Bergo Bergo - nowa ja 7 grudnia 2015, 23:09

A jeśli on jest moim jedynym dzieckiem? Jeśli więcej się nie uda? Albo zdecydujemy się za późno? Co wtedy? Teraz za wcześnie, a za parę lat może być za późno... A ja chcę... Chcę sprzecznych rzeczy. Chcę tej powoli odzyskiwanej wolności, możliwości wychodzenia wieczorami, w miarę przespanych nocy, coraz większej komunikatywności mojego dziecka. Chcę napić się wina i wyjść na imprezę. Chcę latać najbliższą wiosną... Chcę odzyskać mój motocykl. Chcę coś osiągnąć. Jakiś mały sukces w pracy. Gówniany korposukces. I chcę tulić maleńkie ciałko, chcę odliczać do porodu, chcę jeszcze raz przeżyć poród... Chcę doświadczyć po ra drugi, bo to byłoby doświadczenie pełniejsze, mądrzejsze, spokojniejsze o to co dziś już wiem. Jak t jest być mamą po raz drugi?


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2015, 23:10

Zycie mnie nie cieszy..Przeraza.. Trace wiare!!! W kazdym moim dniu wszystkie mysli kraza wokol naszych dlugich niepowodzen. Na dodatek nie wiem co sie z moja mama ostatnie czasy dzieje. Wiem ze sie starzeje..ale przesadza swoim zachowaniem..Nic w domu nie robi nie sprzata nie chce jej sie gotowac ani do sklepu na zakupy jezdzic. Ciekawa jestem czy ona tez cierpi widzac ze nie posiadamy jeszcze potomka. Mam ogromna nadzieje ze jak zajde w ciaze i ona juz sie o tym dowie,nabierze znow checi do zycia. Tak bardzo bym chciala zeby moi rodzice zostali dziadkami!!! Wiem ze dalo by im to wiele radosci:-)))

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 8 grudnia 2015, 04:21

17 tydz.,5dz.

Dzisiaj dzien rożnych emocji...

ZŁOŚCI

Bo okazało sie, ze absolutnie nie mam co liczyć na jakąkolwiek pomoc finansową podczas mojego macierzyńskiego... A dlaczego? bo tutaj nie ma czegoś takiego jak pomoc finansowa dla matek! I nie istotnie,ze skoro kobieta rodzi to nie moze pracowac. Według tego rządu najwidoczniej może i chyba powinna. Tak wiec jedyne co mi przysługuje to 12 tygodni urlopu niepłatnego. Mam ochotę walnąć głową w ścianę...

SMUTKU

Skoro zostaniemy bez jednego dochodu to cieżko będzie sie cieszyć maciezynstwem.... Zupełnie nie tak to sobie wyobrażałam...

RADOŚCI

Odwiedziła nas siostrzenica męża i przyprowadziła ze sobą dwójkę swoich szkrabów: miesięczną księżniczkę i dwuletniego rozrabiakę. Zakochałam sie w tej małej kruszynce. A jej starszy brat pomimo, ze jeszcze niewiele mowi jest strasznie mądry. Strasznie sie cieszę,ze nas odwiedzili :)

STRACHU

Siostrzenica męża zaproponowała,ze da mi potrzymać malutką, a ja nigdy nie trzymałam noworodka w ramionach! Nie mogę, nie potrafię i paraliżuje mnie strach! Jak ja syna wychowam bez podnoszenia go, przebierania i takich tam??? Jak ja sie zajmę noworodkiem skoro nie mam pojecia jak go nie połamać??? Zupełnie tego nie czuje i chyba sie nie nadaje...

Poza tymi wszystkimi emocjami dowiedziałam sie rownież,ze chłopca najlepiej poddać obrzezaniu, poniewaz w wieku "pieluszkowym" czesto dochodzi do zanieczyszczenia tej strefy pod skórą, a co za tym idzie mogą powstawać infekcje... Tutaj większość chłopców jest obrzezana, a nieobrzezany chłopiec juz jako mężczyzna moze czuć sie skrępowany. Mysle,ze poddamy sie temu zabiegowi. Podobno szybko sie goi a sam zabieg przeprowadzony jest pod miejscowym znieczuleniem. Co o tym myślicie dziewczyny?

