Jestem po wizycie maluszekm a się dobrze nie obchodzą go mamy plamienia.... Poważnie to tak w tym tyg ciąży kształtuje zagniezdza się łożysko przejmuje funkcję kosmowki i stąd może byc plamienie 4 tygodnie bitego leżenia by później łożysko się nie odkleilo bo jest taka możliwość...
Jutro koleja wizyta u gina. Wszystkie mamy zawsze z niecierpliwością czekają na te "spotkania" a ja się boje. Czy serduszko będzie dalej biło? Czy maluszek urósł? Czy go nie zagłodziłam przez ostatnie dni? Jejciu...czemu mam tyle czarnych myśli? Czy to normalne w ciąży? Czy to ja jestem jakaś specyficzna? Wyniki mam dobre. Tarczyca chyba prawidłowa, morfologia nie rewelacyjna ale lepsza niż ostatnio, mocz taki sobie ale patrzac na porzednie moje zmagania z bakteria to nie ma źle. Żeby tylko z Maluszkiem było wszystko dobrze. Panie Boże błagam czuwaj nad nami! Daj siłę mojej Gwiazdeczce...
Niedługo 15 października. Dzień Dziecka Utraconego.
Pamiętam Aniołku [*]
piękna audycja https://www.youtube.com/watch?v=0aSCggpzaMk
tęsknie mój maluszku .

Już wczoraj suwaczek dobił tych upragnionych 50 procent ruchy Ali są juz wyrażne i nawet A. gdy położy mi ręke na brzuchu je czuje....Szczescie mnie rozpiera na zmiane ze smuteczkami nie wiem czemu po prostu tak jest .... Dotarło do mnie że mam w sobie małego człowieka ....To takie dziwne czuć ją ......budze sie rano kłade rękę na brzuchu i dostaje kopniaczki na dzień dobry....Ciąza stała sie realna dziecko rzeczywiste ...troche szok musze sie oswoić ....Kochamy to maleństwo
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2015, 19:36
Tydzień 15 (14+6/ tydzień 16 : 15+3)
Urodziny, urodziny i po urodzinach. W sobotę moje, a w niedziele brat męża odprawiał swoje, tak więc cały weekend wyżerka 
W piątek też trochę mnie zaszokowała wypłata, ale zajarzyłam, że to już ten czas, kiedy zaczyna płacić mi ZUS. No to dziś dzwoniłam do ZUSu i dowiedziałam się tego, czego chciałam, więc zostaje mi czekać.
Od wczoraj do środy mąż ma nocki. W końcu nastał czas, kiedy musiałam zostać sama w nocy w nowym domu. Spodziewałam się, że tak będzie jak było. Jak R. wychodził z domu to czułam się jak małe dziecko, które zostaje pod opieką a jego rodzice wychodzą. Jak tylko zamknęłam drzwi to z płaczu zaczęłam się zanosić. Ogarnęłam się i położyłam do łóżka, biorąc po drodze największy i najostrzejszy nóż jaki mam w domu. Byle jakiś stukot, byle coś i ja już panika. Mam to od dziecka, że się panicznie boję być sama w domu szczególnie na noc więc właściwie powinnam się przyzwyczaić, ale chyba nie da się przyzwyczaić do strachu o swoje życie. Znowu zaczęłam płakać i wyłam tak długo, aż zasnęłam. O 2 w w nocy obudził mnie pęcherz, a ja kretynka godzinę debatowałam sama ze sobą czy chce mi się na tyle sikać żeby wstawać do łazienki. O 2:50 już nie dawałam rady i w asyście noża poszłam -brzmi śmiesznie ale prawdziwie
I tak od tej 3 do 6 sobie tylko drzemałam. W końcu nastała 6:20 i mój mąż wrócił do domu
Mogłam spokojnie zasnąć koło Niego. Spaliśmy tak sobie do 11 
Dziś stchórzyłam i jadę do rodziców na noc. Gdyby to chodziło tylko o mnie to spoko, mogę zostać w domu i do czwartkowego poranka wyć jak głupia, ale szkoda mi Małej bo pewnie Ona odczuwa ten strach. Postanowiłam, że raczej teraz na te nocki będę jeździła do rodziców na noc, potem przez dłuższy czas mój mąż ma same dniówki więc bardziej przyzwyczaję się do domu i otoczenia a na przyszły miesiąc mój mąż ma pogadać z kierowniczką o mniejszą ilość zmian nocnych.
Z frontu ciążowego :
Brzucho ROŚNIE! 
