No to super...dziś dzień wolny, więc zaplanowałam sobie dużoooo pracy, jednak rano ( czyt. po 9) zrobiłam sobie kawkę i siemię lniane, sprawdziłam czy już coś się zaczyna ze śluzem dziać, niestety nic zupełnie nic, suchości jak na Saharze, noo chyba że tam w środku, ale nie sprawdzam tam, tylko na "gaciach" - a to 10 dc. Obstawiam, że ten cykl będzie bezowulacyjny, nawet temperatura stoi w miejscu. Myślę sobie, zobaczę co tam OVU na dziś mówi, a przy okazji poczytam pamiętniki i tak zeszło mi do tej pory przy czytaniu pamiętnika różowego i fioletowego Zelmy, strasznie mnie wciągnął:) też bym tak chciała...
Co do bezowulacyjnego cyklu to może jutro uda się coś ustalić bo mam wizytę u gin, ale jeśli będzie tak jak obstawiam, to ten cykl spróbuję na spontanie, co ma być, to będzie - ale nie myślcie, że tak zupełnie na spontanie, bo jednak popytam ginkę o badania, o podgląd jajników czy są tam w ogóle jakieś jajka, temperaturkę też mierzę, ale żadnych "niby" objawów przyrzekam nie wpisywać.
Jutro napiszę czego się dowiedziałam u gin, a teraz pora wziąć się do roboty domowej i przydomowej bo "piękna wiosenno - grudniowa" pogoda, pokazała co w trawie piszczy - wina psa, przecież, że nie "młodzieży", która chciała psa i obiecywała po psisku sprzątać, oszszszzs moja naiwność, no i okna się coś przybrudziły:(

Wróciłam od ginekologa.
Wyniki męża bardzo dobre. W sierpniu tez były ok, a teraz są jeszcze lepsze. Teraz nawet żeśmy dodatkowo zrobili jakiś test migracji, ocenę makro i mokroskopową masienia, test na obecność przeciwciał i też wszystkie wyniki dobre. Ginka się śmiała, że mężowi dajemy spokój bo z nim jest git, kazała mu tylko sobie kupić capivit A+E.
Wię se myśle, że skoro mąż git tzn , że ze mną będzie coś nie tak. Wszystkie badania jakie robiłam są w porządku. TSH było dobre, a teraz jeszcze spadło, cytologia ok, hormony też w porządku, mówiła, że estradiol mógłby być troszkę wyższy w tej fazie co robiłam, ale nie jest źle. Zbadała mnie , mówi, że owulacja będzie z prawego jajnika (dziś 17dc) idę na usg, a tu cisza. Patrzy i patrzy i mówi, że to już owulacja powinna być za rogiem, a tam cisza. Nic się nie dzieje, mój jajnik śpi. Pęcherzyk ma 16,5mm :( Mówi, że za mały. W tych dniach powinien być już dużo większy. Czyli dupa z tego.
Wszystkie emocje opadły. Teraz już całkiem odpuszczam bo i tak nic z tego nie będzie. Dostałam leki i teraz z niecierpliwością jak nigdy czekam na @. Niech już przychodzi, żeby można było zacząć kuracje :)

2+... Nadzieja nie umiera! 29 grudnia 2015, 12:10

32 dc

...a może i będzie 1 dc, bo dzień jeszcze długi, więc wszystko może się zmienić. Wczoraj ostry ból przedmałpowy, dziś jakoś słabo. W zasadzie byłam pewna, że rano już będzie, ale nie ma. Wkurzam się już, bo @ i tak będzie i tak, a tylko teraz przedłuża bez sensu cykl. Ogólnie nie mam siły i chęci do niczego. Już nawet nie płaczę w tym miesiącu. Temperatura dziś ciut podskoczyła, więc już nic nie rozumiem z tego wykresu. Znowu miałam sen, że @ przyszła. W tamtym miesiącu sprawdził się już rano. Mój wpis dziś chaotyczny, dziwny, niepoukładany tak, jak ja obecnie.

a jednak...

1 dc

...


