23t5d
No to się wczoraj najedliśmy strachu.
Wieczorem zaczęłam ostro plamić (nie taka tam pojedyncza smużka na papierze toaletowym jak to już bywało - tylko normalnie plamienie brązowawe i lekko krwawe z sporych ilościach), więc niewiele myśląc zorganizowaliśmy szybciorem opiekę dla S. (ma zapalenie oskrzeli, więc szwagier przyjechał do nas) i ruszyliśmy na IP.
W pierwszym szpitalu mnie zbadano - dopochwowo i usg, ale w związku z tym, że zajmują się ciążami po 34tc, kazali mi jechać do drugiego, w którym ratują maluchy już od 24tc - nawet musiałam podpisać stosowne oświadczenie, że mnie poinstruowano o zagrożeniach i że na pewno tam pojadę, a nie wrócę do domu.
Ja już oczywiście miałam wizję, że to A. pcha się na świat, że to na pewno czop i że nawet jeśli cudem ją uratują, to na zdrowie i sprawność ma naprawdę nikłe szanse
Płakałam więc jak szalona.
W drugim szpitalu wykonano te same czynności. Okazało się, że szyjka zamknięta, w obrazie USG wszystko w normie. Lekarz za to stwierdził nadżerkę na szyjce, która najprawdopodobniej dała takie a nie inne objawy. Mam prowadzić oszczędny tryb życia (serio? Jeszcze bardziej? Wczoraj z łóżka niemal nie wyszłam!), nie stresować się, no i bezwzgledny zakaz seksu do końca ciąży (co i tak sama wiedzialam, bo przy moich żylakach sromu i tak jest awykonalne
) Luteiny nie pchać, bo i tak niczego nie zmieni
Uffff.
Za chwilę idziemy z S. na kontrolę do pediatry, mimo że jeszcze 3 dni antybiotyku zostały, no ale skoro lekarka kazała się w piątek pokazać, to się jej pokażemy. Mam nadzieję, że ta godzina w przychodni mi nie zaszkodzi ...
Nie wytrzymałam... zrobiłam test chociaż wiem że 10 dp to troche za wczesnie. Negatywny. we wtorek jesli @ nie przyjdzie zrobie kolejny. Jesli przyjdzie to chyba się załamię. 
6 tydzień
5t6d

pojechałam wczoraj do lekarza po zaświadczenie o zdolności do pracy po zabiegu tylko po to i lekarz powiedział że mnie zbada powiem Wam szczerze że nie byłam zachwycona bo się nie przygotowałam na to odpowiednio taka nie ogolona he he
ale cóż jak mus był to trzeba no i psychika też nie została przygotowana rzucił nas na głęboką wodę najpierw zrobił USG przez brzuch cyk pyk .. ! ale mówi kurcze .. gruba sprawa .. pomyślałam heh co jest ? w jednej sekundzie i powiedział proszę się rozebrać . ups !...
a tam gąszcz w domu se myśle prysznic wystarczy i mało czasu miałam więc se darowałąm a w gabinecie pomyśałam co za wstyd !
i ta chwila kiedy lekarz patrzy w monitor a ty patrzysz jak osioł w wymowność jego twarzy jak by sama odpowiadała czekasz aż coś jednak powie nie mówi tylko ... patrzy i patrzy .. odwraca monitor i mówi jest pani w ciąży lukam na monitor a tam ! dwa pęcherzyki !!
popłakałam się ale wiecie co przeczuwałam że tak może być duża beta , szybki przyrost , duże cycki
ból pleców i chodziły mi po głowie dwa maluszki i do tego wszędzie je widziałam nawet z M żartowalismy na ten temat i bach ! są !
jej jak ja się ciesze a zarazem cała przyszłość w moich oczach i te myśli jak ja sobie poradzę ? i dzieci i wózek po schodach jak ja będę wyglądać z dużym brzuchem i wiele innych .... ale na razie wstrzymam oddech ...
...................................................................................................
a tak się prezentują maleństwa maleńkie perełki


....................................................................................................

GS 1.64 cm 5w4d
GS 1.40 cm 5w2d
rośnijcie moje skarby
kochane

W związku z tym, że do porodu pozostało już tylko/aż (!) 10 dni, a moja niecierpliwość sięgnęła już zenitu, postanowiłam zająć sobie czymś czas. Spisałam objawy przedporodowe i o dziwo sporo z nich już mnie męczy od dłuższego czasu a porodu ani widu ani słychu.
