No właśnie, co do mojej teściowej....
Znamy się z lat 16. Moją teściową poznałam zanim poznałam S. Przez dziewczynę, która wynajmowała pokój w moim domu rodzinnym poznałam siostrę swojego męża. Tak oto przy okazji któreś kawki w domu S na którą zostałam zaproszona przez jego siostrę - właśnie go poznałam.
Cała rodzinka wtedy szykowała się na wesele kuzynki. Ja z koleżanką pomagałyśmy siostrze S. wyszykować się na weselisko (makijaż, fryzurka i takie tam). Pamiętam tylko, że powiedziałam do niego: S. może Ciebie pomalować? Uśmiechnął się tylko i powiedział: Nie dziękuję?
No dobrze, ale to nie o nas miała być tylko o mojej teściowej. Natknęło mnie na ten wątek, bo bardzo często wątek teściowych przewija się tu na owu.
W związku z tym, że znam moją teściową już taki szmat czasu, to oczywiście przeszłyśmy przez różne momenty życia. Moja teściowa to typowa matka Polka, kwoka, kura domowa.
Dla mnie zawsze była, jest i mam nadzieję, że będzie bardzo dobra. Jej dobroć nie polega na tym, że mi zawsze przytakuje, czy się wiecznie do mnie uśmiecha. O nie, nie! Tak jak pisałam to typowa mamusia, a więc jej dzieci są najpiękniejsze, najmądrzejsze. Wydawać by się mogło, że z synową ona wspólnego języka nie znajdzie. Otóż wcale tak nie jest. Relacje pomiędzy nami opierają się na wzajemnej szczerości i poszanowaniu oraz na bardzo dużym poczuciu humoru. Widzimy się z pięć razy w tygodniu, a więc bardzo często.
Wchodzę, rozbieram się i mówię:
-Może mama teraz swojej najukochańszej synowej zrobić herbatkę? (oczywiście ze śmiechem na ustach. Tym samym śmiech wywołuję na ustach mojej teściowej.)
-Sama sobie zrób!
-odpowiadam: Ale ja jestem w gościach!
-po czym grzecznie teściowa wędruje do kuchni:))
Od zawsze było tak, że co ja miałam do niej to mówiłam i vice versa.
Przy okazji rozmów o teściowych nie omieszkam się o niej dobrze wypowiadać, co oczywiście później jej mówię jak to ja ją sławię i pochwalam.
Np. z moim teściem jest inaczej, co nie znaczy że źle. Tylko różnica jest taka, że on tak jak mówi sam - traktuje mnie lepiej niż własną córkę. Relacje między nami są typowo opiekuńcze.
Jeszcze co do mojej teściowej. Zauważam niekiedy w rozmowach, że ona mi się nawet zwierza. Myślę, że świadczy to o tym, że ma do mnie zaufanie.
Oboje są dla mnie wsparciem i oparciem. Zawsze mogę na nich liczyć. Staram się aby zawsze i oni mogli na mnie polegać.
Chyba wychowaliśmy siebie na wzajem prze te lata i to nam daje te dobre relacje.
Koniec pisania, bo nauczyciele czekają na wypłaty.
30t1d
Zelma opisała dziś swój poród, mój ostatni miał miejsce dokładnie 9 lat temu (tak! tak! S. ma dziś urodziny) i tak żywo stanęły mi przed oczami te wydarzenia sprzed lat. Spłakałam się więc jak głupia i mam teraz całą słoną twarz 
Mój poród, mimo że chyba jednak trudniejszy niż u Zelmy, też nie pozostawił traumatycznych wydarzeń, a to, że różnicę między Córkami będziemy mieć ponad 9letnią to splot tylko różnych niefortunnych wydarzeń, a nie zakorzenionego we mnie strachu. Bo ja tak bardzo chcę poród sn, ale ostatnie wydarzenia stawiają coraz silniej go niestety pod znakiem zapytania.
W czwartek miałam jazdy z ciśnieniem - przez kilka godzin ciśnienie w granicach 128-138/97-99 (to dolne zwłaszcza niebezpieczne!) i piekielny ból głowy.
W piątek pojawił się hemoroid-gigant, który krwawi do dziś 
Na szczęście dziś wizyta u ginki, więc mam nadzieję, że coś zaradzimy.
