Wczoraj oglądałam film "Od początku " i zdałam sobie sprawę jak ja się zachowywałam. Ten film wiele pokazuje i jest naprawdę trafiający w sedno.
A dziś leżę w łóżku chora, bo mój kochany mąż mnie zaraził 
9 tydz., 3 dz.
Miało byc humorystycznie i pozytywnie a będzie smutno... Wczoraj korzystając z większego zasobu energii jaką mnie obdarzyła piękna pogoda, przebiegłam przez cały dzień zupełnie jak wtedy, gdy jeszcze w ciazy nie byłam. W pracy przy natłoku zadań, w drodze do domu w godzinach szczytu i wieczorem podczas zbliżającej sie burzy - biegałam ciagle i przez cały dzień. Niestety, w pewnym momencie ciało przypomniało mi o ciazy i doświadczyłam dosyć intensywnego kłucia w dole brzucha. W ubikacji natomiast przeraziłam sie nie na żarty, bo zobaczyłam na majtkach cos co wyglądało mi na spory kawałek czopu śluzowego... Od tego czasu chodzę jak ślimak i siadam gdy tylko moge, ale nadal bardzo sie martwię... W poniedziałek skontaktuje sie z lekarzem, chyba ze to sie powtórzy wtedy jadę odrazu na pogotowie
naprawdę boje sie o mojego robaczka...
10dpo
i jednak skusilam sie na test dzis rano...negatyw..zadnego cienia cienia...bialy jak szczyt w Himalajach:( za dwa dni moze sprobuje jeszcze raz...
Dzis odwiedzili nas przyjaciele z 10 miesieczna corcia.Przyjaciolka miala policystyczne zapalenie jajnikow i dostala zastrzyk na wywolanie owulacji..mowiono im,ze ze 3 lata sie zejdzie a tu pieknie!pierwszy strzal i jest teraz mala Hania
pocieszam sie,ze ja nie mam zadnych problemow wiec moze ten miesiac tez bedzie zlotym strzalem mimo,ze 1wszy cykl staran?
ale juz czuje te lzy za kilka dni...kurcze gdzie moj optymizm?!!!
Czołga się. Normalnie się czołga. Nie jakoś zawodowo, ale powoli do celu. Łał.
Tak bardzo podobało mi się jak mnie zaczepiała, uśmiechała się i gaduliła patrząc w oczy znad cycusia. Teraz mama jest nudna, już tak nie robi. Za to odgina się czasem po kilka razy przy jedzeniu żeby skontrolować czy pokój za nią dalej jest na swoim miejscu 
Dzisiaj szłam z nią z wózkiem w parku depcząc dziesiątki kasztanów i mijając puste place zabaw. Godzina 12 w sobotę. Gdzie są dzieci? Czemu się nie bawią? Czemu nie zbierają kasztanów i żołędzi? Poczułam jakiś taki wewnętrzny żal... Aż nagle pojawiła się nadzieja. W postaci rodzinki trzyosobowej idącej sobie dróżką. Mała miała może ze dwa latka. Zbierała pieczołowicie kasztany i podbiegała do taty żeby wrzucić je do woreczka który trzymał. Za nią szła jej mama i pomagała zbierać
Czyli jednak jeszcze nie wszystko stracone 
5 dc, pierwszy dzień z zastrzykiem, mój własny, pierwszy w życiu zastrzyk. Było dużo strachu, paniki, nerwów. Cała rodzinka zebrała się wokół mnie i kibicowała (tzn. mąż i 2 kociaki przyszły popatrzeć
). Po 2 minutach panikowania i namawiania męża aby jednak on to zrobił, dałam radę, wbiłam się. Najlepsze było to, że to nic nie bolało. Jutro na spokojnie dam sobie zastrzyk.
