Kolejna ciąża w rodzinie, a jeszcze pod koniec września bawiłam u niej na weselu
wspólna znajoma zadzwoniła o 21 żeby przekazać mi najświeższego newsa, normalnie się poryczałam!!!!!!! Przecież ona wie że staramy się z mężem o dziecko wie że już trochę to trwa wie o zdrowotnych problemach kurwaaa mać więc po co to było? Żeby mocniej wbić szpile w serce! Tak- przecież za mało boli, za mało w życiu wycierpiłam przez ojca pijaka! Za mało. Nie no mam dość!!!! Walczę jak durna z własnym ciałem i nic.
Ile łez muszę wylać żeby stał się cud? Czy naprawdę jesteśmy takimi złymi ludźmi że nie zasługujemy na dziecko? Wierzę w łaskę Boga ale czy żeby trafić do Jego kolejki muszę na kolanach prosić, błagać?! Jak On prowadzi tą selekcję? Jeden ma wszystko drugi nic. Całe dzieciństwo prosiłam aby ojciec przestał chlać, prosiłam i błagałam żeby ten koszmar się już skończył, chciałam normalnie żyć i teraz co następne lata mam poświęcić na czekanie na dziecko? Taki plan dla mnie masz???? Jezu gdzie jesteś???? Na każdym kroku ktoś musi mi przypominać że jestem gorsza... na fb już nawet nie wchodzę bo znajome chwalą się maluszkami. Nie winie ich ja też tak bym się zachowywała ale ten telefon mnie rozsypał na kawałki. Ludzie jednak nie mają serca.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2015, 21:56
No i sie okazalo ze te Juliankowe wymioty to nie tylko zeby ale i wirus jelitowy. W poniedzialek tak go wysypalo ze sie wystraszylam ze ma odre czy cos podobnego a sie okazalo ze to przez tego wirusa. Do glowy by mi nie przyszlo to powiazac no ale jak widac czlowiek sie uczy cale zycie
A jeszcze w niedziele byli u nas na urodzinkach Julianka Ania z rodzinka. No i ona i Kamilek tez maja teraz jelitowke. Ale to raczej nie od nas zlapali tylko z przedszkola bo tam od dwoch tygodni ona panuje. No i u nas nikt od Julianka nie zalapal ale ze wiem ze u Maximilianka w przedszkolu tez panuje jelitowka to zapobiegawczo go tam juz nie posylam. Pojdzie dopiero po nowym roku. Chce milo i rodzinnie spedzic swieta przy stole a nie w toalecie 
Wczoraj Arek z Maximiliankiem byli kupic choinke a dzisiaj ja z Maximiliankiem upieklismy i udekorowalismy pyszne ciasteczka
Uwielbiam ta swiatczna krzataninke 
Hurrra rodzice sprzedali mieskanie w Chelmie. Siedza tam jeszcze do konca roku a potem przenosza sie do Gniezna. Bede do nich miala bliziutko wiec bedziemy mogli czesciej sie widywac. No i jest tam tez wiekszosc aszej rodziny wiec nie beda juz sami
Dziwne spedzilam w Chelmie 26 lat a jakos wogole mi nie zal ze nie bede juz tam jezdzic. No coz zadko tam ostatnio jezdzilam bo 1000 km z dzieci nie latwo robic. No i po za rodzicami jakos nikt tam jz na mnie nie czeka....
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2015, 21:53
Dziękuję Kochane za ciepło i wszelkie porady i słowa wsparcia

Dzisiejszego dnia zabrałam się za solidne porządki. Cały dzień mi się zeszło zanim pomyłam okna, poprasowałam firany, powymiatałam wszystkie możliwe kurze ze wszystkich kątów. Teraz tak mi fajnie i przytulnie w czystym mieszkanku. Ostatnio na wszystko brak czasu praca wymieszana z odwiedzinami u taty/teścia i bieganiem żeby zapewnić mu jak najlepszą opiekę i żeby tak po prostu z nim pobyć, porozmawiać, posiedzieć. A bardzo lubię spędzać z nim czas i jak tam pojadę, to jakoś tak nie mogę wyjść.
