Jeszcze 2 godziny i koniec pracy...
Zakupy, odpoczynek 
Zapisze się na wizytę na przyszły tydzień.
Trochę się martwię, bo chyba mnie katar dopadł... Teraz zostaje tylko mleko z miodem. Macie może jakieś sposoby na katar?
Dziś się czuje trochę gorzej, chyba mój nos ma nowe życie, wczoraj przytulać się do męża kazała mu zdjąć bluzę bo po prostu tak smierdziala że myślałam że padne. a on mówi że nic nie czuję...
Ciąża zakończona 13 stycznia 2016
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2016, 14:33
Maryjo, Matko i Królowo Pokoju, módl się za nami.
Orędzie Matki Bożej z 25.czerwca i 2 lipca 2015
OREDZIE 25 06 2015
"Drogie dzieci! Również dziś jestem z wami i z radością wszystkich was wzywam: módlcie się i wierzcie w siłę modlitwy. Dziatki, otwórzcie wasze serca, aby Bóg was wypełnił swoją miłością i będziecie radością dla innych [ludzi]. Wasze świadectwo będzie mocne i wszystko co czynicie będzie przeplecione Bożą delikatnością. Jestem z wami i modlę się za was i wasze nawrócenie, dopóki nie umieścicie Boga na pierwszym miejscu. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”
Orędzie Matki Bożej z 02.07.2015
"Drogie dzieci,
Otwórzcie swoje serca i próbujcie odczuć jak bardzo was kocham i jak bardzo pragnę, byście kochali mojego Syna. Pragnę, abyście Go lepiej poznali, gdyż nie jest możliwym poznanie Go i nie kochanie Go – gdyż On jest miłością. Ja was znam, drogie dzieci. Znam wasze bóle i cierpienia, gdyż sama je przeżywałam. Śmieję się z wami gdy się radujecie i płaczę, gdy cierpicie. Nigdy was nie opuszczę. Zawsze będę do was mówić z macierzyńską czułością. A ja jako matka potrzebuje waszych otwartych serc, abyście z mądrością i prostotą szerzyli miłość mojego Syna. Potrzebuje waszej otwartości i wrażliwości na dobro i miłosierdzie. Potrzebuje was zjednoczonych z moim Synem, gdyż pragnę, abyście byli szczęśliwi i pomogli mi w niesieniu szczęścia wszystkim moim dzieciom. Moi apostołowie, potrzebuję was, abyście wszystkim ukazywali prawdę Bożą, by moje serce, które cierpiało i dzisiaj znosi tak wiele cierpień mogło zwyciężyć w miłości. Módlcie się o świętość swoich pasterzy, aby w imię mojego Syna mogli czynić cuda, gdyż świętość czyni cuda. Dziękuję wam."
ZRODLO: http://medziugorje.blogspot.co.uk/search?updated-min=2016-01-01T00:00:00%2B01:00&updated-max=2017-01-01T00:00:00%2B01:00&max-results=7
I znowu nici wyjdą z tego cyklu. Juz to wiem, płakac mi się chce. Ten cykl był z inseminacją - 2 pęcherzyki pekniete po IUI a trzci z szansą na pęknięcie później. Jak mozna zmarnować takie piękne 3 pęcherzyki, pierwszy raz wyhodowałam taką gromadkę. Serce mi pęka na myśl o tym, że znowu nic z tego nie wyjdzie.
Wszyscy wokół sa w ciąży lub mają dzieci tylko nie my
Teraz w weenend ma przyjechac koleżanka ze studiów na kawę i oczywiście jest w ciązy. Bardzo ich lubię zawsze nam się dobrez z nimi spędzało czas, tylko że ona pomimo iz poinformowałam ją o naszych problemach nie umie przestać ćwierkać o ciąży. Nie mam ochoty rozmawiac z nimi na ten temat, a co dopiero oglądąć śliczny brzuszek ciążowy. Jednego nie rozumiem, mi wypada spytać się jak się czuje, jak dziecko, ale jej już nie, żeby pomyśleć żeby nie gadać w kółko o ciąży, choć już raz rozpłakałam się jej przez telefon. Ja ja rozumiem, ze ona strasznie się cieszy, bo byłoby dziwne gdyby było inaczej. Tylko czemu ludzie nie mający problemów nie umią zrozumieć nas - mających je.