Od kilku dni jem słodkie! Biorąc pod uwagę ostatnie miesiące to jem nawet sporo tych słodkości np. wczoraj aż dwa kawałki ciasta ;] A teraz jem sobie na zmianę delicje i pierniczki, kiedy mój mąż walczy z anteną (w końcu pojechaliśmy do nc+ i wzięliśmy normalną telewizję, bo w mieście spokojnie wystarczała nam antena pokojowa ale tutaj łapie same programy czeskie
)
Mdłości nadal się pojawiają.
Cycki dalej swędzą.
Do wizyty dni : 17.
Mimo pozytywnego testu owulacyjnego temperatura wskazuje na to, że w tym miesiącu owulacji nie było... Do tej pory występowała, tymczasem pierwszy cykl z CLO i... Dziękuję, pozdrawiam.
Czuję się kiepsko. Wyjechaliśmy na weekend, pobyliśmy ze znajomymi, trochę sie odprężyłam, chociaż teraz mam wyrzuty sumienia, że wypiłam w ogóle jakiś alkohol. Dzisiaj do pracy i znowu zaczęłam za dużo myśleć. Muszę z siebie zrzucać te emocje, pisanie wydaje sie dobrym pomysłem.
Czekamy.
No i dzieci sie pochorowaly. Najpierw Maximiian dostal w czwartek goraczki ktora trzymala go dwa dni. W sobote bylo juz dobrze wiec z rana pojechalismy na turniej z karate. Mlody bez stresow wszedl do wielkiej sal i bral udzial w pokazie. Strasznie sie cieszyl z medalu:-) Popoludniu pojechalismy na urodziny do Mirki i tam tez fajnie bawil sie z dziecmi. Ale Julian zaczol nam zle sie czuc. Dwa razy nam zwymiotowal. Myslalam ze zakrztusil sie przez katar ktory splywal mu wewnatrz a ten jest przez zeby....W niedziele bylo niby wszystko dobrze po za tym ze Julian znowu zwymiotowal przy obiedzie a wieczorem dostal goraczki. W nocy Maximilian zwymiotowal a rano tez dostal goraczki. Pojechalismy wiec do lekarza i okaalo sie ze chlopcy maja infekcje grypowa z jelitowka. Zakaz picia mleka, podawac owoce i warzywa....Tylko ze Julian po bananie tez mi zwymiotowal a Maximilian zjadl troszke warzywnej zupki i dostal biegunki. Jedynie herbatka rumiankowa pomaga na bol brzucha...Do piatku siedzimy w domu i z nikim sie nie spotykamy zeby nie zarazac. Jutro pewnie mnie i Arka jelitowka dopadnie. Obysmy szybko sie pozbierali bo w sobote idziemy na urodziny do kolegi 
29T(28t3d)
Mojej walki z irlandzka sluzba zdrowia ciag dalszy..
Bylam dzis na kolejnej wizycie, znow to samo, dopler..serce bije 5 minut badania 3 h czekania...Pozatym dowiedzialam sie dwoch rzeczy..minanowicie, moje zelazo jest grubo ponizej normy, bylo bardzo niskie w lipcu jak mialam badane tylko zapomnieli do mnie zadzownic zeby zaczac je suplementowac I...mila pani doctor poinformowala mnie ze powinnam zostac na aspirynie do 36 tygodnia!!!!!WTF??? Zasmialam sie tylko bo przeciez jak bylam w 12 tyg pytac co mam robic to uslyszalam ze aspiryna jest niebezpieczna I ze w moim szpitalu sie jej nie podaje ze wzgledu na efekty uboczne..w nagrode pocieszenia dostane dodatkowe usg w 32 tyg. Jedyne co moge zrobic to wziac gleboki oddech..W szpitalu nie bylo mi do smiechu, pigula pobierala mi krew I tak mnie to zabolalo ze myslalam ze mi reka odpadnie. Poplakalam sie, nie wiem czy z bolu czy ze stresu czy to hormony.
Narzekalam na polske ale tutaj to jest trzeci swiat, maja cie gleboko gdzies.
Moj P. prawie mial stan przedzawalowy bo prawie nie zdazylam przygotowac obiadu dla jego rodziny( ojca I brata)..
) matka jest w portugalii na wakacjach I nie ma kto dla nich gotowac.
Oby jutro byl lepszy dzien
24dc
Monitoring: Pecherzyk pękł, widać ciałko żółte.
