Pamiętam jak zaczynałam starania i oglądałam wykresy innych. Dziewczyny pisały, że starają się 8 miesiąc, 12, 15. Wydawało mi się to wtedy takie straszne i wręcz nie do pomyślenia, że to może trwać tak długo. Miałam nadzieję, że nie będzie mnie dotyczyć taka sytuacja. A tu proszę sama jestem już w 17 cs. Jeszcze kilka miesięcy i będą dwa lata.
Długo, strasznie długo...
Ale z każdym kolejnym cyklem przychodzi pokora, człowiek przestaje już na coś liczyć, nie robi testów, nie doszukuje się objawów ciążowych w zwykłych codziennych dolegliwościach.
Ostatnio mam takie nastawienie, że jeszcze wierzę, że będę w ciąży, ale stanie się to w jakimś takim bardzo odległym czasie, nie wierze, że mogłoby się to stać tu i teraz, to jest jakaś taka abstrakcja, coś zarezerwowanego dla wszystkich innych, tylko nie dla mnie.
Czasem wydaje mi się, że jestem pogodzona z losem, ale czasem przychodzi ból i pytanie dlaczego akurat ja???

Ten cykl i następny odpuszczam i tak pewnie nic z tego nie będzie ze względu na leczenie. Temperaturę mierzę, bo zastanawiam się jaka będzie reakcja organizmu na leczenie, ciekawe czy owulacja będzie, czy nie. Jest jeden plus odpuszczenia cyklu, seks wtedy kiedy ma się ochotę, a nie wtedy kiedy trzeba. Tak będzie w tym miesiącu.
Wcześniej w drugiej połowie cyklu unikałam alkoholu, byłam przeziębiona nie brałam jakiś specjalnych leków, czasem zachowywałam się tak jakbym już była w ciąży. Teraz jak jest okazja to się napiję, wezmę tabletkę jak coś mi dolega, żyję normalnie, bo będąc w tym oczekiwaniu być może minie mi pół życia.

Odkąd prowadzę ten pamiętnik jestem spokojniejsza, właśnie tu mogę wyrzucić z siebie swój żal, swoje lęki i złość i nie zatruwać nimi ludzi wokół mnie, którzy tak naprawdę nic nie zawinili. Nawet jak się chce udawać przed całym światem, że wszystko jest ok, to czasem trzeba przyznać się przed samym sobą co się tak naprawdę czuje, żeby nie zwariować.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2015, 11:58

18 dni do zobaczenia mojego serduszka... <3 <3 <3
Dziś tak profilaktycznie zrobiłam test jeszcze jeden :) widok piękny... Lżej mi jak znowu zobaczyłam te 2 kreseczki...
Brzuszek pobolewa tak jakoś dziwnie, okresowo, raz ciągnie raz kłuje... ale myślę że wszystko ok. Nie mam jakichś silnych nagłych bóli...
MAGIC jesteś dla mnie wzorem do naśladowania... Dziękuję...


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2015, 12:02

Mimik runda druga 16 września 2015, 12:10

Dzisiaj jestem złą matką którą łamie w kościach przeziębienie, która chce spać do 7 i przy porannej kawie przeczytać gazetę. Mam wrażenie że to nieustanne zmęczenie zrobiło z mojego mózgu budyń, nie jeste w stanie przyswoić niczego bardziej skomplikowanego, istotnego, poważnego - jedynie papkę i bylejakość.Chwilowo mam dość. Jestem rozdrażna, kąśliwa, ba wściekła awet na to że każdy moment mojej słabości ma konsekwencje w tym że to mąż zajmuje się dzieckiem, zamiast pracą która nas utrzymuję. Muszę jakoś wyczołgać się z tego kryzysu. Tylko jak?

