monikk W końcu się uda. 1 marca 2016, 11:59

Dzień dobry, znów kolejne problemy z termometrem ale jest ok wierze ze to też działa,a zresztą czekanie na dni płodne :) nie mieszkam z moim Maaat,wiec muszę czekać aż w końcu wróci przyjedzie itd, czekamy na te dni więc przygotowuje niespodziankę , szykuję kolację świeczuszki koktajle miłosne mam świetny przepis na koktajl z granatem. Zdrowy ! mam nadzieje ze troche ogarnelam wykres z moim zapłonem i nie ogarnieciem pewnie nic nie wyjdzie i przedluze to jeszcze bardziej jestem tego nawet pewna bo dwa razy zle mierzylam temp nie wiem jak spogladac na swoje ciało :( cóz to początku w ovu... jeszcze sie naucze spokojnie... :)

Dzięki Dziewczyny za wsparcie :) jutro najprawdopodobniej wychodzimy :) mam zajechane wyniki moczu i wysokie CRP ale dostaje antybiotyki i pewnie do domu też mi cos dadzą, czyli sytuacja opanowana :) nic juz nie boli, skurczy nie ma, Młody szaleje :) I mam do Was pytanie...co myślicie o tym wyniku pod linkiem ( niestety siedzę na tel i nie wiem jak skopiowac obrazek bezposrednio tu ( wiec trzeba samemu skopiowac i wkleić) http://zapodaj.net/c096484478cd7.jpg.html chodzi mi o te wymiary małego obwód główki ma w normie, natomiast 2 ciemieniowy do przodu o 3 tyg. Lekarze i w szpitalu twierdzą ze jest ok i ze jakby bylo zle to obwód glowki tez byłby duży. Wiecie moze jak to jest? No i ten jego brzusio...pozatym Kamilek wazy juz ponad 1.1 kg yay!:D


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2016, 12:28

11t1d

Dawno nic nie pisałam, ale jakoś nie miałam weny.
Ciagle coś się dzieje w tej ciąży. Jest mi ciągle nie dobrze, często wymiotuje. Nie mam energii, jestem na okrągło śpiąca. Miałam problem z zaparciami. W pracy ciężko mi wytrwać do końca dnia. Raz w tygodniu mam maleńkie krwawienia i nie wiadomo skąd i dlaczego. A teraz na dodatek przypałętała się do mnie grypa i jestem w domu bo u mnie w pracy jest zimno i nie chcę pogorszyć sytuacji.
Jest za to jedna rzecz na którą czekam od dawna, 11 marzec wtedy zobaczymy nasze malenstwo.
Jeszcze trochę i zacznie się II trymestr i wtedy zaszczepię się przeciwko grypie, chociaż tutaj ciągle mówią o tym szczepieniu od samego początku ciąży to ja jednak zaczekam jeszcze troszeczkę.

mmarzenak Tak bardzo chce.. 1 marca 2016, 12:29

26 tydzień 6 dzień

Po wizycie wszystko ok:) Moja Lilka rośnie jak na drożdżach i ma już 830 g:) Kopie jak szalona aż czasem jej powiem: " Ej Lilka to boli:)". Szyja i łożysko ok. Mogę powoli odstawiać luteinę, mam już ją aplikować tylko na wieczór. Jestem bardzo zadowolona i dumna z mojej księżniczki:):)

Byłam również wczoraj w pracy, pomagałam dziewczynie, która mnie zastępuje rozliczyć miesiąc. Zdałam sobie sprawę, że ciesze się, że nie chodzę już do pracy, bo od siedzenia cały dzień na krześle bolał mnie kręgosłup, ogólnie za duzo stresu i za dużo myślenia hehe:)

Waga już 2,4 kg na plusie i brzuszek ładnie rośnie:)

