Gdy zamykają się jedne drzwi , otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich .

W cytacie powyżej zawarte są miesiące mojej nieobecności. Firma- zamknięta ostatniego dnia grudnia. Wróżka miała rację bo nawet grudzień zamknęliśmy na ostrym minusie. Od października miałam już pracę w banku więc do grudnia to był okres wycięty z życiorysu. Po pracy do firmy , w weekendy wyjazdy firmowe. Zero życia, pełno zmartwień. Bezsenność i zmęczenie. I cały czas w głowie jedno pytanie: jak my sobie poradzimy???? Jak "żyć" z umów o pracę??? Te sześć lat prowadzenia firmy jednak odcisnęło swoje piętno w mojej głowie. Mimo, ze ostatnie 1,5 roku było tragiczne pod względem finansowym. Mimo, ze znowu władowaliśmy tam sporo pieniędzy. Mimo, że nie przynosiło mi to szczęścia ani satysfakcji... Bałam się tego momentu. Bardzo.

Nie, jeszcze nie jesteśmy " stabilni " finansowo. Spłacamy sporo nalezności pozostałych po firmie. Myślę, że tak będzie do mniej więcej sierpnia 2016 roku. Kosztuje nas to ok. 2500 zł miesięcznie. Ale ważne jest to, że mamy te pieniądze bo je po prostu zarabiamy:) Okazuje się , że moja i męża praca pozwala nam na spłatę tego wszystkiego i na spokojne życie. Weekendy mamy wolne! Celebrujemy każdy z nich!
Ale stało się. I teraz widzę, że trwało to stanowczo za długo. Ten strach przed zmianą mnie paraliżował. Mimo, że minęło dopiero 3,5 miesiąca nie wyobrażam sobie powrotu do tego, co było.

ZACZYNAMY ŻYĆ NA NOWO!

K. pracuje w nowej firmie. Lepszej firmie. Rozwija skrzydła. Jest innym człowiekiem. Owszem- dalej czasem gburowatym ale nabrał pewności siebie. Co ciekawe został teraz tak zwaną " głową rodziny" bo zarabia więcej ode mnie. Co oczywiście niezmiernie mnie cieszy:) Dzięki temu mogę w końcu odpocząć!

Ja pracuje w banku. Początki były bardzo ciężkie i niemiło je wspominam. Jest coraz lepiej ale praca jest cieżka i wymagająca. Robie pięć rzeczy na raz, ciśnienie na sprzedaż itd. Wczoraj miałam pierwszy dzień wolny odkąd pracuje. Oczywiście sie rochorowałam:)))) Ale najśmieszniejsze jest to, że nie potrafiłam zupełnie siedzieć sobie w domu i odpoczywać. Lubie swoją pracę. Nawet bardzo! Te wariackie dni na wysokich obrotach to jednak coś dla mnie! Spełniam się , moja głowa cały czas pracuje. A najważniejsze- widze efekty tej pracy. I przełożeni tez je widzą. Dyrektor twierdzi, ze nie widział jeszcze osoby w ten sposób pracującej jak ja.
Ja też zaczynam rozkwitać. Znowu mam ten błysk w oczach. Wystarczy na mnie spojrzeć i wadomo, ze jestem szczęśliwa! To szczęście w przedziwny sposób przechodzi na inne osoby w moim otoczeniu. Nie moge sie opędzić od mężczyzn. Zachowują się przy mnie jak nastolatki:))))) I to poważni " biznesmeni " . Dostaje od groma czekoladek, ciągle ktoś się chce ze mną umowić na kawę. Oczywiście odmawiam grzecznie. Mąż twierdzi,, że wydzielam od groma feromonów. Wierzcie mi lub nie ale to się realnie dzieje!

Wszystko co dotyczy starań jest odłożone na "kiedyś". Teraz jest NASZ czas na odbudowanie siły a przede wszystkim wiary w to , że się uda. Oczywiście, często o tym myślę. Chyba nawet każdego dnia. Ale na razie.....Chwilo trwaj! Przyjdzie odpowiedni czas a wtedy uderzymy w temat pewni tego, co robimy! Oczywiście mam na myśli in vitro z nasieniem męża.


