28 tc (27t1d)
Kilka faktow z ostatnich dni:
- Maly sie rzadko rusza. Moze ze dwa razy dziennie go poczuje. Niesamowite, bo to 28 tydzien jest - i ponoc wkrotce ma sie ruszac jeszcze mniej. Lekarze kaza sie nie martwic, wszystko jest ok - wiec sie nie martwie
ale czasem mi troche smutno, ze tak rzadko czuje to moje dziecko...
- cukrzyca pod kontrola. Dostalam glukometr. Za paski na 2 miesiace zaplacilam 12 euro, 150 euro pokryla kasa chorych - wiec mogloby byc gorzej
Niecierpie sie kluc i czesto pojawia mi sie blad malej ilosci krwi w glukometrze, wiec igiel i paskow zuzywam co niemiara... Pierwszy raz prawie zemdlalam, boje sie igiel. Poki co wszystkie wyniki idealne, zaczynam nabierac watpliwosci co do tamtego testu glukozy ze strasznymi wynikami. To bylo akurat po ostatnim dniu mamy u nas, nazarlismy sie jak w Swieta. Moze stad taki wynik?
- Kupilam troszke uzywanych ciuszkow dla Maluszka. Brakuje mi jeszcze miekkich, polarkowych spodenek i kombinezonu na zime
reszta jako tako dozbierana 
- Wczoraj S dostal decyzje o przyznaniu ubezpieczenia na zycie - na dniach wszystkie papiery splyna do banku - juz niedlugo bedziemy wlascicielami domku 
- Za pare chwil udajemy sie rowniez na ponowne poszukiwania autka. Juz nie moge sie doczekac.
To bedzie dobry dzien!
a w poniedzialek wracam do pracy...
ale tylko na poltora tygodnia 
30t2dz
Dieta cukrzycowa mnie zabija... Normalnie mam juz dosc. Brak cukru w mojej diecie frustuje mnie do reszty. Zwlaszcza, ze mam takie zachcianki na slodkie... Na razie pomiary nienajgorsze, tym sie pocieszam 
Wczoraj zamowilam pare rzeczy dla malej:
-Posciel minky (kolderka, poduszka, ochraniacz) - szyte na zamowienie,
-Rogal do karmienia minky - tez szyty na zamowienie,
-2 przescieradelka,
-Pokrowiec wodoodporny na materac,
-Zestaw do wloskow, paznokci i zebow,
-Aspirator do noska,
-Klips do smoczka,
-Grzechotke na raczke,
-Pieluszki tetrowe,
-Termometr do wody,
-Podklady poporodowe i duze platki kosmetyczne,
-Podklady do przewijania,
-Przewijak na łóżeczko.
Przybieram sie do zakupu żyradola (albo abażuru), okleinę na dolne szuflady mebli oraz laktatora.
Piore i prasuje ciuszki malej ale jest tego tyle, ze szok !
A jak sie czuje ? Kiepsko. Kregoslup siada, zgaga meczy, kiepsko sie spi ehh...
A córa wyczynia takie harce w brzuszku, że tatus nadziwic sie nie moze
uwielbiam jak z nią rozmawia 
No i wielkie dzięki dla Julity za relacje z porodu w klinice
bardzo, bardzo mi pomogla:* zdrówka dla malutkiej 
Od godziny mam już cewnik na rozszerzenie szyjki macicy.
22dc, 7dpo
Od dawna zastanawia mnie, czy mój termometr owulacyjny dobrze działa. Wczoraj wieczorem i dzisiaj rano zrobiłam mały test i porównałam temperatury mając za punkt odniesienia wynik z termometru rtęciowego. Wiedziałam! Owulacyjny pokazuje mi o prawie 0,5 st. mniej niż jest w rzeczywistości
więc... przestaję teraz mierzyć temperaturę. Nie będę się stresowała, że coś jest za nisko, coś niedobrze. Stres niczemu dobremu nie służy, niezależnie czy się udało w tym cyklu czy też nie.
Mam nerwa na męża o nieokreślonym podłożu
jak dla mnie zadaje mi dużo pytań- dużo za dużo. Wiem, że większość to z troski, ale i tak mnie drażni
dziś już się zdążyłam wzruszyć, za chwilę zdenerwować a na końcu śmiać z samej siebie
chyba będzie to konkretny PMS. W dodatku sutki mnie jakoś zaczynają pobolewać? Pierwszy raz tak mam, kiedyś mnie swędziały, teraz są lekko obolałe. Na siłę chyba się doszukuję objawów. Tak. Zdecydowanie 
Jutro idziemy na weselicho. Dość już mam pytań w stylu- ale jak to wesele? W NIEDZIELĘ? To chyba poprawiny, coś Ci się pomieszało? I ironiczny uśmiech. A ja na to ze stoickim spokojem muszę tłumaczyć, że idę na ŚLUB i WESELE. I pytająca odpowiedź, która się pojawia zawsze- ale w niedzielę? Kurczę, ludzie się żenią/ślubują w piątki, środy i inne dni tygodnia- dlaczego zatem nie w niedzielę?