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 1 marca 2016, 13:06

Ostatki I trymestru
29.02.2016 badanie USG
Tak więc najprawdopodobniej w moim gniazdku jest mała wronka :)
USG trwało dość długo bo mała wierciła się niesamowicie, z boku na bok, na plecy, do góry nogami, z wypiętym zadkiem na lekarza i wierzgającymi nóżkami :) Nie mogłam przestać szczerzyć się do monitora obserwując wygibasy małej. B z resztą też, a jak już usłyszał, że to raczej dziewucha - facet przepadł! :)
Badania prenatalne wykluczyły ryzyko trisomii i innych wad rozwojowych, oczywiście w ustawowych 97%. Lekarz natomiast wprost powiedział, że on by na tym poprzestał i nie kieruje na dodatkowe badania. Przezierność prawidłowa, nosek jest i żuchwa prawidłowa, serduszko bije prawidłowo, dodatkowym badaniem były "przepływy" i przy tym badaniu doktorek trochę się nagimnastykował bo mała powinna chociaż chwilę się nie ruszać - niestety to ewidentnie był czas zabawy :) W końcu udało się zrobić pomiar - prawidłowy, krew "się nie cofa" itp.
Następny podgląd pisklaka 30.03 i upewnimy się czy siusiak jakiś nie wyrósł :D
B niby ostrożny co do wieści, że to dziewucha, że jeszcze pewności nie ma, a nakryłam go jak mówi do psa, że będzie miał siostrzyczkę hehehehehhe

Czuję się już dużo lepiej, raz po raz męczy mnie zgaga, mdłości raczej odpuściły a przynajmniej te z salwami do kibelka :D
Śmiać mi się chce bo wszystkie BABY w rodzinie patrząc na mnie twierdziły, że to będzie chłopak, no i to kwaśne jedzenie i hektolitry wody z limonką - no chłopak na bank! :p

Siedzę sobie właśnie w pracy - na L4 i jest dobrze ! :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2016, 13:46

Dziś jest jeden z tych lepszych dni. Nie siedziałam bezczynnie w domu tylko zaczęłam działać.
Choć jak co dzień po śniadaniu dorwało mnie to przeokropne zmęczenie wzięłam się w garść. O dziwo to zaraz po tym jak ujrzałam wyniki posiewu wymazu z szyjki macicy. Znów E.coli i do tego doszły bakterie paciorkowca kałowego. Za każdym razem jak otwieram stronę z wynikami czuję się jakbym sprawdzała wyniki egzaminu. Dziś znów pała heh, ale już się z tym pogodziłam. Wiem, że e coli nie da się wytępić.
Może napiszę co robiłam do tej pory w sprawie ZUM (zapalenie układu moczowego). Cierpię na to od zawsze. W pierwszej ciąży co miesiąc brałam antybiotyki. Odkąd staram się o drugie dziecko piję szklankę soku z żurawiny 100%, biorę minimum 5 gram witaminy C lewoskrętnej, zaparzam sobie skrzyp polny i pokrzywę, wieczorem piję herbatę z różańca górskiego (wyczytałam, że ponoć rewelacyjnie działa na zum). Dodatkowo przeszłam kurację srebrem koloidalnym. Osoby, które piły pozbyły się zum, no ale oczywiście u mnie nie dało rady. Poza tym od 2 miesięcy biorę CBDa (pasta pod język) - wyciąg z marihuany medycznej na stany zapalne. Regularnie chodzę do nefrologa i robię mnóstwo drogich badań. Praktycznie co tydzień oddaję mocz do badania ogólnego i posiewu. Na pewno na to wszystko wydałam już kilka tysięcy. Jaki efekt?? ŻADEN
Antybiotyki działają chwilowo. Dobrze reaguję na furaginę, ale w ciąży jej brać nie można.

Dziś zdecydowałam. Jedynym rozwiązaniem na to by mieć w końcu jałowy mocz i czystą pochwę jest szczepionka - URO VAXOM. Plus - duża skuteczność. Minus - 3 miesięczna kuracja i porzucenie starań na ten czas.

Jutro rejestruję się do nefrologa i poproszę o receptę. Koniec z Tobą E COLI ty wredoto !!

3 miesiące to długo czy krótko? Jeszcze miesiąc temu płakałam na myśl o tym, a dziś jak ręką odjął. Wiem, jestem pewna, przekonana, że to dobry krok, który pomoże mi w końcu zajść w drugą upragnioną ciąża :D