Kolega w pracy o bardzo oryginalnych pogladach często wygłasza hasła typu dziecko łatwo zrobić, a dom wybudowac już nie. Czasami mam ochotę mu powiedzieć jakim jest idiotą, ale on nie wie o naszych problemach.
Cały czas się zastanawiam czemu my? Naturalnie się udaje - czemu nie nam, stymulacje się udają - czemu nie nam. Miałam nadzieję że bedzie teraz inseminacje się udają - więc dlaczego nam by się miało nie udać, no ale 1 próba raczej się nie udała i jestem coraz bardziej tym wszystkim zmęczona, a najgorsze że zmęczona ale nie umiem odpuścić. Od poprzedniego cyklu gdzie byłam prawie pewna że w końcu się uda nie umiem być optymistką =- choć z natury jestem. Od niedzieli mam całkowite załamanie, dlatego tak depresyjnie.
Zaczęłyśmy dzień od małego spa, a co, należy się małemu człowiekowi jak osra się tak epicko że nie wiadomo od czego zacząć ogarnianie
Noga w kupie po kostkę, cały bodziak po pępek, półśpiochy to już nawet nie wspomnę. Czy płakała? Dała znać chociaż? Jęknęła może? Nie... Stała jakgdyby nigdy nic w łóżeczku, gadała do siebie i powitała mamusię uśmiechem jak zawsze. Zdradził ją zapach
Teraz stoi w kojcu i krzyczy coś po swojemu, albo robi brum brum tak śmieszne ustami
Wykąpana, przebrana, nakarmiona i zadowolona. Rany, jakie te dzieci są zajebiste
chcę piętnastkę
Tylko niech mi ktoś inny w ciąży chodzi 
jakoś nie mam o czym pisać... aktualnie uważam na to, co jem, ograniczam węglowodany, nie jem słodyczy, ograniczam cukier - w tym tygodniu kupię ksylitol. ale chudnąć nie chcę... nie muszę ale waga już troszkę spadła, wczoraj wieczorem ważyłam 54,2 kg a ważyłam już koło 56 kg.
z innych fajnych spraw to mojego męża przyjęli wczoraj na okres próbny w firmie, w której pracuję, na razie małe pieniądze no ale jak się sprawdzi to będą większe. Strasznie się cieszę... może wszystko się jakoś w końcu ułoży.
emmac rowniez trzymam kciuki :* dokładnie kiedyś musimy, ogladalam wczoraj dokument na tlc i troche wiecej wiary po nim mam.
I przyszła @....
Dzisiejsze popołudnie spędzone trochę w trasie, to trzeba było L4 zawieźć to do babci na obiadek i tak widziałam kilka kobiet z brzuszkami, kilka z wózkami , ból straszny. Przecież już byłabym szczęśliwą mamusią a mój mąż tatusiem, no ale los chciał tak a nie inaczej.
Mam nadzieję , że w końcu się uda.
Trzymam kciuki za wszystkie Aniołkowe Mamusie które się starają i które już są w ciąży. Niech Bóg ma nas wszystkie w swej opiece!
Dziś pilnie wezwana do ginekologa ;/
złe wyniki cytologi zlecone badanie kolposkopia ..
w celu wykluczenia raka szyjki macicy...
