MASAKRA! Jestem zła jak nie wiem. Nigdy więcej nie wrócę do tej dentystki! Niby wszystko ok, w połowie wizyty zastanawiałam się, że może od razu umówię się na tą drugą siódemkę. Ale pod koniec marzyłam tylko żeby stamtąd uciec. Najpierw podczas szlifowania plomby wiertło jej się wypięło (miałam farta, że się nie udławiłam bo byłam w pozycji prawie leżącej) a potem stwierdziła, że "jej materiału za dużo weszło i za głęboko" i ona musi mi to zeszlifować. Jakimś paskiem ściernym metalowym mi między zębami zaczęła jeździć i mi tak dziąsło rozcharatała, że mi znieczulenie musiała dać. Na koniec gazik, bo sikało krwią na prawo i lewo. Boję się co będzie jak znieczulenie zejdzie :/ Grrrr! I oni się potem dziwią, że ludzie się ich boją! :<
A no i w sumie skasowała mnie 250 zeta :/

1kociara1 Po przejściach:( 6 listopada 2015, 17:32

Powoli zaczęłam się zbierać do opisanie mojej historii. Miałam nigdy nie opowiadać o sobie po jakich przejściach jestem ale jednak zdecydowałam się choć tu opisać co musiałam i nadal przechodzę. Mam nadzieję, że chociaż w taki sposób sama się podniosę na duchu i znajdę siły do dalszej walki.

Moja historia o walkę o małe maleństwo zaczęła się troszkę przed ślubem. Już z przyszły mężem zaczęliśmy powoli starać się o maleństwo. No jako panna młoda poszłam do Ołtarza nie z brzuchem. Po ślubie mijały tygodnie miesiące. W końcu zdecydowałam się iść do swojego ginekologa przepadał mnie i stwierdził, że wszystko jest w porządku (badania rutynowe: cytologia, czy nie mam nadżerek itp.). Minęło następne kilka miesięcy i nic więc poszłam znowu i zaczęliśmy już monitoring jak się zachowują pęcherzyki czy rosną. Wszystko grało.
Do tego wszystkiego dostała leki: clostilbegyt, luteinę,plivafemf, clotrimazolum. Do tego mąż dostał też clostilbegyt. Tak oby dwoje braliśmy leki prze następne miesiące około roku.
Po wszystkich braniach tych leków mój lekarz stwierdził, że Zrobimy zabieg jak wyglądają moje jajniki i prawy lekko szwankował ale jak to stwierdził naprawił go. Wspomnę, że lekarza mam wspaniałego uczuciowego zna się na rzeczy i mówił zawsze konkretami jak nie mógł nam pomóż to od razu szukał innego rozwiązania doceniam go za to bardzo, dziękowałam mu, że zawsze pomagał widział jak chcemy mieć dziecko a nie możemy. W końcu po zabiegu, lekach nie było znowu żadnego efektu i już ręce załamał ręce lekarz widziałam w jego oczach łzy jak mi mówił, że nie jest w stanie nam już pomóż i zaproponował byśmy się udali na inseminacje. Więc zaczęłam szukać szpitala gdzie inseminacja jest na NFZ znalazłam jak najbliżej domu w Bytomiu. Ja mieszkam w Częstochowie. Mieliśmy trochę kilometrów ale nie tak dużo pojechaliśmy zarejestrowaliśmy się i zaczęliśmy procedurę do inseminacji. Nie braliśmy żadnych leków tylko na moim cyklu próbowaliśmy i tym sposobem jeździliśmy sześć razy za każdym razem nic. Za ostatnim razem się podłamałam poszłam do swojego lekarza opowiedziałam mu co i jak stwierdził, że jak chcemy i pozwala nam nasze sumienie to byśmy spróbowali in vitro. Jeszcze wspomnę o inseminacji lekarz się nie przykładał do tego, ludzi zawsze multum a żadnych wyników, zawsze widziałam te same twarze. Zaczęło być to dominujące, że się nic nie dziej. Gdy wyszłam od swojego lekarza cały czas miałam myśli in vitro in vitro tak cały czas moje myśli. Przyszłam do domu opowiedziałam mężowi co powiedział lekarz wysłuchał i skończyliśmy rozmowę nie rozmawialiśmy już cały dzień o tym. Na następny dzień po pracy siedliśmy razem i jak by razem powiedzieliśmy spróbujemy.
Zaczęłam szukać kliniki. W tym samym czasie in vitro miało być z Ministerstwa wiec stwierdziłam czemu nie skorzystać. Znalazłam klinikę w Katowicach. Pojechaliśmy zarejestrowaliśmy się. Czekaliśmy około 1,5 miesiąca czy nas zakwalifikują. Udało się zakwalifikowali. Byłam szczęśliwa mówiłam będzie nowa nadzieja i tak z nią żyłam. Dotrwaliśmy zaczęły się różnego rodzaje badań matko jak dużo tak sobie powiedziałam. Przeszliśmy te wszystkie badania zdrowi oprócz jednej bakterii (chlamydia) którą miałam ale dostałam leki i po dwóch miesiącach ani śladu po bakterii. Zaczęliśmy stymulację.

