Jeśli słaba jakość spermy jest Waszym problemem, poczęstuj swojego partnera kawą (lub napojem z kofeiną) dwie godziny przed współżyciem. Kofeina polepsza parametry spermy.

monilia84 W poszukiwaniu szczęścia :) 21 grudnia 2015, 07:03

<3 20 tydzień 2 dzień ciąży <3 <3 5 miesiąc - II TRYMESTR <3

<3 51% ciąży <3

<3 Do wizyty zostało: 1 dzień <3

Hej witamy się z ranka, dzisiaj ostatni dzień pracy (mam nadzieję, że mój gin da mi L4 ehehhe bo się tak nastawiłam a tu może być dupa).
Od rana mam lenia a chciałabym w pracy porobić jak najwięcej bo nie lubię po sobie zostawiać niemiłego wspomnienia. Zawsze robię wszystko do końca :)

Jutro moje dziecko ma wigilijkę w szkole, a ja kurcze idę akurat do lekarza, mój R w pracy i nie dostanie wolnego i już mi mówiła że jej przykro, że będzie sama. Ale jak można robić wigilijkę na 9 rano, przecież rodzice pracują, czasem mi się wydaje że Ci nauczyciele nie myślą że są czasy gdy rodzice sobie nie mogą pozwolić na siedzenie w domu, albo na ciągle urlopy i to na godzinkę, bo tyle ma trwać wigilijka.

Synuś jest coraz bardziej aktywny i jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Myślałam o detektorze bardzo poważnie bo nic nie czułam, a teraz codziennie czuje ruchy, niekiedy od samego rana, niekiedy wieczorami, ale jestem spokojniejsza, kopniaki są coraz silniejsze, także mam nadzieje że juniorek rośnie zdrowo.
Jutro wizyta i wszystko się okaże, stresik jest mocny, ale najbardziej przed ECHEM serduszka, bo to bardzo ważne i dokładne badanie. Mam nadzieję, że Bóg nam pomoże i będę mogła spokojnie przeżywać te wspaniałe dni z syneczkiem do kwietnia, bo fajnie by było jakby w kwietniu się urodził :) Wtedy na komunie pojechalibyśmy już wózeczkiem, a ja nie zawiodłabym Klaudusii w tak ważnym dla niej dniu :)

Ogólnie to czujemy się dobrze, czasem czuje że szybciej zmęczona, zwłaszcza teraz przed świętami kiedy pracy jest coraz więcej, ale damy radę.

Z R wczoraj znowu się pokłóciłam ale to już chyba standard, wiele rzeczy mnie w nim wkurza, ale widocznie tak już musi być. Nie da się czasem z nim normalnie dogadać, bo on inaczej wiele rzeczy widzi.
Ja jestem uparta jak osioł, jak moja mamusia ehehhe i wiele rzeczy robię z sercem zamiast z rozsądkiem ale taka już jestem a on jest tym prostującym mnie i to mi się właśnie nie podoba :)

Mało angażuje się z nasze życie, do brzuszka też podchodzi ciągle z takim dystansem, myślałam że jak dowie się że to jest synek to będzie taki dumny i zadowolony, ale jednak nie. Ale ja sobie poradzę sama i będę walczyła o małego do końca, za wszelką cenę, bo moje kochane dziecko i ja w niego wierzę, w to że nie opuści mamusi i będziemy w kwietniu albo maju tulić się bardzo mocno do Siebie <3

A to nasza foteczka z 21tc :)

55a8a3e44203a420med.jpg

A mówiłam k.rva NIE planuj!!

Tak o to piękna wczorajszs niedziela, plany przedwyjazdowo-zakupowe, gospodarcze i inne wzięly w łeb około godziny 17.

A zaczęło się od lekkiego bólu żołądka. Potem był większy ból, potem żebra jakby wpuszczane w imadło, duszności, jeszcze większy ból, zawroty głowy, ból, ból i jeszcze raz ból ..

No i tak sobie k.rva leże w szpitalu. Dodupnie dostałam nospe i coś na `p`, do tego paskudne tabletki do ssania i czekam .. i się stąd chyba do środy nie ewakuuję :/ No przecież mnie tu poyebie .. !!

Plus - przyjmowała mnie moja gin.
Plus - zrobili mi usg, Małe waży 110g i znów wszystko wyprzedza.
Poza tym same minusy ..

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 21 grudnia 2015, 07:45

Kolejna ciezka noc za mna. Dzisiaj wybitnie cos mi nie pasowalo zlalam sie potem bylo mi goraco, bylo mi niewygodnie, choro a jak juz przysnelam to cos mnie budzilo. Albo szynszyla gryzla klatke, a to maz, a to drukarka sama sie wlaczyla, a to pies szczekal a to ktos walil nozem o deske (chyba jakies duchy albo koty nauczyly sie kroic:/). I tak zlecialo 8h..dzisiaj bede gryzc jak ktos za blisko podejdzie.

