III trymestr czas zacząć 
28 tc (27+0)
Rano po przebudzeniu czuję się świetnie, jakbym w ciąży nie była. Za to wieczorem jestem już ociężała i ledwo łażę. Kręgosłup daje o sobie znać i bujam się jak słonica. Brzuch wydaje się być ciężki jakbym tonę kamieni w nim miała, a nie kilogramowe dziecię 
Ale tak poza tym wszystko w normie, maluszek puka raz tu raz tam i to się liczy 
Kocham Cię dzidziulku i już nie mogę się doczekać marca 
Kilka dni do świąt a ja nadal nie czuję tego magicznego czasu...
jestem "w polu" z porządkami i nawet prezentów dla dzieci jeszcze nie kupiliśmy.
Dobrze że chociaż chłopcy ułatwiają nam zadanie i piszą listy z pomysłami na prezenty, bo jest tyle tego w sklepach że ciężko coś wybrać.
Zakupy świąteczne zostawiam mężowi ja zrobiłam tylko listę i będę gotowała i piekła 
Jeszcze choinkę tylko razem pojedziemy kupić, bo jednego roku jak mąż kupił sam to była tak krzywa że wywracała się i jeszcze przed Nowym Rokiem ją rozbieraliśmy 
W pierwszy dzień świąt jedziemy do mojej siostry i wtedy przywiozę ubranka dla maluszka, a w styczniu trzeba wreszcie zacząć ogarniać wyprawkę, bo ja nadal prócz łóżeczka nie mam nic 
Nawet imienia jeszcze nie wybraliśmy, jak tak dalej pójdzie to będzie dzidziuś, albo maluszek 
Już widzę, że rozkręcają się moje plamienia zwiastujące okres. Cudnie.
Tak, więc zamykam ten rok, kolejny rok, co prawda z jedną nieudaną próbą, ale generalnie zakończony bez "sukcesu".
Pewnie już nie napiszę nic do końca roku, bo jadę do domu na Święta i nie zamierzam zajmować się jakoś szczególnie swoją niepłodnością...Na ten czas będę ją mieć głęboko gdzieś...
Jeśli chodzi o przyszły rok...szczerze? Tracę nadzieję, że uda się naturalnie.
Pozdrawiam Was wszystkie dziewczyny. Mam nadzieję, że ten rok był dla Was łaskawszy niż dla mnie i zdążyłyście spełnić swoje marzenia.
Chyba znow mnie organizm oszukal. Dzis juz nic nie widac na tescie. Dopiero po wyschnieciu cos sie pojawilo ale trzeba sie niezle wpatrywac aby cokolwiek zobaczyc. Coz, los lubi platac figle. Zobacze za kilka dni. Tak naprawde to czego ja sie spodziewalam robiac test 7/8 dni po owu?
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2015, 09:44
kur............. znowu boli, dziś promieniuje na prawe udo, od rana już naproxen i nurofen a wciąż boli, okresu nie ma, co miesiąc dostaję go inaczej, dziś 23 dc. Ile jeszcze męki przede mną ?
Wizyta u ginka. Wszystko ok!! Będzie SYNUŚ ! Szymek!
Jestem szczęśliwa i już zakochana
Tak wygladamy obecnie

Kochane od dziś, od godz 13:13 Maksymilian Piotr jest już z Nami. 3090g. i 56 cm kochanego ciałka. Resztę opowiem jak ogarne 
35 dc
@ brak, czekamy dalej... jestem ciekawa kiedy ten cykl się zakończy. może temp jutro odbije? ale by było fajnie.
