kurcze zaobserwowałam że jak jem dużo owoców to zaparć nie mam a jak przestanę i np kilka dni nie jem to zaczyna się... wniosek :-) Maszeruję po jabłuszka do sklepu dzisiaj.
Ostatnio strasznie na słodkości mnie bierze.
Aaaaa i ważna rzecz!!! Wczoraj wieczorkiem po raz pierwszy od ponad 2 miesięsy postanowiliśmy z mężem się poprzytulać :-) No i chyba wszystko ok bo nic się nie dzieje więc może tak z raz w tygodniu będziemy mogli <3 <3 <3
a tak wyglądamy (zdjęcie zrobione dziś z rana)


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia 2016, 17:08

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 2 listopada 2015, 11:15

Ciapa ze mnie okropna, miałam brać luteinę od 18 dc i wyleciało mi to z pamięci kompletnie... Zmęczony człowiek to i z głowy ucieka wszystko. Dziecko kolejny raz chore, noce nieprzespane za mną, w robocie młyn, w domu wszystko nieogarnięte, a z laptopa leci non stop Świnka Peppa. Życie jest cudowne, życie jest cudowne... Jeśli będę to często powtarzać może w końcu się przekonam do tego :)

5dc

No i zaczęłam :) Pierwszy dzień z Clo. Jest lekki stresik ale taki pozytywny. Co ma być to będzie! O!

W piątek mam dentystę. Kończę tą jedną siódemkę i od razu umawiam się na zrobienie następnej. Mam ogromną nadzieję że też uda się bez kanałowego. Już nawet pomijam to siedzenie na fotelu i długie leczenie ale szkoda mi kasy na to. Wolę ją przeznaczyć na ginekologa szczerze mówiąc.

Już odliczam dni do monitoringu. Wyznaczony na przyszły wtorek.

Tak czytam Wasze pamiętniki i aż mnie krew zalewa czasami. Jak to jest że człowiek uczciwie płaci składki, jest ubezpieczony a dostać na NFZ to się można do internisty a i to nie zawsze. Po prostu jakaś paranoja. Za wszystkie wizyty trzeba płacić (albo czekać Bóg wie ile), za wszystkie badania płać, za leki 100%... nóż się w kieszeni otwiera. A jak już się człowiek chce dostać do szpitala na badania lub zrobić monitoring to z łaski w końcu przyjmą ale ile się trzeba nasłuchać wcześniej... Jakaś masakra...
Tak bardzo się cieszę z mojej ginki że ją mam ale oczywiście prywatnie... Aż mi się śmiać chce bo na NFZ to do gin biegałam tylko po antyki. Cóż żyć nie umierać prawda?