I ostatnia sprawa, o której mam ochotę napisać. FEŚKA!

Feśka - gdy czytałam Twój pamiętnik wcześniej brzmiał on dla mnie jak totalna abstrakcja. Teraz wiem , ze taka abstrakcja może być rzeczywista. Dziękuje Ci - bo byłaś dla mnie jak " światełko w tunelu".








ma_pi Demotywator 22 grudnia 2015, 18:32

Dziś nigdzie się nie ruszyłam. Ogłosiłam strajk. Mąż poszedł sam w miasto i nie było go z pięć godzin. W sumie dobrze mi to zrobiło, jemu chyba też. Nie kłuciliśmy się, nic z tych rzeczy, ale czuło się już pewien przesyt. Już dziewiąty dzień spędzamy razem w Warszawie, na obcej i małej powierzchni.
Zaczynam się też bardziej denerwować jutrzejszym dniem. Ponieważ mamy tu mały aneks kuchenny, ugotowałam w tym czasie obiad na jutro, ogarnęłam trochę, spakowałam się. Jutro, jeśli będę po transferze, chcę tylko odpoczywać. Nie chcę chodzić po restauracjach, tylko leżenie. A w Wigilię uciekamy stąd wcześnie rano. W końcu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2015, 18:31

2+... Nadzieja nie umiera! 22 grudnia 2015, 19:27

25 dc

Dziś krótko. Zastanawiam się ciągle, czy te mdłości, które towarzyszą mi od kilku dni to moje urojenia, wynik brania luteiny, czy pierwsze oznaki...? Dziewczyny, czy mdliło Was podczas brania lutki ?

Po tych wszystkich dniach oczekiwania i nakręcania się rozpadnę się na małe kawałki, gdy będę już spadać :-/

Przypomniało mi się najważniejsze. Kilka dni temu mojemu A. śniło się, że widzi mnie w ciąży :-) Ja wiem, że to tylko sen, ale jakiś czas temu miał taki sen, tylko wtedy przyśniła mu się jego kuzynka i dwa dni po tym śnie dowiedział się o jej Błogosławionym stanie :-) Oby ten sen był równie proroczy, jak poprzedni ! ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2015, 20:44

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 22 grudnia 2015, 19:38

Kochane - szybkie pytanie. Czy przy szyjce rozwartej na 3 cm ma prawo odchodzić krwisty śluz? U mnie się właśnie taki pojawił, w ilości zapackanych kilku papierów toaletowych, kolor jasnoczerwony, rozmyty na śluzie... Zaczynam doceniać, ze jutro wywołanie porodu, bo u mnie jak widać zawsze coś... Chyba nie ma sensu teraz już w nocy jechać do szpitala 40 km w jedna stronę by to sprawdzać? Jak myślicie - może to być sygnał czegoś niebezpiecznego?

coffee Czekajac na Ciebie... 9 czerwca 2016, 05:44

No i jednak szanowna @ sie pojawila...

coffee Czekajac na Ciebie... 9 czerwca 2016, 05:44

No i jednak szanowna @ sie pojawila...

8 tydzień

Mdłości powoli odpuszczają, choć nie wiem czy to dobrze :/ a wizyta dopiero 15 :( dobrze że są Święta i jedziemy do rodziny, przynajmniej nie będę tyle myśleć. Może po nowym roku uda się zrobić usg i się okaże czy wszystko ok.

ladySiSi Nadzieja umiera ostatnia 29 kwietnia 2021, 12:10

Dzisiaj jeden z ważniejszych dla mnie dni w życiu i choć wczoraj miałam urodziny (31! 🙈) to dzisiaj ekscytuje się 10x bardziej na spotkanie z moim kropkiem. Jestem spokojna ale jednak doza niepewności co tam zobaczę jest duża.