Od tygodnia jestem na diecie cukrzycowej (bo wcześniej przez 2 tygodnie eksperymentowałam - z różnym skutkiem - obecnie cukry mam na idealnym poziomie - z jednym małym wyjątkiem - po owocowym kompocie własnego wyrobu, pfffff). I po tej diecie moja waga zleciała w ciągu tygodnia o 1,4kg
Trochę się martwię, bo tempo trochę duże, a w wytycznych od diabetologa było wyraźnie "ciężarna nie może być głodna i nie może chudnąć!!!". No i co ja mam z tym fantem zrobić? Głodna nie chodzę, kombinuję jak mogę co i kiedy zjeść - czasem mnie jeszcze skręca jak pomyślę o jakimś ociekającym czekoladą murzynku czy pizzy. Ale wszystko się da przeżyć. BBF mówi, że zostało 69 dni. Kto wytrwa, jak nie ja!? 
Aaa, położna okazała się cudowną kobietą. Bardzo pozytywnie nastroiła mnie wtedy na resztę dnia. Dała wiele ważnych i budujących wskazówek. Mam nadzieję, że równie dobrze zajmie się mną i dzieckiem w tych najważniejszych i najtrudniejszych dniach po porodzie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2015, 08:30
Wczoraj był 1 listopada. Dzień jak codzień. Dopóki nie poszliśmy wieczorem na cmentarz i zobaczyłam Pomnik Dziecka Nienarodzonego. Przez przypadek, przechodziliśmy obok, rok temu go tam nie było. Tyle rozpaczy wokół, tyle świeczek, postawiliśmy jedną za naszego Tadzia, rozsypałam się całkowicie. J pocieszał jak zwykle że będziemy mieli dziecko, ja płakałam za tym jednym - Tadziem. Przecież ja go nigdy już nie zobaczę. Nawet jeśli będziemy mieli 5 dzieci albo i więcej, Tadzia wśród nich nie będzie 
Dzisiaj ból głowy i przygnębienie, do tego testy ciążowe oczywiście bialutkie. Czasami czuję że nie mam siły żyć.
Ciąża rozpoczęta 14 sierpnia 2015
Po 10 badanie usg czekam jak na zbawienie krwawienia brak tylko plamieniap rzy podtarciu .... Czekam na spotkanie z moją księżniczka.... I okaże się już na 100% czy to księżniczka czy księciunio się okaże.... Jeszcze troszkę
Dziś ide na mój pierwszy monitoring, zobaczymy czy tam coś w ogóle dojrzewa.
Umówiłam też macho na badanie nasienia: seminogram i spermoculture (cokolwiek to znaczy po polsku).
Na szczęście pozwalają wybrać, czy chce się przynieść próbkę z domu, czy wyprodukować na miejscu.
Macho się ucieszy. Kobieta w recepcji nawet powiedziała, że mogę sama przywieźć jego pojemniczek, żeby się mężczyzna nie stresował. hehehe Wyniki na maila. czyli super.
Dodatkowo odbyliśmy wczoraj z Macho poważną rozmowę, bo mnie już ta sytuacja zaczyna denerwować.
U nas zawsze był problem z seksem, tzn sex był, ale rzadko ... baaaardzo rzadko.
Odkąd powstał plan pt. "dziecko" sexu było więcej, ale i tak tylko z mojej inicjatywy no i poprzedzone to było długimi dyskusjami, musiałam go psychicznie przygotować (sic!), że dziś w nocy będzie sex.
Teraz marudzi, że ja mu dyktuję dni, kiedy ten sex ma być i że przesadzam z częstotliwością (3x w m-cu!!!! Aaaaaa) i on tak nie lubi na komando. Oesu!
No więc wczoraj nie wytrzymałam i mu powiedziałam, że jest egoistą i że nie wszystko sie musi kręcić wokół niego i tego co i jak on chce! Że musi sie liczyć z moimi uczuciami. I że dziecko to jednak połączenie dwóch osób. I że przydałoby mu sie trochę empatii.
I że sex będzie 3., 4. i 5.! I że ma zbadać nasienie!
Juz mnie zaczęło wkurzać, to jego marudzenie, że stres, że on tak nie może pod presją...
Kurde jaki stres? że "musi" ze mną współżyć? gdzie tu faceci widzą stres?
Stres to ja mam, mierząc codziennie temperaturę, sprawdzając śluz, szyjkę, łykając tablety, obserwując i notując każde ukłucie, czy inny objaw. Latając do lekarzy co chwila, robiąc tysiące badań, do tego pracując na pełen etat, gotując i ogarniać chatę, itp.