1.Brzuszek w dół
- Tak to zdecydowanie mnie dopadło i to już parę tygodni temu, lżej się oddycha, ale nacisk na pęcherz jest sporo większy więc z deszczu pod rynne 
2. Zmiana nastroju - tutaj również przyznam się, że huśtawka hormonalna nie daje za wygraną. Tak jak dotąd nie rozumiałam co ma ciąża do nastroju tak teraz, płacząc nad zupą, albo krzycząc na męża bo spóźnił się 5 minut, stukam się po głowie ( bo jak to możliwe?) Bardzo burzliwie jest od dwóch dni, a ile czasu może trwać taka huśtawka nikt mi nie powiedział - niestety.
3. Wilczy apetyt bądź brak apetytu - ojjj na brak apetytu narzekać absolutnie nie mogę i tak od trzech albo nawet i czterech dni zajadam wszystko co mi wpadnie w ręce - mandarynki zagryzam rosołem, potem kefir i ogórki, no i masz babo placek zachciało mi się mamby, ale leń ze mnie ostatnio niesamowity więc jakoś to przetrzymam 
4. Ból krzyża - tak, ale ja z nim zawsze miałam problemy więc teraz się po prostu nasilił czego już nie mogę czasem wytrzymać.
5. Biegunka, która ma za zadanie samoistne oczyszczenie sie organizmu przed porodem - nie wystąpiła.
6. Syndrom wicia gniazda, był ale w zeszłym tygodniu, teraz padł bo już nie wiem co mogłabym jeszcze posprzątać? 
7.Zwiększone upławy - na szczęście tylko w delikatnym stopniu czyli nie ma tragedii
Co ciekawe wydzielina może być zabarwiona na różowo, ale to normalny objaw i nie trzeba panikować 
8. Skurcze przepowiadające, czasem są mocniejsze a czasem nie ma ich w ogóle, fakt często napina mi sie brzuszek, mam do tego bóle podbrzusza ale wszystko do wytrzymania tzn. nie czuję, że to ''TE'' bóle 
9.Odejście czopa, które oznacza rozwieranie się szyjki macicy, również nie doświadczyłam a podobno rozwarcie już jest. Nie u każdej z nas to jednak występuje 
10. Odejście wód płodowych - brak
Z innych symptomów, ale nie objawów to mega spuchnięte całe ciało, najbardziej stopy (brak kostek), dłonie, niestety nie mogę ich już nawet dobrze zacisnąć, a palce mam jak serdelki (choć mój mąż twierdzi, że na serdelki to one są za grube
) Czuję również opuchnięcie na twarzy, podobno usta mi się powiększyły hmm to może pozostać
Przecież gdy będę już ''po'' na pewno będzie mi brakowało brzuszka, kopniaczków i ogólnie stanu ciąży, ale z drugiej strony jak sobie wyobrażę, że za te kilka/naście dni nastąpi moje pierwsze spotkanie z Tą małą istotką to chciałabym już, już teraz jechać na porodówkę i wtedy mi nie jest straszny żaden ból i cierpienie bo wiem, że to nowe życie da mi mnóstwo siły i wynagrodzi wszystko

Dziś z samego rana tatuś miał masaż plecków kopniakami od sowjej córci
ale był szczęśliwy

Dziś już chłodniej i nogi mam mniej spuchniete z czego bardzo się cieszę
jak co piątek ruszam na ciucholand
11 miesięcy bycia mamą wprowadziło moje życie na inny poziom. Tylko 11 i aż 11 miesięcy. W tym czasie zmieniło się we mnie wiele więcej niż w ciągu ostatnich lat. Nie tylko w kwestii macierzyństwa. Mniej trwonię- czasu, energii, pieniędzy. Więcej rozumiem. Zyskałam spokój i powoli zaczynam czuć, że harmonia wewnętrzna jest już w zasięgu ręki. Mimo, że adrenalinowego kopa dawno nie miałam, mimo że wiele planów poszło w odstawkę na razie. Ale już nie buntuję się, nie tupię nóżką jak 3 latka. Przy dziecku nic nie jest stałe. Przespane noce, nieprzespane noce, dni uśmiechów, dni marudzenia- wszystko zmienia się jak w kalejdoskpie. Siedząc