Ciąża zakończona 21 grudnia 2015

2 dc <3 w nocy potwierdziło się, że małpa przylazła. Bałam się, że wczoraj to był taki jednorazowy wybryk w tym szalonym cyklu i nocą mój organizm nie pociągnie tematu ale na szczęście wredota przybrała na sile. Chociaż i tak mam wrażenie, że jest nieco słabsza niż zazwyczaj. Może to przez te długie plamienia? Trochę martwię się o endometrium. niby nigdy nie miałam z nim problemu ale w tym cyklu jest mi naprawdę bardzo bardzo potrzebne. Będę jeść migdały czy jakieś inne wspomagacze :)
No i pierwszy puregon za mną. Nie było wcale źle, chociaż ręce trzęsły mi się tak jakbym robiła nie wiem co. Jutro już będzie luz bo już wiem co i jak :) Wkłucie igły praktycznie nie odczuwalne, tłok w pewnie chodzi bardzo bardzo lekko. Pierwsze poglądanko w 6dc wypada w Boże Narodzenie :) Dobrze, że całe święta mamy wyjazdowe i nie muszę się marwtic gotowaniem.
Pochwalę się jeszcze że dzisiaj mam urodziny a kobieta podobno jest najbardziej płodna w miesiącu swoich urodzin więc może w końcu to będzie szczęsliwy cykl :)

Rano zrobiłam kolejny test, ciemne dwie kreski :)Dzisiaj poszłam na bete, z niecierpliwością czekam na wyniki, w środę powtórzę.
Jak na razie czuję się jakbym miała cały czas gorączkę i strasznie męczy mnie chodzenie po schodach, lekko bolą piersi i pojawiły się pierwsze zaparcia, zobaczymy jak będzie dalej :)
Jeśli wszystko będzie dobrze, to termin porodu wypadnie w moje urodziny :) Choć w moim przypadku jest duże prawdopodobieństwo cc, więc pewnie to będzie szybciej :)

no i jak zwykle sie niepotrebnie napalam :/ doopa doopa doopa....cos sie na wykresie dzieje, ale to na pewno nie owulacja :( dzisiaj kuhwa do pracy i to na 9 rano a zazwyczaj mamy na 12 albo pololudnie...mala sie przestawila spac do 10..musze ja na sile wybudzic echhh.bedzie marudna caly dzien

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 21 grudnia 2015, 09:50

Wczoraj wieczorem zaczęło się delikatne plamienie, dzisiaj to już krwawienie.
Na 13 mam wizytę więc kończymy przygodę na tej stronie.
Morze łez wylane, święta będą mniej radosne niż planowałam.
Nie łamię się, staram się trzymać pion.
Pogadam z panią doktor i nakreślimy dalszy plan działania.
Bo działać będziemy i nie zostawimy tego na złudny los.
Szczęściu trzeba dopomóc, widać bardziej niż dotychczas.

ma_pi Demotywator 21 grudnia 2015, 10:11

Za każdym razem, gdy dzwoni mój telefon, przeżywam mały zawał. Myślę wtedy, że dzwonią z kliniki z niedobrymi wiadomościami. Bez sensu. Myślę, że już nie będą dzwonić. Transfer ustalony na środę i już.
Progesteron zaczyna działać na mnie. Cyce bolą, pojawiło się rozdrażnienie. Zwłaszcza rano, gdy muszę wstać o 6.00 na zastrzyki i pierwszą porcję leków. Zaczyna mnie wkurzać, że nie jestem w swoim mieszkaniu. Już chcę do Krakowa. W swoim domku poczuję się lepiej. Mąż robi co może, wymyśla gdzie można by jeszcze pójść, co zobaczyć, a ja nie mam do tego głowy ani chęci. Nie poznaję siebie.

sudari Kiedy będziesz z nami Fasolko? 21 grudnia 2015, 10:49

28 dzień cyklu i 14 dpo, a w zasadzie pewnie 1 dzień nowego cyklu, kwestia kilku godzin...

Czuję, że okres się zbliża, będzie na pewno dziś. Temperatura spadła na łeb na szyję więc nie mam złudzeń.

Szkoda tylko, że ten cykl nie okazał się szczęśliwym - byłoby idealnie. Prezent na gwiazdkę i termin porodu wg ovu na 29 sierpnia, czyli dzień przed naszą drugą rocznicą ślubu... No cóż. Na szczęście za 2 dni kończy mi się abonament i nie będę już widzieć tego detektora ciąży, nie będę sobie już wszystkiego wmawiać. W nowym cyklu przestanę mierzyć temperaturę podczas okresu, zacznę dopiero po, dam sobie trochę wytchnienia.