Releaseme Walka o JUNIORA 16 września 2015, 12:36

5dc @ powoli odchodzi (może na dłużej)


kolejny cykl- nowa szansa :) na razie mam pozytywne nastawienie i plany, co do zmęczenia ślubnego :D

zauważyłam, że brakuje mi tu jednych wyników- muszę dopisać, bo w najbliższym czasie muszę jechać zrobić kolejne.

miska122 Tęcza po burzy :) 17 września 2020, 08:23

6 cs po cp, 8 DC
Pamiętam jak rok temu zastanawialiśmy się co z weselami znajomych. Czy będziemy zabierać dziecko, czy nasze mamy się nim zajmą. A teraz? Wróciliśmy w weekend z wesela i przeszła mi myśl przez głowę - zaraz usłyszymy, że młoda jest w ciąży. I znowu sztuczny uśmiech. Wiem, że to nie wyścig - wiem. Ale jest coś okropnego kiedy wszyscy dobiegają na metę, a ty dalej w pobliżu startu.
Mam okropny humor, wczoraj wkurzyłam się na męża i czuję, że mam już dosyć starań. A najbardziej mam dosyć tego, że przeżywamy oboje, ale to ja czytam, szukam, sprawdzam, a potem jeszcze muszę się wykłócić żeby chciał coś zmieniać i jeszcze powiedzieć jak, przypilnować czy to zrobił. Niepłodność jest sprawą dwójki ludzi i wiem, że on się stara, ale zawsze oczekuje ode mnie żebym mu wszystko tłumaczyła. Nie jestem jego matką, tylko partnerką. Odechciało mi się starać, chociaż wiem, że musimy, bo czeka go badanie nasienia. Ale mam bunt. Nie chce iść na badania? Niech nie idzie. Nie chce iść do lekarza? Niech nie idzie. Nie chcę brać leków? Niech nie bierze. Nie chcę zmieniać diety? Niech nie zmienia. Ja też nie będę już nic zmieniać. Pójdę do ginekologa, ale nie będę biegać, załatwiać, wypytywać itd. Jak mu się kiedyś zachce to wtedy.
Nie przemawia do mnie argument, że faceci tacy są. Jeśli kobieta by się tak zachowywała, to zaraz usłyszałaby, że jest nieodpowiedzialna i żeby się zmieniła. Mam dosyć czytania wpisów kobiet ile muszą przejść i jeszcze ile walk muszą stoczyć ze swoimi mężami.
Zapisałam się na studia. Nawet nie wiem czy zrobię jeden semestr, ale może nóż widelec się w to wkręcę.
Całą noc wstawałam do psa, który bał się burzy. Z tego wszystkiego znowu zaczął kaszleć, a leczymy mu zapalenie tchawicy. Oczywiście kto zrobił rozpiskę leków i pilnuje żeby każdy lek był podany?

100krotka:) Czekając na druga kruszynkę... 16 września 2015, 15:17

Am kochana <3 Lenka sie cieszy ze cioci sie jej bryka podoba :) a co do budzika to zawsze odzywa sie kiedy nie jest potrzebny a jak trzeba wczesniej wstac to milczy :)

Chodze dzis jakas nieprzytonma;/ pobolewa mnie zoladek, caly ranek spedzilam w lazience...az balam sie jechac na zakupy;/ i jest strasznie duszno...eh... musialam troszke ponarzekac...
Juz troche lepiej cola troche pomogla :)

Maz wyjdzie ok 19 wiec w domu bedzie przed 20 wiec obiad jemy same a tatusiowi odgrzejemy :) dzis ziemniaczki pire kotlecik mielony i mizeria:) (miala byc surowka z marchewki i pekinskiej ale nigdzie nie moglam jej kupic) jakos brak mi pomyslow na obiady a jak juzcos wymysle to moj kreci nosem...;/

Lenka coraz bardziej aktywna :) wczoraj dostalam takiego kopniaczka ze az w pierwszym momecie sie wystraszylam hihi:) fajne uczucie :) Kochane malenstwo <3 Jakos tak jeszcze czasem do mnie nie dociera obecny stan moze dlatego ze tak dlugo na to czekalismy :) Jak patrze na te ubranka, smoczki i cala reszte to juz sie nie moge doczekac az bede mogla wziasc ja w ramiona :) jeszcze troszke


