Po prostu musi być dobrze!
Przypałętał się w sobotę wieczorem ból chyba w szyjce. Trwał jakoś do niedzieli południa. A poza tym senność, senność i jeszcze raz senność.
6 lutego idę na wesele. Sukienkę mam już z zalando od połowy grudnia. Jest śliczna. W piątek mierzyłam i ciasna w biuście. I co teraz .. (?) Zapnę z pomocą męża, ale spłaszcza mnie strasznie i obciska. Chciałam większy rozmiar, ale wykupili. Wzięłam na spróbowanie dwie inne- większe. Ale pewnie i tak będą do zmniejszenia, bo pewnie jestem tak mniej więcej między rozmiarami.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2016, 08:43
No i tak jak myślałam, owu była wtedy kiedy mąż nie miał siły i sobie znowu w brode bedzie pluł jak się nie uda:/
bądź co bądź już po owu teraz czekam. Testów mam dużo, bo 10 płytkowych i 5 paskowych gratisowych do testów owulacyjnych ale nie wiem kiedy będę testować, okres prawdopodobnie 30.01 i mam nadzieję, że wtedy najwcześniej zatestuje aczkolwiek jak już to prędzej w piątek bo w weekend nie ma gdzie bety zrobić. a najlepiej to w poniedziałek 01.02, będzie wtedy 5 rocznica śmierci mojej mamy więc i tak będę mieć depresję i tak.
Termin porodu pierwszego Aniołka. Od tygodnia chodzę zdenerwowana, nie mogę się skupić. Cały czas myślę... Dzisiaj pękłam. Rano powiedziałam mężowi, że dziś jest ten dzień i wybuchłam płaczem. Tak strasznie chciałabym mieć moje dziecko przy sobie...
31 dc, @ ni widu ni słychu, kość ogonowa boli, bez ketonalu ani rusz, już mi się żyć nie chce. Ciąży nie ma, o co kaman ?
19 t (18+3)
Wczoraj niestety miałam trochę nerwów. Ci lekarze na NFZ to po prostu jedna wielka porażka - oczywiście w moim mieście! Mniej więcej od czwartku zauważyłam u siebie więcej upławów barwy zielonkawej. Zaniepokoiło mnie to. Wiem przecież że w ciąży jest więcej śluzu, ale był inny niż zwykle. Poza tym jeszcze wcześniej bolał mnie brzuch po prawej stronie tak że nie mogłam nogi podnieść żeby się ubrać.
W piątek i sobotę za porozumieniem ze swoją lekarką zaaplikowałam nystatynę która mi została. A w poniedziałek udałam się do przychodni do ginekologa. Przecież też płacę na to i może mnie przyjąć ktokolwiek.A po co pojadę do niej tylko na to badanie i po receptę, żeby zapłacić za wizytę i przejazd w taką pogodę.
O dziwo pod poradnią K była tylko jedna moherowa beretka. Byłam tam koło 10. Od pielęgniarek dowiedziałam się że pozostałych dwóch lekarzy nie ma jest tylko pani dr Kolber. Muszę iść zapytać czy mnie przyjmie. Jedna osoba weszła i po mnie przyszły 2 panie. Po ich rozmowie domyśliłam się że są z "firmy" czyli będą namawiać do proponowania ich leków. Weszłam więc przed nimi. Na wstępie jak zobaczyłam jej gębę to chciałam wyjść, ale dziecko ważniejsze od mojego widzimisię. Mówię jaka jest sprawa, że moja pani doktor na urlopie, że ciąża, że upławy itd. Zapytała tylko jakiego koloru i zapisała na KARTCE clotrimazolum 1*1 na noc. Kazała iść do swojego lekarza rodzinnego skoro nie mam tu ginekologa i on mi da receptę.
Ja w szoku wyszłam. Zadzwoniłam do swojej przychodni zapytać o lekarza rodzinnego i okazało się że cały tydzień na urlopie, a nie będę jechać na koniec miasta prosić się internistę żeby mnie przyjął! Poza tym przeczytałam ulotkę tego clotrimazolum (miałam już kiedyś) i pisze żeby nie mieszać z nystatyną.