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2015, 12:24

13 tc
12t 3d 31 % ciąży za nami :)
<3 <3


Wczorajszy dzień był pełen emocji i zadumy ... byłam na cmentarzu u moich synów i chyba poraz pierwszy nie płakałam nad ich grobem ... może dlatego że w końcu po dwóch latach udało nam się postawić pomnik i moje sumienie chyba zaczęło przestawać mi dokuczać i może dlatego że pod sercem nosze dwie maleńkie duszyczki <3 <3 :) trochę się pospacerowałam i brzuch miałam wczoraj cały czas napięty siedzenie za stołem też nie było najlepsze maluszki były też bardziej wyczuwalne po ponad 100km podróży w jedną stronę byłam padnięta dosłownie ale pojechaliśmy jeszcze w rodzinne moje strony odwiedzić dziadka i pradziadków po wyjściu z cmentarza pojechaliśmy jeszcze do mojego taty i tam też posiedzieliśmy i tam już nie mogłam usiedzieć marzyłam o tym żeby zwinąć się do domu jak najszybciej siostra moja jeszcze zaatakowała mój brzuch ;) bo M powiedział że dostał w piątek lekkiego kopniaka więc ona pozazdrościła i też chciała musiała trochę rękę potrzymać żeby poczuć ale poczuła maleństwo z prawej strony nie zwykle ruchliwe jest więc ciocia była usatysfakcjonowana :) :) po powrocie do domu poszłam się odprężyć pod prysznicem i zauważyłam spływające różowe krople :O :O o boże znów plamie i mam szczerze dość znów zaczęłam się martwić ale mój lekarz powiedział że mam w macicy jeszcze taki punkt który może plamić więc nie panikowałam mocno ale strach w oczach doprowadziłam się do ładu i szybko pod kołdrę ale myśle że moja wyprawa się do tego przyczyniła i ciągle napięty brzuch teraz wiem na pewno że musze przestać się forsować .... bo i szybko się męcze dostałam zadyszki i ogólnie w nocy źle spałam :( za dużo wrażeń ! a moje malce o 23 zaczynają harce ! jej czy to znaczy że one będą po urodzeniu brykać bardziej w nocy :O aż się zmartwiłam no ale cóż damy rade aby zdrowe :) :) aha .. i jeszcze jedno wczoraj byłam w za ciasnym staniku a nie mogłam innego założyć bo miałam czarną sukienkę z siatką na ramionach a w domu tylko jeden czarny stanik bo nie lubie czarnej bielizny ! i dlatego że tylko jeden mogłam się spodziewać że będzie nie dobry ale co tam trudno dało się wytrzymać ale szczypaly mnie te cycki jak bym karmiła :O i dopiero po powrocie do domu wiem dlaczego idąc pod prysznic ściągam tego cymbała za małego a moje suty przyklejone o matko ! co to ? I już wiem co to siara ! zaczęła się zbierać siara !!! o boże to już ? a dziś cycki ciężkie jak kamienie i dalej nie mogę w to uwierzyć jak ja wszystko wcześnie zaczynam przechodzić .
Kocham te moje maleństwa <3 <3

13 tc
12t 3d 31 % ciąży za nami :)
<3 <3


Wczorajszy dzień był pełen emocji i zadumy ... byłam na cmentarzu u moich synów i chyba poraz pierwszy nie płakałam nad ich grobem ... może dlatego że w końcu po dwóch latach udało nam się postawić pomnik i moje sumienie chyba zaczęło przestawać mi dokuczać i może dlatego że pod sercem nosze dwie maleńkie duszyczki <3 <3 :) trochę się pospacerowałam i brzuch miałam wczoraj cały czas napięty siedzenie za stołem też nie było najlepsze maluszki były też bardziej wyczuwalne po ponad 100km podróży w jedną stronę byłam padnięta dosłownie ale pojechaliśmy jeszcze w rodzinne moje strony odwiedzić dziadka i pradziadków po wyjściu z cmentarza pojechaliśmy jeszcze do mojego taty i tam też posiedzieliśmy i tam już nie mogłam usiedzieć marzyłam o tym żeby zwinąć się do domu jak najszybciej siostra moja jeszcze zaatakowała mój brzuch ;) bo M powiedział że dostał w piątek lekkiego kopniaka więc ona pozazdrościła i też chciała musiała trochę rękę potrzymać żeby poczuć ale poczuła maleństwo z prawej strony nie zwykle ruchliwe jest więc ciocia była usatysfakcjonowana :) :) po powrocie do domu poszłam się odprężyć pod prysznicem i zauważyłam spływające różowe krople :O :O o boże znów plamie i mam szczerze dość znów zaczęłam się martwić ale mój lekarz powiedział że mam w macicy jeszcze taki punkt który może plamić więc nie panikowałam mocno ale strach w oczach doprowadziłam się do ładu i szybko pod kołdrę ale myśle że moja wyprawa się do tego przyczyniła i ciągle napięty brzuch teraz wiem na pewno że musze przestać się forsować .... bo i szybko się męcze dostałam zadyszki i ogólnie w nocy źle spałam :( za dużo wrażeń ! a moje malce o 23 zaczynają harce ! jej czy to znaczy że one będą po urodzeniu brykać bardziej w nocy :O aż się zmartwiłam no ale cóż damy rade aby zdrowe :) :) aha .. i jeszcze jedno wczoraj byłam w za ciasnym staniku a nie mogłam innego założyć bo miałam czarną sukienkę z siatką na ramionach a w domu tylko jeden czarny stanik bo nie lubie czarnej bielizny ! i dlatego że tylko jeden mogłam się spodziewać że będzie nie dobry ale co tam trudno dało się wytrzymać ale szczypaly mnie te cycki jak bym karmiła :O i dopiero po powrocie do domu wiem dlaczego idąc pod prysznic ściągam tego cymbała za małego a moje suty przyklejone o matko ! co to ? I już wiem co to siara ! zaczęła się zbierać siara !!! o boże to już ? a dziś cycki ciężkie jak kamienie i dalej nie mogę w to uwierzyć jak ja wszystko wcześnie zaczynam przechodzić .
Kocham te moje maleństwa <3 <3