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 6 listopada 2015, 17:40

34 tc (33t0d)

Kochane cioteczki, prawie wszystkie się już rozpakowałyście... Te ostatnie tygodnie były na BBF niesamowite :) Trochę Wam zazdroszczę już tego "odbębnienia" porodu, też chciałabym mieć to już za sobą - ale oczywiście rozumiem, że nie ma tak łatwo i człowiek musi się sam przemęczyć ;) A dzieciaczki macie cudne - te zdjęcia... Mogłabym oglądać od rana do wieczora :)

Na froncie ciążowym - zaczynam nowy tydzień od poczucia, że coś mi się przytyło. Na wadze nie widać za wiele, nadal oscyluję w okolicach ósmego kilograma na plus... Mimo to odbicie w lustrze zdecydowanie pokazuje mi, że spuchłam ;) Dodatkowo zaliczyłam ostatnio nowy objaw ciążowy - w nocy bolą mnie uda i cierpną mi nogi (do tego stopnia, że się wybudzam - i to niezależnie na którym śpię boku). Chyba Synuś naciska mi gdzieś na nerwy w okolicach kręgosłupa. Najchętniej spałabym na plecach - ale to ponoć niebezpieczne dla dziecka... Tak źle i tak niedobrze - takie to częste w ciąży, nieprawdaż? ;) Pocieszam się, że to już ósmy miesiąc - za 7 tygodni wszystko pójdzie w niepamięć ;)

Luzujemy też z obostrzeniami żywnościowymi na te ostatnie tygodnie - wczoraj gotując dodałam kieliszek brandy do gulaszu, zakładając że alkohol się wygotuje ;) Zdarzyło mi się też ostatnimi dniami skosztować serów pleśniowych w barze tapas ze znajomymi i spożyć mięsko hamburgera wysmażone medium-rare... W końcu i tak tyle mnie omija przez dietę cukrzycową, że postanowiłam od czasu do czasu zaryzykować... Szczęśliwa i najedzona mama to szczęśliwe dziecko, prawda? ;)

Dziś zaliczyłam też wizytę na diabetologii. Trochę mi się wyniki pogorszyły poprzez przeziębienie z ostatniego tygodnia, ale od kilku dni już lepiej jest :) Póki co nie dostanę insuliny, uff... :)
Dobre wieści zagryzłam bufetem indyjskim w knajpie naprzeciwko szpitala i deserem - lichee :) A po powrocie do domu przez pozostałe pół dnia podglądałam sobie rzeczy z Ikei i rozmyślałam co kupimy Synkowi :) Zaczęłam też tworzyć szafę w systemie PAX, ale niestety to zadanie mnie przerosło... Po tym, jak mi się program zaciął trzeci raz z rzędu - dałam sobie spokój. Zaczynam myśleć, że chyba pora na zlecenie tego zadania S. Póki co narysowałam na kartce gdzie chcę półki, gdzie szufladki, gdzie drążki... No, niech się teraz moje kochanie wykaże twórczą inwencją w pozostałych kwestiach ;) A przede wszystkim cierpliwością do systemu Ikei...

