Effa Zwariowane próby 4 lutego 2016, 12:53

21 tydz:)
jestesmy po usg polowkowym.Bedzie coreczka!!!wszystko z Basienka dobrze:) chasa,plywa, rusza sie,zakrywa buzke raczkami...nasza kochana wstydzioszka. Najwazniejsze ze z nia ok. Mi natomiast stwierdzono lozysko przodujace...ale jeszcze mam sie nie martwic.do 30 tyg moze jeszcze sie podniesie.Ale dlatego moge nie czuc ruchow dzidzi.....aczkolwiek dzis tak mnie kopnela ze poczulam!i to jest najpiekniejszy kop swiata:))) taka radosc czlowieka ogarnia,niesamowite. Moze to znak,ze cos sie lozysko podnosi?:)) Na razie nie panikuje, mam sie oszczedzac,zero seksu. Ale perspektywa lezenia nie jest najstraszniejsza skoro dzidzia jest zdrowa:))) w ogole poszlam prywatnie na USG i trafilam na swietnego lekarza. Nie dosc,ze zabawny ale rzeczoy,to jeszcze obrazowo wyjasnij mi co to lozysko przodujace i ze byc moze zostanie mi takie.Objasnil to w taki subtwlny sposob,ze naprawde nie spanikowalam i nie zalalam sie lzami. Szacun dla niego (Warszawa Goclaw).

4.02.2016r. czwartek, dzień 92, 13.20
<3 Nastusiowe 3 miesiące <3


Po wczorajszym wpisie Młoda jakby na złość Matce za grzechotkę w łapki. Że co? Że ja malarką nie będę? Może Matka zdolności manualnych nie ma, ale ja mogę wszyyyystko! I już teraz pokażę, że wcale nie chwytam gorzej niż fikam na boczki, brzuszki i obracam wokół własnej osi w łóżeczku! Zrozumiano? No a jak już wzięłam to sobie w gębę wsadzę tą zabawkę, o proszę, ooo tak.. Teraz Matka zadowolona?

Tatus.jpg
photo sharing sites

A poza tym moja wiecznie spokojna i prawie niepłacząca córka wczoraj dała popis! Co prawda go nie widziałam, ani nie słyszałam, ale sama relacja z tego wyczynu napawała mnie dumą.. Damski sojusz...
Miałam wczoraj zaplanowany wieczór z przyjaciółką. Mąż trochę mi je pokrzyżował, bo stwierdził, że jest zmęczony po pracy i zdenerwowany jedną zawodową zagwozdką, dlatego lepiej byłoby gdybym jednak Młodą zabrała ze sobą na spotkanie. Zawsze bezproblemowo i z chęcią zostawał z Małą (w ogóle opieką nad dzieckiem dzielimy się na zasadach prawdziwego partnerstwa, nie jest oczywistością, że to ja jako matka mam sprawować główną opiekę nad Młodą przez fakt posiadania mleczarni), więc nie robiłam problemu. Przecież nic mi się nie stanie jak pójdę z ogonem. Tym bardziej, że potem i tak miałam zostać wieczorem z Anastazją w domu, a K. i jego Siostra mieli wyjśc do kina na jakąś bzdurną komedię do kina. A tu mąż swoje prośby wysuwa o krok dalej. Misia, a może Ty pójdziesz do kina z Agatką, ja zostałbym z Małą i troszkę odpoczął? Seans na 20.45, film z kategorii tych średnio mnie interesujących, z Agatką przecież siedzę cały dzień, więc wszystko to złożyło się na to, że niezbyt chętnie do tego kina bym szła... No ale przecież nie będę zmuszać męża by z Siostrą do kina szedł kiedy Siostra tego słucha. Zgadzam się, a w duchu sobie myślę, oby Ci dzieciak dał popalić... to sobie odpoczniesz! Tym bardziej, że odpoczął sobie trzy godzinki, gdy mnie i Młodej nie było, bo wyszłyśmy do kumpeli.
No i co? Siedzę w kinie i w połowie seansu dostaję rozpaczliwego smsa, że Młoda się drze, a on nie wie o co chodzi, bo jeść już jadła, bawić się nie chce, a nawet na rękach krzyczy. Napisałam, żeby się nie stresował i spróbował odpocząć :P nie wyszłam w połowie filmu, nie pognałam do domu jak wariatka (tak jak w poniedziałek z basenu -prawko bym straciła za te prędkości w mieście! Bo mu dziecko z butelki nie chce jeść! Wchodzę do domu, podaję dziecku butelkę, a ono normalnie je... :/ ). No ale do domu trzeba wrócić, tym bardziej że już 23 była. Wchodzimy z Agatą do domu spodziewając się dzikich ryków, a tu cisza. Mąż włączył Małej TV z czarno-białymi animacjami (staramy się żeby Nastka za bardzo nie wsiąkała nam w telewizję), bo już nie miał pomysłu. Szwagierka przechwyciła Nastkę i podała jej butelkę, mąż padł wykończony na kanapę. Ryj czerwony od emocji, ręce klapnięte od noszenia. Haha i dobrze, niech sobie nie myśli, że przy dziecku to się odpoczywa :P a jak mieszkanie wyglądało ? Masakra w każdym kącie porozrzucane zabawki (domyślam się, że Nastka ich nie porozwalała), nawet łóżeczko przestawił w inne miejsce, kołyska w inne miejsce, w łazience porozchlapywana woda (nawet kąpiel jej nie poprawiła humoru), brudne pieluchy.. Istny Armagiedon! Ponoć przez 3 godziny naszej nieobecności nie darła japy przez 10 minut czasu aktywności i 15 minut kiedy spała (aa obudził ją ponoć sms ode mnie :P ). Ogarnęłam syf, pośmiałam się z mężowego odpoczynku :P powiedziałam, że film nie by jednak taki zły. Nic szczególnego, ale jak na odmóżdżacz to może być :) także dziękuję za miły wieczór. Wzięliśmy kąpiel, odebrałam Nastkę ze szponów zakochanej po uszy Ciotki i poszliśmy spać.

