Mama z Lenka juz w domku
narescie
tata juz wraca do domu moze zaliczymy jeszcze spacer choc nogi bola mnie strasznie;/ a wcale sie tak duzo nie nachodzilam;/
No nic trzeba bedzie polezec z nogami w gorze posmarowac zelem moze pomoze:)
I dzis przyjechaly nasze kolorowe tetrowki :)15 szt a takie o zbiory pieluchowe juz mamy:

15 tetrowych
6 bawelnianych
2 flanelowe
2 flanelowo-ceratkowe
A w lewym dolnym rogu kawalek brzucha hihi a co 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 września 2015, 18:05
Mam kilka chwil dla siebie.
Wróciłam z Warszawy, w zasadzie pędziłam aby zdążyć na 11 na rozmowę o pracę. Z wykształcenia jestem nauczycielem nauczania początkowego i przedszkolnego, z wyboru fotografem ślubnym. Zimowy okres zazwyczaj jest martwy jeśli chodzi o zlecenia ślubne dlatego szukałam dodatkowej pracy.
Rozmowa o prace wyglądała tak:
1 Pytanie : Czy Pani się stresuje rozmową?
2 "-Ooo widze że jest Pani mężatką?
- Tak, szczęśliwie od roku.
- A ma Pani już pociechę w domu?
- Niestety jeszcze nie.
- Ale chciałaby Pani?
- Trudny temat, nieodpowiedni na rozmowę kwalifikacyjną.
- A to przepraszam.
Super! Wtedy nie tylko mnie zestresowali ale i zdenerwowali. Takie pytania nie są na miejscu. Nikt nie wie jaka historia stoi za daną osobą, co ta osoba przeżyła i nie wie jak bardzo może ją takie pytanie zaboleć.
Pracodawcy nie chcą zatrudniać młodych mężatek z obawy przed utrzymywaniem pracownika na macierzyńskim czy wychowawczym.
Mam to gdzieś. Moja forma powolutku rozwija się, w przyszłym roku będę miała wiele pracy.
Co do jakiś szczególnych objawów, chyba niewiele. Jajniki bolą dzień w dzień. Piersi o dziwo jeszcze nie, choć zawsze bolały, spałabym w dzień częściej (ale to pogoda chyba:) Mam nadzieje i bardzo boje się rozczarować.
Choć wiem że właśnie tak będzie...
12+3
Dziś miałam badania prenatalne, jest wprost idealnie
Przezierność 0.8, kość nosowa widoczna, serce bije 161 uderzeń na minutę, CRL 58,7
Wszystkie narządy ok
Za tydzień wyniki testu PAPPA.
Dostałam tylko jedno zdjęcie i to mało wyraźne, ale za to mam płytkę DVD z moim podskakującym i brykającym Ktosiem 
Na płeć jeszcze za wcześnie, był jakiś wzgórek, ale lekarz mówił, że takie coś może równie dobrze mieć dziewczynka 
A oto mój Skarb: 
Dziekuje dziewczyny za dobre slowa. Jestescie niezastąpione! !!
10 dni do TP. 96% za nami.
Minęła północ. Nie śpię przez cudowne, energiczne kopniaczki mojego synka, ale też przez ekscytację, że to JUŻ tak blisko!!! Dzuś zaczynamy wielkie odliczanie 10, 9, 8...