Do lekarza na monitoring będę musiała wybrać się wcześniej, dzisiaj mąż wyjeżdża (daleko) i przyjedzie specjalnie na zabieg, a że będzie musiał szybko wracać to dobrze abym wcześniej wiedziała jak jajniki reagują na puregon i kiedy mniej więcej możemy spodziewać się zabiegu.
Będę musiała też porozmawiać z lekarzem o możliwości zamrożenia nasienia.
Dziekuje Wam serdecznie, serio.
Kolejny cykl kolejne zmagania.
Nie powiem ze nadzieja.
Postanowilam do czasu invitro nie cisnac tak na wynik.
Jak tylko bede miala okazje porobie badania i sprawdze czy sa jakies immunoprzyczyny dajace sie zdiagnozowac.
Wczoraj zrobilam sobie test szansy na ciaze ivf wyszlo ponad 13 %. Niewiele ale zawsze. Podaje link.
http://ivfpredict.com/index-1.html
Moj maz dopytuje o to co tu na ovu sie dzieje, jestem pod wrazeniem.
Jestem jednak szczesliwa szczesciara, moj ukochany zrobil wlasnie sniadanie i kawe, mmm lece zjesc. Milej niedzieli zyczymy.

List szesnasty (16)
Dzieciaki, szyszaki... hola, hola coś tu musimy ustalić... ja wiem, że lubicie brykać, kopać, ścigać się, które z was tych kopniaków nasadzi więcej ale ale... nie ponownie po 3 w nocy. Toż dajcie się matce wyspać. Nie dość, że już nie wie jaką pozycję przyjąć, to jeszcze takie cyrki odstawiacie, a jak przyszła godzina 6, 7 rano to sen u was najlepszy... a u mnie po śnie. Aha... chcecie mnie przygotować już na takie pobudki jak się na tym świecie pojawicie. No zobaczymy czy po 3-ej będziecie jeść czy spać. Cwaniaki z was, nie ma co. A od dziś układ, wieczorem czytam wam bajkę, a wy całą noc przesypiacie i żadnych pobudek nad ranem
No to jesteśmy kwita! Aha i jeszcze coś... ja wiem, najbardziej lubicie jak ja lub tata dotyka brzucha ale jak wasza babcia lub ciocia dotyka to też się zmobilizujcie i pokażcie, że tam jesteście. Niech i one się ucieszą. No dobra to w tej kwestii mamy wszystko załatwione.
Chciałabym wam już kupić jakieś nowe ubranka, chociażby drobnostki ale cały czas się boję. Nie chcę zapeszyć czy jak. Sama nie wiem, czemu we mnie jest taki lęk. Ciągle sobie mówię, że zdążę. Tata kilka dni temu wpadł do sklepu dziecięcego, pooglądał sobie łóżeczka, wózki, a jak wrócił to mi opowiedział co widział, co mu się spodobało. Potem obejrzeliśmy te rzeczy na internecie.
Jutro zacznie się 22 tc także spokojnie przez ten tydzień siedźcie, bez żadnych mi tam głupot i pomysłów.
Aha... chyba się już przyzwyczailiśmy do waszych imion, najbardziej tata, także zostajecie Małgosią i Szymkiem. 
Co mam napisać??... Aha... mamy tu razem ściągnąć na tę stronę ciocię N. przecież to oczywiste, Anię, Zabajonka, Rutelkę, Lenkę...
I cieszycie się z trojaczków (pragnącej), bliźniaków (mia) i wszystkich innych...
No co jeszcze?? Bo nie skończymy dziś tego wpisu... No ten tego, pozdrawiamy wszystkich, którzy trzymają za nas kciuki i nam kibicują. 
A mama i tata bardzo was kochają.

30 tc (29t2d)
Podsumowanie ostatnich wydarzen. Troche za duzo tego bylo jak na moje nerwy - ale czlowiek wszystko przetrzyma. Zawsze mi sie wydawalo, ze po odejsciu z pracy bedzie luz blues... A tu takie kwiatki. Ostrzegam, ze bede smecic...
