Teoretycznie jeszcze 2 dni i powinna się "objawić" owu 
to czekanie jest starsznie uciążliwe, bez przerwy patrze na zegarek, odliczam kiedy wreszcie. A przecież nie powinno tak być, powinnyśmy cieszyć się chwilą, tym co się dzieje a nie bez przerwy mysleć tylko o jednym 
niby zdaje sobie z tego sprawę i co??
jestem idealnym przykładem na to, czego nie powinno się robić!!
Nowy cykl - na szczęście już po @. Nie długo może owulacja.
Zaczynam od dziś mierzyć, ale tak do 4 dni po owulacji, potem może z doskoku
Starania już rozpoczęte, ale serduszkowanie tylko i jedynie jak będzie na to siła i chęci.
Mam jeszcze dużo czasu aby mogło mi się udać.
Co prawda jak nic nie wyjdzie do września do udam się do ginekologa aby porobić jakieś badania. Zbadać ponownie hormony, usg powtórzyć( robione w grudniu 2012) ale to też tak dla siebie. O zdrowie trzeba dbać.
Nastawienie mam pozytywne, na szczęście lato więc mam się czym zajać.
Najgorzej było zimą, z nudów tylko myślenie i myślenie.
Długi week udany ale krótki.
Poznałam w końcu, maluszka siostry mojego męża. Ma dwa miesiące i jest małym cudnym aniołkiem.
Jest tak grzeczny, prawie wcale nie płacze. Uśmiecha sie, gaworzy.
Bardzo spodobał się jemu prezent ode mnie (mata edukacyjna). A myślałam ze będzie jeszcze za mały. No i oczywiście utwierdziło mnie to w tym że chcę wychować jeszcze jednego szkraba.
Myślę że teraz byłabym jeszcze lepszą matką (więcej cierpliowości i doświadczenie) Choć nie chwaląc się bardzo dobrze radziłam sobie też wczesniej. I wspaniale wspominam ten okres czasu.
A jak by nie było moje dzieci póki co, to mądre, wychowane kochane urwiski
.
CARPE DIEM
I temp rośnie... czyżby szczęście w nieszczęściu?
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2013, 08:38
CZuje się fatalnie!!! Od 2 dni boli mnie starasznie gardlo a na dodatek mam katar.. Do dupy ta pogoda ciagle pada wieje i zimno!!! Ja chce slonce!!!
Musze przyznać ze miałam bardzo bolesny ten okres,bylam po prostu nie do zycia. W tym czasie najlepiej tabletka i do lozka. NA szczęście jeszcze 2 dni i się zegnamy. Mezus sobie pilnuje żeby nie zapomninac brac Androvit. Oby to nam pomoglo,chociaz nie byliśmy jeszcze badac nasienia. Ostatnio cos go bolało kolo pracia. Ale na drugi dzień przestalo. Pytalam czy jakby była potrzeba poszedł by się zbadac powiedział ze nie. Ale mysle ze dla dziecka jest w stanie się przelamac. Jeszcze ja musze pojsc zbadac ta prolaktynę..
Jestem juz po wstepnych badaniach. Lekarz powiedzial, ze wszystko jest ok. Nie wykryto rzadnego zapalenia. Macica czysta. Krwawienia po przedwczesnym porodzie ustaly po dwoch tygodniach. Gin powiedzial, zeby poczekac z nastepna ciaza az moj stan psychiczny sie ustabilizuje, strasznie plakalam u niego w gabinecie. Dal mi telefony zaprzyjaznionych psychiatrow, ze to mi pomoze. Zadzwonilam od razu ale wszyscy wyjechali na wakacje, wracaja na poczatku wrzesnia. Postanowilismy z moim kochanym, ze nie bede brala srodkow antykoncepcyjnych i damy dzialac naturze. Tym bardziej, ze to moze dlugo potrwac zanim zajde znow w ciaze.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 sierpnia 2013, 12:07
Dziwnie się czuję. Moja przyjaciółka jest w ciąży, płacze, twierdzi, że to nie czas. Tak ciężko mi jest Jej wytłumaczyć, że jest to najcudowniejsza rzecz jaka może nas spotkać. W Jej przypadku nie było mowy o żadnych staraniach, temperaturach, testach. Ot, po prostu "wpadka". Może faktycznie nie trzeba się tak spinać? Ale jak to zrobić skoro każda część mnie pragnie dziecka? Jak wyłączyć tą zazdrość, że się udało komuś, kto nie chciał, nie planował. Sama się karcę, że nie powinnam tak myśleć, ale to uczucie maksymalnie mnie zdominowało przez ostatnie dni. Teraz już się podnoszę, wraca racjonalne myślenie. Było mi ciężko się uśmiechać kiedy w środku wszystko krzyczało, że to nie fair, że ktoś z góry się pomylił, że to ja czekałam na dwie kreski. To nienormalne.