I jeszcze tylko małe podsumowanie piątego miesiąca:

7f335bf6a4a3460bmed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2015, 04:26

moonshine minionki rozrabiają 8 grudnia 2015, 06:04

OK, w miarę wyspana, pogodzona z mężem zaczynam kolejny dzień. Temperatura spada, a wczoraj dość mocno okresowo bolał brzuch, więc wkrótce na pewno powitamy starą przyjaciółkę ;)

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 8 grudnia 2015, 07:19

Jeśli marzysz o bliźniętach, czas działa na Twoją korzyść. Im kobieta starsza, tym szansa na ciążę mnogą wzrasta.

CAły czas się zastanawiam czy przedwczesną menopauzę to też obowiązuje..

20 dc
Ten cykl jest dziwny. Testy owulacyjne wychodza negatywne. Wczoraj czulam jakby owulacje. Zobacze cos wskaze ovu. Dzis nastapil nieznaczny skok temperatury, wiec jesli sie utrzyma, potwierdzi sie moje przypuszczenie. Dzis zauwazylam rozciagliwy sluz, ilosc nie powala. Wiesiolek slabo zadzialal. Dzis tez randka z mezem. W tym cyklu nie zmuszamy sie do codziennego zblizenia, co drugi dzien. Co ma byc to bedzie. Wyluzowalam nieco z tematem.

I w zeszlym tygodniu otrzymalam wspaniala wiadomosc od siostry- jest we wczesnej ciazy, wspaniale☺

A ja jutro mam badanie krwi w 21dc.

ostatnie dwa dni były kiepskie, najpierw niedziela:

już w sobotę zarezerwowałam bilety na "listy do M", w niedzielę zjedliśmy na spokojnie obiad i wyruszyliśmy do kina i to był błąd... po pierwsze było TYLE ludzi, że kręciliśmy się kilkanaście minut, żeby w ogóle miejsce parkingowe znaleźć, Ok, w końcu coś się znalazło, patrzę na zegarek a tu za chwilę nam rezerwacja przepadnie, dobra - BIEGNIEMY.
Dobiegliśmy do kina a tam TAKA kolejka... zanim doszliśmy do kasy to nie dosyć, że rezerwacja przepadła to praktycznie wszystkie miejsca były zajęte i zrezygnowaliśmy, siedzieć na dole to żadna atrakcja...
poszliśmy do Reserved, mój mąż wybrał sobie koszulę, stoimy przy kasie, patrzę, a jakieś dwie kobietki sterczą z odpalonymi komórkami, zerkam a tam kupon zniżkowy do Reserved. Odciągnęłam mojego sprzed kasy i wchodzę na stronę Reserved.... wchodziłam 30 minut, nie chciało mi się nic wczytać... zostawiliśmy koszulę do przetrzymania do jutra i poszłam wkurzona do domu... kupon na e-mail przyszedł dopiero o 21.00...

poniedziałek: mój mąż po raz pierwszy wzbraniał się przed seksem.... no pierwszy raz... w sumie mówił już popołudniu, że go głowa boli no ale jednak... już przed pójściem spać mnie powiadomił, że dziś seks odpada bo on nie ma ochoty i nie jest żadnym królikiem i że się zmuszać nie zamierza, powiedział, że jak go będę namawiać to śpi w drugim pokoju sam...
no ale w końcu przyszedł, jak zwykle trochę się poopierał ale w końcu się udało... dobry foszek zawsze pomaga hehe
nie wiem czy przez najbliższe kilka dni też się da namówić...
stwierdził, że się chyba starzeje :P

temperatura niziutko...

ma_pi Demotywator 8 grudnia 2015, 08:35

Zaczynam stymulację. Wczoraj byłam na wizycie w novum, aby sprawdzić jak hormony i jaki obraz usg jajników. Okazało się, że wyciszenie przebiegło prawidłowo i mogę się kłuć dalej. Do gonapeptylu dołącza gonal 150j. i menopur 75j.

