1dc
5 dzien po odstawieniu lutki 100
12dpo nie wzięłam luteiny 100, plamienia miałam 15dpo i 16dpo od rana jest @ - czyli teoretycznie trzymie mnie jeszcze 3 dni
teraz będę miała więcej ruchu więc mam nadzieję że glukoza na czczo trochę mi spadnie (ostatni wynik 103).
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2015, 15:17
1dc
5 dzien po odstawieniu lutki 100
12dpo nie wzięłam luteiny 100, plamienia miałam 15dpo i 16dpo od rana jest @ - czyli teoretycznie trzymie mię jeszcze 3 dni
teraz będę miała więcej ruchu więc mam nadzieję że glukoza na czczo trochę mi spadnie (ostatni wynik 103).
Apartamemtowiec córci i nowo nabyte buciki
http://static.pokazywarka.pl/i/6064722/811097/dsc-0044.jpg
7 tydzień 0 dzień ciąży 
17% ciąży 
Do drugiej wizyty zostało: 19 dni 
Dzisiaj zaczynamy 8 tydzień ciąży, tak bardzo cieszę się że narazie ta ciąża przebiega i bezobjawowo jak i bez problemowo, oby tak dalej.
Dzisiaj byłam u rodziców i chciałam im powiedzieć o ciąży ale jakoś się boję ich reakcji. Wiem, że to moje życie ale ........
To mój brzuszek w 8 tygodniu ciąży: (wyglądam jak w 6 miesiącu ciąży ehheh)

Jutro czeka Nas interesujący dzień bo mąż zabiera swoje babeczki do Wrocławia do afrykarium i parku wodnego także zrelaksujemy się troszkę
Miłego dnia 
A to wielkość dzidziusia w 8 tygodniu ciąży wg ovu:

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2015, 17:10
17 wrzesnia przyszla na swiat silami natury Ariana
51 cm i 3320 g
Pozdrowienia
Niestety, zw względu na wyjazd i zmianę lekka klimatu @ się ociągała ale franca przyszła, więc się nie udało. W środę gin i walczymy dalej 
Odpoczęłam maksymalnie, łąziłam po lesie i zbierałam grzyby, pływałam po jeziorku na rowerku wodnym, grillowałam...było bosko
@ oczywiście dała mi popalić, ale cóż ..nowy cykl nowe nadzieje i wizyta u gina w środę. Trochę się boję, ze w badaniach wyjdzie coś nie fajnego, ale lepsze to niż niewiedza.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2015, 19:28
29dc
wstalam z bolem brzucha jak na @. temp spadla wiec bylam pewna ze to @. poki co mam slabe plamienie i gdyby nie ta niska temp miala bym jeszcze nadzieje... a tak to wiadomo ze zaraz @ sie rozkreci... no coz... kolejny cykl i nowe nadzieje bo umawiam sie na wizyte u ginekologa.
Ciąża to jednak dziwny stan...
Dziś w nocy obudził mnie niezbyt miły koszmar. Śniło mi się że Łukasz ma inną, zdradza mnie i nie widzi w tym nic złego. Bo on się "dusi" tu gdzie mieszkamy. Ogólnie straszny koszmar...
Chyba z godzinę Łukasz musiał mnie przytulać i uspokajać. W taki szloch wpadłam...
Wczoraj wieczorem też płakałam... z tęsknoty, za Arkiem. Ale wiem że gdyby on się urodził to nie byłoby Mileny. A tak to on gdzieś tam na nas czeka.
Jutro kolejna wizyta przed transferem
ciekawe czy jutro dowiem się kiedy będzie TEN dzień
Mam nadzieję że wszystko pójdzie gładko.. Później najgorsze przed nami czyli 2 tygodnie niepewności... Aż mi się włos na glowie jeży na samą myśl...
Ten ból cycków bez luteiny jakiś dziwny jest... Kiedy ostatnio miałam coś takiego? Chyba przed ciążą. Nie luteina, nie prolaktyna (bo cały czas biorę Norprolac) - więc co?
16cs
34dc
wg mnie ok. 14dpo
Pierwszy cykl bez mierzenia temp, liczenia, zapisywania, przejmowania się. Długi urlop. Góry. Cudowny spokój. Złapanie oddechu. Prawdziwy odpoczynek.
@ spodziewałam się w okolicach wtorku /środy. Minęła sobota i nic. Od owego wtorku czuję się coraz gorzej.. Od potężnego bólu w mostku (który nie pozwalał mi spać w nocy), który tłumaczyłam, że napięcie mięśni, że iks godzin za kółkiem, że wyjazd służbowy itd. [....] przez fatalne samopoczucie - katar, którego niby nie ma, ale jest, kichanie, ogólnie - jakby mnie grypa rozkładała..
