Co robić ???!
Jestem zła sama na siebie 
Zaczęłam mieć wątpliwości. Im bliżej, tym bardziej nie chcę..
Boję się,że gdy pojawi się dziecko w naszym życiu, nie zdołamy kupić czegoś swojego, nawet mieszkania. Obawiam się,że nie sprawdzę się jako matka. Jestem mało samodzielna, wycofana 
Boję się,że nie dam rady, że sobie nie poradzę w tej roli.
Myślę ,by przełożyć starania do czasu aż będziemy mieli swoje cztery ściany.
Do tej pory byłam pewna. I nawet teraz ,gdy mam bolące ,ciężkie cyce, towarzyszy mi nadzieja że być może się udało (choć wiem,że nie. Cyce bolą co miesiąc).
Niby chcę ,a się boję..
I co z tym zrobić ?
21cs
21dc
wtorek
Oj co to był za dzień. Jest 21:00, a ja dopiero teraz usiadłam i odpoczywam. Generalnie bardzo bardzo pozytywnie.
NFZ też zaskakuje pozytywnie.
Okazuje się, że do IUI możemy podejść z kolejnym cyklem, czyli za kilka dni. Będzie na cyklu naturalnym. Mam 8-9 dnia cyklu przyjechać na monitoring. Modlić się tylko, żeby 8-9 dzień cyklu nie wypadł w weekend.
Oprócz tego, musiałam zrobić dodatkowe badania, bo wyszła w międzyczasie nowelizacja ustawy invitro.
Oprócz badań na żółtaczkę typu C, B, kiłę, HIV, musiałam zrobić dodatkowe. Na szczęście dziś mi się udało (właśnie wróciłam z laboratorium).
z krwi:
Różyczka IgG
Toxoplazmoza IgG
Toxoplazmoza IgM
CMV IgG (cytomegalia)
CMV IgM
wymaz:
cytologia
chlamydia trachomatis wymaz PCR
posiew tlenowy
posiew beztlenowy
posiew na grzyby
Za wszystkie dzisiejsze badania zapłaciliśmy z 10% zniżką 366 zł. Niestety tych badań NFZ nie refunduje.
Także czekamy na nowy cykl. Nie wiem jeszcze jak ja załatwię "zwolnienie" z pracy na "te dni".
Generalnie pozytywnie. 
I jak mam się nie rozwyć czytając takiego smsa od męża :
Znowu siedzę w pustym domu,
nie mogąc porozmawiać i pobrudzić nikomu.
W domu porządki i inna robota,
a za oknem deszcz i słota.
W garażu brudzą i wyją psiaki -
niezłe rozrabiaki.
Tęsknię za moją kochaną żoną
z dziećmi na długo uziemioną.
Leży w Warszawie w szpitalu u św. Zosi
i to odważnie i cierpliwie znosi.
Jutro zagoszczą u niej mąż i rodzice,
aby świętować niepodległości kolejną rocznicę.
Bardzo ją jutro uściskają
i otuchy dodają.
Kończę ten wierszyk już Kochana
bo muszę jutro wstać z rana.
Ps. Pozdrów nasze dziatki,
żeby pobyły jeszcze trochę w brzuchu matki 
Ja chcę do domu! Boże dlaczego mnie to spotkało??? Powiedz mi!!!