9 marca idę na hsg, 10 dc.
Bedzie potrzebna tylko chlamydia. Żadnego posiewu, nic a nic.
Mój grzybek nadal jest i będzie zapewne długo. Teraz doszłam do wniosku że mam go od kilku dobrych lat, tylko po prostu żyłam z nim nieświadomie. Często pojawiały się infekcje, pieczenie, żółty ser. Łykałam żurawinę i było lepiej, ale teraz wiem że ten grzyb był cały czas tylko znikały objawy.
Trochę czytałam i dziewczyny piszą ,że nie łatwo to wyleczyć...niektóre walczą z tym latami, no i dlatego też nie będę się łudzić i pójdę z tym na hsg . Po badaniu pójdę do gina po jakąś recepte. Teraz łykam witaminy, jem jogurty i kupiłam jakieś tabletki dopochwowe, co zawierają jakieś pałeczki coś tam coś tam. Chyba te dobre bakterie :).
Zastanawia mnie to,czy Przemek też ma tego grzyba. Wiadomo że nie używamy prezerwatywy i mógł na niego przejść...zapytam gina , może coś dla niego zapisze .

Tak na marginesie: 39 CYKL STARAŃ .


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2016, 13:19

9 dzień cyklu
No i się obudziłam z katarem i bólem gardła :( Przyplątało się jakieś paskudztwo :( Do tego ucho nadal boli, choć już mniej- to pozytyw. Na jutro zaklepałam wizytę u laryngologa na wszelki wypadek i chyba z niej skorzystam, bo choroba nie pomoże w zajściu w ciąże, a na leki w tym cyklu to będzie chyba ostatni dzwonek bo za jakiś tydzień owulacja a po niej wolałabym niczego już nie łykać. Zobaczymy co powie lekarz jutro, oby obyło się bez antybiotyku.
A dziś spędzę dzień pod kocem, z herbatką z miodem, apapem i moim małym termoforkiem- ukochanym psem. Po południu dołączy do nas mój zaraz-mąż :) Idealny plan dnia na taką pogodę :)

28 dc
Według OF 4, według mnie 5 dpo

Mam ogromną nadzieję, że się udało.

Miałam dziś odebrać suplementy dla Męża, ale pogoda taka, że buty miałam przemoczone po kilku krokach, więc odbiorę jutro. Z jednej strony nakręcam się, że nie będą potrzebne, z drugiej strony łapię doły, bo dlaczego teraz miałoby się udać, jak wcześniej się nie udawało? A jak tylko pomyślę o wynikach nasienia Mężula, to płakać mi się chce.

Cień szansy jest, ale nie chcę znów tego ogromnego rozczarowania, gdy przyjdzie @. Wolałabym być mile zaskoczona, a ja zaczynam się zachowywać tak, jakbym już była w ciąży. W pracy unikam dymu papierosowego, nie dźwigam, nie robię sobie gorących kąpieli. Mimo to towarzyszy mi ciągłe przygnębienie, bo to jest jak czekanie na cud... I bardzo tego cudu pragnę!

Od czego by tu rozpocząć..
Po 6 latach regularnych, jak w zegarku cykli obawiałam się że ciężko przyjdzie mi przyzwyczaić się do obserwacji własnego ciała i monitorowania długości cykli. Odczucia po odstawieniu? Cudowne. Naczytałam się, w prasie medycznej o możliwych dolegliwościach po odstawieniu hormonów, a przede wszystkim o nieprzewidywalnej długości cykli nawet do pół roku. Tym czasem u mnie pierwszy cykl bez tabletek - książkowy. Nie mówię tu o krwawieniu z odstawienia, które oczywiście idealnie wyliczone, ale o następnym okresie, który pokazał się po 29 dniach. Zdziwiła mnie jedynie jego obfitość. 28 dnia lekkie plamienie, które odczytałam jaka początek okresu. Kolejnego dnia przyszło nieco większe krwawienie, ale nadal skąpe i utrzymujące się w swojej obfitości tylko 2 dni. No cóż.. Najwidoczniej to również kwestia powrotu organizmu do naturalności.

W poprzednim cyklu zaobserwowałam niepokojące dolegliwości:
- zaparcia utrzymujące się niemalże od 6 dnia cyklu i trwające do dziś
- bóle brzucha, taki ucisk od ok. 10 dnia cyklu do końca.
- ból sutków od 12 dnia cyklu do miesiączki
- zawroty głowy

Objawy mnie zaniepokoiły, podejrzewałam ciążę. W końcu owulacja mogła powrócić już od pierwszego cyklu. Zrobiłam 2 testy - jeden po mniej więcej 7 dniach od możliwej owulacji (połowa cyklu) a kolejny w 28 dnu. Oba wyszły negatywnie, a więc odrzuciłam myśl o ciąży.