Tak bardzo nie mogę się już doczekać, ale nie mogę też uwierzyć w to, że już tak mało czasu zostało do absolutnego przewrotu w naszym dotychczasowym życiu
Wszystko właściwie już gotowe i postanowiłam od dziś codziennie pisać jak mijają mi te ostatnie dni przed narodzinami Kamilka 
A mijają niesamowicie intensywnie. Już w sumie nie dużo zostało mi układania rzeczy po przeprowadzce i ogólnego sprzątania domu, ale w przyszłym tygodniu szykuje się walka z ZUSem więc nudno nie będzie. W czwartek będę miała tą kontrolę. Muszę nazbierać dowodów świadczących o autentyczności mojej działalności. Świadków, którzy przyjdą z psami na szczęście udało mi się szybko załatwić na ten dzień. Ehh to będzie stresujący tydzień... a potem to już Kamilku daję Ci zielone światło i możesz przychodzić na ten świat, jak już mamusia będzie czekała tylko na Ciebie, nie mając żadnych innych stresujących spraw na głowie 
Dzisiaj pierwszym ważnym krokiem który zrobiliśmy z mężuniem - pojechaliśmy do gminy po wniosek o założenie działalności gospodarczej, musimy teraz wypełnić ten wniosek, załatwić zus, księgowa, notariusza, konto firmowe, papieroligii troszkę będzie i chodzenia od kajfasza do judasza, ale ro nic. w końcu działamy pełną parą!!
Nie mam czasu zaglądać na ovu jak mówiłam wcześniej, non stop jestem w biegu, tu matura tu firma tu to tu tamto.. Ale chociaż nie siedzę na dupie i nic nie robię. Chcę coś w życiu osiągnąć z A. I wszystko 
Co do spraw staranek, jakoś strasznie szybko mi ten cykl zleciał, za 5 okres sobie przyjdzie na spokojnie na pewno.. No nic
Jakoś coś tam nadrobiłam:)
Wczoraj otrzymałam taki cios, jakbym naprawdę zrobiła coś złego komuś a właściwie nie wiem za co. Gin poinformował mnie że w tym cyklu owulacji niestety nie będzie a w zeszłym prawdopodobnie nie było ale po temperaturze ciężko stwierdzić. Za to mój mąż ma super nasienie, więc problem ewidentnie jest po mojej stronie niestety:(
Zlecił mi badanie - posiew z pochwy i po tych wynikach z niego ma zapaść decyzja czy będzie wykonywane hsg.
Wczoraj bardzo ciężko przyjęłam to do wiadomości, gdyż się jej po prostu nie spodziewałam tym bardziej że ta prolaktyna została trochę zbita. No może to jeszcze nie jest jakiś super wynik ale jest poniżej normy. Ale jak już emocję trochę opadły tak się zastanowiłam i stwierdziłam, że chyba najpierw powinnam dostać coś na wywołanie owulacji i monitoring cyklu a dopiero później przy dalszym braku ciąży takiego typu badania bo właściwie co ma brak owulacji do drożności jajowodów??
Może i nie jestem lekarzem, ale dla mnie to zupełnie dwie osobne sprawy, i na obecnym poziomie ze sobą nie związane. Zrobi ten posiew bo szkoda próbki ale nie wiem czy się zdecyduję na to hsg...a i właściwie nad zmianą lekarza....
Nie wiem co mam sobie teraz właściwie myśleć?? Tylu specjalistów, a trafić na naprawdę dobrego to tak jak trafić 6 w lotto...jakaś masakra
I chyba nawet nie będę mogła przez to wszystko cieszyć się naszym mieszkaniem, które idziemy dzisiaj oglądać w związku z dniami otwartymi. Ale mam nadzieję, że wszystko i tak skończy się dobrze...jeszcze w to wierzę....
17dc
Owu wyznaczyła owulację 14dc.. Temperatura faktycznie tak wskazuje, śluz wyglądał tak jakby była dzień wcześniej.. Wydłużyły mi się cykle, zawsze miałam ok 23-25 dni, teraz zapowiada się kolejny 28dniowy.. Niby idealna długość, ale mi to się bardziej wydaje, że kiedy pęcherzyk nie pęka to cykle mi się wydłużają.. Ale nie smęcę dalej bo czy pękł czy nie pękł przy niedrożnych jajowodach nic z tego.. Czekam do 7 października i wizyty kiedy to lekarz mi powie jaki ma plan..