w nocy na fotelu i tuląc te ponad 10kg nie czuję już frustracji, nie wmawiam sobie że coś robię źle. W takich momentach myślę "Tul się synku, tul. Przecież tak nie będzie zawsze..." Tak samo te niezrealizowane marzenia nie zawsze pozostaną tylko w strefie marzeń. Dojdą do skutku, kiedy przyjdzie na nie czas. Pewnie juz niedługo, pewnie szybciej niż mi się wydaje... Kończy się mój urlop macierzyński i przychodzi tysiąc myśli i refleksji. Pojawiam się czasem w pracy, umawiam na kawki itp, zakładam szpile, maluję oczy i dobrze mi z tym. Ale jednocześnie nie czuję już, że jest to takie niesamowice ważne. Zupełnie inny poziom świadomości... Coraz częściej dopadają mnie wspomnienia z tych pierwszych tygodni. Te przyjazdy do szpitala z fotelikiem i znowu odsyłanie nas do domu bez dziecka... Te długie dni niepewności, czas kiedy czułam się jakw potrzasku. Dopiero po prawie roku przepracowałam te uczucia. I teraz rozumiem, że jedyne czego w tamtym okresie nienawidziłam to moja bezradność, moja niewiedza, moje kompletne nieprzygotowanie na problemy. Teraz to rozumiem. 32 lata, a dopiero teraz dojrzewam...

27 tc (26t0d)
2t5d do zakonczenia pracy 
Narzekam czesto, ze tyle pracy, ale jedno musze przyznac - czas ucieka
Do pozegnania sie z moja praca zostalo mi mniej niz 3 tygodnie - a im wiecej pracy i problemow z audytem, tym moze szybciej zleci
To juz i tak niedlugo
Jedynie 13 dni roboczych, nie liczac dzisiaj.
Wczoraj wieczorem poszlismy sie przejsc - glownie dla mojej mamy, bo jest z nami do poniedzialku, a oprocz domu jeszcze nic nie zobaczyla (ja pracuje + leze w lozku)... Chyba jednak nie byla to taka dobra decyzja, bo juz w czasie przechadzki czulam parcie na pecherz i jakbym cos miala nisko w pochwie... Usiedlismy po spacerze w nowo otwartej restauracji libanskiej (swoja droga bardzo dobre jedzonko), poszlam tam do toalety... i w toalecie mialam wrazenie, ze zbiera mi sie tam kolo szyjki powietrze. Pare razy nawet sie odgazowalo, dziwne uczucie - odglos jak przy problemach jelitowych, ale to nie to... i jeszcze to parcie na pecherz... Oczywiscie sie przestraszylam, ze rozpoczal sie porod przedwczesny, z przerazeniem nie dokonczylismy kolacji i wrocilismy do domu. W domu padlam na lozko, S przyniosl mi magnez, szybko zasnelam... a w nocy bolaly mnie wiezadla z obu stron. Dzis rano chyba jest troche lepiej, ale przy tej mojej krotkiej szyjce zdecydowanie musze bardziej uwazac. Mama bedzie musiala troche pozwiedzac sama... A wizyte u lekarza mam dopiero w przyszly czwartek, ech.
Dzis piateczek, a pojutrze zaczynam 7 miesiac. Musi byc dobrze 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września 2015, 11:17
Właśnie wróciliśmy od pana doktora. Wszystko jest na swoim miejscu. Ciąża około 5 tydzień. Dostałam duphaston i mam łykać 2x dziennie po 1 tabletce. Luteinę też mogę brać dopóki się nie skończy. Pan doktor powiedział że dobrze zrobiłam że zaczęłąm brać lutkę choć to dość mała dawka. No i dostałam fotkę 

za 15 dni spotkamy sie ponownie kochana moja iskierko w brzuszku
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września 2015, 14:54
Miałam dzisiaj straszny sen...
Śniło mi się, że dzwonił lekarz, że są złe wyniki - że z Polą jest źle ... Było to tak realistyczne... Ucisk w sercu i to co poczułam było straszne!!! Dobrze, że to tylko sen!!!!! Na samą myśl chce mi się płakać...