Chyba mężowi się trochę spostrzeganie posiadania dziecka zmieni po tym wieczorze z córką. Nie zawsze jest kolorowo, a ten wprost uwielbia planować, a Nastka ma się w te plany idealnie wpisać. I ciągle mu tłumaczę, że może trochę elastyczniej by pomyślał, bo przecież to tylko dziecko jest. Że to my do niej mamy się dopasowywać, a nie ona do nas... No ale Misia, przecież widzisz, że ona jest idealna, to co mam nie planować, skoro i tak wychodzi tak jak zaplanowaliśmy...? Haha to sobie zaplanował odpoczynek. Ten słonecznik do łuskania co sobie przygotował na wczorajszy wieczór to nawet nie otworzył :D

Moja córka jednak ma jaja! Brawo Nasti!

No a ja dziś dostałam maila. Jeżeli chodzi o pracę zostanę na lodzie. Nie wiem dokładnie tylko kiedy. Nawet nie łudzę się, że do wakacji uda się utrzymać umowę. Mąż dziś poszedł na rozmowę w sprawie jakiejś dodatkowej pracy, bo stwierdził, że nie odpuści drugiego dzieciaka, a jeżeli ja się martwię o finanse to to nie powinien być problem.. Tylko że to nie do końca chodzi o pieniądze. Za dużo zmian. A jeszcze mąż coś coraz częściej przebąkuje o przeprowadzce, szczególnie jeżeli byłoby w dordze lub już na świecie drugie dziecko, a ja tego baaaardzo nie chcę, chociaż wiem, że tu się nie pomieścimy.. Zresztą nie wiem o co mi dokładnie chodzi. W ogóle jakaś taka rozemłana jestem. Czegoś jednocześnie chcę i się boję. Z czegoś się cieszę i to samo jednocześnie jest źródłem mojego lęku.. Odstawiłam antyki. To już nie dla mnie. Nie chcę bajzlu w związku z moimi hormonami. Wczoraj dostałam jakiegoś plamienia. Nigdy mi się takie coś nie zdarzało. Dziś nic się dalej nie rozkręca, tylko nadal to samo. Aaa szkoda pisać... Muszę sobie w głowie poukładać wszystko. A czasu na to nie mam, bo dziś wieczór towarzyski u nas. Raptownie wszyscy się za nami stęsknili. Przychodzą do nas 3 pary. Już zapowiedziałam, że oprócz ciasta, owoców, serów i wina nic nie będzie, więc na głodniaka proszę nie przychodzić :P
oj młyn u mnie jak zawsze...!