Wczoraj byłam u endokrynologa. Zwiększył mi dawkę euthyroxu i kazał przyjść na wizytę w lipcu. Był ucieszony z mojego ostatniego wyniku bety więc i ja się cieszę 🙂

Wizytę u gina mam dopiero na 21:00. Zaproszę koleżankę na urodzinową kawę, niech ten czas szybko mi zleci.
Trzymajcie kciuki za mojego kropusia ❤

Ale ten czas pędzi, dopiero był listopad, a tu już Święta Bożego Narodzenia za rogiem. Od jutra mam już wolne. Nie było łatwo bo miałam jeszcze jutro i w niedzielę 27 grudnia iść do pracy, ale udało mi się wymiksować i przekonać szefową, żeby wzięła kogoś innego. Ja i tak pracuję praktycznie we wszystkie weekendy, to chociaż teraz, w tym świątecznym czasie chciałabym pobyć z rodziną, szczególnie teraz w obliczu choroby. Tata/teść jest w szpitalu, w poniedziałek bardzo źle się poczuł i pogotowie zabrało go do szpitala. Na szczęście jest trochę lepiej i najprawdopodobniej jutro wyjdzie i spędzi z nami święta. Ale generalnie jest bardzo słaby, ma trudności z chodzeniem. Dziś dostaliśmy aparat do tlenoterapii, mamy nadzieję, że choć trochę przyniesie mu ulgę.

Tak szczerze mówiąc to chciałabym żeby było już po świętach, zamiast radości czuję smutek. Niepłodność bardzo mnie zmieniła, ciekawe, czy jeszcze kiedyś będę znów sobą. Pewnie w święta spotkamy się z kuzynami męża, zawsze przyjeżdżają do teściów, chwalą się dzieciakami, a mają naprawdę śliczne te maluchy. Nie dziwię im się wcale, pewnie zachowywałabym się podobnie, też byłabym dumna ze swoich dzieci. Cieszę się, że są szczęśliwi, ale to nie zmieni faktu, że będzie mi przykro i smutno, że ja nie mogę tego doświadczyć.Pewnie znów będą pytania kiedy my i wszyscy będą dawali nam dobre rady.Będę musiała mocno się trzymać, żeby się nie rozryczeć.

Przeglądałam dziś wykresy dziewczyn i tym razem znalazłam sporo tych zielonych. Napawałam się ich widokiem, wyobrażałam sobie co muszą czuć, jaka to musi być radość doświadczyć świątecznego cudu. Cieszę się, że im się udało, im mniej nas tutaj tym lepiej, tym mnie cierpienia i bólu.

U mnie nie będzie cudu, będzie standardowy scenariusz. Nawet dziś rano miałam przez chwilę nadzieję, temperatura trochę się podniosła, piersi pełniejsze, sporo śluzu kremowego, zaczęłam marzyć...

Ale wszystko klapło, cycki flaczki, ból okresowy, poddenerwowanie, czyli @ już za rogiem, obstawiam jutro spadek temperatury i plamienie.

Nie powiem, że jest mi lekko, ale nie płaczę staram się trzymać, przecież na następny cykl mam plan. Może to jest sposób, może Pan Bóg pobłogosławi te leki i sprawi, że mi pomogą, wszystko w Jego rękach. Byłam wczoraj u spowiedzi, powiedziałam szczerze o swoich uczuciach, zwątpieniu, smutku, bólu. Zalecenie księdza, więcej wiary. Bardzo trudne zalecenie, ale będę próbować. Cały czas się modlę. Jezu ufam Tobie.

