1 dc.

Kolejny cykl starań. Kolejny, w którym nic się nie zmieni. nie ważne.
5 listopada jest datą szczególną. Mamy czystą kartę, zaczynamy od nowa. Mąż po operacji, miejmy nadzieje udanej. W połowie stycznia robimy badanie nasienia i zobaczymy co dalej. Wszystko zależy jakie będą parametry nasienia. Lekarza mamy wspaniałego, wszystko tłumaczył, nie miał mnie dość mimo stu pytań na minutę. Współczuje mu takich żon pacjentów :P Dzielnie zajmuje się mężem, wzięłam kilka dni wolnego i stałam się pielęgniarką na pełen etat. I będę szczera - chwilami mam wielką ochote rozstrzelać tego mojego małżonka. Bywa męczący. W środe jedziemy do rodziców, zostawiam M. do niedzieli, bo bardzo bym się martwiła wiedząc, że ma wyjść z psem.
Mama się ucieszy, że będzie mogła rozpieszczać swojego zięciulka :)
Tak czy siak rozmawialiśmy i postanowienia są następujące: oboje zaczynamy łykać suplementy (M. i tak miał to zalecone), małż odstawia zupełnie alkohol (nie, to nie był mój pomysł) i staram sie wprowadzić do naszej diety naturalne witaminy.

Ten rok mnie zmienił. Mam w sobie coraz mniej empatii. Wszędzie ciąże, a mnie to już zaczyna irytować. Nie. Nie zaczyna. Irytuje. Nie ciesze się, nie gratuluje, wręcz jestem zła. Powraca mi czas buntu i mam wrażenie, że ten bunt już we mnie pozostanie do czasu aż sama doczekam brzuszka. Wcześniej sie cieszyłam, ale do cholery to niepojęte. Nikt nie przejmuje się mną tak bardzo jak ja przejmuje sie innymi. Dosyć tego.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2015, 14:48

Wigilia.
Reni gotowa, zwarta i czeka na 1 gwiazdkę.
Oczywiście puste miejsce zostawiła, a tu nagle dzwonek.
- Puk,puk!
- Kto tam!
- Strudzony wędrowiec, czy jest miejsce?
- Jest.
- A mogę skorzystać?
- Nie.
- Czemu?
- Bo tradycyjnie musi być puste!

tak,że ten...

składam Wam życzenia


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2017, 09:20

jak tu dawno mnie nie było trochę odpuściłam. Od polowy września ginekolog zapisał mi siofor 500 biorę raz dziennie. od tego czasu trochę myślę ze schudłam ubrania luźniejsze spodnie spadają :P tylko w cyckach jakoś mi chyba przybyło ...:/

staram się nie doszukiwać jakiś objawiow ciąży co bywa nieraz trudne.

23 października dostałam okres i powróciłam na ovu. niestety temperatury nie udaje mi sie regularnie mierzyć ze względu na 3 zmianowy system mojej pracy...

madziara0080 Madzialenkowe gryzmoły ;) 9 listopada 2015, 22:00

15 d.c.

Za mną kolejny monitoring.. lekarz potwierdził, że owulacja była - prawdopodobnie w sobotę, wtedy też bolały mnie jajniki, na zmianę, raz prawy raz lewy, ale bardziej dawał znać o sobie prawy... Mało tego, owulacja jednak była z jednego i drugiego jajnika.. a ja z mężem w weekend w górach byliśmy, no i w sobotę wieczorem było <3 ... Oby tylko z tego bliźniąt nie było...

Byłam również na konsultacji u innego lekarza gin-endo. Pani doktor powiedziała, że nie ma konieczności zbijania TSH, jednak zapisała mi Euthyrox 50mg (mam brać po pół tabletki dziennie), ze względu na moją wagę (nadwaga), ponoć może (oprócz zbicia TSH) pomóc mi w zrzuceniu kilku kg.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2015, 22:56

29 DZIEŃ CYKLU -11 DNI PO OWULACJI

Dzisiaj wzięłam wolne z pracy, pojechałyśmy z koleżankami na miasto i do Rossmana :D
Bo teraz w Rosmanie tusze do rzęs -49 % :D :D :D
Czaje sie na nastepny tydzień bo będą fluidy i pudry w tej promo. :P :)

Powinnam dostać dzisiaj okres ale jeszcze nie mam ... :)
Ale będzie czuję to , brzuszek kłuje, cyce wielgachne i wrażliwe ...
Idzie idzie ciota :D
Jakoś się szczególnie nie przejmuje ...
Dziwne bo na pewno jutro albo pojutrze dostane okres i bede ryczała jak bóbr ... :P
trudo...
Dzisiaj to dzisiaj , jutro to jutro :D



Jery jakie mam zmywanie w kuchni... Ogień!
Od piątku czeka :P Hy hy hy ... :D
Ale nie ! Zaparłam się i powiedziałam że nie pozmywam!
mąż niech zmywa :P
I ch*j nie pozmywam , nie dam się!