Miłego! <3


dziś badania nasienia męża - załamani oboje... Po dwóch miesiącach brania PROFERTILU!!!

Wyniki:

Upłynnienie 25 min
Objętość 4,5 ml
PH 7,6
Zabarwienie biało-szare
Lepkość prawidłowa
Aglutynacja -
Koncentracja ↓ 4,5 mln/ml
Całkowita ilość plemników w ejakulacie ↓ 20,25 mln
Ruch postępowy ↓ 15 %
Ruch w miejscu 11 %
Ruch całkowity ↓ 26 %
Brak ruchu 74 %
Plemniki o budowie prawidłowej ↓ 2,0 %
Nieprawidłowe główki 67,0 %
Nieprawidłowe wstawki 22,0 %
Nieprawidłowe witki 8,0 %
Krople cytoplazmatyczne 1,0 %
Koncentracja komórek okrągłych 0,1 mln/ml
Koncentracja leukocytów 0,0 mln/ml

mallinka Mallinkowa wyczekiwanka 4 lutego 2016, 15:25

Dziewczyny o 14:15 przyjęli mnie na porodówke a o 15:05 na świat przyszedł Leon waga 3850 <3
Trochę przemeczylam się w domu i w momencie przyjęcia do szpitala miałam 9 cm rozwarcia. Leo jest cudowny jak dla każdej mamy jej dziecko. Od 11 zaczęłam pisać skurcze ale były raczej słabe, nawet po męża nie dzwoniłam. Później ustały, przyszły 4 paczki z Zary, więc miałam zajęcie :) Przed 13 zadzwoniłam do położnej. Powiedziała że jak dam radę to żebym posiedziala jeszcze w domu. Przyjechał mąż i mówi że do wieczora nie urodzę. Skurcze dało się przeżyć ale z co 6 minut zrobiło się co 3 minut. Zapakowalismy się w auto 5 minut i byliśmy w szpitalu wtedy zaczęło boleć, nie byłam w stanie przebrać się w koszulę! Przyjechała położna podpiela mi ktg. Rozwarcie miałam 9 cm powiedział że pęcherz przebije i będziemy rodzić tylko glowka musi niżej zejść bo wysoko jeszcze. Trochę poparlam glowka zeszła ale skurcze trochę ucichly i miała wzywać lekarza żeby oxydocyne mi podać ale nagle główkę poczułam między nogami i wola żeby nie ordynatora tylko pediatre wzywać. Chwilę później mały wyskoczył :)
Przypomnę że pierwszy poród miałam koszmary jak sama położna powiedziała i meczylam się strasznie bez rozwarcia i bóle krzyżowe 10h :)

Dawno nie pisałam ale właściwie nie bylo o czym. Bylam dzisiaj na usg i scratchingu i wielka niespodzianka - w tym miesiącu owulka byla z dwóch jajników! Kobietka ktora mnie przyjmowala mówi ze warunki do transferu idealne ale cóż, robiliśmy co innego. Sam zabieg prawie bezbolesny, uczucie troche podobne do skurczu miesiaczkowego i bardzo krótkie. W następnym cyklu 11/12dc usg i zobaczymy czy cos tam się rusza. Spróbujemy zrobic transfer na naturalnym cyklu bo tak ma podobno większe powodzenie a ze blastka ladna i tylko jedna a owulka tala byla to spróbujemy. Jesli następny cykl okaże sie bezowulacyjny to czekamy na malpe i miesiąc później wywolujemy owulke. Nie przeszkadza mi to wcale, jesli.to.ma jakos zwiększyć szanse to czemu nie a jesli owulka nie wystąpi to miesiąc czekania w obecnej sytuacji nie robi mi wielkiej różnicy. A jutro do pracy przyniose l4 z kliniki, a co.

Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 5 lutego 2016, 13:44

<3 <3 <3 WIARA CZYNI CUDA!!!!! <3 <3 <3

Jestem po ostatniej wizycie u lekarza prowadzącego. Kompletnie NIKT nie wierzył, że ona w ogóle dojdzie do skutku, z moimi skurczami przedwczesnymi, a tu co? Jutro termin, a lekarz mi mówi, że nie dzieje się KOMPLETNIE NIC. Wszystko ustąpiło, szyjka zamknięta, twarda, żadnych skurczy na horyzoncie. Powiedział też, że nie wygląda na to, ażebym miała w ciągu najbliższego tygodnia urodzić, nie wygląda nawet na to żebym w ogóle miała rodzić wkrótce, w związku z czym wyznaczył mi datę na 12-go lutego do prowokacji. Stwierdził, że potem łożysko może być już niewydolne, nie ma co przeciągać, kończymy zabawę :) Okazało się, że ma wtedy dyżur w szpitalu w którym miałam zamiar rodzić, a ja nawet nie miałam bladego pojęcia że w ogóle tam pracuje. Ale może to i lepiej wszystko, wiem czego się spodziewać, wiem ile mi zostało, wiem, że w zasadzie nie muszę się już budzić w środku nocy i wyczekiwać na jakiś skurcz... Po prostu wiem, że do powitania córeczki został mi tydzień i tego się trzymam. Chyba, że wody odejdą wcześniej. Ale tego już nie przewidzę. A swoją drogą kto by pomyślał że to moje Dziecię się tak zasiedzi w tym brzuszku... I jak tu można cokolwiek planować? W grudniu już była obawa, że nastąpi poród i że Emilcia będzie już z nami. Minął grudzień, minął styczeń, mija luty i nic. Ktoś kiedyś powiedział "chcesz rozśmieszyć Pana Boga? To sobie coś zaplanuj" ;)

Klauka90 Plan idealny 4 lutego 2016, 17:05

Jest @ wkoońcu nigdy nie pomyślałam,że aż tak się uciesze na jej widok ale serio czuję się 5kg lżejsza...odziwo nie aż tak bolesna a nastawiłam się wrogo. Zaczynam kolejny cykl aczkolwiek równie dobrze teraz te 54 dni to prawie jak dwa cykle..kolejny stracony czas...
Zaczynam się leczyć :D W sensie mniej internetu częstsze wizyty u Gin podjęliśmy decyzje z Mężem hmm właściwie to ja a on się zgodził no bo co miał zrobić nawet jak nie chciał,że będę chodzić prywatnie regularnie do lekarza żeby nam pomógł a kase weźmiemy ze ślubnych pieniążków które leżą odłożone na remonty w przyszłości no ale remontów nie będzie dopóki nie będzie II kresek a więc trudno trzeba to trzeba. Byłam dziś na wizycie z tymi wynikami no i Pani Doktor powiedziała,że nie ma się czego czepiać wszystko w widełkach ciut wysoki ten testosteron ale nie poza widełkami do ewentualnej obserwacji, stwierdziła,że chce mnie jeden cały cykl poobserwować i dopiero wdroży ewentualne leczenie także mam się zjawić u niej w 10dc na co jej od razu zapowiedziałam że jeśli wogóle owulacja to 20-26 dzień a więc kompromisem mam iść do niej w dniu 15stym i co dalej zobaczymy wiesiołka kazała narazie nie brać ale przecież nie zaszkodzi to pieprze od dziś biorę ;) Na odchodne usłyszałam będziemy w tej ciąży w tym roku proszę się pozytywnie nastawić na co ja do niej no raczej innej opcji nie ma bo w psychiatryku wyląduje i dodałam że u mnie nastawienie dobre jest co cykl do momentu @ :):) No to tyle...trochę się czuję jakbym zaczynała na nowo nie wiem czemu właściwie nic się nie zmieni...grunt,że mam dobre nastawienie pierwszy raz @ mnie nie zdołowała co nie znaczy,że mam nadzieje,że mój organizm więcej takich akcji mi nie zapewni.
Chciałabym zrzucić 5kg w tym miesiącu, ale dziś tłusty czwartek a więc nie wypada o odchudzaniu tylko trzeba wcinać pączki :)A w weekend imprezka u karolina. a więc do tego tematu wrócę w poniedziałek :D