O 19.30 miałam dzisiaj temp. 36,77 - przy mojej normalnej ok. 36,30 i okolicach m@łpicy - za wysoka.
Dzisiaj po raz pierwszy nie wiem co mam myśleć.
Dzisiaj po raz pierwszy dotarło do mnie, że być może się udało...
Mąż powiedział, że wyglądam na strasznie smutną i ścioraną.. No tak się czuję.
Może jutro wygonię go po test do apteki.
Po tylu razach kopa w dupę boję się nastawiać na cokolwiek. A z drugiej strony naprawdę czuję się bardzo nietypowo.
No. Tyle póki co.
Byłyśmy dzisiaj z przyjaciółką na poszukiwaniu sukien ślubnych ( a właściwie to jednej - dla niej
). Nie było mnie w domu prawie 4 godziny, a moje dziecko pobawiło się, poszło spać, wstało i nie płakało. A ja co chwilę dzwoniłam pytać czy nie płacze bo głodna
Jak jestem w domu to je co 2 godziny, a tu proszę. Łobuz jeden 
Na polu papkowym się nie popisuję. Jak mi się chce to dostaje słoiczek, jak mi się nie chce to samo mlesio, ma jeszcze czas, ale systematyczność u mnie kuleje...
Rehabilitacja ma się ku końcowi, małą jeszcze ciągnie na prawo, nie wiem czy to wyprostujemy szczerze mówiąc, ale i tak jestem zadowolona.
Wakacje minęły szybko i z kijową pogodą. Zosi było wszystko jedno gdzie śpi, dała nam pozwiedzać, nobla dla tego kto wymyślił chustę. Za dużo i tak nie pozwiedzaliśmy, muzeum regionalne, park dendrologiczny i park dinozaurów, ale jak na pierwszy raz wystarczy 
Natomiast po powrocie Zosia pierwszy raz poszła na basen! Z tatusiem się pluskała pod okiem pani instruktorki. Akurat grupa była od roczku, więc zabawy niedopasowane do małej, ale jej było wszystko jedno, taka była zaaferowana, że siedzi w wodzie, że w nic się bawić nie musiała. Pani polała ją z konewki i nawet zanurzyła dwa razy. Myślę, że będziemy chodzić regularnie, ale najpierw skończymy rehabilitacje bo pójdziemy, ale z torbami...
Zosia zmienia się w tempie ekspresowym. Gada mniej, rusza się więcej. Wcześniej z łaską się przewaliła na brzuch, teraz już się turla! Zostawiam ją na środku maty, wracam, a ona jedną nogą pod szafą leży... Albo już przy drzwiach. Na zabawki dalej krzyczy i się wścieka, ale już coraz lepiej nimi manewruje. Wyciąga ręce, nie tak od niechcenia jak wcześniej, że jak się jej coś podało to wzięła, nie, teraz już jest to gest "moje, daj mi, chcę, natychmiast" i nawet misie w karuzeli są chwytane. I oczywiście pach do buzi... Zaczyna być tak strasznie rozumna... Już od dłuższego czasu reaguje na swoje imię, uśmiecha się do obcych babć, ale na przykład jak mój kuzyn chciał się z nią pobawić to się rozpłakała, w sumie widziała go wcześniej raz przelotem, więc też jak obcy... Podciąga się coraz wyżej. Jak leży na brzuchu wypina pupę do góry i przysposabia się chyba do czworakowania już O_o łapie się za kostki. Dobiera się do mnie jak ją trzymam a ona chce jeść
Zaczyna protestować kiedy zabieram jej to czym się bawiła, albo natychmiast wyciąga rączki, że chce to z powrotem. Upodobała sobie łapanie twarzy (mojej i męża), wbija pazurki i ciągnie do buzi
Niestety dalej nie śmieje się na głos.
Niestety dostała też pierwszego poważniejszego kataru i walczymy już tydzień. Walczymy dosłownie, bo gałgan jeden odwraca głowę, a aspirator, sól i krople odpycha rączkami i ryczy. Już coraz mniej, bardziej w formie protestu, ale wcześniej to była prawdziwa rozpacz.