Dziś wizyta u endokrynologa, czyli robimy następny krok. Przez te 7 cykli wysnułam kilka wniosków;
- każdy cykl zgodnie z wykresami mam owulacyjny;
- cykle mam regularne, między 28 a 31 dni;
- faza lutealna wynosi ok 13 dni (+/- jeden dzień);
- owulacja występuje w okolicach 14-16 dnia;
- odczuwam zazwyczaj wrażliwość piersi i lekki ból jajników podczas owulacji;

Poza tym to co wiemy na dziś:
- badanie nasienia mojego męża wykazało, że wszytko jest w normie;
- badania USG nie wykazały żadnych nieprawidłowości - być może w dalszej kolejności zostaną zlecone dalsze dokładne badania;
- w większości cykli udało nam się trafić w dni płodne;
- w ostatnim cyklu również dołączyłam testy owulacyjne;
- minęłu już pół roku odkąd odstawiłam tabletki antykoncepcyjne, więc hormony powinny się już ustabilizować;

To chyba tyle, zobaczymy co powie dziś lekarz... Obiecuję sobie tylko, że jeżeli wszystkie badania wskażą, że wszystko z nami ok, to odstawię termometr i zwyczajnie postaram się wyluzować.

Pozdrawiam Was :)

dzisiaj 4 dpo, podobno, @ wypada na nowy rok, tak jak w pierwszym cyklu starań, ale nie to mi zaprząta teraz głowe tylko święta i news dnia dzisiejszego - dostałam pracę:) będę prowadzić zajęcia z grupką maluchów 5-7 lat raz w tygodniu:) niby mało ale ważne, że będzie umowa i zapełnię CV trochę, jeszcze umowy nie podpisaliśmy ale ma ją gościu sporządzić i między świętami a sylwestrem się spotkamy i dogadamy szczegóły :)

Dziś 3 dc, boli tylko brzuch a właściwie bolał bo wzięłam rano kąpiel gorącą i ketonal, do teraz spokój, tyłek, jelito czy co tam nie boli już. Mam nadzieje że tak już pozostanie. I żeby tylko endo na nowo nie rozwijało się w brzuchu, żeby to była moja ostatnia @ na najbliższe 10 mcy...

Co będzie jak rząd nie da środków na in vitro dla nowych par, do czerwca może udałoby się zrobić chociaż jeden transfer.

sikorka@ Taka tam pisanina.... 21 grudnia 2015, 14:06

39T(38t3d)
Szczesliwej nowiny ani widu ani slychu... ja za to umieram na zapalenie zatok, teraz juz troche lepiej sie czuje ale weekend byl starszny...w sobote poplakiwalam sobie nad swoim losem..hehe bo jestem uczulona na paracetamol a moj gp nie dal mi antybiotyku. Kazal za to brac nurofen, ktorego nie bralam bo moze jestem tylko dentysta ale z tego co pamietam to kobietom w ciazy nie wolno go brac, dlatego ja nigdy go nie zapisuje...co kraj to obyczaj albo moze wytyczne sie zmienily..nie wiem. W kazdym razie wycierpialam sie co niemiara.
Czuje swoja wage bardziej niz zwykle, nie sprawdzam juz ile pokazuje na skali bo po co sie stresowac, mysle ze mam z 18 na plusie. Do tego wydzielina z paci wyglada jak moja z nosa..n
( przepraszam za obrazowosc ale mysle ze to czop zaczal mi sie wydalac) nie ekscytuje sie bo z Adasiem to w ogole go nie pamietam a moja kolezanka chodzila jeszcze przez 2 tyg bez czopa wiec szalu nie ma. Pisalam juz ze jestem ostatnia w dwupaku..obie moje przyjaciolki maja juz dzieci w ramionach a my nadal czekamy.P. ciagle dzwoni I pyta..jakies nowiny?? jakis postep??.. Mowi..chialbym zebysmy mieli to juz za soba.
Dzis rano bylam w miescie organizowac ostatnie przenty bo wczoraj wieczorem zlapaly mnie skurcze, takie srednio silne ale przestraszylam sie bo nadal mam prezenty niezapakowane. Ogolnie to dni na macierzynskim leca mi strasznie szybko, codziennie cos I tak czas ucieka przez palce. Fajnie jest miec wolne.
Moja kolezanka z lyceum wstawila na fbuku zdjecia z sesji porodowej. starali sie z mezem 7 lat I w koncu dzieki rzadowemu invitro urodzila synka, widac bylo szczescie na ich twarzach I wzruszenie..jednak ja jakos nie jeste co do tego przekonana, Weszlam sobie na strone tej fotograf I poogladlam inne zdjecia..jak dla mnie to obrzydliwe, porod to jest tak intymna rzecz ze chyba nie chcialabym dzielic sie nia ze swiatem. Pozatym nie nalezy do najprzyjemniejszych wiec jak dla mnie to mam nadzieje ze pojdzie mi sprawnie I dam rade szybko o tym zapomniec. Wyczytalam wczoraj w necie ze w szpitalu w ktorym bede rodzic czasami nie oferuja zadnego znieczulenia jak anestezjolog nie jest dostepny..super..hehe..nie zebym bardzo bala sie bolu ale dobrze byloby miec taka opcje w razie czego co nie.
Wracajac do in vitro, widzialam w wiadomisciach ze maja zamiar przerwac dofinansowanie, nie bede sie tu wypowiadac na temat polityki ale czytam pamietniki niektorych staraczek I doslownie zalamal im sie swiat, bardzo mi ich szkoda. Sama wiem jakie to uczucie jak dostajesz miesiaczke ktorej nie chcesz, miesiac po miesiacu.. Nawet teraz nadal sie martiwe zeby wszystko bylo ok. Ale ja mam jednego zdrowego synka. Dlaczego zabieraja tym kobietom szanse na szczescie?? Nie rozumiem tego