Zadzwoniłam do siebie do pracy i koleżanki załatwiły mi receptę na nystatynę, ale lekarz nie chciał wypisać (ginekolog!) bez badania! No i takie powinno być podejście lekarza! Co by ją zbawiło mnie zbadać skoro pracuje do 14 a nikogo więcej nie było oprócz tych bab z firmy!
Postanowiłam że pójdę wieczorem na dyżur całodobowy i tam może będzie jakiś mądry internista i skieruje mnie do ginekologa. No i tak się stało, bardzo sympatyczny pan doktor powiedział że ta ginekolog jest niepoważna i dał skierowanie DO SZPITALA!!
Poszłam na oddział i kurwa znowu trafiłam na debila!! Kiedyś u niego byłam prywatnie, chyba bo tabletki anty i mnie zjebał że za seks się biorę a mężatką nie jestem. Pojebany! No i jak go zobaczyłam to już miałam dość. Opowiadam znowu co mi jest. Położna pyta która doktorka była. Zapytała czy Guniowej nie było. No niestety... Karta ciąży i na fotel do badania. Pan doktor nic nie widzi, normalne upławy w ciąży, dużo śluzu. Po badaniu mówi że clotrimazolum mogę bez recepty kupić. Na co ja takie gały:O Ale na tabletki dopochwowe pytam. Potwierdził. No chyba jest kurwa głupi. To po co ta głupia Kolber mi kazała iść po receptę?! Że krem to wiem że bez recepty, ale dopochwowe? Pierwsze słyszę.
No dobra dalej pyta czy czuję ruchy. Potwierdzam że czuję. Musi sprawdzić. Idziemy na usg. Tam już milszy pyta która ciąża. Mówię że pierwsza. Pyta czy pracuję w Krakowie. Mowię że tak. A czy teraz pracuję. No to mówię że teraz na L4 jestem. Na co on a czemu? No kurwa bo mam takie widzimisię! Mówię że ciężko w taką pogodę dojeżdżać codziennie do Krakowa. A no tak!
Robi to usg i pyta znowu: chłopiec czy dziewczynka? Mówię że jeszcze nie wiemy. Mówi : No to CHŁOPIEC
) Takim cudem dowiedzieliśmy się kto siedzi w brzuszku
Wróciliśmy, wypisał receptę, podpisałam że nie zgadzam się na pozostanie w szpitalu i dzwoni mu telefon. Jakaś prywatna pacjentka. Gadał 20 minut! Skończył, dał receptę na te clotrimazolum i krem juz bez recepty kupię. Mówi że widzi zdrową dziewczynę w ciąży
Powiedział jeszcze że jakby coś się działo to zaprasza na oddział. No po moim trupie pomyślałam!
Na szczęście jest wszystko dobrze no i wdziałam ukradkiem nasze maleństwo 
A tu szczęśliwa zimowa mamusia 

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2016, 22:12
Jestem już po punkcji. Pobrano 7 jajeczek. Czekam na jutro,ile się zapłodnilo.
Dziwnie się czuję... nie wiem jak to opisać... mam takie poczucie że już wszystko będzie dobrze, że to "lepsze" już trwa... jestem dziwnie spokojnaspokojna, tak spokojna jak już dawno nie byłam.
Patrzę na zdjęcia grobu dzieci nienarodzonych i zamiast łez czy smutku czuję jakby to nie o mnie chodziło, jakbym nie miała z tym nic wspólnego... taka "czarna magia", zniknęły te przygnębiające odczucia...
Sama nie wiem czy chcę się tak czuć, czy mi wolno?
W pracy zrobiłam krok ku lepszemu i nagle się okazuje że tam gdzie czułam się niedoceniana i niepotrzebna jestem na wagę złota, nagle dotarło że to nie ode mnie te złe fluidy... aż żal odchodzić kiedy słyszę "nie zostawiaj nas"
A teraz po 12h ciężkiej pracy - Dobranoc 
Nie pisałam tutaj ponad miesiąc. No grudzień mogę wytłumaczyć: święta, prezenty, zakupy i ogólne zakręcenie i zalatanie. No a styczeń same zmiany. Mam nowe obowiązki, które pochłaniają mnie totalnie do reszty. Chodź teraz mam troszkę wolnego czasu więc piszę, uzupełniam pamiętnik.