A więc dziś o 18.00 mieliśmy wizytę u gina
w sumie dobre wieści
szyjeczka mięciutka,króciutka czyli porodowa
Zosia na tą chwilę waży 3kg
kluseczka mamusi
co prawda na wagę patrzę z przymrużeniem oka bo lekarze dość często się mylą
gin chciał mi dać skierownie do szpitala z uwzględnieniem do cc,ale niechciałam
tylko w karcie ciąży uwzględnił że ciąża jest z ivf 
a tak ogólnie wszystko w najlepszym porządeczku z Naszą Kluseczką
rośnie zdrowo i mocno się wiertasi
ogólnie termin mam na 27listopada ale doktorek powiedział żebym pojechała do szpitala 23listopada i troszkę skłamała np,że wody mi odeszły
a wszystko po to żeby mnie przyjęli i żebym nie musiała przechodzić terminu :-)Doktorek jest naprawdę w porzo

14 tc

13t4d
TP 13 maj 2016 
Melduje się po wizycie
jestem szczęśliwa moje malce są żywe i zdrowe nie ma podejrzenia chorób genetycznych serduszka są biją , nóżki 4 łapki 4 każda łapka i nóżka pięć paluszków
kość nosowa widoczna , przeziernośc karkowa prawidłowa bez odchyleń . i tak:
maluszek A
13t4d
TP 13.05.16
CRL 7.47cm
NT 1.30mm
maluszek B
13td4
TP 13.05.16
CRL 7.49cm
NT 1.32mm
serduszka u obu maluszków biły ale słuchaliśmy tylko u A 163.76bpm ponieważ maluszek B był tak ruchliwy że nie dał się złapać 
Według usg mają 14t1d

kiedy już chcieliśmy je podejrzeć co tam chowają to pleckami się odwróciły i lekarz stukał w brzuch i nie było widać
szkoda ale miałam wrażenie że maluch A nie miał nic między nóżkami świeciły się na biało 3 kreseczki i mój M mówił że chyba to samo widział .
maluszki są dwujajowe dwuowodniowe płyn owodniowy w normie maluch A leży główką do dołu a maluszek B główką do góry mam nadzieje że nogami będzie się pchał pierwszy 
plamieniem mam się nie przejmować bo prawdopodobnie to z szyjki albo coś pękło jakieś naczynko ale na usg nie było widać prawdopodobnie się zrosło szyjka prawie 4cm kosmówki zlepione jak zcementowane ( określił je tak lekarz) nic nie odstaje infekcji nie mam prawdopodobnie wszystko jest spowodowane hormonami :/mam stosować dalej provag i multi gyn jak mi pomaga. z innych leków kontynuacja duphastonu 
a to moje malce 
dwie główki i woddali mała girka




a tak prezentuje się brzuszek mamuśki w końcu zaczyna rosnąć 

i bokiem także prezentacja nowych spodni 

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 listopada 2015, 21:56
I po wizycie. Wielkosc 3mm niestety jeszcze serduszko nie bije:( tego sie wlasnie obawialam:( wizyta za tydzien. Tydzien stresu. Rermin mam na 1 lipca. Wg usg to zaczynam 6 tydzien a wedlug programu koncze 6. Takze troche roznica jest.
Jakos na sile dzis pisze.
Szczesliwie wrocilam z Polski, to byl super czas z rodzina.
Postanowilam olac tym czasem wykres. Od jutra zaczne pomiary.
Zdobylam luteine i dwa mce polykam sobie bo moze pomoze, a na pewno nie zaszkodzi.
Robie sie coraz bardziej spokojna. Azymut obralam na ivf i do tego czasu niech sie dzieje wola nieba z nia sie zawsze zgodzic trzeba 
Zawsze jest mi tak milo gdy czytam komenty dziewczyn. Dzis poczytalam kilka pamietnikow a pamietnik inessy otwieralam z drzacym sercem...
Oj wszystkim nam zycze spelnienia tego jedynego pragnienia.
Zawsze chcialam miec blizniaki, gdy to mowilam ex mezowi to sie strasznie krzywil. Teraz to chce choc jedno zdrowe dzieciatko. A i dwojka nie zaszkodzi.
Ide spac najedlismy sie, rodziny poupychaly nam jedzenia jakbysmy na Grenlandie jechali. Ale wszystko takie dooobre, trzeba bedzie wybiegac albo ze Scotem Hermanem wycwiczyc 
Macho jak zwykle olał sprawę komórek okrągłych i zrzucił na mnie dowiedzenie się o co chodzi.
Internet mowi jedynie o jakiejs infekcji bakteryjnej lub stresie oksydacyjnym uszkadzajacym plemniki i konieczny jest posiew nasienia. To się chłop ucieszy.
Więcej można doczytać tu => http://badanie-nasienia.pl/o-badaniu-nasienia/leukocyty-w-nasieniu/
No a ja w tym czasie postanowiłam wrócić do formy i wznowiłam ćwiczenia z moją ulubienicą Tammilee Webb. Z jej ćwiczeniami na brzuch mogłam się swojego czasu pochwalic kratką, ale to było lata świetlne temu.