Plan lekarza: czekac albo na ciaze albo na @. Jesli @ sie pojawi to przyjsc okolo 10 dc i zobaczymy co z moim polipem czy nadal tam jest. jesli jest to by tlumaczylo moje trudnosci z zajsciem w ciaze. i wtedy histeroskopia. dodatkowo badanie droznosci jajowodow.
Ciąża rozpoczęta 17 sierpnia 2015
Witam w pamiętniku poświęconym mojej ciąży. Postaram się na bieżąco pisać co u mnie.
Na początku napiszę, że jestem w 8t.2d. W środę idę na wizytę z usg.. to już 3!... a ja dopiero w 8 tyg.. a w UK przez całą ciążę robią tylko 3 usg. Jednak w moim przypadku było tak, że na pierwszej wizycie nie było zarodka, na drugiej bardzo chciałam usłyszeć serduszko, ale było tam mini mini kropeczka. Lekarz tylko powiedział, że ciąża żywa bo widać przepływ krwi. Teraz chcę by już zobaczyć coś więcej i później poczekam cierpliwie na wizytę u położnej (pewnie w ciągu max 2 tyg powinnam mieć)
Tak więc póki co to by było na tyle, jeśli macie jakieś pytania czy coś piszcie!! chętnie poczytam 
No i po ptakach, temeratura spadła, choć całe mierzenie było dziś dość enigmatyczne.
Jak zawsze po przebudzeniu pierwsza rzecz, termometr w rękę i ciach...
Czekam i czekam, zazwyczaj trwa to ok 30 sek, dziś jakoś minuta dwie. Myśle sobie, pewnie dlatego, że się wierciłam i pomiar nie może sie ustabilizować, zerkam (jeszcze przed pikaniem) 37,0 st C czyli super, ale że nie chce pikać to reset i jeszcze raz.
Teraz piknęło szybko 36,6. Myśle sobie, coś nie ten, mierze 3, 4 i 5 raz, bo jakoś nie chce przyjąć do wiadomosci, że ciągle pokazuje 36,6 
Mój mózg oczywiście nie chce zaakceptować tego pomiaru i mierze jeszcze raz po 5 minutach (ale już wstałam z wyra, siku, zęby itp) i jest 36,9.
Nie mniej jednak ten 36,6 jest wynikiem, który trzeba wpisać w tabele, czy sie chce czy nie 
Dziś wizyta u gin i moja nadzieja na jakąkolwiek diagnozę.
po zawodach.
jedna wielka krecha 7 dpt.
ok 17:00 zrobię betę, ale leków porannych już nie wzięłam.
jak to ja, już mam plan kolejny w głowie. jeśli @ przyjdzie w ciągu 4-5 dni to chciałabym wyrobić się na crio 30.10 i zabrać dwa dzieciaczki.
Coś czuję, że one mogą zwojować co nieco 
Patrząc po frum to albo zaskakują siłacze 4AA albo totalne słabeuszki 2 lub 1 (Pragnąca ma trojaczki z takich słabeuszków!).
Proszę więc o pozytywne fluidy i kciuki za rychłą @.
Ja swoje wypłakałam w weekend po becie 3dpt i już jestem pogodzona z porażką.
Ja dziś czuję się inaczej... inaczej, inaczej, inaczej... ale nie umiem tego nazwać, określić... dziwnie, coś czuję w środku serduszka...dziś po mierzeniu temempki zasnęłam pierwszy raz od dłuższego czasu...
A wczoraj odnotowałam dwie piękne grube krechy na teście owulacyjnym 
Czyżby się udało....? Boję się wszystkiego, tego, że się udało, ale chyba najbardziej ponownej straty... muszę myśleć pozytywnie...ale nie umiem...
Boję się tak bardzo mocno...
13t2d
No i jesteśmy w drugim trymestrze
Przywitał nas niestety mdłościami, ale przynajmniej już tydzień nie wymiotuję
No i katar jeszcze mi dokucza. Na początku ciąży miałam trudności z oddychaniem i gęsty katar który nie schodził, teraz jest rzadszy, ale dokucza mi bardzo, szczególnie rano...
Wczoraj przed domem, w śniegu, pod schodami do drzwi wejściowych znalazłam małego kotka. Boję się toxo, ale nie mogłam go zostawić na pastwę losu. Poczekałam na męża jak wróci z pracy i złapaliśmy go. Był wyziębiony i bardzo głodny. Je bardzo dużo i łapczywie. Nie wiem ile tam leżał... Nie było nas w weekend...