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2015, 22:19

Jutro 11dpo...dzisiaj dopiero kupie test, jak bedziemy jechac do pracy... Niby tempka odbila,ale nie wydaje mi sie aby sie udalo :( takie mam przeczucie...przy sarce mialam mega bol plecow przez 2 dni, wlacznie ze spadkiem temperatury..obstawiam,ze byla to implantacja..jak tylko bol zelzal, test wyszedl pozytywny..choc pewnie kazda ciaza inna i inne odczucia...mdlosci z rana dzisiaj byly, ale wydaje mi sie,ze bardziej od zblizajacej sie malpy..mam zawsze mdlosci w czasie owuacji i zaraz przed malpa :( no nic trzebaekaczc, przyszla owulacja bardzo szybko, wiem teraz co robic by sie owulacje pokazywaly..szczerze powiedziawszy wolalabym zajsc w ciaze kolo marca, max kwietnia..rodzac w tedy w grudniu.styczniu mielibysmy wiele wolnego, no i nie smigalabym z duzym brzuchem w lato... no nic znoiw za daleko wybiegam w przyszlosc...
Dzisiaj powrot do szarej rzeczywistosc...praca..ale tylko dzis, jutro, pojutrze i znow dwa dni wolnego :D obiadek juz zrobiony, domek ogarniety, maluszek sobie drzemie..ja lece jeszcze ogarnac kuchnie...musze podskoczyc przed praca jak malz zajmie sie sarka do sklepu po kilka rajtuzek i koszulek z dl rekawem bo mi wielkolud wyrosl :D
szkoda tylko ze od razu pooddawala wszystkie ciuszki do roczku, mialam mnostwo neutralnych wiec nawet jak udalo by nam sie chlopca ustrzelic, nie byloby juz wydatkow..ale wtedy jeszcze nie myslalam,ze mozemy starac sie tak szybko...na szczescie najbardziej kosztowne rzeczy typu kombinezoniki, pieluchy tetrowe ( mam ich 60 a uzywalam moze z 10 szt), zabawki, gryzaki, ksiazeczki, lozeczko turystyczne, lozeczko zwykle, przewijak, wozek, siedzenia do samochodu..wszystko jest i wszystko w barwach neutralnych, wiec zostalyby tylko ciuszki...chociaz tyle przyjemnosci bedzie :D :D
znow wybiegam w przyszlosc...ech cala ja, zyje marzeniami :( tak bardzo chcialabym,zeby sarcia miala kogos do zabawy..przy naszym stylu zycia nie mam nawet jak pojsc z nia do jakiejs grupy dla dzieci a ona tak uwilbia dzieciaczki :( stas pochloniety soba, to juz duzy chlopak, czasami sie znia pobawi, ale to 12 lat roznicy, inne myslenie no i to dziewczynka jest....jakby sie teraz udalo to byloby rok po roku...ech znow wybiegam....koniec...jutro bedzie juz wszystko wiadomo...11dpo wiec chociaz cien cienia powinien juz byc..i tak sie dziwie sama sobie ze jeszcze nie zrobilam zadnego testa :D

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 29 grudnia 2015, 13:04

Dzisiaj kolejne usg.
Macica lekko powiększona, endometrium ładne i dość grube (!!!) i na jajniku jajeczko dominujące 1,4 cm !!! A ja się głowiłam co mnie tak do cholery jajnik pobolewa od dwóch dni... A tu niespodzianka.
Cykl uznajemy za płodny, ale raczej z sexem mamy się wstrzymać. Bo pomimo naturalnego poronienia nie zaleca mi od razu w tym cyklu zachodzić w kolejna ciążę. A i ja jako świadoma kobieta wiem ze nie byłoby to zbyt mądre.
Za to po miesiączce, która powinna pojawić się za ok 2 tygodnie, możemy wrócić do gry :) Do tego czasu mam kilka zakazów - nie robić badań, nie robić testów owu i ciążowych, nie zamartwiać się na zapas i nie widzieć wszystkiego w czarnych kolorach. No takiej motywacji mi trzeba było :)

Wracając do tematu sexu - po kilku tygodniach przerwy wróciliśmy w wielkim stylu. Czyli szybko, cichutko i po sprawie :) Myślałam że będzie jakaś blokada, a tu wręcz apetyt większy na bzykanie. Przynajmniej mój apetyt, bo chciałabym więcej niż mąż. Ale zwalam to na hormony.

L4 do 8 stycznia, potem wracam na plac boju. Będzie dobrze. Musi być <3

6d81987ec539cc6fmed.jpg

Zaczyna się szaleństwo :D
I niech nie próbują mi Synka zamieniać na córeczkę, bo już przywykłam do Kamisia <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2015, 13:10

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 29 grudnia 2015, 14:21

Ciąża zakończona 23 grudnia 2015

Eryś jest już z nami! :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2015, 14:23

świeżnka sinusoida uczuć 29 grudnia 2015, 14:49

nikt w życzeniach Świątecznych nie życzył nam dziecka :-D chyba wszyscy się domyślają że coś nie tak... bo rok temu prawie każdy życzył ...
ale dobrze, nie było przynajmniej tej głupiej konsternacji.

