CZTERNASTY cykl starań...
7 miesięcy razem!
wysmarowałam wielki wpis ale mi skasowało.
więc krótko:
tamte objawy okazały się być trzydniówką a nie zębami - lekki stan podgorączkowy a na 3 dzień wysypka
ząb pojawił się dziś! pierwszy! lewa dolna jedynka
Zosia nauczyła się pełzać
jest taka przeurocza! taka już duża Dziewczyneczka!
na czubku głowy mogę nawet zrobić jej miniaturowego kitka:D:D:D
kocham ją jak nie wiem co!
22 tydzień 0 dzień ciąży
6 miesiąc - II TRYMESTR 
55% ciąży 
Do wizyty zostało: 16 dni 
Witamy się w 6 miesiącu ciąży 
Dzień Doberek, rzeczywiście dawno nie pisałam bo tu święta, troszkę pracy, jak chodziłam do pracy to codzienny czas na pisanie się znalazł a w domu gorzej. Także nadrabiam.
Wizyta we wtorek 22.12 udana, mały rośnie w swoim tempie, widać że maluszek z niego będzie ale to też mi nie przeszkadza bo Klaudia też jak się urodziła to była malusieńka, także mam tendencję do rodzenia małych dzieciaczków, byle ciągle rósł. Lekarz nie stwierdził żadnych nieprawidłowości ani u Kacperka ani u mnie. Szyjka zamknięta, nieskrócona także jest ok.
Dostałam L4 do 18 stycznia i wtedy mam następną wizytę. Powoli zbliża się czas kiedy Wikunia od Nas odeszła.
Badanie echa serduszka wyszło idealnie. Pani doktor dodatkowo zbadała synusia czyli zrobiła mu normalne połówkowe ze względu na moją poprzednią sytuacją oraz to że miał połówkowe w 18tc a to już był 21tc. Wszystko ładnie funkcjonuje równo rośnie, zgodnie z OM, z USG niby termin pokazał na 7.05 a nie na 8.05 czyli jest idealnie, choć ze względu na komunie mam nadzieję, że urodzi się w kwietniu albo po 8 maja
Także z tego powodu jestem przeszczęśliwa to najcudowniejszy dar od Boga mieć świadomość że wkońcu musi się udać
Byłam też w kościele na Mszy z błogosławieństwem na matek oczekujących dzieci i Kacperek dostał błogosławieństwo także wierzę że teraz nam się uda.
Ale żebym nie miała za kolorowo to mój Szynszylek rozchorował się po świętach i niestety 2 wizyty u weta nic nie pomogły i wczoraj go pożegnaliśmy. Nie wiem nawet kiedy zdechł bo mąż w Sylwestra nie pozwolił mi tam chodzić bo widział co się ze mną dzieje. Strasznie przywiązałam się do niego, był dla mnie jak dzieci, zwłaszcza po odejściu Wiki, mogłam z nim porozmawiać, był częścią naszej rodzinki. 3 Lata razem to jednak sporo. Ciężko dochodzę po tym wszystkim do siebie, staram się momentami udawać ale jestem strasznie przygnębiona, mówię sobie ciągle że Kacperek potrzebuje szczęśliwej mamusi a Szyluś nie chciałby żebym ciągle płakała. Ta pustka w pokoju, na komodzie gdzie stał, masakra, mówię Wam, ale dam radę, podniosę się z tego, potrzebuje jeszcze troszkę czasu.
Przedstawiam Wam mojego synusia 

Szczęśliwego Nowego Roku dziewczynki i spełnienia najskrytszych marzeń zarówno dla mamusi planujących ciążę i dla tych które po swoimi serduszkami noszą nowe życie, alby wszystko sie udało i spełniło tak jak sobie zaplanowałyście 
Śniło mi się że ciąża zatrzymała się w rozwoju brrry nie chcę tak
Brzuch pobolewa okresowo, cycki chcą eksplodować a ja chyba wyląduje w psychiatryku... Obiecałam sobie że nie będę latała jak nienormalna na betę co ma być to będzie niestety i nie mamy na to wpływu. Doktorek kazał powtórzyć dopiero 7 stycznia muszę wytrzymać.
