Czuję się zdołowana, czuje jak popadam w skrajność, czuję się jakbym zmierzała do miejsca co nie ma dla mnie miejsca na szczęście... zastanawiam się czy jestem workiem bez dna co ciągle tylko wpadają nieszczęścia czy człowiekiem, któremu nie jest dane być szczęśliwym?

Chce mi się krzyczeć, płakać...

Chcę wierzyć, ale nie umiem, tle razy mnie los zawodził, dawał do zrozumienia, że to nie jest dla Ciebie :(

Chciałabym zniknąć, zapomnieć o tym wszystkim choć na chwilę :(

KaijaUK Irlandzkie starania 21 października 2015, 10:44

Niektóre kobiety zachodzą w ciążę bez problemów, inne starają się o dziecko latami. Bezskuteczne próby poczęcia potomka są dla wielu par bardzo stresujące i nierzadko prowadzą do kłótni, a nawet kryzysu w związku. Często słowa, które mają być pocieszeniem, powodują całkowicie odwrotny efekt – zamiast ulgi i poprawy nastroju, kobieta wpada w jeszcze większą rozpacz i złość. Osoby, które nigdy nie znalazły się w takiej sytuacji, mimo najlepszych intencji, mogą łatwo zranić kobietę, która tak bardzo chce być matką. Zobacz, jakie zdania mogą wyrządzić więcej szkody niż przynieść pożytku.

1. Przecież jesteś jeszcze taka młoda! Nie masz czym się przejmować

Ona zna swoją datę urodzenia i doskonale wie, że nie jest jeszcze staruszką. Problemy z płodnością nie dotyczą jednak tylko osób starszych. Wprawdzie płodność spada wraz z wiekiem, jednak trudności z zajściem w ciążę dotyczą także osób młodych. Poza tym dla niej naprawdę jest to powód do zmartwienia, niezależnie od tego, ile ma lat.

2. Ja zaszłam w ciążę już przy pierwszej próbie

Gratulacje! Jednak to nic nie zmienia w sytuacji kobiety, która wciąż usilnie stara się o dziecko, a wiadomość o tym, że ty mogłaś niemalże od razu nosić pod sercem swoje maleństwo, z pewnością nie poprawi jej nastroju.

3. Nie powinnaś się tak stresować – to nie ułatwia zajścia w ciążę

Ona i jej partner dobrze o tym wiedzą. Ich lekarz powtarzał im to prawdopodobnie setki, jeśli nie tysiące razy, dlatego oszczędź im takich uwag.

4. Przecież starania o dziecko są bardzo przyjemne

Bez wątpienia, jeśli w ciążę zaszłaś szybko i bez żadnych problemów. Pomyśl jednak, jak czuje się kobieta, dla której seks wiążę się ze codziennym, precyzyjnym mierzeniem temperatury, wyliczaniem dni płodnych i planowaniem najlepszego terminu na zbliżenie z partnerem. Seks bez odrobiny spontaniczności nie wydaje się już taki przyjemny, prawda?

5. Korzystaj z życia, póki jeszcze nie masz dzieci

Do macierzyństwa każdy dojrzewa w innym czasie. Widocznie ona jest już na to gotowa i zamiast iść na imprezę i bawić się do białego rana, wolałaby spędzić wieczór, śpiewając swojemu dziecku kołysanki i tuląc je do snu. Poza tym, kto powiedział, że mając dzieci, nie można już korzystać z życia?

6. Trzeba było tyle nie zwlekać ze staraniem o dziecko

Nie każda para chce mieć dziecko tuż po ślubie, bo nie zawsze jest na to gotowa. Czasem ludzie chcą najpierw nacieszyć się sobą, jeszcze lepiej się poznać, dotrzeć i stworzyć bezpieczny dom dla planowanego potomstwa. Niebagatelną rolę odgrywają też warunki finansowe i mieszkaniowe. Często młode małżeństwa mieszkają kątem u rodziców lub wynajmują ciasną kawalerkę, w której nie zmieściłby się już nawet wózek dla lalek, a co dopiero łóżeczko dla malucha. Przyczyn odkładania decyzji o poczęciu dziecka może być wiele, jeśli nie są nam znane, lepiej nie spieszyć się z tak surową oceną innych.

