wczorajszej nocy byłam najszczęśliwsza na świecie.
Mój mąż zajmuje się małym jak tylko może :) ubiera, pampersuje, nosi, tuli :) przy porodzie nie poradziłabym sobie bez niego :) a na sam koniec dostałam od niego serduszko w serduszku z białego złota i brylancikami na pamiątkę tej magicznej chwili gdy zostaliśmy rodzicami. Cudowny jest, nie wiem jak sobie na niego zasłużyłam.

No to jeszcze 2 słowa o porodzie. Poród wywołany został przez oxy, od samego początku skurcze co 2-3 min ale z czasem rosły na sile. Bardzo chciałam uniknąć zzo, ze względu na to że wydłuża 2 fazę porodu, a ja strasznie bałam się o Maksa. Więc zdecydowaliśmy się na gaz. Ciekawe i dziwne przeżycie. Trochę jak bym była pijana, trochę traciłam kontakt z upływającym czasem i żyłam od skurcza do skurcza, a mąż pilnował kiedy mam się wentylować. Bolało bardzo, nie powiem że nie. Pod koniec 1 fazy byłam przekonana że następnym razem chce zzo, bo nie lubię nie mieć aż tak kontaktu ze światem, po porodzie stwierdziłam że nie było tak źle i następnym razem też dam radę bez zzo :P a teraz już sama nie wiem, zobaczym :) gaz miał ten plus że od razu podłączyli mnie na ktg i mogłam słuchać że mały ma się dobrze, to mnie bardzo uspakajało :) dostałam jeszcze coś w żyłe, bo moja szyjka tak niechętnie chciała się otwierać że masakra. Aż dziwne że po tym wszystkim tak mocno trzymała. No ale w końcu zaczęła się ta 2 faza porodu i po 35min mały leżał już na mnie, łącznie poród jakieś 5h więc nie było tak źle. 2 faza porodu to zdecydowany żywioł i natura, nie wiem skąd było we mnie tyle siły, ale się udało :)

Teraz powoli dochodzę do siebie, niestety musieli mnie rozciąć więc się goję, do tego wyszło przy porodzie że mam hemoroidy, co w ciąży się zdarza i cierpię podwójnie... ale mały jest wart dużo większego poświęcenia, więc nadal nie narzekam :) pierwsze 2 doby faktycznie nie miałam na nic siły, chodzenie to była jakaś masakra i pierwszej nocy zemdlałam w toalecie, ale odzyskałam już sporo sił i co najważniejsze uczę się być mamą Maksa i codziennie poznajemy siebie nawzajem :)
A tu mój mały cud już w domciu:
https://lh3.googleusercontent.com/-9rwpEkKqkq8/VfVKi23FIDI/AAAAAAAACNw/Z8WY10qwxP0/s512-Ic42/11041567_1045444285501016_6990339208094005483_n.jpg
Nie gniewajcie się, ale nie chcę zapodawać jego zdjęć na te wszystkie udostępniacze, bo to żadnych zabezpieczeń nie ma.
Jak tak patrzę na tę kruszynę, to wygląda przy mnie jak mały mulacik :D na szczęście karnacje ma po mężu, taką śliczną oliwkową i wygląda całkiem jak nie mój :) wprawdzie nie należę do tych osób które zachwycają się urodą swoich dzieci mówiąc że są najśliczniejsze na świecie, baaa nawet po porodzie pomyślałam sobie że wygląda tak sobie :P ale karnacja jego mi się podoba :) i te jeszcze nie zabarwione oczka :D wygląda jak mały głód :D

Babcia męża (kobieta ogarnięta, normalna, nie jakiś babciny ewenement) , z tekstem na dzień dobry:

- dużo już przytyłaś ?
- a dlaczego ?
- no tak pytam .
- no trooche, ale zamiast babcia zapytac co u mnie, to pyta się ile przytyłam...
- no przecież widzę że promieniejesz
- no i wystarczy, to najważniejsze :)
- chodziło mi o to czy dziecko duże
- to będę wiedziała w czwartek..