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 grudnia 2015, 14:05

Maaaniczka Bóg Nam da. Albo i nie. 21 grudnia 2015, 14:11

Hym ...

20 dc.

Stwierdzam, że:

- bromergon ukradł mi odpowiednio-ładny śluz płodny
- ukradł mi też ładne temperatury i uroczy wykres
- i ból cycków po owulacji mi też ukradł
- aaa i ukradł mi ładny kremowy śluz progesteronowy - jest teraz go bardzo mało i w dodatku jest jakiś taki nitkowo-grudkowy, ale to na bank nie zapalenie, bo z tym ustrojstwem dobrze się znamy.

Bromergon ... ZŁODZIEJ CYKLU !


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 grudnia 2015, 14:11

Siedzę tak i się zastanawiam co ona mi dzisiaj powie: pękło czy wręcz przeciwnie??

Jeszcze prawie 3 h a ja już bym chciała wiedzieć.....rany jak ten czas się dłuży:(

Dzisiaj byłam w przychodni bo chciałam receptę, a co się dowiedziałam że Pani Doktor nie będzie przez 2 lata bo........jest w ciąży...po prostu super, aż kopara mi opadła jak się dowiedziałam



Wszyscy wokół zachodzą w ciążę tylko nie ja....i jak tu myśleć pozytywnie????


Uaktualniona informacja:)
pęcherzyk pękł!!:)
a prawym jajniku zrobiła mi się torbiel 43 mm
teraz tylko czekać...czyli to co najgorsze:(


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 grudnia 2015, 17:54

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 21 grudnia 2015, 16:06

18.12.2015r. dzień 45, piątek, 22.05

Najdroższa córciu, mama wczoraj się skupiła na sobie przez tą wizytę u lekarza, a tu o Tobie trzeba uaktualnić dane. Chociaż dziś taka szybka relacja. Byłyśmy wczoraj przecież na Twoim pierwszym pozaszpitalnym szczepieniu. Ciężkie przeżycie dla mnie. Pierwszy raz słyszałam Twój płacz z bólu.. Bardzo nieprzyjemne uczucie dla matki. Myślałam, że się rozkleję tam razem nad Tobą i będziemy płakać razem. Na szczęście Marysia, Twój pediatra, zebrała mnie do kupy i przegoniła do pokoju, gdzie będę mogła użyć magicznej mocy cyca. Nóżka po wkłuciu trochę Cię pobolewała, gdy podczas karmienia lub przebierania ją dotknęłam znów słyszałam ten przejmujący straszny płacz. Przed szczepienie Marysia Cię zważyła. Kochanie, tak czułam, że coraz ciężej mi na rękach się robi! Klocek z Ciebie przez 8 dni przybrało Ci się 432g, ważysz teraz 5242g . Pani doktor nie mogła wyjść z podziwu jaka jesteś silna, tym razem zaprezentowałaś wszystko jak trzeba i nie odstawiałaś pokazówki jaka to jesteś wyluzowany luźny Lori. Podpieranie się na rączkach z główką do góry i rozglądanie się po gabinecie wyszło Ci koncertowo. Trzymana pionowo wodziłaś wzrokiem za Marysią przechadzającą się po gabinecie. Teraz pewnie dziwią Cię te zachwyty nad takimi zwykłymi czynnościami, ale dla takiego małego berbecia to ładne osiągnięcie i powód do radości dla rodziców :) pełne świadomości spojrzenie, uśmiech, wytrwałe trzymanie główki to coś co na tym etapie Twojego rozwoju jest powodem do dumy :) tak samo jak i przybieranie na wadze. Tak się cieszę, że wszystko się układa tak szczęśliwie i jak na razie (oby zawsze!) omijają nas wszelkie niemowlęce problemy, które często innym się przytrafiają. Chciałabym żebyś nigdy nie cierpiała, zawsze była uśmiechnięta, radosna, spokojna... Która matka tego nie chce dla swojego dziecka? Niestety wiem, że to niemożliwe, dlatego będziemy razem się uczyć dzielnie przechodzić przez różne sytuacje, żebyś potem, gdy nas z Tatą już nie będzie sama potrafiła sobie ze wszystkim radzić. Poradzisz sobie ze wszystkim, Nastia, będziesz szczęśliwa. Tak samo jak my teraz. To nie tak, że szczęście to brak problemów. Można być szczęśliwym pomimo trudnych chwil, zawirowań życiowych. Szczęście to coś co jest w Tobie, Twoje nastawienie, Twój optymizm, docenianie tego, co masz, przjymowanie ze spokojem tego czego zmienić nie możesz..
No nic Kochanie, dość na teraz tego pisania. Dzisiaj standardowo Twoja matka zmęczona. Strzeliłyśmy długi (prawie trzygodzinny) spacer z ciocią Ewą i synkiem pani doktor. Kawaler ma dwa latka i zafascynowany był "dzidzią". Ciocia musiała go często wyciągać z wózka, by mógł zajrzeć do Twojej gondoli i poprzyglądać się. Patrząc na niego zastanawiałam, się jaka będziesz za dwa lata i więcej... Córka, całe życie przed nami. Pełne niespodzianek! Dziś na przykład Twoja Matka totalnie upośledzona manualnie zrobiła własnoręcznie bombkę! Wieczorem pojechałyśmy same (bo Tatuś miał swoją korpo-wigilię) do Cioci Ewci i Wujka, zeby pomoc im robić ozdoby świąteczne. I spod moich paluchów wyłoniło się takie coś...