Rozmawiałam też z lekarką, czy jest szansa, że wyrobię się z transferem przed wigilią. Jest na to duża szansa, ale oczywiście wiele zależy tu od moich jajników.

Z mniej przyjemnych rzeczy. Dziwna zrobiła się sytuacja, gdy lekarka zaczęła ustalać dawkę leku do stymulacji. Na wstępie zapisała mi tylko gonal 150j. Bardzo mi to nie pasowało, ponieważ byłam już stymulowana gonalem podczas pierwszego mojego in vitro. Miałam wtedy protokół krótki, gonal brałam 200j. i jajek było w sam raz - 11, w tym 9 dojrzałych. W drugiej procedurze długim protokołem brałam 200/225j. puregonu i jajek było tylko 7. Zasada jest też taka, że każda kolejna stymulacja może przebiegać bardziej opornie i u mnie tak było. Obecnie idę protokołem długim, zostałam mocno wyciszona, a tu lekarka przepisuje mi jedynie 150j gonalu???? Od razu zapaliła mi się czerwona lampka i zaczęłam interweniować. Mówię lekarce, żebyśmy może jeszcze raz spojrzały w papiery. Lekarka popatrzyła na moje wyniki z hormonów. Stwierdziła, że AMH mam dość wysokie, bo 3,6. Ja jej na to odpowiedziałam, że to AMH było badane przed moim pierwszym in vitro, w między czasie przeszłam już dwie pełne procedury. Zaczęła się w końcu przyglądać, jak byłam stymulowana w poprzedniej klinice i stwierdziła, że dorzuci mi 75j menopuru. Teraz jestem spokojniejsza, ale zła jestem, że od początku lekarka tak nie wypisała. Cały czas trzeba trzymać samemu rękę na pulsie.
Pierwsze podglądanie po 7 dniach. Uważam, że jakoś tak późno, ale skoro mają w novum takie zasady, to niech będzie.

29+0
92 cm w brzuszku
57 kg (+4kg)
7eb8d7f514f30343med.jpg
fd86bc09153d3a37med.jpg
06ea7164fdda4018med.jpg
Witamy się w 30 tc!
Jak widać przygotowania pełną parą. Na razie to wstępna wersja pokoiku. Potrzebne są jeszcze dekoracje no i nasz Mały lokator ;)
Synuś daje popalić i czasami mam dość i chciałabym urodzić ale wiem, że dla niego każdy dzień na wagę złota. Więc niech siedzi spokojnie przynajmniej do stycznia!
No i wczoraj zmienili nam termin USG więc zobaczę Ignasia już jutro a nie za tydzień! Taka niespodzianka :D

Jeszcze Cię nie poznałam a już tak bardzo Cię kocham Synku! :*:*:*

12dc

Gdzie ta moja owulka? Boję się że przegapię, a monitoring dopiero po jutrze. Dobra! Nie można świrować!

Dzięki Wam Kochane za pomoc i wsparcie :* Bez Was dziewczyny nie dałabym rady :) Dzięki Wam dziś już trochę lepiej się czuję :)

Kręcę się po kuchni i robię placki po węgiersku na kolację. Mmmm ależ pachnie! A już chodziły za mną jakiś czas :)


Wcześniej natomiast relaksowałam się przy kartce papieru (miałam pomyć okna ale cały dzień piekielna mgła była i strasznie zimno :/ może jutro będzie ładniej) i takie oto coś wymodziłam :) Uwielbiam rysować na czarnym papierze. To dopiero mniej więcej połowa pracy, ale już jestem zadowolona :)

wip1.jpg

Kurcze nie wiem co to jest, wcześniej bolała mnie kość ogonowa, potem jakby pośladek w środku - wiem że chodziło o to jelito, a teraz boli mnie miejsce zaraz pod pośladkiem ale tak jakby skóra lub jakby zaraz pod nią coś bylo, jak tego dotykam to boli i jak siedzę, hm... co to może być i czy ma związek z endometriozą ?