Niedawno przechodziłam przeziębienie z zawalonymi zatokami, a więc zawroty głowy mogły być przyczyną nadchodzącej infekcji. Po infekcji już ani śladu.

Dziś 11 dzień cyklu, staramy się nadal. Co będzie to będzie.

Od 2 dni mam niesamowite bóle głowy i zawroty, które nie minęły. Nie wiem co może być ich przyczyną. Może nadmierna ilość pracy przy komputerze ;) Niestety stres i nagminna praca przy monitorze potrafią dać w kość.

Zobaczymy jak to będzie z tym cyklem, nie ufam wyliczeniom ovufriend co do moich prognozowanych dni płodnych. 2 cykl po odstawieniu - wątpliwe, żeby tak od razu się udało ;)

Dziwnie się dzisiaj czuję. Od rana czuję rwący ból w podbrzuszu, mdli mnie i najchętniej przespałabym cały dzień. Poza tym czuję jakbym miała stan podgorączkowy, więc najwidoczniej łapie mnie jakieś choróbsko :(

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 24 września 2021, 18:17

Wyjazd był cudowny, najlepsze co mogliśmy zrobić.
W ciąży nie jestem, czekam na okres. Najgorzej że cycki nadal mocno bolą - więc próg chyba jakoś kiepsko spada...
No nic, mam jeszcze jedno opakowanie clo. 5.10 mamy wizytę w nowej klinice...

Niestety nie wierzę w to, że kiedykolwiek się uda. Po prostu nie wierzę. Zaczynamy składanie kupki pod tytułem "IVF". Myślę jednak że wcześniej muszę zrobić inne badania, bo czuję, że oprócz PCOS jest coś jeszcze.

Czuję, że nigdy nie będę mamą. Czuję, że zaraz się rozsypię... Mam ochotę przestać brać leki, przestać chodzić na monity i po prostu pogodzić się z tym, że ta rola życiowa nie jest mi dana. Jest mi bardzo źle. Wiem, że to pewnie po części PMS, ale jednak.

Czuję się po prostu fatalnie.

ALICJA W KRAINIE CZARÓW W odpowiednim czasie 30 października 2023, 18:41

Praca w ogrodzie.

Nic mnie tak nie koi i nie daje radości jak praca w ogrodzie.
Zasadziłam ponad sto cebulek tulipanów, 50 krokusów, 30 żonkili i 50 czosnków.

Czuję,że 2024 będzie wspaniały.
Moj ogród rozkwitnie.
Może nie tylko ogród 🌷🌷🌷


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2023, 18:42

8t2d

wtorek

Byłam dziś na pierwszej wizycie na NFZ w szpitalu na Inflanckiej. Trafiłam tam, bo buc z przychodni w mojej miejscowości odmówił mi prowadzenia ciąży (bo zbyt zagmatwana).

No i w sumie dobrze, bo trafiłam na naprawdę super lekarza. :)
Założył mi kartę ciąży, zlecił badania (wszystkie, które są zalecane w I trymestrze), zrobił mi posiew, zapisał na usg genetyczne na 30.03. Stwierdził, że przy tym krwiaku biorę za mało luteiny (stanowczo za mało). Zwiększył mi dawkę do 2x100mg (a brałam tylko 1x 50g). Kazał leżeć i nie współżyć, absolutny zakaz chodzenia do pracy. Clexane mam brać przy mojej mutacji, a co najciekawsze wypisał mi receptę na Clexane 0,4 na 3 opakowania na RYCZAŁT. :D
Lekarz bardzo konkretny, delikatny, uprzejmy i spokojny. Przepraszał mnie za opóźnienie w wizycie. A jak miał pobrać wymaz na posiew to uprzedził, że on niestety musi mi wziernik założyć i że bardzo przeprasza jak zaboli (a zrobił to tak delikatnie, że praktycznie nic nie czułam).