Chociaż nie, ja nie traktuje tego jako stres, dla mnie to poprostu taki etap w życiu.
Stres to ja mam w pracy z terminami.
10t3d
W sobotę kupiłam spodnie ciążowe w H&M bo już mnie wszystkie cisną w brzuch... Ale nie sądziłam, ze są tak wygodne! Jutro wizyta u dr i kolejne usg, na którym zobaczę Maluszka
Już się stęskniłam! Mam nadzieję, że ładnie urusł i wszytsko jest wporządku.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2016, 07:03
dzisiaj odebrałam wyniki bety
Pięknie wzrosła do 103,4 
wszystko się wyjaśni w czwartek u mojej gin 
muszę myśleć pozytywnie!!!
Jeszcze dwa dni, dwa dni i zobacze.moja malutka iskierke! Tak nie moge sie doczekac 
Ide z Moim bo z chce byc przy usg zobaczyc, tak sie ciesze ze mnie wpiera. Rozmawia do brzuszka daje buzi, jest taki kochany
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2015, 09:40
W weekend nasz maluch poczuł frajdę w samodzielnym staniu, tzn ja siedziałam na podłodze a on pod czujnym okiem matki z przysiadu wstawała i chwilę stał, po czym uśmiechał się i sprawdzała czy go złapię. Ileż radości mu to dawało;-) Ciekawe kiedy ruszy;-)
Zaczęłam zastanawiać się nad prezentami urodzinowymi i gwiazdkowymi - chciałabym kupić coś co da mu prawdziwą frajdę w tym okresie ale nie przychodzi mi nic do głowy oprócz kompletu akcesorii kuchennych typu garnki, łyżki, szklanki..
Cwaniak zaczyna orientować się gdy wychodzę do pracy - koniec całowania i robienia pa pa na do widzenia. Czasami myślę, ze to mi ciężej jest się z nim rozstać, a on wyczuwa moje emocje i robi scenę płaczu.
34 dc, @ brak. Cholera ja nie wiem już o co chodzi, małpy dalej nie ma, piersi mnie nie bolą, objawów ciąży nie mam więc o co może chodzić... Poczekam jeszcze do końca tygodnia.
Tak z dzidzia ok już nie są pewni ze to dziewczynkan iż nie szkodzi poczekam jutro do domu... Odkleja mi się łożysko lekko stąd krwawienie... Mam leżeć leżeć i leżeć....
14dc
Dzisiaj byłam u ginekologa - bardzo przyjemny facet
mam tyłozgięcie macicy, ale to już wiedziałam w sumie. Pobrał próbkę do cytologii, wyniki będą za 2-3 tygodnie.
Usg potwierdziło owulacje dziś lub jutro (od 2 dni mam pozytywne testy ovu). Mamy serduszkować do końca tygodnia co 2 dni... hmmm serduszkowanie było wczoraj i dziś też gin kazał serduszkować - i już nie wiem w końcu, czy codziennie, czy co 2 dni. Zobaczymy, co z moich planów wyjdzie w praniu 
Jeśli do lutego 2016 nie uda nam się spłodzić Bobaska, to czekają nas badania - mnie drożność jajników, hormony, a Miska badanie nasienia.
Boże spraw, abyśmy nie musieli tego przechodzić!
Jeśli chodzi o witaminy dodatkowe dla mnie i dla męża, to nic mi ginek nie polecił - kupić po prostu jakieś zestawy witamin, jeśli chcemy - ja kwas foliowy biorę od lutego. Zestawy witamin, które też sama kupowałam właśnie się skończyły, więc pewnie znów coś kupię tak na wszelki wypadek 
Aha mówiłam ginkowi, że nie jestem w stanie mierzyć sobie temp. ani sprawdzać szyjki - jakoś nie szczególnie to skomentował, kazał działać i za dużo nie myśleć 
Życzę Wam dziewczyny samych zielonych kropeczek!
Chyba popełniam właśnie szalony krok. Mimo, że nie wiadomo, co z tymi całymi akredytacja dla klinik, to ja założyłam, że sprawa w novum szybko się wyjaśni. Właśnie mam pierwszy dzień cyklu, wzięłam pierwszą tabletkę antykoncepcyjną i zapisałam się na histeroskopię w przyszłym tygodniu.
