15t3d
Kredeczko, u mnie wszystko w porządku 
Z objawów to mam jeszcze mdłości, ale nie wymiotuję już (mam nadzieję, że nie zapeszę)
Dzisiaj odebrałam wyniki moczu, HIV i Hbs i dodatkowo zrobiłam sobie glukozę i toxo dla własnego świętego spokoju
Wszystko wyszło OK
Jedyne, co mnie martwi, to to, że od początku ciąży przytyłam tylko 1kg i waga stoi niewzruszona... Jem więcej niż przed ciążą, ale się nie obżeram. Wizyta w przyszły wtorek... Postaram się jeść jeszcze więcej, może waga choć trochę ruszy...
A poza tym u nas wszystko OK
Mam cichą nadzieję, że we wtorek dowiem się czy pod serduszkiem mam chłopca, czy może dziewczynkę. Bardzo chciałabym już wiedzieć bo nie wiem jak mam do mojego dzidziusia się zwracać, a już tak bardzo chciałabym do niego mówić po imieniu 
Po swoim okropnym wyglądzie obstawiam dziewczynkę
Zobaczymy co się okaże 
Pozdrawiam i przesyłam wiruski :-***
31T(30t5d)
Ostatni dzien mojego 10 dniowego urlopu..hm..nie wiem jak ja sie jutro odnajde w pracy.
ciezko bedzie mi sie skupic I zmobilizowac zwlaszcza ze jedyne o czym mysle teraz to zblizajacy sie termin porodu, ruchy dziecka, wyprawka itp.
Szczegolnie od rana nie czuje sie najlepiej, w niedziele nawet zemdlalam. Mysle ze to wina lekow na cukrzyce...lub niskiego cisnienia??? kto wie..otoz rano zjadlam snadanie( male bo mam powrot mdlosci) potem posprzatalam, upieklam chleb I babeczki z adasiem na koniec poszlismy na spacer. P. wrocil z golfa, dobrze ze byl w domu jak wrocilismy bo jak tylko weszlam to zrobilo mi sie ciemno przed oczami I padlam jak dluga...Wystraszylam sie bardzo bo potem przez pol dnia nie czulam ruchow malej. Sama nie bylam w stanie za bardzo sie ruszac wiec jej nie winie. P. mial jechac do Portugalii z pracy ale zdecydowal ze nie pojedzie, ciesze sie bo balabym sie zostac sama. Zawsze moglabym pojsc do jego rodzicow ale nie chce za bardzo w koncu to jego rodzina. Poprosilam moja siostre zeby przyleciala z moim bratankiem chocby na kilka dni, zaplaciabym jej za bilety ale ona jak zwykle odmowila.chcialam tylko zeby chlopcy sie pobawili bo Adas ciagle o niego pyta ale Od kiedy ona poznala tego nowego partnera nie moge sie z nia dogadac. Teraz nawet nie gadamy bo zostawilam pzrygotowana paczke z kosmetykami do wyslania a ona ja wyrzucila bo stwierdzila ze jej zawadza. Nawet nie napisala nic, po prostu wyrzucila. Choc ja mysle ze komus wydala. Pewnie kolezance co jej pomaga przy dziecku. Ja nie mam nic przeciw ale mogla chociaz zapytac. A nie od razu z pretensjami I argumentem ze ja nie wiem jak to jest ciezko bo zyje w tym swoim babelku. Tylko tego ze jestem w 8 mcu ciazy a nadal pracuje I dojezdzam 120 km w jedna strone to ona nie widzi, ze jestem tu zupelnie sama, ona ma chociaz moja druga siostre a I tak nie potrafi sie z nia dogadac..ehhh duzo by pisac ..wiem ze mam duzo szczescia bo mam dobrego meza I kochanego synka. Jej malzenstwo sie nie ulozylo.A obecny partner moim zdaniem nie ma za duzo w glowie..takiego sobie wybrala
Bylam dzis na usg. Lekarka potwierdzila plec:)) Waga 1800g.