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 6 listopada 2015, 18:09

Moj maz wzial ma bierzmowaniu imie 'Gerard', mowil, ze sie ostatnio zastanawial sie co to za Swiety, az sie poplakalam z tego naszego odkrycia... Od tamtego dnia (kilka dni temu) modlimy sie do Sw Gerarda, od dzis ta modlitwa:

Dobry św. Gerardzie,
potężny orędowniku przed Tronem Bożym,
ty, który dokonujesz wspaniałych rzeczy za naszych dni,
wołam do ciebie i proszę o pomoc.
Ty, kiedy żyłeś na ziemi, zawsze wypełniałeś plany Boże.
Pomóż mi, abym ja także zawsze wypełniała świętą wolą naszego Pana.
Proś Pana Życia, od którego pochodzi wszelkie życie,
aby mnie pobłogosławił łaską macierzyństwa
i abym mogła wychować dzieci Boże w tym życiu
i dziedziców Królestwa Jego chwały w życiu przyszłym.

Amen.

ZRODLO: http://naszeintencje.blogspot.co.uk/2013/03/modlitwa-o-macierzynstwo-do-sw-gerarda.html

Shafuli Z pamiętników trzydziestolatki 6 listopada 2015, 18:17

Ginekolog zaliczona. Dostaliśmy z M mocne antybiotyki na 6 dni ( aż się baba w aptece zdziwiła) do tego ja jakieś globulki no i na potem pozytywne bakterie też do środka ;)
Mam nadzieje że moja wątroba to wytrzyma :(
Potem powtórzyć badania i męża też bo teraz stwierdziła nie ma sensu. No i kolejny cykl z głowy na leczeniu ehhh

Tymczasem ja przed @ - z leczeniem poczekam na małpę żeby nie mieszać z apapem bo sądząc po PMSie w tym cyklu to będzie bolało :/

Tak chciałabym żeby te leki zadziałały żeby w grudniu już na HSG się rejestrować ...

Ja wiem że siedzenie w kiblu dla niektórych osób to jedyna możliwość posiedzenia w spokoju w ciągu dnia. Myślę jednak, że zbyt długie przesiadywanie we własnych smrodach może prowadzić do nieodwracalnych zmian w mózgu. Tym bardziej zdradliwy jest fakt, że własne bąki ponoć mniej śmierdzą ... Zatem polecam skupienie się na robieniu kupy i nie przesiadywanie nad lekturą zbyt długo... AMEN :)

Lila2703 Czekamy... 6 listopada 2015, 19:11

To był całkiem dobry dzień :) Rano mdłości i bałam się że tak będzie przez cały dzień, ale w pracy przeszło i spokój do tej pory!!!! To mnie uszczęśliwiło, na dodatek byłam dziś zarezerwować stolik w fajnej klubokawiarni, bo mąż zabiera mnie w przyszłą wolną środę na randkę. Trochę stresu mieliśmy ostatnio, głównie siedziałam w domu i się martwiłam, więc dobrze mi to zrobi.
Dałam się dziś złamać i przyznaję się bez bicia...zjadłąm czipsy paprykowe. Wiem że nie powinnam, ale to było silniejsze ode mnie. Były boskie jak nigdy. Już mężowi powiedziałam że ma mnie pilnować żebym nie kupowała i nie jadła takich śmieci i ma nie reagować gdybym nawet żebrała u jego stóp o zakup choćby najmniejszej paczki!!! :D Generalnie widzę, że ciągnie mnie w kierunku słonego i ostrego jedzenia, a odrzuca od słodkiego- tu akurat ulga....nie żebym nie jadła w ogóle słodkiego, ale wolę inne smaki. Ostatnio posmarowałąm sobie placki naleśnikowe słonym serkiem a la feta i uważam że były boskie w smaku :)
Jutro akcja lepienie ruskich pierogów, już się nie mogę doczekać...jestem pierogomaniczką...za ruskie dałbym się pokroić :) Następne w kolejce będą z kaszą gryczaną, też dawno nie robiłam.Boże prawie cały post o jedzeniu...masakra coś czuję ze przytyję w tej ciąży więcej niż zakładam..chociaż pewnie jak juz zobaczę rosnący brzuszek to się opamiętam , bo póki co nic nie widać i waga nie wzrosła, przynajmniej ja nie zauważyłam.
W przysłym tygodniu wizyta u gina, boję się trochę, ale staram się myśleć pozytywnie. Weekend właśnie się zaczął, cudowna jest świadomość, że budzik nie zadzwoni o 4.45 rano :)

triste Hope 6 listopada 2015, 20:00


Wyprawka - ceny:

1/ To co już mam:

- łóżeczko - po mężu/ +farba - ok 50-100zł
- krzesełko do karmienia - po męzu
- karuzela nad łóżeczko - ok 30zł za obręcz, wstążki i zabawki
- mata do przewijania -10zł (txm)
- 3x śpiworek - 11złn (SH)
- ochraniacz do łóżeczka - 45zł (bella bazarek)
- łapki niedrapki - 3zł (muszę dokupić jeszcze 2 pary) (txm)
- 2x otulacz - 40zł (bella bazarek i SH)
- miękka książeczka - 4zł (SH)
- 2x ręcznik z kapturkiem - 36zł TXM)
- koc minky - 80zł (allegro)
- metkowiec - 10zł (allegro)
- kocyk/otulacz bambusowy - 50zł (allegro)
- 5x pieluchy tetrowe kolorowe - 16,48zł (jedna kupiona w sklepie droższa) (allegro)
- szczotka do butelek i smoczków - 4,18 (allegro)
- 10x pieluchy tetrowe 60x80 - 17,90 (allegro)
- etui na smoczek - 6,22 (allegro)
- 5x majtki poporodowe - 6,52 (allegro)
- pielucho ceratka flanelowa - 5,78 (allegro)
- 120szt wkładki laktacyjne - 26,98 (allegro)
- gruszka do nosa - 5,39 (allegro)
- 3x pielucha tetrowa 70x80 - 6,27 (allegro)
- 5x pieluchy flanelowe - 19,64 (jedna kupiona w sklepie-droższa) (allegro)
- szczotka do włosów z naturalnego włosia - 14,99 (allegro)
- zestaw kosmetyczny do paznokci- 8,07 (allegro)
- prześcieradło frotte z gumką - 10,70 (allegro)
- 2x czapeczka - 5,96 (allegro)
- sól fizjologiczna 10x5ml - 4,68 (allegro)
- spray do noska - 12,10 (allegro)
- 2x pielucha tetrowa 80x80 - 4,90 (allegro)
- organizer na łóżeczko - 27,50 (allegro)
- 100szt gazików do pępka - 4,35 (allegro)
- prześcieradło bawełniane - 13,50 (allegro)
- smoczek ortodontyczny - 6,99 (allegro)
- 25x kompresy jałowe - 7,40 (allegro)
- szczoteczka do masażu dziąseł - 4,60 (allegro)
- 120sz płatki kosmetyczne - 11,70 (allegro)
- 60szt płatków kosmetycznych + patyczki do uszu dla dzieci - ok 6zł (biedra)
- ciuchy 0-12m ok 150-200zł (SH)
- 4x kolorowy wieszaczek na ubranka -6zł
- 6x książeczki B&W - 29,00

Kupione 8.11.2015
- komoda ikea 399zł
- wanna ikea 17,99zł
- ręczniczki muślinowe 2szt ikea 12,99
- ochraniacz na materac ikea 19,99
Suma 449,97


W sumie 862,80/912,80 + rzeczy z Ikea 449,97 = 1312,77/1362,77(farbę do łóżeczka policzyłam za 100zł)
Przeraziła mnie suma :/ no ale ubranka kupowałam mniej więcej przez 2 lata

2/ To co jeszcze mam kupić:

- penaten
- linomag zielony?
- krem na odparzenia
- chusteczki nawilżane 7-10zł
- Octenisept do pępka
- pieluchy jednorazowe 2x ok50zł
- termometr bezdotykowy 100zł
- mała miseczka
- spray na ciemieniuchę - prawdopodobnie olejek arganowy w sprayu 17zl
- oilatum
- biustonosz 2x
- koszulka nocna 2x 50zł
- laktator elektr ok 200zł
- bephanten na brodawki 25zł
- osłonki na piersi
- podpaski xxl bella mama/seni lady ok 12zl
- butelka antykolkowa + smoczek ok 30zł
- łańcuszek do smoczka 30zł
- śliniaki 5x
- materac lateks-kokos ew pianka-kokos ok 100-150zł
- nocna lampka
- ciepły kocyk
- mata edukacyjna
- leżaczek-bujaczek
- nosidełko 400zł
- zyrafka Sophie 70zł
- zabawka do wózka
- puzzle piankowe xxl 40zł
- fotelik samochodowy 400-500zł
- wózek 1500zł