świeżnka sinusoida uczuć 29 grudnia 2015, 14:58

obiecałam sobie, że na Święta pogodzę się z Bogiem, przestanę się obrażać. Jesteśmy wierzący, ale jakos tak ostatnio zbuntowani na naszą wiarę i kościół.
Modliłam się o cud. Modliłam się też całą pasterkę, wierzyłam że ten cudowny czas wszystko jest możliwe.
Chwilę po powrocie z kościoła dostałam okres... a naprawdę miałam nadzieję. Znów tą cholerną nadzieje.
Czuje sie jakbym dostała od Boga z liścia w twarz... moja wiara jest jednak bardzo płytka.
Niestety. Bo gdyby była silniejsza to może bym wymodliła to co chcę.

38 Tudzi2 dni :) 12 dmi do porodu wedlug bbf wedlug gina +2 dni

Musze troszke pomarudzic... Juz mam dosc!!! ale sama nie wiem czego po prostu marzy mi sie juz zobaczyc moje malenstwo pragne wziasc ja na rece przytulic pocalowac, nie moge sie juz doczekac z kazdym dniem coraz bardziej.
Zaczynam sie juz stresowac doslownie wszystkim ;/ wczoraj odpadly kolejne czastki czopu byly bialo-przezroczyste wiec jest szanas ze jeszcze troche pochodze ( liczeze do stycznia sie uda) choc tak sie wystraszylam ze balam sie chodzic ze zaraz sie zacznie i do tego jeszcze moja corcia postanowila ze zrobi sobie dzien leniucha....az momentami zapominalam ze mam ja w brzuchu gdyby nie jej czkawiki napewno wpadla bym w panike tak jak zrobilam to dzis. wczoraj byl ciezki dzien i nocjeszcze gorsza maz wrocil z pracy o 5 rano masakra ja nie moglam spac tak na dobra sprawe usnelismy oboje ok 6 rano no i dzis niunia tez grzeczna spokojna nie dawala znaku zycia ja ja zaczepiam stukam w brzuszek kuje a ona nic ;/ dopiero teraz po czekoladzie troszke ja czuje a juz pisalam do meza ze jak sie nie ruszy jedziemy do szpitala...
W czoraj telefon z kadr zwolnienie do poprawy nosz kurde lekarz sie pomylil i wystawil mi do 4.01.2015 haha a powinno byc 2016 na szzescie maz pojechal po nie do mojej pracy jutro ma podjechac do lekrza zalatwic sprawe i odwiesc zwolnienie spowrotem do pracy :)
Ale nagrezdalam zapewne niezbyt czytelnie skladniowo ale jakos nie mam zbytnio weny...


[
jakos tak ten brzuszk stana w miejscu slbo mi sie wydaje :)




Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 11:10

23cs
18dc
6dpo i po IUI

Uwaga, uwaga: zaczął mnie już boleć brzuch na miesiączkę. Tak jak co miesiąc. Jeszcze do nowego cyklu tydzień i właśnie zaczynam odczuwam dolegliwości. Wiem, że IUI będzie nieudana. Od 4 dni biorę Duphaston, dziś zwiększę dawkę do 2x1, ze względu na kolejny cykl (niski poziom progesteronu wpływa znacząco na słabą jakość pęcherzyków w kolejnym cyklu).

Owulacja w kolejnym cyklu wypadnie mi około 18 stycznia, oby tylko nie w weekend, bo byśmy zrobili sobie kolejną IUI.

Zapisałam się na wizytę w Poradni Leczenia Niepłodności na 2.II. na 10:30, może zaproponuje jakąś stymulację do kolejnego IUI, albo zleci jakieś badania???
Oprócz tego 26.II o 16:30 mamy z mężem pierwszą wizytę w poradni genetycznej. Udało się nam załatwić skierowania, choć intenistka mężowi ledwo co dała.