w poradni genetycznej powiedzieli mi ze z mojego materialu tzn w krwi w przyszlym roku zrobią ten wariant A/T,
20% ludzi ma mutacje mthfr tylko o tym nie wiedzą, nawet nie biorac zadnych witamin mozna przy tej mutacji urodzic zdrowe dziecko, natomiast przyjmowanie duzej ilosci kwasu foliowego w formie metylowanej i witamin z grupy B obniza ryzyko urodzenia chorego dziecka, trzeba tez co 3 miesiące robic badanie homocysteiny, jesli jest wysoka nie powinno sie starac o dziecko
w poradni genetycznej powiedzieli mi ze z mojego materialu tzn w krwi w przyszlym roku zrobią ten wariant A/T,
20% ludzi ma mutacje mthfr tylko o tym nie wiedzą, nawet nie biorac zadnych witamin mozna przy tej mutacji urodzic zdrowe dziecko, natomiast przyjmowanie duzej ilosci kwasu foliowego w formie metylowanej i witamin z grupy B obniza ryzyko urodzenia chorego dziecka, trzeba tez co 3 miesiące robic badanie homocysteiny, jesli jest wysoka nie powinno sie starac o dziecko
23 Dni
no w sumie plus 2 czyli 25 bo lekarz termin wyznaczyl na 12.01 
Wczoraj zakonczylo sie sadowanie z sasiadem
przyznal sie do wszystkiego i dobrowolnie poddal karze haha dobrze mu tak
dostal 1.5 roku w zawieszeniu na 5 lat zakaz zbilzania sie do nas na 15 metrow(wiem malo ale jestesmy sasiadami mieszkamy na przeciwko siebie) zakaz kontaktowania sie z nami dozor kuratora i nakaz leczenia
czyli przez 5 lat mozemy byc spokojni bo jak cos przeskrobie to go zamkna 
Mala tez jest zadowolona wczoraj brykalajak szalona
siedzialam w sadzie na korytarzu a ona buszowala chyba sobie dyskoteke uzadzila bo czulam ja wszedzie
i pozniej w dzien tez byla bardzo aktywna uspokoilasie dopiero wieczorem
dzis z rana tez juz o sobie przypomniala
kochany wiercipietek
Rano znowu zalal mnie sluz ;/ tym razem taki kremowy eh czy to znaczy ze juz coraz blizej do powitania nowego czlonka rodziny???i jeszcze towarzyszy mi takie dziwne uczucie tam na dole ;/ nawet nie umiem tego opisac;/ zaczynam sie coraz bardziej stresowac
boje sie strasznie porodu napewno nie napisze nic nowego jak napisze ze chciala bym byc juz po
chciala ym juz styczei i tulic swoje malenstwo w ramionach
jeszcze troche jeszcze troche 
18.12.2015r. Dzień 45, g.10.10
Tylko BBF
Wizyta u ginekologa wywołała u mnie płacz. To znaczy bardziej strach przed badaniem na samolocie i usg. A do tego przeżyłam chwilę grozy i jak emocje opadły to zwyczajnie się mojemu doktorkowi-gburowi rozwyłam. Podczas ściągania szwów po porodzie położna kręciła nosem, że szew jest tylko jeden, ale "dziwny, niespotykany". Dziwnie zawiązany. Kilka szwów w różnych miejscach miałam, ale nigdy ich ściąganie nie było tak bolesne i nie trwało tak długo jak tego jednego po porodzie. Podczas badania ginekologicznego (którego i tak się bałam) okazało się, że został tam kawałek szwa! Doktor oznajmił mi ten fakt i z szuflady wyciągnął nożyczki. No myślałam, że sorry za wyrażenie, osram się ze strachu. Chwila wahania, jeszcze spróbujemy z małym wziernikiem. Niech się pani nie boi, to nie będzie bolało. Szczypnięcie i rzeczony szew już na zewnątrz tkwi w paluchach doktora. Doktor (przez całą naszą ponad roczną znajomość) po raz drugi się uśmiecha i odkłada nożyczki na blat, mówiąc "Teraz już nam się nie przydadzą..". Jeszcze usg. Ale dziwne uczucie. Oglądać swoją małą, pustą macicę, swoje jajniki... No i się popłakałam. Przy gburze-doktorze. Co za krępująca sytuacja!
Ale do brzegu. Wnioski z wynikające z wizyty:
- zdorova kak korova, krasna kak svynia! Wyniki ładne, krok zagojony i w porządku..
- można normalnie żyć: aktywność seksualna nie tyle że dozwolona co wskazana, podobnie z aktywnością fizyczną (basen też ok)
- kolejna teoretycznie bezpieczna ciąża biorąc pod uwagę mój wiek, przebieg i rodzaj porodu, stan zdrowia w każdej chwili
dlatego też...
-tablety anty wypisane. Na razie dwa opakowania, potem mam napisać wiadomość z prośbą o kolejną receptę (jeśli będę na nie dobrze reagować)
Dziwnie tak... ponad rok szukałam winnego naszych problemów z zajściem w ciążę, najłatwiej (chociaż nie najtrafniej) było wskazać na tabletki antykoncepcyjne. A teraz sama o nie proszę. Ale innego wyjścia nie znajduję. Prezerwatywy przez niewygodę i wstręt odpadają, zastrzyki przy karmieniu piersią niebardzo, krążki - nie nie nie! No jeszcze wstrzemięźliwość. 100% skuteczności!