Troszke przeraza mnie szybosc z jaka pojawiaja sie nowe kg;/ ale jem tak samo jak jadlam slodycze bardzo sporadycznie troszke mniej ruchu teraz mam ale staram sie byc aktywna:) ale dla mojego <3 wszystko :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 11:03

No i jestem tutaj....
Rany, ale się cieszę, że mogłam tu dołączyć ;)
Nigdzie się nie wybieram, więc rozgoszczę się tutaj hehe ;)
Więc tak wczoraj robiłam badanie bety i progesteronu:D
No i progesteron mam 60,30
a beta hcg 390,50 ;)
Lekarz z którym się konsultowałam mówi, że wyniki są w normie i, że jutro mam powtórzyć....
Powtórzę, powtórzę, ale ten strach, te obawy są... bo już nie raz badałam bete i wychodziły nie zaciekawię, bo traciłam ciążę...

Ale czuje, że teraz jest inaczej, ten progesteron piękny wynik;D A jak lekarz mówi, że w normie to znaczy, że jest okey;)
MUsi być dobrze:)

Tylko po prostu ten strach gdzieś jest i chyba już zawszę będzie....
Ale ja chcę ja wierzę, że teraz nasza fasolka jest silna, że pokona wszystkie trudności i, że za 8 miesięcy się spotkamy <3

Utwór z dedykacją dla mojego pierwszego Dziecka, które żyło pod moim sercem kilka tygodni. Mimo, ze było to dawno i z byłym mężem, to zachowałam całą dokumentację medyczną i usg, nigdy o Nim nie zapomnę.

https://soundcloud.com/gomohergo/44-dni-vers-demo
<3

10 tygodni
" - tyle to trwało.
Dla niektórych całe życie to za mało.
Ja ciebie spotkałam i to zmieniło wszystko,
byłeś daleko i jednocześnie blisko.
To głupie, ale wiesz co?
To ja bałam się ciebie jak dziecko.
Mam poczucie winy, że to może przeze mnie,
że za mało chciałam i nie byłam pewna.

Nie mieliśmy szansy na dotyk...
Nie mogliśmy spojrzeć sobie w oczy...

Nie wiem, ale czuję, że ty wiedziałeś lepiej,
że widziałeś mnie lepszą niż jestem.
Ja dałam Ci czas i tylko tyle.
I może poczucie, że masz dom choć na chwilę.
Zabrała mi serce jak byś chwycił je ręką.
Zmieniła na lepsze sama twoja obecność.
Gdy jej zabrakło, dotknęło mocnej
Tak, że stare łzy ocierał już nowy człowiek

Nie mieliśmy szansy na dotyk...
Nie mogliśmy spojrzeć sobie w oczy...

Żyłeś ponad 6 tygodni, dając dwojgu nowe serca.
Tyle zmienił mały człowiek - niemal lżejszy od powietrza.
A kiedy przyjdzie nam się spotkać to poznamy się po oczach..."


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2015, 22:10

Mamax Walka o Bobo. 16 września 2015, 16:24

Moj leniuszek pomalu zaczyna sie rozkrecac co prawda jeszcze nie raczkuje ale juz pdnosi dupke :-)

2klo2x.jpg[/quote]


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 września 2015, 12:45

pati87 kolejne starania, czy warto? 16 września 2015, 17:27

jutro juz wizyta o 15.45

dzis robilam badania krwi,
morfologia jakas slaba, chyba mam anemie,
w moczu mam ketony,
a crp po antybiotyku zamiast malec jeszcze wzrosło, wiec mnie szlak trafia ze wszystkim

100krotka:) Czekając na druga kruszynkę... 17 września 2015, 22:57

Ucieklam dzisiaj mezowi z domu i nie mam teraz do kogo sie tulic;/ no w planach mialam ze wroce na noc do domu ale jak to u mamy oj zostan zostan...moz tez ze jak chcesz zostac to zostan jutro sobie wrocisz...i co z tego mam maz 40 km dalej a ja leze na niewygodnym lozku i nie moge usnac...eh ;/