Pooozdrawiam


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2016, 17:05

Ciąża rozpoczęta 2 stycznia 2016
Wyląda na to, że udało się :)
Boje się jeszcze cieszyć, ale nadzieja jest.
Beta przyrasta jak trzeba i oby tak zostało :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2016, 20:09

Caroline Czekam na dwie kreski 4 lutego 2016, 19:22

29t5d jak dawno mnie tu nie było... czas szybko leci.. Kontynujemy szkołę rodzenia i jest ok:) Jesteśmy już też po 3 badaniu prenatalnym - tydzień temu. Nasz Juluś ma już ponad 1200g i rośnie ładnie, brak jakichkolwiek zastrzeżeń - oby tak dalej. Ja już się nie mogę doczekać porodu, chcę w końcu przytulić tego małego smyka.

Ja oczywiście rosnę w niewyobrażalnym tempie, aż strach pomyśleć na czym skończę... dziś ważyłam prawie 90 kg (na początku ciąży 73kg), czyli wychodzi 17 kg na plusie a jeszcze zostały min 2 miesiące...

Dziś już w sumie lepiej, ale czuje wewnętrzny niepokój dlaczego? Nie wiem.. Nie mastawiam się na nic w tym cyklu mimo iż chyba trafiliśmy z serduszkami, ale to nic nie świadczy nawet ten skok temp.. @ ma przyjść 12 lutego a 15 mam urodziny prezent na urodziny czemu nie? No ale jakoś nie czuje tego cyklu ten znów jest inny niż tamte poprzednie.. Owu w innyn terminie itd.. Już czasem się gubie mój organizm poprostu płata mi niezle figle.. Ucze się go na nowo a czy dam rade? Pewnie tak :)
Tłusty czwarek dziś pozowliłam sobie na 2 pączki aaa co mi tam pojdzie w boczki :P mój M zaczął do mnie mówić 'pączusiu' nawrt mnie to nie denerwuje słodkie to :) <3 ostatnio oboje jesteśmy spokojni i nie mamy jakiegoś parcia na dziecko choć wiem, że bardzo oboje tego chccemy.. Będzie co ma być i tego się trzymam :)

05.02.2016r. piątek, dzień 93, 13.00

Wczorajsza anegdotka o drącej papkę Anastazji podczas spotkania w naszym domu wywołała niedowierzanie. Jak to? To wiecznie śpiące lub uśmiechnięte dziecko potrafi płakać (mimo że Nastka często obraca się wśród różnych ludzi, to mało kto słyszał jej płacz)? W końcu po pierwszym szoku znajomi stwierdzili, że mąż w końcu po trzech miesiącach poczuł, że ma dziecko w domu. I oczywiście zaczęli się zastanawiać, kiedy przyjdzie na mnie pora :P ale bez przesady, ja też czasami miałam okazję usłyszeć wrzask swojego dziecka bez większego powodu. Nastka ma przecież syndrom poniedziałku. Po weekendzie pełnym wrażeń i spędzonym głównie na rękach u różnych osób, dziecko me w poniedziałek domaga się podobnego stylu sprawowania nad nim opieki. Na szczęście trwa to krótko i szybko przechodzimy do porządku dziennego. Ale tak ogólnie to nie ma na co narzekać, w nocy raz lub dwa wstawałam tylko przez pierwszy jej miesiąc życia, obeszły nas jak na razie kolki, bóle brzuszka (chociaż były małe napinki, gdy jeszcza Nastka "uczyła" się wypróżniać skutecznie), wysypki, alergie, nietolerancje, dieta kobiety karmiącej i inne problemy (puk,puk, odpukać w niemalowane). Gdy sobie pomyślę o sobie jako matce to mam wrażenie, że jestem kompletnie zielona i tak naprawdę nic nie wiem. Z medykamentów to użyłam seboderm na trądzik niemowlęcy i witaminki. Po ostatnim szczepieniu zaczęłam się martwić, co zrobię, gdy jednak Nastce coś będzie dolegało.. Na szczęście nic jej nie było, ale ja nadal jestem zieloną matką...
W ogóle wczoraj dziwny dzień. Nastia obudziła się jak zwykle przed 12, ale nie była tym faktem zachwycona. Kwękła tylko z zamkniętymi oczami i mlaskała w poszukiwaniu cyca. Przebrałam jej pieluchę (jestem wyrodną matką, poza tym moje dziecko ciągle śpi, a ja nie budzę go na zmianę pieluchy, więc w jednej pieluszce Nastka spędza nawet 12-13 godzin) i podałam pierś. Spała do 16! Potem znowu powtórka z cycem oraz pieluchą i jeszcze godzinka dosypiania. Wszyscy się śmiali, że odsypia wieczór z ojcem spędzony. Po tym sennym maratonie Młoda wyszła na spacer z Agatką (tam już nie spała, a obserwowała latarnie i światełka), a ja zaczęłam szykować przekąski na wieczór. Nastuśka nie spała potem aż do 23. No może podczas karmień łącznie przy cycku pospała z godzinkę.