Tesc wyszedl ze szpitala do domu z zaleceniem lekow i wzglednego odpoczynku. Mysli o przejsciu na wczesniejsza emeryture. Pracuje jako dziennikarz w TV, w takich miejscach zawsze jest stres, wiec troche go rozumiem...
Kwestia domu - po naszej info o odwolaniu kredytu wlasciciele dogadali sie z gmina, ze ta podpisze umowe przedwstepna przekazania gruntu z wlascicielem chodnika. Na tej podstawie za dwa miesiace bedzie geodeta mierzyl teren, potem miesiac trwa podpisanie aktu notarialnego. Wlasciciele i agent nieruchomosci twierdza, ze na podstawie umowy przedwstepnej bank powinien sie zgodzic na kredyt. No coz, zobaczymy - w razie czego sprobujemy od nich ten dom wynajac na pare miesiecy. Przy takich komplikacjach z ich strony nie powinni robic z tym duzego problemu...
Co do mieszkania - wiemy juz ostatecznie, ze do 30 listopada musimy sie wyprowadzic, bo landlord podpisal juz nowa umowe najmu. Zaoferowali nam tylko, ze czesc rzeczy mozemy przeniesc do garazu do czasu znalezienia nowego lokum... W sumie dobre i to. Szkoda mi tego mieszkania bardzo, bo cena byla konkurencyjna. Teraz nie mamy szans wynajac 100 m2 z garazem i pomieszczeniami uzytkowymi w centrum - trzeba bedzie dorzucic z 1000 euro miesiecznie, koszty agencji... Wiec pewnie wynajmiemy jakas klitke "na teraz", jesli bedziemy zmuszeni do tego okolicznosciami...
Nasz nowy samochod - Corsa ecoflex. Ma 500 000 super bajerow, ktorych zadne z nas nie pojmuje, komputer pokladowy - a za to wkurza mnie niemilosiernie. Nie wiem czy to byl dobry zakup... Po pierwsze - po wylaczeniu stacyjki nadal swieci sie hamulec reczny. Nie pojmuje co to za idiota wymyslil. Jesli bedziemy kiedys zmuszeni parkowac na gorce, to padnie akumulator... No, ale to nie jest najgorsze. I mnie i S przy ruszaniu pod gorke wylacza sie silnik. Tak, jakbysmy nie dodawali gazu. Roznymi autami jezdzilam, ale juz 3 razy prawie nam ktos w tyl wjechal, bo silnik zgasl mimo dodawania solidnej porcji gazu. Nie wiem czy to zwiazane jest z systemem start-stop. Sami juz nie wiemy co robic, przeciez to mega niebezpieczne... Kiedys na tylnim siedzeniu bedzie nasze dziecko... Zalamana jestem. I wsciekla, ze zamiast starego auta, ktore nie mialoby tych wszystkich bajerow, ale jezdziloby normalnie - kupilismy nowiusienkie, a tu taki klops... Na dodatek moj S nigdy nie mial auta, a prawko robil 15 lat temu - i teraz ja go ucze jezdzic, a sama nie czuje sie pewnie...
Bylismy wczoraj w Ikei. Uswiadomilam sobie ile roboty nas czeka - zakup mebli do nowego lokum, skrecanie ich... Najbardziej boje sie projektowania szaf. Nigdy nie lubilam dekorowac mieszkania, a teraz zaczynam byc przerazona tym wszystkim. Tymbardziej, ze akt notarialny podpiszemy byc moze przed samym porodem... Przez ten permanentny stres zrobilam wczoraj po powrocie ze sklepu gigantyczna awanture mojemu S. Argumenty obrzydliwe padly - powiedzialam o kilka slow za duzo. Takie tam glupoty, ze S na niczym sie nie zna, ze z autem i domem zostalam ze wszystkim sama... Ze w Ikei tez mu wszystko jedno co do wystroju i to ja mam urzadzac wszystko. Oczywiscie tak nie mysle, ale juz sobie nie daje rady z wszystkimi tymi problemami. Na koniec jeszcze ta Corsa mnie dobila... I parkowanie w srodkowym garazu, ktore robie ja bo S sie boi. A zajmuje mi to z 20 minut, bo garaz ma ciezki, waski wjazd wprost z zakretu... Moi eks byli ekspertami od aut. I choc nie zamienilabym nigdy S na zadnego z nich, tak bardzo mi tego brakuje...