Od wtorku jestem już na zwolnieniu - cieszę się bo choć lubiłam swoją prace było mi już ciężko - kręgosłup daje mi popalić. Po za tym coś często twardniał mi brzuch - wszystko jest ok po za tym, więc dostałam tylko zalecenie aby więcej odpoczywać i mam łykać magnez.
Trzeci trymestr to nie łatwa sprawa...kiepsko się śpi, ciężko oddycha. Kopniaczki - zdarza się, że bolą.. (uwielbiam je mimo wszystko). Z całą pewnością warto ale czasami boję się pomyśleć co będzie przy samej końcówce
Dziś postanowiłam, że zacznę trochę aktywniej żyć
wykopałam z piwnicy moje stare rolki i ruszyłam w trasę. Dotarłam do domu bez uszczerbku na zdrowiu choć lekko nie było
.
Wszystko po to aby zająć głowę czymś innym
na chwilkę się nawet udało.
Zawsze w zanadrzu trzeba mieć plan B.
Jeżeli tym razem się nie uda odkładamy starania na nowy rok albo przynajmniej do momentu wyjaśnienia sprawy z rządowym ivf bo zostały nam jeszcze 2 pełne cykle tylko jak wiadomo wszystko stoi w miejscu i najprawdopodobniej już nie ruszy. Czas oczekiwania na wyjaśnienie sytuacji wykorzystamy z pewnością na gromadzeniu pieniędzy na komercyjne ivf - nie poddamy się!!!
Planuję wybrać się do dietetyka i zacząć lepiej się odżywiać, moja waga jest w normie ale przeszkadza mi to i owo... Stosujecie jakąś specjalną dietę przy ivf?
23t5d - c.d.
S. ma siedzieć w domu do środy (oczywiście z wydłużoną dawką antybiotyku) - no skaranie boskie z tym dzieciakiem! Przecież ona nigdy tyle nie chorowała! 
Muszę więc w trybie pilnym poodwłoływać wszystko, co było na przyszły tydzień zaplanowane (mój pedicure
, jej zajęcia teatralne, jej występ w szkole, moją krzywą cukrową, bo M. nie wygospodaruje nagle 3h rano, żebym mogła zrobić
a z nią chorą to raczej sobie nie pojadę, bo i po co). No żyć nie umierać normalnie! Zamiast więc leżeć to wiszę na telefonie (no dobra, pół-leżąco
)
Dobrze, że przynajmniej pani od sprzątania odwoływać nie muszę, bo S. akurat w tym przeszkadzać raczej nie będzie. Ufff ... 
A miałam w przyszłym tygodniu dokończyć przegląd ubranek S., żeby znaleźć jakieś malusie ciuszki dla A., miałam wygospodarować już miejsce w komodzie, żeby móc zacząć prać ciuszki A. - te, które kupiłam i dostałam, zrobić przegląd w szufladzie z dokumentami, bo dziada z babą tam brakuje i nic znaleźć się nie da. Ale z S. w domu to się nie uda ...
Może życie mi pokazuje, że nie czas? Że mam się jeszcze wstrzymać? Że nie ma się z czym spieszyć, bo A. jeszcze tak szybko się na świat nie wypcha? No oby 
Czy ten moj wykres wyglada choc troche na ciażowy? Hahaha:D
W zasadzie to juz czekam na @. Wiadomo , ze nic z tego.
Odezwali się do mnie z pierwszego ogłoszenia, na które wysłałam CV! Bardzo fajna praca, idealnie by mi pasowała pod rozwój zawodowy, ale wiąże się z częstymi wyjazdami za granicę, więc mam dylemat jak cholera... Po cichu liczę, że może jednak zajdę w ciążę zanim będę musiała podjąć decyzję... Ale bardziej podejrzewam, że los spłata mi figla i w ciążę zajdę dopiero po zmianie pracy 
No nic, zobaczymy, co się jeszcze urodzi, bo wysłałam już łącznie 10 CV, więc może odezwą się też w sprawie jakiejś posady bez wyjazdów służbowych
Ale humor od razu poprawił mi się o 120%, bo przynajmniej moje CV kogoś zainteresowało i zaprosili mnie na rozmowę!