Chyba się przeziębiłam, boli mnie gardło i zaczyna się katar, mam nadzieję, że to nic poważnego. Według mojego wykresu dziś 5dpo i zaczyna się to znajome leciutkie pobolewanie w dole brzucha. Zanim zaczęłam starania w ogóle nie zwracałam uwagi na takie rzeczy, a teraz zwracam uwagę na każde, nawet najdelikatniejsze ukłucie w dole brzucha. Ale jak przystało na staraczkę z długim stażem doskonale wiem, że to objawy zwiastujące przybycie nieproszonego gościa. Niestety wygląda na to, że małpica spędzi z nami święta.
Pewnie wszystkie dziewczyny marzą o Bożonarodzeniowym Cudzie, ja też marzę, marzę całym sercem. Ale rozum mówi, że pewnie tylko kilka z nas tego cudu doświadczy, pozostałe będą walczyć dalej i marzyć, że może na przyszłe święta...
Ciekawe w której grupie będę, ale chyba już znam odpowiedź...
A oto fragment świątecznej piosenki, której słuchałam przy sprzątaniu, mimo wszystko jakoś tak optymistycznie mnie nastroiła, więc wklejam, życząc Wam wszystkim spełnienia marzeń 
Ale kto wie, czy za rogiem
Nie stoją Anioł z Bogiem?
I warto mieć marzenia
Doczekać ich spełnienia.
Kto wie czy za rogiem
Nie stoją Anioł z Bogiem?
Nie obserwują zdarzeń,
I nie spełniają marzeń!!!
Kto wie?
Kto wie?
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2015, 22:22
ŚRODA
1 cykl z accofilem i prografem, po szczepieniach limfocytami, po pol roku od wdrozenia lekow na IO.
Oczywiście nieudany.
A czego innego sie moglam spodziewac. 🤷♀️ Czlowiek to taki naiwny czasami... 🤦🏻♀️
32 dc
@ brak, test negatywny , niewiem już o co chodzi? ta niepewność mnie wykończy... temp rano wysoko...i w poludnie mocny ból jajników (przeszło po nospie)
Zobaczymy co jutro przyniesie...
38 TC(37t5d)
Kuruje sie antybiotykami. zapalenie zatok I ucha do tego straszny katar..koncowka zdecydowanie nie oszczdza.
Adas mial dzis jaselka, bardzo ladnie wystepowal I jestem z niego bardzo dumna.
Boje sie porodu, boje sie zmian I tego co bedzie..boje sie nieodwracalnosci. Wczoraj w nocy dostalam skurze, byly nawet bolesne I przez moment myslalam ze to juz ale usnelam I jakos I tyle z tego bylo.
Mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, chcialabym wiecej czasu spedzic tylko z Adkiem..boje sie tego co noc moze przyniesc..albo I nie..
Moja mama wczoraj podniosla mi cisnienie, jest madra kobieta ale czasami gada takie pierdoly ze starch. Wydarlam sie na nia...potem obrocilam to w zart..ale nie wiem sama...a poszlo o
tlumaczylam jej ze jesli sama nie urodze to 30 grudnia beda indukowac porod, moja mama na to..uwazaj zeby nie bylo za pozno..
ja: za pozno ? na co?
mama:zeby dziecko nnie umarlo w czasie porodu bo bedzie za duze, pamietasz ze ja z kasia mialam taki ciezki porod, nie oddychala itp..bo kazali mi czekac..jakbym jeszcze wiecej czekala to kasia by nie zyla...hm...
ja: to co uwazasz ze mam zrobic? wysrac to dziecko skoro nie chce wyjsc?
Nie rozmumiem generalnej intencji tej przykrej historii, bo przeciez mam jeszcze 2 tyg do terminu pozatym nikogo nie zmusze do wywolania porodu w 38 tyg. Tylko mnie tym zdenerwowala. I tym optymistycznym akceentem koncze moj wpis
Stres. Rany jak mnie zżera powoli od środka 
Pół nocy spędziłam na cichych rozmowach i modlitwach z fasolką.