Dzisiaj 22dc, czuję się typowo na @. Ból miesiączkowy od piątku i mega rozdrażnienie i nerwowość. A tak po za tym jest raczej ok. Tylko jakoś tak czuję się zniechęcona i bez życia. Dzień za dniem mija, a ja czuję się jak bym stała w tym samym miejscu już bardzo długo. I tak się pytam Boga: co dasz Panie w tym roku? I czy dasz to co jest moim pragnieniem i marzeniem? Czy dasz to co uznasz za słuszne. Moją modlitwą każdego dnia jest to aby była Jego wola a nie moje widzimisię. Wiem, że czas leci nieubłaganie, tyle rzeczy bym chciała zobaczyć, doświadczyć. Kręcę się wokół własnej osi i codziennie robię te same rzeczy-mam tego dość !!!!!
Nasze życie to ciągła praca, dom, zakupy, dobrze że mamy Jasia który nie daje nam się nudzić i sprawia, że świat jest kolorowszy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2016, 08:39
Za pół godzinki pędzę do gin.Strasznie jestem ciekawa jak tam sytuacja bez wspomagaczy
Puk puk pamiętniczku 
Dziś mamy 33dc (normalnie cykl:27 dni), @ nadal nie ma. Jajniki kłują, piersi kłują i są ciężkie.
Co ja się dziś stresu najadłam to moje! Właściwie cały weekend stres, bo czekałam na wyniki bety...i co ? Dziś rano dalej ich nie było,a więc wybrałam się do Medicover zapytać co jest grane. Po długich poszukiwaniach czy wyniki przyszły, zadzwoniono do labolatorium i się okazało, że nie ma materiału do badań ! KTOŚ ZGUBIŁ MOJĄ KREW ! Tą za którą musiałam wybulić 30 zł! No i została mi pobrana na nowo, tym razem oczywiście za darmo (spróbowali by mi to naliczyć!) i podobno na CITO wyślą do lab. i wieczorem będzie wynik. No zobaczymy, po tej wpadce jakoś im nie wierzę!
Oczywiście nie ominełam rossmana bez wejścia, kupiłam test i nasikałam na patyk. Tak wiem, że z drugiego moczu to już nie to samo, ale byłam taka zła że musiałam! Pomyślałam, że skoro nic od rana nie piłam to może coś tam wyjdzie. No i niestety. Chociaż wydaje mi się że pojawił się tam jakiś cień zaraz po tym jak zrobiłam ten test....taki cień cienia cieniaaaaa....PROSZĘ ŻEBY TO NIE BYŁY MOJE ZWIDY I BY TA BETA WYSZŁA POZYTYWNA PROSZĘ PROSZĘ PROSZĘĘĘĘĘ:p
Znając mojego pecha, potwierdzonego historią z labolatorium to będzie negatyw, no ale mam jeszcze chwilke aby się połudzić i pocieszyć urojoną ciążą.
Nie umiem nie pić kawy. Staram się jak mogę, ale wychodzi jak zawsze
To mniej więcej tak jak z zaglądaniem na ovufriend.
W dodatku dziś 8 godzin w jednej pracy i 4 godziny w drugiej.
Przynajmniej czas leci jak szalony.
I dzisiaj też mam humor typu - na pewno nie jestem w ciąży.
Eh...
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2016, 13:14
17 dc
Śluz płodny jak marzenie..
działamy.
Dziś o 19 minie 48h od podania zastrzyku. Delikatnie zaczynam czuć jajniki 
Oby ładnie pękły.
A teraz uwaga- najciekawsza część dzisiejszego pamiętnika:
Przed chwilą zadzwoniła do mnie pani koordynator z Invimed z tekstem, że właśnie kompletuje naszą dokumentację do zabiegu. Ja na to „do jakiego zabiegu?”, ona „do inseminacji”, ja na to „przekazaliśmy państwu decyzję, że w tym cyklu nie podchodzimy do inseminacji”. Ona na to że chciała zapytać czy może zmieniliśmy zdanie. No ku… co za firma.
Jeszcze dopytałam czy na pewno ma zapisaną moją środową wizytę i mówi, że tak jest wizyta, ale wpisana na Pani męża. WTF? Co to ma znaczyć? Wizyty umawiałam wyłącznie na swoje nazwisko.
Natomiast jak sięgnę pamięcią do ostatniej wizyty to ze mną lekarz o inseminacji nie rozmawiał, tylko z mężem..