Mamy go w kotłowni, ale wygląda na to, że nic mu nie jest bo już tam łobuzuje
trochę jest wystraszony, ale powoli się oswoi
Staram się rzadko do niego schodzić, ale od czasu do czasu muszę żeby dać mu jeść. Nie sprzątam po nim, Robi to mój mąż, a po każdej wizycie u niego myje ręce. Myślicie, że to wystarczy żeby się nie zarazić?
Miłego dnia :-*
2 dc
Dziś moje święto! Wszak nie jestem nauczycielem ale to przecież święto wszystkich pracowników oświaty. Obchodzimy je dzień wcześniej, bo jutro mamy wolne!!!
Właśnie dostałam od dzieci kubek - piękny, najpiękniejszy z napisem:
P. Księgowa Szefowa - tego bałaganu!
Pracuję w Zespole Szkół i jest u nas przedszkole, szkoła podstawowa i gimnazjum. Jak mnie już wkurzą te moje cyferki to zaszywam się w przedszkolu, choć na moment, choć na chwilę. Te ich słodkie buziaki od razu poprawiają mi humor.
A wszystkim dziewuszkom, które pracują w oświacie życzę dużo spokoju, CIERPLIWOŚCI, twórczej pracy, wielu sukcesów, podwyżek też wielu - a co!, dobrych i wyrozumiałych dyrektorów lub pracowników a Pani kadrowej życzę sterty wniosków o urlopy macierzyńskie:))
20cs
wtorek
Zakwas na zakwasie i zakwasem pogania. Po wczorajszym treningu musiałam się nieźle nagimnastykować, żeby rano wstać z łóżka. Teraz już trochę lepiej, bo się rozchodziłam. Dziś ćwiczę Sekret Chodakowskiej po pracy.
Zjadłam pyszne zdrowe śniadanko: 2 kanapki z chleba razowego, z koperkiem, natką pietruszki (na gęsto) i z serkiem, do tego pomidor i ogórek. Mniam.
W tym cyklu mam wysoką temperaturę po owulacji. Nie żebym na coś liczyła, bo żeśmy raczej spudłowali, ale zapisuję ku pamięci. Chyba pierwszy raz jest aż tak wysoka odkąd mierzę. Dziś miałam 36,82 o 7:00 w 5dpo. Taka temp. zdarzała mi się dotychczas tylko jednego dnia ok. 10dpo, po czym zawsze był już spadek do miesiączki.
Kolejny cykl kolejna nadzieja.
Smutno mi że nie wyszło znowu no ale co zrobić...
Miesiączka jest koszmarna teraz. Bardzo silna...
Przepraszam za opis ale... Raz miałam wrażenie że jakis fragment tkanki nawet wyszedł... tragedia po prostu... Niech ta @ szybko mija...
Mam 2 skierowania na USG co by zobaczyć czy będzie pęcherzyk. Biorę cyclodynon który ma mi wyregulować cykl. Oby. Po poronieniu mój cykl trwał 44 dni! No mam nadzieję że teraz znowu wrócę do stanu sprzed poronienia...
Gada do siebie. Najczęściej jest to dadadadadadada. Pojawia się też glele, alala, nenene i różne połączenia w cały monolog
Oprócz tego podnosi się na rączkach i nóżkach. Potem najczęściej ją przeważa na lewo, ale według mnie to super postęp. Mój kochany bzyczek
No i zaczęła mi rozbierać matę z puzzli 
Kiedy w niedzielę poszliśmy szukać dziadka nie było go już na sali pooperacyjnej. Pielęgniarka skierowała nas do lekarza no i już było wiadomo. A w sobotę jeszcze się widzieliśmy, na szczęście mój ojciec zdążył dojechać. Dziadek nawet rozmawiał w miarę normalnie i wyglądało, że trzyma się nieźle. No ale jednak 85 letnie serce po dwóch zawałach w niedzielę o 12 dało za wygraną. Szkoda. Smutno. Z drugiej strony dobrze, bo się nie męczył za bardzo. Od momentu kiedy choroba zaczęła dawać się porządnie we znaki minął miesiąc. Niektórzy umierają latami. Swoją drogą za dużo się napatrzyłam na umierających ludzi. Jeśli chodzi o dziadków to 4/4. Plus jeszcze ciocia siostra babci. W tym 3/5 to rak. Każdy gdzie indziej, tragedia ta sama. Najlepiej się zawinęła prababcia, lat 91, do końca ogarniająca i nie leżąca w łóżku, chociaż lekkiej pomocy wymagała. Po prostu któregoś ranka się nie obudziła. I tak to ja rozumiem. Starość przeraża mnie coraz bardziej...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.