Zaraz trzeba wstać i ruszać na spotkanie. Młody do dziadków a ja kierunek szpital.
Trzymajcie kciuki. Kto może niech się modli.
Ja zrobiłam co w mej mocy i wierze głęboko że okruszek w lipcu przyjdzie na świat!!
No i tak jak przewidywalam dzis pojawila sie @. Czas zaczac nowy cykl... wiadomo przykro mi bo tak bardzo chcialam na swieta byc juz w dwupaku... ale zycie chcialo inaczej
jedyne to z czego jestem dumna to nie testowalam 
Martwi mnie to, ze mamy tylo 2 cykle jeszcze i pozniej 3 m-ce przymusowego odczekania a potem to juz zalezy jak w pracy czy dadza mi umowe, czy nie.
Tak, że tego...
hcg 1,04
Pociesza mnie tylko odrobinę myśl, że 'coś' się zadziało. Że nie było <0,1 jak ostatnio. Może jakbym zrobiła hcg 5-6dpt to byłaby nawet w granicy ciążowej 5. Zastanawiam się tylko, czy porażka to nie wina bardzo silnego skurczu macicy, który aż mnie obudził gdzieś w granicach 3-4dpt. Brałam nospę 3x1 i magnez 3x1 a skurcz był kilkusekundowy ale tak silny, jak te przy wywoływaniu poronienia..
Gorycz porażki przełknęłam już we wtorek, wczoraj tylko poleciały w ramionach męża trzy łezki. Trzeba walczyć dalej. Najważniejsze, że mam JEGO 
Czekam na start kolejnej procedury, w międzyczasie chciałabym brać antyki, żeby się wyciszyć i być gotową na telefon, że możemy zaczynać. Ale to wszystkich szczegółów mam nadzieję dowiedzieć się we wtorek, jakie są w ogóle szanse.
Dziękuję Wam kochane za wsparcie. To jeszcze nie jest mój czas, ale wierzę, że nadejdzie..
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2015, 07:15
7 tydzień
Wizyta beznadzieja
Lekarz tylko sprawdził szyjkę i dał skierowanie na badania. Masakra. Już go zmieniłam, akurat do gabinetu zajrzała pani doktor do której chciałam chodzić i zgodziła się na prowadzenie ciąży
Ma strasznie napięty grafik więc wizyta dopiero na 15.01. Mówiła że wtedy zrobimy usg. Może się uda na początku stycznia prywatnie zrobić chociaż nie wiem czy jest sens. Niestety w tym miesiącu nie ma szans 
Mam się z czego cieszyć
Mąż powtarzał wyniki nasienia i we wszystkich parametrach jest poprawa 
A więc tak:
ph z 7,2 na 7,6 (norma powyżej 7,2)
koncentracja z 24 na 28,31 (norma powyżej 15)
całkowita ilość plemników z prawie 166 na 186,86 (norma powyżej 39)
ruch całkowity z 34% na 41,57% (norma powyżej 40)
plemniki o budowie prawidłowej z 2% na 2,97% (norma powyżej 4%).
Mąż z tej okazji przyjechał z szampanem i ptasim mleczkiem 
Chodzi i pyta mnie czy się cieszę z poprawy
Mocno go to podbudowało 
A myślę że gdyby czas abstynencji był krótszy tj. 3 dni wyniki byłyby jeszcze lepsze. Ale chcieliśmy aby znowu było to 5 dni żeby mieć lepszą skalę porównania.