Dzisiaj chodzę jak na szpilkach. Trochę ochłonęłam jeżeli chodzi o sprawę mojej pracy. Zadzwoniłam do zus-u. Faktycznie dalej wypłacaliby mi zasiłek, ale potem też rozmawiałam przez telefon z Szefem. Wczoraj byłam taka zła, że nawet nie odpisałam na maila. Szef spróbuje jednak dźwignąć firmę za namową żony, ale będę mu w tym potrzebna. No ale cóż... W przyszłym tygodniu mam podjechać do firmy i dopniemy szczegóły z prawnikiem i księgową. Nie porozmawialiśmy o pieniądzach, ale myślę, że poszkodowana mocno nie będę. I chyba będę pracować zdalnie. Ale to dopiero bliżej wiosny/lata. Do tego czasu będę musiała się podszkolić. Chyba że znajdą inne rozwiązanie. Jestem totalnie zaskoczona i nie wiem co o tym myśleć. Ale z drugiej strony przy dziecku takim jak Nastka mogę trochę popracować. No i jednak nie będziemy musieli zmieniać naszych planów jeżeli chodzi o prokreację :)

Poza tym dziś ma się oświadczyć chłopak mojej Siostrze i przez to też chodzę podekscytowana. A wieczorem przyjeżdża rodzina męża... Ale będzie się działo... Po tym weekendzie kolejny tydzień obiecuję sobie, że tylko leżę i pachnę! Zrobię sobie też przerwę od ćwiczeń. I tak chciałam pójść do "normalnej" grupy. Wśród kobiet po ciąży brakuje mi motywacji. W ogóle tam nie pasuję. Także tydzień sobie odpocznę i będę ćwiczyć z babeczkami co to nigdy się ciążą nie skaziły i wyglądają jak laleczki barbie... Ja też kiedyś tak będę wyglądać. A potem właduję się w kolejny ciążowy brzuch :P nie chodzi mi o chudnięcie (no właśnie jak już przy tym jesteśmy to schudłam kolejny kilogram, ważę już 51 kg, czyli jestem po ciąży na minusie 12 kilogramów --> 4 kg mniej niż przed ciążą) tylko o ogarnięcie mięśni brzucha i ud. Mam wrażenie, że nadal im brakuje tej jędrności sprzed ciąży i mam zamiar to zmienić do wakacji. Dorzucę jeszcze basen na bolący kręgosłup i w ogóle będę jak nowonarodzona :)