dzabuch moja terapia 2 listopada 2015, 13:58

40+4
Dziś kolejne ktg. Od soboty chodzę na nie codziennie. Trochę mnie to męczy, bo codziennie spędzam pół dnia w szpitalu. Odkąd odszedł mi ten czop w sobotę to czuję też skurcze. Do dziś były na wysokości kręgosłupa i były mało konfortowe. Dziś rano zaczęły się z brzucha. Ktg już nie jest płaskie, ale na poród to nie wygląda. Dziś po badaniu lekarz powiedział, że szyjka jest ładnie sformowana i przepuszcza dwa palce. Kontrola jutro lub za dwie godziny jak sytuacja ulegnie zmianie! No, ale czuję skurcze wody odejść nie muszą i w sumie nie wiem czego mam się spodziewać. Jedyny sposób na uciszenie skurczów to leżenie na płasko. Więc staram się nie podnosić.
Jakoś nie wydaje mi się żebym przegapiła poród, jednak mam jakieś takie obawy, że będzie za późno. Nie wiem jak traktować tą szyjkę a wody wcale nie muszą odejść prawda? Oj z tym moim synem. Leżę i czekam zobaczymy jutro ♡♡♡♡♡♡♡

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 2 listopada 2015, 14:01

wg OM / wg USG
40 tc (39t + 1d) / 41 tc (40t + 4d)
6 dni do tp (20) / 4 dni po tp
Księżna Anastazja mimo swojego charakterku postanowiła się matki posłuchać i nie psuć mi weekendowych planów. W zamian za to ja następnego weekendu już nie planuję w ogóle (ale rodzić w weekend też bym nie chciała :P ). Ani nawet tego tygodnia co się zaczął. To chyba ten etap ciąży, że lepiej nic nie planować. Haha "chyba"! 40 tydzień ciąży, a ja dochodzę do takich wniosków. Cóż i tak dobrze, zawsze mogłam zorientować się w tej materii dopiero po porodzie :P no ale jeżeli mogłabym jeszcze sobie tak trochę pocwaniakować to mam pewną preferencję co do daty narodzin mojej córki - 11 listopada! Piękny, patriotyczny dzień, zawsze będzie wolny od pracy i takie tam.. :D
Teraz chwila na wyjaśnienia. W weekend jakom że "zarobiona", średnio wpadam na OVU/BBF. Z komputera nie korzystam w ogóle, a z telefonu ostatnio coraz mniej. Chyba że jeszcze lub już leżę w łóżku, ale wtedy nie mam okularów na nosie i prawie nic nie widzę :P soczewek od kilku tygodni nie noszę na wszelki wielki wypadek. Także tego - dzięki za słowa otuchy oraz wsparcia, a także wszelkie prognozy, kiedy to nasza księżniczka może pojawić się na tym świecie :D
Od dzisiaj jest też na miesięcznym (całolistopadowym) urlopie mój mąż, chciał być z nami cały czas, więc też pewnie nie będę siedzieć z nosem w kompie, tylko będę razem z mężem :D ooch, to nasze ostatnie chwile tylko we dwoje! :) K. nakarmił mnie śniadankiem, urządził sobie pogawędkę z córką (dał jej zielone światło na ewakuację) i ... poleciał do pracy! Wiedziałam, że tak będzie :D Powiedział, że na godzinkę! Zobaczymy... Ale ja się cieszę, bo pomyślałam sobie, że to dobry czas na podsumowanie ciąży :D a w zasadzie dokończenie podsumowania ciąży, bo dwa trymestry podsumowane mam.