IMAG0928_jpg.jpg
image hosting 15mb


19.12.2015r. dzień 46, sobota, 23.45

Dzisiaj będzie na szybko! Obiecuję! Chociaż pewnie już zdążyłaś się przyzwyczaić, że Twoja matka jeżeli chodzi o werbalizowanie to raczej nie z tych oszczędnych. Raczej bliżej mi do wpadania w słowotok niż bycia małomówną :) ciekawe jak będzie z Tobą ? Oj z takimi rodzicami pewnie nastąpiła genetyczna kuliminacja paplania :D
no kurcze, widzisz! Znowu paplam, a miało być na szybko. Postaram się streszczać, bo dzień bardzo ważny, a ja czasu mam mało. Wyspać się trzeba, bo niedziela też ma być aktywna :)
Nastuśka dziś Twoje pierwsze ubieranie choinki. Mało w tym uczestniczyłaś, żadna bombka nie została przez Ciebie zawieszona, w przyszłym roku pewnie nie odpędzimy Cię od drzewka. Ale nie martw się, kot nadrobił w kategorii rozrabiania i robienia szumu przy tym wydarzeniu.
Rano wszyscy razem wsiedliśmy w samochód, by pojechać po wymarzone drzewko. W tym roku powinno być wyjątkowe, bo to nasza pierwsza wspólna choinka. Niestety wyjazd zakończył się fiaskiem, żadna jodła nam nie odpowiadała (a koniecznie musiała być jodła kaukaska!). Wszystkie jakieś takie nie dla nas. Wróciliśmy do siebie i stwierdziliśmy, że skoro tyle ludzi przyjeżdża do nas na parking by kupić drzewko to może my i coś tam znajdziemy. O dziwo pierwsza jodła, którą zobaczyliśmy nam się spodobała. Razem z K. przy śniadaniu przez okno widzieliśmy ją i z daleka wydawała się dla nas w sam raz (dlaczego więc od razu nie poszliśmy jej kupić?). Z bliska wydawała się być ucieleśnieniem naszego choinkowego marzenia :) Tata zarzucił drzewko na plecy, a my podreptałyśmy za nim. Dziecko oczywiście zasnęło, pootwierałam sypialniane okna, lekko porozpinałam kombinezon i położyłam Nastulkę do jej kołyski. A my zabraliśmy się za stronienie naszej jodełki. Anastazja jak na księżniczkę przystało zbudziła się na gotowe, gdy już było po wszystkim. No tak, matka z ojcem odwalili czarną robotę, a dziecię przybyło na pamiątkowe foto :)

Niestety nie mieliśmy ani sekundy na kontemplowanie chwil przy zapalonej choince, bo trzeba było jechać na urodzinową kolację Cioci Osi. I jeszcze zajechać po Ciotkę Ewkę i Wujka, a ruch na mieście nieziemski jak to przed świętami.

