38t5d
Właśnie odeszły mi wody!! Dzieję się!! 
No i dzisiaj zaleczyliśmy 17 dzień cyklu !
Ten czas zaczął co raz szybciej lecieć i dobrze ! Im szybciej to zleci tym szybciej się dowiem czy będę MAMĄ !
Od dzisiaj będę brała olej z wiesiołka do owulacji , mam nadzieję że coś da . Nie no ...nie chce się zasmucać , NA PEWNO coś dać ! Trzeba myśleć pozytywnie ! Ten miesiąc jej tym
oj na pewno
tak czuję .. mam nadzieję że moja podświadomość mnie nie zawiedzie .
Wczoraj byłam na tym filmie co wcześniej pisałam " Zjawa " i powiem tak... ogólnie grafika i dźwięk super ale reszta ...nie . Nie polecam zbytnio tym co kochają zwierzęta a w szczególności konie . Dla mnie ten film był ohydny z tego względu że co chwila albo rozpruwali konia albo strzelono w niego albo coś w tym stylu . Nie podobał mi się pod tym względem . Jednak Leoś chodź dużo w filmie nie mówi to fajnie grał i podobało mi się
Jednak gdybym miała go oglądać w domu to po 10 minutach bym go wyłączyła .
Lecem Spać ! Już 5:00 a ja jeszcze nie śpię . Za to jutro się wyśpię
uhuhu . !
No i dzisiaj zaleczyliśmy 17 dzień cyklu !
Ten czas zaczął co raz szybciej lecieć i dobrze ! Im szybciej to zleci tym szybciej się dowiem czy będę MAMĄ !
Od dzisiaj będę brała olej z wiesiołka do owulacji , mam nadzieję że coś da . Nie no ...nie chce się zasmucać , NA PEWNO coś dać ! Trzeba myśleć pozytywnie ! Ten miesiąc jej tym
oj na pewno
tak czuję .. mam nadzieję że moja podświadomość mnie nie zawiedzie .
Wczoraj byłam na tym filmie co wcześniej pisałam " Zjawa " i powiem tak... ogólnie grafika i dźwięk super ale reszta ...nie . Nie polecam zbytnio tym co kochają zwierzęta a w szczególności konie . Dla mnie ten film był ohydny z tego względu że co chwila albo rozpruwali konia albo strzelono w niego albo coś w tym stylu . Nie podobał mi się pod tym względem . Jednak Leoś chodź dużo w filmie nie mówi to fajnie grał i podobało mi się
Jednak gdybym miała go oglądać w domu to po 10 minutach bym go wyłączyła .
Lecem Spać ! Już 5:00 a ja jeszcze nie śpię . Za to jutro się wyśpię
uhuhu . !
" Rób to, czego naprawdę pragniesz, i nie pozwól, żeby czas przeciekał ci między palcami. " 
1dc
zaskoczyla mnie @ no ale dobrze, bede sie mogla umowic na hsg. Rano miałam zbadać progesteron no ale nie zdazylam bo @ sie pojawila.
7 
Badanie poziomu LH powinno być wykonywane razem z FSH w 3-m dniu cyklu. Nie trzeba być na czczo. Najlepiej poziom LH bada się z krwi, ale można też robić testy owulacyjne, które nie zawsze są miarodajne, gdyż niestety zdarza się, że pokazują owulację, a przy monitoringu okazuje się, że jednak pęcherzyki nie pękają. Należy pamiętać, że stężenie LH i FSH zmienia się wraz z wiekiem i wraz z fazą cyklu.
Norma, faza folikularna (1 faza cyklu) dla kobiet przed menopauzą:
FSH: 3-12 mIU/ml
LH: 2-13 mIU/ml
Ponieważ postanowiłam w ewentualnym nowym cyklu, posprawdzać traszkę wyników, więc warto mieć pod ręką/okiem:)
Bardzo istotny jest stosunek LH do FSH. Prawidłowy cykl, a więc dojrzewanie i pękanie pęcherzyków zachodzi przy stosunku LH do FSH 1:1. Jeśli stosunek hormonów jest mniejszy niż 0,6 zwiastuje to niewydolność przysadki mózgowej. Powyżej 1,5 zwykle oznacza zespół policystycznych jajników (PCOS).