W piatek o 20 mam wizyta u gina
a w czwartek powtórne badanie prolaktyny. Ciekawe czy Bromergon pomógł ? OBY !! 
Dostałam miesiaczkę,zamknełam sie w pokoju i wyję w poduszkę. Brak sił.
co za pogoda... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2013, 15:07
Czuję ,że nad pewnymi sprawami tracę kontrole to jest straszne. Mąż jak to facet mieszkanie ogarnia po łebkach, ja leżę i nic roić mi nie wolo .
Jutro mam wizytę zobaczymy czego się dowiem ale popadam w coraz większe przygnębienie. Może to tylko chwilowe, może minie . Staram się cieszyć z tego co mam ale takie chwile przychodzą same...
Wlasnie przed chwila wrocilam ze szpitala gdzie robili mi Hsg
o 7 rano stawilam sie w izbie przyjec, gdzie bylo mnostwo babeczek wiec trwalo to z dwie godziny zanim wszystkie przyjeli. Potem zaprowadzili nas do pokojow i kazali czekac na badanie ginekologiczne. Przyszla i na mnie kolej - lekarz byl malo delikatny- jakis stary pryk i mial humorek dziwny jak pokazalam mu wyniki posiewu to on ,, o laseczki, laseczki,, a wynik to laseczki kwasu mlekowego. Wogole nie badal delikatnie .... ufffff.....
nastepnie pobrali mi morfologie- bo tak robia i kazali czekac az zwolni sie rentgen.
Pol godziny przed ( gdzies po 12) zawolali mnie i dali w zyle jakis antybiotyk a nastepnie zastrzyk w dupsko ( szkoda ze nie trafila - stwierdzila ze mam twarda dupe i musial powtorzyc w drugi posladek.... mialo mi sie zakrecic w glowie - no i czekalam i czekalam az babeczka przyszla i powiedziala ,,ze to juz,, posadzila mnie na wozek inwalidzki- chociaz ja mowilam ze sama dojde - ale ona sie uparla ze mnie zawiezie... trzeslam sie jak galareta i serce podchodzilo mi do gardla... ale nic nie czulam zeby cos dzialalo
Weszlismy i zobaczylam swoja pani ginekolog- troche mi ulzylo.Mialam polozyc na na takim dziwnym stole pod pupa mnialam cos w ksztalcie kwadratu i kazala nogi rozszerzyc jak przy zwyklym badaniu-nogi sie trzesly jak galareta wiec pielegniarka musial mi je trzymac
Moja pani doktor wlozyla wzierniki- ale byly zimne brrr a pielegniarka je trzymala a potem widzialam w odbiciu ze wklada cos jakby na ksztalt nozyczek czy szczypiec i tu zaczal sie koszmar!!!! Czulam ogromne szczypanie i ciagniecie za szyjke a ona dokrecala i dokrecala jakas srobe a bol sie nasilal - mowila ze to boli najbardziej ze musi dokladnie naciagnac szyjke zeby kontrast nie wylecial...Nastepnie wpuscila kontrast i to BYL NIEMILOSIERNY BOL ....bol nie do opisania.Potem wybiegly bo rentgen foty robil i wrocily - myslalam ze to koniec a ona ze jeszcze raz musi podac kontrast - myslalam ze zesikam sie z bolu bo tym drugim razem bolalo o wiele bardziej... nie da sie slowami opisac bolu ale to tak jakby ktos rozdzieral od srodka macice z jajnikami... jak juz bylo po wszystkim to lek zaczal dzialac bo mi tak wszystko falowalo ..Badanie trwalo 15 minut ... potem polezalam chwile , cos zjadlam i do domciu- nie czekalam na wypis bo sie spieszylam na pociag- wypis bedzie u mojej ginekolog. Przyszla do mnie jak lezalam i powiedziala ze wszystko drozne i ze mamy odpuscic ten cykl- bo kontrast jest niebezpieczny dla plodu ale potem brac clo i starac sie serduchowac ....
Ps- czego sie nie robi by zostac mama !!!!mam nadzieje ze mi sie wkoncu uda...