<3 <3 <3 <3 <3

Shafuli Z pamiętników trzydziestolatki 9 listopada 2015, 22:12

Przyszła jak zawsze z wielkim przytupem. NO tak miało być :) Ten miesiąc będzie obserwacyjno- leczący. Z resztą i tak globulki jakie dostałam są plemnikobójcze więc nawet jakbyśmy chcieli to nic z tego nie będzie ;)
Dzisiaj sprawiłam sobie prezent na poprawę humoru :) Zestaw kluczy nasadowych - marzyłam o nich od lat i wkrętarkę - jest boska...nie wiem jak mogłam żyć bez niej :) Teraz końcówka remontu i naprawy w garażu będą jeszcze przyjemniejsze :) Muszę zająć się czymś żeby nie myśleć a kocham majsterkować i grzebać przy motocyklach :)

ma_pi Demotywator 9 listopada 2015, 22:19

Jestem po histeroskopii. Zabieg ten bardzo odradzał mi lekarz w poprzedniej klinice. Twierdził, że u mnie jest bezcelowy.
Moja histeroskopia diagnostyczna zmieniła się w zabiegową. Lekarz wyciął mi przegrodę, wcale nie jakąś bardzo małą. Podobno z nią o naturalną ciążę byłoby ciężko, nawet bez problemów ze strony męża. Zawsze słyszałam, że mam bardzo małą macicę. Teraz już wiadomo dlaczego taka mała była.
Jestem wystraszona, załamana, strasznie wkurzona. Mam ogromną nadzieję, że wszystko ładnie się zagoi, nie będzie znów zrostów i takie tam. Nie wiem, jak to wpłynie na nasze plany ivf. Może się znów wszystko przedłużyć. Dowiem się może za 2 tyg.

Mały update jeżeli chodzi o karmienie :) laktator elektryczny działa cuda! Ilość pokarmu zdecydowanie rośnie i zamiast odciągać po 40-60ml to czasem odciągam nawet 140!!! Odciąganie jest troszkę czasochłonne, ale daje radę w trakcie odciągania ogarnąć małego albo coś więc nie jest to tak całkiem zmarnowany czas :) całkowicie odpuściłam karmienie z cyca. Wiem już skąd się wziął ten nasz problem, to z tej pleśniawki. Maksa ten język bolał gdy ssał cyca, z butelki jednak łatwiej leci i jest gładziutka więc nie bolało. Jego bolało i gorzej ssał, więc ja miałam mniej pokarmu zamiast więcej, więc jemu jeszcze gorzej się ssało, no i tak to się skończyło. Trochę już podleczyliśmy tę pleśniawkę i z dwa dni temu widziałam że gdyby się uprzeć bardzo to dało by się zlikwidować te butelki i wrócić na cyca, bo czasem nawet je, ale trochę mi wygodniej z tym karmieniem z butelki własnym mleczkiem. Głównie dlatego że mogę małego zostawić u kogoś i nie patrzeć na zegarek, zresztą zaczęłam ćwiczyć by odzyskać formę i nie powinnam karmić 4h po wysiłku by mały nie spijał czegoś tam, więc zapas z lodówki i heja :) Nie wiem jak długo tak pociągnę, że będę karmić własnym odciągniętym mleczkiem, ale na razie nie jest to nawet bardziej czasochłonne niż kp, bo to co tracę na odciąganiu zyskuje na czasie karmienia bo nie wisi mi na cycu co chwile :) Ilościowo jeszcze troszkę nam brakuje żeby zaopatrzyć Maksa na 100% ale już niedługo :) Tak że tego, nie ma tak źle :) może jeszcze mnie kopnie żeby powalczyć o powrót na cyca jak zapotrzebowanie będzie wystarczające i pleśniawka zniknie, ale póki co tak mi dobrze :) czasem dla relaksu i zacieśniania więzi cycujemy w ramach drobnej przekąski :)

Pozdrawiamy i dziękuje bardzo za wsparcie gdy marudziłam o teściowej :* jesteście wielkie!

50% ciąży za nami :)

kama005 Czekając na nasz cud. 9 listopada 2015, 22:42

Podbrzusze pobolewa, co jakiś czas coś zakłuje.

Dzisiejsza beta 1140!!!!!!!!! progesteron 63,71nmol czyli 20ng. Biorę duphaston a nie luteinę więc może nie jest tak źle...