Poza tym nic ciekawego się nie dzieje. Zaczęłam obserwację śluzu zgodnie z wytycznymi modelu Creightona. Może za 2-3 miesiące pójdę do naprotechnologa - może.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2015, 12:45

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 29 grudnia 2015, 17:17

Myślałam, że na urlopie macierzyńskim czas będzie płynął wolniej, spokojniej, a ja będę siedzieć w domu z dzieckiem i "opiekować się nim", cokolwiek to nie znaczy.
Otóż nie, nie i jeszcze raz nie! Wróciłam do swoich przedciążowych zajęć, chociaż nie wszystkich, bo też nie chcę do domu znosić różnych "kłopotów". Troszkę się również zmieniła ich intensywność i częstotliwość, ale jednak nie byłabym sobą gdybym zrezygnowała z tego. Myślę, że w niedalekiej przyszłości będzie mogła towarzyszyć mi Nastia. Może na wiosnę, gdy będzie troszkę starsza i odporniejsza, a pogoda bardziej sprzyjająca? Niech się dziecko uczy bezinteresownej pomocy innym od maleńkości :) na razie Mała zostaje w domu albo z Tatą albo Ciocią, gdy Matka wychodzi w plener.


Czyli zabiegana jestem w perspektywie bardziej dalekiej, ale też tej krótkiej, codziennej. Na przykład dzisiaj troszkę zaspałyśmy. Obie, bo to że Nastia śpi prawie do 11 to norma. Czyli ja zaspałam. Umówione byłyśmy z naszą wózkową mafią na spacer. O 12 zbiórka u mnie pod blokiem. Zdążyłam tylko szybko zjeść śniadanie i zetrzeć kurze w domu. Dobrze, że K. wózek mi przywiózł na piętro, to nie musiałam zjeżdżać do piwnicy. Połaziłyśmy trochę na mrozie, w słońcu, zaszłyśmy do kawiarni na herbatkę z cytryną i ciastko, by się ogrzać i oplotkować. Po spacerze Młoda na balkon dosypiać jeszcze, a ja wzięłam się za obiad, bo zaraz jedziemy po Tatę do jego pracy, a potem przychodzą do nas goście na kolację, którą już prawie przygotowałam :)

I tak sobie dziś przypomniałam, jak kiedyś pisałam, wyobrażałam sobie, że po porodzie to wszyscy będą innymi ludźmi: ja, moi Rodzice, mąż... A g.. prawda. Wszyscy jesteśmy tacy sami :) mamy tylko jeszcze jedną rolę do pogodzenia :) a mi z moją bardzo dobrze!


A i miałam jeszcze coś napisać :) Seboderm gadałyśmy dzisiaj o trądziku niemowlęcym, potówkach i takich tam krostkach różnego pochodzenia. Poleciła mi go Marysia, pediatra i ja teraz polecam wszystkim dookoła. Dokładnie tydzień temu przyszła do mnie paczka z gemini i wtedy użyłam pierwszy raz tego specyfiku. Już wieczorem krostek/kaszki na ryjówce Nastii było mniej, a rano po drugiej aplikacji gębulka czysta :) można stosować go także na owłosioną skórę głowy :D


Poza tym doszły mnie słuchy, że moje dziecko to cycoholik . Nie chce jeść odciągniętego pokarmu z butelki. Muszę ją troszkę przyzwyczajać, bo zamrażarka pełna, ja mam plany na wyjścia, a ona wtedy przecież nie może głodować czy się mazać z takiego powodu. Wczoraj doniesienia jednak postanowiłam sprawdzić na własnej skórze. Wyciągnęłam jej na kolację 200ml mleka. Gdy mąż jej próbował podać nie chciała, wzięłam ją ja. Kręciła nosem, ale załapała. Myślę sobie, że Młodej dupa odmokła przy tym cycu :) w dzień karmienie to pół godziny do godziny trwa (w nocy 15-20minut). Mała sobie ciamka, robi przerwę na przysypianie po 5-10 minut z sutkiem w paszczy zaciśniętym.. A tu tyle pokarmu w takim krótkim czasie... Kto by to widział?! No owaliło dziecko tą porcję, odkładam ją do łóżeczka, a tu piąstki w ruch do gęby, próbuję jej więc dać smoczek. A ni chu-chu... (jedyne sytuacje gdy Młoda go toleruje to jazda w foteliku samochodowym i w wózku). Myślę obie zaśnie sama. No akurat. Musiałam jej podać pierś dosłownie na dwa-trzy ciumknięcia i Mała odpłynęła. Kurcze, wygodne to karmienie piersią, bo nie trzeba butelek myć, wyparzać, latać z laktatorem... ale kiedy masz zamiar zostawić dziecko na dłużej niż czas od jednego karmienia do drugiego to słabo trochę.. Dziś spróbuję, by ktoś inny niż ja podjął próbę nakarmienia Małej. Na początku, gdy ściągałam pokarm i chroniłam swoje piersi przed masakracją to z trudem ale Nastka jadła z butelki, a z czasem to nawet nie było wielkiej różnicy. Niestety odzwyczaiła się i może być problem..

