Nie sądziłam, że organizm tak potrafi się zbuntować. Po miesiącach faszerowania hormonami, estradiolem w różnych postaciach na przemian z progesteronem zaczął sobie nowy cykl nikt nie wie kiedy i dlaczego. Postanowił mieć nawet owulację i tym samym zamiast mieć @ jestem jakoś po owulacji... A @ sobie przyjdzie pewnie akurat na wakacjach, no cóż. Kolejny raz planowanie diabli wzięli, ale postanowiłam, że nic, nawet głupia @ nie zepsuje mi wakacji, tak na nie czekałam.
A właśnie mijają dwa lata naszych starań, dwa lata nadzieji i rozczarowań, wzlotów i upadków. Dużo?? Dużo. Ciągle uczę się nie planować, nie martwić się, po prostu pozwolić życiu biec i tym życiem normalnie żyć. We dwoje...
Kolejny cykl... Jak ten czas leci...
16 zaczęty, wspomagany nadal wiesiołkiem. Tym razem nie oeparol tylko wiesiołek w czystej postaci. No i bez monitoringu, od tego muszę odpocząć. Przesiadywanie pod gabinetem nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy w życiu.
Ten cykl będę kontrolować testami, przyszły prawdopodobnie też. Postaram się na nic nie nastawiać, i mam ambitny plan aby zacząć troszkę lepiej się odżywiać. Może zabrzmi to głupio, ale tydzień w biegu i na kanapkach nie jest moim szczytem marzeń. A właśnie tak wyglądały moje ostatnie dni. Praca po 12 godzin nie sprzyja dobremu samopoczuciu. I do tego jeszcze się przeziębiłam. Same nowinki i opad rąk 
Niestety, prolaktyna wróciła do poprzedniego poziomu. Tym razem mam stosować niepokalanek. dobrze, że doktor o tym wspomniał, bo sama bałam się go brać. W sumie to bałam się jego reakcji, jakbym brała na własną rękę. Mam nadzieję, że troszkę wpłynie mi na prl. W styczniu następna wizyta. Od wizyty do wizyty i czas jakoś płynie 
Tak się zapierałam, że nie będę robić testów tylko będę czekać na @... i co? Dzisiaj po krótkiej drzemce zerwałam się i poczułam w głębi serca, że muszę iść zrobić test. Nie umiem tego wytłumaczyć ale o prostu poczułam, że muszę to zrobić. Mówiłam sama do siebie, że przecież to nie będzie poranny mocz i że to nie ma sensu ale wewnętrzna potrzeba wygrała. Zrobiłam pierwszy i uznałam, że nic na nim nie ma ale po nie całej minucie zaczęłam dostrzegać na nim jakiś taki lekki cień, zrobiłam drugi test i też wyszedł leciutki cień cienia. Pomyślałam, że chyba sfiksowałam i pewnie nikt poza mną tych dwóch kresek nie będzie widział ale okazało się, że mąż też widzi...
Tak bardzo boję się cieszyć. Nie umiem sobie znaleźć miejsca...
Jutro rano zrobię jeszcze jeden test i pojadę na betę. Panie Boże miej mnie w swojej opiece! 
Jeżeli to jest prawda to chyba będę najszczęśliwszą osobą na całym świecie
Nie mogę uwierzyć, że taki CUD mógłby mnie się przytrafić 
Chodzę po domu i szukam sobie zajęcia ale ręce mi się trzęsą i nie umiem się na niczym skupić...
Oby wytrwać do jutra i usnąć chociaż na chwilkę 

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2015, 14:39
Ołłł jeee! Dwie kreski na teście ovu! Choć dzisiaj się naczytałam,że pik może być,ale za słaby żeby doszło do owulacji przy mojej prolaktynie...I w ogóle się zastanawiam bo być może do tej pory miałam owulacje ,ale właśnie słabej jakości czy coś...
No nic działać trzeba,mam tylko nadzieje,że mąż się wykaże bo coś ostatnio z nim kiepskawo...