Dokładnie rok temu zobaczyłam 2 cudne kreseczki i pomyślałam ‘no naaaaaaareszcie’ :) coś było w tym nareszcie, bo wcześniej ciężko było mi uwierzyć w te pozytywne testy, może gdzieś jakoś czułam że to jeszcze nie to... No ale nie o tym :) Jestem mamą Maksa już 3,5 miesiąca i muszę przyznać, że macierzyństwo jest dokładnie takie, jak sobie wyobrażałam :). Maks jest zdecydowanie dzieckiem które widziałam gdzieś tam w głowie, spokojny, prawie nie płacze, potrafi się zająć sobą i co najważniejsze jest dzieckiem sprzedajnym :D Nigdy nie płacze u obcych na rękach i całkowicie akceptuje gdy ktoś poza mamą się nim zajmuje. Jestem z niego dumna :P bo nie ma być maminsynkiem bez względu na to jak wiele przyjemności by to mamie sprawiło, bo wiadomo że każda mama czuje się doceniona gdy jej dziecko uspakaja się właśnie w jej ramionach. Hmmm dalej ciężko mi mówić o sobie mama :). No ale żeby nie było tak kolorowo, to choć macierzyństwo spełnia moje założenia, to prowadzenie domu okazało się znacznie bardziej męczące i czasochłonne niż myślałam. Jak to jest że tyle robię a ciągle tyle do zrobienia? I jak to było gdy pracowałam? Chyba od kiedy jestem mamą mam mniejszą tolerancję na brud, albo więcej się brudzi?
No ale, co jeszcze u Maksa. Od jakiegoś miesiąca obraca się z brzuszka na plecki, w drugą stronę jeszcze nie ogarnia :) baaaaaaaaardzo uparcie chce siadać i strasznie złości go to że nie potrafi. Czasem składa się jak scyzoryk przy próbie siadania :D Zaczynamy też okres ślinienia, fuuuuuuuuuuuj fuuuuuuuuuuuj :P No to by było chyba na tyle :)

Pozdrawiamy wszystkie ciocie i zapraszamy na wspomnienie tego cudownego roku który jest za nami:
https://youtu.be/6ZVu61B-Q


Życzę przede wszystkim, tym z cioć które jeszcze czekają na ich 2 kreski by się wreszcie doczekały i by ich cud został z nimi.

Tym ciociom, które ciążą życzę szczęśliwego rozwiązania, pociechy z maluszków i cierpliwości :)

A tym które mają już mają maluszki, życzę by były super mamami swoich super dzieci :)

A sobie i mężowi życzę by może nie za rok, ale za rok i ciut zmów doczekać takich cudownych dwóch kreseczek i byśmy mieli 2 gamonie tu i nigdy nie zapomnieli o tych 2 aniołkach tam w niebie :)
To tyle :)

an-wesoFc5F82ychF20Fc5F9bwiFc4F85t-660000ffffff66006624002-1-0-200-silver011.gif
an-iF20szczFc4F99Fc5F9bliwegoF20nowegoF20roku-660000ffffff66006620002-1-0-200-silver011.gif

I ten nowy rok nie musi być lepszy niż ten, wystarczy, że nie będzie gorszy ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2016, 15:54

Nie śpię od piątej przez cukrowe przygody męża starałam się nie denerwować żeby dzieci były spokojne no ale ciężko w takiej sytuacji trzymać nerwy na wodzy niestety :/ Cukrzyca to paskuda i podstępna choroba. Moja endometrioza to przy tym mały pikuś... Współczuję tej mojej drugiej połówce i po takich sytuacjach kocham go jeszcze bardziej bo gdzieś tam zapala się czerwone światełko że w każdej chwili mogę go stracić...
A tak z innej beczki to dowiedziałam się że znajomi z Irlandii się rozstali :( Szkoda bo byli fajną parą no ale to ich życie sami muszą podejmować decyzje.... Szkoda że w dzisiejszych czasach wszystko jest takie kruche i nie pewne. Mam nadzieję że moje małżeństwo będzie szczęśliwe jak najdłużej. I tak się dobrze trzymamy w sumie wiele par ma tam jakieś kryzysy podczas leczenia niepłodności.


Prawdopodobieństwo pozytywnego testu dzisiaj to 18 % nie nie nie to by było czyste szaleństwo ;)
Jadę za jakiś czas zbadać ten nieszczęsny progesteron.

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 23 grudnia 2015, 07:26

Chyba zwariowalam..chyba zwariowalam...

wczoraj robilan test bobo o czulosci 10 i dwie kreski widzialam przez ok 1-2min później ta w czesci testowej znikla i nie pojawila sie nawet po kilku godzinach. Wczoraj wahalam sieczy robic dzisiaj test ale pod wieczor zaczelo mnie mulic. Biore pod uwage ze ti przex popcorn ktory jadlam 3h wcześniej w kinie ale..czemu po 3h dopiero?
Zrobilam dzisiaj test anwil tym razem o czulosci 20. Na poczatku lipa ale jak calkowicie wysechl wydawalo mi sie ze cos jest...po 20min pojawil sie cien cienia. Boze jesli to tylko zart losu to chyba serce mi zlamiesz...jutro lece na bete rano.