nastepne swieta z ovu...................:(((((((

Teraz przechodzę w okres martwienia i zastanawiania się czy wszystko w porządku..Dzisiaj mam 10 dc a tu nic, niby jakby lewy jajnik ale to bardzo słabiutko. Może jeszcze trzeba poczekać ze 2 dni?? Może to trochę za wcześnie??
Martwię się, żeby nie było tylko tak że mam niedrożne jajowody:(

Chyba będę musiała pójść na ten monitoring tylko trochę ciężka sprawa, nawet zapisałam się do jednej ale ma dość a nawet bardzo dużo złych opinii i chyba odwołam tą wizytę.
Muszę wiedzieć co się tam dzieje i jużżżżżżżżż!!!!!!!!!!!!!:)

Ciąża rozpoczęta 13 listopada 2015

Zła jestem trochę. W piątek R pojechał do babci robić garaż, miał być tam do soboty. W sobotę dzwoni, że zostaje do poniedziałku, więc tam pojechałam, żeby się nie nudzić w domu. Wczoraj przed moim wyjazdem mówił, że na pewno dzisiaj wraca, a wieczorem napisał, że zostaje do jutra bo nie zdążyli. I tak z wyjazdu 2 dniowego zrobił się 5 dniowy, a owu się zbliża, miałam mu dawać flegaminę od wczoraj, i nie mam go jak upilnować, żeby pił więcej wody, brał leki i nie pił piwa. Kolejny cykl pójdzie w pizdu.

wpis tylko na BBF

Dzień trzydziesty piąty

Nie będę zaśmiecać sobie pierdołami swojego pamiętnika. Ale no muszę z siebie też wyrzucić pewne nurtujące tamaty :P


Dzięki za miłe komentarze, też myślę, że to świetna pamiątka. Cztery babki reprezentujące kolejne generacje jednej familii. Fakt, Nastia bardzo się zmieniła! I zmienia się każdego dnia i oczywiście cykam foki jej każdego dnia jak oszalała :) co do mojego pokarmu. Jest go sporo, ale ja go nie ściągam. Wtedy po ponad siedmiu godzinach od ostatniego karmienia, gdy dziecko nie chciało jeść po prostu było go więcej. Chyba. Dokładnie nie wiem, bo nie ostatnio przez ponad dwa tygodnie laktatora nie używałam, a moje cyce i laktacja były we władaniu Nastki. No i po tym odciągnięciu nadal laktator poszedł w odstawkę. Nastia wszystko robi z rozmachem. Śpi z rozmachem, żre jak koń, tyle że rzadziej niż inne dzieci, no bo... śpi. Dlatego w moich piersiach tyle pokarmu. O ile jeszcze 5-6 godzin jestem w stanie wytrzymać bez karmienia, o tyle ponad siedmiogodzinna przerwa to zdecydowanie za dużo :) na szczęście to się zdarzyło tylko raz, więc nie ma tragedii. Teraz jest po 11, Nastka ostatnie karmienie miała o 7 i jak na razie nic nie zapowiada, że dziecię się zbudzi i opróżni moje piersi. Śpi.

Poza tym..


Smarkam i prycham bardzo. Zdycham bardzo. Gorączki nadal nie mam. Za to kaszel ewidentnie odrywający, zrywający mi płuca z zawiasów. Prenalen to gówno. Zarówno syrop jak i tabletki do ssania na gardło. Chrypię jak stare pudło. Piję herbatę z nieprzyzwoitą ilością cytryny, miodu i soku z malin. Zużywam beznadziejne ilości chusteczek higienicznych. Mój kaszel straszy i dziecko i kota. Masakra.