I informuję ,że jestem po pierwszej,całej tabletce bromka i mam się dobrze 
11 dni do konca
Zycie robi nam niespodzianki. Bylam wiecej niz przekonana, ze w polowie pazdziernika bedziemy we trojke a tu nici !! Rozwarcie od ponad tygodnia, ale nie postepuje, wiec to caly czas loteria. Bole brzucha juz sa codziennie w nocy i nic
Wizyty nadal 2 razy w tygodniu i 2 razy w tygodniu USG, ale dzidziol ma sie dobrze, kondycja jego domku jest w bardzo dobrym stanie, wiec co ma sie sprzeszyc
no nic, dziecko chyba wie lepiej kiedy ma wyjsc. Codziennie wiczorem urzadza sobie impreze w moim brzuchu. Caly brzuch faluje , napina , wypina ......
)
Ciągle pada... za oknem pogodowa masakra, ale za to byłam dziś zrobić pazurki 
Uwielbiam tą moją Iwonkę i moje paznokcie po wizycie u niej
dziś grana jest przecudna czerwień i głęboki granat
a wszystko delikatnie opalizujące drobinkami 
A wieczorkiem idziemy do sąsiadów na co weekendową posiadówkę
będziemy pożerać krem z dyni i może pokusimy się o jakiś filmik w TV 
Poza tym u nas bez zmian
mąż już trochę podleczony i może go namówię dziś jeszcze na jakieś małe serduszko bo od poniedziałku celibat. Musi oszczędzać żołnierzyki przed piątkowym badaniem 
Miłego dnia Dziewczynki w ten pochmurny dzionek przesyłam trochę słońca 
Kolejne wieści z kliniki.
Mamy 3 blastki klasy A
)) w 5 dobie
Przy okazji dzisiaj przyszła @ w 19 DC, nie pamiętam kiedy miałam tak bolesny początek miesiączki! Jestem wypompowywana, ostatni raz tak się czułam baaardzo dawno temu.
Jeśli ten cykl będzie już normalny, czyli ok. 30 dni to w drugiej połowie marca podejdziemy do transferu.
Zaczynam kolejny cykl...
Boże daj mi to upragnione dzieciątko.
27dc
rano zrobiłam test, oczywiście negatywny
za 3 dni ma przyjść @ i pewnie przyjdzie, a ja tak bardzo pragnę Fasola!
Ból i pulsowanie w prawym jajniku utrzymuje się od 21dc, piersi też bolały już 4 dni i o dziwo dziś już nie bolą, ale są duże. Zawsze bolały tydzień przed @ i przestawały bolec dzień przed @. Ale ja już nie wiem, czy to dobry znak czy nie. Zastanawia mnie tylko jeszcze ten jajnik, bo nigdy w moim 29-letnim życiu nie pulsował mi tak jajnik, a wizyta u gina dopiero 2 listopada
Trzymam za Was wszystkie kciuki 
Dziewczyny, chyba CZUŁAM dzisiaj Hankę! 
Dlaczego chyba :
Czy dziecko może kopać co kilka sekund (!) w to samo miejsce? Śpię sobie i koło 7.30 rano czuje pod pępkiem takie właśnie jak by stukanie, ale to było na tyle częste (albo mi się zdawało przez zaspanie) że najpierw pomyślałam, że to jakieś skurcze. Obróciłam się na drugi bok (głupia ja, zamiast budzić męża to poszłam dalej spać
) i poczułam, że mam pęcherz pełny ale chciałam jeszcze podrzemać. I znowu to się działo! Zupełnie jak by Mała dawała mi znać - Matka, ciasno tu mam, idź się do cholery wysikać! No to poszłam i jak wróciłam to wszystko się uspokoiło. I potem cały dzień czuje takie pojedyncze stuknięcia ale w tym samym miejscu.
Co o tym myślicie? To Hanka czy moje jelita robią sobie jaja? 