Cieszę się, bo mam nadzieję, że będzie super impreza. Zła na siebie jestem jedynie, bo okrutnie się gruba czuję. Mam tak wzdęty brzuch, że boję się, że będzie to widać w sukience, którą zakładam
Z drugiej strony, ona jest odcinana w talii i ma dużo zakładek- będę po prostu wyglądała bardziej bezowato
a może za chwilę przestanie mi się woda w organizmie zbierać i będę już wyglądała jak ja, a nie jak miszelinka (oponka Michelin)? 
Dzisiaj jeszcze imieniny u teściów wyprawiane. Mam nadzieję że szybko się urwiemy, muszę się na jutro w miarę wyspać
a chęci by tam jechać jak na lekarstwo! Właśnie, antybiotyk czeka...
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2015, 13:25
Ufff pierwsza dawka sterydów juz poszła rano w dupkę. Az nie wierze ze przechodzimy kolejna magiczna granicę i teraz W RAZIE CZEGO mamy więcej szans i możliwości. Mam jednak nadzieję że owoce naszej miłości jeszcze kilka tygodni podojrzewaja i poczekają na dobry czas.
Do sąsiadki z sali przyszedł mąż z tym 5 letnim wczesniaki em i powiem Wam ze go roznosi.
fajnie widzieć z bliska przykład ze wszystko może skończyć się dobrze...I to nawet rodząc w 24+3
No i było to 5 lat temu... a teraz techniki są o 5 lat do przodu.
Wciąż się niepokoje ale już spokojniej. Na luzie. Bez paniki.
Pielęgniarki i położne mówią ze moim beżowym plamienie nie ma co się martwić. Ale jakiekolwiek obawy to mam po nie dzwonić i pytać i się sama tutaj nie zadreczac. Niesamowicie mili są tu wszyscy. Szok. 
Także grzecznie leżymy i oglądamy. Potem jak mały krzycz wyjdzie to kilka H popracuje i...tak zleci kolejny dzień.
"Nikt nie mówił, że będzie łatwo,
Ale uwierz mi, że było warto.
Stań na chwilę, otrzymał łzy,
Przecież masz dla kogo zyć."
Kiedy trafiłam na OF nie wiedziałam o czym mogłabym napisać w takim pamiętniku.
Teraz czuję że tego potrzebuję.Może to przez porę roku, a może powodem są moje doświadczenia.10 miesięcy to jest już kawał czasu.Na początku starań miałam nastawienie że max 6 miesięcy i nam się uda...
Teraz mam nastawienie że przed nami bardzo dluga droga...
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 września 2015, 10:16
Boli brzuch, boli w krzyżu chyba zbliża się @.... Tylko strasznie było mi dziś niedobrze na szczęście nie skończyło się z efektem ale mdliło mnie bez powodu, a może z głodu...? bo ostatnio jestem ciągle głodna...
Dziś świętujemy 81 urodziny dziadka mojego męża wiec imprezka rodzinna przed nami 
Miłego dnia !!!
Tydzień 13 (12+4)
Przepraszam Was, jeśli moją nieobecnością tutaj wzbudzam jakieś niepokoje - po prostu jestem w trakcie pakowania do przeprowadzki, która już lada moment! 
Mimo, że dziś mamy w planach duże pakowanie to mam chwilkę żeby coś napisać z racji tego, że szybko strasznie się męczę ;( najgorsze jest to, że od kilku dni a właściwie już będzie ponad 10 zauważam straszny dyskomfort w klatce piersiowej. Serce bije jak oszalałe i tak strasznie ciężko a tętno i ciśnienie mam w porządku. Może w poniedziałek przejadę się do lekarza rodzinnego.
Martwi też mnie moja skóra. Od kilku dni, szczególnie w nocy mam się zadrapać! Jak nie nogi to ręce. U mnie jest o tyle też gorzej, że mam strasznie dużo pieprzyków na ciele i boję się, że coś się stanie jak któregoś rozdrapie. W nocy byłam już tak zdesperowana, że chciałam szukać szczotki ryżowej.