Siódmy miesiąc Feśkowej ciąży to obrzydliwa kontynuacja rzygania tęczą. Przypadł on na kalendarzowy sierpień, było pięknie, upalnie, tak jak uwielbiam. Czas spędzałam wśród znajomych, przyjaciół i rodziny. Anastazja ukazała się w towarzystwie jako gwiazda. Po chwili głębszego zastanowienia córka ma koncertowo kopała wszystkich chętnych na zawołanie wzbudzając zachwyt u ludzi, a w rodzicach wszechogarniającą dumę! Oprócz tego ciążowego kataru to specjalnie na nic więcej się nie skarżyłam, samopoczucie rewelacja!


Ósmy miesiąc niestety trochę mnie rozczarował! Myślałam, że ciąża to stan wprost wymarzony dla mnie! Ciągłe komplementy, świetne samopoczucie, nadskakiwanie z każdej strony, dużo swobody w zarządzaniu czasem. Do tego widoczny już brzuch na tyle, że nikt go nie pomyli z wzdęciami! Same och! i ach!. A tu nagle takie dwa tygodnie - zgaga (wcześniej niby była, ale do opanowania) taka, że spać w nocy normalnie nie można w pozycji leżącej i mdłości. Chodziłam niewyspana, obolała (weź tak śpij na siedząco!) i lekko niezadowolona. Dobrze, że chociaż mój optymizm i humor miał wyjściowo tak wysoki poziom, że nie popadłam całkiem w depresję :P


Jak za sprawą magicznej różdżki w dziewiątym miesiącu dolegliwości te minęły! Pojawiły się za to inne atrakcje takie jak ból krzyża (ale nie jakiś ekstra wielki) i coraz częstsze skurcze B-H. Ach i zapomniałam jeszcze. Częstomocz. W nocy nawet co godzinę. Zazwyczaj wstaję do toalety co godzinę, ale robię to na śpiocha, więc jakoś mi to specjalnie nie przeszkadza. Ale zdarzają się też noce, kiedy przesypiam np. 6-7 godzin bez sikania, a potem jeszcze potrafię się położyć i dospać te dwie-trzy godzinki. A i jeszcze okropne parcie na żarcie i kupę. Ciągle jem i sram (sory za dosłowność, ale chcę się streszczać). Zdecydowanie bardziej wolę te "dolegliwości" niż zgagę i mdłości. W dziewiątym miesiącu jeszcze zaczęła się u mnie przedporodowa paranoja. Że ojejojej, ja nie chcę rodzić, boję się i takie tam... :D
Podsumowując w punktach:
1. Główne dolegliwości - senność, zgaga, częstomocz, czasem mdłości, teraz krzyż i biegunki.
2. "Dieta" Zachcianek brak tych ciążowych. Bo wg mnie kobiety i bez ciąży mają jakieś tam zachcianki. Moja dieta nie zmieniła się znacząco od tej sprzed ciąży. Na początku trochę może nabiał mi nie wchodził i jadłam mniej słodyczy (za to teraz nadrabiam straty, hyhy :D )
3. Wygląd. Początkowo szybko rosnący brzuch mnie przerażał, dawał bowiem mi duużo do myślenia. Że o ojejku jejku będę hipopotamem. Oczywiście teraz czuję się jak hipopotam, ale nie oszukujmy się obiektywnie jednak nim nie jestem. Wyglądam raczej jak pająk stojący na dwóch nogach. Mam chude (takie jak wcześniej) nogi, potem brzuch (odwłok :D ), trochę piersi, ryjek prawie niezmieniony i chude rączki (mam patologicznie cienkie kości). W ogóle jak podniosę ręce do góry podczas prysznica czy kąpieli to nadal żebra mam na wierzchu. K. mówi, że wyglądam raczej na człowieka wychudzonego z opuchlizną głodową niż na ciężarną. Dzisiejszy pomiar wagi wykazał 63 kg. Czyli mam w 40 tc 8 kilogramów na plusie. Na początku ciąży martwiłam się wagą, a bo to nie tyłam, a może jak zacznę tyć to co będzie, a potem martwiłam się, że tyję ale jakoś tak bardzo mało i powoli. E tam, kobiecie nie dogodzisz, nie ma czym się martwić. Poza tym rozstępów, obrzęków brak, żylaków brak, hemoroidow brak :D


