Boze! Co za dupniety wykres
od samego rana bola plecy. Musimy jechac R po buty robocze potem obiadek u teściowej i znowu do nauki siadam. Milej niedzieli:)
Udało się! Jesteśmy zakwalifikowani
Muszę jeszcze zrobić usg piersi i między śr a pt jechać na wizyte by zrobiła mi USG by sprawdzić czy nie ma torbieli. I będziemy mogli działać. Dodatkowo na wizycie zrobiła mi cytologie i muszę donieść FSH w 3 dc. Na szczęście to badanie mogę donieść już w trakcie. Ale się ciesze 
Załóż, że staranie się o dziecko to proces a nie zdarzenie. Spośród wszystkich par aktywnie starających się o dziecko tylko 30% par zachodzi w nią w pierwszym cyklu. Po 3 cyklach w ciąży będzie około 59% wszystkich starających się par, po 6 cyklach 80%, po 12 cyklach 85%, a w przeciągu 4 lat zajdzie w ciążę około 95% wszystkich starających się par. Około 5% par będzie starało się o dziecko dłużej niż 4 lata.
Dziś 31 dzień cyklu, okresu nadal nie ma, ale nie liczę jakoś podświadomie, że się udało. Od trzech dni mam bóle miesiączkowe, czekam tylko kiedy w końcu dostanę okres. Najwyraźniej moje cykle się wydłużyły, okres stabilizacji hormonalnej chyba dopiero w trakcie, a nie za mną, jak myślałam.
W piątek byłam u ginekologa. Nic specjalnego się nie dowiedziałam, kazał zapisać się do endokrynologa i zlecił dwa usg przed i po owulacji, dla sprawdzenia czy jest pęcherzyk dominujący. Także muszę działać. Miałam tysiąc pytań, chciałam z nim porozmawiać, ale jak mi powiedział, że faza lutealna wynosi zawsze 14 dni to się załamałam i stwierdziłam, że nie jest to lekarz odpowiedni do takiej rozmowy
Cóż, zapisałam się do endokrynologa na grudzień, mimo prywatnej opieki medycznej czekania jest tyle co państwowo 
A póki co nowy temat w naszym małżeństwie - mąż chce mieć pieska
Od kilku dni myślimy nad tym intensywnie. Ja jako strona zdecydowanie bardziej racjonalna, rozważam kwestię wyprowadzania, naszej pracy, koszty utrzymania, leczenia itp. A mój mąż widzi wszędzie plusy
Nie wiem czy to jest dobry pomysł, mamy mieszkanie, pracujemy oboje w tych samych godzinach, nie ma nas prawie 12 godzin w domu, ale bardzo chcemy dać jakiemuś pieskowi dom... Kiedyś, jak będzie dzidzia na pewno będzie fajnie. A teraz czy damy radę? No cóż, jeszcze jest to otwarta kwestia 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2015, 15:38
choć moje rozdrażnienie, dezorganizacja i ogólna niemoc mogą wskazywać że COŚ się dzieje.
Załóż, że staranie się o dziecko to proces a nie zdarzenie. Spośród wszystkich par aktywnie starających się o dziecko tylko 30% par zachodzi w nią w pierwszym cyklu. Po 3 cyklach w ciąży będzie około 59% wszystkich starających się par, po 6 cyklach 80%, po 12 cyklach 85%, a w przeciągu 4 lat zajdzie w ciążę około 95% wszystkich starających się par. Około 5% par będzie starało się o dziecko dłużej niż 4 lata.
Kobietki, mam pytanie :
Przymierzam się do przypomnienia kursu kwalifikowanej pierwszej pomocy i już zapowiedziałam mężowi żeby wyciągnął mi dodatkowo swoje szkolne notatki z PALS (Pediatric Advance Life Support - pediatryczne zaawansowane zabiegi resustytacyjne [strasznie tylko brzmi] ) i ogólnie notatki z pomocy noworodkom, niemowlakom itd. Czy byłybyście chętne do przejrzenia tego, gdybym zrobiła dla Was dokument z potrzebnymi informacjami?
Witam sie w 29 tyg 