Na imprezie to się ludziom pomieszało. Nastia chyba zgarnęła więcej prezentów niż Jubilatka :D ale wybaczyć im trzeba to faux pas, przecież dziś 19 i Mikołajki, dlatego wszyscy dostali prezenty, a że Nastia najgrzeczniejsza... no cóż :)

Oczywiście dziecko nasze gwiazdorzyło koncertowo. Przechodziło z rąk do rąk, uśmiechała się, wydawała przeurocze dźwięki.. Był jeszcze jeden niemowlak. 8miesięczny chłopczyk, również uroczy, zaczepiał naszą Małą, rozbawiał towarzystwo robiąc "kosi-kosi łapki". Ale te dzieci są pocieszne! Do schrupania!
Jednak urodziny te były jakoś wybitnie głośne. Może to przez wyjątkowo rozbawione i rozkrzyczane towarzystwo, a może przez to że lokal jakiś mały.. Zawinęliśmy się szybciej niż myśleliśmy zgarniając ze sobą jeszcze Siostrę i Szwagra, bo oni rwnież zmęczeni byli tym harmiderem. Tylko nasza córka sobie spała. W ogóle zauważyłam, że w dzień to raczej w kompletnej ciszy dziecko mi nie pośpi zbyt długo. W nocy to wszystko jedno, bo śpi zdecydowanie mocniej.
Mimo że z urodzin wyrwaliśmy się szybciej to skorzystaliśmy z zaproszenia Cioci Ewci i Wujka i weszliśmy na górę. Faceci uraczyli się drinkiem, a my herbatą z pomarańczami, bo zabrakło nam cytryn. Dziecko nasze,Ty to się z nami naszwędasz... Nic w domu usiedzieć na tyłku nie potrafimy!

IMAG0997_jpg.jpg
screen shots

20.12.2015r. Dzień 47, niedziela, 22.05

Nastusia? Pisałam już, że lubimy z Tatusiem obstawiać, kiedy pierwszy raz zarwiemy nockę? No to myślę, że dzisiaj. I już na pewno się nie pomylę. Całe popołudnie śpisz! A już 22, zaraz pewnie się obudzisz, a powinnaś iść spać :P no cóż... niby noc i poranek normalnie przespane, potem czas aktywności - obserwowanie Ojca i Matki krzątających się po domu. W końcu zmyłam jedną ścianę tablicową kredą maźniętą. Widniały na niej jeszcze wpisy z pępkowego, a tu już święta za pasem. Matka to nie typ artystyczny, ale kilka białych gwiazdek Ci namalowała co byś miała na co spoglądać z tego swojego leżaczka. Zmieniliśmy z Ojcem pościele. Uwielbiam moje łóżko z dużą ilością poduszek, ale zmiana pościeli... brrr koszmar. Na szczęście Nastii zmieniam tylko prześcieradełko. Dalej mam jazdy jeżeli chodzi o zespół nagłej śmierci łóżeczkowej. Dziecko moje nie śpi ani na poduszce, ani nie jest przykryte kołderką. Śpi na "gołym" materacyku w śpiworku, a przykryte jest ażurowym kocykiem z grubymi oczkami. Przynajmniej przy jej łóżeczku zmiana pościeli mnie nie przeraża.
Ach... jak ja lubię nasze poranki, a teraz jeszcze gdy w domu stoi choinka.. Jest na prawdę przyjemnie. Nawet herbata lepiej smakuje przy zapalonych lampkach i pachnących świeczkach.
Podczas spaceru zaleciałam do Galerii Bałtyckiej do Super-pharma. Masakra! Ile ludzi! Wyleciałam stamtąd szybciej niż weszłam. Oczywiście nie dostałam tego pieprzonego Sebodermu na trądzik niemowlęcy, który ma Nastka od jakiegoś czasu. Marysia poleciła nam go nie tylko jako lekarz, ale jako matka trzech synów. Mówiła, że na wszystkich działało. Mam nadzieję, że i Anastazja nie będzie na jego działanie oporna. Ale... jak ja mam się dowiedzieć skoro nigdzie nie mogę tego dostać?? Mówili już, że w aptece drogeryjnej, jak np. super-pharm powinno być, ale no też nie ma. Zamiennika również nie ma, bo pytałam. Zostało mi więc zamówienie w aptece gemini. Na drugi koniec miasta nie chce mi się ruszać, bo ludzie teraz jak poparzeni, pozostaje mi więc czekanie na kuriera. Pewnie do Wigilii się nie wyrobi, więc Nastka nadal zostanie nadal pryszczolkiem. Niby krostek nie ma dużo, ale jednak wolałabym się ich pozbyć.
Prosto ze spaceru zaszliśmy do naszych byłych sąsiadów. Wyprowadzili się oni niedaleko, więc nadal łatwo nam utrzymywać kontakt. Tym razem zaprosili nas oni na niedzielny przedświąteczny obiad. Oboje z mężem uwielbiamy kuchnię Sąsiadki, dlatego z radością podreptaliśmy do nich i nawet nie przeszkadzało nam, że mieszkają w bloku bez windy (na szczęście tyko 2 piętro!), a my zmotoryzowani (znaczy się zwózkowani). Jednak gdy człowiek ma dobry motyw, to nic mu nie przeszkadza :P
Obiad tradycyjnie pyszny, rozmowy jak zawsze miłe, spotkanie udane. Zawinęliśmy naszego Żulika do wózka i postanowiliśmy wrócić do siebie spędzić trochę czasu we własnym domu. I spędziliśmy. Nowi sąsiedzi coś wiercili w ścianie (remont!), przewiercili jakiś kabel instalacji elektrycznej i wysiadł nam prąd w całej klatce :D pozapalaliśmy świeczki i poszliśmy się kąpać. Nastka korzystała z prądu, bo jej karuzela działa na bateryjki, więc dziecię sobie pooglądało gwiazdki wyświetlane przez projektor. Oglądało, oglądało i zasnęło. No i śpi tak cały czas.