My w III trymestrze:

Ja: Ogromna radość, gigantyczne przywiązanie do dziecka, strach przed porodem i poczucie utraty kontroli (nie wiesz, co cię czeka jutro :D )

Mąż: K. zakochany jest w brzuchu, tzn. w Anastazji. Mówi do niej więcej niż ja. Jego łapy są nieustannie na brzuchu, zresztą uszy i gęba też. Ciągle całuje brzuch, nasłuchuje i takie tam :) Pępek (całkowicie wyprasowany) stanowi w jego mniemaniu najlepszy kanał komunikacyjny z córką. Zdarzają się dni gdy wprost podskakuje ze szczęścia i podekscytowania. Zazwyczaj sama przynosiłam garderobę córki do domu i mu pokazywałam. Skoro on nie lubi kupować nawet sam dla siebie ubrań to co go będę męczyć? W III trymestrze sam zaczął jej kupować jakieś ubrania (mimo, że ja poinformowałam go, że Nastia ma już wszystko). Sprzęty i akcesoria kupowaliśmy wspólnie. K. dla mnie okazał się być w ciąży bardzo cierpliwy, pomocny, często towarzyszył w wizytach lekarskich. Zobaczymy jakim będzie ojcem?

Uzi: W ostatnim trymestrze całkowicie się przyzwyczaił do mojego ruszającego się brzucha. Leży na nim bezkarnie, gdy Młoda go stuka (teraz przecież już całkiem mocno) to on bezpardonowo jej odstukuje i z brzucha nie daje sie przegonić. Spędza na nim sporo czasu. Oczywiście dalej łazi za mną i próbuje zawsze być w zasięgu ręki, gdy nikogo nie ma w domu. Gdy jesteśmy sami nigdy nie ucieka spać na szafę jak to uwielbia robić! Mam przeczucie, że mój sierściuch i córka stworzą zgrany duet :)

Nastuśka: Nic się nie zmieniło, to dalej ruchliwe dziecko. Ale coraz odważniejsze, teraz kopie już wszystkich, którzy tego chcą. Najbardziej ruchliwa jest wieczorem. Wtedy wyczuwam najsilniejsze stukanie, kopanie, przeciąganie. 3-4 razy dziennie Młoda zalicza czkawkę.
Foto z tego cudownego okresu :)

ci_a_jpg.jpg
image sharing sites

To tyle w temacie podsumowania! Zwijam swój pamiętnik na pamiątkę dla siebie :) Teraz gotowa jestem na nowy etap :) mąż czeka, rodzina też... Nastuśka, możesz wychodzić!


edit.

Rozszerzoną wersję pamiętnika pozostawiam dla siebie i w Waszej pamięci :) tu zostanie mały skrót :) a dalsza historia napisze się sama... :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2015, 14:18

Effa Zwariowane próby 2 listopada 2015, 14:55

Cuuuud:))) jest zarodek!!!zdrowy idealny z bijacym serduszkiem:))) po prostu cuud:))) ciąża okazala się mlodsza o 4 dni. dziekuje Wam dziewczyny za wsparcie.Jestescie kochane! Poswietowalabym ale caly stres mi odszedl i ide spac:)))

Panowie starający się o dziecko powinni zadbać o to, aby nie przegrzewać jąder. Noszenie luźniejszych spodni może wydawać się poradą oczywistą i starą jak świat, ale naprawdę pomaga i warto o tym pamiętać.