Mala miesci sie w 35 centylu I jej AC jest troche male, staram sie nie martwic bo teraz to juz nic nie da. Niby jest dlugim dzieckiem(ooo..jakie tu ubranka kupowac????) Pozatym oni licza moja date porodu od usg czyli na 31+5, a mnie w polsce mowili ze daty sie nigdy nie zmienia bo dziecko rosnie roznie I ma okresy wzrostowe. Nastepne usg mam za 4 tyg wiec beda porownywac model wzrostu ehh.
Pozatym szyjka ma 2,5 cm. Lozysko wyglada ok .Mala lezy bardzo nisko wiec nie wiedza czy sie szyjka skraca czy nie. Czytalam na forum I 2,5 to chyba nie tak zle ale Dostalam przykaz zwolnienia tempa zebym dociagnela do 36 tygodnia:) W przyszlym tyg ide do mojego gp I zobacze co mi powie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2015, 16:54
Śniły mi się 4 kreski na teście. Niby taki nowoczesny i to oznaczało bliźniaki. Aż zrobiłam rano no i okazało się,że przeczucia mnie nie myliły. W ogóle w tym cyklu już dwa razy śnił mi się pozytywny test, nigdy wcześniej nie miałam tego typu snów.
Także czekamy na @ i działamy na nowo,mam nadzieję,że prolaktyna już będzie w normie i że się w końcu uda. Zresztą listopad to mój miesiąc - dwa razy się udało:)
Dzisiaj w pracy jeden klient tak mnie zdenerwował,że aż się rozpłakałam jak wyszedł. Nic mnie tak nie irytuje jak to, gdy ktoś mi wpiera ,że coś mówił a wcale tak nie było.Frajer jeden!Jeszcze wczoraj pewnie bym go zwyzywała i wywaliła za drzwi (a zdarzyło mi się już raz), a dziś się po prostu powyłam
Ech @ przybywaj bo się wykończę 
Dzień jak codzień, szału nie ma, ale tragedii też nie;)
w pracy jakoś zleciało , a z tyłu głowy wszystkim nam znana myśl...
po pracy wzięłam sie za sprzatanie i pranie żeby się czymś zająć..
bruch i piersi mnie bolą, tylko nie wiem czy jak zawsze czy inaczej?... wkrecam juz sobie
Miałam iść w piątek sprawdzić czy pęcherzyk pękł, ale niestety nie udało mi się nigdzie dostać ;/ Nawet w sąsiednim mieście.. Będę jeszcze próbować, a jak nie to umówię się na poniedziałek, trudno..
Dzisiaj brzuch kuje i ciągnie cały dzień z obu stron. Mam ogromną nadzieję na owulację. Nie na ciąże, ale na owulację
Bo ciąża w pierwszym owulacyjnym cyklu od roku jest tak abstrakcyjna, że aż boje się robić sobie nadzieję 
Jacek spisuje się dzielnie, chociaż wczoraj wieczorem podczas igraszek tak mnie wkurzył, że chciałam dać sobie spokój. Ogólnie totalna błahostka, ale jakoś mnie zdenerwował jego ton. Sam powiedział, że mam kupić żel (Conceive) żeby się bardziej wspomóc a wczoraj to mnie z pretensjami czy musimy go używać bo - UWAGA- ten żel śmierdzi jak farby plakatowe! Dla mnie to on nie ma żadnego zapachu, nie mówiąc już o tak charakterystycznym jak plakatówki, ale Jacek się uparł, że śmierdzi i koniec. Spór został jednak szybko zażegnany 
Dzisiaj rano mnie rozczulił całkowicie. Wstałam z nim rano, mimo, że miałam na popołudnie, bo chciałam z nim spędzić chwilę, bo dziś nie widzimy się cały dzień. Poszłam do łazienki, wracam i patrzę, a Jacuś siedzi na kanapie, wsuwa płatki śniadaniowe i ogląda zdjęcie mojego pęcherzyka. Zaskoczyło mnie to, bo nie myślałam, że może się tym zainteresować jakoś specjalnie, i pewnie znowu coś głupiego wymyślił, więc pytam:
JA - Co tak oglądasz?