Wieczorem mąż zaciągnął mnie do oglądania filmu dokumentalnego o trzech parach starających się o dziecko i doświadczeniach przeprowadzonych na 3 mężczyznach odnośnie wpływu temperatury na nasienia i analizie jak to poprawić. Lubię jak się tak stara i angażuje
Wiem że będzie najwspanialszym tatą! Mam nadzieję że już niedługo 
No to mam wymarzony prezent pod choinkę... zamiast pięknych dwóch czerwonych kresek na teście, mam cudowną czerwoną, konkretną @ !! Naprawdę mnie już szlak trafia i tracę nadzieję... 15 c.s poszedł się j***ć... wczoraj pojawiło się delikatne plamienie i jeszcze robiłam sobie nadzieję aż do dzisiejszego ranka, kiedy to czułam, że ból miesiączkowy mnie napierdziela niemiłosiernie karząc mi ruszyć dupę z łóżka, bo do roboty trzeba się szykować... no żal mi dupę ściska od samego rana,że znów się nie udało ;( a taką miałam nadzieję - znowu - jak w każdym cyklu! H*j bombki strzelił...
Mój porażkowy wykres jest dzisiaj jeszcze bardziej porażkowy.
Jak zawsze miałam ochotę wyrzucić termometr za okno.
Temperatura spadła i cykl zaczyna przypominać ten z poprzedniego miesiąca. Czyli dupa.
Nie wiem ... czy owu. naprawdę może mieć racje i owulacja była w 12 dniu cyklu??
Śluzu mało. Chyba nigdy nie miałam go tak mało.
Temperatura niska.
Głowa boli.
Beznadziejność.
Chyba czas olać cykl i zacząć piec pierniki.
22dc 8dpo
Do testowania coraz blizej bo pierwsze podejscie w niedziele. Nie wierze chyba w pozytywny wynik. Niby u mnie cos sie ruszylo ale u meza raczej po miesiacu suplementacji poprawy nie bedzie..
Od nowego cyklu mam zaczac przez 3msc stosować cyclodynon na wyrwgulowanie cykli. Zna ktoras te tabletki? Pani doktor zapewniala ze nie sadzi ze bede az 3msc potrzebowala zeby zajsc w ciaze. Jestem ciekawa co z tego wyniknie.
W styczniu ide rowniez na glukoze i z wynikami do endo. Bardzo lekarce zalezalo żebym zrobila to badanie. Podobno problem z cukrem jest czesto omijany przez lekarzy podczas starania sie o dziecko, a sa powodem przedluzonych staran. Mam nadzieje ze wszystko bedzie ok..
Brak serduszka.
Rozwoj ciazy zatrzymany na ok 6 tc
Odstawic leki i czekac na poronienie
...
4dc
Tak więc znolu clo.2-6 dc.Wzięłam już 2 tabletki.To mój drugi cykl ze wspomagaczami i z wizją IUI.Nie wiadomo czy dojdzie do skutku.23 grudnia o 8 rano mam wizytę w Gamecie ale nie wiadomo czy 24 będą w ogóle pracować.Więc albo 23 zostanę zapisana albo nie.Oczywiście jeśli będzie odpowiedni pęcherzyk……Dziwna historia w Gamecie,dzwonię wczoraj zapisac się na 24 na IUI a pani mówi że żaden z pracujących u nich lekarzy nie potwierdził grafiku na ten dzień i nie wiadomo czy w ogóle któryś będzie przyjmował.Trochę mało poważna sytuacja jak na taką "instytucję".Ale cóż.To dopiero mój drugi cykl z takimi podchodami pod ciążę(clo,badania hormonów w różnych dniach,wizyty w Gamecie,zastrzyk,IUI) a już psychicznie mam dosyć.Okropne jest takie staranie pod te wszystkie wizyty/procedury.A może to zasługa clo że beznadziejnie się czuję.Gdzieś czytałam,że obniża nastrój.Jeśli to prawda to u mnie ewidentnie się to potwierdza.Czuję,że mój organizm ma już dosyć tych dodatkowych hormonów.Zazwyczaj ta faza cyklu to u mnie przypływ energii i chęci na ciążę ale teraz tak to nie działa.Na tą chwile cieszę sie myślą,że w następnym cyklu nie będzie starań i będę mogła od tego wszystkiego odpocząć.Na tę chwile przychodzi mi nawet do głowy żeby nie podchodzić do IUI i pójść na żywioł.Za tydzień w środę trzeba będzie podjąć decyzję.