W ogóle ta noc była kiepska. Strasznie się męczyłam tym snem. Tak, męczyłam się snem. Tak bardzo mi się chciało spać a jednocześnie tak często musiałam chodzić do łazienki, że spałam dzisiaj do 9, jak ostatnio wstaję o 6-7. Dopiero o 13 udało mi się coś zjeść tak żeby tego od razu z prędkością światła nie zwrócić ;/
Ale cały czas mówię, że ZNIOSĘ WSZYSTKO DLA HANI! 
Strasznie się cieszę, że mogę już mówić do brzuszka po imieniu a nie tak bezosobowo, nawet jeśli za kilka tygodni okaże się, że jednak Hania będzie Aleksandrem to wcale mi to nie przeszkadza 
Jeszcze kilka dni i wejdziemy w II trymestr!
Muszę w końcu zasięgnąć opinii kilku lekarzy co z tym farbowaniem włosów. Podobno szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, a ja tak strasznie nie lubię mieć ciemnych włosów! Jeśli jednak okaże się, że nie mogę się zafarbować to trudno. Przeżyję
Ciąża zakończona 26 września 2015
No i wszystko ch** strzelił.. Badanie nasienia lipne. Gorzej niż zle. W gre wchodzi tylko in vitro. Nic innego nie ma sensu. Za 1,5 mies mamy gdzie kolwiek gdzie są wolne miejsca zapisać się na protokół (rządowe in vitro). Niestety w Gdańsku nie ma już miejsc nawet w przyszłym roku małe szanse byśmy się dostali. Za dużo chętnych. W poniedziałek muszę podzwonić i popytać czy gdzieś w tym roku się dostaniemy. Jestem totalnie załamana.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 września 2015, 08:51
Nie ma info kiedy się pije, więc moim zdaniem kiedy nie ma informacji o dniu cyklu, można pić przez cały cykl, ja je piłam, ale krótko... bo nie chciałam mieszać z lekami przeciwzapalnymi i jak byłam na początku ciąży ( parę dni) za pozwoleniem ginekologa, niestety nie udało mi się utrzymać ciąży, więc nawet o nich zapomniałam
W smaku są dobre nawet bez soku, pije się je wieczorem przed snem 
27 Tydz ( 26T1Dz)
Tak jak juz pisalam Terrasce w srode dostalam telefon ze moj cukier byl na poziomie 9,7 I ze mam ckurzyce ciazowa..Byl to dla mnie z lekka szok bo w miare dobrze sie odzywiam I dobrze sie czuje..ale wyniki nie kalmia wiec co tu zrobic.
Dostalam nakaz stawienia sie w szpitalu na drugi dzien, wiec pojechalam rano I...spotkalam kolezanke co ma termin na 16 grudnia,..hehe
Zostalysmy wyposazone w glukometr( cukier mierzony 7 razy dziennie) norma na czczo ponizej 5, tak samo pzred posilkiem, po posilku ponizej 7 a przed pojciem spac ponizej 6.
Nakazano mi jesc co 2/2,5 h cos malego ale zawsze cos. Dostlam caly zestaw dietetyczny ale tak srednio go przestrzegam szczerze mowiac, wprowadzilam pewne zmiany ale nie mam zamaru sie glodzic, Przez 2 dni chodzilam zla jak osa bo zabrano mi ulubione platki sniadaniowe:)) Teraz juz powoli sie przyzwyczajam, co 2 h jem cos malego oat cakes- nie wiem jak to jest po polsku ale one sa zdrowe I nawet do zjedzenia, smaruje je hummusem albo maslem orzechowym czy klade wedzonego lososia. Do tego 3 glowne posilki w rozsadnych porcjach..hehe
Mysle ze moim problemem jest nie to co jem tylko kiedy- jem bardzo nieregularnie I dlatego tak mi ten cukier skakal..W srode mam sie znow pojewic w szpitalu I wtedy beda analizowac moje wyniki. Niby glownym zagrozeniem jest makrosomia plodu a ta beeda oceniac w 36 tygodniui wtedy decydowac czy beda wywylywac porod czy cesarke robic.