tak sie zastanawiam czy ten koszmar sie wkoncu skonczy
19.01.2016r. 77 dzień, wtorek, 12.00
Po kim to moje dziecko ma taki flow do spania to ja nie wiem.. Nawet jej ojciec nie ma takiego polotu w tej dziedzinie! Wczoraj zasnęła przy cycku o 20.45. Podczas odkładania do łóżeczka zaskoczyła mnie i się nie obudziła. Zupełnie się tego nie spodziewałam, dlatego Mała była tylko w samym pajacu, jeszcze bez śpiworka. Wzięłam prysznic, poinstruowałam męża jak najwygodniej mu będzie wyprasować pościel i poszłam spać. O północy dołączył do mnie mąż i wtedy lekko się przebudziłam. Nastka wciąż spała, ale moje piersi przyzwyczajone do karmienia o 22-23 już domagały się opróżnienia. Nie chciało mi się bawić w laktator o tej porze, więc zabawiłam się w nadgorliwą matkę i przez sen przystawiłam Młodą do piersi. Jedzenie przez sen teraz jej już średnio wychodzi. Jednak noworodki są w tym mistrzami. Odłożyłam Żulika do kołyski i sama odpłynęłam ponownie. O 9 Młoda obudziła się. Stwierdziłam, że skoro wczoraj poszła szybciej spać, to teraz szybciej wstanie. A nie, moje dziecko ma zamknięte oczy, łapy wpycha do gęby tym samym sygnalizując, że chce tylko uzupełnić zapasy i dalej będzie hibernować. Dałam cyca i ta dalej śpi pomimo że jest po 12. Zaczęłam się szczerze mówiąc nudzić, książka mnie dzisiaj jakoś nie pociąga, serial musiałam dwa razy powtarzać a i tak nie nadążałam za wątkami... Myśli mi gdzieś uciekają i nie mogę ich zebrać. Sprzątanie odpada, bo wczoraj zrobiłam to ekstra-dokładnie i nawet ja wiem, że to bez sensu. Prasowanie zrobione.. Chyba więc i ja się położę..
Witam wszystki, dlugo nie pisałam, brak czasu, chęci. Teraz już jestem na zwoleniu i mogę w końcu nadrobić zaległośći. To już 30 tydzien i córeczka waży 1420g. Lekarz mówi,ze jest wszystko w normnie. Brzuszek jest średni, ale za to 10kg mi przybyło. Jeszcze tylko 10 tygodni i bede wygladać dalej jak słoniątko. Dzidziuś kopie, rusza się, ale daje pospać. Jemy a raczej staramy sie jesc zdrową żywność, bo jakiś zupach z torebek albo czymś sztucznym źle się czuje. Ogólnie u nas same zmiany, przeprowadzilismy się do naszego domy, przygotowujemy pokoik dla dzidziusia i staramy sie dzielić nasze obowiązki w domu. Układa nam się świetnie, kochamy się z mężem bardziej niż wcześniej. Jesteśmy zadowoleni z życia. Coraz bardziej boję się porodu, chciałabym,zeby wszystko było dobrze...
35+0
95 cm w brzuszku
59 kg (+6kg)

Końcówkę poprzedniego tygodnia zaczęliśmy w szpitalu. Bo jak się okazało szyjka się bardzo skróciła. Poleżałam przez noc i już jestem w domku. Ogólnie nic już nie będą robić. Jak się zacznie akcja to rodzimy. Mały waży 2,5 kg i spokojnie sobie poradzi.
Nie mogę się doczekać aby wziąć go w ramiona... Już teraz wiem, że jak Go zobaczę, świat przestanie się liczyć. Będziemy tylko we trójkę.
Może to dziwne ale się nie boję. Nic a nic. Nawet porodu się nie mogę doczekać. Tak jakbym całe swoje życie czekała na ten moment. Czy to jest właśnie instynkt macierzyński? A może zacznę panikować na porodówce? 
Tak czy siak Mężu to ma takiego stresa, że aż widać przerażenie w jego oczach. Jeszcze teraz kiedy wie, że poród może nastąpić w każdej chwili. Mam nadzieję, że zbytnio nie spanikuje i stanie na wysokości zadania 
A tak w ogóle to już dziś zaczął się 9 miesiąc!!!
Odliczam dni Synku... :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 stycznia 2016, 05:39
-Babciu daj mi kartkę to narysuję drabinę i jak dziadziuś usłyszy jak śpiewam dla niego piosenki to zejdzie z nieba po tej drabinie- mój bratanek do mojej mamy...
Wszyscy mocno tęskni. Życie toczy się dalej, ale tak inaczej... Wczoraj podłączaliśmy z Z. pralkę i zaczęła cieknąć woda i od razu pomyślałam, że w takiej sytuacji złapałabym za telefon i zadzwoniłabym do taty z pytaniem co robić. A jaką dostałabym odpowiedzieć ? - Zostaw to przyjadę to Wam podłączę. -
Ale wierzę, że jesteś z Nas dumny,że sami próbujemy to zrobić... W końcu w wielu pracach asystowałam
.