Hmm..zaczyna mnie z lekka ogarniać Panik...wczoraj zaczęłam 34 tydzień,więc za 3 tygodnie ciąża będzie donoszona..wtedy zacznę żyć jak na bombie zegarowej.. Czy jestem gotowa? Nie wiem.. Mam ciuszki,kosmetyki i akcesoria,ale czy to świadczy o czyjejś gotowości do zostania matką? Chyba nie do końca. Czuję Michała,jak się rusza, przeciąga, wiem,kiedy ma czkawkę czy kiedy jest mu niewygodnie i chce,żebym zmieniła pozycję,ale wyobrażenie sobie Młodego jako realnego dziecka,które ze mnie wyskoczy to trochę abstrakcja.. A uświadomienie sobie,że to realny osobny człowiek,którym trzeba się będzie zaopiekować i który poza nami nie będzie miał nikogo jest trochę przytłaczające. Pozytywne też i myślę,że przyczyni się znacznie do wzrostu mojego jako człowieka i kobiety,ale też do wzrostu nas jako małżeństwa,które stoi razem przed wyzwaniem i wspólnie dzieloną odpowiedzialnością. Spodziewam się konfliktów czy różnic,które ujawnią się dopiero po przyjściu Michała na świat,ale w tej kwestii jestem też całkiem dobrej myśli,bo tworzymy z Adrianem dobry zespół. Jednak sytuacja jako całość budzi mój niepokój, tego nie da się ukryć i nie zamierzam się tych emocji wypierać.
Miło jest mi zawsze,kiedy słyszę komplementy dotyczące rzeczy,które szyję - i za to dziękuję
Wczoraj miałam korki z moją Gosieńką (5 klasa) i jak tylko zobaczyła chustki,które uszyłam,złapała jedną i próbowała sobie założyć na szyję
Oczywiście, nie miała szans
Jednak tak jej się podobały, i to zupełnie szczerze,że obiecałam,że dla niej też uszyję,ale odpowiednio większą
Z tych,które uszyłam,pozwoliłam też,by Gosia i jej mama wybrały dwie dla dzieci znajomych
Mama Gosi jest przekochaną kobietą, bardzo wyrozumiałą, długo już współpracujemy i dostałam od niej dużo rzeczy dla dziecka - zarówno nowych, jak i używanych. Wczoraj,na przykład, przyniosła mi w prezencie bodziaka w r.74 - ot,tak po prostu, "bo był tak ładny,że nie mogła się powstrzymać" 

Uszycie chustek dla Gosi będzie więc dla mnie przyjemnością
Chociaż w jakimś stopniu będę się mogła odwdzięczyć 
W Pro Life Clinic kazano mi dzwonić dziś od 9:00,aby umówić się na wizytę w październiku. Efekt? Udało mi się dodzwonić po 13:00, po tym jak rzucałam po domu wszelkimi możliwymi k...... Udało się umówić na 17.10. na 9:20. Wizyta jest rano,więc przynajmniej nie będzie obsuwy...Ale organizacja pourlopowa zdecydowanie wymaga tam poprawy...
Ciążowo jest ok. Częściej niż zwykle dręczy mnie zgaga (nawet po szklance wody), suszy mnie niemiłosiernie, ciągle latam siku, męczę się i dyszę przy najmniejszym wysiłku (np. wstaniu z kanapy...),a samo wstanie z kanapy to wysiłek logistyczny,do którego potrzeba strategii.. W nocy wstaję,mam wrażenie, co chwilę..oczywiście, nie wstaję co chwilę,ale co godzinę już tak i stąd moje wrażenie.. Kręgosłup bez zmian,chociaż mój Mąż wywiedział się odnośnie masażu dla ciężarnych,który przynosi mi niesamowitą ulgę. Pomimo tego wszystkiego,czemu piszę,że ciążowo jest ok? Bo jestem w ciąży,która rozwija się prawidłowo. Dziecko jest zdrowe i radosne, co było widać na USG. Niczego nam nie brakuje, mamy wszystko skompletowane i to bez żadnego wysiłku. I to jest moja filozofia ostatnio. Dolegliwości miną, dziecko i świadomość rozwijającego się we mnie nowego życia zostaną na zawsze 
Dziś zrobiłam małe prasowanko - zielone ręczniki z allegro, uszyty przeze mnie rożek, chustki pod szyję, bluzeczka od kuzynki i mikołajkowy pajacyk. Musiałam też wyprać dwie czapki (śliczne!) i skarpetki otrzymane od kuzynki,bo wyprałam je z pajacem mikołaja i po wyciągnięciu z pralki miały cudowną czerwoną poświatę... Wyprałam je więc z naszymi rzeczami najpierw,a wczoraj wrzuciłam znowu do prania z rzeczami dziecięcymi. Nie jest źle, czerwień w dużej mierze odpuściła
Na kosz i resztę ubranek w dalszym ciągu czekam....