7. To na pewno nie twoja wina tylko twojego partnera

Rzeczywiście kobiety, które długo starają się o dziecko, często zaczynają się obwiniać o niepowodzenia w poczęciu potomka. To dobrze, że podkreślasz, że nie powinna się tym obarczać, jednak nie wolno ci zwalać winy na jej partnera. Nawet jeśli któreś z małżonków jest bezpłodne, to nie jest niczyja wina, a w tak trudnych chwilach partnerzy powinni się wspierać, a nie przerzucać wzajemnymi pretensjami. Kłopoty z poczęciem dziecka to i tak wystarczająco trudna próba dla związku i nikt nie powinien komplikować tej sytuacji swoimi uwagami.

8. I jak, udało się wam wreszcie?

Ciągłe pytania o to, czy wreszcie udało jej się zajść w ciążę na pewno nie wpływają na zmniejszenie stresu związanego z całą sytuacją. Starania o dziecko to nie wyścigi, dlatego nie zadawaj naglących pytań. A nawet jeśli już się udało, to może przyszli rodzice na razie nie chcą o tym mówić i najpierw wolą się upewnić, czy ciąża przebiega prawidłowo i czy z maleństwem wszystko jest w porządku. Powściągnij swoją ciekawość, prędzej czy później przecież i tak się dowiesz.

9. Jest przecież in vitro

Oczywiście, że jest, ona o tym wie. Wiele par po latach bezskutecznych starań o naturalne poczęcie dziecka decyduje się na zabieg in vitro, ale nie jest to chyba coś, o czym ona chciałaby rozmawiać ze wszystkimi wokół. A na pewno jeszcze nie teraz, kiedy ciągle ma nadzieję, że wkrótce na teście ciążowym zobaczy upragnione dwie kreski.

10. W domach dziecka setki dzieciaków czekają na nową rodzinę

Część małżeństw, która nie może mieć dzieci, rzeczywiście decyduje się na adopcję. Jednak to chyba naturalne, że każda para najpierw chce starać się o swoje dziecko. I nie zawsze chodzi tu o przekazanie swojego kodu genetycznego i przedłużenie rodu. Chodzi o przeżycie tych wyjątkowych 9 miesięcy, w czasie których kobieta czuje ruchy dziecka, a podczas badania słyszy bicie jego serca. Poza tym adoptowanie małego człowieka to bardzo poważna decyzja i nie powinna być podejmowana impulsywnie, pod wpływem emocji. Pamiętaj też, że nie każda para, która nie może mieć dzieci, decyduje się na adopcję.

Która chociaż raz tego nie usłyszała? :D

NovaM Małe Lwiątko 21 października 2015, 10:52

Badanie nasienia przełożone na 6.11 :(

Samopoczucie w sumie ok.

Nie mam żadnych objawów świadczących o tym że tym razem zaskoczyło ale staram się nie martwić bo za każdym razem kiedy wydawało mi się że mam objawy okazywało się że to jednak nie to.

Temp. póki co się trzyma ale piersi jeszcze nie napęczniały, mam bóle brzucha jak przed @ no ale na @ zdecydowanie za wcześnie.

Myślę już co będzie jak w tym miesiącu się nie uda tzn. czy czeka nas inseminacja, pewnie tak tylko obym się wstrzeliła z owulką w dobre dni. Najlepiej jakby to był czas miedzy 11 a 13 listopada mam wtedy wolne w pracy to mogłabym wszystko ogarnąć. Jak się @ przesunie o kilka dni to owulka będzie w weekend i znów z inseminacji nici :(

Trzymajcie kciuki za to żeby @ nie przyszła w ogóle a jak ma już przyjść to najlepiej 30.10 ;)