Dzis mamy leciec do Szwecji, a ja jestem przerazona wszystkimi nierozwiazanymi sprawami. Lekarka stwierdzila, ze moge leciec, moj S naciska... A ja mam chyba jakas lekka depresje. Najchetniej spedzilabym caly czas w lozku... I sama juz nie wiem co robic. Gdyby nie bylo mi zal pieniedzy, ktore akurat teraz bardzo nam sie przydadza, poszlabym chetnie do jakiegos psychiatry, bo juz naprawde mam wszystkiego dosc 
Ostrzegalam, ze bedzie smutno. Przepraszam Was, ale ciezko mi w ogole myslec na chwile obecna optymistycznie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2015, 12:53
Ciąża rozpoczęta 13 września 2015
9.10.2015r. jestem już po zabiegu wyłyżeczkowania macicy:-( nasze maleństwo odeszło!!. Ból jaki czuje jest nie do opisania:-(
Nie poddamy się , będziemy starać się oby wróciło do nas!.
Dziękuję Wam kochane za słowa otuchy są dla mnie ważne 
1 dc...
od piatku zaczynam z inofemem... musi sie udac...
Moi kochani, drodzy: babcie i dziadkowie, ktorzy opiekujecie sie naszym Aniolkiem w niebie ... wstawcie sie za nami i sprawcie bysmy z moim M doczekali sie ciazy a potem zdrowego maluszka ... bardzo Was kocham i tesknie za Wami codziennie :*
Dziewczynki, a u mnie dylemat.
DOSTAŁAM PRACĘ!!!
Cieszę się jak nie wiem, bo już zaczęłam się denerwować co będzie jak skończy mi się zwolnienie a tu niczego konkretnego na horyzoncie. To jest ta praca, o której pisałam parę tygodni temu - będzie się wiązać z wieloma zagranicznymi podróżami służbowymi, głównie po Europie, ale okazjonalnie też po innych kontynentach. Nie jest to tryb pracy, który najbardziej bym sobie teraz życzyła, ale warunki finansowe są bardzo dobre, umowa o pracę na rok (potem na czas nieokreślony, ale mam jednak nadzieję, że zajdę w ciążę wcześniej i wtedy mi pewnie nie przedłużą, no ale o to to będę się martwić później) i zawodowo dla mnie super perspektywa.
Ale... zaczęłam się po raz pierwszy martwić tym, co będzie, jeżeli się okaże, że jestem teraz w ciąży.
Jeżeli faktycznie zaszłam teraz i wszystko będzie dobrze z dzieckiem, mam gdzieś tą nową pracę. W starej mam umowę na czas nieokreślony, a wypowiedzenie jest nieważne w momencie stwierdzenia ciąży więc o finanse się nie martwię. Poszukałabym nowej pracy po macierzyńskim i tyle.
