8 tydz.
Cóż za cudowny dzien dzisiaj mamy
i pomimo chmur i deszczu i moich upierdliwych mdlosci, uśmiech mi nie schodzi z buzi! Chcecie poznac powód mojej radości? A oto on:

Jak dla mnie, to wyglada jakby sobie leżało robaczysko na boczku, odwrócone pleckami
a serduszko! O rany, cóż to było za pikanie! Gnalo jak szalone! Niesamowite jest posiadać dwa serca

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2015, 01:49
Już po. Jutro podglądamy 
Wreszcie udalo mi sie dostac do hematologa i mozna powiedzie ,ze dalej nic z tego.Zapisalam sie w akcie desperacji do pierwszego hematologa u ktorego byly wolne terminy.Jak sie okazalo ne bez powodu die tam ludzie nie pchaja.Hematolog sie okazsl kobieta, nawet mila ale jak wyczytalam w opiniach,znana z tego,ze nie daja skierowan na badania.To prawda. W ogole ledwo rzucila okiem na badania i oznajmila nowine-anema z niedoboru zelaza.No za to zaplacilam 130 zlotych.Tyle to juz mi naprodoktorek na skierowaniu nasmarowal.Ona mala znalezc przyczyne tego niedoboru.Ale skietowania na test wchlaniania zelaza mi nie da bo to nie ma sensu.Kiedys sie to badalo a teraz juz nie bo po co.Nie mam wcale zelaza to magazynowac nie ma czego,ha,ha,ha.No to pewnie od obfitych miesiaczek.Bo wedlug niej prawidlowa mesiaczka to takie pokapywanie a wszystko inne to juz za obfita.Poki bede miala okres to bede miala i anemie,po menopauzie mi przejdzie.No ale ja bym chciala w ciaze zajsc.A,to jak mi bardzo zalezy to moge sobie powtorzyc morfologie i zbadac witamne b 12. A poki co brac zelazo i kwas foliowy.A, biore? To dobrze,mam brac dalej i przyjsc z nowa morfologia to mi napisze list do naprodoktorka.A leczenie na pewno bedzie dlugie to moge sie do niej zapisac na NFZ. I tyle,koniec wizyty.
Zrobie te badania pojde jeszcze raz niech m cos nasmaruje dla mojego doktorka i bede mogla powalczyc z tym miesniakiem.Zobaczymy co dalej.
Dziewczyny jeszcze raz dziękuję Wam za wsparcie, zawsze potraficie podnieść mnie na duchu 
Trochę smętny jest ten mój pamiętnik, wychodzę tu na strasznego smutasa. Nie zawsze taka jestem, będąc w towarzystwie raczej staram się być pogodna i nie smęcić. Ale rzeczywiście te niepowodzenia w staraniach trochę mnie zmieniły, straciłam sporo radości życia. Zazwyczaj zaglądam tu jak muszę z siebie wyrzucić te moje smutki. Muszę stwierdzić, że mi to trochę pomaga, część tych negatywnych emocji zostaje tutaj. To taka moja psychoterapia.
Tak sobie siedzę i wpatruję się w mój wykres. Taki ładny jest w tym miesiącu. Szkoda, że to zasługa sztucznych hormonów które biorę. W niedzielę ostatnia tabletka i zapewne wtedy wszystko się posypie. Nie mam żadnych objawów, czuję się dokładnie tak samo jak zawsze w tej fazie cyklu. Od wczoraj śluz jest troszkę zabarwiony na kolor kawy z mlekiem. To wszystko jest takie delikatne, że na razie nie zaznaczam plamienia, ale pewnie z każdym kolejnym dniem będzie robić się bardziej intensywne aż do @.