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2013, 18:08
tydzien jak moj P. wyjechał, jeszcze 3 i pół tygodnia rozstania...
zaczeły sie dni płodne i jest narazie ok, nie chce myslec o tym, ze ten cykl jest stracony. raczej bardziej mysle, ze odpoczane psychicznie od tego wszystkiego.
przynajmniej nie bede sie stresowała @, bo wiem ze przyjdzie 
czesc kochaniutkie.jestem ciekawa jak wam idzie?ja dzis pierwszy raz widzialam moje malenstwo:)najcudowniejsze uczucie swiata zobaczyc jak bije to malenkie serduszko.kochane ograomnie wszystkim wam zycze byscie mogly poczuc to samo.trzymam kciuki:)
Aktualnie 9 cs nie licząc miesięcy, w których z różnych względów starć się nie mogliśmy
Zaczęło się od tego, że postanowiłam zrobić sobie gruntowny przegląd techniczny po podjęciu decyzji o dziecku a jeszcze przed rozpoczęciem starań. Kontrolne USG - mięśniak macicy, lekarz stwierdził, że nie ma sensu nic z nim robić. Inny lekarz stwierdził, że lepiej go usunąć póki jest niewielki bo może zagrażać potencjalnej ciąży i po co się "bawić" w poronienia. Ok, zróbmy to.
Pierwsza histeroskopia (diagnostyczna) - miała być rozwiązaniem problemu, mięśniak miał zostać usunięty. Nie udało się, trzeba powtórzyć.
Druga histeroskopia (operacyjna) - 3 miesiące po pierwszej. Tym razem się udało! Mięśniaka nie ma. Rekonwalescencja 6 miesięcy, nie możemy się w tym czasie starać. Jakoś zleciało...
Grudzień 2019 - to ten czas, zielone światło. Wszystkie badania ok, na USG nie ma żadnych zmian. Uda się!
Kolejne miesiące... nic.
Wrzesień 2020 - robimy dokładniejsze badania. Wszystkie wychodzą ok i u mnie i u męża. Zapada decyzja o kolejnym zabiegu, bo może po usunięciu mięśniaka zrobiły się zrosty. Histeroskopia podobno zwiększa szanse na ciąże w kolejnych 3 cyklach. Ok, dam radę.
Trzecia histeroskopia (diagnostyczna) - zrostów nie ma, ale za to jest stan zapalny endometrium. Skąd? Moim zdaniem po operacji, zdaniem lekarza - nie wiadomo. Następne 3 tygodnie na antybiotyku podczas których czuję się fatalnie, z każdym dniem coraz gorzej, coraz słabiej.
Biopsja endometrium - matko jak to boli! Kolejne dni w napięciu jaki będzie wynik. Wynik negatywny, nie ma stanu zapalnego, jest za to nierówny rozwój endometrium, część jest w 10 dc a część w 26 dc. Trzeba zrobić badanie drożności jajowodów - lekarze twierdzą, że to podstawowe badanie przy staraniach.
Badanie HSG (styczeń 2021 - nowy rok, musi zacząć się dobrze!) - jeśli biopsja bolała to badanie drożności jest okresem x1000. Zaciskam zęby, wbijam paznokcie w oparcie fotela ginekologicznego - dam radę, wytrzymam... to tylko 20 minut (niestety boli kolejne 2 dni po badaniu). Lewy jajowód drożny, prawy niemożliwy do oceny prze usytuowanie, zdaniem lekarza raczej drożny ale to pośrednia ocena. Zalecenie zrobić laparoskopię żeby ocenić prawy jajowód i wykluczyć endometriozę.
Znowu operacja? Tym razem bardziej inwazyjna. To już dla mnie za dużo. Nie chcę tam iść, nie widzę sensu. Powinnam już umówić termin, ale tego nie robię. Muszę odpocząć od tych badań, zabiegów.
Dostałam Aromek, który mam brać od następnego cyklu i chodzić na monitoring. Boję się, że nie zrobiły się torbiele przed nadmierną stymulację, ale może to jednak ma sens. Może to pomoże. W końcu to pierwsze leczenie jakiego próbujemy. Mam jeszcze kilka dni na decyzję co robić dalej. Próbować czy odpuścić?
Co powiedziałabym sobie sprzed roku? Powiedziałabym żeby żyć i nie oddawać niepłodności kolejnych dni, tygodni, miesięcy, lat (?) swojego życia. One nie wrócą - nie da się wypić wina, którego się sobie odmawiało podczas imprez i spotkań ze znajomymi. Nie da się wyjść na góry w które się nie pojechało bo to przecież po owulacji i wysiłek może zaszkodzić. Nie da się polecieć na wakacje na które bilety się oddało bo wylot za kilka miesięcy a może będę wtedy w ciąży i nie powinnam latać.