Musze pojsc prywatnie na usg w 34 tyg bo z Adsiem mialam skrocona szyjke I ok tego czasu lezalam w szpitalu wiec chce sie upewnic ze wszystko jest dobrze. Tu niestety za bardzo sie tym nie martwia a dziewczyna, ktora spotykam na comiesiecznych wizytach miala wprost powiedziane ze ma isc prywatnie...tylko ze 150 euro na ulicy nie lezy a tyle taka wizyta kosztuje. wolalabym je przeznaczyc na cos innnego ale co zrobie,chcilabym pracowac do konca I przynajmniej bede miala swiadomosc czy moge czy nie. Co prawda tylko 2 dni w tygodniu ale nie chcialabym odstac skurczow w samochodzie..itp
Moja przyjaciolka lezy na podtrzymaniu na polnej w poznaniu, 29 tydz, szyjka 1,5 cm I 1,5 cm rozwarcie...sterydy dla malucha I leki na podtrzymanie...ehh Lepiej sie oszczedzac jak mozna bo jak cos sie stanie to moze juz nie byc odwrotu.
Caly czas czuje mala, ciagle sie wierci I przewraca, zupelnie inaczej w porownaniu do Adasia, jakby mi wtedy nie rosl brzuch to nawet nie czulabym ciazy..hehe Moze chlopcy sa inni. Nic nie mam jeszcze kupione, musze spisac sobie co jest potrzebne I zaczac sie powoli organizowac bo czas leci bardzo szybko hehe.. Koleezanka ma 2 dziewczynki I powoedziala ze da mi ubranka 0-12 mcy bo oni nie planuja wiecej dzieci. Zawsze cos..
Dobra lece na spacer bo mam nakazane 30 min dziennie
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2015, 18:15
Niezmiennie dzięki za wsparcie, dziewczyny! Naprawdę bardzo mi to pomaga 
U mnie dzisiaj dzień remontowy. Większa część sufitu pomalowana, powinniśmy dzisiaj skończyć. Żyrandol z Ikei wisi na już pomalowanym środku
Złożenie go zajęło mi ponad godzinę!!! Ale za to wygląda teraz spektakularnie
Tata przy okazji zamontował mi oświetlenie bufetu w kuchni 
Jak dobrze pójdzie, jutro zaczynamy z mężem kłaść tapety. W większości pokoju kładziemy tapety strukturalne, które będę jeszcze malować, ale na ścianę zaraz za łóżkiem damy normalną tapetę ze wzorem.
Jezu, już się nie mogę doczekać, kiedy w końcu będę mogła rozłożyć rzeczy w nowych szafach i w końcu położyć się spać w sypialni, w prawdziwym łóżku! Jakim cudem w ogóle wytrzymaliśmy rok spania na kanapie?!
Na froncie ciążowo-staraniowym na razie cisza. Kończy mi się @, jeszcze trochę tylko plamię. Do owulacji jeszcze długo, spiny nie ma. Mam zamiar zrobić wszystko, żeby spiny w ogóle nie było w tym cyklu. Szukanie pracy i remont zajmują mnie całkiem nieźle, a w chwilach wolnych od tego czytam zawzięcie i spędzam czas z mężem. W środę byliśmy w operze na "Strasznym dworze" i później we włoskiej knajpie. Przynajmniej po prawie 8 latach razem, w tym 5 latach wspólnego mieszkania i roku małżeństwa, wciąż sprawia mi frajdę wyjście z mężem na randkę 
Wiesci z ostatniej chwili: kupilismy nowa Corse
moze nie jest to "rodzinny" samochod, ale musi starczyc na najblizsze kilka lat 
No a wczoraj... Wczoraj zaczelam oficjalnie 3 trymestr
18t4d
Jutro zaczynamy 20 tydzień! Sama nie mogę w to uwierzyć
Za tydzień wizyta, a zaraz po niej w poniedziałek drugie prenatalne. Filip kopie coraz mocniej
uwielbiam to uczucie
czytamy mu z M. - ja wierszyki, a M. książki o zwierzętach, które on uwielbia. Najwyraźniej Filipowi przypadło to do gustu, bo jak tylko zaczynamy czytać to się budzi 
W środę byliśmy na warsztatach organizowanych przez "Mamo to ja"
Było bardzo sympatycznie. M. od tamtej pory jest zafascynowany fotelikami dla dzieci
Było o pierwszej pomocy dla Maluszków, karmieniu i pielęgnacji. Fajne doświadczenie.
Za to dziś byliśmy w Katowickim Smyku na warsztatach organizowanych przez Śląski Instytut Matki i Noworodka
Tym razem - o porodzie, znieczuleniu przy porodzie i o tym czym się kierować przy wyborze szpitala, w którym chce się rodzić. No i wygraliśmy bezpłatne badanie USG 3D/4D
Planujemy wybrać się w listopadzie lub grudniu jak nasz Synek będzie już trochę większy
M. nasadził się też na maskotkę-gąsienicę, ale był tak "szybki" w odpowiadaniu na pytania, że został pokonany już na starcie 
We wtorek idę do dentysty...z dziurą
oczywiście wpadłam w panikę, że próchnica może zaszkodzić Filipowi i zapisałam się na najbliższy możliwy termin...