A ja? Ze mną jak zwykle do kitu. Ważę już 51,8, zaraz chyba zniknę. Do tego mam już od przed ciążą do wyrwania ósemki, które teraz zaczęły boleć na potęgę, bo są popsute, muszę wytrzymać jeszcze tydzień, już ponad tydzień ćpam przeciwbóle, brałam ibuprom, teraz paracetamol w uderzeniowych dawkach. Boli szczęka, policzek, ucho, oczodół, skroń, tragedia. Do tego nadal mam tak, że jak się oprę na dłoni to przez chwilę mam uczucie jakbym miała połamane śródręcze, totalna masakra. Ale nic mi nie może być, bo normalnie dłońmi chwytam, noszę Zosię, zakupy, wózek i nic wtedy nie boli, tylko jak się oprę żeby wstać czy się przesunąć. WTF??? I jeszcze jak biorę Zosię na ręce czasami omdlewają mi nogi i muszę usiąść żeby nie polecieć. Włosy lecą, linieję normalnie. Muszę się pozbyć hemoroidów po ciąży. Cera padła... Muszę ogarnąć, bo tak to marnie widzę drugą ciążę...
II trymestr i Pierwszy dzień 14 tygodnia ciąży.
Boję sie... zaczela mnie pobolewac jakby kość ogonowa, jakby miednica, mam nadzieje ze to nic strasznego i fasolce nic nie grozi
Trzeci dzień walczę z przeziębieniem. Na ból gardła prenatal gardło, na katar- Acatar. Niestety męczy mnie kaszel. Jutro kupię jakiś syrop. Czytałam,że można brać Stodal. Zapytam w aptece. Może będzie coś z serii Prenatal.
Obicie na naszym łóżku się zniszczyło. Chciałam kupić nowe łóżko, ale to jest tak wygodne, że było mi szkoda, więc postanowiłam tylko zmienić obicie. Tapicer zmienił je w domu w dwie godziny. Wygląda jak nowe a koszt wyniósł 300zł. Sporo zaoszczędziliśmy, nowe łóżko na pewno kosztowałoby ponad tysiąc 
6 dc 8 cs
Melduje się sama dla siebie😃
Urlop był cudowny! Kompletny reset. Tak bardzo go potrzebowałam 🤩Ale i tak poprzestawiał mi cykl bodajże o tydzień przesunął owulacje🙈. Niestety urlop nie sprawił ze zaszłam w ciąże 😏 Po wizycie trochę się uspokoiłam. Wszystko ze mną i moimi wynikami jest Ok. Zbyt wcześnie żeby podejmować jakies kroki... suplementacja i działanie 😜 Chociaż i tak czuje ze dopiero badanie drożności mi pomoże 🤷🏻♀️ myśle ze moje jajowody są zbyt leniwe... to i tak odkładam to badanie za namowa gin do stycznia, do roku starań.
Wrzesień jest dla mnie trochę wymagający i stresujący. Odpuściłam trochę starania, nie zaprzątają już codziennie mojej głowy. Podjęłam pewne kroki... W październiku zaczynam nowa prace, na pewno będzie to ode mnie wymagało sporo wysiłku w wdrożenie się w nowym miejscu. Ale i tak tego potrzebuje ! Potrzebuje zmian, potrzebuje żeby coś się działo w moim życiu. Czekałam wciąż na ciąże i oddałam myśl o nowej pracy. Mam nadzieje ze to właśnie nowa praca pomoże mi nie myśleć o tym ze tak bardzo chce zajść w ciąże i się wreszcie uda🙏
Ojej...no to ten czas tu faktycznie leci. Jest więc szansa ze nie zwariuje przez kolejne tygodnie jak tak szybko zleciał od ostatniego wpisu.
mamy się dobrze. Zanudzenie do szpiku kości tym leżeniem i niemożnością zrobienia czegokolwiek. Zwłaszcza w domu gdzie delikatnie mówiąc panuje rozpierdziel totalny. A jak mama z mężem zaczynają coś robić to mnie się włos na głowie Jerzy...lub jeży.
Masakra. Chyba ich od siebie ciut za bardzo uzależnilam i teraz są jak dzieci we mgle. No ale cóż. Muszą dać radę. A zamiast rozpakować byle jak i byle gdzie niech już lepiej to zostawia bo potem będę miała więcej roboty. A tak chciałam urządzić nasze gniazdko wg gustu..spokojnie przygotować pokój dzieci..rozpakować wszystko step by step a będzie jak zwykle. Czyli szaleństwo.
No ale koniec narzekania.