No to mamy Nowy Rok
nowe szanse i nadzieje, nowe postanowienia. Mam nadzieję, że ten rok będzie dla Nas łaskawy i naprawdę udany. Mam tylko dwa postanowienia i mam nadzieję, że uda mi się je osiągnąć.
Mam ustalone dwa terminy na zabieg hsg i obym trafiła
niestety dopiero na luty, ale jakoś wytrzymam.
Życzę Wam szczęśliwego Nowego Roku! Oby to co wydaje się być nieosiągalne spełniło się.
Ciąża zakończona 1 stycznia 2016
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2016, 12:21
Dopiero wyliczylam termin
termin na 9ego wrzesnia...dzisiaj mamy 4tc+0..zaczynamy 5ty tydzien 
Temperatura spada. A więc kwestia trzech dni i znów przyjdzie stara "przyjaciółka" małpa. Czekamy...
A z innej beczki - ostatnio często śni mi się podróż. Dziś znalazłam taką interpretację mojego dzisiejszego snu:
Niektórzy śnią o tym, że spóźnili się na pociąg albo przegapili połączenie. Może to oznaczać, że nie są jeszcze gotowi na zmiany, jakie szykuje im los. Powinni się zatem bardziej zmobilizować, przymknąć oko na drobne sprawy, które zajmują im większość czasu, a tak naprawdę są nieistotne – oddalają tylko od postawionego sobie celu. Niektórzy spóźniają się na pociąg z lenistwa. Osoby takie nie mają w życiu wystarczająco dużo pewności, że warto coś zmienić. Chcieliby osiągnąć dużo sukcesów, ale bez żadnego wysiłku.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2016, 10:57
Trzeba się cieszyć z każdej chwili Naszego życia i dzielić radością z innymi. Wczoraj dowiedziałam się, że w końcu po 2 latach szukania znaleźli lekarze raka, u mojego taty. Przez 2 lata szukali, robili biopsje co 3 miesiące, tomografię komputerową co 3 miesiące i nic. Wyniki jednoznacznie wskazywały na raka a obraz nie. Udało im się w końcu znaleźć jego umiejscowienie i okazało się, że jest w miejscu nie operacyjnym, w przewodzie moczowy. Ciężko mi i widzę, że tata jest nie swój i wyciszony. Ja już przeżyłam jednego raka mojej mamy i wiem jak to jest. Mam tylko nadzieję, że u taty będzie utajony tak jak do tej pory i nie będzie się rozrastał.
Dlatego sądzę, że każda z Nas powinna cieszyć się chwilą i doceniać życie jakie ma.
Nowy rok się zaczął i bardzo się cieszę bo zbliża mnie do dnia porodu
teraz to już poleci jak z górki
mdłości i wymioty nadal dokuczają, mam tylko nadzieję że zaraz miną, że pod koniec trzeciego miesiąca miną juz na zawsze i zacznę cieszyć się z ciąży. Coś muszę porobić w tym domu a nie tylko leżeć
narazie dopóki leżę jest dobrze a jak tylko wstaje to odruchy wymiotne mi się załączają i lecę do toalety
masakra jakaś staram się wytrzymać choć nie jest lekko. Juz niedługo wizyta. Chcę już moje maleństwo zobaczyć, czy pięknie urosło i czy wszystko jest prawidłowe. Mimo wszystko martwię się choć tego nie okazuje i nikomu nie mówię. Cały czas myślę czy wszystko jest dobrze. Chyba cała ciążę tak będę miała. Narazie biorę Euthyrox kwas foliowy i luteine a resztę tabletek nie bo od razu wymiotuje, mam nadzieję że nic nie zaszkodze maleństwu, wierzę że jest silne i poradzi sobie.
No dziś czuję się fatalnie, jak nigdy. Od wczoraj jestem spuchnięta jak balon, rozbita totalnie, ból głowy okropny dziś od rana razem z mdłościami i zawrotami.
Niby tendencja temp spadkowa, ale jak wiemy nadzieja umiera ostatnia.