Tym razem wybór padł na nogi i pośladki. Cykl trwa ok 30 min (2 x 15min). Ja natomiast (stara babcia) zrobilam 7 min (sic!) i miałam zakwasy przez 4 dni! Oesu
jeszcze nigdy tak długo mi sie to nie przytrafiło. Chodziłam jak połamana. Jutro pewno też, bo dziś kolejne minuty zrobie, może nawet więcej niż 7.
Pierwszy raz odczułam emocje które towarzysza odbieraniu wyników bety
Prawdę powiedziawszy mimo, że wiedziałam, że w ciąży nie jestem czułam lekka nutę zdenerwowania 
Wynik przeżyłam bez większej depresji.
Pozytywy "nie bycia w ciąży":
- będę mogła bawić się na całego w Poznaniu
- w maju będę miała mniejszy brzuszek i będę mogła się lepiej bawić na weselu
- może załapie się jeszcze na wesele w sierpniu
- będę miała więcej "ciężarnego lata", żeby wykorzystać wszystkie moje "ciążowe sukienki"
- może uda się nam zrobić super prezent pod choinkę 
Negatyw jest tylko jeden i oczywisty - nie będzie dziecka.
Skończyło mi się konto premium, ale stwierdziłam, że narazie nie wykupuję, bo i tak olewam mierzenie tempki, bo zaczęłam wczoraj Dupka 2x2 i czekam na @, więc sprytnie wykupię sobie premium w nowym cyklu
Po co mam marnować premium na cykl, w którym się już nie przyda 
Planujemy wybrać się na ponowne badania nasienia z Jackiem. Wcześniej był u niego problem z upłynnieniem, i chciałabym przed badaniem zastosować u niego Flavamed lub Mucosolvan, żeby sprawdzić czy wpłynie to jakoś na parametry. Właściwie to, żeby mieć pewność, że to akurat to pomaga powinniśmy zrobić badania przed i po zastosowaniu, ale idziemy na skróty 
Zastanawiam się nad negocjacja z ginem o zastosowaniu pregnylu. Chciałaby mieć pewność, że pęcherzyk pęknie, a to daje mi jej więcej tak myślę. No i kwestia dyskusyjna jest monitoring, a konkretnie jego termin. W tym cyklu 11dc nie było nic, a 14dc już 15mm jajco, i wydaje mi się, że nie ma sensu żebym szła na monit w 11dc. Wolałabym iść np. 13dc i potem za kilka dni zobaczyć czy pękło czy nie ( oczywiście zakładam, że urośnie piękne jajko
). Uważam tak również ze względu na kwestie finansowe, ponieważ jedna wizyta u mojego gina to 120 zł. I przy trzech wizytach w miesiącu to prawie 400zł. Dla mnie niestety to sporo.
Policzyłam sobie, że jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to około 2-5 grudnia powinna być owulka, bo @ wyliczyłam na 17-20 listopada.
I wtedy testowanie wypadnie około 17-20 grudnia
I pod choinkę byłaby najlepsza niespodzianka na świecie
Zobaczymy jaki Bóg ma dla nas plan
35 TC (34t1d)
Nasz Maluszek rozwija się prawidłowo !!! Nadgonił prawie 2 cm w brzuszku i 275 gram na wadze
Czyli faktycznie po 34 TC następuje jakiś skok rozwojowy i płód znacznie więcej przybiera
Brzuszek faktycznie jest mniejszy od reszty ciała, ale o niczym chorobowym i patologicznym to nie świadczy. Lekarka powiedziała, że najważniejszy jest równomierny wzrost, czyli, że każda część rośnie równomiernie i ta różnica wymiarów z badań jest stała. Zresztą te algorytmy z USG też trzeba brać z przymrożeniem oka. Od tej chwili się nie zamartwiam. Dwie lekarki mówią że jest Ok to jest OK. Mąż po wizycie uśmiechnięty, mówi że wiedział, że wszystko jest dobrze i Maks jest zdrowy

Łożysko me zdrowe, bez oznak odklejenia czy zwapnienia ( bo i takie jazdy na bani już miałam), Widzieliśmy Maksa wątrobę, żołądek, nerki i pęcherz wypełniony po brzegi
Synek pewnie zaraz po tym zrobił siusiu. Wszystko co w jego brzuszku być powinno
Dopytywałam się też o wyniki mojej tarczycy czy nie zna niskie ale są dobre 
Nasz pierworodny aktualnie ma 1991 gram, brzuszek 267 mm ( mieści się na 5 percentulu
), główka 307 mm, nóżka 66 mm, wymiar dwuciemieniowy główki 86 mm. Kochane moje Szczęście, kochane milimetry 
A tak w ogóle to śnił mi się syneczek jakieś dwie noce temu. Karmiłam go i przewijałam. Miał śliczną pucatą buziulkę, piękne brązowe oczka po tacie i to spojrzenie magiczne jak P. KOCHAM KOCHAM KOCHAM

Z frontu ciążowego - pojawiło się coś nowego. Zaczęły mi puchnąć stopy i dłonie. Jak wstanę rano to dłonie są jak obwarzanki ( nie mogę zacisnąć je w pięści) a stopy bolą jak po maratonie. Robię sobie chłodne kąpiele w misce, potem żel na opuchnięte nogi które poleciła mi Pani w aptece a potem siup do góry i staram się tak poleżeć chociaż z pół godziny.