A z innej beczki mam taki jakiś super humor, pomimo, że nie mam na nic czasu, pomimo, że jestem zawalona papierkową robotą, której nienawidzę, pomimo, że remont się przeciąga.. Wczoraj byłam na dużych zakupach, ludzie biegali po sklepie, złościli się na siebie, a ja za każdym razem uśmiechałam się, mówiąc przepraszam, jakbym była stuknięta.. Ale dobrze mi z tym:)
Dzisiaj moje urodziny! Stara rura ze mnie!
Mój życiowy plan trafił szlag - plan był taki, że do 25 roku życia będę już mamą, lub będę w ciąży. Cóóóóóż.. Plan się nie powiódł 
Skończyłam brać Dupka chyba dwa-trzy dni temu i czeka m na małpiszona. Oby przeszedł jak najprędzej! Nie mogę doczekać się monitoringu.
Tak właściwie, to wiem, że jajeczka nie urosną. I, że monitoring wykaże, że potrzebna jest stymulacja na różne sposoby, ale doczekać się nie mogę, żeby to potwierdzić i już zacząć konkretnie działać.
Z racji chorego woreczka żółciowego mam totalnie ograniczona dietę, ale lekarz powiedział, że zachodzić w ciążę mogę spokojnie
Mam nadzieję, że ta pełna wyrzeczeń dieta przeniesie chociaż jeden pozytywny "skutek uboczny" w postaci spadku wagi, bo od kiedy jestem na bromergonie przytyłam już 6 kg i ostatnio waga stanęła na 64 kg! Myślałam, że dostanę zawału! Ogólnie nie mogę jeść prawie nic, bo NIE MOGĘ:
-za dużo owoców
- majonezu
- masła itp.
- nic smażonego
- słodyczy
- zbyt wiele białego chleba
- sera
- konserw
- kapusty, grochu i innych wzdymających warzyw
- gazowanych napojów
- ALKOHOLU!
- mocnej kawy
- mocnej herbaty
- tłustego twarogu
- przekąsek typu chipsy, paluszki, orzeszki
- nasion
- roślin strączkowych
- tłustych mięs
- i wiele innych
Od kilku dni na kolację jem ciemny chleb z mozarellą light (której niby tez nie powinnam, pomidorem i oliwą na zmianę z płatkami wieloziarnistymi
I czasem sałatki
Z obiadami muszę kombinować bo mój Jacuś by umarł od nadmiaru witamin i zdrowej żywności, więc gotuje nam osobno lub to co ja mogę. Wydaje mi się, że ta choroba wyjdzie mi na zdrowie
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2015, 08:46
Synek konczy chorobe a ja zaczynam;/
O matko;/ zaczyna sie katar, bol gardla i zimno:( masakra.
Wczoraj powinna być @. Nie ma jak zwykle. No ewidentnie jest problem.
W dodatku kilka dni temu miałam płodny śluz, pierwszy raz w życiu widziałam u siebie przezroczysty rozciągliwy śluz, byłam w szoku dlatego zrobiłam owulacjny, oczywiście negatywny. Nie wiem co to miało znaczyć.
Robiłam przed chwilą kolejny test i mało nie dostałam zawału jak po minucie pojawiła się mega różowa widoczna kreska, poleciałam po telefon zrobić zdjęcie, wracam patrzę nic nie ma. Albo ja mam zwidy albo los że mnie drwi.
Ale na co ja liczę. Tyłe miesięcy nic i nagle miałoby się udać, śmiech na sali.
Trudno, jak nie będziemy mieli dzieci to nie bbędziemy mieli. Adoptuje jeszcze jednego psa albo dwa i też Będzie dobrze. Brak dziecka to nie koniec świata, o nie nie. Trudno. Powoli leczę się z mojego obłędu i zastępuje to wszystko złością i obojętnością.
przynajmniej staram się.
Mam okropnie wrazliwe piersi, szczegolnie sutki. Szczerze mowiac nie miewam takich objawow przedokresowych. Jeden jedyny raz taki mialam.