Ale w zasadzie ja nie o tym chciałam.
Uśmiech napędza uśmiech i tak się to kręci, jak pisałam w poprzednim wpisie. I podobnie bywa z negatywnymi emocjami. Strach i bezradność na wizycie u lekarza, powrót do domu, żartujący i przymilający się mąż łuskający słonecznik w salonie (yyyyh!) i draka gotowa. Nawarczałam na niego bez powodu (za ten słonecznik), nakarmiłam Młodą i wzięłam się za pakowanie paczki z prezentem dla kuriera, bo Jasiek kończy w weekend roczek i wypada mu coś wysłać. Nawet we śnie mnie dopadły negatywne emocje. Śnił mi się mój poród. Obudziłam się po 5 i nie mogłam zasnąć, bo ciągle rozmyślałam. Dręczy mnie to, że zaraz po porodzie, gdy pokazano mi córkę i przystawiono do twarzy, bym ją pocałowała ja odwróciłam głowę w drugą stronę... Wiem, że czasu nie cofnę, strasznie mi przykro z tego powodu. Staram się być dobrą matką, ale nasze pierwsze wspólne dni to mój jeden wielki wyrzut sumienia. Nie tego się spodziewałam po sobie...
Mój wykres jest beznadziejny! Sama też jestem beznadziejna. Temperatura raz rośnie raz spada na łeb... Śluzu brak. I to już nie pierwszy raz gdzie jestem sucha jak pustynia.
Coraz częściej słyszę głosik w mojej głowie, że mogłam przejść przedwczesną menopauzę.
To nawet by się zgadzało... Dużo bezowulacyjnych cyklów w ciągu roku, wahania nastrojów od 3 lat mam takie, że czasem to bez kija nie podchodź. Choć niektórzy się śmieją, że to nie wahania nastroju tylko jestem taka wredna z natury... Chciałabym, aby tak było 
W poniedziałek wizyta u gina to mu się zapytam co o tym myśli i pewnie każe zrobić badania, albo zwyczajnie mnie wyśmieje i też będzie git...
Co do zwykłych codziennych spraw to dostało się dziś premie świąteczną. Nie spodziewałam się bo chodziły plotki, że w tym roku kicha. A tu bęc! Dali i to więcej niż się spodziewałam.
Czyli dziś szaleje na zakupach.
Muszę zrobić listę i odwiedzić markety. Nie cierpię świątecznych zakupów. Ludzie chodzą po sklepie bez celu obijają się o ciebie i nawet nie raczą przeprosić. Ja zawsze wpadam z jasno określonymi celami i uciekam tak szybko jak to możliwe. Niechęć do jakichkolwiek zakupów mam chyba po ojcu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2015, 11:31
Zdrowy tort czekoladowy Bezbolesne Usuwanie Cukru z Diety
Skład na ciasto:
1 puszka czerwonej fasoli*
5 jaj
1 łyżka esencji waniliowej
6 łyżek oleju ryżowego lub kokosowego
1/2 szklanki ksylitolu
6 łyżek kakao (o obniżonej zawartości tłuszczu 10%-12%)
1 łyżeczka sody
Krem kakaowy z awocado:
3 duże awokado,
2-3 łyżki ksylitolu,
3 łyżki kakao,
5-6 łyżek rozpuszczonego oleju kokosowego.
Wykonanie ciasta:
Podgrzewamy piekarnik do 170 stopni. Foremkę mam silikonową więc nie muszę wykładać papierem do pieczenia, ani jej smarować tłuszczem i posypywać np. zmielonymi płatkami owsianymi.
Fasole opłukać pod zimną wodą i dokładnie odcedzić. Wrzucić do blendera, do tego 3 jajka, esencja waniliowa i ksylitol. Zmiksować na jednolitą masę- wyjdzie płynna konsystencja.
W miseczce wymieszać kakao z sodą. W dużej misce zmiksować 2 jajka i olej. Wymieszać z kakao, oraz masą fasolową.
Przelać do foremki i wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na około 35 minut, do czasu jak wbity patyczek będzie suchy.