A dzisiaj pierwszy raz widzialam na brzuchu jak Lenka sie rusza :) widok niesanowity :) tak fajnie brzuch falowal :) chcialam nagrac i pokazac mezowi ale niestety sie nie udalo;/ moze nastepnym razem:)

No nic trzeba probowac usnac hmm cos czuje ze bedzie ciezko;/

monilia84 W poszukiwaniu szczęścia :) 16 września 2015, 17:34

<3 6 tydzień 4 dzień ciąży <3

<3 16% ciąży <3

Do wizyty zostało: 1 dzień <3

I zbliża się ten najważniejszy dzień pierwszego naszego spotkania dzieciątko. Mamusia bardzo Cię kocha i cokolwiek by się stało pamiętaj że jesteś razem ze swoimi siostrami dla mnie wszystkim. Będę o Ciebie walczyła do końca. To że Bóg pozwolił mi jeszcze zostać mamusią to można nazwać tylko cudem. Tym razem chce wykorzystać tę okazję i zostać w maju szczęśliwą mamusią. Wydawało mi się, że jestem twardą kobietą bo tyle przeszłam, ale powiem Wam, że miękne na myśl o jutrzejszym USG, ten widok o Boże...... przepraszam, wiem że teraz będzie dobrze, ale ...... Chciałabym żeby mój mąż jeszcze pokazał jak bardzo mnie kocha i nasze dzieci. Strasz w tej ciąży będzie zawsze, na codzień, nio nie może być inaczej niestety bo po takich przejściach strach nas nie opuści, strata dziecka jest okropnym przeżyciem i pozostaje w głowie na zawsze, tego nie można zapomnieć :(

Asana mój pamiętnik 16 września 2015, 18:19

co tu pisać, dzis 13dpo i pozamiatane
żyję kolejnym cyklem

@ się rozkręca. Dzwoniłam, żeby umówić się na monitoring i co ... mój doktorek na urlopie i wizytę dopiero mam umówioną na wtorek, a to będzie 7 dc. K**** i nie wiem co mam robić . W tym cyklu IUI, stymulację zaczynałam od clo od 3 dc do 7 dc ... nie wiem, brać na własną rękę, czy nie :-(
A ja sierota mogłam zapytać, czy jest możliwość monitoringu u innego lekarza to umówiłam monitoring tylko na wtorek 7 dc ... jeszcze monitoringi w nowej klinice ... buuuu. Ja to mam pecha.....

aniulka89 pragnę zostać mamą:) 16 września 2015, 18:51

1509083_931515063585674_3986187637683535888_n.jpg?oh=972f0f76191a2c8362d852e31bf2311e&oe=566863CD

Ja pieprzę !
Znowu problemy z matką. Znowu czepia się o wszystko, dosłownie o pierdoły, nawet do Przemka...aż ojca to wkurza.

Dzisiaj miarka się przebrała. Powiedziałam,że jej nienawidzę ,że wolałabym nie mieć matki niż mieć taką,że ma nie przychodzić na ślub i zagwarantowałam jej,że nie pozna swoich wnuków.

Mocne słowa,wiem ,ale kuźwa no nie wytrzymałam.Ile można?

Mam wszystko w dupie. Po ślubie się wyprowadzamy...może być gdziekolwiek, byleby nie mieszkać z nią, bo tak nie da się żyć.

Oczywiście ona też powiedziała że mnie nienawidzi i że wnuków nie musi poznawać. A gdy powiedziałam,że nie chce jej widzieć na swoim ślubie, to odpowiedziała żebym się nie spodziewała,że go zasponsoruje. Szczerze ? nawet wolałabym cichy ślub z dala od domu, więc możliwe że ten planowany ślub się nie odbędzie. To jej się marzyło wesele, mi niekoniecznie.