Wynki FSH:
< 3 mIU/ml niewydolność przysadki
9-12 mIU/ml obniżona rezerwa jajnikowa
12-18 mIU/ml wyczerpująca się rezerwa jajnikowa, trudna stymulacja owulacji
> 18 mIU/ml stymulacja owulacji bardzo trudna, a często niemożliwa, prawdopodobieństwo ciąży jest bardzo małe
Niski poziom LH może oznaczać niedoczynność tarczycy lub za wysoki testosteron. Potrzebna jest dalsza diagnostyka. Wysoki poziom zwiastuje PCOS.
4 dpo ovi.. wyznaczyło mi owulacje na 21 dc..
w tym cyklu obiecuje sobie że z testowaniem zaczekam do 35dc o ile @ się nie pojawi...
czas zapiernicz jak głupi z jednej strony to dobrze bo nie moge sie już doczekać pierwszej nocy na nowym mieszkaniu i wakacji a z drugiej strony odczuwam nie pokój,że te dni tak szybko lecą ...
Jesteś w 33 tygodniu ciąży
(32 tyg. i 3 dni)
Miesiąc: 8
Trymestr: 3
U mnie znowu się troszkę podziało.
W poniedziałek wylądowałam w szpitalu, puścili mnie wczoraj. W niedzielę nic nie robiłam właściwie a brzuch to miałam jak kamień, napisałam w poniedziałek rano do ginki, że mimo zaleconej dziennej dawki nospy i magnezu od poprzedniego dnia mam twardy brzuch i nad ranem doszły bóle okresowe. Zwiększyła mi jeszcze tą dawkę i dopisała, że jak nie przejdzie albo bóle się nasilą to mam jechać na szpital. Po południu mąż zaczął robić obiad to ja wskoczyłam pod prysznic, wyszłam, zjadłam obiad i położyłam się spać. Obudził mi straszny ból w podbrzuszu, wyskoczyłam do łazienki i po skorzystaniu zobaczyłam podbarwiony śluz. Wystraszyłam się nie na żarty i pojechaliśmy na IP.
Trafiłam na zajebistą zmianę, która ani nie wmawiała mi, że panikuję a nawet mówili, że dobrze, że przyjechałam a mało tego żebym się tak nie stresowała rozśmieszali mnie
Standardowo papierologia i sru na badanie.
Szyjka okej, twarda, długa (3,7) i zamknięta 
Hania ważyła wtedy 2099g!
I tym samym termin wyskoczył na 21 marca 
Lekarz sam się zdziwił, że mam mały brzuch jak na takiego klocuszka 
No ale ogólnie żaden lekarz nie jest w stanie mi powiedzieć skąd te twardnienia. Po obserwacji z nakazem odpoczywania do domu
No-spa i magnez na stałe włączyły się w moją dzienną dietę ;]
Akurat na forum też zaczął się temat ciąży donoszonej i aż z ciekawości sobie posprawdzałam.
Mi kalendarz na belly pokazuje, że ciążę donoszoną mam :
Przy terminie z OM (5 kwietnia) 37+0 mam 15 marca (i tam mi właśnie pisze, że ciąża donoszona),
Przy terminie z prenatalnych (2 kwietnia) 37+0 mam 12 marca,
Przy terminie porodu z poniedziałku (21 marca) 37+0 mam (cholercia!) 29 lutego!
Co do porodu, nie boję się go - w końcu kobiety zostały do tego stworzone, boję się jakichś komplikacji...
Ogólnie to chyba złapałam znowu jakąś depresję bo zamiast się cieszyć (głupia ja! tzn cieszę się, ale strach jest mocniejszy) to boję się, że będę złą matką, że nie usłyszę Jej płaczu jak będę spać, że nie będę umiała Jej odpowiednio ubrać, że po prostu dam plamy na całego, albo co gorsza, że nie rozpoznam akcji porodowej i nie zdążę do szpitala pod opiekę.
Na dodatek już chodzę spięta bo jutro czeka mnie dziwny dzień, huśtawka nastrojów gwarantowana.
Jutro mamy z mężem półtora roku po ślubie, ale też "1 urodzinki". Gdyby moja pierwsza ciąża przebiegła pomyślnie to Nasze dziecko świętowałoby jutro pierwsze urodziny.