Jestem pod wrażaniem. USG genetyczne 30.03. Kolejna wizyta u niego 6.04.
W między czasie idę prywatnie 18.03. (przedłużyć zwolnienie). Dziś lekarz na Inflanckiej powiedział, że niestety nie może mnie wcześniej zapisać, bo nie ma terminów i żebym jeszcze tylko raz poszła prywatnie do ginekologa po zwolnienie do 6.04.,a od 6.04. on będzie mi wypisywał.

aher Odpowiedni moment 1 marca 2016, 18:31

Ciąża rozpoczęta 2 lutego 2016

31 tc

Po wizycie u mojej lekarki, wszystko w porządku. Krew ok, próby wątrobowe w normie, mocz czyściutki, szyjka długa, zamknięta. Posłuchałyśmy serduszka, bije jak dzwon. Mój ex kolega Bartholini nie jest przeszkodą do rodzenia sn. Wada wzroku też nie. Bóle brzucha są normalne. Gdyby się nasilały albo trwały dłużej mam brać no-spe i nie martwic się na zapas. Uspokoiła mnie na razie. Kolejna wizyta 29 marca. I kazała się od razu zapisać na kwiecień, jeśli mam zamiar zwolnienie brać. Dopiero w domu przyszła refleksja czy dotrwam w dwupaku do 26 kwietnia??? Oby moja córcia nie spieszyła się zbytnio na świat :)

Jutro usg III trymestru. Taka jestem ciekawa co tam w brzuszku słychać. Jak malutka juz wygląda, ile waży i czy ma się dobrze. Mama nie może się doczekać naszego spotkania! Do jutra córuniu<3

6dc

Wizyta w szpitalu zajmujacym sie leczeniem nieplodnosci. Pierwsze spotkanie odbylo sie z pielegniarka. Wazenie, mierzenie, analiza wszytkich dotychczasowych badan. Wszystko w normie. Pani pochwalila GP za dobra prace. Tez sie ciesze, ze tyle badan zlecila moja pani doktor.Gdybym ich nie miala, znowu by bylo opoznienie.
Mam skierowanie na HSG do innego szpitala (dzieki Shafuli wiem, ze nie jest tak strasznie;). Ale to dopiero w nastepnym cyklu. Z wynikiem tego badania mam wrocic i bedzie decyzja co dalej.

I dostalam broszurke o in vitro. W zyciu bym sie nie spodziewala. Ze co, ze moze to czekac mnie?
Poki co jest jeszcze ten cykl;-) Zakonczylam okres i wyczekuje owulacji.

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 1 marca 2016, 19:47

Relacja z wizyty:)
Zacznę o rzeczy mało istotnych lecz koszmarnych.Tak więc myślałam,że będzie to wizyta pogadanka.Niestety lekarz uparł się żeby zrobić mi usg(w związku z clo w obecnym cyklu) i miałam krwawe badanie a żeby tego było mało to nie wydepilowałam nóg.Sama już nie wiem co było bardziej koszmarne:czy to że po usg wyleciało ze mnie sporo krwi czy to że moje nogi wyglądały jak psie łapy.Mam nadzieję,że doktorek doszedł do siebie i nie zmieni profesji po dzisiejszym dniu:).
Ustaliliśmy co następuje:od jutro do 6 dc clo 1 tabletka dziennie,w 11 dc(piatek) sprawdzenie hormonów i monitoring,decyzja o IUI(piątek/sobota).Jeżeli się nie uda 2 dnia kolejnego cyklu tj.od razu po świętach wizyta.Jakieś zastrzyki przez kilka dni i in vitro(w kwietniu).Koszt całkowity z lekami 10 tys.
Co do tsh to kazał mi od jutra wskoczyć od razu na dawkę 75 mg-masakra.
Clo na pewno wezmę,na monitoring się stawię i podejmiemy decyzję co z IUI.Co do kwietniowych planów to musimy na poważnie zastanowić się po powrocie T tj.za tydzień.Albo odpuszczamy albo musimy zmierzyć się z in vitro.
Zawsze na początku cyklu byłam pełna optymizmu i przekonana o powodzeniu.Teraz mam bardzo realne odczucie,że po prostu nic z tego nie będzie.I to nie żebym miała pesymistyczne nastroje.Mam mega spokój i czuję racjonalnie,że najzwyczajniej w świecie 27 marca nawiedzi mnie @.

Mendi07 Daleka droga......i ta pustka 1 marca 2016, 20:20

Po niecalym tygodniu mam dość:(humorek nie sprzyja czuje ze @ się zbliza testy ovu nie wykazują płodność a zegar tyka....tak tak za 6 dni 31 lat kończę i po co te marzenia co są nie do spełnienia.Ach jestem załamana ile można czekać:(:(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)