Zmienił mi się też kształt brzucha. Do tej pory był okrągły ale szpiczasty w msc pępka a teraz hehe zrobił się tam płaski i mam tam taki " talerzyk" Tak sobie pomyśleliśmy że Synek pewnie się odwrócił i faktycznie. Na badaniu wyszło że Maks nadal leży główkowo ale już twarzyczką do dołu, czyli pozycja idealna do porodu. Nie widzieliśmy przez to jego twarzyczki ale to nic 
Moja siostra, która też jest w ciąży, będzie miała córeczkę, Ninę. Wczoraj na badaniu, bo byłyśmy razem, wreszcie się pokazała. Szwagier hehe z letka nie pocieszony bo liczył na drugiego chłopaka, ale ja tam się cieszę. Mieszkamy kilka ulic od siebie i dzieciaki będą się razem wychowywać.Fajnie, różnica wieku będzie tylko 4 miesiące.
A druga najstarsza siostra pytała się ostatnio co bym chciała dla Małego dostać, no to jej wymieniam co już mamy a Ta w śmiech..." To Wy już wszystko macie
" stwierdziłam, że nie będę czekać aż ktoś coś mi podaruje, ja zawsze byłam samowystarczalna i wszystko wcześniej planowałam. Zresztą od tej siostry mamy już ciuszki, łóżeczko, leżaczek starszego typu i podgrzewacz po siostrzenicy, więc to nie tak że nic nie dostałam
Stanęło na tym, że kupi Nam matę edukacyjną. Super bo tego właśnie nam brakowało, a bałam się że przed porodem z kasą się nie wyrobimy. Do zakończenia wyprawki brakuje nam tylko kosmetyków, art. higienicznych i skompletowania pierwszej apteczki Maksa - czyli w sumie drobiazgi 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2015, 10:59
Dziewczyny bede pisac o tej diecie po kawalku, w czasie jak mala bedzie spac...
otoz tak..ja metformine biore sama..mam wszytskie badania, potwierdzone pcos, lekarze nie wierzyl,ze sama moge zajsc w ciaze..klinika nieplodnosci bala sie stymulowac... branie metforminy na wlasna reke to ryzyko i nie moge tefo komus polecic, opisuje tu tylko to co ja zrobilam....
od razu weszlam na dawke 1700mg ( 2x 850), . Przez tydzien sraczka i bole brzucha, mdlosci..ustapilo dopiero jak wprowadzilam swoja diete oparta na wiele medycznych wypracowaniach odnosnie pcos, insulinoopornosci...
a wiec tak..najwazniejsza zasada...jedzenie co 3hr z zegarkiem na reku, bo beda rewolucje!
uzywam tablic kalorii
www.tabele-kalorii.pl
trzymam zapotzrebowanie kaloryczne wyliczone pode mnie, odejmujac przy tym 200kcal aby chudnac..u mnie to musi byc 1500kcal, nie mniej niz 1400 bo waga nie spada....duza ilosc wody..szklanka przed kazdym posilkiem lub pomiedzy posilkami,ja dodaje odrobine soku z cytryny dla poprawy pg i wit c.
Oprocz tego brac wit d, bardzo istotna jesli czujemy sie bez sily, lapiemy chorobska...do suplementow wit D obowiazkowo duza ilosc zielonych warzyw, musicie dostarczac wit k, to jest kluczowe.