Popieprzone to. Idę w środę zobaczyć czy pęcherzyki pękły i spadamy z tej kliniki ;/
Jak w przyszlości bedzie potrzebna IUI czy IVF to pójdziemy do Novum czy Invicty.
Ciekawe czy to jedno i to samo podejście..
20 tydzień 5 dzień
Jutro mam II badania prenatalne. Troszkę się obawiam, ale również nie mogę się doczekać aż zobaczę moją małą księżniczkę.
Od dwóch dni wydaje mi się, że czuję Lilkę trochę wyżej niż czułam dotychczas, nie wiem czy to możliwe. Trochę inaczej też te ruchy odczuwam.
czekam i czekam na tą @ i cisza..ależ mnie to wnerwia...
Do tej pory mialam ladne 28 dniowe cykle, w porywach gdy bylam chora to 29-30, a tu juz 34 dzien od pierwszego krwawienia po podaniu tabletek na wywolanie poronienia i cisza... Niby wiem że roznie sie czeka czasem 4, czasem 6 a nawet 8 tyg...ale mnie to tak denerwuje takie czekanie bo zaczynam schizowac ze moze cos nie tak...
Jestem głodna, chce mi się ciągle pić i siku. Jestem głodna, chce mi się spać i siku... I tak cały dzień w kółko 
Padam, a ledwo wróciłam z pracy.
Nikt jeszcze nie wie, szybko się nie dowiedzą. Nie chcę zapeszać.
Przeglądałam dziś imiona... hmm, jest tyle pięknych.
Mam nadzieję, że to będzie spokojny czas.
Zastanawiam się czy iść jutro na 1 wizytę, czy to nie za wcześnie.
Dzień jak codzień, noc nieprzespana. Ale wstaje biore kwas foliowy, robie kawe , sniadanie i dzwonie do meza. Ide pod prysznic, szykuje się i dzis wyjatkowo jadę po meza do pracy i trzeba zawiezć do mojej pracy l4 , kolejny miesiac w domu. Z wszystkich kalkulatorow, wyliczen wynika ze 17.01 moglo dojsc do zaplodnienia. Mam nadzieje ze tym razem sie udalo. Trzymajcie kciuki.
Kolejne usg za mną. Byłam niestety u babsztyla "szkoda życia". Dziś lekarka przeszła samą siebie. Zasugerowała, żebym przespała się z obcym facetem, zaszła w ciążę, a potem za żadne skarby mam się nie przyznawać mężowi. Mam mu powiedzieć "no patrz Kochanie, lekarze bardzo się mylili, jednak możemy mieć dziecko w sposób naturalny".
Długo wahałam się, czy to napisać. Ktoś może pomyśleć, że jestem jakimś mitomanem i cały ten mój pamiętnik trzeba dzielić przez 10. No ale taka jest niestety prawda. Takich lekarzy ginekologów też mamy. Nie będę składać skargi, choć bardzo mnie korci.
Z dobrych informacji - szykuje się owulacja
Na prawym jajniku pęcherzyk ma 19 mm. Owulka prawdopodobnie w czwartek, ale nie ma co zgadywać. Idę na usg jeszcze w środę, potem czwartek i jeśli w czwartek pęcherzyk nadal będzie, to czeka mnie usg również w piątek.
Zapisałam się do innego lekarza.
1 dzień nowego cyklu.
W sumie dobrze, że szybko poszło.
Muszę odpuścić.
Tracę siłę.
Byłam dzisiaj u pani doktor, wzięłam receptę na clo i dopytałam o tą nieszczęsną luteinę. Luteinę biorę do wyników bety, którą mam w planach zrobić w sobotę. Jeśli wyjdzie negatywna to odstawiam luteinę i czekam na @ i następny cykl też jedziemy na clo. Jeśli beta wyjdzie pozytywna luteinę oczywiście bierzemy dalej. Co do pozytywnej bety jestem oczywiście sceptyczna, przy takim dziwnym cykl raczej małe prawdopodobieństwo żeby się udało. Choć fajnie by było, taki prezent dla mamy by był, akurat w sobotę przychodzą dzieci mojego brata na dzień babci. A dodatkowo byłby taki delikatnie spóźniony prezent imieninowy dla mojego M. Pomarzyć sobie piękna rzecz....
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.