Historia zatoczylo kolo. Rok temu w wigilie odczytywalam bete z nadzieja ze jeszcze nie jestem w ciazy teraz bede czekac z nadzieja ze jestem.

WCzoraj maz powiedzial ze jak okaze sie ze jestem w ciazy to bedzie wtedy znak ze ro prezent od mamy i czuwa nad nami. Bardzo chciala zobaczyc wnuka...

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 23 grudnia 2015, 08:28

Jestem w szpitalu - nadal zero skurczy. Zaczynamy kroplówkę z oksytocyną. Boję się... Co to będzie...

Taki bylo wczoraj latanie , ze dostalam w samolocie okres .. Myslalam ,
Ze umrę z bolu zanim wyladujemy .na dodatek podpaski i tampony mialam w bagażu... Nakladalam sobie papieru w gacie , wylądowaliśmy i fru do toalety . Ale w Krakowie zrobili super lotnisko , szok . Zanim dojechaliśmy do domu i poszliśmy spac bylo po 2. Moi maz sobie wstał o 8 i po spaniu . Dalej leze w lozku bo nie mam ani siły ani ochoty wstac . . Paczka do mojej rodzinki doszła , rodzice nie wytrzymali i odparowali sobie prezenty hhe ;) dzis czeka mnie ubieranie choinki z tesciowa i zakupy . Nie wiem jak to przetrwam w drugim dniu okresu . Jeszcze M chce sie spotkac ze znajomymi . Chce mi sie wymiotować , chyba z nerwow i z bolu ..

Widze,ze znam juz swoje cialo na pamiec i wiem jak robic, aby te owulacje przychodzily :D piekna owulacja!!!!!!!!!!!!!!! 4dpo wg mnie, 3dpo wg ovu..za 10 dni testowanie :D pewnie juz za 6 dni zcazne robic znajac zycie :D
Dzisiaj do pracy an 9!!! musze wybudzac Sarke :( to nejmniej mi sie podoba, ale chociaz edziemy w domciu kolo 13.00 :D za pol godziny najpozniej musimy wyjechac...ale mi sie nie chce :D zakupy juz porobione, Swiat nie obchodzimy jak wiecie, ale przez 4 dni wolnego tzreba jesc i nie ma mowy,zebym stala wtedy w kuchni, robie dzisiaj i jutrio wszytsko


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2015, 08:53

sikorka@ Taka tam pisanina.... 23 grudnia 2015, 08:58

39T(38t5d)
Jestem w szpitalu, w nocy mialam skurcze. Potem spokoj ale brzuch zrobil sie bardzo twardy I Nie czulam zadnych Rochow. Czekam na lekarza I zobacze co dalej.

Krolowa_Monika W pogoni za szczęściem 23 grudnia 2015, 09:12

2cs po poronieniu- mój mąż powiedział, że się uda ( on jest dzieckiem szczęścia) :)
4 dc .
Nie czekam tak bardzo na te święta, niestety już nigdy nie będą miały takiego uroku jak kiedyś.
Chyba chcę by one po prostu bardzo szybko zleciały i tyle...
Ale tak sobie pomyślałam o różnych cudach " narodzin" na ziemi i to chyba dobry czas aby o nich napisać.
PIERWSZY CUD
Otóż miałam koleżankę, która musiała mieć wywoływaną miesiączkę, bo nie dostała jej w wieku nastoletnim. I lekarz oznajmił jej, że cierpi na jakiś zespół i tylko jest 1% szans na naturalną ciąże. Oczywiście biegała od specjalisty do specjalisty i ciągle to samo.
Hmm, miesiączki po wywołaniu miała nieregularne skąpe itp.
Kiedyś zasłabła w pracy i trafiła do lekarza
- A robiła Pani test ciążowy ?- spytał lekarz
-Panie doktorze ja jestem bezpłodna- oznajmiła koleżanka
-Ja na pani miejscu zrobiłbym betę- odpowiedział lekarz.
I co się okazało ? Była w ciąży i urodziła śliczna córeczkę, choć lekarze nie dawali jej szans na naturalne poczęcie.
DRUGI CUD
Gdy byłam w szpitalu po poronieniu, zaczepiła mnie dziewczyna czekająca na wizytę u ginekologa.
Okazało się, że ma coś dziwnego w macicy ( lekarze twierdzą, że jakiś nowotwór, ale nikt do końca nie jest w stanie więcej ocenić) i opowiedziała mi historię jej mamy. Też miała raka - jajników, jeden jajnik wraz z jajowodem jej wycięli a w drugim jajowodzie zostawili tylko 1/3 i oczywiście powiedzieli , że z tego dzieci nie będzie.
I oto siedziałam i rozmawiałam z cudem, bo ta dziewczyna przyszła na świat chociaż lekarze jej mamy powiedzieli, że nie ma szans...
Są jednak takie cudy. Trzeba wierzyć...