Anika27 czekamy 21 października 2015, 11:46

26 dc, temperatura cały czas niska, czytałam na forach i w "całych internetach", kobietki zachodziły pomimo braku skoku temp więc nadzieja jest. ;)
śluz płodny pojawił się dopiero wczoraj? Więc nie wiem o co chodzi, brałam wiesiołek od 1 dc i nic on mi nie dał, powinnam może jeszcze siemię pić, ale nie lubię go takiego rozmiękczonego w wodzie, fuj, a suchy pewnie nic nie daje?;/
Nigdzie w stacjonarnej aptece nie widziałam tego żelu Conceive Plus, więc kupiłam Feminum, on jest raczej obojętny niż wspomagający, ale zawsze lepiej ...
kurcze mam taki mętlik z tym wszystkim, czego używać czego nie, jutro i w piątek idę do pracy (na 12h) więc nie będzie czasu na myślenie a w sobotę zrobię test ;)

Effa Zwariowane próby 21 października 2015, 11:58

Początki ciązy to wzloty i upadki...
Najpierw wyczuwalam wszelkie objawy ciązy jak zgaga,zmeczenie,a to ból tu a to tam ,zawroty...dzis 5 tyg 3 dzien i czuje tylko wrazliwe piersi...dwa dni temu prawie na zawal zeszlam jak zobaczylam a la nitke brazowego sluzu na wkladce higienicznej..zmartwilam sie,pogrzebalam w necie, poczytalam,mąż pocieszyl, wytlumaczylam sobie,ze to hormony i poczekam co dalej. Na szczescie nie powtorzylo sie nic,wiec jestem dobrej mysli.
Dzis to wogole jakis optymizm we mnie sie odrodzil!Bedzie dobrze, bo dlaczego niby ma nie byc??dbam o siebie, nie bylo jakis problemow ginekologicznych wczesniej...fasolka spokojnie musi sie tam rozwijac bo innej opcji nie ma! :)))

Dagers Czas zacząć, zmagania po 30-stce 21 października 2015, 12:14

No to zaczynam diagnostykę.
W poniedziałek idę na badanie krwi (i mam nadzieję, że Macho też).
Mają mi zbadac wszystko: sex hormony, taczyce, przeciwciała, syfilisy, grupę krwi, itp

Teoretycznie będzie to mój 4 lub 5 dzień cyklu, a powinnam zrobić w drugim. Ani w pierwszym, ani w trzecim, Pani Gin baaardzo wyraźnie podkreślała.
No ale nic, wyjeżdżam i tyle, będę robić jak wrócę, czyli 3 dni po terminie, najwyżej powtórze za miesiąc.
Zarezerwowałam też już sobie wizytę na monitoring za 2 tygodnie. Mam nadzieję, że tam wszystko dojrzewa i pęka. Bo moja dotychczasowa wiedza o moich wnętrznościach opiera się jedynie na obserwacji zewnętrzności, no i szczątkową wiedzę o jajkach mam.
A było to tak.

Pół roku temu byłam na zwykłej cytologii, Pan Gin po obmacaniu mojego podbrzusza stwierdził, że mam cystę na jajniku/jajowodzie i skierował mnie na USG. Ja płacz, lament, panika, tego samego dnia kupiłam bilet do dojczów ( w ch%^&! drogi) i lecę następnego dnia leczyć mojego raka.
Niemiecki Pan Gin, bada, bada, wkłada swój "wibrator", przekręca, lewo, prawo i nic nie mówi. Myślę sobie, nie jest dobrze. Patrze na ten monitorek, kolorki migają, on coś tam mierzy, zapisuje. I w końcu się odzywa. Nie ma Pani cysty, ma Pani zdrowe jajka! kolejno 11mm, 8mm, 6mm, etc.
Dziekuję, jest Pani zdrowa, prosze przyjść jak zajdzie Pani w ciążę, w 3 m-cu na zdjęcia.

I nie wiedziałam czy się cieszyć z błyskawicznego uzdrowienia, czy go znienawidzić za zignorowanie mojego pytania, czy 2 lata starań bez rezultatu to już bezpłodność?