Ważna jest też zmiana diety. Finowie są najbardziej płodni i szczycą się najlepszą spermą w Europie. A wszystko to dzięki temu, że jedzą dużo tłustych ryb. Jeśli twój mężczyzna nie przepada za tuńczykiem, podsuń mu tran.

Mężczyźni podczas usilnych starań o potomka powinni przyjmować suplementy. Kwas foliowy, cynk, witamina C pomagają zwiększyć ilość plemników.

21cs
poniedziałek

Byłam wczoraj u lekarza na Świątecznej Pomocy Lekarskiej, bo stan mojego gardła się pogorszył. Cała szyja mnie boli (węzły chłonne), gardło tak jakbym miała tam jedną wielką ranę, wczoraj miałam temp. 37,7. Pani doktor stwierdziła, że mam klasyczną anginę. Antybiotyk (ospen 1000) na 10 dni. Zabrakło jej formularzy do zwolnień, więc dziś musiałam jeszcze iść do rejonu po zwolnienie.

No i tu zmartwienie.

Lekarz rejonowy osłuchał mnie i stwierdził, że mam szmery w sercu. Zrobił mi od razu ekg, cukier i zmierzył ciśnienie. Wszystko wyszło dobrze, ale osłuchowo mam szmery rozkurczowe. Dał skierowanie do kardiologa i dostałam leki na spowolnienie pulsu - bo od wielu miesięcy mam puls ok 90-110 spoczynkowe.
Trochę się tym martwię. Mama mnie pociesza, że przy chorobie (anginie w tym przypadku) zdarzają się szmery w sercu.

Zwolnienie mam do 10.11. Anginę wyleczę.

Gorzej z pulsem i sercem.

Za 2 dni mąż ma wizytę u androloga.

zouza Jak zaciążyć i nie zwariować .. ? 2 listopada 2015, 15:35

♥ 8t1d ♥

Idziemy do przodu :) ale jakoś podświadomie czekam już na tego 6go grudnia, dzień w którym wkroczymy w II trymestr ..

Wiele u mnie się nie zmienia. USG odhaczone we wtorek (7+2), mieliśmy wtedy 13mm :) i rączki wyprostowane niczym Jezus ze Świebodzina ;) tak się przynajmniej z nas pani dr podśmiewywała ..

Objawy jakie były takie są, choć zdarzył mi się czwartek wycięty z życiorysu - słabość, mdłości i witanie się z porcelanką, kilkakrotnie. Ciężko było. Takie jakby zatrucie do ^3244543 potęgi .. które minęło na dzień następny, choć pozostał jeszcze ścisk żołądka. A tak to mdłości mam sinusoidalnie, raz są, raz nie - trzymają do paru minut i koniec. Najbardziej mnie mdli na widok fajek ;) po 15 latach palenia NIE spodziewałam się takiego obrotu spraw ..

Kawa też mi nie podchodzi. W ogóle.

Ale fazy na jedzenie mam. Ostatnio na karczek w kapuście kiszonej. Zrobiłam, zjadłam a na następny dzień zwymiotowałam na sam zapach .. Zjem coś jeśli ktoś zrobi, sama mam problem, szczególnie z mięsem. Na niego nie mam ochoty. Rosół jadłam 4 dni bo tylko to mi wchodziło, potem faza i must have na frytki z mcdonalda, jednak mój wyczulony węch i smak jak wyczuł przestarzały olej tak mi się tylko zebrało wszystko ..

Od dwóch dni natomiast soki z pomarańczy czerwonej! normalnie nirvana, a dzisiaj barszcz. Czysty. Siedze i pije i mi dobrze ;) choć lekko przepieprzyłam, ale nieważne.