JACEK - A bo tak sobie pomyślałem, że jeśli nam się uda, to to jest pierwsze zdjęcie naszego dziecka.
Zaliczyłam opad szczęki, atak czułości i wzruszenia. Ach te chłopy! Czasem te ich głupoty trafiają w serce
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2015, 17:47
Głowa do góry
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2015, 18:11
Siedzę u lekarza. Czekam bo dwie panie przede mną chyba los chce mnie dobić bo oczywiście te panie mają brzuszki
Starania hmm to raczej poprostu ochota przyszła i było ale po informacji o braku pęcherzyka ja miałam dość i daliśmy sobie luz czyli bez większych starań.
2dc
Jest mi bardzo przykro, że ludzie, którzy mają dzieci decydują za tych, którzy ich mieć nie mogą.. Strefa marzeń zabrana razem z rządowym in vitro.. Przykro mi i trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny.. W tym momencie nie mam sił na nic więcej..
Uff... Przeżyłam dentystę. Na szczęście obyło się bez kanałowego
Dalej mam szczenę znieczuloną, ale już powoli puszcza. Założyła mi lekarstwo, bo ząbek był trochę spruchniały. Za tydzień wypełnienie
Jeszcze jeden do wypełnienia na cito (oby i ten nie kwalifikował się na kanałówkę) i na razie chwila spokoju. Muszę jeszcze wyrwać dwie dolne ósemki, ale tym zajmę się już później. Niby u dentysty wszystko spoko (musiałam iść do innej bo moja nie miała wolnych terminów) ale nie rozumiem tych leżących foteli. Myślałam, że się udławię własną śliną ;/ A ja mam niezły ślinotok u dentysty zawsze... No nic, przeżyję 
Staram się nie myśleć. Wróciłam do domu, zrobiłam pranie, ogarnęłam co nieco... Czekam na męża aż wróci z pracy i? I myślę znowu. Jakoś nie umiem sobie znaleźć miejsca. Ale staram podnieść się na duchu. Czekam na @ i zaczynam cykl z Clo. Może wreszcie się coś ruszy...
Wielorybiczka rusza na zakupki

Test owulacyjny wreszcie pozytywny. Działamy dalej 
Dziś otrzymałam pasek Św. Dominika. Czekałam na list od sióstr od kilku dni. Dziś bardzo pragnęłam go dostać, jakoś tego potrzebowałam i dostałam
Oczywiście poryczałam się. Będę musiała jeszcze raz przeczytać list, jak już emocje opadną. Dziś mam trudny dzień, cały czas chce mi się płakać. Z bezsilności, żalu, tęsknoty, uczucia samotności. Tak czuję się w tym wszystkim bardzo samotna, ale jednocześnie nie dopuszczam nikogo, aby o tym porozmawiać. Nikogo oprócz męża. Ale z nim staram się już mniej o tym rozmawiać, bo to go stresuje jak zaczynam panikować. Do tego wszystkiego dopadło mnie przeziębienie, jutro dopadnie mnie też @. Co dalej? Dzisiaj mam ochotę rzucić te wszystkie starania. Za kilka dni mi to minie. Aczkolwiek rozważam miesiąc przerwy od starań na podreperowanie psychiki. Zobaczymy. Póki co muszę umówić się na wizytę i ustalić dalszy plan działania. Chociaż i tak myślę, że to wszystko jest w rękach Boga. A z jakichś powodów Bóg nie chce żebyśmy zostali rodzicami. Pewnie nie dowiem się dlaczego i raczej nigdy tego nie zrozumiem. Mam tylko nadzieję, że kiedyś zaakceptuję sytuację i nauczę się cieszyć tym co mam.
Dziękuję Ci Pati że pasek jest u mnie. To dzięki Tobie 
Witajcie Dziewczynki. W piątek nasze Cudeńka będą miały cały miesiąc! Jak ten czas leci...no i dobrze. Ale tylko dopóki jesteśmy w szpitalu. Potem niech koniecznie zwolni.