Przeziebienie pomalutku mija:) uff:) Wczoraj zakupilam buty zimowe plaszcz mam wiec nie bede marzla 
Dzis nawet pozowlilam sobie na krotki spacerek po lesie
maz chcial przetestowac nowy aparat
testy wyszly pozytywnie 
Pochwale sie jeszcze ze kupilismy wczoraj nosidelko
ooo takie:P
Za cale 100zl
troszke ma porysowana raczke ale na to przymykamy oko z daleka nie widac wcale
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 11:05
Mialam dzis tak niesamowicie dziwny sen... snily mi sie dwie pary blizniakow jednojajowych, dwie dziewczynki i dwoch chlopcow, nie pamietam calego snu ale jak sie obudzilam to bylam spokojna i glowa zaczela mnie bolec
hehe
W tym cyklu odpuscilam ... co bedzie to bedzie... nie naciskam na meza i ku mojemu zdziwieniu, nie zapeszajac
juz dwa serduszka za nami
hehe temperature bede mierzyc tylko w ciagu tygodnia bez weekendow, jak zapomne to nic sie nie stanie i nie robie testow owu, co ma byc to bedzie... czas pokaze co z tego bedzie
hehe
Nadal ani śladu owulacji i nic nie zapowiada, że przyjdzie. Dołująca niedziela dobiega końca. Mam wrażenie, że jestem w tym wszystkim sama, że mąż nie wspiera mnie tak jak powinien. Stało się to, czego się bałam. Od dłuższego czasu kochamy się tylko po to, żeby zajść w ciążę. Zero spontaniczności, a co gorsza, zero inicjatywy ze strony męża
Z jednej strony mam ochotę usiąść z butelką wina i przeryczeć cały wieczór, tydzień, całe życie...z drugiej czuję, że muszę dalej walczyć, że powinnam zrobić coś inaczej, skoro to, co robiłam do tej pory nie działa. Nienawidzę tego stanu 
Ciąża zakończona 20 października 2015
Kaja, 20.10.2015 godz 17:50
3135g, 50cm
SN
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2015, 17:51
Tragedia od rana. Bol glowy nie do zniesienia jak po niezlej bibie. Mam nawet zawroty i zaczelam puchnac. To po tym agnusie castusie na pewno ale wzielam dzis kolejna tabletke, zobaczymy co bedzie dalej.
39+3
Dziś na ktg, wszystko książkowe, akcja serca Bartka plus zero skurczów. Jakie tam wyjście na świat? Jemu dobrze u mamusi i nigdzie nie idzie.
To był długi dzień. Rano, na szczęście tylko godzina na ip, potem pojechaliśmy na wybory. W końcu to przyszłość mojego syna, no a potem obskoczyliśmy nasze rodzinki. Doceniam to, że mieszkają na jednym osiedlu, bo 2 godzinki tu i dwie tam, dla nas jedna wyprawa i wszędzie sprawiedliwie.
Wizyty zaliczone, my już w domu, jestem zmęczona, poogladam telewizję i nic więcej nie robię. Od rodziców przywiozłam sobie trochę ciuszków. Synu wychodź! Matka chce ponosić ciuchy z przed ciąży! Czyli wciąż w dwupaku bez perspektywy rozpakowania!
7 t (6+5)
Witam się po pierwszej wizycie!
Jakaż ja jestem szczęśliwa! Wszystko w porządku. Nasza fasolka jest tam gdzie trzeba. Dowiedziałam się że mam macicę do przodu wysuniętą i trudno było dobrze zobaczyć nasz małe wielkie szczęście, ale się udało!
Mąż był ze mną i aż łzy naszły mi do oczu gdy pani doktor zawołała " Tatuś też chce zobaczyć?" I przybiegł jak na skrzydłach
Widzieliśmy bijące serduszko - niesamowite przeżycia! Nasze szczęście ma 0,28 cm. Dochodzi do mnie powoli że we mnie jest malutkie życie, malutka istota która codziennie rośnie.
Kolejna wizyta 19.11 i będzie już widać lepiej - nóżki, rączki
Do tej pory muszę wykonać trochę badań. Mąż oczywiście musiał zapytać o bliźniaki, ale raczej nie będzie.
W niedzielę 2 tygodnie temu zobaczyłam tą drugą bladą kreskę a dziś powoli dochodzi do mnie że będę mamą 
szczęśliwy test:

nasze szczęście:

szczęśliwa mama:

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2015, 19:03
5dc
Dzisiaj @ nie ma śladu, zaskakujące jest jednak to, że bolą mnie piersi.. Znów głupie myśli, że moje hormony zwariowały i tworzą to co kilka miesięcy temu, że hormony swoje a organizm swoje, takie dwa niezależne cykle.. Ale staram się nie poddawać głupim myślom, za dwa dni wizyta i profesor wszystko oceni..
Byliśmy zagłosować, mój tato bardzo źle się czuje, była u niego dzisiaj karetka.. Przykre jest jednak to, że nie chce zmienić swojego stanu i podjąć leczenia.. Mama wzywa karetkę, kiedy jest przerażona, a tato traci przytomność, lekarz przyjeżdża, cucą tatę a ten nie zgadza się na leczenie.. Nie rozumiem takiego postępowania, ale nikt nie umie na niego wpłynąć
Wkład kominkowy znaleziony idealny.. Teraz tylko pytanie czy uda się go ściągnąć do sklepu.. Bo oczywiście jak jest idealny to nie jest obecnie dostępny.. Czekam do jutra..
14 dzień Cyklu.
Chce uciec i jebnąc to wszytko !
No to jutro do pracy, L4 się skończyło. Ale podsumowując te 2 tyg uważam, że dobrze je spędziłam. Nic, ale to kompletnie nic nie robiłam poza odpoczynkiem i relaksowaniem się! 
23.10.2015, piątek.
Rano na g. 8 zgłosiłam się do szpitala. Przerażona, rozklejona, rozpłakana, zagubiona, załamana. Aż ujrzałam lekarza z kliniki Bocian, który wykrył niebijące serduszko mojego Maleństwa we wtorek. Poczułam się bezpieczniej, zwłaszcza, że to on po g. 15 zrobił mi zabieg...
O godz. 12.20 Dostałam 2 tabletki w celu indukcji farmakologicznej poronienia...
Brzuch ok g. 15 bolał mnie już tak mocno, że nie dałam rady chodzić. Zbadał mnie mnie w sposób bardzo niedelikatny lekarz, który stwierdził, że zabieg już można wykonać.
Byłam przerażona jego podejściem, zero empatii, poprosiłam, by zrobił to bardzo delikatnie, bo..... (powtarzałam to w szpitalu kilka razy) chcę jeszcze koniecznie zajść w ciążę i urodzić dziecko.
I wtedy... lekarz z Bociana, przesympatyczny, młody, ciepły, powiedział mu "Ja jej wykonam zabieg."
Obudziłam się.
Wiedziałam, że "to wszystko" leży gdzieś obok na pewno.
Lekarz powiedział, że poroniłam praktycznie sama, że najmniejszą łyżką delikatnie udało się wydobyć ze mnie...........................
On wiedział, że chciałam to usłyszeć.
Noc w szpitalu.
Nie jestem już w ciąży..............................
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2015, 22:09
32 TC ( 31t5d)
Aktywna Niedziela 
Kocham takie dni, kiedy praktycznie "nie mieszkamy w domu" ciągle gdzieś, coś...Przypomina mi się wtedy czas przed ciążą kiedy wiecznie gdzieś latałam, coś załatwiałam, zawsze w ruchu i w pędzie hehe....
Oraz wyczekiwanego basenu. W naszym Aquaparku są fajne tanie poranki więc w końcu skorzystaliśmy z okazji. Kto wie kiedy znów będę mogła popływać. Obskoczyłam i tor długodystansowy i bicze wodne, nie zabrakło też jakuzzi. Na zjeżdżalnie i Dziką rzekę tym razem nie wolno mi było wejść
Fajnie się pływa w ciąży, nie czuć kilogramów i jest tak lekko. Na początku jak weszłam do wody, brzuszek się spiął, ale jak to mój mężuś mówi " chroniąc małego" potem się rozluźnił i było cudownie. W ogóle na basenie było sporo rodzin z maluchami, nie mogę się już doczekać kiedy zawitamy tam z Naszym Maksem
I fajnie jest być przepuszczanym w kolejce czy w przejściu - chyba częściej muszę paradować w stroju kąpielowym 
Po powrocie musiałam uciąć sobie godzinną drzemkę, tak się w wodzie zmęczyłam
Mężuś w tym czasie zrobił pyszny obiadek i posprzątał tak generalnie auto, z naciskiem na bagażnik
gdzie będzie spoczywała bryka naszego Maksa. Odhaczył tym samym kolejny punkt na naszej magicznej liście zdań do wykonania 
Popołudnie spędziliśmy u cioci mojego P. przy ciachu. Zebrało się sporo rodziny. Miło było posiedzieć i pobiadolić ;-)Pochwaliliśmy się też oczywiście zdjęciem naszego Szkrabika. Rodzinka zachwycona
Potem oczywiście wybory, jak przystało na przykładnych obywateli. Pani z komisji tak słodko się gapiła na mój wystający z pod kurtki brzuszek, hehe pewnie cieszyła się, że przyprowadziłam Małego Obywatela
A ostatnim punktem programu okazały się zakupy. W lodówce znajdowało się już praktycznie tylko światło więc trzeba było zrobić maraton po sklepach 
A co u Nas na froncie ciążowym... Czujemy się wspaniale, co by nie zapeszyć
i wyglądamy chyba dobrze. Zgaga jakoś odpuściła, miednica przy wstawaniu boli jak bolała ale to już się przyzwyczaiłam. Ostatnio Maks wypchnął obie stópki z boku brzucha, tak mocno że tata nawet je poczuł
Synek napina się i pręży ile wlezie, bardzo często ma czkawki a kopie już słabiej. I co raz częściej mój brzuszek wygląda jak karpatka :

Ostatnio zauważyłam też, że brzuszek może mi już robić za stoliczek, zarówno miseczkę jak i talerz mogę na nim postawić
no i musiałam ściągnąć z palca obrączkę wraz z pierścionkiem zaręczynowym bo paluszki troszkę puchną
Śmiejemy się że jestem panną z dzieckiem
Staramy się dużo razem odpoczywać i relaksować się, sporo czasu spędzamy na spacerkach. W sobotę podczas jednego z nich, tak pięknie świeciło słoneczko...
Padam z nóg. Dobranoc kochane 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 17:05
24.10.2015, sobota.
Przyszły albumy ślubne. Piękne!
Uśmiechnęłam się na chwilę...
Wkleiłabym jakieś zdjęcie, gdybym potrafiła.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2015, 09:40
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.