I jestesmy po wizycie. Maleństwo pieknie rosnie i ma juz 2,69 cm. Moje serduszko najukochansze. .. pozniej wstawie zdjecie. Pan doktor zalozyl nam kartę ciazy. Wyniki badan mam idealne. Dostalismy zwolnienie z pracy i mamy odpoczywac. Jestem przeszczesliwa!!!! Tera jest musi byc wszystko dobrze.

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2015, 20:40
31 tc (30t1d). Wg. BBF to juz 8 miesiac, wg. mnie dopiero we wtorek 
Odrobine lepszy mam dzis humor. Siostra S pomogla nam jednak troche z przeprowadzka, no i przy okazji przyniosla mala reklamowke ciuszkow na 56-62 'do pozyczenia'. Mala reklamowke jedynie, bo ponoc sama pozyczonych uzywala i musiala zwrocic
no, ale pare rzeczy tam jednak jest, i trzy ciuszki nawet fajne. Do tego troche mi sie jej zrobilo zal - przy przeprowadzce wygadala sie mojemu S, ze w lipcu-sierpniu byla w ciazy, ale poronila. Moze stad te jej kasliwe uwagi, komentarze wtedy i pomysl z podroza do domku w lesie... W kazdym razie wszystko juz jest dobrze, bo tydzien temu zrobila test i znow jest w ciazy
tym razem maja nadzieje na dziewczynke, bylaby to pierwsza dziewczynka w rodzinie... Troche mi sie smutno zrobilo, ze nasz Synus tak krotko bedzie najmlodszym wnuczkiem w rodzinie (pol roku)... Ale coz, taka jest kolej rzeczy. Moze i nam jeszcze jedno dzieciatko bedzie kiedys dane 
Bylismy dzis z tesciami w galerii handlowej w poszukiwaniu kombinezonu na 62... Te, ktore podobaly nam sie najbardziej byly oczywiscie tylko w rozmiarze 68... I to takim sporym 68. W koncu zdecydowalismy sie na granatowy spieorek-kombinezonik w H&M, za ktory ostatecznie zaplacil tesc. Gdybym wiedziala, ze szarpnie sie na taki gest, poszlibysmy nie do sieciowki a do sklepu dla dzieci z drozszymi ubrankami
hehe, ale i tak mile to bylo - pierwszy prezent dla wnuczka 
Poza tym nie dopytujemy sie o dom, robimy sobie kilkudniowy urlop od zmartwien 
Ciężki tydzień za mną
dobrze , że mam kochanego męża♥♥♥ wzią wolne w pracy aby spędzić razem troszkę czasu
przygnębiają mnie bardzo samotne wieczory...zrobiliśmy kolację i moje ulubione wino ♥♥♥ chociaż na chwilę poczułam się lepiej..
Aniołku cały czas pamiętamy i tęsknimy♥♥♥
Dzięki dziewczyny za pociechę ;*Byłam.dzisiaj na pobraniu krwi na ta toxoplazmoze i CMV.Wyniki toxo w czwartek,a tego dziadowskiego wirusa za okolo 2 tyg.W głebi duszy czuje, ze jest dobrze.Na polowkowych bylo idealnie.Co wizyte tez..Wydaje mi sie ze Wojtek tak po prostu rośnie.I duzy wcale nie bedzie, w genach w rodzinie wysokich nie mamy jak i z jednej tak i.z drugiej strony;)Tylko,zeby te komory wiecej nie rosly...
33t2dz
Mam wyniki posiewu. Wyhodował się Proteus sp. Niestety wg antybiogramu jest wrażliwy tylko na antybiotyki, których w ciąży przyjmować nie mogę
mam dalej brać furaginę i w czwartek na wizycie pomyślimy co dalej...
Dziś taki uroczy wieczór przed telewizorem z mężem i pieskami spędziłam. Kominek się pali i ogrzewa nam domek. Kocham kominek ! A pod serduszkiem malutka kruszynka. Pięknie 
Matko jaką mam ochotę na słodycze !!! Marzę by malutka nie była alergikiem i nie miała kolek, żebym mogła po porodzie jak przejdzie mi cukrzyca najeść się słodkiego za wszystkie czasy !!!