Byłam dziś na zakupach. Zakupy nawet udane kupiłam sobie kilka rzeczy. Oczywiście chciałoby się bardziej zaszaleć, ale ciekawe skąd brać na to wszystko kasę. Nie zarabiamy kokosów a tyle pieniędzy idzie co miesiąc na lekarzy, leczenie, badania, leki itp. Robiłam też zakupy w Rossmanie i kupiłam test ciążowy. Chyba z rok już ich nie robiłam. Teraz też wiem jaki będzie wynik, ale pomyślałam, że tak na wszelki wypadek zrobię ten test, zanim zacznę kolejne opakowanie Cyclo-Progynowy. Chciałabym żeby już był następny cykl, jakoś tak strasznie nie lubię tej fazy lutealnej, odczuwam jakieś takie spięcie.
Za 7 dni powinna pojawić się @. Mógł by ten tydzień minąć szybko. Chciała bym porobić badania a przede wszystkim wyzdrowieć. Od niedzieli czuję się fatalnie - mega katar, ból gardła, gorączka. Jednym słowem MASAKRA. Tyle mam na głowie, a tu lóżko zaprosiło mnie do "współpracy". W pracy udało mi się załatwić dwa dni wolnego więc chociaż tyle, że trochę się podkuruję.
Ovu wyznaczyło mi owulację na 16dc. Zobaczymy co z tego wyjdzie, ale czuję, że ten cykl skończy się tak jak wszystkie poprzednie.
9 dpt, beta 39,40, prg 54,20...chyba nie jest za dobrze. W piątek kolejna weryfikacja. Boję się 
15t0d
Środa
Rozpoczynam oficjalnie tydzień SZESNASTY!! Dokładnie za miesiąc połowa... Dżizas... Jak to się stało??
Mam konwulsyjno-obsesyjne napady zachcianek żywieniowych (temat z poprzednich ciąż zupełnie mi obcy). Gotuję jak opętana (ku zdumieniu ogromnemu całej rodziny, gdyż gotowanie nigdy nie było moją ulubioną formą spędzania wolnego czasu). Osiągnięcia minionego tygodnia: bigos (a właściwie gigantyczny gar bigosu, którego osobiście pochłonęłam połowę), zupa z soczewicy, gołąbki z sosem grzybowym, barszcz czerwony, sałatka z tuńczyka, zapieknka makaronowa z wędzonym łososiem i brokułami... Dodatowo łazi za mną gulasz wołowy z kaszą gryczaną i krucha tarta ze śliwkami. Jutro??? Matko jedyno... Przez ostatnie pół roku nie ugotowałam tyle. Niewątpliwie to się na wadze uwidoczni całkiem wkrótce (póki co ok 4kg na plusie, co nie jest osiągnięciem wybitnym, ale w zgrabnej dyszce na bank się nie zmieszczę, a tak by było miło nie mieć nic do zrzucana PO. Po ostatnim porodzie, gdy wróciłam do domu i stanęłam na wadzie, oczom mym ukazało się 12 zbędnych kilogramów. 12!! Niektóre dziewczęta tyle przybierają razem z 4kg dziecka. No cóż... Będzie, co będzie. Jak to mawiała Scarlet O'hara - nie będę teraz o tym myśleć. Pomyślę jutro. Dobranoc.
Rozpoczynam baaardzo spokojny cykl. Mój nastrój wrócił do normy. Wszystkie moje przyjaciółki są w ciąży lub urodziny i teraz jestem przynajmniej spokojna że juz żadna nie wpadnie z radosną nowiną że jest w ciąży a ja zamiast się cieszyć będę mieć w duszy smutek. No chyba ze nagle moja mama obwieścił że jest w ciąży hahaha oby nie
Staram się jak mogę ale wiadomo jak jest...dostając te dwie 6-dniowe blastki wyobrażałam sobie szaleńczy przyrost bety. Zaciskam poślady i średnio opanowana dożyję do piątku. Nie dziękuję za kciuki 
Ciąża zakończona 25 września 2015
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2015, 21:45
Jakoś tak smutno mi się zrobiło i płakać mi się, czy ja się kiedyś doczekam??
Moje dziecięcia od rana coś były mało aktywne... Nie martwiłam się tym zbytnio, wiedziałam, że wszystko musi być dobrze... no i...
po dzisiejszej wizycie... JEST DOBRZE. Jak się cieszę!