Mam również umówioną wizytę u lekarki na 19 listopada, aby rozpocząć wyciszanie jajników. Mam ogromną nadzieję, że do tej pory akredytacja będzie i nie odeśle mnie z kwitkiem, czyli receptą na kolejne opakowanie antykoncepcji, aby przesunąć wszystko o kolejny miesiąc. Cóż, jestem na taką ewentualność przygotowana psychicznie.
Dziś się widzimy syneczku ;*Tata z namu będzie na tym spotkaniu.Pokaż nam się ładnie i udowodnij,że jesteś zdrowym silnym chłopcem ;*Który już niedługo będzie z nami w naszym świecie.Kochamy jak najmocniej się da.
JA CHCĘ DZIECKO ! Mam dość! @ nadal się nie pojawiła,nie ma chyba nic gorszego niż spóźniający się okres i zero szans że to ciąża ;/ tempka spadła jeszcze bardziej więc liczę na dziś lub najpóźniej jutro rano. Czuję się tragicznie! Nabuzowana,rozchwiana. I właśnie zdałam sobie sprawę,że jak zdarzy mi się jeszcze ciąza to z niej będę się najbardziej cieszyć spośród tych trzech dotychczasowych... właśnie skonczyłam wyć bo ktoś na fb wrzucił zdjęcie jak jakieś auto ciągnie za sobą psa...nie mam już sił...a mąż od tygodnia tak chrapie,że w nocy go tak szczerze nienawidzę, że rano chce mi się płakać bo jak tak mogłam myśleć...dziś kupuję stopery
Dzisiaj robiłam pierwszy test-negatywnale bez zalamki bo jeszcze okresu nie ma więc wierzę
od kilku dni sporo sluzu na przemian wodnisty i rozciagliwy. W weekend byla imprezka z okazji mojego tytułu mgr
przyszło 6 znajomych razem z małą Zuzanką
niestety pochorowałam się i czuje się masakrycznie.
Mysle ze okres będzie jutro lub za 2 dni i jak go jutro nie będzie to chyba kupie apteczny test ale zrobię w środę czwartek bo męża nie ma.
To chyba tyle:)
18 dzień po IUI, chyba w końcu puka tak jeszcze nieśmiało @. Pojawiło się dzisiaj plamienie, tylko na papierze ale coś jest. Powtórzyłam dzisiaj jeszcze raz betę aby zobaczyć o ile spadła (w piątek 46,1), testy nadal wychodzą pozytywne.
14:45 wizyta - jestem baaardzo ciekawa czego się dowiem. Mam nadzieję, że będziemy mogli w listopadzie podejść do drugiej próby. Jeżeli druga nie wypali to na kolejną zdecydujemy się pewnie w lutym w nowym roku.
Beta hcg 37
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 listopada 2015, 21:56
Dziś poniedziałek weekend jak zwykle minął bardzo szybko. Jeszcze wczoraj był taki dobijający dzień. Choć pogoda ładna to jakoś tak depresyjnie. M. pojechał po 19 i znów zostałam sama w 4 cichych ścianach. Oglądałam tv do dość późna bo zasnąć nie umiałam. Jak zwykle 500 myśli na minutę. Jedno jest pewne i zdałam sobie z tego sprawę że muszę się przyzwyczaić do myśli że może być tak że będziemy tylko ON i JA. A zobaczymy co przyniesie życie. Im więcej siedzę na forach, czytam po internecie tym ze mną jest gorzej. Chyba rozumiem teraz Mateusza i przyznaję mu rację. Najgorzej jest się nakręcać. Oczywiście nadal będę korzystać z ovufriend, pisać na forum gdzie bardzo się zżyłam z dziewczynami, gdzie okazano mi wsparcie i dano dobre słowo.
Czas zacząć nowy tydzień już bez nadziei na cokolwiek. Po prostu żyć z dnia na dzień a przynajmniej bez planów związanych z macierzyństwem. Zobaczymy tylko czy się uda 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2015, 11:39
Jestem dziś w pracy i konam...nie wiem czy to kropek czy to przeziębienie, ale ogarnęła mnie totalna nie moc. Nie mogę się skupić na pracy, nie mam nawet siły siedzieć wyprostowana w fotelu, więc garbię się na d biurkiem. Marzę żeby się położyć...jakby mi ktoś normalnie odciął prąd w całym ciele.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.