Sophie i Christopher mają się dobrze. Sophie nawet lepiej bo Chris miał problemy z infekcja i wydzielina zin dróg oddechowych która pojawiła się przy respiratorze. Juz od kilku dni jest tak jak sophie tylko na cpap ie . Jedyny problem jaki mamy oprócz tego niedomknietego przewodu Bottala to zinagazowujacy się brzuszek Christophera. No i dziś od rana nie zrobił kupki ale o 20 może z niego coś uda się delikatnie wycisnąć. 
Mnie martwi moja mleczarnia bo póki co sika co 3h 40-50ml a mój rekord to 70. Podczas gdy inne laski wciskają juz w pierwszym tyg bo 100 ml 
Mąż kupił mi herbatę laktacyjna. Dostałam tez w prezencie polska herbatkę laktacyjna no i popijać od 4 dni 3 razy dziennie. Mąż też za radą swojej mamy przywozi mi czarne piwo
kurcze...niech w końcu to mleczko się rozpędzi! Póki co wystarcza na dzienny komplet posiłków ale...jest niemalże na styk.
Jutro przyjeżdża do nas szczęśliwy tatus. Może na jedną noc pojedziemy fo domu. .to przyjrzeć się co tam zmalowali z mam w sprawie rozpakowywania. Powiedział ze wrzucił kilka rzeczy do pokoju dzieci ...tak na chwile..wiec jako rodzinny Hitler musze rzucić na to okiem i zorganizować przygotowywanie pokoiku dla naszych maleństw. Ciekawe czy uda się na święta wrócić do domu..no albo chociaż na sylwestra. Powinny się urodzić 18 stycznia i to prawdopodobna data wyjścia ale mówią ze wszystko zależy jak się będzie układało.
Potem w piątek wrócimy na poranną zmianę pieluszek i popompuje mleczko. Do domu kupiliśmy laktator ale te szpitalne są o wiele lepsze...N9 i juz gotowe i sterylne a wiele domu jak byłam 2 tyg temu to prawie rozgotowalam buteleczki tak dobrze chciałam ja wiele sterylizowac. Paranoja hihi
Następnie jedziemy zarejestrować samochód i jak zdążymy przed kolejnym pompowaniem to pojedziemy do Ikei obejrzeć łóżeczka.
Codziennie plan dnia mam tak napięty ze szok. Zobaczcie:
8-12-16-20-24 zmiana pieluszek.
8 do 9 śniadanie
12 do 12.12.30 lunch
17.30 do 18 kolacja
Co 3h pompuje mleczko
W nocy robie plus minus 5-6h snu i zabawa od nowa.
Do tego trzeba wkomponowane 2h kangurownie z Christopherem oraz 2h kangurownie z Sophie.
Do tego dodać maksymalna dozę zminimalizowanych w czasie prac komputerowych bo niestety nie mogę pozwolić sobie na olanie pracy...
I nie pozostaje czasu na nic. A wszyscy każą mi spać i odpoczywać. 
Tak jak wyzbylam się wstydu i pompuje dumnie mleczko pomiędzy inkubatora mi przy pielegniarka to uczę się spać w bynajmniej nie absolutnej ciszy podczas kangurowania. W ten sposób piekę 2 pieczenie na jednym widelca. Haha
W zeszła sobotę byliśmy pomiędzy grafikiem w domu Hansa Christiana Andersena.Urodzil się tutaj..wiedział tym samym mieście w którym Minionki. Nawet nie wiedziałam że napisał tyyyyyle bajek. Tylko część została przetłumaczona na polski.
Tak więc cały piątek sobotę i niedzielę będzie z nami mój Mężuś. Cieszy się jak dziecko zmieniając pieluszki a jak Chris go obsikal to się prawie popłakałze wzruszenia.
No in tak minie kolejny weekend ..nadejdzie kolejny tydzień który przyniesie trochę gramów tłuszczyku in mięśni malutkim Minionkom. Niech rosną szybko in zdrowo.