A no! Ja "odważyłam" się w końcu wykąpać. Do tej pory brałam prysznic, bo niby w połogu nie zaleca się kąpieli. Odważyłam się i było ok (a niby czego się spodziewałam?), po kąpieli też... Przeżyłam, krok mi nie odpadł, nie spłoną żywym ogniem... Może zacznę wracać do normalności?? Święta idą, mąż by się ucieszył :P

21.12.2015r. Dzień czterdziesty ósmy Nastusiowego żywota, poniedziałek, 10.20

I zaczynamy nowy tydzień... Nowy, wyjątkowy, świąteczny. Zostajemy w domu na święta i spędzimy je (poza Wigilią) raczej w skromnym gronie naszej trójki. Ekhem... czwórki.

Nie mam czasu się rozpisywać, bo ....
- Ciotka zaraz przychodzi na lepienie pierogów i uszek do barszczu. Od wczorajszego późnego wieczora szykuję 3 rodzaje farszu, cały dom pachnie grzybami i kiszoną kapustą :D
- lepienie pierogów
- no i na koniec lepienie pierogów

A!!! I jeszcze muszę jakieś drobiazgi dla szefowych dzieci kupić, a pogoda taka (siąpi deszcz, że z domu mi się nawet nosa nie chce wyściółbić)... Ale święta się zapowiadają w tym roku... Jakieś takie jesienne! Może chociaż w styczniu zaskoczy nas śnieg i na grekokatolicką wigilię poczujemy magię świąt?

15.52

Mam już dosyć tych pierogów! Ciotka poszła na uniwerek, a my tu nadal toczymy nierówną walkę z pierogami. Dobrze, że chociaż uszka z grzybami do barszczu są gotowe.
Jeszcze spacer wieczorem trzeba odhaczyć, będzie miło, bo po ciemku lepiej widać światełka i latarnie. Budka w wózku opuszczona i dziecko szczęśliwe oraz rozdziawione z wrażenia! :)
chyba że do tego czasu utonę w cieście pierogowym i nadmiarze farszu....


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 grudnia 2015, 16:05

muminka83 My 21 grudnia 2015, 17:16

Wróciłam właśnie od ginekologa.
Nasza wspaniała księżniczka ma między 780-845 gram.
Przepływy są idealne.
Serduszko bije 150 unm
<3 <3

Szyjka długa, zamknięta i twarda. Długość i tu wpiszę między bo raz jej wyszło 3,85 a raz 4,16 cm :P
Według ginekolog łożysko mam stopnia I i nie wiem jak to możliwe :P ale twierdzi że mam wspaniałe <3
Ważę 69,5 kg. Co oznacza że przytyłam tylko 1,5 kg od początku ciąży

Dostałam skierowanie na glukozę :d więc robię ją po świętach <3 <3 <3 <3


Teraz to mam czystą głowę. Jestem jakoś pozytywnie nastawiona do świata i ludzi. Wierzę w to że wszystko co złe już dawno za nami. Oczywiście nie mogę cofnąć przeszłości ani spowodować że złe fragmenty z życia umkną między palcami ale mogę sprawić że nabiorą nowych barw. Judytka jest tęczowym dzieckiem niesie nadzieję na lepszą przyszłość.
Patrzę na swojego syna i widzę w nim dziecko - cudowne dziecko. Jest cudownym małym człowieczkiem o wielkim sercu. Ma 5 lat a tak dzielnie mi pomaga że aż czasami sama nie mogę w to uwierzyć że w dziecku może być tyle miłości. Jest naszą dumą i radością <3 Naszym życiem na całe życie i o jeden dzień dłużej.
Rok powoli się kończy. 27 grudnia wkraczam wolnym krokiem w III trymestr. Nowy rok przyniesie wiele atrakcji i zmieni nasze życie na jeszcze lepsze i bardziej pełniejsze. <3 Wiem że warto się starać, że warto żyć i cieszyć się Tym co mam. A mam więcej niż niejeden człowiek na ziemi. Mam wspaniałą rodzinę. Cudownego męża, idealne dzieci, mamę którą kocham ponad życie i ojczyma który jest częścią naszej rodziny - mam teściową i brata z bratową. W naszym domu jest mnóstwo miłości. Każdy dzień jest dla na darem i tego samego życzę wam aby każdy dzień był obietnicą lepszego jutra i spełnieniem najskrytszych marzeń. :-* muminka