Zatwardzenie nadal trzyma. Przez kilka dni darowałam sobie lactulosum, żeby sprawdzić co się zadzieje na tym froncie. No i co? Cisza. Już czuję to cierpienie, gdy wybiorę się w wiadomym celu do wc. Nic nie działa. Cukry, owoce, picie dużych ilości wody, suszone śliwki, kurwa mięso nawet mlekiem popijam!


Mąż przymilający się jest okropnie. Znam to spojrzenie. I te starania. Robi wszystko bym była zadowolona i szczęśliwa. Ciągle prezenty (nigdy ich tyle nie dostawałam), kwiaty, wyręczanie, komplementy. No identycznie jak na początku znajomości! To do mnie nie podobne, ale... Z seksomaniaczki stałam się (muszę to przyznać) seksofobem... Moje krocze pokazało mi, że potrafi pełnić inną funkcję. Potrafi rodzić! teraz mam na tym punkcie fioła. Dbam o swoją perełkę i cackam się, a boję się o nią jak cholera. Mimo że od dawna jestem już pozapisywana na poporodowe wizyty i u ednokrynologa i u ginekologa to tak nie chcę na nie iść. Szczególnie do ginekologa. Że jak to? On będzie musiał mnie dotknąć? Przecież ja sama się nie mogę dotknąć! Toć to święte miejsce niemalże jest! Życie przez nie wyszło :P


A i ja przestałam już jść jak wariat. Wróciłam do swoich przedciążowych porcji i przede wszystkim tak często (czyli cały czas) nie jem (chociaż na spacer dwugodzinny i tak biorę jakąś kanapkę :P ) :)


O i takie to mam rozkminy, których aż wstyd wrzucać do pamiętnika, który piszę dla córki :)

Miłego dnia Dziewczyny!


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2015, 11:23

Przeciwciała allo mlr - hamowanie 0%. No i załamka normalnie. Nie dość, że wada genetyczna dziecka, to jeszcze immunologia. Niby lekarz dzisiaj mówił, żeby się tym tak bardzo nie przejmować bo wiele dziewczyn ma to hamowanie na poziomie 0% i rodzą dzieci, ale taka niepewność zostaje. Mój chłop załapał mega doła. Próbowałam go trochę rozluźnić więc zaczęłam mówić, że jesteśmy tak bardzo podobni, że nawet mój układ immunologiczny nie rozpoznaje go jako "wroga". No i tak go zaczęłam pocieszać, ze sama się poryczałam :/
Zapisałam się do immunologa - hematologa. Nie wiem co z tego wyjdzie. Ponoć to się leczy jakimiś szczepionkami z limfocytów partnera, albo wlewami z immunoglobuliny, ale nie ma udokumentowanych badań, że to na coś wpłynie. Chyba będziemy próbować najpierw z duuuużą dawką progesteronu, acardem, clexane i może z czymś co mi zagłuszy trochę układ odpornościowy? No nie wiem, zapiszę się jeszcze do Pani Profesor z Warszawy. Jest ginekologiem i immunologiem jednocześnie więc może mi pomoże?


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2015, 20:40

Dzisiejszy dzień jest smutny, najchętniej przespała bym cały dzień i płakała bym nad swoim losem, staram sie motywować do działania mam zamiar juz w grudniu wrócić do pracy jutro jade przymierzać swoja suknie slubna staram sie nie myslec i zyc ... z narzeczonym bywa roznie nie rozumie mnie czemu sie smuce on twierdzi ze mamy jeszcze czas wiec jesli nie zachodze w ciaze to znaczy ze to jakis znak a po slubie napewno wszystko szybko sie zmieni. Ja tak nie uwazam :) Mam tylko nadzieję ze jutrzejszy dzien bedzie milszy niż dzisiejszy ;)


podpis: HO HO Ho :)

Jest nowy cykl :-)
Czekam na koniec @, powtarzam badanie i umawiam się na histeroskopię :-). Może uda się już w przyszłym tygodniu :-).

ciri22 Dziecko bez seksu? 9 grudnia 2015, 10:05

8 grudnia -> 27t 4d

2dcc2d47790f47e2med.jpg

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)