Zastanawiam się przy KP ile trzeba odciągnąć mleka i po jakim czasie np. od wypicia lampki wina można zpowrotem karmić
Dół mnie dopadł i to porządny... Depresja to jeszcze zbyt duże słowo. Nie mam pozytywnego nastawienia do tego cyklu... I tak przecież nie wyjdzie... Wszystko mnie dobija... Dobrze że chodzę do pracy bo bym się wtedy zamknęła w sobie...
Muszę zapisać się na USG by zobaczyć czy jest owu... Nawet nie mam werwy do tego...
Moje nastawienie jest na nie... Chyba mam jakiś kryzys... Masakra po prostu...
Nie wiem co mam ze sobą zrobić...
Nie przejmuje się tym staram się odpuścić to i tak dupa z tego... Przejmuje się to też dupa z tego lekko odpuszczam wychodzi ale zaraz znika... o kant d potłuc to wszystko...
Nie umiem o tym nie myśleć, nie umiem się tym nie przejmować. Mam doła...
Wczorajszy dzień wpisuję w kalendarz dni o których chciałabym jak najszybciej zapomnieć. Zgaga, mdłości i potem pół nocy wymioty. A już się cieszyłam, że skutki uboczne omijają mnie szerokim łukiem..
Dzisiaj wróciłam z nocki padnięta jak koń po westernie. Nie dośc, że kupa roboty to jeszcze tragiczne samopoczucie. Na szczęście odnotowałam koniec @, lekkie tylko plamienie, takie tycie. No to szybko się umyć i rypnęłam do wyrka w samych majtkach. To Jacuś juz zaczyna swoje macanki, testy w stylu "O ho ho! Cycuszki!" i wreszcie pyta:
Jacek - Masz jeszcze ten okres?- nie przerywając mizianek
Ja- No niby nie, ale taka wiesz, końcówka..
Jacek - No czyli jest krew jeszcze? - nastrój powolutku pryska, macanki lekko słabną
Ja- No nie ma, takie plamienie tylko...
Jacek- TA! Ty mnie tak zawsze zrobisz, że mówisz, że już ok, a potem cały wacuś zakrwawiony!
Ja - No weź! Jak możesz tak gadać!?
Jacek - No ja wiem, że to moja wina, bo Ci macice wytrzepałem...
No i tutaj już nie mogłam powstrzymać śmiechu
Czasem mi jest brak sił do tego mojego Jacka.
Boje się, że to Clo nie zda egzaminu i nic nie ruszy tych jajników. A wtedy nie wiem co zrobię. Staram się nie nastawiać, choć liczę bardzo na jajeczko, dojrzałe, pękające...
Ciąża to już sfera wyższych marzeń. Chociaż trudno mi o tym nie myśleć, nie liczyć kiedy bym urodziła, myśleć co bym ubierała. Niech już będzie środa!
I zastanawiam się czy mierzyć tempkę czy nie. Boje się, że jeśli dojdzie do owulacji, a temp skoczy to będę się nakręcać niepotrzebnie. Chciałabym jednak zaobserwowac czy będzie skok tempki po owulce (jeśli takowa wystąpi). Mam mieszane uczucia...
33+3 waga 58
We wtorek miałam wizytę u gina. Strasznie się stresowałam przez ten wodnisty śluz. Stwierdziłam że jak wody ubyło to znak że to jednak sączenie wód i czeka mnie szpital. Bardzo się tego bałam.
Na szczęście na wizycie lekarz stwierdził że wód nie ubyło. A to jest śluz, wiele kobiet po 30 tc ma wzmożony śluz. Szkoda tylko że jest to dość uciążliwe. Ale wytrzymam. Już wolę chodzić w podpaskach niz mieć sączące wody.
Też martwiłam się o maluszka bo Pol dnia nie dawał znaku życia. A on smacznie sobie spał. Pewnie odsypiał nerwowa atmosferę.
A ja pierw przez nerwy schudłam a teraz nadrobiłam z nawiązką.