Moje dziecko ma ponad 10 cm, wszystko gra. Na początku lekarz chciał tylko tętno sprawdzić detektorem, ale nie mógł znaleźć.. Aż mi ciśnienie skoczylo. Zrobił usg i wszystko ok, tętno 136 
I powiedział, że jeśli to nie pepowina to jest to ogonek, ale młode nie współpracowalo do końca, 29.04 usg Połówkowe
Wczoraj byłam na zakupach i trochę poszalałam. kupiłam sobie jeansy, bluzkę kurtkę(taką cieńszą na wiosnę już) i chustę
a co czasem można poszaleć
muszę jeszcze obczaić promocję na moje farby do włosów loreal prodigy bo będe musiała teraz 2 kolory kupić. będę mieszać 2 odcienie
zobaczymy co z tego wyjdzie. no i odliczamy dni do hsg...6 dni...
Stronka z lista podstawowych suplementow dla mezczyzn (przepraszam jest w j.angielskim ale chodzi o nazwy skladnikow a to juz kazdy, mysle, zrozumie)
The top 5 male fertility combination supplements (alphabetic order)
http://human-fertility.com/male-fertility-supplement-side-by-side-comparison-table/
Żeby do końca nie zwariować ten cykl będzie bez mierzenia temperatury. Szaleństwo normalnie. Wyśpię się 
I trymestr - trwa od pierwszego dnia ostatniej miesiączki do 13 tygodnia ciąży - pierwszy trymestr to 1, 2 i 3 miesiąc ciąży.
II trymestr - trwa od 14 do 26 tygodnia ciąży - drugi trymestr to 4, 5 i 6 miesiąc ciąży.
III trymestr - od 27 tygodnia ciąży do czasu porodu czyli 40 tygodnia ciąży - trzeci trymestr to 7, 8 i 9 miesiąc ciąży.
Każdy 3-miesięczny okres jest inny. W czasie pierwszego trymestru formują się główne narządy dziecka. W drugim trymestrze dziecko rozwija się i doskonali, jego ruchy stają się wyraźnie wyczuwalne. W trzecim trymestrze dziecko rośnie i przygotowuje się do przyjścia na świat.
Podział ciąży na tygodnie i miesiące przedstawia się następująco:
1 miesiąc ciąży trwa od 0 do 4 tygodnia ciąży,
2 miesiąc ciąży trwa od 5 do 9 tygodnia ciąży,
3 miesiąc ciąży trwa od 10 do 13 tygodnia ciąży,
4 miesiąc ciąży trwa od 14 do 18 tygodnia ciąży,
5 miesiąc ciąży trwa od 19 do 22 tygodnia ciąży,
6 miesiąc ciąży trwa od 23 do 26 tygodnia ciąży,
7 miesiąc ciąży trwa od 27 do 31 tygodnia ciąży,
8 miesiąc ciąży trwa od 32 do 36 tygodnia ciąży,
9 miesiąc ciąży trwa od 37 do 40 tygodnia ciąży.
Spać, spać, spać znowu spałam z 2 godziny i dalej poszłabym spać 
Czekamy co z tego bedzie do Walentynek niby @ ma przyjsc jutro ale wierze, że jej nie będzie przez najbliższe 8 miesiecy
choć boje się bardzo 
Tym razem musi się udać nie ma innej opcji.. 
Dziś kino z M z siostra i szwagrem 
Podbrzusze boli lekko podobnie jak na @ więc zobaczymy jak to będzie do niedzieli czy temp dalej będzie sie utrzymywać wierzymy, że tak jak już jesteśmy tak daleko to niech tak zoatanie na 9 mieisecy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2016, 22:11
1) no więc w związku z moją insulinoodpornością już od ponad miesiąca uważam na to, co jem, unikam słodyczy, słodzę herbatę ksylitolem, jak pieczywo to tylko razowe, staram się nie jeść parówek i ryżu. wciągam sałatę i kapustę (tak zasmakowałam w kapuście, że kroję ją sobie i jem na surowo - pyszna, słodka)
2) zapisałam się na fitness i mam w planach chodzić na zajęcia regularnie, minimum raz w tygodniu, najlepiej dwa. dziś idę drugi raz po zeszłotygodniowych zakwasach.