Przejdę i przeżyję wszystko, ale niech to będzie mała kruszynka pod moim serduchem
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2016, 09:09
Postanowienia noworoczne 
1. schuść
wprawdzie mam wagę sprzed tej ciąży, ale nie sprzed 1 ciąży po której depresje leczyłam czekoladą. Nie żeby moja figura przed 1 ciążą była taka jak w dniu ślubu... mmm... moim celem jest figura ślubna! I żebym na luzie się wcisnęła w najciaśniejsze spodnie z kartonu spodni nie pasujących 
1.1 żeby ułatwić sobie 1, słodycze nie częściej niż raz w tygodniu. Wyjątkiem są jakieś wyjścia.
1.2 ćwiczenia 3 razy w tygodniu: basen, bieżnia i chodakowska. Mam kartę benefita na 8 wejść w miesiącu więc trzeba ją wykorzystać 
1.3 jeść regularnie co 3h, to też mi ułatwi mi stratę kilku cm 
2. Wrócić do pracy i wywalczyć podwyżkę
może wrócę w kwietniu na pół etatu? Myślę, że Maksowi dobrze zrobi trochę więcej kontaktu z dziadkami, ale zobaczymy jak się dziadkowie będą sprawować i czy mi nie będą dziecka rozpuszczać za bardzo... A im szybciej wrócę do pracy, tym większa szansa że zdążę dostać podwyżkę zanim będziemy walczyć o kolejne dziecko...
3. Najważniejsze
wychowywać Maksa na jak najlepszego człowieka
ciężko mówić o jakiś celach wychowawczych, ale chciałabym widzieć że moje ponad roczne dziecko jest dość samodzielne i nie zależne od mamy 
A tak na marginesie, marzy mi się kolejna ciąża i za razem boje się jej i nie mogę doczekać
Boję się oczywiście powtórki z pierwszych 2 ciąż. Wierze, że tak nie będzie, ale boję się już samego strachu w pierwszych miesiącach. Nie w tym roku, ale w przyszłym roku mam nadzieje, że zajdę w ciąże i urodzę kolejnego cudnego bobasa. Myślami cały czas wracam do tego najważniejszego momentu w moim życiu, gdy po raz pierwszy przytuliłam mojego synka
. Chcę tego znowu! Kiedyś myślałam, że nie mogłabym żyć bez pracy, ale dziś, dziś widzę że moją ambicje zawodową spokojnie zaspokoiła by mała gromadka dzieci do wychowania, tylko piniądzów by było brak...
No to tyle
Szczęśliwego nowego roku :*
edit: add 3. Już wiem, cel wychowawczy by jeszcze w tym roku moje dziecie samo jadło
choć czasem 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2016, 14:13
Coś dziwnie wygląda wykres moich temperatur...wczoraj czułam bardzo silny ból owulacyjny, dziś temperatura bardzo się obniżyła, a wykres zmienił mi owulację, mimo pozytywnego testu owulacyjnego 31.12 i 1.01 - wg ovu jeszcze jej nie miałam...oszszs nie tak łatwo trafić w ten odpowiedni dzień, ale co tam, co ma być to będzie...ja owulację czułam, ovu nie "musiał jej czuć" i może sobie szaleć
Z szufladą pełną leków przygotowujących do transferu, oczekuję na @, zostały jakieś 2-3 dni. Mamy zamiar rozmrozić pozostałe oocyty i w najbliższym cyklu zapłodnić je i na świeżo przetransferować 1-2 zarodki.
Jest to taka procedura 'na przeczekanie'. Nie wierzę, że cokolwiek się uda, chyba na razie straciłam zapał do walki. Po, moim zdaniem, trochę nieudolnie przeprowadzonej stymulacji (ok, mojego lekarza nie było i prowadził ją wiecznie potargany dr K, ale i tak my question is, jak można pozwolić na wystymulowanie 28 komórek??) i lakoniczności lekarza, od którego można się dowiedzieć czegokolwiek dopiero po wielkich trudach, straciliśmy zaufanie do tej instytucji, więc chcemy wykorzystać materiał, który u nich jest zamrożony i przenieść się gdzieś indziej. Jeszcze tylko nie wiemy gdzie...