Dagers Czas zacząć, zmagania po 30-stce 21 października 2015, 12:42

I jeszcze sobie przypomniałam, że te Niemcy (a tam jestem ubezpieczona) to bardzo profilaktycznie podchodzą do wszystkiego, a głównie do zdrowia, bo (i wg mnie bardzo słusznie), wolą zapobiegać niż leczyć.
i tak sobie wyczytałam:
* przysługuje mi 1500 Euro rocznie na kursy: zdrowotne, gimnastyka, wyjazdy do ośrodków kuracyjnych, witaminy, walka z nadwagą, dietetyk itp
O-je-sus, czytam dalej
* dla kobiet starających się, i w ciązy, dodatkowe 100 Euro rocznie na witaminy i minerały.
* i jeszcze jak ktoś żyje aktywnie i im to udowodni (np. rachunek z siłowni) to dostaje zniżkę i mniej płaci za ubezpieczenie zdrowotne.

I jeszcze mi sie przypomniało, że kilka lat temu była taka akcja, że jak ktoś był zdrowy i nie odwiedził żadnego lekarza przez 24 miesiące, to mu wypłacali w gotówce część (już nie pamiętam ile) wpłaconych przez niego składek.

Ale ja nie mieszkam w Niemczech :(

Aha, ubezpieczona jestem normalnie, to nie jest prywatna kasa chorych.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2015, 12:51

No i niestety wczoraj przyszła wredota.

Przerwa w staraniach na najbliższe miesiące. Od 9 listopada zaczynam nową pracę.

Myślałam, że lepiej zniosę to niepowodzenie. Że jestem podekscytowana perspektywą nowej pracy, wyjściem do ludzi. Że może lepiej by było jakby jednak zrobić sobie tą przerwę...

Akurat.

Siedzę właśnie i ryczę. Wczoraj też miałam już sesję płaczu i tylko wystraszyłam męża. Dobrze tylko, że już niedużo zostało z tego cholernego roku.

2014 to był najszczęśliwszy rok w moim życiu: wyszłam za mąż, kupiliśmy mieszkanie, w pracy dostałam awans i znaczącą podwyżkę, a Boże Narodzenie spędziłam w ciąży z wymarzonym dzieckiem.

2015 - dwa poronienia, depresja, strata pracy, nieudane próby ponownego zajścia w ciążę.

Mam dosyć. Mam po prostu dosyć.

Jedyne, co mnie podtrzymuje, to mój absolutnie cudowny mąż. Nie wiem, co bym bez niego zrobiła.

Wiem, że jutro muszę wziąć się w garść. Mam nawet plan. No, to może nie jest takie niezwykłe, bo ja zawsze mam plan. Obmyślanie planów mnie uspokaja, nawet jak później wszystkie biorą w łeb. Więc według tego planu przede wszystkim biorę się za siebie. Depresja zostawiła po sobie 15kg nadwagi, zerową kondycję i problem ze zmieszczeniem się w jakiekolwiek ciuchy do pracy. Pierwsze kroki już poczynione. Byłam u fryzjera i skontaktowałam się z moim trenerem fitness. Wracam do treningów. Kupię sobie parę ciuchów do pracy, żebym nie straszyła nowych współpracowników. Biorę się za zdrową dietę. W nowej pracy daję z siebie wszystko, żeby zrobić pozytywne wrażenie. Wiosną wracamy z mężem do starań i mam nadzieję, że do tego czasu będę znowu szczupła, wysportowana i w dobrej kondycji. Ok, szczuplejsza niż teraz, powrót do pełnej formy pewnie zająłby dłużej :)

Ale to wszystko jutro, a dzisiaj jeszcze sobie popłaczę, że 2015 jest dla mnie osobiście zupełnie do dupy, a życie za diabła nie chce iść według żadnego z moich planów.

Cholera jasna.



Niestety cykl pazdziernikowy nie byl szczesliwy.

