Kobiety przyjmujące co najmniej 40mg żelaza dziennie, mają większą szanse na zajście w ciążę. Żelazo jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania komórki jajowej i chroni przed niepłodnością owulacyjną. Zadbaj zatem o odpowiedni jego poziom w organizmie. Wybieraj warzywa i owoce bogate w żelazo (buraki, szpinak, pestki dyni, suszone morele, botwinkę, rośliny strączkowe). Żelazo zawarte w mięsie, choć bardzo dobrze przyswajalne, zawiera inny rodzaj żelaza, nie wpływający na płodność
Wczoraj tak na szybkiego napisałam kilka słów i wstawiłam fotkę bo wiem że niektóre z Was z niecierpliwością czekają na wieści.
Dzidziuś podrósł(a) sporo i TP przesunął się na 14.05.2016 a więc okazuje się że dziś zaczynamy 15 tydzień.
Kurcze nie wiem czy mi się zdaje czy wczoraj czułam bardzo delikatne smyranie w brzuszku. Poobserwuję kilka dni jeśli poczuję podobne to znaczy że moje słoneczko powolutku zaczyna o sobie dawać znać 
Pan doktor nie chciał powiedzieć czy to chłopiec czy dziewczynka, nawet tam nie zajrzał, odpowiedział mi tylko że nie po to Usg robi żeby sprawdzać płeć
zrobiło mi się przykro bo poczułam się bardzo źle, jakby moja miłość do tego małego człowieczka miała zależeć od tego czy będzie dziewczynką czy chłopcem, a ja przecież już je kocham najbardziej na świecie.
Jadę zaraz na małe zakupki bo potem ruch w tych sklepach jak cholera a nie mam ochoty w kolejkach stać ;-/
Obudziłam się z poczuciem beznadziejności... mimo 30 lat, prawie 31, jestem zmęczona już życiem, zmęczona fizycznie i psychicznie, zmęczona na wstanie, zmęczona na spanie, zmęczona na seks, zmęczona na cokolwiek... nie mam weny życiowej, wcześniej mówiłam jakoś to będzie...
Ja która uchodziła za twardą babkę, położyłam się i nie chcę wstać....bo po co?
Skoro dzień zaczyna się od łez, jestem wściekła, tylko nie wiem czy na świat czy na samą siebie...
Kochane moje, jeśli ktoś tu zaglada to żyje
mam zdrowego synka i wieczorem napisze więcej :*
Ciąża rozpoczęta 10 października 2015 To teraz czas na drugiego Dzidziusia!
Czekamy z utęsknieniem. Pierwszy trymestr minął rewelacyjnie tzn bez żadnych nudności I wymiotow. Na tym etapie (połowa czwartego miesiaca) już widać brzuszek i na wadze jest już +5 kg.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2016, 03:15
Czyli jednak jestem chora, hahaha. Test dzis calkiem negatywny a wszelkie "roboty" w podbrzuszu ustaly. Takie oto moj organizm ma poczucie humoru.
Od wczoraj nie mam humoru...
Byłam u mojej gin. Luknęła w moje wyniki
Wyniki z czwartku
beta 3762
progesteron 65,23nmol czyli 20,75ng.
Jakby na to nie patrzeć progesteron lekko wyższy niż ten poniedziałkowy jednakże w porównaniu z zeszłym tygodniem mamy spadek... No ale...
Moja gin powiedziała mi tak
Progesteron spada. Może dojść do poronienia. Czy coś przypisujemy?
Powiedziałam że tak
To usłyszałam
Dobrze więc wypiszę Ci luteinę dopochwowo. (Nie podała mi dawkowania)
A w kartę wpisała ciąża zagrożona wczesnym poronieniem czy jakoś tak.
Zapytałam się czy mam iść na zwolnienie. Powiedziała że nie że czekamy do poniedziałkowego USG. I z tym USG mam się do niej zgłosić we wtorek o 12:20 (tylko taki był termin)
Tak więc w myślach mam już poronienie bo mój progesteron spada. a teraz delikatnie rośnie. brałam tylko duphaston czyli odstawiłam luteinę. Zwracałam jej uwagę na ten progesteron wcześniej to mi powiedziała że prawdopodobnie ciąża biochemiczna. No ale beta rośnie!!!!! I tak beta rośnie a progesteron spada.
Poszperałam trochę w necie i wielu dziewczynom beta rośnie a progesteron spada... Biorę dupka lub luteinę. Ja teraz biorę i to i to... Przecież lutka wychodzi w badaniach krwi a dupek nie więc może dlatego ten spadek? No nie wiem...