I tak oto trwają przygotowania do najważniejszego dnia w życiu.

muminka83 My 16 września 2015, 19:02

A dziś obiecane zdjęcie z dnia wczorajszego. :-* Mój kochany wielki synek i maluszek :-*
Kocham was najbardziej na świecie.

0ef8efbf61f4f68fmed.jpg


4851ce0a3c755c22med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2015, 19:04

27 TC (26t1d)

Wrażenia ze szkoły rodzenia jak na pierwsze zajęcia - bardzo pozytywne :):) Pani położna b. sympatyczna, w zawodzie od 23 lat, prywatnie mama 9-letniego synka mówiła same konkrety i praktyczne rzeczy. Pierwsze zajęcia tematyczne dotyczyły porodu a dokładnie jego zwiastunów/początku, kiedy jechać do szpitala, dostaliśmy też szpitalną listę wyprawkową. Mój P. słuchał tego wszystkiego jak zaklęty, aż miło się na niego patrzyło :) W ogóle to mężulek bardzo się angażuje we wszystkie sprawy związane z ciążą i naszym Misiem. Patrząc co po niektórych parach z zajęć, siedzących od siebie w odległości kilometra i tatusiach niektórych słabo zainteresowanych tym co położna prawi - to ja mam DOBRZE z Nim :)Okazało się też że położna pracuje jeszcze w szpitalu, który wybrałam na poród i bez walenia ściemy opowiadała o warunkach i zasadach tam panujących, także to dodatkowy plus jak dla mnie. Podpytałam się przy okazji jak to jest z ochroną krocza i czy faktycznie tną każdą jak popadnie i czy studenci koniecznie muszą być obecni przy porodzie - bo jakoś mi się to nie widzi, szczególnie bycie atrakcją dla kilkunastu studentów medycyny. Uczulała nas też na sytuacje w której nie czujemy od jakiegoś dłuższego czasu ruchów maluszka, szczególnie jeśli w tych porach zawsze się ruszał a i na takie gwałtowne ruchy dziecka jakby szamotanie się " wyszarpywanie" bo to może oznaczać zapętlenie pępowiny. Byśmy nie zwlekały tylko jak najszybciej na IP. Także szkoła na duży +

Podglądanie mojego Syneczka udane - wszystko ok i nowa lekarka ( już trzeci egzemplarz w moim przypadku) całkiem całkiem. Maksiu rośnie, ma już całe 892 gramy cudownego ciałka. Moje kochane Pulpeciątko :* Zdjęcia mam tylko takie zwykłe, bo maluch zasłaniał się całymi rączkami i jeszcze pępowiną :):) Za to siusiaka prezentował w całej okazałości, hehe coś za bardzo lubi się prezentować koleżka jeden nooo :):) Łożysko nadal na ścianie tylniej, szyja długa zamknięta 38 mm czyli bez zmian, wody płodowe i przepływy ok, Synek nadal w położeniu główkowym. Wyniki mojej krwi ok, mam tylko za mało sodu :/

Doszedł też kombinezonik dla Maksa 56 biały, taki zaraz na wyjście ze szpitala. Jest taki malusi i śliczny, cały czas się nim zachwycam :D Dokupię jeszcze jakąś mniejszą czapeczkę na zimę 36-38 i temat wyprawki ciuszkowej na start dla Maksa uważam za zamknięty . Oto najnowszy zakup :

cb68beba67136d6fmed.jpg

Miłego wieczorku kochane :)

Sanna Ja i On rowna sie moze jeszcze KTOS :) 17 września 2015, 13:59

2dc chyba drugi bo pojawila się wczoraj krew a później już plamienie i nie wiem czy był już 1 dc czy nie nie wiem kuuuu nie wiem

Ale do rzeczy mąż już po badaniu

dziś wyniki ogólne za 5-6 dni morfologia i posiew CZEKAMY :)

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 17 września 2015, 04:06

6 tydz.