Dzis 1dc
6 cykl z ovu

Bardzo zle sie czulam, musialam zwalniac sie z pracy.

iwi87 Wyczekuje i mam nadzieje, ze wyczekam. 21 października 2015, 15:23

Czekam az synek wstanie z drzemki i spadam na bete. Bo nie mam akurat dzisiaj z kim Go zostawic. Takze trzymajcie kciuki. Ale wyniki pewnie dopiero jutro.

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 21 października 2015, 15:49

35cs
1dc
@ przyszła rano, z zaskoczenia.. I bardzo mnie to zdziwiło, zawsze faza lutealna miała 13 dni, wydłużała lub skracała się tylko jeżeli OF wyznaczył mi owulację, a ja nie byłam pewna czy dobrze.. Ale teraz 11 dni, a nie miałam żadnych wątpliwości, OF wyznaczył owulkę dokładnie tak jak mi się wydawało, jak wyznaczył lekarz i później to potwierdził.. Kolejny pstryczek w nos, że mój organizm nie jest do końca poznany..
Do lekarza zadzwonię jutro jak @ rozkręci się na dobre.. I jestem ciekawa co powie tym razem.. Ja chciałabym, żeby potwierdził laparoskopią drożność jajowodów, chciałabym znów uwierzyć, że może się udać naturalnie..
Mam wrażenie, że piszę ostatnio w kółko to samo, ale tak mam, moje myśli kłębią się tylko wokół tego, laparo, laparo, laparo, nie mogę zrozumieć co powstrzymuje profesora..
Dzisiaj chciałam też zapisać się do dentysty (chirurga), już trzy lata temu miałam iść na kontrolę i jakoś nie było mi po drodze, a teraz mam wrażenie, że coś jest nie tak i postanowiłam to sprawdzić.. Mam do tego lekarza niezły kawałek drogi piechotą, wychodzę z pracy, żeby iść i co?? Leje jak z cebra, śmiałam się, że przeznaczenie daje mi znak, że jednak nie powinnam tam iść bo mnie potną:) przełożyłam plan na jutro, ciekawe jak mi to wyjdzie:)

100krotka:) Czekając na druga kruszynkę... 21 października 2015, 16:32

Ja chce byc juz zdrowa...Nie mam sily;/ glowa mi peka;/ tak mi zatkalo zatoki ze szok;/robilam juz inhalacje ziolowe psika woda morska i nix nie pomaga mam wrazenie ze leci jeszcze bardziej i wiecej;/

Jedyny pozytyw dzisiejszego dnia pszyszedl plaszcz:) oczywiscie najpierw byla panika ze za duzy ze za cienki ze trzeba odeslac az sie poplakalam...:( ale poszlam doswojej tesciowej ona jest krawcowa i odrazu mi powiedziala ze numer miejszy byl by za maly w ramionach...tak wiec narazie przeszyla mi guziki i jest ok:)

Chyba Lenka czuje ze mama nie czyje sie najlepiej bo jakos malo sie rusza;/

roletka Łódką do Groszka... 21 października 2015, 16:46

19t3d

melduje się po przyspieszonej wizycie

poszłam wcześniej bo twardnieje mi brzuch, niby normalne na tym etapie ciąży do 10 razy na dobę tylko że poza tym że rzadko twardnieje cała macica to częściej mam uczucie jakby twardniała a ona jest miękka albo tylko z jednej strony jest twarda

na szczęście wszystko ok taki urok mojej ciąży, szyjka długa 3,9cm i zamknięta, łożysko odsunęło się od szyjki więc tutaj też dobrze :) nadal mam brudzenia ale to pikuś

nie udało nam się zerknąć między nóżki maluchów i nie mierzyliśmy ich tylko gin sprawdził główki czy równo rosną, maluchy wydawały mi się już takie duże w porównaniu z ostatnim usg że szok :D dzieć nr 1 złożony w pół, nogi wyprostowane ja nie wiem że mu tak wygodnie :) a dzieć nr 2 wypiął się plecami i nie dał się ładnie pooglądać

05.11 prenatalne to dowiemy się kto tam siedzi w brzuchu i pomierzymy ich dokładnie :)

mam polegiwać, nie przemęczać się nie dźwigać itp ale teraz to już ze względu na ciąże bliźniaczą niż jakieś zagrożenie, mogę się wyłożyć na pół leżąco :) no i dostałam pozwolenie na pojechanie na cmentarz powiedział że taki spacerek dobrze mi zrobi :)

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 21 października 2015, 17:08

11 tydz.