2 cs za nami - bezowocnie ... Cóż czyli w tym miesiącu bierzemy się za mojego Z. 27 stycznia idziemy do mojego lekarza ustalić plan działania. Niestety mój Z. ma średnie wyniki wątroby i ciągle zastanawiam czy może to mieć jakiś duży wpływ. Może ktoś coś wie ?
W niedzielę wróciliśmy ze snowboardu a francuskich alp. Wyjazd bardzo się udał, chociaż na początku było średnio jeśli chodzi o śnieg. Pojechała Nas duża ekipa, bo aż 18 osób i było wesoło. Na chwilę zapomniałam o całej szarej rzeczywistości i oderwałam się od świata zewnętrznego.
Przestałam mierzyć temperaturę i dobrze mi z tym. Ale chyba pod koniec tygodnia wrócę do tego- zobaczę. Muszę przede wszystkim dać na luz...
Trochę ten cykl jest zagrożony, bo kiedy wypada mi prognozowana owulacja to mój Z. będzie daleko ode mnie na szkoleniu... No ale cóż, co ma być to będzie, na to niestety nie mam większego wpływu...
Dzwoniłam do kliniki zrelacjonować wynik wczorajszego usg. Konsultacja była z inną lekarką niż moja prowadząca. Ta moja jest dziś wyjątkowo nieobecna. Doktor w zastępstwie bardzo fajna.
Zalecane: usg środa i czwartek, ewentualnie piątek też, jeśli w czwartek wieczorem pęcherzyk jeszcze nie pęknie. W dzień "0" (owulacja) progesteron 1x na wieczór, następnie 3x dziennie. Jako 1x progesteron liczymy zastrzyk prolutex lub 2 tabletki luteiny "50" pod język. Postanowiłam, że na wieczór będę brała zastrzyk z prolutexu, a rano i w południe 2 luteiny pod język.
Dzwonić mam maksymalnie 3 dni po owulacji i umawiać się na crio, ale najlepiej dzwonić jak najszybciej.
Po owulacji mam wdrożyć również encorton 1,5 tabletki na dobę (1 - 1/2 - 0).
Estrofem i fraxiparine mam na razie nie brać.
Z 7 pobranych jajeczek 6 jest dojrzałych. Już wiem że 4 się ładnie zapłodnilo,a 2 nadal są pod obserwacja. Maluszki walczcie dalej dzielnie.
Mija 7 miesiac od momentu gdy pojechałam do szpitala bo odeszły wody...nigdy nie zapomne tego dnia...i tego strachu gdy zobaczyłam kolor wód...zielone, żółte, brunatne...w szpitalu sami nei potrafili okreslic tego koloru...strach ogrmony strach maskowany usmiechem - z nadzieją ze jednak nei jest zle...
Dzis siedze z niecierpliwoscia i próbuje przyspieszyc dni...mija 31 dzień cyklu a @ nie przychodzi...test robiony dzis pokazuje 1 kreske i ani cienia cienia drugiej...ale moze jednak @ nie przyjdzie a za kilka dni na tescie pojawi sie druga kreska...wyczekuje jej. W głębi serducha bardzo chce juz wiedziec ze tam pod serduchem rośnie moje drugie dziecko...jednak nie chce znow przezywac zawodu...czekam wiec i zabijam czas...
jesli za 2-3 dni nic sie nei zmieni bedzie trzeba sie umówic do lekarza...badania, rozmowa, moze jakies rady. Wiem ze moze 7 miesiac od CC to jeszcze za szybko, ale starac sie mozna..nikt nie broni...W szpitalu ordynator mowil po poł roku mozna sie starac...w przychodzi lekarz mówil minimum rok...poł roku brzmi jednak lepiej...
Brzuch troche pobolewa..jakby na @..ale tylko z prawej strony....jakis tydzien temu przez kilka minut czułam straszne kłucie w prawym jajniku...jak nagle przyszło tak nagle odeszło...