I jeszcze jedna kwestia. Nigdy w życiu nie pomyliłam się tak bardzo jak w temacie karmienia piersią. Najpierw w ogóle nie chciałam karmić, gdy zaszłam w ciążę, przekonałam się, że "muszę" karmić chociaż troszkę i po 3 miesiącach skończę swoją cyckową karierę. Przeciągnęłam sobie granicę mentalną karmienia do maja. Przecież tyle na początku naszej mlecznej drogi było bólu, krwi, strupów, cierpienia i łez. Szkoda by poszło to wszystko "na marne", bo w zasadzie pomijając fakt, że to ekstra wygodne (np. teraz piszę i Młodą karmię) to jeszcze cudne. Może w dzień nie mam czasu kontemplować fakty karmienia, ale wieczorne karmienie, które trwa i trwa i trwa... Kocham te oczka wlepione we mnie, to głaskanie mnie po piersi, piękne uśmiechy i usypiające się wśród mojego ciepła dziecko. I ja wtedy się wyciszam, zapominam o Bożym świecie szepcząc tej małej istotce słowa miłości... I znów wczoraj zaświtało mi w głowie pytanie "a może pokarmimy się jednak trochę dłużej?".
Zobaczymy, bo jak się okazuje sporo można zaplanować w życiu, ale ... no nie wszystko :)

IMG_4219.jpg
free photo upload


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego 2016, 13:56

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 4 lutego 2016, 20:00

Już wiem jak wygląda sytuacja:

Beta HCG 8.7 co odpowiada 3 tc - jest niska ale ciąże potwierdza jak najbardziej :-)

D-dimery także w normie 256 przy skali do 500.

Przy okazji udało mi się odwiedzić jescze dzisiaj mojego chirurga naczyniowego, dostałam skierowanie na kontrolne usg nogi i póki co czekam z braniem zastzykow na rozpoczęcie drugiego trymestru :-)
Zawsze chociaż kilka tygodni mniej kłucia się Clexanem.

Pozostaje mi tylko nic innego jak cierpliwie czekać do pierwszej wizyty :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2016, 19:58

Rotenkopf Walka. 4 lutego 2016, 20:07

No to się chwalę swoimi początkami zajęć manualnych :)

Tiulowe pompony :
2c45c627a293786cmed.jpg

Filcowe serce zrobione na rozgrzewkę, dlatego też jest ta dzika fioletowa mulina do czerwonego filcu ;p :
049781ff45171327med.jpg

Taki robię bałagan przy pracy :D :
fd6106b3fcb1d59fmed.jpg

A to są moje dzisiejsze łowy w SH :
c692fdbdebe32adamed.jpg
38715a4eee2ed53bmed.jpg
98b7f7e2cfa128b0med.jpg

Oj, oj, oj! Jak długo tutaj nic nie pisałam! SZOK!
No nic to wypadało by troszkę nadrobić - więc tak : w styczniu byłam prywatnie u lekarza (dr.Magnucki Katowice) wizyta szybka, ale bardzo pozytywna. Lekarz wypytał o wszystko, zrobił badanie, USG, przebadał piersi, zrobił wymaz z pochwy i zlecił dużoooo badań. I na tym moje pozytywne nastawienie by się zakończyło. Na wyniku z wymazu wyszło : Wyhodowano nieliczne Streptococcus agalactiae Szczep MLSB Grzybów nie wyhodowano. Co dalej ?! Oczywiście mądra Karolinka naczytała się w internecie i głowa spuchła!

Z moją psychiką nie jest dobrze.
Jestem totalnie rozwalona chociaż nie daje tego po sobie poznać.
Dobija mnie to jak co chwilę dowiaduje się o ciążach znajomych. Chcę mi się płakać ale zaczynam wmawiać sobie i em że tak naprawdę wcale nie chcę dziecka... Chciałabym żeby tak było. Właśnie znowu płaczę. Jest mi tak ciężko, już sobie nie radzę.
Jutro czeka mnie straszny dzień, odwiedzamy pierwszy raz blizniaki. Boję się moje reakcji, naprawdę bardzo się boję... Rozwali mnie to Totalnie, nie chce się poplakac przy wszystkich a to jest bardzo realne biorąc pod uwagę mój obecny stan. Na samą myśl skręca mnie w żołądku, serce zaczyna mi walić a łzy napływają do oczu. ona jest taka beznadziejna a wszystko jej w życiu wychodzi, ja
jestem jeszcze bardziej beznadziejna. Czy o tak dużo proszę?! Ile to ma jeszcze trwać? Coraz częściej mam myśli że nigdy mi się nie uda zostać matką. Wszystko zaczyna się kręcić wokół tego, każdy czeka, dogaduje a ja jestem taka beznadziejna że nawet mój organizm mnie nienawidzi i nie pozwala mi zostać matką. Cholera jasna mam już dość!