Wedlugo Bellybestfriend magiczna granica bezpieczeństwa przekroczona :) zmierzamy wielkimi krokami do końca pierwszego trymestru. Jestem podekscytowana :) brzuszek rośnie i juz nawet wystaje z pod bluzy, czyli definitywnie powinnam sie juz pożegnać z tymi wszystkimi skinny jeans, obcisłymi bluzeczkami i bielizną typu Victoria's Secret, przynajmniej na jakis czas. Mam zamiar wybrać sie za chwile w poszukiwaniu swoich pierwszych ciążowych portek. Pochwale sie jak jakieś dorwę.
Pojawiła sie u mnie myśl,ze trzeba by było pomalo rozejrzeć sie za imieniem dla robaka, bo póki co w domu pieszczotliwie jest nazywany przez nas "płodzikiem" (na zdjęciu z USG pani doktor napisała słowo "płód", a ze jest malutki to został "płodzikiem"), a jako dorosły człowiek o imieniu "plodzik" miałby dosyć cieżko 035.gif Mąż podążając za afroamerykańską modą uważa,ze powinnismy sami wymyślić jakieś unikatowe i niepowtarzalne imię, ja jednak mysle ze takie imiona brzmią tanio. Pozatym jestem osoba raczej tradycyjna. Pomyslałam,ze ja wymyślę imię dla dziewczynki a on niech kombinuje dla chłopca (dzieki czemu uniknę posiadania córeczki o imieniu Latoya...). Moim faworytem na dzien dzisiejszy jest Terrie. Pozostałe pomysły to:
- Vivienne
- Marissa
- Leanne
- Faith
- Dayle
- Cloe
- Carrie
- Casey
- Baylee
- Avaline
- Aubrey
Wpadłam takze na pomysł,ze moznaby było te imiona powycinać i poprostu wylosować jedno :) czyli niech los wybierze za nas.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2015, 17:11

Mimi86 No więc ivf 21 października 2015, 17:23

Czy my zawsze musimy mieć pod górke?
Nadszedl dzien wizyty na ktorej mialam sie uczyc jak i kiedy robic zastrzyki, wreszcie mialo wszytsko ruszyć i co? Zamisat tego dowiedzialam się, że kliniki muszą starac sie o nowa akredytacje, in vitro poki co nie mozna robić mniej wiecej do polowy listopada, wiec dostalam recepte na kolejny miesiac antykoncepcji.
Kur..aaaaaaaa !!

Rutelka Na wszystko jest czas pod Słońcem. 21 października 2015, 17:34

Zaczęłam właśnie 21 cykl starań.

Miesiączka przyszła bez zapowiedzi, bez plamień i innych bolączek. Tylko spadek temperatury ją zdradził.

Jakoś nie mam nadziei, że się nam kiedyś uda. Życie nie jest sprawiedliwe.

21 cykl będzie naturalny, bo wizyta w poradni jest dopiero w fazie lutealnej.

Nie mam nic więcej do powiedzenia.