Kwestia zaparć wciąż na topie, niestety Kava czopki nie wchodzą w grę. Przy takich zaparciach jak dostanę skurczów WSZYSTKIEGO to nie wiem jak to się skończy ..
Na razie płatki jem z jabłkiem tartym i pije duzo wody. Może coś ruszy.

A następna wizyta 17 listopada.
Byle nerwowo wytrzymać ..

18+6
Właśnie dostałam sms od lekarza - wynik posiewu jałowy :D Także podwyższone leukocyty nie oznaczają u mnie żadnej infekcji w strategicznym miejscu :P
Dziś w nocy obudziłam się... z mokrym cycem, potem jeszcze w ciągu dnia miałam plamkę na biustonoszu :P Zaczyna się coś tam tworzyć :D
No i brzusio w końcu zaczyna się lekko powiększać :) II trymestr jest cudowny :D
brzuch_30_10_2015.jpg (choć może i to zdjęcie nie do końca oddaje jego wygląd). Zdjęcie z 31.10 czyli 18+4


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 listopada 2015, 15:03

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 2 listopada 2015, 17:04

Mielismy dzisiaj z mezem dzien badan. Najpierw odwiedzilismy klinike i moj biedny zestresowany maz zostawil probke na badanir. Pewnie odbierzwmy za tydzien w poniedzialek bo teraz nie bedzie czasu po pracy. Po wizycie w klinice pojechalismy na moje badanie usg u tutaj sama nie wiem co myslec. To moj 14dc czyli powiedzmy jakos do połowy cyklu sie zblizam a u mnie uwaga...25 pecherzykow w prawym jajku i 15w lewym. Wszystkie wzrastajace zero dominujacego. Endo bodajze 5,7 wiec nic sie u mnie nie dzieje. Smierdzi mi to wszystko na kilometr pco ale nie chce sama sie diagnozowac. Jak to u Was wygladalo na usg? Lekarz zalecil powtoezyc usg za tydzien jesli chce wiedziec kiedy mniej wiecej bedzie owulka zeby moc zzrobc progesteron. Sama nie wiem. Moja lekarka zalecila tylko jedno badanie ktorw tylko ja utwierdzi jak ze mna dzialac. I co tu robic?
Sam wynik na spokojnie przyjelam bo i tak tego sie spodziewalam..maz optymistycznie skwitowal nasze badania ze znajac zycie obydwoje bedziemy sie leczyc :-P nie ma co pocieszny ten moj maz :-P

A poki ci dzisiaj juz nie myślę o moich jajkacg przede mna wizyta u dentysty sadysty...

Żaniayarn Do trzech razy sztuka? 2 listopada 2015, 18:07

ale chciałabym ustawić zieloną kropeczkę na wykresie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2015, 18:07

Rotenkopf Walka. 2 listopada 2015, 17:12

Tydzień 18/19 (17+6/18+2)

Ten, kto rozsiał informację, że II trymestr jest taki fajny bo masz więcej energii i znikają mdłości powinien dostać w twarz. Najlepiej krzesłem ;)
Wczoraj przespałam cały dzień (rano położyłam się celowo, bo miałam ochotę przespać ten dzień, a i tak potem przepłakałam cały wieczór), mąż na obiad budził mnie 30 minut.
Wstałam dziś rano, zrobiłam sobie 2 tosty z serem, zjadłam i...całe śniadanie wróciło, tak, do kibelka. Na dodatek od wczorajszego wieczoru bolała mnie głowa. Wzięłam na noc pół tabletki paracetamolu i nic. Rano podczas śniadania wzięłam drugie pół. Pewnie zniknęła gdzieś w otchłani ścieków. Po tym spoufalaniu się z porcelanką poszłam się położyć bo głowa dalej bolała, a nawet i bardziej. Z założenia chciałam spać godzinkę. Spałam prawie 4 ;]