3) i tu nowość - staram się zmienić swoje nastawienie, może to i racja, że jak ktoś myśli tylko negatywnie to tylko negatywne i złe rzeczy im się przytrafiają.
czytam aktualnie książkę o potędze podświadomości i postaram się zmienić, myśleć "będę w ciąży", "nie będę już miała wysokiej insuliny", "będę mieć owulacje". zaczynam od dzisiaj, na razie podchodzę do tego z lekką niewiarą bo ja z ludzi małej wiary jestem
no ale POSTARAM SIĘ
jakoś ciężkie wydaje mi się wmawianie sobie, że jest coś dobrze a gdzieś tam głębiej myśleć inaczej, jakbym okłamywała sama siebie, dziwne.
nigdy nie byłam pewna siebie, zawsze trzymałam się z boku, na jakichkolwiek przedstawieniach, referatach czy w szkole czy potem jeszcze na studiach rumieniłam się a czasem z tego wstydu, braku odwagi moja twarz wręcz "płonęła" czerwienią.
w sumie do tej pory nie mogę uwierzyć, że mam takiego przystojnego męża, naprawdę uważam, że niezłe z niego ciacho, nawet bym nie pomyślała, że mogę być z kimś takim.
pracę też mam dobrą, nie mam na co narzekać a mimo to wciąż jestem negatywnie nastawiona, dobijają mnie te moje dolegliwości zdrowotne i brak ciąże. muszę popróbować tej autosugestii.
2dc
Leje sie ze mnie jak z kranu, ledwo doczlapalam na to badanie krwi. Tutaj wszystko jest przez lekarza rodzinnego i troche bez wyobrazni jest sprawdzac zelazo w czasie okresu...
Pielegniarka tak mnie wkurzyla ze szybko ucieklam, glupie pytania jak dlugo juz w ciaze nie moge zajsc, ze cytologii u nich juz dawno nie robilam, az jej odpalnelam ze nie jej sprawa niech sie skupi na pobieraniu bo az krew mi sie spod plastra na spodnie leje. Glupie babsko, ktore mi szyjki przy cytologii nie moglo znalezc dwa lata temu, dobrze ja pamietam!
Nie wierzę że się uda teraz, za miesiąc, za trzy, za pół roku ale wierzę że kiedyś wreszcie musi się udać. Głupie to ale prawdziwe. Eh
Ciąża zakończona 5 stycznia 2016
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2016, 13:00
Al, Izik, Nika, proszę mnie nie zawstydzać! Czytajcie sobie do woli, ale kurczę peszycie mnie (kto by pomyślał, że taki wstydniś ze mnie
) a tak serio to bardzo dziękuję Wam za te wszystkie miłe słowa. Tak sobie myślę, że czytając Wasze komentarze mogliby mi robić pobieranie krwi i nawet bym tego nie zauważyła 
11.02.2016r. czwartek, 12.26, dzień 99
Przeprosiłam wczoraj męża za moje wrzaski o północy. Łokieć jednak od tego nie przestał boleć. Nie mogłam go ani całkiem wyprostować, ani całkiem zgiąć. W dzień przyszedł mi z pomocą mąż, który nie odłożył po dokarmianiu Małej do łóżeczka. Młoda spała w naszym łóżku od 8 rano. Dzięki temu nie musiałam jej dźwigać i nadwyrężać ręki. Młoda spała sobie do 10, ja wstałam o 9 i... a jakże poodkurzałam mieszkanie. Jedną ręką się da! Zjadłam też śniadanie przygotowane mi przez męża. Gdy Młoda się obudziła akurat zaleciał do mnie Wujek jeżdżący z towarem po Europie. Miał załadunek w Gdyni i przyleciał zobaczyć Nastuśkę. Ponoć bardzo urosła i z gęby podobna do Jaśka. Patrzę tak na Młodą i patrzę, włączyłam sobie zdjęcia Jaśka gdy był taki mały i co? I faktycznie nasza córka wygląda jak chrześniak męża. Super. Tomek podał mi Nastię do karmienia, a gdy wychodził już od nas z domu spotkał się w progu z moją Siostrą, co to przyszła odciążać mój stłuczony łokieć. Ubrałyśmy Nastkę i wyszłyśmy na spacer, bo Ciotka miała w planach zalecieć do Galerii Bandyckiej na zakupy bieliźniarskie, a ja wymyśliłam, że jednak książkę kupię na Walentynki swojemu mężowi i wizyta w empiku w tym celu bardzo wskazana. Nie mogłm się