Złaaaaaaaaaa!!!! Złłłłłaaaaaaaaaaa!!!!! No ależ jestem złłłłłaaaaaaaaa!!!! Był plan i wszystko szło zgodnie z planem: nieco wczesna pobudka, prysznic, włoski, makijaż, autobus, metro x2 i 15 minutowy spacerek. Dotarli na miejsce, przytulna poczekalnia, miła pani recepcjonistka podaje tabliczkę z dokumentami do wypełnienia.
- Posiada pani kartę ubezpieczyciela?-
- Niestety jeszcze nie została wydana, ale dwa dni temu moje ubezpieczenie zostało aktywowane. Czy istniałaby możliwość przyjęcia mnie bez niniejszej karty?-
- Jasne. Proszę podać swój SSN.-
- 636373873625252-
- Niestety, system Pani nie znalazł...-
- Jak to? Przeciez moje ubezpieczenie zostało aktywowane! No niech pani tylko spojży!- popycham jej pod nos telefon ze zdjęciem mojej akceptacji.
- Niestety nic dla pani nie mogę zrobic...- dziewczyna naprawde wydaje sie być zmieszana.
- To moze zapłacę gotówka?-
- Istnieje taka możliwość, ale za pierwszą wizytę będzie zmuszona Pani zapłacić ok $1000...-
- $1000??? O rany... A gdyby pani doktor tylko sprawdziła, czy dzieciątko jest i czy dobrze sie rozwija, żebym tylko sie tak nie martwiła...?- powiedziałam prawie błagalnym tonem. - Moje koleżanki robiły podobnie i płaciły tylko $300...- dziewczyna wykręca numer pani doktor, powtarza pare razy tak-tak-ależ oczywiście i odkłada słuchawkę.
- Pani doktor nie wyraża zgody... Bardzo mi przykro...-
Wychodzę i prawie płacze. Mam ochotę wykrzyknąć: "Jeb**a Ameryka!" ale brak mi odwagi. Wykręcam numer do ubezpieczyciela: -"szacowany czas oczekiwania na operatora: 45 minut."- Po 39 sie rozliczyłam...

-Mam pomysł!- krzyczę do meża. - chodźmy kupić jeden z tych testów-sikańcow ktore pokazują w ktorym tygodniu ciazy jestes! Moze to nas trochę uspokoi!- niestety ŻADEN z pobliskich sklepów tego testu nie posiadał... Wydaje mi sie,ze cos lub ktos definitywnie nie chce bym tam teraz zaglądała. Mysle,ze los szykuje nam niespodziankę. Mam tylko nadzieje,ze pozytywna...

Po całym tym dniu pełnym porażek stwierdziliśmy,ze zasięgniemy pomocy u osoby ktora dosłownie wszystko potrafi załatwić tylko za pomocą telefonu i artykulacji głosu - mojej teściowej. Tylko jak jej o tym powiedzieć? Tak sie składa,ze wczoraj miała urodziny o których zapomnieliśmy (ups!) wiec daliśmy jej prezent, kartkę urodzinowa i dodatkowo mała kartkę z malutkimi lewkami i tygrysami i wielkim napisem PEEK-A-BOO! A w środku: "ktos zupełnie nowy jest juz w drodze". Ucieszyła sie jak głupia :) z czego bardzo sie cieszę. Juz chciała biegnąć odmalować pokój, juz nawet imiona wybierała! Zwariowała kobieta zupełnie. Pozniej musieliśmy powiedzieć reszcie Jego rodzinie (bo skoro matka wie to reszta sie obrazi), Jego kolegom (bo przeciez beda sie pytali czemu dzisiaj wziął wolne) i sąsiadom (no bo nie wypada,zeby nie wiedzieli). Musze w takim razie powiedzieć moim rodzicom, bo głupio by było gdyby tylko oni nie wiedzieli... Ale zrobie to w sobotę, bo wtedy wszyscy mamy wolne wiec porozmawiamy na skype. Tak wiec wszyscy wiedzą, tylko ja tak naprawde nie wiem... Mam tylko nadzieje, ze u robaka wszystko w poządku...


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2015, 00:38

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)