Poza tym przygotowania do świąt,Wigilia u nas:).W sobotę urodziny córki i goście,mam nadzieję że podołamy:).w pracy sporo pracy przedświątecznie:) i dobrze bo fajnie oderwać się czasami od wszystkiego i dać pochłonąć sprawom zawodowym:)
Miłego dnia wszystkim:)
22t5d Dziś rozpoczęłam dzień z uśmiechem na twarzy:) Mam wszystko czego mi potrzeba do szczęścia!!! Czuję, że będzie jeszcze lepiej jak już mój Julek się urodzi.
Wczoraj byliśmy na wizycie kontrolnej. Maluszek rośnie prawidłowo, nawet wyprzedza swój wiek o kilka dni.
Moja gin podczas badania: "mówiłam coś ostatnio o dziewczynce?"
Ja: :nieee"
Ona: "to dobrze, bo na 200% będzie chłopak
"
Ale mnie zrobiła hehe, już myślałam, ze nie będzie Julka, a tak przywykłam już do myśli o synku, że nie chciałabym na ten moment córeczki. Ale mały nie jest wstydliwy, na każdej wizycie centralnie wystawia przyrodzenie i rozkłada nogi więc widocznie czuje, że ma się czym pochwalić
:D Kocham tego szkraba już i nie wyobrażam sobie że mogłoby go nie być z nami :*
12 dpo - Pięęęękna JEDNA krecha na teście ciążowym
może za wcześnie, może nie.. ale żadnego cienia cienia nie widziałam. Amen.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2015, 10:10
17dc
G. albo udaje albo trzyma się bardzo dobrze.. Jest pełen nadziei, że jednak chociaż kilka jaeczek mi zostało.. Możemy się zadłużyć na invitro.. Jemu to nie przeszkadza.. Jeżeli udałoby się to spłacanie będzie przyjemnością.. Kiedyś marzyłam o dużej rodzinie i na dodatek kilkoro dzieci w rodzinie zastępczej.. Nie mamy takiego duzego domu, żeby te marzenia spełnić, ale G. mówi, że mam się o nic nie martwić, dla niego adpocja to nie problem.. Mam się trzymać i nie wyprzedzać głupimi myslami obecnych wydarzeń.. Kupił mi małego psa, który skutecznie odciąga mysli do rzeczywistości.. Maluszek nie umie jeszcze załatwiać się na dworze, więc powolutku go uczę, leżę, obserwuję, sprzatam, wyprowadzam, a w międzyczasie próbuję ubrać choinkę i trochę tu ogarnąć na święta..
Boję się 23 grudnia jak ognia, że usłyszę tam coś złego.. Zastanawiam się czy zrobić jeszcze raz AMH.. Zastanawiam się bo badanie jest drogie.. Z jednej strony chciałabym zobaczyć jak wygląda obecnie, z drugiej nie chce być mądrzejsza niż profesor.. Ale tez zastanawia mnie czy nie oszczędzi mi to jednej wizyty, bo pewnie i tak zleci to badanie.. A poza tym gdzieś kiedyś słyszałam, że zabiegi na jajnikach obniżają czasowo ten wynik i nie wiem czy moja laparo na to wpłynie.. I znów rozmyślam.. he he bo psiak zasnął
Zaczynam walke z ospa u mojego brzdaca. Tak dlugo kaszlal wszystko czyste. Katar. Raz byl raz nie. To juz alergie do glowy przychodza. Skierowanie na badania nawet dostal. Dzisiaj wstajemy na badania a synek calyyyy w kropkach. Nie szlo partiami. Od razu caly zasypany:( i na swieta taki prezent;/ ale podejrzewalam dwa tyg temu ze zlapie bo w przedszkolu panuje ospa a on akurat wrocil po chorobie i szybko zlapal. A jutro prenatalne... 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.