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 grudnia 2015, 09:11

sudari Kiedy będziesz z nami Fasolko? 23 grudnia 2015, 09:25

2 dzień cyklu, przy czym wczorajszy wpis był początkiem nowego cyklu.

Okres przyszedł wieczorem, najpierw w postaci plamień i oczywiście od razu zaczęłam się zastanawiać czy jest możliwe plamienie implantacyjne tak późno :P Odpowiedź brzmi - NIE :) Także zapamiętajcie to sobie drogie staraczki - do 12 dni po owulacji byłoby to jeszcze możliwe, ale w 15 dniu już nie.

Także koniec złudzeń - tak jak obiecałam koniec z termometrem. W tym cyklu sprawdzę tylko testami owulacyjnymi kiedy mamy się starać, ale po dotychczasowych obserwacjach wiem że to musi być gdzieś w okolicach 3 - 5 stycznia. I czekamy do 20 stycznia na rozstrzygnięcie.

Z jednej strony trochę dziwnie obudzić się normalnie bez mierzenia temperatury, ale z drugiej - przynajmiej oszczędzę sobie 14-dniowego stresu po owulacji w stylu "rośnie rośnie! o nie, spada... a może urośnie???"

Nie do uniknięcia będzie oczywiście szukanie objawów, tym bardziej że 21 stycznia wypada nasza 4 rocznica poznania z moim mężem, już w głowie pojawiła mi się myśl czy w naszą rocznicę będę miała dodatkowy powód do świętowania... ;) Ech... ale my kobiety jesteśmy dziwne :D

No nic, robię sobie odpoczynek na najbliższe 2 tygodnie. Jadę dziś po resztę prezentów, później będę pakować, sprzątać, a od jutra świętowanie :)

Pozdrawiam Was i życzę Wesołych Świąt i wielu zielonych kropek :*

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 23 grudnia 2015, 10:14

Tak sie boje ze to byly moje urojenia..udalo zapisac sie do lekarza na jutro na 8.20 na pewno da skierowanie na bete i man nadzieje ze tez recepte na duphaston bo skonczyl mi sie przedwczoraj.

BRzuch pobolewa okresowo mam nadzieje ze nic sie nie ruszy w temacie.zaaplikowalam sobie nospe i pozostalo czekac. W domu bede dopiero ok 19 wiec na ponowny test bedzie za pozno..

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 23 grudnia 2015, 12:28

Anglia, 24 grudnia 2015



Pokoj zamieszka, kiedy Pan przybedzie.

W adwentowej refleksji, w skupieniu przy konfesjonale,

w ciszy wyczekiwania na Wigilijna gwiazde,

do goracego i otwartego serca

niech przyjdzie Pan i umocni nas swoim pokojem,

bysmy go mogli rozdawac wszedzie tam, gdzie niepokoj.

Blogoslawionych Swiat Bozego Narodzenia.

Aby przy swiatecznym stole

nie zabraklo swiatla i cieplej rodzinnej atmosfery

a Nowy 2016 Rok niosl ze soba szczescie i pomyslnosc.


Wesolych Swiat Zycze Wszystkim Kochanym STARACZKOM i Przyszlym MAMOM!!!

<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)