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2016, 20:50

Muszę!

Mały mecenas z naszego bąbla :) Pominę to że tatuś nie chciał dziś przytulanek ( bo jeszcze ćwiczyć ma, na jutro się zapowiedział), a mamusi jak zawsze (odkąd jest w ciąży) się chce.

Mąż wybierał się jeszcze do piwnicy żeby porąbać drzewo, ale zasiedział się bo oglądałam film. Trzymał rękę na moim brzucholu a tu nagle aż podskoczyłam! Czułam ruchy dzidzi, ale to było takie wypychanie i z jednej strony brzucha robiła się górka. A dziś czułam takie pukanie od środka! Śmieję się cały czas do siebie, bo reakcja była na dotyk tatusia :) Mama jak przykłada rękę, tak brzdąc się uspokaja i ładnie układa. A tata wywołuje figle. Mąż popukał w brzuch i znów to samo :) Nasze małe wielkie szczęście <3

Alice remont na arteriach mego życia, 5 lutego 2016, 07:52

wyjebali mnie z pracy...


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego 2016, 18:16

18dc ovi nie zaznaczyła jeszcze owulacji:/

w tym cylku sobie totalnie odpuściłam...nawet serduszkowac nie ma kiedy i brak chęci ( zmęczenie pracą)
w tym tygodniu miałam maraton i cały tydzień na 6:30 wiec musiałam wstawać o5:00 co dla mnie dla nocnego marka to nie lada wyczyn.

w niedziele na chrzciny idziemy. zostanę drugi raz mama chrzestna tym razem dla Marusia (II syna mojego szwagra)

coraz częściej słyszę o dopytywania się kiedy my będziemy mieli dziecko ( szczególnie podopieczni u mnie w pracy) narazie spokojnie odpowiadam że jak będzie czas to i dziecko będzie..choć nie wiem ile to jeszcze będe wstanie wytrzymać.....




już nie długo się przeprowadzamy na swoje mieszkanie :) musimy sie przenieść do końca lutego .

W Końcu po 8 latach mieszkania na rożnych stancjach , pokojach i mieszkaniach wynajmowanych w końcu będę na swoim :D

10 dzień cyklu <3
Zauważyłam niedawno trochę więcej ilości śluzu niż miałam ostatnio . Tylko jego konsystencja jest dosyć dziwna . Nie wiem jak ją zinterpretować , niby lepka , taka kremowa ale też gdzie nie gdzie wodnista . Testy jak na razie negatywne , chociaż kreska testująca zaczyna być co raz bardziej widoczna i mocniejsza . Niedługo będzie ten dzień ! Mam nadzieję że uda się , nawet z partnerem ostatnio się wstrzymujemy od przytulanka by w te najważniejsze dni wypuścić wojowników <3 Co to będzie za miesiąc .mmm :* <3 <3 <3


Okazało się że jestem Trollem O.O hmm.. nie podejrzewałam tego u siebie ale no widocznie ktoś mnie tu zna lepiej :P na szczęście napisała że będzie wylew walentynkowych trolli <3 oj mam taką nadzieję kochaniutka że będzie dużo malutkich trolli nie tylko u mnie jak i u innych starających się :D Kurde ale że jeszcze na świecie są tacy obcy ludzie co tak w człowieka wierzą haha Powinnyśmy jej podziękować :) mam nadzieję kochaniutka że i u Ciebie zjawi się mały trollik <3 Z pozdrowieniami - mój środkowy palec <3



Dobranoc :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego 2016, 03:43

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)