Cieszę się że beta tak skoczyła :) Od razu mam lepszy humor :)

100krotka:) Czekając na druga kruszynkę... 10 listopada 2015, 00:07

Po wizycie masakra;/ Z Lenka oczywiscie wszystko dobrze dzieki Bogu ale tk bylam zla ze kilka godzin ze mnie chodzila ta zlosc ;/

Lekarz zlapal opoznienie ;/ weszlam 50 min pozniej niz powinnam a ze bylam 10min wczesniej wiec siedzialam rowna godzine ;/ w gabinecie zostalam odchaczona na liscie zbadana i wykonano usg krore trwalo moze z 3 min. Wyniki moczu to moze zle wyszly od luteiny a moze maminfekcje moczowa na wszelki wypadek dostalam leki. Moje bole coz nie wiadomo skad sie biora bo szyjka wyglada dobrze jest prawie taka sama jak byla ostatnio...Zaplacilam lekarzowi wyszlam z gabinetu z przychodni weszlam do samochodu i sie rozplakalam ;( kurcze nie wiem juz sama czy zostalam totalne olana przez wlasnego lekarza czy co...mial gorszy dzien spieszylo mu sie czy co...od swojedo lekarza liczylam na wieksze zainteresowanie biorac pod uwage ze cos sie dzieje. nie troche dzisiejszej wizyty mam nadzieje ze wiecej cos takiego sie nie powtorzy.

Za dw tyfodnie jade na kontrolne usg mam nadzieje ze wszystko bedzie ok i lekarz tez.

Dagers Czas zacząć, zmagania po 30-stce 10 listopada 2015, 07:15

Wklepie sobie tutaj jego wyniki, coby potem kartki nie szukac, jakbym chciala cos sprawdzic.

Wiek: 44
Okres abstynencji: 2 dni
objętość: 1ml >1,5ml [-] poniżej normy
czas upłynnienia: 15 min < 60 min
kolor: opalizujący = opalizujący
lepkość: w normie
Ph: 7,8 >= 7,2
Koncentracja: 33 mln > 15mln
Mobilność: 57% > 32%
A ruch szybki postępowy: 27% > 25%
B ruch wolny postępowy: 30% > 7%
C ruch nie postępowy: 9%
D nieruchome: 34%
żywotność: 66%
agutynaty: nie obecne
komórki okrągłe: 2 mln <1mln [-] powyżej normy
morfolofia: 4% > 4% dolna granica normy

mk oczekiwanie 10 listopada 2015, 08:29

dzis bedzie dla mnie troche trudny wpis, ale gniecie mnie i uwiera i musze to z siebie wyrzucic. wczoraj bylo wyjatkowo nieciekawe serduchowanie. nie czulam prawie nic- w sensie nic przyjemnego i w sumie czekalam az sie skonczy. ukochany musialby byc slepy zeby nie zauwazyc ze cos jest nie tak, ale nic nie skomentowal. on w ogole taki jest ze na te tematy nie umie i nie chce rozmawiac. to ze nam dobrze w lozku to niezly fart :)
wydaje mi sie, ze moze to przez to, co wczesniej zjadlam- czulam jakis dyskomfort. nie zawsze jest tak, ze osiagam szczyt ale zawsze jest super przyjemnie. a wczoraj- naprawde nic. w ogole czulam sie tam tak lepko- zazwyczaj jest wilgotno i jest poslizg;) w koncu po to jem to zakichane siemie.
szczerze mowiac zastanawiam sie nawet czy kochany skonczyl czy udawal ze skonczyl, zeby sie tez juz nie meczyc. nie wiem zupelnie co o tym myslec. pierwsze serce w tym cyklu bylo cudowne- zreszta zawsze jest tak, ze po okresie rzucamy sie na siebie jakbysmy miesiacami nie byli razem. a potem jest roznie- ale nigdy nie bylo tak jak wczoraj!
staram sie nie dolowac, ale to jakis dziwny czas- w weekend mialam najgorszy czas w biegu od miesiecy, naprawde slabo mi poszlo. wczoraj najgorszy seks od miesiecy- jakie wtopy mnie jeszcze czekaja? i czym moja slaba forma jest spowodowana?
zaczelam brac zelazo- czy to ma jakis wplyw? (zaczelam je brac bo czulam ciagle zmeczenie i wyczytalam, ze zelazo na to pomaga).
ech, nie wiem co myslec. dzis dosyc intensywny dzien- kochany w delegacji, laduje wieczorem. ja po pracy mam joge. mam nadzieje, ze jakos to zleci i moze jutro znow sprobujemy i sprawdzimy, czy ja w ogole dzialam czyod tych staran juz sie zupelnie popsulam.....