powstrzymać i zaopatrzyłam Nastkę w kontrastową książeczkę o bierdonce. Tak lubi je oglądać z nami, słuchać zmyślonych opowieści, że jej biblioteczkę trzeba rozszerzać, a sobie tym samym dostarczać tematów do kolejnych głupot pitolenia. Po spacerze (jak dziwnie się czułam nie prowadząc wózka! jakbym miała się zaraz bez niego przewrócić?) Młoda poszła na balkon dalej spać, a my z Siostrą zabrałyśmy się za robienie kartek walentynkowych dla naszych ukochanych. Moja kartka wyszła wstrętna i nawet nie próbuję się tłumaczyć, że to z powodu ograniczonych ruchów prawej ręki. Cóż, mąż i tak się ucieszy. W sensie, że pochichocze na jej widok. W środku napiszę kilka słów, a że w tym już jestem nieco lepsza, to może nawet przytuli mnie ze wzruszenia, że tak uroczo opisuję naszą miłość. W czasie gdy my skrobałyśmy kartki przyszedł Narzeczony Siostry. Za szybko! Ewka przegoniła Bartka do kuchni. Zaniosła mu tam komputer i kazała sobie zrobić herbatkę. Ma nie wchodzić do nas do pokoju i nie podglądać. A on? Złoty chłopak. Przejrzał lodówkę, wszystkie gary i stwierdził, że nie ma co jeść! Nasmażył nam naleśników, zmiksował koktajl owocowy. No mój mąż jest pomocny i do rany przyłóż, ale ten... oby się nie popsuł po ślubie to Siostra będzie miała z nim dobre życie
gdy po pracy dołączył do nas mąż zjedliśmy obiad, a Młoda zaczęła kwękać na balkonie. Przynieśli ją mi o domu, całą trójką zmieniali pieluchę i położyli mi ją do łóżka na karmienie. Chciałam nieco wypocząć przed popielcową mszą. W kościele Młoda zachowywała się ok. Ok bo spała
Siostra ze Szwagrem odprowadzili nas do domu, a tam już czekała na nas opiekunka. Niestety stłuczenie łokcia wypadło w nieodpowiednim czasie, mąż już nie mógł odwołać swoich zajęć z siatkówki i zostać, by odciążyć skontuzjowaną żonę. We dwie jakoś dałyśmy sobie radę. Przez moje próby z rękodziełem nie miałam czasu i sposobności by popracować dlatego zajęłam się tym wieczorem. Po wieczornych rytuałach Młoda wylądowała w moim łóżku, a ja podziękowałam za pomoc i zajęłam się karmieniem swojego Żulika. Przed 23 wrócił mąż, zrobił mi okład na bolący staw i zasnęłam jak niemowlę. Zmęczona byłam tym odciążaniem mnie. Może dlatego gdy dzisiaj się obudziłam okazało się, że opuchlizna z łokcia magicznie zniknęła, a jego bolesność już jest prawie niezauważalna 
12.02.2016r. dzień 100, piątek, 11.05
Wchodzimy w trzycyfrówkę, Nastuśka. Zobacz, ile czasu minęło odkąd jesteśmy razem. Aż sto dni! A z drugiej strony, tylko sto? Ja czuję się, jakbyś była z nami od zawsze. W tym czasie zdążyliśmy się poznać wszyscy jak łyse konie. Mimo że średnio u Ciebie jeszcze z werbalizacją potrzeb (zresztą, u mnie też
) to w mig łapię, o co Ci biega. Słodka gębulka Ci się nie zamyka, coraz to nowsze dźwięki z niej wychodzą. Oczywiście najsłodszy jest głośny śmiech. Początkowo tylko Tata był tak śmieszny, by go obdarzać w ten sposób, Matka trochę później i to podczas ćwiczeń. Zginanie rączek, nóżek to jest zabawa! Trzeba z tego pochichrać troszkę. Szczególnie, że Matka tak dziwnie wtedy opowiada o różnych częściach ciała! Teraz to wszystko jest śmieszne. Nawet gdy zostawiam Cię samą w łóżeczku to w innych pomieszczeniach mieszkania roznosi się Twój rechot. Do zabawek w karuzeli. One też zrobiły się śmieszne. Oprócz tego uwielbiam Twoje popiskiwania. W ogóle uwielbiam nasz dom przepełniony dziecięcymi odgłosami. Marzenia się spełniają. Mimo że nigdy z Ojcem nie byliśmy typami ponuraków i ludzi poważnych, to teraz przechodzimy samych siebie. Mam wrażenie, że uśmiech nie