Zobaczymy na jakiej sumie zakończy się lista wyprawkowa ;) nie wiem czy wszystkie rzeczy dokupię, część na pewno jak maluszek już będzie: leżaczek, nosidełko, żyrafka, mata, puzzle, nosidełko. Jeśli chodzi o kosmetyki to muszę jeszcze o nich poczytać i może lista jeszcze zmniejszy się ;) Za wózek płaci moja mama i pewnie jeszcze coś dorzuci <3, nie wiem co kupią rodzice męża, na razie siedzą cicho i o nic nie pytają się...


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2015, 18:39

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 6 listopada 2015, 20:12

Nareszcie koniec tygodnia i wolny weekendzik :). Ciężki był ten tydzień, nie dość że miałam okres, to jeszcze w pracy był straszny młyn, dawno już tak ciężko nie było, dobrze że teraz trzy dni wolnego :). Od wczoraj jestem bardzo optymistycznie nastawiona do życia i chyba po raz pierwszy od naszego ślubu uwierzyłam w to, że w końcu doczekamy się własnego maleństwa. Może nie w tym cyklu, może nie w następnym, ale w końcu nam się uda. Skąd ten nagły optymizm i wiara - nie wiem, ale mam nadzieję że utrzymają się jak najdłużej :).

kama005 Czekając na nasz cud. 6 listopada 2015, 20:23

Dzisiejsza beta 318 a progesteron 85,29 czyli 26,79 ng/ml.

Jestem zadowolona że rośnie ale straaaaaasznie wolno.... Za 2 dni zaczynam kolejny tydzień i nie wiem czy wynik nie jest za mały...

Jakaś obawa jest ale mniejsza :)

kas:) mój i tylko mój 6 listopada 2015, 21:04

Znowu powraca zmęczenie, jak w I trymestrze. Ale jakoś nie mam czasu spać w dzień, choć nie powiem, trochę tesknie za tymi drzemkami☺ tylko, za że ciągle mam coś do roboty. ale widzę, że siły już nie te. Po sprzątaniu, gotowaniu obiadu i zakupach, wypracowała tylko 2 koszulki i spodnie M i moje plecy odmówiły posłuszeństwa... Zaleglam na kanapie w salonie gapiac się na Shreka☺ M w swoim królestwie pyka na kompie. Kot szaleje i wskakuje na szafę. Muszę zagonic M do zrobienia soku. Dzisiaj zakupilismy wyciskarke i trochę cytrusów. Trzeba się trochę wzmocnić☺ M właśnie dokarmiania mnie nabialem, więc spadam szamac☺☺☺

17dc 1dpo (wg mnie owulacja byla wczoraj, czyli w 16 dniu cyklu)
(wg ovu 3dpo, czyli w 14dc wystapila owulacja)

Bylismy dzis w przychodni. Mam zrobic cytologie oraz badanie krwi (21 dzien cyklu oraz pomiedzy 1 a 5). Maz ma przebadac nasienie. Jutro poustalamy terminy badan. I musze czekac na usg dopochwowe, zaproszenie przyjdzie poczta.

Bywam na ovu, uzupelniam swoj wykres i z rzadka zagladam do pamietnikow. Nie szaleje juz jak chociazby w zeszlym miesiacu. Naprawde przesadzalam, kazda wolna chwile spedzalam tutaj. Gapilam sie w wykres i zaklinalam, zeby to byl TEN. Jakiez bylo moje rozczarowanie kiedy test wyszedl negatywny i pojawila sie @ (chociaz w sierpniowym cyklu tez byla @ mimo ciazy).

Ten cykl przezywam spokojnie, nie zmuszam sie do zblizen. Bedzie co ma byc. Pozostalo oczekiwanie na testowanie - 21.11.