W środę miałam urodziny. Powiedziałam żeby mąż nie gonola prawie 100 km bo przyjedzie po kursie na chwile po to żeby zaraz wracać...Wiec ślubny zrobił mi niespodziankę i zamówił online bukiet wielkich róż i pudełko czekoladek w kształcie serca. Do tego miałam odwiedziny od żony szefa męża z córką ...dorosłą i dzieciatą córka. Przyniosły soki, ciasteczka, owoce , kubeczki talerzyki i była mini impreza. Bardzo miło. Do tego Mężuś na kursie wymyślił ze nagraj mi filmik z życzeniami i wstawia ma fb. Wiec dzień był pełen niespodzianek. Miał być do dupy bo pierwsze urodziny w szputalu i pierwsze bez męża..odkąd się znamy a było nienajgorzej.
W czwartek przyjechał w drodze do domu i posiedzielismy kilka godz razem a w piątek przyjechali razem z mamą i z pysznym chińskim jedzonkiem. Dobre to szpitalne jedzenie ale takie
...zdrowe. fee hihi zdrowo to ja będę jeść potem wracając do wagi. Teraz miał być czas na zachcianki. No ale dobrze. Przynajmniej rośnie mi tylko brzuch a nie duuuuza. Heh choć nie powiem..Mąż zaopatrzyć mnie w pełno lakoci na wszelkie okazje. I jak otwieram szafeczke to wydobywa się z niej interesujący zapach.
Dziś tez przyjedzie około południa i pouczyć się duńskiego...a potem znowu czekać do czwartku i...tak zleci kolejny tydz.
W pn zaczynam dzięki Bogu week 24. W tym tyg będę też miała kontrolne usg oraz zaczną podawać na wszelki wypadek sterydy na płucka. Na prawdę nie chce..nie chce tu leżeć ale chciałabym żeby wszystko wytrzymałość do 29 lub 30 tyg. Zobaczymy jak to będzie. Byle nie 24 ani 25.
Napisze chyba książkę. Jak zajść w ciążę i nie zwariować. Przecież to jakaś paranoja.
Najpierw 3 lata obsesji pt 'czy się udalo'. Potem obsesja do 12 tyg zeby nic się nie stało i żeby nie poronic ...I żeby potem dowiedzieć się ze to nie koniec horroru bo wciąż wiele złych rzeczy może się wydarzyć. 18t jaj z szyjka płacz i pessar. Chuchanie i dmuchane na siebie...sle i tak 21t przyjęcie do szpitala i leżenie licząc upływającego dni i tygodnie. No a co potem....to nie będę Krakac ale kilka miesięcy nieprzedpanych nocy z wrzesxczacymi maleństwa mi. Mam nadzieje ze pomiędzy jednym a drugim wrzaski będą też mile chwile bo jak nie to tylko strzelić sobie w łeb..
Muszą być tez mile chwile. Przecież cząstka mnie połączona z cząstka mojego męża to musi być coś niewymownie cudownego. Taak
.ich dołka właśnie jeden z tych cudzikòw kręci mi w brzuchu piruety. 
Wczoraj powinnam dostać okres, ale nie przylazła. Oczywiście modliłam się o dzisiejszą tempkę. Budziłam się kilka razy w nocy,by sprawdzić która jest godzina,aż w końcu wybiła 6 . Wczoraj tempka mocno podskoczyła w górę ,a dziś spadła do tego normalnego poziomu,ale wciąż trzyma się wysoko. Co zrobiłam? oczywiście miałam naszykowany test i poleciałam go zrobić. Przykre to co zobaczyłam, bo miałam nadzieję,że dostanę wspaniały prezent ślubny. Jedna krecha jak nic. Przechylałam test w różne strony żeby zobaczyć chociaż i AŻ cień , ale nic.
Czekam na @ i najlepiej żeby zjawiła się teraz, bo nie chcę żeby zaszczyciła mnie swoją obecnością na moim własnym ślubie,aż tak się nie kumplujemy ...
Znowu pomarudzę... 
W zeszłym cyklu wykres wygladał baaardzo ładnie do czasu, kiedy na końcu spadła tempka... Za to w tym cyklu mój wykres mnie chyba nie lubi... Mało, że przed owulką temperatura była wysoka, to po owulce już w 4dpo spadła i dzisiaj w 5dpo też niżej... i co tu myśleć?
Na zagnieżdżenie to nie wygląda, bo jest podobno za szybko z tego co wyczytałam w odpowiedzi pewnej lekarki na forum... Tak wiec sama nie wiem co mam myśleć;(
Zaczynam znowu panikować... we wtorek dopiero badanie progesteronu, dodatkowo zrobię prolaktynę jeszcze... no i nie wiem co z wolnym testosteronem, ale to kosztuje aż 30zł, także zobaczę ile wyjdą te dwa badania, ewentualnie dołączę jeszcze wolny... niestety wszystko kosztuje... jak się chodzi prywatnie do ina, bo na nfz nie ma szansy się dostać
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.