A wczoraj hustawka humorow. Momentami plakac mi sie chcialo. Zawiodlam sie na kolezance z pracy, zreszta juz nie pierwszy raz. I moje mysli krazyly wokol tego tematu. Niepotrzebnie zadreczam sama siebie, ale w takich dniach nie potrafie nagle przestawic sie tylko na pozytywne myslenie.
Wieczorem spora dawka nerwow (przez sasiadow nieszanujacych obowiazujacych norm, to tak w skrocie) zapoczatkowala bol glowy, ktory utrzymuje sie nadal. Naprawde nie moge tego pojac, ze nikt poza nami nie zwaraca uwagi na to, ze nie mieszka sam w tym domu. Jak ci ludzie zostali wychowani? Kazdy ma wyrabane na wszystko dokola. Szkoda gadac.
Musze cos zrobic zeby humor sobie polepszyc, bo szkoda zmarnowac weekend w ten sposob☺
Wczoraj kolejny raz matka sprawiła,że poczułam się jak ta najgorsza.
Sytuacja w domu masakryczna, nawet z Przemkiem się nie odzywam.
Czuję się tak, jakbym była zupełnie sama, bo nie ma nawet do kogo ręki wyciągnąć, czy z kimś porozmawiać .
Chciałabym wsiąść w samochód i pojechać gdziekolwiek, pobyć trochę sama, mieć wszystko w dupie...
Tymczasem dziś powinnam dostać okres, a temperatura podskoczyła mocno w górę. Głupia. Powinna spaść, a nie robić nadzieje . Śniła mi się dzisiaj krew. Dużo ciemnej krwi, więc czekam na @ .
Przyszla!!!!! @!!!! A z nia nowe nadzieje...
Dzisiaj nawet w porządku dzień
piekę babeczki jabłkowe z dość zdrowego i dietetycznego przepisu, na obiad będą odchudzone burgery z indyka a wieczorem wyskakujemy do znajomych na film i jakiś %%
dzisiaj mam ochotę na towarzystwo i dobrego drinka
słucham sobie muzyczki, sprzątam...
dzisiaj rano waga pokazała kolejny kg mniej 
Widzę, że im bliżej wtorkowej wizyty u androloga tym więcej włosów mi wypada. Na serio. Nigdy nie miałam z tym problemu więc to pewnie stres. Dużo o tej wizycie myślę, co jeśli na usg się okaże że jądra nie pracują? Nie będzie nadziei. Z drugiej strony mówię sobie co mi da to moje zamartwianie, nie zmieni to sytuacji w żaden sposób. Trzeba jakoś żyć. I dzisiaj i w środę po badaniu.
Kochane tak na szybko pokrotce wyniki ogolne II badania nasienia po 3,5 miesiaca ilosc pozostala bez zmian niestety barwa przezroczysta jesli wiecie prosze o info a z dobrych wiadomosci mamy 80 proc zywych z tego A - 11B-15 wzroslo i to sporo cieszy nas bardzo nawet to test hyposomatyczny podskoczyl do 77 po weekendzie zrobie male podsumowanie teraz kolej na hycosy za tydzien bede juz po
Wczoraj rozpoczęła się miesiączka... Czyli jednak lekarz się nie mylił
wiem, że to głupie, ale do końca miałam nadzieję, że może jakimś cudem zarodek zacznie się rozwijać. Teraz czekam. Pisałam wczoraj do lekarza, że jesteśmy gotowi do drugiej rundy tylko nie wiem czy tak można kilka razy z rzędu, ale mi jeszcze nie odpisał. Najgorsze, że jeśli okaże się, że można, to Clo powinnam wziąć najpóźniej w 5dc i teraz nie wiem, czy iść do niego w poniedziałek, czy sobie odpuścić, skoro mi nic nie odpisał... Nie wiem, czy jak zadzwonię w poniedziałek i będę chciała umówić się na ten właśnie dzień, to mnie gdzieś wcisną, a z drugiej strony jak pójdę w środę i sama z siebie zacznę brać Clo od wtorku to pewnie mój lekarz się wkurzy, że biorę ten lek bez jego wiedzy. Takie to dylematy muszę rozstrzygać. Może jakieś propozycje?