Mam tylko nadzieję, że moje komórki się ładnie rozmrożą i nie dowiemy się chwilę przed zapłodnieniem, że nie mamy czego użyć. Albo, że została tylko jedna, bo wtedy pojawi się dylemat - płacić te tysiące za IVF...?
http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/0b944c64f541dc26 moja corcia :*
Na początku grudnia zrobiliśmy ponownie badania nasienia żeby nie okazało się, że niepotrzebnie będę przygotowywać się do inseminacji. Decyzja była słuszna bo wyniki poleciały w dół:
Upłynnienie: 20 min
Objętość: 5,2
PH:8,1
Barwa: Prawidłowa
Lepkość: +/++
Aglutynacja: brak
Ruch postępowy:28
Ruch całkowity:45
Pozostałych parametrów nie udało się oznaczyć.
Decyzja podejdziemy do in vitro. Większość badań mieliśmy zrobionych brakowało chlamydii i wymazu z szyjki. Wyniki prawidłowe. W 18 dniu cyklu próbny transfer i stretching endometrium i po okresie czyli koło 11 stycznia zaczynamy stymulację. Moje AMH jest wysokie bo 9 przy moim wieku może wskazywać na PCO jednak inne badania tego nie potwierdzają. Decyzja protokół krótki z antagonistą. W 2 dniu cyklu czyli 12,13.01 badania FSH, estradiol, progesteron+ encorton i acard oraz melatonina. Jeżeli ok od 3 dnia cyklu stymulacja 150 Gonal F przez 6 dni. W 7 dniu cyklu Cetrotide 0,25 mg, a w 8 dniu kontrola i zobaczymy co dalej. Wszystko jest dla mnie nowe. Nie boję się zastrzyków, punkcji itp. najbardziej boję się hiperstymulacji chociaż dawka leków chyba nie jest zbyt duża. Zobaczymy co będzie dalej. Czas pokaże.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2016, 18:30
9 dc.
Nowy, 2016 rok. Błagam, bądź lepszy, niż ten mijający. Chciałabym wierzyć, że to, co najgorsze już za nami. Wiem, że nikt mi tego nie zagwarantuje, ale nie będę wywoływać wilka z lasu i staram się patrzeć w przyszłość z podniesioną głową. Musi się udać. Musi już wszystko być dobrze. Musi.
W Święta dwóch kresek nie zobaczyliśmy. Działamy dalej. Na razie cieszę się na wyjazd - jedziemy w góry! Oczywiście miałam nadzieję, że nie będę mogła szaleć na stoku, ale we wszystkim trzeba umieć znaleźć plusy. Mam zamiar dobrze się bawić i spróbować znowu pozjeżdżać na desce.
W tym cyklu brałam znowu Clostilbegyt, trochę martwi mnie to, że nie ma co liczyć na monitoring - w weekend gabinet jest nieczynny, a po weekendzie już wyjeżdżamy. Nie sprawdzimy zatem jak tam moje pęcherzyki i owulacja. Trudno. Lekarz kazał po prostu działać. I tak właśnie zrobimy. Staramy się bez spiny.
Wiem już też, kiedy wrócę do pracy - około 18 marca. Biorę teraz ostatnie zwolnienie i od lutego będę na zaległym urlopie. Mamy więc trzy cykle, żeby 'zdążyć'. Boże, jak to brzmi. Jakbym się z kimś ścigała. Cóż, liczę na to, że zdążymy i do pracy przed kolejną ciążą nie wrócę. Nie, żebym nie lubiła swojej pracy - uwielbiam ją! Ale po prostu, po ludzku boję się, że kiedy wrócę, będzie jeszcze trudniej zajść w ciążę, rozreguluje mi się cykl... Albo, co gorsze - znowu moje Dziecko będzie narażone na szkodliwe czynniki. Boję się.
2016, bądź lepszy. Bądź najlepszy.
23cs
22dc
10dpo i po 2IUI
Objawy miesiączkowe w pełnej krasie. Znów się nie udało.