SNIADANIA: jem praktycznie same bialka...jajecznice bez tluszczy czy jajka pod kazda postacia, mleko kozie czy wy mozecie inna, nie zwracam uwagi na zawartosc tluszczy, bo one sa potrzebne, jogurty naturalne, orzechy, ryby...nie mieszac owocow i warzyw w tym posilku..sniadanie jem o godz 7..o 10.00 2 sniadanie...warzywa i owoce pewnie wskazecie owoce ze maja duzo cukrow, tego tez potzrebujemy!) dzisiaj np zjadlam jablko i 4 srednie pomidory..kolo 13.00 przekaska pierwsza...albo owoce i warzywa albo bialkowe typu jogurty...obiad jedzcie salataek ile dusza zapragnie, bez ziemiakow, ryzu, makaronow..jedynie mozecie kasze.
mala sie budzi, dalszay ciag pozniej
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2015, 07:59
Z ciekawosci zrobilam test i spodziewana tlusta ... jedna kreska sie pojawila, w sumie to sie nie dziwie bo jakos w tym cyklu mialam bardzo, bardzo malo sluzu plodnego... mezus sie jednak sprawdzil bo serduszek sporo w porownaniu do pozostalych cykli, no nic w sobote jedziemy kupic rower stacjonarny i mam nadzieje, ze znajdzemy odpowiedni w dobrej cenie
Poza tym znajomi do nas wpadna, wiec moze troche poszalejemy, zeby zrzucic caly ten stres i smutki dnia codziennego
Milego i owocnego dnia kochane 
14dc
Ćmi mnie ten prawy jajnik. Nie wiem czy to siła autosugestii, czy ten pęcherzyk faktycznie rośnie. Oby oby
Mimo wszystko będziemy działać. Czekam na mężusia aż wróci z pracy o 13 (grrr pracować 11 listopada, masakra trochę, nie?) i wezmę go w obroty
Jutro dopiero wieczorem ewentualnie będziemy działać. Bo jak urośnie pęcherzyk do minimum 18mm to dostane zastrzyk Ovitrelle na pęknięcie. I wtedy to już maratonik 
A dziś korzystając z dnia wolnego może spotkamy się ze znajomymi wieczorem.
I już nie mogę się doczekać weekendu. Niby to tylko 2 dni, ale trochę odpoczynku nam się przyda. Wyluzowania i zapomnienia. Jeśli z pęcherzykiem się uda, to akurat na wyjeździe trafimy w dni płodne
I do dzieła! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2015, 11:07
Dawno nie pisałam choć zagladalam z ciekawością do pamiętników. Ogólnie jakoś wyluzowalam z ciaza. Skoncentrowalam sie bardziej na innych sprawach, typu szycie, spacery z mężem, praca w pracy. Teraz jestem bardziej zadowolona z mojego życia, choć czuje ze to wyluzowane wywołane jest w dużej mierze przez poczucie beznadziejni i rozczarowania. Za tydzień mam wizytę z klinice na Starynkiewicza. Nie wiąże z nią dużych nadzieji. Niestety nie udało mi sie zrobić hsg. Maz zrobił badanie spermy w Polsce. Wszystkie parametry dobre poza obojętnością, która jest troche ponizej normy. W badaniach ukraińskich wyszło podobnie. Lekarz z którym rozmawialiśmy twierdzi, ze to nie powinien byc problem skoro wszystko poza tym jest ok. Niestety mój posiew na bakterie tlenowe wyszedł złe. Mam coli i coś na s. Dostałam na to antybiotyk w czapkach. Mam nadzieje, ze będę mogła umówić sie na hsg w grudniu. W ostatnim czasie dużo spraw sie zakończyło po naszej myśli. Przeszliśmy przez sporo biurokracji, byly chwile gdzie przyszłość naszej rodziny była w rękach jakiś anonimowych urzędników. Na szczęście Bóg nam pomagał. Czuje sie o wiele spokojniej.