A już niedługo październik...będzie się dużo działo
zaczniemy szkołę rodzenia (trwa aż 3 miesiące, więc podobno najlepiej ją zacząć już w połowie ciąży). I będziemy mieli spotkanie z doradcą chustonoszenia
No i w końcu zaczniemy zakupy!
Jestem bardzo podekscytowana 
No i najważniejsze na koniec
Zostałam "Belly-ciocią" przecudnego Dawidka!!
Drzwionko Kochana - gratuluję jeszcze raz! 
to jutro idziemy na wizytę przed crio. boję się, że dr coś znajdzie co uniemożliwi nam podejście..oby nie.
Jesli ustalimy jutro termin crio to zaczynam brać encorton. Klinika nie dała, ale jedna dobra duszyczka z forum, zupełnie nieznajoma, się odezwała i wysłała, nawet nie chcąc pieniędzy tylko za koszty przesyłki. To miejsce tutaj przywraca mi wiarę w ludzi już nie pierwszy raz 
Co do crio to mam rozchwiane podejście....raz wierzę, że uda sie, musi się udać, skoro już raz zaskoczyło. Za chwilę przychodzi myśl, że to nic nie znaczy, że raz się udało..teraz już słabsze zarodki zostały (o ile w ogóle się rozmrożą...) no i trzeba być świadomym, że to loteria..
Nie mogę jakoś modlić ostatnio..sporadczynie to robię. ale za to często sobie z Panem Bogiem rozmawiam..ciekawe czy mnie słyszy..
Dawno nic nie pisałam, od tego czasu nie działo się nic ciekawego. Była kolejna stymulacja clo, który zakończyła się porażką. Ten cykl jest cyklem "czystym" tzn. bez clo, bez duphastonu, bez wiesiołka, jedynie co biorę to bromergon pół tabletki i piję inofolic. W 12 dc był ładny pęcherzyk 21mm i ładne endometrium 10 mm.
Teraz powoli zbliżam się do @ (jeszcze tylko ok 10 dni) i w kolejnym cyklu to już będzie się działo. Zdecydowaliśmy się z mężem na inseminację. Dostałam receptę na puregon, przy clo miałam małe endometrium i pęcherzyki giganty. Najgorsze jest to, że puregon to zastrzyki
ja się boję, mąż chyba też zbytnio nie pomoże, może poproszę o pomoc teściową? Tylko, że ona kompletnie nic nie wie !!!!!! że się staramy i że mamy problem.
Puregon mam wstrzykiwać od 5 dc i w 9 dc przyjść na monitoring, koniecznie z mężem, ponieważ może się okazać, że będziemy robić właśnie w tym dniu inseminację.
Dopadlo mnie zapalenie po ostatnim serduchu...wystarcxylo ze troche sie obtarlam i juz swedzi i piecze..zatem drugi dzien kuracja z clotrimazolum i roztworem tantum rosa do irygacji. Jest ciut lepiej ale jak nie przejdzie znaczaco do poniedzialku ti lece do lekarza. Poki co serduch 0. Szczescie w nieszczesciu ze to poczatek cyklu. Dzisiaj navtescie owu ledwi widoczny cien cienia wiec jeszcze nic c stracon ego
a moze ma ktoras z Was jeszcze jakies rady jak poradzic sobie z takimi zapaleniami po obtarciach?
Poza tym mam badanie oczu za soba. Nic z nich nie rozumiem. W środę okulista wiec wszystkiego sie dowiem. Ti byly trzy badania gdzie na ostatnim mierzyli cisnienue w oku poprzez dmuchanie w galke powietrzem
nie przyjemne. Jeszcze maszyna nablewym oku aie zawiesila wiec z 10 dmuchniec zaliczylam i co sie naskakalam przy tym to moje 
Dzis 7 dzien cyklu.
Przeczytalam dzis u jednej dziewczyny Martynki30 o ziolkach. Zakupilam je, sporzadzilam mieszanke i sprobuje jak to smakuje i dziala.
Bralam do przedwczoraj Oeparol, ale mi sie skonczyl. Wiec kontynuuje siemie lniane, bowiem sluz moj pozostawia wiele do zyczenia.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.