No niestety musze wrocic na metformin :( znow zle sie czuje...przytylam 10kg od narodzin corci :( jeszcze tyle w zyciu nie wazylam :( pallaicho wyglad, ale niestety odbija sie to na moim samopoczuciu, energii i calym zyciu bo nie mam sily nic robic, dowszystkiego musze sie zmuszac i jestem przez to nerwowa...no nic trzeba zaczac robic tak samo jak podczas staran...w sumie jesli mamy znow sie starac za 2 lata to lepiej zeby bylo juz wszystko uregulowane a nie znow czekanie latami na ciaze..bo czasu bede miala coraz mniej...
Sarcia super, rosnie mi dziewczynka, staje na nogi, uwielbia psy...czolga sie do nich do poslania i sie wtula...musze dziady teraz kapac czesciej..z brutalem tragedia..wazy 36kg i nie lubi sie kapac wiec mam demolke w lazience przy probach wykapania dziada...Piti wazy tylko 12kg i znia problemu nie ma.
no wiec oficjalnie otwieram znow walke z pcos :(
na dodatek mam jeszcze niedobor wit d i lekka anemie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 listopada 2015, 08:37

muminka83 My 25 listopada 2015, 11:46

Codziennie sobie powtarzam byle do 30 listopada. Kiedy to się skończy.
Próbuję sobie jakoś zapełnić czas - więc kończę wyprawkę bo to co miało być na kolejne miesiące zamówiłam w tym i zostały dosłownie tylko kosmetyki i higieniczne dla mnie do szpitala.

<3

i po wizycie u gina :) wyszłam stamtąd o 21.30 ALE:
jajeczko ładnie urosło z 10mm na 17,5 X 15,5mm, endo też ładniejsze - teraz 8,4mm a było chyba 5 więc albo estrofem działa albo winko pite wieczorem :) jedno z dwóch albo raczej oba :) powiedziała, że ładnie to wygląda, dziś idę na pregnyl i staramy się :) później jakby coś to jeszcze CLO w grudniu a potem odpoczynek od stymulacji.... szkoda... ona po trzech cyklach z CLO robi 3 cykle przerwy, a gdzieś czytałam, że CLO można brać do pół roku i potem przerwa.
z mężem się w tym miesiącu umówiłam, że ma mi dziecko zrobić :) bo jak nie to herbatę od przyszłego miesiąca sam sobie będzie robił hehehe
oj czuje, że się będzie w tym miesiącu bardzo starał :P
i jak zwykle: wie, że wieczorem trzeba zrobić to i owo to on specjalnie idzie się kąpać jako drugi, ja już leżę i czekam a jemu się nie spieszy, potem się kładzie, nakrywa kołdrą i słyszę "to dobranoc, Asiu, do jutra" i słyszę w jego głosie, że powstrzymuje się, żeby się nie śmiać bo wie na co ja czekam :P głupol jeden no :) dobrze, że nie strzela fochów i jak wie, że mam te dni to nawet nie muszę go namawiać do przytulania, jeszcze mi nigdy nie odmówił, wie że trzeba i już :) zawsze zwarty i gotowy :)

17t2d

Piąty miesiąc! Jupi!!! :-D
Wczoraj byłam na wizycie żeby posłuchać tętna Kacperka i zrobić korektę zwolnienia bo ginka pomyliła się przy jego wypełnianiu. Ślicznie bije maluszkowi serduszko :-D Ginka cieszyła się razem ze mną :-D Mówiła, że wszystko jest jak w najlepszym porządku, a serduszko przepięknie pracuje :-D Oby tak dalej :-)

Tak bardzo kocham mojego maluszka :-*** Nie mogę się doczekać aż go zobaczę... Ale niech siedzi w brzusiu spokojnie do kwietnia, a potem niech się dzieje :-D Za jakieś 2 tygodnie czeka nas glukoza i krzywa cukrowa, 3-go grudnia kolejna wizyta :-) Jak będę miała trochę więcej czasu to wstawię zdjęcia. Ciocie zobaczą jak urośliśmy :-D

Buziaki :-*

Sanna Ja i On rowna sie moze jeszcze KTOS :) 10 listopada 2015, 10:17

10dpt ból głowy wczoraj ustąpił pojawił się ból małpowy, który może być ciążowy :)

adora Kruszynko, czekamy na Ciebie. 10 listopada 2015, 10:47

37,3 temp ale nie wpisuje jej, bo to z powodu choroby. Dalej mnie boli prawa strona. Co za cholerny czas, no....

ma_lina Odwyk od termometru 10 listopada 2015, 10:48

wg owu 14t1d

Czekamy na ruchy maluszka. Wiem, że to może jeszcze potrwać.

Za tydzień badanie w szpitalu na Karowej. Mam nadzieję, że wszystko jest dobrze i będziemy mogli trochę odetchnąć.

Już 100dni ciąży za nami. Czas się dłużył, ale jak teraz o tym myślę, to mam wrażenie, że dopiero co robiłam test.

W święta będziemy w 22 tygodniu ciąży. A to oznacza, że po nowym roku dziecko będzie miało szansę na przeżycie. Mam nadzieję, że trochę jeszcze zaczeka, ale ten 24 tydzień jakoś wydaje mi się taki bezpieczniejszy niż 15...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)