139cb224579405b6med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 listopada 2015, 21:46

Jolcia1985 .... bo ja chcę być mamą 6 listopada 2015, 21:55

3 dc, moje dzisiejsze wyniki
hcg beta 30,7
TSH - 0,684 norma 0,35 - 5,50
FT3 - 3,51 norma 2,3 - 4,2
FT4 - 1,36 norma 0,89 - 1,76
Anty TG <15 norma 40
Anty TPO 46,8 norma 0,00 - 60,0
estradiol - 74,8 norma dla I fazy 19,5 - 144,2
testosteron - 0,39 norma 0,14 - 0,76
FSH - 8 norma dla I fazy 2,5 - 10,2
LH - 5,3 norma dla I fazy1,9 - 12,5
Na wyniki AMH muszę poczekać z tydzień.

Dziwne to wszystko, ale ok, zobaczę co w niedzielę na te wyniki powie pan docent.

31t4d

Wigilia Bożego Narodzenia. I właśnie z okazji Świąt życzę Wam wszystkim samych cudownych chwil. Rodzinnego czasu, miłości i spełnienia marzeń. Tym starającym się - upragnionych dwóch kresek, tym w ciąży - spokoju i radości z tego cudownego czasu a szczęśliwym mamom - pociechy z Maluszków i satysfakcji z odgrywania tej najważniejszej w życiu roli - ROLI MAMY <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2016, 08:51

azi88 Brak sił... 7 listopada 2015, 00:27

Chyba urodzony pechowo ze mnie. Gin powiedział że musimy zacząć szukać innych przyczyn braku ciąży. Mąż na badanie nasienia ja na drożnosc jajowodów. Dzisiaj 13dc są 3 pęcherzyki 13 15 i 17 mm nie wiem czy to dużo czy to mało bo tak się przejęła badaniami że nie zapytałam o to. Mam przyjść w poniedziałek sprawdzić czy była owu. Na teście nadal blada kreska. Czuje że przekroczyła jakiś etap w swoich staraniach po którym będzie juz tylko ciężej i nie będzie szczęśliwego zakonczenia. Jestem załamana...

Anika27 czekamy 7 listopada 2015, 00:27

Czas starania się o dziecko wykorzystajcie również na umacnianie i dbanie o wasz związek. Jeden z najpiękniejszych prezentów jaki możecie dać swojemu przyszłemu dziecku to kochający się rodzice. Silny związek to nie tylko solidny fundament szczęśliwej rodziny (szczęśliwego dzieciństwa), ale również wzorzec do naśladowania dla dziecka na przyszłość.

Choinka od wczoraj ubrana, ale prezentuje się jakoś "kiepsko", mąż przyniósł chyba największą jaką mógł, ledwo zmieściła się do salonu, kiepsko wygląda jej przybranie, jeszcze wczoraj w nocy jak świeciły światełka to nawet, nawet (chociaż i tak, nie jest taka jaka miała być), ale jak ją zobaczyłam rano...w świetle "wiosennego" słońca i z tym "kiepskim " ozdobieniem to nerwy mnie od nowa wzięły ech..., ale teraz pakowanie i wyjeżdżamy w góry całą rodzinką:)

Dziewczyny, wszystkie, które starają się z zachodzeniem w ciążę, nieważne ile cykli, wszystkie, które, co miesiąc przeżywają swoje "ogromne smutki" - życzę Wam, by świąteczny czas pozwolił Wam na skierowanie myśli na same pozytywy, na nową wielką nadzieję, taką, która stanie się rzeczywistością, życzę Wam wszystkim i sobie również:) by w ten świąteczny czas jakaś nieziemska moc, podziałała na nasze organizmy, tak by przestały się buntować i robić nam kiepskie figle, a sprawiły prawdziwą, piękną niespodziankę.Dziewczyny - wiary, siły, nadziei oraz niezwykłej przemiany w naszych organizmach, oczywiście tylko takiej na dobre:)

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 7 listopada 2015, 03:56

13 tydz., 2 dz.

Z okazji wejścia w 4 miesiac, czas na comiesięczną brzuszkową aktualizacje!

baa7e6d88794a4a8med.jpg

Pani doktor stwierdziła,ze jestem jakaś taka duza jak na 13 tydzien, ale to nie była moja ulubiona pani doktor. Tej małpy jakos nie lubie. A Wy jak myślicie?