Pierwszy raz od roku kupiłam kilka butelek wina, jedna otwarta jest w lodówce, mamy kupione bilety do Norwegii. W głowie chyba trochę mi lżej, na sercu ciężko a oczy dalej wilgotne od łez, ale mam nadzieję że z czasem będzie lepiej.
DUPA! od jutra znowu oddział patologii ciąży- tym razem w Zdrojach, gdzie mam mieć konsultację z neurochirurgiem dziecięcym, mała ma za duży obwód główki, podejrzewają wodogłowie a u mnie wielowodzie... Kiedy skończy się to pasmo udręk??? Na poród naturalny nie mamy szans, pytanie tylko kiedy będzie ta cesarka....boję się o małą
Nie miałam dziś żadnej lekcji. Troszkę posprzątałam w domku. I odwiedziłam moją Gabrysię.
Dochodzę do wniosku, że jestem opętana myślami o dziecku. Jak kładę się spać i zamykam oczy, to widzę śpioszki, pajacyki i inne ubranka dziecięce.
Dziś daję mężowi spokój. I niestety muszę przyznać rację pani psycholog, że moje życie seksualne ostatnio jest skierowane tylko w jedną stronę. Nie daje mi żadnej radości. A przez to męża traktuję jak chodzącego plemnika, a siebie jak inkubator. A może ta babka coś mi pomoże? A ja jestem tak negatywnie do niej nastawiona. W każdym bądź razie daję jej albo sobie bardziej ostatnią szansę w czwartek. Jak mnie w czwartek wyprowadzi z równowagi i będzie upierała się nad swoimi racjami to będzie to moja ostatnia wizyta u niej.
hEJ!
DZIŚ ZACZYNAM NOWY CYKL, WIADOMO ŻE TROCHĘ PRZYKRO ALE W KOŃCU SIĘ UDA!CHOĆ TRUDNO MI W TO UWIERZYĆ ŻE W OGÓLE KIEDYŚ SIĘ UDA....
TYM RAZEM BEZ MIERZENIA
MYŚLĘ ŻE ZIOŁA TROCHĘ POMOGŁY, NA PEWNO ZMNIEJSZYŁO SIE PLAMIENIE I 1 DZIEŃ DZISIAJ NIE JEST TAK BOLESNY NO ALE JESZCZE CAŁY DZIEŃ PRZEDE MNĄ...
NAPISZCIE MI KOCHANE ILE RAZY DZIENNIE ZAŻYWACIE WIESIOŁEK?
Dzisiaj wizyta u lekarza i bardzo się denerwuję...staram się nie stresować bo wiadomo ,ze to nic dobrego ale to silniejsze ode mnie...
Wczoraj wieczorem mocno się przestraszyłam...już myślałam, że skończę w szpitalu bo plamienia jakby to powiedziec... były bardzo intensywne.
Do tego męczą mnie zaparcia chociaż staram się odżywiać bardzo zdrowo i co najważniejsze jem tak by zaparciom zapobiegać.
Mam 3 dni wolnego
Po to aby uczyć się do licencjatu, ale również po to żeby odpocząć i się wyluzować
Od dziś zaczynam robić codziennie testy owulacyjne, zobaczymy co z tego wyjdzie
Wczoraj dopadło mnie mega bolesne zapalenie pęcherza. Urofuraginum, żurawina i sok z cytryny pomogły. Dziś jest już na szczęście o niebo lepiej. Mój ukochany w pracy.. ciągle za nim tęsknie. Najchętniej to trzymałabym go cały czas obok siebie, ale pozostają nam telefony
No i pewnie o 18 będzie już tylko dla mnie
Wczoraj znów rozmawialiśmy o dzieciaczkach. Oboje bardzo tego chcemy, szkoda, że ciągle nie mamy... zobaczymy co przyniesie ten miesiąc. Nie jestem jakoś mega nastawiona na tak, raczej myślę już o tym, że w lipcu idziemy się przebadać i wtedy będziemy wiedzieli co robić. Super jest też to, że dużo rozmawiamy chociażby również o adopcji i oczywiście, że choć 1 dziecko chcelibyśmy mieć zupełnie swoje, jednak jeżeli los zadecyduje inaczej - w zupełności się z tym pogodzimy i również będziemy pełną rodzinką. A tak w ogóle, to marzy nam się trójecza urwisów... hehe
Najlepiej każde z odstępem tak 3-4 lata , a może 5... nie wiem właściwie. Dziecko to zawsze szczęście nieważne kiedy przychodzi
Dzis byłam na Badaniu Prolaktyny i dodatkowo sobie zrobiłam takie podstaowe badania : Morfologia, OB, Mocz, cukier
A co tam
heh Wyniki jutro
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.