Dzwoniłam dziś umówić się na II badanie prenatalne. 16 listopada o 12.00 ujrzymy Naszą Hanię! <3
A 19.11 mam połówkowe u swojej gin ;)

gogo19 Wiem, że wreszcie się uda!!!!!!! 2 listopada 2015, 17:21

Dziś już mój 22dc a żadnych objawów zwiastujących owulacje niestety nie ma. K..a z ledwością wyhodowałam jeden pęcherzyk i pewnie już z niego tylko jakaś torbielka została. Jak pojade teraz do gin to biorę tydzień zwolnienia, bo inaczej wyląduje w psychiatryku. Tak naprawdę to od jakiś 12 lat staram się o powiększenie rodzinki. Wyśle chyba mojego synusia na ginekologa. Oni to na nas majątek zbijają. Przecież bym teraz pojechała sprawdzić co tam u mnie się dzieje ale naprawde szkoda mi 140zł. Wolałabym coś kupić małemu. Same dokładnie wiecie ile to pieniędzy pochłania to nasze bieganie po lekarzach, wyniki badań,leki i mnóstwo wspomagaczy.
Och wykańczam się chyba albo @ nadchodzi i mam d oła.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2015, 17:22

Jest na świecie ta­ki rodzaj smut­ku, które­go nie można wy­razić łza­mi. Nie można go ni­komu wytłumaczyć. Nie mogąc przyb­rać żad­ne­go kształtu, osiada cias­no na dnie ser­ca jak śnieg pod­czas bez­wiet­rznej nocy.


Kocham Was moje Dzieci (*)(*)(*)

Tęsknię za Wami każdego dnia, każdej nocy...zawsze będę... kiedyś się spotkamy wszyscy razem :*




„Mówią, że czas leczy rany, ale to nie oznacza, że znika przyczyna smutku. A u mnie rana jest codziennie świeższa.” - Cassandra Clare - "Mechaniczny Książę "




Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2015, 17:28

IV zastrzyk
ale mi sie dzisiaj krew lała rano...i bolało jak wstrzykiwałam..ciekawe czy mozna łykac tabletki zamiast zastrzyków...

NovaM Małe Lwiątko 2 listopada 2015, 17:44

No i dupa... Temperatura książkowo poszła w dół pewnie jutro będzie @ .

Wrrrrrrrrr jaka ta nieregularność jest wkurzająca :/

Okazuje się że muszę mieć bardzo długą fazę lutealną dziś jest 19 dpo a 33 dc muszę przegadać to z ginem jak znów pójdę na monitoring jaki to ma wpływ na zapłodnienie i czemu do niego nie dochodzi pomimo serduszkowaia idealnie w płodne dni i owulację :(

Już miałam świetni plan że jak dostanę @ pomiędzy 30.10 a max 1.11. to będzie akurat owulacja na długi weekend ja wezmę wolne w pracy i na pt - niedz. skoczymy gdzieś na jakąś wycieczkę sami we dwoje, może jakieś SPA i inne relaksujące rytuały i do tego płodzenie potomka, już myślałam że może to ostatnia szansa na unikniecie inseminacji bo jak owulka będzie w weekend to i tak mi nikt w szpitalu jej nie zrobi a atmosfera wyjazdu i SPA może pomogłaby zajść naturalnie??

Taki miałam plan ale teraz wszystko się przesuwa, bo @ nadal nie ma więc owulacja na pewno będzie już po tym długim weekendzie ( poniedziałek lub wtorek ) :( myślę że z weekendu nie zrezygnujemy bo relaks i tak się przyda ale pewnie nie uniknę tego czego najbardziej się boje i nie chce :(

W piętek 18:30 badanie nasienia, pogadam też z dziewczyną, położną naszą koleżanką która nam pomaga pracuje w prywatnej klinice niepłodności i organizuje to badanie o moich wykresach zobaczymy co powie...

Także podsumowując jestem mega zła na moje nieregularne cykle i długą fazę lutealną :/
Trzymajcie kciuki za nowy cykl bo to chyba będzie mój ostatni kiedy będę się tak starać, jeśli teraz nie wyjdzie muszę na trochę odpuścić bo zwariuję i nie mogę tak żyć... :(

Miłego Wieczoru !!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)