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2015, 03:57

Dziś spadek temperatury, @ dalej nie ma. Czuję delikatne mdłości. Nie mam objawów, które mam zwykle przed okresem, poza tym to kłucie...

Hmm... U mnie niewiele nowości. Objawy nadal te same. Ból macicy, bardzo dużo wodnisto-kremowego śluzu, lekko spuchnięta szyjka macicy, i słodycze mogę wpieprzać na potęgę :D Wczoraj skusiłam się na sernik i oczywiście zapłaciłam za to soczystym rzygiem, bo mój woreczek żółciowy uznał jednak, że to dla niego zbyt wiele. A tak poza tym to NIC :)

Kuzynka wyciąga mnie dzisiaj do Rossmana na zakupy, bo jakieś podobno promocje się zaczęły. Nie mam na to mocy w ogóle, ale iść trzeba.

Jakoś po naszym mini sex-maratonie obojgu nam spadło libido. A właściwie można śmiało uznać, że nasze libido umarło :D Poważnie, nie mam nic a nic ochoty na sex. NO może przesadzam, seksu nigdy zbyt wiele, ale nie mam motywacji, żeby się ruszyć, męża coś ponęcić, jakoś się wystroić. Zwyczajnie mi się nie chce, padam na twarz i gdybym mogła to bym się wcale nie podnosiła z łóżka. I widzę po Jacku, że jemu też się nie chce, pracuje ostatnio od rana do nocy, bo mają tyle zamówień i nic a nic mu się nie dziwie, że po wstaniu o 5:30 i trzynastu godzinach pracy nie ma ochoty na miłosne uniesienia. I ja to kumam, mi samej się nie chce.

A wczoraj taka sytuacja. Kładziemy się spać, tulimy się, Jacuś mnie (o dziwo!) głaska po włosach, więc i ja jakieś tam mizianki uskuteczniam, żeby nie było, że leżę jak kłoda, no i bądź co bądź celibatu ponad tydzień, więc pomyślałam, że mężczyzna mój może miłości spragniony, i nagle ten mój ukochany otwiera paszczę:

Jacek- A Ty wiesz, że ja Ciebie kocham Kalusiu?
Ja- (serce miękkie) No ja Ciebie tez kocham! - tu zaczynam się jeszcze bardziej tulić i głaskać
Jacek - I wiesz, że dla mnie jesteś super hotem cziksem? (nasze głupawe, domowe określenie gorącej laski)
Ja- No dobrze wiedzieć, że Ci się nie opatrzałam.
Jacek - No i strasznie masz też fajne cycki, i w ogóle buzię też masz ładną i w ogóle...
Ja - A Tobie co? Co cię na takie wyznania wzięło?
Jacek - (głosem pełnym żalu) No bo ja przez tą pracę jestem taki zmęczony! I nie mam na nic siły! Nawet żeby się puknąć nie mam ochoty i ja nie chcę, żebyś Ty myślała, że już mi się nie podobasz czy coś..

Nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem na tą troskę mojego ukochanego. Utuliłam, ugłąskałam, powiedziałam, że oczywiście, że się nie gniewam ani tak nie myślę, że wszystko rozumiem i z uśmiechem na ustach, dziękując opatrzności, że nie muszę uskuteczniać żadnych wygibasów, zasnęłam spokojnie w ramionach ukochanego :)



Sikanego nie zorbiłam, bo byłam siusiu po mierzeniu tempki o 5:30, więc nie miałam odpowiedniego materiału do badań :) Może jutro zatestuję.

Dzisiaj nocka w pracy, ale z racji tego, że mamy przyzwolenie na spanie mam w planach ogarnąć się z całą pracą do 1 i iść spać do 5:30 i zmierzyć tempkę.

Dziś przed samym wstaniem z łóżka śniło mi się, że zrobiłam test i wyszła na nim cieniuteńka druga kreseczka, taka niteczka różowa. I obudziłam się z uśmiechem na ustach :)

EDIT#1 - Zapomniałabym! 2 dni do bety! :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2015, 08:53

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)