Karta na przyjęcie do szpitala wypełniona, oby tylko w dniu porodu były tak miejsca. Bo jednak chciałabym tam rodzić.
A wieczorkiem dwóch kolegów z pracy mnie odwiedziło. Mimo że byli tylko 10 min to miło z ich strony że ktoś jednak pamięta 😉
W Ikea dokupiłem trochę pudełek na ubranka, teraz powinno wystarczyć. Jutro przyjdzie do mnie ostatnia wyprawka pościel na później,kokon, rogal do karmienia, organizer do łóżeczka i rożek . I będę chciała resztę rzeczy spakować do walizki niech czeka, bo nie zna się dnia i godziny porodu.
Od poniedziałku postanowiłam odstawić słodycze. Bardzo je kocham. Ale jak chce karmić to muszę choć miesiąc wcześniej nie jeść produktow które mnie uczulają czyli mleko, jajka, kakao, kurczak, soję, orzechy laskowe i zimne.. Mam nadzieję że to wyrzeczenie się opłaci. I będę mogła małego karmić.
Jaheria dziękuję za porady. Właśnie zaczynam czytac i oglądać filmy o laktacji. Bo masz rację potem czasu nie będzie.
A wczoraj zrobiłam ostatnie małe pranie. Dziś zaczęłam prasować bo wcześniej maz z 2 razy po godzinie prasował. Ale prasuje na raty bo nie mam sił. Zostały mi tylko body do prasowania od 62-80 tych ostatnich mam tylko kilka sztuk.
Ale w takim tempie to.szybko nie pójdzie. W sobotę męża wykorzystam do pomocy. Choć już mam pomocnika kota. Kładzie się na desce do prasowania i śpi. Dobrze że chociaż nie przeszkadza.
A poród coraz bliżej niż dalej. Narazie się nie boje i nie przeżywam. Może to za wcześnie. Choć wolalabym rodzić za 2-3 miesiące.
Napewno będę tęsknić za brzuszkiem za ruchami małego. Ciąża to piękny stan.
Tak naprawdę nie mogę narzekać..Nie wymiotowałam, nie krwawilam. Krwiaki szybko się wchłonęły. Jedynie to 3 trymestr dał mi w skórę. Zgaga, częste odwiedzanie kibelka i ten nieznośny upierdliwy śluz. Ale nie mogę narzekać. Największa nerwowka była po pozytywnej becie i wtedy kiedy miałam małe przyrosty i godziłam się że strata.
To był najgorszy czas. Nie miałam wtedy w nikim wsparcia. Maz się zamknął w sobie a siostra mówiła że jak na się urodzić chore to lepiej niech poronie. A jednak stał się cud. Mam znajome które mimo słabych przyrostów i czynnika immuno nie udało się. To mnie bardzo bolało, ale przekonało że Bóg mnie wkoncu wysłuchał i nie zostawił mnie. Ten grudniowy syn kiedy snilo mi się małe dziecko do którego wolałam Piotruś stało się rzeczywistościa. Wtedy uważalam to tylko za zwykły sen. A to był sen proroczy. Stąd kiedy ujrzałam 2 kreski wiedziałam że to synek.
I jednak wróżba mojego kolegi się dopełniła. Zawsze widział synka koło mnie a jego nie bylo. Sam się dziwil czemu. A jednak trzeba było pokierować życiem nie czekać na cud naturalny. Gdyby nie podejście do ivf i wybranie odpowiedniego czasu nigdy bym do tego momentu nie doszła.
Nie wiem czy będzie mi dane mieć jeszcze jedno dziecko. Mam tylko 2 zarodki. A podobno immuno najsilniej działa kiedy chcemy mieć 2 dziecko. Wtedy jakas torpeda się rozpoczyna. Napewno powtórzę badania i dorobię allo mlr którego nigdy nie robiłam. A potem zostawię to w rękach Boga. Choć nie ukrywam chciałabym rodzeństwo dla niego by nie był sam na świecie. Ale jak się nie uda to tak będę bardzo szczyt i wdzięczna Bogu za ten dar za to 1 dziecko.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.