Ale... Nie potrafię przestać myśleć, co będzie jeżeli zaszłam w ciążę, zrezygnuję z nowej pracy, a znowu będzie coś nie tak? Straciłabym i dziecko, i tą świetną ofertę
Wiem, że nie powinnam tak myśleć, ale nie mogę przestać
Mam wrażenie, że siedziałabym przynajmniej do końca pierwszego trymestru jak na szpilkach, czekając tylko na uderzenie topora
Ja nie chcę być w ciąży w takich okolicznościach, chcę się nią cieszyć kiedy w końcu by mi się znowu udało w nią zajść
Jak tak ma być, to naprawdę zaczynam myśleć, że lepiej by było jakby to nie był ten cykl i jakbym zaszła dopiero w nowej pracy, kiedy przynajmniej decyzje zostały już podjęte i nic ode mnie nie będzie zależeć 
19 tydzień 5 dzień ciąży
Czuję się dobrze. Czekam na wynik wymazu. Może już jutro będzie do odbioru. Jeśli nie będzie bakterii, to w środę pojadę do szpitala do Warszawy.
We wtorek byłam u swojego gina. Szyjka nadal miała 27mm, a łożysko przodujące.
Pan dr mnie ważył i nic na razie nie przybrałam na wadze.
Płci nadal nie znam. Coraz bardziej wydaje mi się, że będzie dziewczynka. Mąż obstawia cały czas chłopca.
Usg połówkowe mam mieć 20 października, to się dowiemy. A może lekarz w szpitalu mi powie?
Maxi odnośnie pomocy przy małym - nikt mi nie pomaga. Ani mama ani teściowa nie uważają, że potrzebuję pomocy. Mały rozrabia sam, a ja jeśli widzę, że wchodzi na meble, lub wysypuje ziemię z kwiatków to wstaje i nie pozwalam mu na to.
Zelma dziękuję za polecenie, a Tobie gosia81 za napisanie tego pamiętnika. Nawet nie wiesz jak pomagasz w chwilach zwątpienia, że jednak jest jakaś iskierka nadziei zawsze... mimo najgorszych wyników i różnych przeciwności losu:)
Temperatura ciągnie w dół, jeśli tak dalej pójdzie to owulacja powinna być szybciej niż ostatnio, ale zobaczymy... Narazie nie cieszę się na zapas, ani z objawów temperaturowych, bo wiem po swoich doświadczeniach, że jeśli zaczynam się z czegoś cieszyć, to kończy się potem marnie... Tak więc czekam [nie]cierpliwie
co to dalej się okaże... Dziś zrobię po pracy test owulacyjny (zostały mi 2) i zobaczymy jaki będzie wynik... Czy pokaże się jakiś cień już czy jeszcze trzeba troszeczke poczekać
Dziś dzień zaczął się fajnie... Rano wstałam i zdziwiona, gdzie to też ten mój mąż się zapodział w niedzielę o tak wczesnej porze, poszłam do toalety... Robię, co trzeba i s;lyszę telewizor w salonie... Myślę sobie - mam Cię! Wchodzę do salonu a mój M pod kocykiem sobie siedzi, bo spać nie umiał i od 6 już na nogach, więc nie chcąc mnie budzić poszedł do salonu i włączył sobie tv... słodki:P
Później zrobił mi kawusię i przyniósł śniadanko... Oczywiście po śniadanko ja musiałam się zbioerac do pracy, więc już tak kolorowo nie było, bo na dworze pizgawica jak nie wiem... Już zdecydowanie było można wyczuć zimę w powietrzu... brrrr... i tak oto siedzę sobie w pracy do 18:00, a potem do domciu... Dziś mecz Polska-Irlandia, więc będziemy ogladać - już doczekać się nie mogę... z jednej strony chciałabym bardzo, żeby nasza drużyna wygrała z Irlandią, ale z drugiej strony wiem, że Irlandia to dobry przeciwnik skoro nawet Niemców rozpykali... Wprawdzie tylko 1:0 ale jednak! Czekam niecierpliwie... A może jak się uda to zrobimy pizzę i do tego winko i będzie super:) Mam nadzieję oczywiście hehe

Muszę kupić ten Dong quai w końcu kurczaki... Tylko skąd jak u mnie zielarskiego nie uświadczysz człowieku... albo jakiś istnieje, tylko ja o jego istnieniu jeszcze nic nie wiem?! 