Niedługo zbiorę sie na odwage i powróce myslami i wspomnieniami do 23.06 kiedy to na swiat przyszedł Mlody...Mimo ze odszedł to jednak jest...w grudniu 23...gdy mijało poł roku od jego urodzenia śnil mi sie...usmiechniety, szczesliwy..machał raczkami...usłyszałam tylko "nie martw sie, bedzie dobrze" ja mu odpowiedziałam "kocham Cie" zaczełam mówic cos dalej ale budzik brutalnie wyrwał mnie ze snu...to był najpiekniejszy prezent jaki mogłam sobie wymarzyc na swieta...była juz wigilia
Kończę 38 tydzień, do terminu porodu zostało jakieś 2 tygodnie i kurcze, wszystkie dolegliwości zapowiadające zbliżający się poród ustąpiły
heh... Myślałam, że Emilka zechce nas powitać wcześniej, a tu nic kompletnie się nie dzieje i trochę mnie to przyprawia o niecierpliwość. Według lekarza dzidzia jest mała, bo ma około 2,5 kg, czyli trochę za mało jak na wagę urodzeniową, oczywiście początkowo się zaniepokoiłam, ale już się uodporniłam na te szacunkowe wagi, one rzadko pokrywają się z tymi rzeczywistymi. Mój lekarz tylko trochę się zagapił i nie pobrał w odpowiednim momencie wymazu na paciorkowce, więc wynik będę mieć dopiero za tydzień. Może zdążę
im bliżej końca, tym mniej do mnie dociera co się dzieję, lub może wydarzyć na dniach. Wiem, że już lada chwila nasze życie się zmieni nieodwracalnie, chciałam tego, pragnęłam całym sercem, a teraz się boję. Ciągle płaczę, ciągle sobie wynajduję jakieś zmartwienie i sama sobie się dziwię, ale zrzucam winę na hormony. Kocham to Maleństwo nasze, które jeszcze noszę pod serduszkiem i coraz cieplej myślę o tej istotce, mimo moich wszystkich obaw o szczęśliwe rozwiązanie. Chcę wierzyć, że będzie dobrze
Prawie wszystko już gotowe na Jej powitanie. Łóżeczko już stoi, pościel czeka, Tatuś co wieczór pyta Emilkę kiedy wyskakuje i mówi jak bardzo już nie może się Jej doczekać 
Wstawiam też na pamiątkę obiecane zdjęcie pościeli z ochraniaczem, którą uszyłam dla naszej księżniczki, ochraniacz na szczebelki nie jest jeszcze w całości przymocowany, póki co tylko element za główką.


Dobrze, że uszyłam to wcześniej, bo teraz już nie mam na nic siły. Więc proszę o trzymanie kciuków na to co przed nami, oby wszystko poszło szczęśliwie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2016, 16:29
I już po
Punkcja była dziś rano. Wszystko poszło dobrze. Najważniejsze- pobrano 12 pęcherzyków z czego mamy 11 komórek. To dobra wiadomość 
Poza tym czuję się jeszcze słabo, mdli mnie co chwila i prawie cały dzień przespałam. Cieszę się, że mam to za sobą. W czwartek ma dzwonić embriolog z informację czy udało się zapłodnić komórki.
A w sobotę planowany transfer.
Jutro poczytam pamiętniki, zobaczę co u Was dobrego 
No i wróciłam z nadań III trymestru. Jesteśmy zadowoleni bo mała zdrowa i nic w tym temacie się nie zmienia.
Maleńka waży 1249 gram. ( mam nie sugerować się wagą z usg z 11 stycznia bo każdy wykonuje inaczej usg i ma inny sprzęt)
BDP 72,0 MM
FOD 95,3 MM
HC 262,8 MM
AC 240 MM
FL 54,8 MM
BPD/FOD 0,76
HC/AC 1,10
BPD/FL 1,31
Czynność serca płodu: prawidłowa
Łożysko : prawidłowe
wody prawidłowe
Doppler tętnic prawidłowy
Jednym słowem mała piękna.
Była tak przyklejona do ściany macicy że aż miało się wrażenie że ją całowała. Nie szło zrobić jej zdjęcia 4 D czy 3 D. Nie i już. Nie miała ochoty na fotografię.
Wklejam jedno na pocieszenie. Filmik za to wow 

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.