Obyło się bez niespodzianek... tam w środku jest córcia i synuś albo synuś i córcia jak kto woli 
Wszystkie narządy na swoim miejscu, przepływy prawidłowe, wymiary w normie. Dziewczynka wagowo - 400gr, chłopiec - 360gr.
Miło jest usłyszeć od p. dr... tak się cieszę, że nam się udało i to tak szybko, i do tego bliźniaki... w pełni sobie zasłużyłaś na te dzieci za swoją determinację... etc etc...
Cała wizyta trwała ok godziny, jak zwykle w dosyć luźnej, przyjemnej atmosferze.
Widok tych dzieci fikających, kręcących się... bezcenny.
Dla mnie najważniejsze jest to, że maluszki są zdrowe.

List piętnasty (15)
Dzieciątka moje najdroższe... jak się cieszę, że jesteście zdrowe i wszystko prawidłowo ukształtowane. Czy wasza matka mogła mieć większe szczęście w życiu?? Nie! Nie dość, że jest Was dwoje, to jeszcze Bóg podarował mi synusia i córeczkę. Zdrowego synusia i zdrową córeczkę. Jesteście dla siebie bratem i siostrą. Pisząc te słowa, co jakiś czas głaskam się po brzuchu i zaczynam sobie zdawać coraz bardziej sprawę z tego, że tam naprawdę jesteście. Widziałam Was dzisiaj tak dokładnie, Wasze buzie, rączki, nóżki, całe ciałko, nawet żebra i kręgosłup. Mało tego pani doktor tak przybliżyła obraz i widziałyśmy worek mosznowy synusia. Ale za to on nam się zbuntował i wypiął później na nas swoje plecy i tyłek, nie dał zrobić zdjęcia. Oj charakterek będzie po tatusiu 
Kocham Was miłością matczyną i obydwoje jednakowo.

Przed wizytą upamiętniłam dziś siebie, a raczej miejsce przebywania moich małych pociech.
Zresztą same zobaczcie... raz z jednej, raz z drugiej strony.


I tym pozytywnym akcentem kończę nasz wspólny przeżyty dzień. 
I jeszcze jedno kupiłam sobie dziś taki śliczny, różowy kalendarz na następny rok
. To tak trochę jak różowe okulary. Do tej pory zawsze miałam ciemne kalendarze, czarne brązowe. A teraz postanowiłam kupić taki kolorowy, optymistyczny żeby zapisywać w nim same dobre wydarzenia i tak sobie pomyślałam, że zapiszę w nim datę urodzenia mojego dziecka 
Każdy sposób dobry, żeby poprawić sobie humor 
5DC
moja pierwsza nocka od dawna.
Jutro nici z mierzenia tempki, i pojutrze w sumie też bo mam 2 nocki pod rząd.
Wczoraj byłam u pani ginki
i za tydzień we wtorek idę na usg, będziemy patrzeć czy ovu się szykuje.
I dodatkowo zrobi mi posiew, bo podejrzewam, że miałam jakieś zakażenie grzybicze.
Może od tego tak szybko dostałam @? Muszę jeszcze raz o wszystko jej popytać.
Będzie ciekawe, bo jak się okaże, że ovu nadchodzi to będę musiała wpakować się w auto i za mężem, no pewnie we wtorek już będzie w Warszawie 
Kurcze, przeraża mnie, że tak bardzo się nakręciłam na dzidzię...
Tak bardzo już bym chciała...
Dziś kolejny 2 już dzień po transferze. Nie czuje nic... Zupełnie nic. Wczoraj od czasu do czasu coś tam mnie ukuło a dziś nic. Może troszkę lekko bolesne piersi ale tyle co nic, pewnie to działanie leków. Wiem że to za wcześnie ale mimo tego że nie chce ciągle przyglądam się czy ciało daje mi jakieś znaki. Proszę proszę proszę żeby się udało....