Aha no i wypadałoby poszukać jakąś literaturę do pisania II rozdziału pracy magisterskiej... Tylko natchnienia mi brakuje póki co:) Chyba poczekam na seminarium, aż promotorka odda mi pracę z wytycznymi co trzeba poprawić i jak pisać kolejny rozdział... Mam nadzieję, że tych poprawek nie będzie zbyt wiele...
Kurczę zgłodniałam... Muszę coś zjeść, bo w innym wypadku ból głowy gwarantowany;/ Tak tak... ból głowy... już taka dziwna jestem, że głowa mnie potrafi boleć naprawdę z byle powodu...
Miłej i Spokojnej Niedzieli życzę wszystkim! 
Ale zimno..... jak ja nie lubię tej pory roku:( Na dodatek PMS jak nic, od 4 dni plamię a @ nie przychodzi. Oczywiście pewnie zacznie się jutro kiedy będę musiała iść do pracy...ehhh.
Na pocieszenie mąż zabrał mnie do naszej ulubionej kawiarni, na kawę i pyszną tartę z białą czekoladą...mniam i to poprawiło mi humor, ale tylko na chwilę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2015, 16:22
ovu raczej nie było jest za to chyba torbiel bo mnie boli jajnik do tej pory. biorę luteinę i czekam na okres. w między czasie może wizyta u ginekologa.
Dzieki dziewuszki 
Ciociu Amciu
bedziemy dbac obiecujemy 
Witamy sie w 27 tyg:) BBF pokazalo dzis ze jestesmy w IIItrymescie do porodu pozostako 91dni:) kurcze kiedy to zlecialo 
A jak teraz szybko zleci te trzy miesiace:) Mamuska musi wziasc sie za robote bo wkoncu nie wyrobie sie do stycznia...Jutro wstawiamy kolejna ture ciuszkow
Apropos ciuszkow dzis bylismy w biedrace i mamusia upolowala dwa piekne bodziaki
jutro sie pochwalimy 
Tata nam sie rozchorowal;/ Ale mama juz o niego zadbala
proszeczki dala i miejmy nadzieje ze szybko mu sie polepszy.
Obwod brzucha 77 cm 
Marzenia, pragnienia są różne i w różnych głowach
Są w myślach, czynach oraz słowach.
Nie wiem jak to jest mieć Cię pod sercem,
Ale chcę tego bardzo... najbardziej na świecie.....
Choć z tęsknoty i bólu usycham powoli.....
Chcę scałować Ci ciałko,
Lecz narazie nie jest mi to dane.....
Nie wiem jak bedzię wyglądał Twój uśmiech
Wiem jedno że bedzię to nagrodą....
Nagrodą za wyczekiwanie, ból, cierpienie...
Jeszcze nie wiem jaki będzie Twój zapach
Na pewno bedzię przyjemny i słodki,
Choć jest mi obce to wiem że bedę kochać....
kochać z całych sił i całego serducha...
Za Tobą czasami łzy moje ronię
Łzy bezsilności, łzy bólu, łzy cierpienia.....
Choć w sercu ból to na twarzy uśmiech
Mam ciągle nadzieję że bedziesz....
Nie wiem jak to jest trzymać Cię w dłoniach....
Czekam na tą chwilę.... z utesknieniem...
Choć iskierka nadziei jest to odpuszczam
Może tak będzie mi łatwiej
I szybciej bedę mieć Ciebie...
Choć czasami słowa niektórych zabolą
To się nie poddam
dalej będę iść tą drogą...
Drogą do Ciebie moje Kochane...
Bo zawsze jest szansa
I cuda się zdarzają...
Czekam na ciebie....
Choć czasami serce mi pęka, krwawi....
Ciekawa jestem jak to będzię
Wiem jedno że będziesz moim Cudem wyczekiwanym
Bo do pełni szczęścia tylko Ciebie brakuje....
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.