To wszystko co sie dzieje od jakiegoś czasu w moim życiu, uświadomiło mi jak mało zależy ode mnie. Wszystko mogło sie potoczyc zupełnie inaczej, nie zależnie od tego co ja bym nie robiła. Zawsze wierzyłam, ze moje życie jest w moich rękach, ze jak coś chce to osiągnie, a tu niespodzianka.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2015, 12:35
21cs
22dc
środa
Wczoraj robiłam badania, a dziś już odebrałam wyniki online. Nie będę tu wypisywać liczby i znaczków, napiszę ogólne wnioski:
Cytomegalia - stan po przebyciu choroby, nabyta odporność,
Różyczka - stan po przebyciu choroby, nabyta odporność,
Toxoplazmoza - dawne przechorowanie toksoplazmozy, nabyta odporność.
Najlepsza sytuacja dla mnie.
Nie mam obaw, że zachoruję podczas ciąży.
Na wyniki z wymazu czekam - pewnie ok 10 dni.
Nie napisałam wczoraj, że lekarka u której byłam w Poradni jest superrrrr! Ludzka, kontaktowa. Stwierdziła, że nie ma sensu, aby mierzyła temperaturę, bo odkąd prowadzę obserwację, mam 21 cykli niemalże identycznych tzn. wzorowe cykle, zawsze jest owulacja, zawsze jest skok, zawsze mniej więcej w tym samym czasie (od 9 do 13 dc). Powiedziała, że dalsze mierzenie temperatury jest bez sensu, bo powielam tylko te same wzorcowe cykle. Radziła, aby odstawić termometr i używać tylko testów owulacyjnych, wyluzować się, pójść z mężem na spacer itp. Wzięłam sobie to do serca, bo po co mi to mierzenie temperatury?
Zdecydowałam więc, że przestaję mierzyć w całym cyklu. Będę tylko mierzyć w okolicy owulacji, aby mniej więcej wiedzieć kiedy jest skok temperatury (po skoku zawsze mam 13 dni i miesiączka). Takie mierzenie z zaznaczeniem skoku pozwoli mi określić długość cyklu zanim się skończy i zaplanować działania (wizyty, zwolnienia, zastępstwa) na kolejny cykl.
Co do leków lekarka mówiła, żebym dalej brała to co biorę plus dorzuciła mi Folacid 5mg - czyli mega dawka kwasu foliowego ze względu na moją mutację genu.
Mój zestaw obecnie:
acard 75 mg - 1x dziennie
euthyrox N 75 mg - pół tabletki/ doba
Femibion Natal 1 - 1x dziennie (tam jest zmetylowana postać kwasu foliowego)
wit. D 2000 - 1xdziennie
Folacid 5mg - 1x dziennie
Oprócz tego biorę ziołowe tabletki na uspokojenie, bo mam strasznie wysoki puls. Trochę pomagają, ale mogłoby być lepiej. Internistka wczoraj nie chciała mi przepisać leków na uspokojenie ciut mocniejszych, bo stwierdziła, że wysoki puls może być od choroby (anginy). Mam się wykurować na dobre i jeśli wysoki puls się utrzyma to wtedy przyjść.
A puls mam średnio ok 90 - 105, a w weekend miałam 4 razy 120. Mój puls nigdy nie schodzi poniżej 80.
Strasznie to męczy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2015, 12:36
Stwierdzam oficjalnie.. ciaza jest fatalna 
Mdlosci to totalna porazka.. nie daja normalnie zyc nie ma sie ochoty jesc NIC a czlowiek glodny mdli go cokolwiek wlozydo ust. I tak dzis nie poszlam do pracy osiagajac apogeum mdlosci.. nie rzygam to jedyny niewidoczny plus pozostawania w stanie bogoslawionym do konca 1 trymestru bo podobno w 2 ma byc lepiej. Mdli mnie od zapachow 3/4 zapachow mnie denerwuje i mdli. Mam dosc mam dzis dola