15 dc
Prawy jajnior puka do mnie dzisiaj, ciągnie niesamowicie- mam nadzieję, że uda mu się naciągnąć mnie na ciążę w tym cyklu 
Z innych rewelacji (tak, prawdopodobna owulacja jest dla mnie rewelacją
) znajomym urodził się wczoraj syn Alex
cieszę się niezmiernie, ale zarazem smucę odrobinkę, bo miałyśmy obie w tym czasie tulić maluchy, a ja się wykruszyłam z tej listy szczęścia ... Czekam dalej w kolejce 
Wracam do pracy, choć cieżko mi dziś strasznie- senność mnie dopada nie do opisania plus myśli krążą wokół tematu- jak dzisiaj zbałamucić męża i na ile sposobów, by za 9 miesięcy cieszyć sie bobasem, albo dwoma naraz ?
ech... Byle do 21.00... A wszystkim odpoczywającym dzisiaj : Miłego dnia! :*
Licznik dziś wskazuje... 44 % ciąży za nami... 18t (17t5d) Super! Nie spodziewałam się tego jeszcze kilka miesięcy wstecz to było takie nierealne, niemożliwe. A jednak...
Ale ja nie o tym...
Od kilku dni codziennie rano, przed wstaniem z łóżka rozmawiam z dzieciakami. Mówię im jaki jest dzień, jak się mama czuje, co ja czuję do nich, jak bardzo je kocham... takie zwykłe, niezwykłe codzienne sprawy, odczucia, uczucia. Dzisiaj mówiąc do nich, położyłam moje dłonie na brzuchu z myślą, a może wyczuję jakieś ruchy dzieciątka jednego albo drugiego. Ruchów jako takich nie wyczułam... wyczułam natomiast coś co podobne było, a może faktycznie było biciem serduszka. Jednostajne pukanie raz po raz wyczuwała moja ręka prawa następnie lewa. Jutro spróbuję wsłuchać się jeszcze raz. A może i wieczorem, bo czy wytrzymam do rana. Cokolwiek to było... odczucie nie do opisania. Mam takie wewnętrzne przekonanie, że wszystko będzie dobrze, nic złego się nie wydarzy. Codziennie rano i wieczorem ofiaruję te dzieciątka Bogu... czy On pozwoli aby coś im się stało...?? Wierzę, w to, że nie. Codziennie rano i wieczorem 'rysuję' dwa małe krzyżyki na moim brzuchu. Czy coś tym maleństwom się stanie...? Wierzę, w to, że nie...
19cs
23dc
9dpo
sobota
Dwa dni temu zrobiłam ciastolinę z mąki ziemniaczanej i płynu do mycia naczyń. Wyrabiałam jakiś czas. Po umyciu rąk, ręce były jakieś dziwne. Wczoraj cały dzień świeciły się jakby były w oleju. Całe ciało mi się strasznie tłuści: szczególnie ręce, twarz i dekolt. A dziś zaczęła mi z rąk schodzić skóra. Całe ręce mam w popękanej skórze. Wiążę to z tą ciastoliną, podejrzewam, że zaszła jakaś reakcja chem i mieszanina mąki i płynu mnie uczuliła.
Dziś kupiliśmy łososia norweskiego w całości - wypatroszony. Oczyściłam go, odcięłam głowę i płetwy, podzieliłam na dzwonki. Część zamroziłam, a 2 dzwonki zostały na jutrzejszy obiad. Wyszło 2 kg czystej już ryby, za którą zapłaciłabym ok 90-100 zł, gdybym kupiła w takiej formie. A zapłaciłam tylko 50 zł.
No i mamy przed sobą 3 obiady z łososiem do SYTA. 
Weekendzik.
Aż chce się żyć.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.