Wczoraj przechodziłam ten najbardziej mroczny dzień w cyklu (jak co miesiąc kilka dni przed @), kiedy już jestem na 100% pewna, że się nie udało. Wieczorem wyłam wywalając swoje smutki. A mąż słuchał, podawał chusteczki, głaskał po plecach. Z cyklu na cykl jest coraz gorzej. Naprawdę mój smutek osiągnął chyba apogeum. Zastanawiam się ile jeszcze? Czy ja jeszcze coś więcej zniosę?
A miałam być w styczniu "nowym człowiekiem". Niestety, chyba bardziej gorzka, jałowa i sucha już nie mogę być.
Cudowne było życie, gdy się nie staraliśmy. Po ślubie stwierdziliśmy, że czekamy, żeby się nacieszyć życiem we dwoje. Czekaliśmy 1,5 roku. Błoga nieświadomość tego, co nas czeka. To było wspaniałe. Radość, spełnienie i oczekiwanie z wiarę i ekscytacją na kolejny etap życia. Nie wiem, czy kiedykolwiek wrócimy do takiego stanu ducha. Odczucia, że wszystko możemy zrobić jeśli tylko chcemy i cały świat stoi przed nami otworem.
Zaczął się nowy rok. 2016. Jestem jak Noemi - Mara... gorzka, nieszczęśliwa i niewierząca, że może coś jednak się zmieni. Mam ochotę porzucić pracę, obowiązki i zamknąć się w 4 ścianach. Mój poprzedni rok - to pasmo ciągłych łez, cykl za cyklem, z kolejną miesiączką coraz mniej wiary i coraz mniej wiary. Tak, przybiło mnie to. Nie, nie mam wiary jak dziecko. Wcale mnie ten "kryzys" nie umocnił, ale osłabił, wprowadził gorycz i beznadzieję.
Boję się 2016 roku.
Nie pocieszajcie mnie, proszę. Muszę przejść przez tę dolinę łez.
Zaczęliśmy drugi etap starań.
Po dłuuuugiej przerwie i pożegnaniu się na kilka miesięcy z ovufriendem i termometrem zaczęliśmy nieśmiało na nowo!
W zasadzie żadnych nowości tylko zaskoczenie, bo mój testosteron spadł poniżej normy.
Tarczyca do wycięcia, bo guzowate wole jest i samo nie zniknie niestety!
A! Jest nowość!
PODDAŁAM SIĘ 5 ZABIEGOM U MOJEGO FIZJOTERAPEUTY WOJTKA.
POUSTAWIAŁ DELIKATNIE KRĘGI.
NA KILKU WIZYTACH MANIPULOWAŁ NA ODPOWIEDNICH PUNKTACH MOJEGO CIAŁA.
JUŻ PO PIERWSZEJ WIZYCIE ODZYSKAŁAM OWULACJĘ!

Mamy właśnie pierwszy cykl po poronieniu a trzeci w nowym etapie!
o nieeeeeeeeeeeee! skasowalo mi wszytsko co napisalam! fack....
Dzisiaj pracowity dzien, obudzilam sie o 5 z Sark ai nie moglam juz zasnac.... zrobilam dobry obiadek, posprzatalam caly dom, pomylam podlogo a jest co bo dol ma 70m, umylam szyby w salonie, wykapalam psy, podjechalam do banku i na wieksze zakupy z Sarcia i godzinna podroz po zakupy do studia....posprzatalam stasia pokoj...w koncu go oddam potzrebujacym...az sie balam,ze mnie tam jakas bakteria pozre zywcem
wypralam dywan para, umylam okna, powiesilam firanki i zmienilam posciel a on zajal sie mala, fajnie sie bawili.
Sarcia byla grzeczna caly dzien, bardzo aktywna i niemarudna. juz padla teraz, musialam dac jej usnac bo byla mega marudna, choc pewnie nie pospi do rana tylko sie wybudzi...jesli tak to ja jeszcze wykapie i wskocze z nia do wanny
Prania zrobione, smieci wyniesione, jeszcze jedne rozwiesic, podszykowac obiad na jutro bo zaczynamy wczesnie prace ..cos zjesc dobrego
..mam nadzieje, ze sie nie wybudzi bo padam,....fuck...budzi sie 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.