schodzi nam z ryjków. Jak naćpani wyłapujemy każdy Twój uśmiech i odurzamy się atmosferą radości naszego rodzinnego gniazdka. Z niecierpliwością wyczekuję każdego następnego poranka, kiedy to obudzona nawołujesz swą Matkę, a ja wchodzę do pokoju i uśmiechem reagujesz na moje "Cześć Nastuśka, Mama baaardzo Cię kocha!". I wczoraj podczas spaceru, a potem przejażdżki do Siostry na herbatę i ploteczki stwierdziłam, że nawet urodzenie dziecka jesienią mnie tak nie zamknęło w domu jak się obawiałam. W ciąży myślałam, że to będzie koniec świata. Poród na jesień, a potem długie miesiące siedzenia w domu. 100 dni minęło, a my w ogóle się nie nudzimy. Ja nawet często wyczekuję jakiegoś wolniejszego dnia, ale gdy on nadchodzi... spontanicznie zapełniam jakimiś zajęciami. Tak było z naszym weekendem. Chcieliśmy we troje go spędzić, ale też planowaliśmy żeby kiedyś w "wolnej" chwili podskoczyć do Osieka do ośrodka rehabilitacyjnego, gdzie wracają do sił ranni podczas walk na wschodzie Ukrainy.. Ale to jedyny punkt programu na ten weekend. Upiekę ciasto, zapakujemy się do auta i ruszymy. Mam nadzieję, że Nastuśka w przyszłości nie będzie obojętna na ludzką krzywdę i cierpienie. Ale nie na zasadzie takiej jak ma większość ludzi - "ojej jak szkoda tych chorych/ubogich/skrzywdzonych itp.", tylko na zasadzie czynnej pomocy. Żadnego roztkliwiania i użalania się - działanie, pomoc, autentyczna niczym niewymuszona empatia. Tego bym chciała, żeby moje dziecko się nauczyło. A nie nauczy się jeśli nie będzie tego obserwować u nas. Naśladowanie - potężne narzędzie behawioryzmu - mam nadzieję je porządnie wykorzystać. I to od jak najwcześniejszego etapu życia.
Co nowego?
Nastka jako ruchliwe dziecko często spędza czas na macie. Fika tam sobie radośnie. Ma porozrzucanych kilka zabawek. Zazwyczaj chwytała je, gdy ktoś jej je podawał lub gdy leżały one na jej brzuszku. Wczoraj zaczęła sięgać po zabawki, które są od niej w pewnej odległości. A no i odkąd sama się przewraca na równe strony to zauważyłam, że najbardziej lubi leżeć na brzuchu. Nawet gdy odkładam ją na plecach i na chwilę wychodzę do kuchni czy łazienki to po powrocie do pokoju zastaję ją w pozycji na brzuszku. Spanie koniecznie na boku.

free upload
A u mnie kolejny kilogram w dół. Osiągnęłam wagę 50 kg. Ważę 5 kilogramów mniej niż przed zajściem w ciążę. Miałam się nie martwić dopóki nie spadnie mi ona poniżej tego progu, lecz martwię się tym, że zaraz będę musiała się martwić. Coś mnie tknęło i się zważyłam, bo nawet legginsy na mnie wiszą. W spodniach to rzadko kiedy chodzę, bo wszystkie z tyłka mi spadają. Przy wzroście 166cm wydaje mi się, że zahaczam już o małą niedowagę. Chyba zacznę żreć jeszcze więcej. A przecież niczego sobie nie żałuję. Jem bardzo dużo mięsa (np. swojskie wędlinki przyrządzone przez moją Mamę i Babcię), pieczywo jem teraz białe (powinno mnie tuczyć!), sporo makaronów, kasz, ryżu, nabiału, ryb. No i słodycze jak poparzona wsuwam, chipsy też raz w czas się zdarzają. Owoce w ilościach hurtowych. Nie stosuję żadnych diet, ograniczeń... Obawiam się, że to nie do końca przez karmienie piersią. Gdy zważyłam się tydzień po porodzie to już miałam trzy kilo na minusie. Raczej po tygodniu tak mnie karmienie nie "odchudziło". Tarczyca? Ale innych niepokojących objawów nie mam. A może w tym biegu nie zauważam? Ale jak sobie obiecywałam - dopóki nie zobaczę 4 sprzodu to nie martwię się za bardzo. Tylko faktycznie więcej/jeszcze częściej będę jeść.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.