Wykonanie kremu:
awokado, ksylitol, olejek kokosowy i kakao wkładamy do blendera i ucieramy na jednolitą masę. Wykorzystałam blender ręczny. Masa ma być dość gęsta.
Kiedy ciasto jest już upieczone i ostygło, można zabrać się do jego przekrojenia. Można użyć dżemu bez cukru by posmarować przekrojone ciasto lub tylko sam krem z awocado. Uzywamy tylko połowy kremu z awocado i przykrywamy druga połową ciasta. Nakładamy resztę kremu na górę i dekorujemy wg uznania. Do udekorowania wybrałam truskawki i maliny.
Ale sobie dzisiaj popłakałam
Przeczytałam pamiętnik dziewczyny, która straciła synka w 20 tc z powodu wad wrodzonych:( Takie historia uświadamiają mi jakie mam szczęście, że mój Julek jest bezpieczny w brzuszku (oby tak dalej). Nie umiem sobie wyobrazić jak czuje się kobieta, która musi urodzić martwe dziecko...ja bym tego chyba nie przeżyła...
A z pozytywnych informacji to Julek właśnie daje znać że jest mu dobrze:) kopie chyba na pocieszenie dla mnie
Kocham to dziecko nad życie, wszystko bym dla niego zrobiła... a po urodzeniu to chyba oszaleje z miłości i szczęścia :*
22dc
5dpo
I po ostatnim monitoringu w tym cyklu. Pęcherzyk z prawego jajnika pięknie pękł, ciałko żółte jest, endometrium prawie 11mm. A na lewym jakaś jedna cholera stwierdziła, że też urośnie, bo co! No i tym sposobem zrobiła się mała torbielka. A na poprzednim monitoringu pęcherzyk z lewego nie urósł i miał 13mm, tyle ile na pierwszym usg. Obudził się trochę nie w porę. To dlatego lekko mnie lewy jajnik pobolewał. Wyjaśniło się :p Ale ginka powiedziała, że nie ma się czym martwić, że torbiel może się wchłonąć a na razie mam się cieszyć z owulki
I to też robię.
Generalnie kiepsko się czuję. Coś mnie chyba bierze. Od kilku dni tylko bym spała. Temp mierzona w ciągu dnia i wieczorem - ponad 37st. Policzki rozpalone. Dziś łyknęłam sobie sporą dawkę witamin. Dobrze, że dziś mam wolne. Wygrzewam się pod kocykiem w domu
A i cycki do kompletu jeszcze napierdzielają. Choć to już nie wina przeziębienia :p Tylko niedługo powinni przyjść kamieniarze. Będą nam blat w łazience montować. Wreszcie koniec 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2015, 13:58
Po punkcji
Gładko poszło. Moja apteczka na dzień to: encorton 1,5 tab., antybiotyk na 5 dni, estrofem 2x1, prolutex x1, fraxiparine x1, dostinex x1, luteina pod język 2x2, kw. foliowy 5mg, witaminki.
Pobrano 18 jajeczek, w tym 11 dojrzałych. Te niedojrzałe dali jeszcze do dojrzewania (cokolwiek to znaczy????), ale niekoniecznie dojrzeją. Zgłosiłam do zapłodnienia max. szczęśliwą trzynastę. Dokładnie tyle miałam zapładnianych w poprzednich dwóch procedurach. Zapłodnią zatem na pewno te 11 dojrzałych jajeczek plus ewentualne dwa, które dojrzeją.
Jutro Pani Doktor zadzwoni powiadomić nad, jak się sprawy mają i kiedy transfer.
Na ten moment czuję się dobrze. Oby tak zostało
Zdaję sobie sprawę, że pęcherzyków było dużo, są z tego względu pewne zagrożenia, ale trzeba być dobrej myśli.
no i moje wyniki z wczorajszego badania:
glukoza na czczo 95,1 mg/dl (norma 74-99) - czyli dość wysoko, dziwne bo w lutym miałam tylko 76, powtórzę badanie
glukoza po 1 h 152,8 mg/dl (norma <180)
glukoza po 2 h 111 mg/dl (norma <140)
insulina na czczo 9 qu/ml (norma 2,6 - 24,9)
insulina po 1 h 44,99 qu/ml (nie ma norm)
insulina po 2 h 30,6 qu/ml (nie ma norm)
progesteron w 23 dc 0,44 (norma dla fazy lutealnej 1,7 - 27) - czyli TRAGEDIA !!! nie dziwię się, że ja w ciążę nie mogę zajść.
prolaktyna 338,6 qu/ml (norma 102-496)
wysłałam wyniki do mojej ginekolog, zobaczymy co odpisze. a Wy co myślicie??