Mam mieszane uczucia teraz co do tego... Dzisiaj mam ostatni dzień 5 tygodnia a jutro zaczynam 6 tydzień i w poniedziałek USG.
Pomału tracę nadzieję....
2 dni do terminu
Bzykanie jak na razie nic nie dało, wczoraj może jakieś drobinki czopa odeszły,ale malutko.
Z rana zjadłam śniadanie,położyłam się, pomuliło mi plecy i brzuch jak na okres.. wstałam i się ogarnęłam, pomalowałam (w razie co
) i poszłam spać. Wstałam o 10 i cicho-sza. Ogólnie siedzenie bardzo boli, odbyt boli, bo wszystko napiera (wszystko=syn)
no nic.. nadal czekamy 
Mam tak rozregulowany cykl ze nawet ovu nie wie kiedy będzie owulacja wyznaczył mi 10 dni na zielono. I już sama nie winę czy mierzyć temp czy nie . Może lepiej wyluzować i tyle. Będzie co ma być.
Stresująca się też tym że chciałbym rodzić latem a czas ucieka i zaraz wyjdzie ze jesienią było by ewentualne rozwiązanie.
weekend wolny co się rzadko zdarza.tylko szkoda że mężuś w pracy 
Próbuje wytrwale mierzyć temp. co mi średnio wychodzi. Od 4 dni udawało się codziennie w tym o tej samej godz i tmep była 36,51 i dziś spadała do 36,40 . Po powrocie z zakupów gdy poszłam na potrzebą było delikatne plamienie mam nadzieje ze to nie zapowiedz okresu...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2015, 13:55
Dzis wielelki dzien!!
Idziemy do giną!
31t6d
Przez cały tydzień miałam genialny humor. Wiedziałam, że ten stan nie może trwać wiecznie. wczoraj miałam cały dzień cukier w górnych granicach normy + mega-ospałość. Dziś po śniadaniu już 155. Jestem przerażona i wyję od rana ...
Naprawdę ta ciąża mnie już psychicznie wykańcza ... 
VII wczoraj dzisiaj VIII zastrzyk plus cetrotide..rośnijcie skarby...
Ryczę i ryczę bez sensu na widok reklamy, śpiochów i wózków już 2 dzień
k o s z m a r !
Codziennie walczę ze sobą z testem w ręku. Eh oby jeszcze wytrwać
Od bladego świtu boli mnie głowa...ehhh...nie wiem dlaczego, już wczoraj dawala znaki, ale dziś to już ból:(
Wczoraj byłam u gina i mój Kropek ma już 2,02 cm
Póki co jest dobrze, mam niestety za wsysoką glukoze i będę musiała zrobić test 75g glukozy
na samą myśl już mi niedobrze..bleee. Dostałam też skierowanie na badania prenatalne i genetyczne, no mam już swoje latka nie ma co kryć, oczywiście czuję lekki niepokój ale na wyraźne polecenie męża mam odpuścić i nie martwić się z góry, ze coś będzie nie tak, bo jest dobrze i tak ma być cały czas !
No i po USG genetycznym
wyniki b. dobre, dzidziuś duży i śliczny
. Ryzyko zespołu downa 1:7989, trisomia 18 <1:10000, trisomia 13 <1:20000. Zdecydowałam się jeszcze na Pappa i teraz w sumie żałuję bo jak ryzyko wzrosnie nawet o 1000 to i tak będzie minimalne ale ja dla zasady będę się denerwować... Mam profil dzieciątka
ma wysokie czoło po mnie
martwilam się trochę z początku bo naogladalam się na youtube filmów rozbrykanych dzieci a moje było jakieś ospałe, w pewnym momencie zapytałam doktora czy się rusza ale potwierdził
raz tylko zauważyłam niewielki ruch rączka. Aha, no i przestałam się martwić że wcześniejszym dotykaniem że uszkodzilam maluszka bo lekarz tak mocno naciskał sondą na brzuchu że mnie do teraz boli...ale chyba wie co robi. Po badaniu ( przez brzuch) zaczął mi jakiś bezbarwny płyn z pochwy wyciekac i teraz się martwię że to wody i ze doktor coś uszkodził (badanie naprawde bolało...) miałyscie tak?
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2015, 14:46
Dziś test owu również pozytywny, temp do góry..
dzis na 18ta ide na 'listy do m2' razem z moim ukochanym, moja siostra i jej mezem,
moze sie troche oderwe od rzeczywistosci, zobaczymy?
wczoraj jak bylismy na tych konsultacjach bylo mi bardzo miło jak moj ukochany odp na pytanie dr czy bedziemy sie starac o dziecko? odp ze oczywiscie tak bedziemy sie starac,
ja oczywiscie nie mam jeszcze sily odp na takie pytanie
12dc 12cs. Dzisiaj ukazał się mi pozytywny teścik owu, więc wieczorem trzeba męża dorwać
Tak się rozmarzyłam, jak to fajnie byłoby za około dwa tygodnie zobaczyć II i moglibyśmy w święta podzielić się taką nowiną... Ach...