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 21 października 2015, 17:50

Dziekuje Wam wszystkim i kazdej z osobna za slowa otuchy :* jestescie kochane :*
Z tych wszystkich wczorajszych emocji pojechalismy z mezem wczoraj na pizze. A co..przez zoladek do serca a serce bylo smutne musialam chociaz w ten sposob je pocieszyc. W drodze powrotnej zapisalam sie na fitness :-P tak..najpierw zajadanie smutkow a pozniej cwiczenia. Musze sie ogarnac. Z tym fitnessen zbieram sie od wrzesnia i dopiero dostalam kopa i sie zapisalam. Moze cwiczenia rozruszaja moje cialo i cos sie ruszy? A jak nie uda sie jeszcze z ciazowym brzuszkiem pocwucze nad szesciopakiem :-P

Albumina...w mysl zasady ze chlop najedzony w domu nie dojada na miescie..tak zdecydowanie mezowi nie odpuszczam i na szczescie oprocz suchej prokreacji (boze jak to brzmi) to meczymy sie wzajemnie z przyjemnoscia ;-) :-P

Udanego wieczoru :*

Jolcia1985 .... bo ja chcę być mamą 21 października 2015, 17:52

Dzisiaj ostatni pregnyl :)można więc już pomalutku odliczać do testowania.
Wracając do wizyty u ginekologa, pani doktor zrobiła mi usg i przebadała "z wziernika", na szczęście nic niepokojącego nie zauważyła. Profilaktycznie dostałam luteinę dopochwowe i odpukać na razie wszystko jest dobrze. Brak bóli i brak plamień.
Jutro wyjeżdżam do męża, podróż pociągiem, prawie 600km :) ale przynajmniej tam szybciej czas mi zleci i może mniej będę myślała o tym wszystkim. Wracam we wtorek, więc jak mi się uda to zatestuję z krwi gdzieś tam. Sikaniec i tak wyjdzie pozytywny po pregnylu.

ma_lina Odwyk od termometru 21 października 2015, 18:41

wg owu 11t2d

Ojej, wyluzowałam! Jestem stanowczo spokojniejsza.

Trochę choruję, ale jestem radośniejsza i bardziej wypoczęta, a to mi daje siłę do walki z chorobą.

Smaki na dziś to sernik, lazania, spaghetti, kaczka z nadzieniem i jabłkiem, kanapki z serkiem topionym (ojeej - lepiej byłoby, gdyby mąż zjadł go szybciej :)).


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2015, 18:41

No dziewczyny dobra robota :) muszę Wam powiedzieć że kciuki trzymacie zawodowo :)
My już po kwalifikacji do programu :) Wizyta przebiegła dość szybko, lekarz zrobił wywiad i obejrzał z uśmiechem wszystkie wyniki :P i w grudniu ruszamy :) nie ruszymy w listopadowym cyklu bo wszystkie kliniki muszą mieć 1.11 przerwę bo wtedy kończy się jakaś ustawa i muszą podpisać nową i to może zająć kilka dni, więc pan doktor stwierdził, że na spokojnie ruszymy jeszcze w następnym cyklu. Teraz dupek na wywołanie, w listopadzie też i podczas tego drugiego cyklu z dupkiem mam się pojawić na usg i wtedy dostanę receptę :) i ruszamy z krótkim protokołem z antagonistą, bo mam dość wysokie amh i ta metoda ma zmniejszyć ryzyko hiperstymulacji.
Kiedy będę jechała na tą wizytę to mam jeszcze zrobić usg piersi, bo w przeszłości miałam w piersi niegroźnego guzka a jednak będą mi podawać hormony więc kontrolne usg się przyda. A mąż ma wtedy zbadać jeszcze raz nasienie i będą kombinować, czy plemniki da się pobrać z nasienia czy trzeba robić biopsję, która w naszym wypadku nie jest najlepszym wyjściem bo mąż ma jakieś naczynka krwionośne na jądrach.
Obyło się bez kariotypu i badań genetycznych. Pan doktor powiedział że możemy je zrobić opcjonalnie żeby sprawdzić czy przyczyna wnętrostwa jest genetyczna, ale chyba się nie zdecydujemy. Przynajmniej nie od razu.
Tylko pani na recepcji jakaś taka dziwna ale nie można mieć widać wszystkiego :P

Ogólnie wrażenia bardzo bardzo pozytywne i czekamy niecierpliwie na następne wizyty :) Może uda się, że rok 2016 przywitamy już w trójkę :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)