A tak poza tym to dzisiaj miałam firmową wigilię nr 1
we wtorek wigilia firmowa nr 2 
jedzonko dzisiaj było bardzo dobre, była rybka w sosie borowikowym z takimi wielkimi kawałkami grzybów, mniamciu
a poza tym pierogi, ze 3 rodzaje innych ryb, sałatki, śledziki, ciasto, barszczyk czerwony - pycha 
8 dni po
Dziś mam doła. Już zaczynam się stresować.
Moje piersi już nie są takie nabrzmiałe, sutki już nie tak wrażliwe
Tylko dziwne, że nie mam bólów okresowych, tylko od czasu do czasu delikatne kłucia po prawej stronie.
Jutro testuję.
Po wizycie jestem roztrzesiona zmartwiona i ciągle płacze zanosze się płaczem czemu mnie to spotyka przecież tak bardzo pragnę mieć córkę kocham ja ponad wszystko czym ja zawinilam ... Moja córeczka ma problem z jedną komora serduszka zapisałam się do specjalisty od echa serduszka mamy 29.12 na 17 gdzie on nam wyjaśni jak dalej będzie wyglądało leczenie i czy wada serca zniweluje się pod wpływem wieku i zniknie czy potrzeba będzie operacja noworodka....
Bardzo się martwie miały być to cudowne Święta pełne oczekiwań a została mi nadzieja i mój syn który dziś wisi na mnie a ja ciglae płacze.....
Tak tak czuję jej ruchy i modlę się by ona z tego wyrosła .....
Boże dopomóż i dodaj mi otuchy oraz wiary..... Nie wiem czy to ma sens co napisałam i ma ład i skład ale nie mam siły chciałam wyrzucić to z siebie bo mąż tylko powtarza będzie dobrze nie płacz proszę nic jeszcze nie jest przesądzone kocham Was a mnie to drażni ja wiem że on chce dobrze ale......
Do szpitala kładę się 15.03 czy mała będzie zdrowa czy nie boją się powtórki z hipotrofia będę leżeć aż podejmą decycje o cc..... Czekają mnie ciężkie chwilę ale wszystko zniose by ona była zdrowa .....
Jak każda kobieta uwielbiam zakupy, nawet te przez internet, bez wychodzenia z domu gdzie oglądam, zamawiam, płace, przyjeżdża kurier, a ja się cieszę. Ale coś się popsuło od tego nieszczęsnego dnia kiedy zamawiałam rzeczy dla dzieci na mikołaja. Otóż zamawiałam ostatnio spódnicę, po otwarciu przesyłki okazało się, że przysłali nie ten model co chciałam. Po wymianie kilkunastu meili i telefonów, otrzymałam zwrot pieniędzy, jednak nie tego się spodziewałam, bo spódnica się mi tak zajebiście spodobała, że po prostu chciałam ją mieć (w chwili reklamacji nie było mojego rozmiaru. Wczoraj wchodzę na stronę sklepu - patrzę JEST!!! No to szybko dawaj, zamówione, zapłacone wysłałam też meila z informacją, że złożyłam zamówienie i żeby przysłali tym razem prawidłowy towar. Odpisali iż dołożą wszelkich starań by teraz było dobrze. Przyjeżdża kurier, radość, jest w końcu, otwieram przesyłkę i co??? Zonk
złość, wkurwienie, mam dokładnie tą samą spódnicę którą tydzień temu im odesłałam !!! Ja nie wiem czy tam pracują idioci, czy ja nie mam szczęścia. Dzwonie, już po odebraniu miła Pani wiedziała w jakiej sprawie, przeprasza tysiąc razy i co z tego jak dalej jestem w plecy, bo towar muszę odesłać, brak słów.
I wiecie co pierwszy raz cieszę się, że nie jestem w ciąży, tak wiem brzmi okrutnie, ale to prawda. Miałam takie nerwy, że poprosiłam mojego kochanego męża o zrobienie mocnego drinka. Tak zachciało mi się napić alkoholu. Ogólnie piję rzadko, a od września wcale - bo przecież mogę być w ciąży. Dlatego teraz napiłam się, wyżaliłam i jest mi lepiej. Pozdrowienia dla wszystkich 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.