Uciekam, bo znowu będę miała opóźnienie w planie dnia, a potem dziwię się, że latam jak kot z pęcherzem!

Miłego wieczoru Wszystkim!

Kocia kociowy pamiętnik 29 grudnia 2015, 17:44

To już połowa ciąży. Tak niedawno bo we wrześniu zobaczyłam cień drugiej kreski na teście. Zupełnie nieprzepisowy bo po kilku godzinach. A teraz... czuję jak dzieciaczek się wierci w brzuchu i kopie aż czasem widać jak się brzuch unosi w jednym miejscu. Moja Córeczka <3
19 tydzień i 4 dz.

n1c94p.jpg


Wczoraj zrobiłam test- nie wiem po co - negatywny.
I oczywiście nie omieszkałam dziś raz jeszcze na niego zerknąć, choć wiem, że tak się nie robi - widać cień - głupia ja... robić sobie złudne nadzieje i doprowadzać się do płaczu i rozpamiętywania tego co było. Mistrz po prostu...


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2015, 17:43

elucha Zaczynamy kolejną rundę :) 29 grudnia 2015, 19:05

Chyba się nie doczekam owulacji w tym miesiącu :(

12c36e0f6f5f47a0976ea6162ed30ddf.png

27+0
Witaj III trymestrze :) jak ten czas leci to nie wiadomo kiedy! Dopiero co robiłam test, pamiętam jak dziś a tu już 7 miesiąc <3

Wczoraj miałam takiego nerwa, że szkoda gadać. Dowiedziałam się po raz któryś, że jestem obgadywana przez pewne osoby z rodziny męża ze względu na to ze nie mam zamiaru pozbywać się kotów. I że mają zamiar powiedzieć mężowi żeby się ich "jakoś pozbył". I to najwięcej do powiedzenia ma osoba która potrafi zostawić dzieci pod "opieką" pijanego tatusia... Abstrahując od tego, że moje kotki to najmilsze zwierzątka jakie znam, pozbawione agresji ale na litość Boską - czy ja się ich pytałam o zdanie? Nie! Więcej - juz im tlumaczylam jaka jest moja opinia na ten temat i wydawało mi się ze jest zamknięty, ale widocznie nie dotarło... masakra. Niech się patrzą swoich domów, bo w moim dziecku na pewno nic nie grozi.
Co za ludzie :/

W końcu przestałam plamić po histeroskopii. Sam zabieg OK. Wenflon, podanie antybiotyku, narkoza, o 10-tej zabieg (mój trwał około 45 minut). Wybudziłam się na sali z okropnym bólem brzucha, ale szybko dostałam zastrzyk przeciwbólowy i dalej poszłam spać. Obudziłam się około 14-tej. Już nic mnie nie bolało, tylko bardzo krwawiłam. O 18-tej wypis, mogłam zostać jeszcze na noc, ale nie chciałam. Po zabiegu trzeba się oszczędzać, tzn nie dźwigać bo to nasilało krwawienie. Teraz czekam na @ i zaczynamy stymulację do in vitro :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2015, 20:22

Kochana córeczko bo zostajesz już na milion procent jesteś naszą księżniczka ... Kocham Cię najbardziej na świecie....
Po badaniu echo moją niunia ma zdrowe serduszko sama komora się otworzyła jeszcze przed porodem będę mieć echo robione w szpitalu lecz Pani profesor nie ma zastrzeżeń do serduszka mojej kochanej..... Jestem szczęśliwa

Mam nadzieję, że ten 57 cykl będzie tym szczęśliwym :)

Uwielbiam, ten moment gdy po całym dniu Maks przy odbijaniu po karmieniu taki wtulony we mnie zasypia. Choć wiem i walczę by zasypiał sam, wieczorem mu na to pozwalam, bo i tak w dzień zasypia sam i ogarnia, a ja tak bardzo ten moment uwielbiam. Kocham go całym serduchem jak nigdy nikogo... i właśnie wtedy, wieczorem tak eksploduje miłością, że aż płakać mi się chce.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)