Ludzie.. to czemu nie zapyta ile waży dziecko, tylko kota ogonem odwraca.. wiadomo że 10 kg nie waży..

nawet nie chce mi się z nimi siedzieć na dole i pić kawę, bo takie teksty wysuszają mi uszy i podnoszą ciśnienie w chuuuuj !

No i okres znowu się dzisiaj nie zaczął :/
Już trzeci dzień się ze mną bawi. I znając życie zacznie się w najgorszym możliwym dniu czyli jutro - już mniejsza o świętowanie rocznicy ślubu, ale... wtedy 7 dzień cyklu (6 stymulacji) przypadnie w niedzielę :/ I jak ja mam iść w niedzielę na monitoring jak klinika nieczynna...
Oby jednak okres przylazł we wtorek...

„Śpij piesku, śpij…
już odpocząć trzeba
Może będziesz miał
swój kawałek nieba
Może będzie tam
piękniej niż tu teraz
Może spotkasz tych, których tu już nie ma…
Śnij, piesku śnij…
w snach jest zawsze pięknie
Ciepły dom, miejsca dość
na twe wierne serce
Przyjdzie czas spotkać się
potarmosić uszy
lub razem na spacer znowu gdzieś wyruszyć
Lecz dziś sobie śnij
a czas łzy osuszy”

Do zobaczenia malutka. Byłaś przy mnie 16 lat. Wiernie czekałaś nawet jak już wyprowadziłam się na studia. Witałaś się merdającym ogonem. Biegaj szczęśliwie za tęczowym mostem...

Mimik runda druga 14 września 2015, 07:58

Jaka szkoda że tym razem to mąż nie może urodzić:P Dlaczego mam taką niechęć do rodzenia i wszystkiego co trudne, przecież nagroda jest taka wspaniała, a te trudy no bez przesady, poprzednio udzwignęłam i przecież nie były tak zlę i przeważało to co niezwykłe. W moim odczuciu w tedy to było doskonale zbalansowane… a teraz na samą myśl… myślę, może jeszcze nie? A rozum podpowiada - wykorzystać czas po odstawieniu od piersi, który jest najbardziej płodny, nie czekać dłużej, nie mam 20 lat i im szybciej tym lepiej, no i żeby różnica wieku między dziećmi była niewielka… uhh… chcę odnależć w tym wszystkim radość i beztroskę, bo teraz starania są ale ciągle bez entuzjazmu. Na pół gwizda, i zastanawiam sie czy czasem nie czekaj nas dłuuuugie bezowocne starania, czy nie jestem emocjonalnie zablokowana, i dopiero gdy zgubię to podejście zaskoczymy? No nic. Pewnych rzeczy przeskoczyć się nie da. Moż najważniejsze jest to zże proces się rozpoczął. Zobaczymy co z tego wyniknie. Jutro badania krwi.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 września 2015, 08:20

Ostatnio miałam ogromnego stresa bo pojawiło się na wkładce brązowe plamienie :/ juz myślałam, że zaczyna się najgorsze... na szczęście przeszło -uff do wizyty u gina jeszcze tylko 3dni. Albo aż , bo już się nie mogę doczekać żeby zobaczyć wreszcie serduszko naszego maleństwa <3

Twój partner nie powinien badań nasienia co najmniej przez cztery miesiące po kuracji antybiotykami. Tyle czasu bowiem zajmuje organizmowi mężczyzny odzyskanie normalnej liczebności plemników.

W niedziele rano wydarzyło się coś dziwnego, jak się obudziłam to nie byłam w stanie sama chodzić... zawroty głowy były maaasssakryczne ! ze schodów to maż mnie prawie znosił. Nie wiem co to było. Od tego czasu źle się czuje... Ciągle myślę czy powinnam iść na zwolnienie chorobowe... Jestem na umowie próbnej i jakoś strasznie mi głupio żeby iść na L4, czuje jakbym ich wykorzystała ale już od dawna zbierałam się na zmianę pracy ale stopowały mnie myśli typu to nie czas bo zaraz mogę być w ciąży i itp.... Nie wiem... Drogi mózgu, podejmij jakąś decyzje !!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)