Dziś czuję się super. Mdłości powoli ustępują. Już 3 dni bez wymiotów!
Jedziemy dziś odebrać moje wyniki krwi i moczu.
Nie mogę się doczekać kiedy poczuję dziecko. Wg Belly już za parę dni, ale nie wiem czego się spodziewać tzn jakiego uczucia. Wczoraj kładąc się spać włączyłam sobie moją ukochaną Norah Jones i próbowałam wsłuchać się w swój organizm i wydawało mi się że już poczułam Maluszka, ale pewnie były to moje jelita
Test kontra Adin 3:0. Dzisiaj kolejny minus chociaz nie zmartwil mnie tak jak ten poprzedni. Jutro i taj beta wiec będzie wszystko jasne. Za to dzisiaj praktycznie bez objawów. Czuje sie nieźle jedynie jestem zmeczona. Ale to wina meza ktory o 2 w nocy mnie obudzil i twierdzil ze do kuchni wlecial nietoperz bo cos strasznie piszczy. W tamtym roku wlecial wampirek przez komin i chcial sie zadomowic w kuchni. Tym razem to nie to 
ZWrocilam dzisiaj uwage na piersi. Sa strasznie nabite...mam duzy biust wiec wcześniej tego nie zauwazylam. Wygladaja jak silikony
do tego oprocz sutkow pobolewaja przy dotyku boki piersi. To jest kolejna nowosc.
zastanawiam sie czy te wszystkie "nowe" objawy jak te piersi, duza ilosc sluzu i inne nie sa wynikiem picia ziol na płodność? no coz...zobaczymy po odbiorze wynikow 
Bylabym zapomniala
dzieki za dziewczyny za dobre checi ale znalazlam jakis w miare prosty przepis na dzem z dyni wiec tego sprobuje
jak zbiore sie do roboty w weekend to to juz naucze sie i wstawie fotorelacje z efektow 
A tymczasem udanego weekendu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września 2015, 15:51
3 Dzień Cyklu .
Znowu nic, znowu dupa.
Nic sie nie udało.
Co mam robić ?????
Brak sił.
Jedyne co mnie pociesza to to że wybraliśmy date ślubu i zarezerwowalismy salę 
12.08.2017 r. 
Ale...
Co to za miłość gdy Owocu brak....
Inessko, mowisz i masz. Zrobilam dzis rano zdjecie domku Mateusza 
Nie fotografowalam o 4 nad ranem paluszkow nutelli i szklanki mleka, no obciach straszny wkladac takie grzeszne zdjecie ;)za to wkladam efekt koncowy pracy zbiorowej ( przyszly tatus + przyszla mamusia ) dla synka do pokoju. Oboje oczywiscie atytalenty plastyczne
Moglam w sumie kupic juz gotowe piekne, dopracowane literki, ale stwierdzilam, ze niech ma cos od nas 


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września 2015, 18:04
Mam książkowe objawy psychologiczne dla kobiet od dłuższego czasu starających się o dzidziusia. Zazdrość że innym się udaje a mi się przeraża mnie samą
mój mąż jest człowiekiem który jak sobie coś postanowi to zawsze tak ma i wszystko w życiu mu się udaje... czemu tym razem nie idzie według naszych planów...??
Wg. wykresu Ovu wystąpiła chociaż mam wątpliwość bo miałam kiepski śluz, temp. wzrosła zobaczymy jak się utrzyma i czy Duphaston pomoże czy przeszkodzi w ewentualnym zagnieżdżeniu zarodka....
Pozdrawiam 
Co z tą betą...
Jeśli dzisiaj wszystko będzie oki to już żadnej, straszącej mnie, bety nie zrobię !
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.