Strasznie ponury dziś dzień. Chmury zasnuły całe niebo, delikatnie mży i wszystko jest jakieś uśpione. Oczywiście w takich okolicznościach przyrody zaczęło mnie brać na rozmyślania. Coraz ciężej mi się od nich opędzić. W poniedziałek byłam u mojej ulubionej gin. Pokazałam kolejne prawidłowe wyniki zleconych badań i przekazałam, że jednak się decyduję na Hsg, które to próbuje mi zlecić od marca. Chyba jej nieco ulżyło, bo mam wrażenie, że już nie wiedziała co innego mi proponować. Potwornie się boję tego badania. Boję się wszelkich badań wymagających cięcia, kłucia lub dźgania. Bodajże rok temu miałam robione rtg wymagające podania kontrastu przez wenflon. Pomimo bardzo miłej pani technik oraz lekarki w prywatnej placówce, łzy mimowolnie płynęły mi przez cały czas wstrzykiwania kontrastu, a ciało naprężone do granic możliwości, drżało ze strachu jakby je prąd poraził. Nie dotrzymałam do końca zdjęć. Spojrzałam na to okropne miejsce, gdzie coś obcego wgryzało mi się w żyłę i zemdlałam. Obawiam się powtórki, a przecież wenflon to tylko początek. Gin opowiedziała mi dokładnie jak to Hsg będzie wyglądać. Gdy usłyszałam słowo "kulociąg" i co nim będą robić - mroczki zatańczyły mi przed oczami. Zdecydowałyśmy, że zrobię to badanie pod całkowitym znieczuleniem, w szpitalu nieco oddalonym od mojego miasta. Jest szansa, że dzięki znieczuleniu jakoś przetrwam, ale i tak bardzo się stresuję. Gdybym robiła to badanie w naszym miejscowym szpitalu, mogłabym liczyć na wsparcie mojej gin. Jednak wtedy nici ze znieczulenia, a bólu i pełnej świadomości odbywającego się badania najbardziej się obawiam.
Miałam zadzwonić do szpitala w poniedziałek po wizycie i umówić się na termin. Niestety nikt nie odbierał. Wczoraj zapomniałam. Trzeba będzie się zebrać w sobie i domknąć sprawę jutro. W końcu machina przygotowań już ruszyła, ustaliłyśmy, że powinnam je zrobić na początku grudnia. Nie mogę nawalić. Czuję, że każdy miesiąc zwłoki odbiera mi coraz bardziej szansę na zostanie ma... nawet nie potrafię tego wymówić, żeby nie zapeszyć!
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2015, 13:30
Główny sojusznik ciąży – progesteron
Jeśli chcesz zrozumieć, co dzieje się w twoim organizmie, skąd mogą brać się problemy z zajściem w ciążę, dlaczego mamy PMS i baby blues oraz co sprawia, że po porodzie możesz karmić piersią – musisz GO poznać.
Nazywany jest także luteiną i należy, razem z prolaktyną, oksytocyną i estrogenami, do rodziny żeńskich hormonów płciowych. Wydzielany jest przez jajniki i w niewielkiej ilości przez nadnercza, ale kiedy spodziewamy się dziecka, wytwarzaniem progesteronu zaczyna zajmować się ciałko żółte i łożysko. Zwykle witamy progesteron z otwartymi ramionami, bo to dzięki niemu udaje się nam zajść w ciążę i ją utrzymać. Natomiast kiedy jest go mniej np. przed okresem albo krótko po porodzie - dopada nas smutek. Wzloty i upadki progesteronu są zupełnie normalne - taki już jego urok. Żeby lepiej je znosić, warto mieć świadomość, skąd się biorą i czemu służą. Warto też wiedzieć, kiedy wymagają interwencji lekarza.
PROGESTERON WKRACZA DO AKCJI
W czasie dwóch pierwszych tygodni cyklu miesiączkowego jest go niewiele (norma to: 0,28-0,72 ng/ml). Uaktywnia się dopiero w okresie okołoowulacyjnym, czyli mniej więcej około 14. dnia cyklu. Wtedy jego ilość wzrasta (0,64-1,63 ng/ml), by osiągnąć najwyższy poziom w fazie lutealnej (ta faza trwa od owulacji do końca cyklu), a konkretnie - mniej więcej w 22.-23. dniu cyklu (4,71-18,0 ng/ml).
Jeśli nie dochodzi do zapłodnienia, ciałko żółte zanika w ostatnich dniach cyklu i poziom progesteronu zaczyna spadać. W rezultacie błona śluzowa macicy złuszcza się i występuje miesiączka. W tym czasie nastrój zwykle nam się pogarsza. To właśnie mniejsza ilość progesteronu tuż przed miesiączką skutkuje rozdrażnieniem i płaczliwością.