Jeszcze nic nie wiadomo co zdrowo tym przewodem Bottala. ..po dawkach leków czekają i dają szansę zndrowoeby się zamknął sam...ale pewnie niedługo będą już jakieś konkretniej szerokość decyzję. Kurcze..jeżeli operacja to tak bardzo juz bym ją chciała mieć za sobą.
OK. .. zajechalam baterie bo pisze lezakujac zndrowoeby Sophie.
Buuuziaaaki
7+1
Jestem szczęśliwa!! Właściwie to pękam ze szczęścia
Byliśmy wczoraj na wizycie i widziałam mojego małego człowieczka (9,13mm) z cudownie bijącym serduszkiem (136/min.)
Najpiękniejszy widok i dźwięk na świecie
Maleństwo jest idealne, data porodu zgadza się z OM, czyli 14.06.2016r. Karta ciąży założona 
Malutką skazą na tym idealnym obrazku jest ułożenie dzieciątka - maluszek postanowił usadowić się bardzo nisko, obok szyjki. Według lekarza nie mam się póki co tym martwić, więc się postaram.
Rodzina w połowie powiadomiona
Babcie i dziadek zachwyceni 
Za dwa tygodnie następna wizyta
A pojutrze odwiedziny u lekarki na NFZ. Mam nadzieję, że dostanę skierowanie na badania, no ale zobaczymy jak będzie, bo pierwszy raz do niej idę.
Rośnij mój okruszku zdrowy i silny! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2015, 20:48
12 tydz.
Czuje sie zawiedziona ale i szczesliwa zarazem. Jedyna pani ktora jest odpowiednio wykfalifikowana do badania przyziemności karkowej nie przyszła do pracy i przełożyli mi to badanie na przyszły czwartek... Szkoda, bo liczyłam ze zobaczę malucha. Ale pani osłuchała jego (czemu ja ciagle mowie na robaczka per on?!) serducho i biło jak dzwon! Zaniepokoiło mnie tylko troszeczkę to, ze szybkosc tętna nie uległo zmianie od ostatniej wizyty, ale być moze tak musi być, bo pani doktor powiedziała,ze wszystko dobrze. Powiedziała rownież,ze maluch jest gdzieś na przedniej ścianie bo nie miała najmniejszego problemu by go znalesc a serduszko biło naprawde głodno
no i ostatnia rzecz: brak wykrytych komórek rakowych! Wiec mogę przestać sie martwić bynajmniej w tek kwestii.
Mąż był obecny podczas całego badania i gładził mnie po głowie, podczas gdy pani doktor grzebała sobie we mnie. Dawał mi wskazówki bym oddychała
haha zupełnie jak podczas porodu! To było bardzo słodkie. Kocham tego mojego wielkiego ciapę.
Witajcie Kochani!
Ostatnio jestem mniej aktywna w pamiętniku. Musicie mi wybaczyć. Wróciłam do pracy. Od listopada przybędzie mi obowiązków. Obejmuję inne, wyższe stanowisko.
W ostatnich dwóch cyklach odpuściliśmy w pewnym sensie starania. Niby się staraliśmy, ale coś średnio mogliśmy się zgrać.
Chciałabym zobaczyć dwie kreski na koniec listopada. Zrobić mężowi prezent na Mikołajki, a przyszłym babciom i dziadkowi pod choinkę...
Takie małe marzenie...