81309e9c1c5ee2bemed.jpg

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 21 grudnia 2015, 17:17

AKT ODDANIA SWEGO ŻYCIA JEZUSOWI:

Jezu, dziękuję Ci, żę mnie kochasz! Wierzę,że umarłeś dla mnie na krzyżu, aby pokonać mój grzech i dać mi wolność, która przynosi pokój. Chcę jeszcze bardziej poznać Ciebie. Wybieram dziś życie z Tobą, by pójść drogą, którą mi wskażesz. Pragnę żyć dla Ciebie i bardziej niż swoją - Twoją wolę wypełniać. Oddaję Ci swoje życie, plany, marzenia, to co we mnie dobre i to z czym sobie nie radzę. Jezu, proszę, zostań już na zawsze moim jedynym i wyłącznym Panem. Prowadź mnie, bo nie chcę błądzić, chodzić bez celu, ale chcę żyć tak, jak Ty chcesz abym żył. Ogłaszam Cię dziś Panem i Królem mojego Zycia. Amen

Przestań cały czas chować się przed Bogiem. Udawać, że Go nie widzisz. Udawać, że bez Niego sobie poradzisz. Sama nie dasz rady. Sam po każdym potknięciu będziesz ponownie upadał. Aż w końcu wpadniesz w błędne koło swoich grzechów. Czy właśnie tak chcesz żyć? Czy chcesz cały czas uciekać? Szukać szczęścia we wszystkim innym, w tym czego za chwilę możesz nie mieć? Daj sobie pomóc. Bóg już teraz chce wejść w każdy zakamarek Twojego serca i całkowicie zjednoczyć się z Tobą. Zatrzymaj się i wpuść Go. On cały czas czeka.

Przyjdź, bądź jak ogień w sercu mym
Przyjdź, niech wypełni mnie Twój żar
Przyjdź, bądź jak ogień w sercu mym
By była jedność: Ty i ja

On przeniesie każdą górę. Poniesie każdy ciężar. Udźwignie ten balast zranień jakie masz w sercu. Dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. A twoje plecy są za słabe, żeby samemu nieść ten bagaż. Jezus wyciąga do Ciebie swoją dłoń i otula ciepłem, bezpieczeństwem, siłą. W Jego mocy jesteś prawdziwym CZŁOWIEKIEM. Biorąc siłę od Niego możesz ją dawać innym. I tak niezauważalnie dla Ciebie a zauważalnie dla innych będziesz się zmieniał. Będziesz patrzył Jego oczami. Będziesz kochał Jego sercem. Będziesz wolny. Twoje życie nabierze sensu. I zawsze ujrzysz światełko w tunelu, bo nadzieja umiera ostatnia.

Wezwij Imię Pana a On z każdej sytuacji wyprowadzi dobro. Mów otwarcie co czujesz, co myślisz, co ci się nie podoba.. że tęsknisz, że się martwisz, że jest ciężko.. że Go potrzebujesz. ZAPROŚ GO DO SWOJEGO SERCA, POWIEDZ PO PROSTU 'PRZYJDŻ JEZU, ODDAJE TOBIE SIEBIE, MOJĄ WOLĘ, WSZYSTKO CO POSIADAM, STAŃ SIĘ KRÓLEM MOJEGO ŻYCIA' A ON PRZYJDZIE I BĘDZIE DZIAŁAŁ DOŚWIADCZYSZ NOWEGO ŻYCIA. ODWAGI! NIECH CIĘ BÓG BŁOGOSŁAWI +++

Wielbiąc Twe Imię.. Oddając cześć. Jezus jest z Tobą. Nawet jeśli odwróciłeś się od Niego.. Nawet jeśli nie czujesz potrzeby zwracania się do Niego, proszenia o pomoc, dziękowania.. On jest. Pomimo wszystko.. Pomimo Twojego nic-nierobienia. Pomimo Twojego odwrotu.. Czeka cierpliwie.

Bo góry mogą ustąpić
i pagórki się zachwiać,
ale miłość moja nie odstąpi od ciebie
i nie zachwieje się moje przymierze pokoju,
mówi Pan, który ma litość nad tobą.
Iz 54,10

Zrodlo: https://www.facebook.com/modlitwazaduszeczysccowe/posts/1449699715290297

Dowiedziałam się wczoraj , że moja szwagierka jest w ciąży cieszą się bardzo , niespodzianka na Święta dla rodziny także :-) strasznie mi ciężko tak mnie przytkało ,że nawet jej nie pogratulowałam :-( nie miałam sił, rozpłakałam się:-( życzę Im jak najlepiej ale strasznie mi szkoda w ty momencie była bym w 5 mc ciąży!!:-( I jak ja mam funkcjonować , cieszyć się ??.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)