A ogólnie nic mi się nie chce, chce mi się spać a czeka mnie sprzątanie zakupy i gotowanie, dopiero zaczęłam bo wcześniej robiliśmy mojej koleżance z bloku tzw bramę i zgarnęliśmy parę flaszek, fajnie wyszło, zablokowałam im wyjazd lawetą i udawaliśmy, że mój samochód się zepsuł, chłopaki z bloków niby zaglądali pod maskę ale sie popsuo hehe
Wczoraj mnie trochę sąsiedzi irytowali bo, bo bo no przecież dzisiejsza Panna Młoda w ciąży, dziewczyna z klatki w czerwcu brała ślub i też już w ciąży i na co ja czekam?
Denerwuje mnie to najbardziej, że ani przez myśl pacanom nie przejdzie, że może coś jest nie tak i że mogą mnie urazić? I takie gadanie zróbcie sobie dziecko jakbym kurwa nie chciała, bo jeszcze jakbym nie chciała to mogę takie gadanie zrozumieć, ale przecież chcę więc kuźwa... Jeszcze moja siostra kosmitka już zaczyna gadanie, że skończyłam studia pora na macierzyństwo, najlepsze jest to, że ona myśli, że ja jej ze wszystkim słucham i że tak jak mi doradziła, że jak skończę studia zacznę się starać, nawet jej nie wspominałam, że już się staramy bo zacznie się wymądrzać jak to zrobić, żeby zajść ona i jej złote kurwa rady. Jak mnie wkurzy, to jej powiem, że widocznie nie jestem tak zajebista jak ona, żebym zaszła w pierwszym cyklu. Aaaa kurde, mam tego dość.
Dobra, trzeba brać się za sprzątanie, mąż dzisiaj robi nadgodziny i nie ma kto mi pomóc:/
Za tydzień w niedzielę idziemy na chrzciny do Zuzanki a za dwa impreza Andrzejkowa 
A no i jeszcze jedno, fajnie, że z teściową mam spokój, R powiedział jej, że poszedł na badania, na co odrzekła, że to dobrze,, że ja chodzę więc on też musi, i R wspomniał jej, że jest trochę nie tak.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2015, 15:02
W miniony czwartek mieliśmy kolejny zabieg, kolejną inseminację. Był to 9dc, miałam umówioną wizytę "monitoring do inseminacji". Pierwszy raz byłam u tego lekarza, jak go zobaczyłam to było mi tak jakoś głupio, bardzo młody lekarz, jak się potem okazało doktor jest starszy ode mnie tylko o 2 lata. Na szczęście jego zachowanie, stosunek do pacjenta potrafi bardzo szybko rozluźnić sytuację
.
Podgląd pokazał, że to właśnie w ten dzień powinniśmy zrobić inseminację, z lewej strony pęcherzyk 18mm, z prawej 20mm a endometrium "usta kobiety" czyli trzy warstwy miało już 1cm - wg. lekarza warunki idealne. Troszkę byłam zaskoczona, mąż może bardziej, tym bardziej, że psychicznie to szykował się na piątek lub sobotę
. Dostałam jeszcze zastrzyk z pregnylu 5000 jm i czekałam już tylko na nasienie. Daliśmy radę
Było gorzej niż za pierwszym razem, bardzo bolało, polała się krew, ja aż się popłakałam i jęczałam z bólu, lekarz nieźle się ze mną namęczył, ale po nawet nie wiem ilu minutach udało się (dlaczego wszędzie piszą, że zabieg IUI jest bezbolesny ??? nie u każdej kobiety jest bezbolesny). Wszystkie emocje znowu zeszły ze mnie dopiero w samochodzie. W tym cyklu nie będę przyjmowała pregnylu już po IUI, mam brać tylko duphaston.
W ten sam dzień wieczorem dostałam wyniki AMH, wynik 1,05 przy normie 1,3 - 7,0. Na da się ukryć, że wynik jest poniżej normy co oznacza ograniczoną rezerwę jajnikową. Na razie nad tym nie myślę, nie zamartwiam się, pójdę do lekarza za jakieś 2 tygodnie i zobaczę co pani doktor na ten wynik.
A może udała nam się druga próba z IUI i reszta będzie już nieważna?
Tego sobie życzę 
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 listopada 2015, 15:39
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.