Byłam wczoraj u lekarza i powiedział że teraz nie powie co to było na tym jajniku bo tego już nie ma jest tylko ślad po tym czymś. Płynu owu brak. Powiedział na podstawie badań hormonalnych z 2 dc że najprawdopodobniej owu mam w ostatnim dniu @albo zaraz po, to by się mogło zgadzać bo w ostatni dzień kiedy tylko było lekkie plamienie miałam śliski śluz....przeważnie tak mam pod koniec @. Kazał nam wtedy próbować. Teraz czekam co będzie dalej byłoby tak cudownie gdybym nie dostała już @, gdyby okazało się że pykło i będzie bobas.... to już drugi normalny cykl po drugiej laparoskopii, podobno na podstawie badań mam skłonność do lutenizacji jajników ....już tracę nadzieję, tak mi źle...
Jestem w tej chwili ponownie na rozdrozu... dostalam umowe do konca kwietnia i pozniej prawdopodobnie na nieokreslony... nie wiem co robic... z jednej strony przy nieokreslonej czlowiek powiedzmy, ze ma wzgledny spokoj a na okreslony koniec i juz, brak mozliwosci powrotu... pierwszy raz w zyciu mam az taki dylemat co wybrac... ani jedna ani druga opcja nie jest w 100% ta "dobra" decyzja. Jak na swoj wiek czuje sie i wygladam mlodo(zawsze ludzie daja mi z 5 lat mniej
) ale metryka ... chcialabym dac mojemu dziecku przyszlemu jak najdluzsza obecnosc mamy i taty i fajnie by bylo jak rodzenstwa tez
moj luby jest starszy ode mnie o kilka lat co poteguje troche moje obawy... naprawde nie wiem co robic 
Dzis bezsenna noc zasnelam o 22 już się obudzilam o 23.30 kręcenie cudowanie myślenie proszenie żeby z dzidzia było ok jakoś chyba zasnelam i to był najdłuzszy sen bo do 4 mleko małemu siusiu w pojemnik do badania dziś i koniec lezalam słuchałam jak mąż chrapie co doprowadzalo mnie do tego żeby go z łokcia potraktować i nic 5,6 zero spania Nosz kurde sobie myślę wstane poprasuje ale jak oni śpią będę walić deska lez Paulina z dupa i się Nie ruszaj... No dobra byla 6.40 jak mąż do pracy wyszedł mi jakoś się oko zamknelo ale do 7 bo Marcel cos pojekiwal noi tak nie śpię już leżę pisze w pamiętniku i czekam na mamę bo ja muszę upuscic troszkę krwi do Badania ona zostanie z małym ja pojadę do labo...
Jeśli nie spalam tej nocy to co będzie z dziś na jutro ... Wizyta o 12.20 ala wyjeżdżamy wcześniej bo jeszcze muszę do US zawitać złożyć korektę pitu....
Już dziś mam dreszcze czekam na tą wizytę potem będzie już dobrze tak samo się stresowalam z Marcelem do badań genetycznych potem już dużo mniej...
Moja kochana Anitka ślę mi z Anglii detektor tętna będę spokojniejsza z nim w parze ....
Czas kończyć i ruszyć tyłek ubrać się umyć.... Całuje
Ciąża zakończona 28 września 2015
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2015, 09:59
Od zawsze wszystko zaczynałam 'pierwszego' więc akurat tak się składa że to dziś fiknęłam na ten upragniony od 13 miesięcy fiolet.
Trochę mi nieswojo, nie będę ukrywać, tym bardziej że wczorajszy dzień to jakaś zupełna abstrakcja. Bo zrobiłam jak co miesiąc kolejny test który miał się okazać pięknym negatywem, kolejne wielkie postanowienia poprawy, opracowywanie strategii suplementacji, ziół i innych pierdół.
A potem to już jakoś wszystko się szybko zadziało i tak:
12dpo: Beta - 109.60, Progesteron - 51.47
Jutro powtórka bety.
Trzymajcie kciuki!
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2015, 07:39
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.