Sytuacja wygląda kompletnie inaczej, gdy dochodzi do zapłodnienia. Wtedy progesteron już nie odpuszcza. Jego ilość cały czas wzrasta. Początkowo wytwarzany jest przez ciałko żółte, a pomiędzy 9. a 11. tygodniem ciąży jego produkcję stopniowo przejmuje łożysko. Co ciekawe, w ciąży mnogiej poziom progesteronu jest wyższy niż w ciąży pojedynczej.
Uwaga! Jeśli po zapłodnieniu poziom progesteronu zacznie spadać, może dojść do poronienia.Właśnie zaburzenia fazy lutealnej (skrócenie fazy i/lub za niski poziom progesteronu) bywają przyczyną niepłodności u kobiet. Zbyt niskie stężenie progesteronu sprawia, że błona śluzowa macicy nie jest odpowiednio przygotowana do ciąży, więc implantacja zarodka kończy się porażką i dochodzi do wczesnego poronienia, którego kobieta może nawet nie zauważyć, bo często wypada ono w terminie miesiączki.
PROBLEMY Z PROGESTERONEM
Jeśli lekarz podejrzewa u kobiety zaburzenia fazy lutealnej, stara się ocenić jej długość.Normalnie powinna ona trwać 14 dni przeciętnie od 15. dnia cyklu (dzień po owulacji) do wystąpienia miesiączki. Żeby wiedzieć, czy rzeczywiście tak jest, sprawdza się temperaturę ciała. Po owulacji, w drugiej fazie cyklu, jest ona wyższa od temperatury w pierwszej fazie cyklu o około 0,5 st. C i na tej wysokości powinna utrzymać się do dnia miesiączki. Poza tym sprawdza się poziom progesteronu w dniach, w których powinien być najwyższy, czyli najczęściej 7 dni po owulacji. Dla pełniejszego obrazu powtarza się badanie w kolejnych 1-2 cyklach. Przy leczeniu niepłodności konieczne może być sprawdzanie progesteronu codziennie lub co kilka dni w fazie lutealnej. Jeśli lekarz zaobserwuje nieprawidłowości, może zalecić leczenie z wykorzystaniem progesteronu (w formie leku doustnego, podjęzykowego lub dopochwowego).
ZRODLO: http://www.mamazone.pl/artykuly/chce-byc-mama/przygotowania-do-ciazy/2014/progesteron.aspx
A więc kilka
było tuż po @ i... na tym koniec. Niestety mój D. wraca dopiero na 17/18 grudnia, czyli na święta
Akurat będę w okolicach owulki. Albo zdążymy albo kolejny stracony cykl będzie. Trudno się mówi.
17.11 mam wizytę u ginki. Muszę kilka spraw z nią poruszyć m.in. poziom progesteronu ( muszę znaleźć moje wyniki z 7dpo chyba). Zobaczymy jak mi ta wizyta pójdzie. Dodam jeszcze, że powinnam być wtedy w czasie owu
więc na pewno USG zrobi 
Zdam relację z wizyty 
Mam też problem z suknią... Niby mam jedną upatrzoną ale jeszcze szukam innych. Tematem ślubu jest ślub cywilny, nie kościelny. Szkoda troszkę bo nie miałabym wątpliwości co do sukni a tak to się zastanawiam w jakiej wypada iść... Masakra jakaś...
Pochwalę się kilkoma sukniami a Wy dziewczyny może mi pomożecie z moimi "wątpliwościami" 


do tej to mi brakuje tylko dodatków bo jakaś taka "łysa" jest 


czy w takiej pasuje iść na ślub cywilny? 

a to jest numero uno
wręcz się w niej zakochałam

czekam na Wasze podpowiedzi 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2015, 13:38
12dpo
test zrobiony i niezaliczony
jedziem dalej
napisałam do kliniki inv, która mnie najbardziej interesuje, zobaczymy co odpiszą
mam nadzieję że nie będzie to odpowiedź z dupy
ciągle się zastanawiam jak to będzie teraz z mrożeniem zarodków
bo jak mają zakazać no to będzie kaplica
i od kiedy zamierzają to zrobić
chcę w styczniu mieć już pierwszą wizytę za sobą
no i fajnie jakbym już była pewna w której klinice chcę mieć zabieg
z m. nie rozmawiałam ale nie boję się rozmowy, tzn boję się wyniku ale wiem co mam robić, a przynajmniej tak mi się zdaje
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.