Mam dosłownie 5min bo Maks śpi na mężu 
Dziś miał szczepienie, może stwierdzicie że jestem wyrodną matką ale z mężem postanowiliśmy nie płacić za 5 czy 6 w 1. Moim zdaniem za drogie są te szczepienia jeżeli weźmiemy pod uwagę, że różnią się tylko ilością wkuć, baaaaa te skojarzone są nowe i nie wiadomo czy nie mają jakiś skutków ubocznych w przyszłości. Postanowiliśmy też, że olewamy szczepienie na rotawirusa, bo ten wirus mocno mutuje i szczepienie nie gwarantuje że dziecko nie zachoruje na to. Za to przy szczepieniach w 5/6 miesiącu zaczniemy pneumokoki i potem w 7 miesiącu meningokoki, jak się nie mylę wyjdzie po 2 dawki jednej i drugiej, no i będzie zabezpieczony już za chwilę. Więc wyjdzie ciut ponad tysiąc, więc nie tak źle
No ale dość o finansach, Maks źle znosi te szczepienia, same wkucia spoko chwilkę popłakał dostał cyca i git, ale teraz jest bardzo marudny, baaaaaaaaardzo. Widać że te szczepienia go męczą bo płacze co chwile, teraz śpi na mężu i aż się boje że za chwile się obudzi. No ale nic trzeba to przejść, jak tak dalej go będzie to męczyć to chyba podam mu coś przeciwbólowego.
Dobra to może jeszcze uda mi się na szybko opisać wizytę w poradni laktacyjnej
ogólnie polecam
położna bardzo dokładnie przebadała Maksa z ssaniem włącznie, a potem mnie
potem pooglądała jak się karmimy no i dowiedziałam się, że źle przystawiam dziecko do cyca i już wiem jak to robić dobrze. Po pierwsze łapał za płytko, po 2 dawałam cyca dziecku, a ma być odwrotnie, mam dziecko przystawiać do cyca bo to lepiej wspiera laktacje. Dowiedziałam się też, że mały ma pleśniawkę na języku i to może go boleć i zniechęcać do jedzenia z cyca bo sutek jest chropowaty i może nasilać ból, więc trza się wyleczyć, ciekawe że lekarze tego nie widzieli. Co jeszcze, femaltiker podobno daje dużo lepsze efekty niż herbatki laktacyjne, no i od 2 dni pije, fuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuj. Ale po 1 dawce miałam nawał pokarmu więc może działa? No ale na razie jeszcze ciężko mi oceniać postępy, bo mało czasu minęło i jeszcze nie mamy konkretnych efektów zwłaszcza, że dziś mały jest taki biedny że chyba dam mu butle by się najadł bez wysiłku. Aaaa bo ogólnie jeżeli chodzi o dokarmianie, to położna powiedziała, że butelce mówimy nie, ta wiem to było do przewidzenia, ale możemy dopajać na kotka, czyli podkładamy kubeczek pod usta tak by dziecko spijało te mleczko jak kotek języczkiem, albo używać strzykawki i podawać pokarm w kącik ust. Na kotka to sie u nas średnio sprawdziło, fajna sztuczka ale trochę trudna
ale strzykawka bardzo się sprawdza, w mojej opinii lepiej niż sns
jej zaleta w porównaniu do sns'a jest taka że podaje pokarm gdy widzę że mały się wkurza, a jak po takiej małej dawce zachęci się do szamania to chwile nie podaje, potem oczywiście znów za chwile się denerwuje i znów muszę podać, ale chwilę efektywnie ssa! Więc z sns'a na razie rezygnuje, mam nadzieje że nam się uda wygrać dzięki strzykawce, ale zobaczymy. Do dokarmiania mam używać wyłącznie swojego pokarmu, odciąginetego laktatorem, mam odciągać jak najczęściej, hmm ciężko z czasem ale będziemy się starać
trzymajcie kciuki! Będziemy informować o postępach
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2015, 21:28
Feska... Zawiesina Gaviscon - matko i córko dawno czegoś tak obrzydliwego nie miałam w ustach
Małej chyba tez nie smakuje, bo mnie właśnie kopie 
Wpadłam w szał oglądania łóżeczek, pościeli itp. Na razie boję się kupować, żeby się jeszcze Laura nie zamieniła w Leona
ale łóżeczko tak czy siak podoba mi się z firmy Klups model Radek II z szufladą, białe. Może ma ktoś takie i może się wypowiedzieć? A pościel chyba będzie w sowy, jakoś mnie one urzekają i mężowi tez się podobają
ahh nie mogę się doczekać 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 października 2015, 21:46
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.